gieldakredytkapitalfront

Giełda, kredyt, kapitał. Fundamenty rynku papierów wartościowych.

chat-dymki
1
  • Autor: Fritz Machlup
  • Tłumaczenie: Mateusz Falkowski
  • ISBN: 978-83-89812-94-0
  • Strony:
  • Cena: 35 zł (cena hurtowa)
Zamów

To tytuł dzieła Fritza Machlupa, które nakładem Fijorr Publishing zostało wreszcie wydane po polsku.

gieldakredytkapitalfrontKrótka biografia autora:

Fritz Machlup urodził się 15 grudnia 1902 roku w Wiener-Neustadt, niedaleko Wiednia. W 1920 roku został studentem Uniwersytetu Wiedeńskiego, gdzie studiował ekonomię – najpierw u Friedricha von Wiesera, następnie zaś pod skrzydłami Ludwiga von Misesa, u którego w 1923 roku obronił pracę doktorską (Die Goldkernwahrung) poświęconą standardowi złota w wersji „gold exchange standard”, czyli tzw. standardowi dewizowo-złotemu. Po zdobyciu tytułu doktora został uczestnikiem słynnego „Mises Circle”, seminarium ekonomiczno-filozoficznego prowadzonego przez Misesa i zbierającego się w jego biurze w Austriackiej Izbie Handlowej w Wiedniu. Należeli do niego m.in. Friedrich Hayek i Alfred Schutz.

W okresie austriackim Fritz Machlup był także biznesmenem. Zasiadał w zarządzie rodzinnego przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją kartonowych opakowań. Był również dziennikarzem ekonomicznym i prowadził wykłady z ekonomii w szkole wieczorowej w Wiedniu.

W 1933 roku Machlup wyjechał do Stanów Zjednoczonych jako stypendysta Fundacji Rockefellera. W trakcie pobytu w USA poznał wiele znakomitości amerykańskiej ekonomii, wśród nich Franka H. Knighta i Jacoba Vinera (Chicago), Franka Taussiga (Harvard), a także takie wschodzące gwiazdy jak Milton Friedman czy George Stigler. Pozostawał w bliskim kontakcie z innym wiedeńczykiem, autorem Teorii Rozwoju Gospodarczego, Josephem Schumpeterem, jednym z pierwszych „Austriaków”, jacy pojawili się w USA, od pewnego czasu profesorem ekonomii na Uniwersytecie Harvarda.

W maju 1935 roku Machlup otrzymał pierwszą nominację profesorską w USA na Uniwersytecie Buffalo. Przed rozpoczęciem wykładów w Buffalo w lutym 1936 roku spędził kilka miesięcy w London School of Economics, gdzie wykładał Hayek sprowadzony do LSE przez Lionela Robbinsa, oraz w Cambridge, twierdzy szkoły Keynesa.

Uniwersytet w Buffalo to początek znakomitej kariery uniwersyteckiej Machlupa w Stanach Zjednoczonych. Po trzech latach pracy dla amerykańskiego wywiadu w czasie II wojny światowej w 1947 roku Machlup został profesorem ekonomii na John Hopkins University w Baltimore, a w 1960 roku następcą Jacoba Vinera w Princeton. Na przełomie 1971 i 1972 roku, tuż przed emeryturą z Princeton, został profesorem ekonomii na New York University, gdzie wykładał aż do śmierci w 1983 roku.

Jego karierze uniwersyteckiej towarzyszyły liczne publikacje. Bibliografia prac Machlupa z 1976 roku zawiera 24 pozycje książkowe, 62 eseje, 108 krótkich esejów oraz ponad 200 artykułów i wystąpień. Nie brakowało także przekładów – jego książki ukazały się w przekładach na języki: francuski, włoski, japoński, rosyjski, hiszpański, szwedzki i serbsko‑chorwacki. Dominująca problematyka prac Machlupa to międzynarodowy system finansowy, szczególnie kwestie pieniądza i bilansu płatniczego. W końcowym okresie życia szczególnym obszarem jego zainteresowania była ekonomia wiedzy (economics of knowledge).

Dobrym świadectwem prestiżu naukowo-akademickiego Machlupa było zorganizowanie na prośbę amerykańskiego ministra finansów (Secretary of Treasury), Douglasa Dillona, tzw. Bellagio Group – grupy profesorów ekonomii, których zadaniem było wypracowywać rozwiązania problemów międzynarodowego systemu finansowego oraz trzeszczącego już wówczas w szwach systemu Bretton Woods, do którego ostatecznego załamania doszło w sierpniu 1971 roku wraz z ogłoszeniem przez prezydenta Nixona zamknięcia przez Stany Zjednoczone tzw. okienka złota. Warto dziś pamiętać, że – jak pisze David Stockman w swoim dziele The Great Deformation. The Corruption of Capitalism in America (Public Affairs, New York 2013) poświęconym dzisiejszemu „kryzysowi Lehmana” i zawierającym znakomitą historię polityki gospodarczej USA od Roosevelta do dziś – Douglas Dillon należał do tych amerykańskich mandarynów, którzy najbliżsi byli idei ratowania powiązania dolara ze złotem i obawiali się wkroczenia w świat czystego pieniądza papierowego/fiducjarnego. Dziedzicem Bellagio Group, w której stworzeniu Machlup odegrał istotną rolę, jest dziś tzw. Group of Thirty (Grupa Trzydziestu), składająca się głównie z przedstawicieli banków centralnych…

Jerzy Strzelecki (Delta Capital)

Książka dostępna jest w większości polskich księgarń. Polecamy: fijor.pl oraz capitalbook.pl
Zapraszamy!

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Leon Orlikowski pisze:

    Jerzy Strzelecki w swoim „Wstępie do I wydania polskiego” książki Fritza Machlupa pt.: „Giełda, kredyt, kapitał. Fundamenty rynku papierów wartościowych” próbuje przybliżyć czytelnikowi, na czym polegają różnice pomiędzy szkołą austriacką w ekonomii, którą w swej książce reprezentuje Fritz Machlup a szkołami keynesowską i monetarystyczną (fisherowsko-friedmanowską) (str. 16-18). Uczynił to jednak w sposób tak bardzo skrótowy i enigmatyczny, że tylko czytelnik posiadający solidne wykształcenie ekonomiczne może zorientować się, o co chodzi, czym faktycznie różnią się te szkoły.
    Czytelnik powinien się dowiedzieć, że szkoła austriacka jest w opozycji do obu wymienionych szkół. Krytykuje je, wręcz zwalcza ich podstawowe założenia teoretyczne. Głównym założeniem, na którym Keynes zbudował swoją teorię, jest teza, że rozwój gospodarczy jest hamowany i paraliżowany okresowymi kryzysami z powodu występowania niedostatecznego popytu efektywnego na wytwarzane i dostarczane na rynek towary. Przyczyną tego zjawiska są nadmierne oszczędności dochodobiorców, którzy maja taką psychologiczną skłonność, że wraz ze wzrostem swoich dochodów względnie więcej oszczędzają, niż wydają na konsumpcję. Dlatego względny spadek popytu konsumpcyjnego powinien być uzupełniany wydatkami z deficytu budżetowego państwa, które należy finansować z pożyczek zaciąganych na prywatnym rynku finansowym przez skarb państwa.
    Szkoła austriacka uważa, że na rynku działa tylko prawo popytu i podaży, które poprzez elastyczne ceny nieustannie te dwa strumienie podaży i popytu dostosowuje do siebie. Dlatego popyt reprezentowany przez konsumentów jest w stanie wchłonąć każdą podaż towarów dostarczonych na rynek. Natomiast „wspieranie konsumpcji – przez nakłady państwa, wydatki socjalne itd – może się dokonywać tylko kosztem tworzenia kapitału oszczędnościowego i prowadzi do chronicznych objawów ograniczania (wzrostu) gospodarki” (str. 227).
    Z kolei monetaryzm uważa, że przyczyną zaburzeń koniunkturalnych jest nieregularny, zmienny wzrost podaży pieniądza. Dlatego zadaniem Banku Centralnego jest oddziaływanie na tworzenie i dostarczanie na rynek wzrastającego strumienia podaży pieniądza według stałej określonej stopy (wg Friedmana ok. 5%), co powinno się przejawiać w okresach dekoniunktury polityką łatwego pieniądza (Quantitive Easing – QE), czyli „dodruk” i wtłaczanie na rynek dolarów za przejmowane przez Bank Centralny papiery dłużne, natomiast w okresach wysokiej koniunktury polityką trudnego pieniądza, czyli ustanawianiem przez Bank Centralny wysokiej stopy procentowej, po jakiej banki komercyjne mogą zaciągać kredyty w Banku Centralnym, by tworzyć własną bazę monetarną dla udzielania kredytów podmiotom prywatnym i instytucjonalnym, odpowiednio ograniczać bankowości prywatnej możliwości kredytowania i powiększania obiegu pieniężnego.
    Natomiast szkoła austriacka stoi na stanowisku, że „Rozwój gospodarczy nie potrzebuje – „rozkręcenia” przez inflacyjne kredyty bankowe, … ponieważ ostatecznie tylko ta produkcja ma trwały charakter, która umieszczona zostanie w ramach ukonstytuowanych przez t w o r z e n i e k a p i t a ł u o s z c z ę d n o ś c i o w e g o. Rozwój gospodarczy oparty na oszczędnościach toczy się bez silniejszych wstrząsów, jeśli tylko polityka gospodarcza nie zechce „wesprzeć” sił wytwórczych bądź konsumpcji … za pomocą inflacji kredytów”.
    Należy zgodzić się z tezą szkoły austriackiej, że tylko ta produkcja ma trwały charakter, która jest tworzona z kapitału oszczędnościowego, albowiem dodatkowe zdolności produkcyjne, które są tworzone w okresach boomów koniunkturalnych, potem okazują się nadwyżkowe i są nieeksploatowane w okresach normalnej koniunktury i jako takie są inwestycjami chybionymi. Nie jest jednakże prawdziwa teza tej szkoły, że „Rozwój gospodarczy oparty (tylko – LO) na oszczędnościach toczy się bez silniejszych wstrząsów”. Dlaczego? Po prostu szkoła austriacka nie uwzględnia w ogóle faktu, że rozwój gospodarczy oparty tylko na wewnętrznych oszczędnościach może dawać stałą nadpodaż towarów w stosunku do wewnętrznego popytu określonego przychodami/dochodami pieniężnymi realizowanymi w procesie produkcji. Wyrazem takiej nadpodaży jest efektywna możliwość stałego w dłuższym okresie czasu realizowania nadwyżkowego eksportu nad importem, co stymuluje popyt i dynamizuje wzrost krajowej produkcji. Zresztą keynesizm i monetaryzm też nie uwzględniają możliwości występowania nadpodaży w gospodarce dynamicznej. Tymczasem jeżeli przychód/dochód pieniężny zrealizowany za wcześniej wytworzone i sprzedane towary ma określać popyt na towary później wytworzone i sprzedane (co wynika z założeń szkoły austriackiej), to w warunkach reprodukcji rozszerzonej przedsiębiorcy nie mogliby realizować zysków przede wszystkim od kapitałów zaangażowanych w obrocie. Albowiem musieliby sprzedawać większą masę towarową za kwotę pieniędzy, jaką otrzymali za wytworzoną i sprzedaną mniejszą masę towarową w poprzednim okresie. Na ten aspekt zagadnienia zwrócił już uwagę przed dwustu latu Sismonde de Sismondi w swej rozprawie pt.: „Nowe zasady ekonomii politycznej” (T. I polskiego wyd. PWN Warszawa 1955, str. 111-112). Jeśli tak było by, to żaden przedsiębiorca nie byłby zainteresowany inwestowaniem w produkcję, bo nie realizowałby nadwyżek, czyli zysków w stosunku do kosztów własnych produkcji, z których mógłby inwestować w dalszy wzrost produkcji, albo też nie mógłby obsługiwać zaciągniętego na uruchomienie produkcji kredytu. Rozważając problem w takim aspekcie, to należy stwierdzić, że Keynes miał rację, iż w rozwijającej się gospodarce występuje niedostateczny popyt efektywny, ale nie – jak on sądził – z powodu nadmiernych oszczędności, a z powodu nadpodaży towarów, jaką permanentnie wytwarza gospodarka dynamiczna. Problem nadpodaży w szkole monetarystycznej jest po prostu nieuświadomiony i dlatego podchodzi ona do niego intuicyjnie pragnąc go rozwiązać w ten sposób, że zaleca aktywizowanie dodatkowego popytu poprzez wzrost podaży kredytowo kreowanego pieniądza. Jednak nie potrafi ona określić, czy ten nowo kreowany pieniądz powinien pośredniczyć w dodatkowych nakładach inwestycyjnych, czy też w aktywizowaniu konsumpcji. Jeżeli z nowo kreowanych pieniędzy są finansowane dodatkowe nakłady inwestycyjne, czyli przewyższające nakłady z oszczędności, wtedy są tworzone dodatkowe, nadwyżkowe zdolności produkcyjne. W okresie/cyklu ich inwestowania powstaje boom koniunkturalny, który załamuje się, kiedy produkcja i podaż z tych dodatkowych inwestycji dociera na rynek i brakuje na nią popytu. Gdyby natomiast z nowo kreowanych pieniędzy była finansowana dodatkowa konsumpcja, wtedy nastąpiłaby nieprodukcyjna absorpcja nadwyżki podaży i nowe zdolności produkcyjne byłyby finansowane tylko z oszczędności, czyli wzrastałyby według stałej stopy, co nie skutkowałoby zaburzeniami koniunktury.
    Gdyby wszystkie szkoły zgodziły się, że przyczyną zaburzeń koniunktury gospodarczej jest przede wszystkim nadpodaż towarów w stosunku do pieniężnego popytu określonego realizowanymi przychodami/dochodami w produkcji, to wtedy mogłyby i musiałyby dojść do porozumienia, że dodatkowy popyt absorbujący nadpodaż towarów powinien być kreowany wyłącznie na aktywizowanie dodatkowej konsumpcji, a oszczędności z dochodów – jak to twierdzi szkoła austriacka – stanowiłyby wystarczającą podaż kapitałów dla realizowania tempa wzrostu gospodarczego na poziomie naturalnej stopy procentowej, która jest określona przez sumę stóp wzrostu angażowanej siły roboczej oraz jej wydajności. Właśnie taka zasada jest stosowana we wszystkich krajach, które prowadzą merkantylistyczną politykę rozwoju własnych gospodarek. Po prostu nadwyżki podaży eksportują za granicę. Najpierw przez pierwsze trzy dekady w II połowie XX wieku taką politykę rozwoju gospodarczego prowadziła Japonia, później Korea Południowa oraz tzw. „azjatyckie tygrysy”, a aktualnie skutecznie i efektywnie realizują ją komunistyczne Chiny! Należy się dziwić i ubolewać, że powyższych faktów w ogóle się nie kojarzy i nie analizuje. Dlaczego teoretycy pieniądza i finansów dotąd nie wyciągnęli z nich konstruktywnych wniosków oraz nie sformułowali propozycji dla prowadzenia efektywnej społecznie polityki gospodarczej! A może chodzi nie o efektywność gospodarczą oraz o powiększanie dobrobytu społecznego, a o ochronę interesów wpływowej grupy ludzi!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *