Nie bij kamienicznika

chat-dymki
0

Powodem, dla którego prezydent nie może ułaskawić Piotra Ikonowicza, skazanego za czynną napaść na właściciela kamienicy, z której eksmitowano dzikich lokatorów, nie jest ani troska o równość wobec prawa, ani obawa o to, że akt łaski świadczyłby o lewicowych przekonania prezydenta, ani nawet ewentualne oskarżenie głowy państwa o uprzywilejowanie działaczy opozycji antykomunistycznej, której Ikonowicz rzekomo był, lecz naruszenie przez „usadzonego Ikonowicza” elementarnej zasady własności prywatnej oraz szkodnictwo gospodarcze, do czego pośrednio działalność tego aktywisty prowadzi.

Przyczyną eksmisji niechcianych czy niesfornych lokatorów nie jest zła wola kamienicznika, czy brak szacunku z jego strony wobec drugiego człowieka, lecz brak tanich mieszkań. Lokatorzy bywają usuwani siłą, ponieważ nie chcą, albo nie mogą, zapłacić czynszu w wysokości, jakiej żąda od nich właściciel kamienicy/mieszkania. Nikt nie ma bowiem wątpliwości, że ten ostatni, gdyby tylko zapłacono mu tyle, ile żąda, nie tylko lokatorów by nie eksmitował, ale pewnie dbałby o ich los, gdyż od niego zależy stabilność finansowa każdego kamienicznika.

Dlaczego mieszkania na wynajem są takie drogie? Dlaczego w normalnym kraju obowiązują nienormalne ceny najmu mieszkań? Ponieważ na drodze do normalizacji rynku wynajmu stoją tacy ludzie, jak Piotr Ikonowicz. To właśnie działacze frontu walki z kamienicznikami, biorący w obronę dzikich, czy jak kto woli biednych lokatorów, których nie stać na zapłacenie czynszu mieszkaniowego w wysokości gwarantującej im spokój  i bezpieczeństwo w wynajętym lokalu, utrudniają tworzenie nowych mieszkań.

Najlepszym i najprostszym sposobem uniknięcia wysokich czynszów i niedoborów mieszkań, nie jest hamowanie eksmisji, czy bicie kamieniczników,  lecz inwestowanie w tworzenie nowych lokali.

Dodatkowa podaż mieszkań przy z grubsza stałym popycie doprowadzi do potanienia wynajmu, a tym samym, do obniżenia wysokości czynszów. Każde dziecko to wie. Dlatego, osoby i instytucje, które przeciwdziałają powstawaniu nowych lokali są szkodnikami. Utrudniając podaż lokali na rynek utrzymują stan istniejących niedoborów,  a tym samy wysokie czynsze. To oni najbardziej szkodzą ludziom ubogim.

Czy Piotr Ikonowicz tego nie rozumie? Podejrzewam, że nie rozumie. Z licznych wypowiedzi aktywisty wynika bowiem, że jego wiedza ekonomiczna jest niewielka. I teraz, zamiast uczyć się i walczyć o ustawowe ułatwienia procesu tworzenia nowych mieszkań czynszowych, on robi wszystko, żeby tych mieszkań było jeszcze mniej. Przy okazji pokazuje równie nieświadomym obywatelom, jaki to jest wrażliwy na los eksmitowanego, co mu zapewne pomaga w karierze politycznej; na co liczył lekceważąc ostentacyjnie wyrok sądowy za pobicie kamienicznika. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby się okazało, że Piotr Ikonowicz z tej swojej działalności żyje. Wszak wielu polityków uprawia daną agendę tylko dlatego, żeby przekonać grupę swoich wyborców, aby na nich łożyła – pośrednio lub bezpośrednio. Ludowcy domagają się – finansowanych przez resztę obywateli – przywilejów i subsydiów dla rolników; związki zawodowe, kokietują swoich członków perspektywą wyższej płacy minimalnej, która zwiększa jedynie bezrobocie; a reszta polityków, w tym rząd, zabiera jednym i daje drugim, dzięki czemu ci, którym darowano (a takich jest znakomita większość) na rząd ten głosują. W ten sposób ludzie władzy cieszą się uznaniem mas, czego efektem jest spokojna głowa i dostatnie życie, najczęściej bez ryzyka i bez ciężkiej pracy. Poszkodowani w tym procesie redystrybucji, dawcy, czyli obywatele ,którym się zabiera, wstydzą się podnieść głos, żeby przypadkiem nie oskarżono ich o bezduszność. Nie dość, że mają wyrzuty sumienia z powodu tego, iż „oni mają, a inni rzekomo nie”, nie chcą również uchodzić za osobników obojętnych na los eksmitowanych. I to bez względu na prawdziwy powód biedy tych ostatnich, jakim są: alkohol, hazard, lenistwo czy agresja.

Perfidia polityków polega na tym, że oni z tej udawanej troski o los biednych żyją, i to kosztem biednych; podatki wciąż rosną, żądania socjalne i presja na poczucie winy tych, którzy ciężko pracują także, na dodatek – trzymając się kazusu Ikonowicza coraz trudniej jest zbudować nową kamienicę, która poprawiłaby los najbiedniejszych.

Na czym polega wina Piotra Ikonowicza?

Na tym, że zamiast mobilizować obywateli do pracy, nauki, oszczędzania, inwestowania i budowania nowych mieszkań, on ich zniechęca. Ktoś, kto by może kupił zrujnowaną kamienicę, wyremontował ją za swoje własne pieniądze, zwiększając tym samym pulę mieszkań, co z każdą taką kamienicą, wpływa na obniżenie ceny czynszu, trzy razy zastanowi się nad sensem takiego działania i najprawdopodobniej powstrzyma się od niego. Raz, że nie stać go na inwestowanie w biznes, który mu nie przyniesie zysku. Kamienica czynszowa, która nie przynosi dochodu jest właśnie takim biznesem. Dwa, że nie chce się droczyć z niesfornymi lokatorami. Trzy, wreszcie, że kiedy już zdecyduje się tę swoją inwestycji bronić, obawia się, że może dostać po ryju od Ikonowiczów i innych tzw. obrońców uciśnionych.

Gdyby każdy kamienicznik wiedział, że w każdej chwili może lokatorowi wymówić mieszkanie, to równocześnie wiedziałby, że jeśli wymówi, mieszkanie będzie stało puste i tylko on na tym straci. W Chicago, gdzie kamienicznik ma pełną swobodę dysponowania swoją kamienicą, czynsze są niższe o połowę od czynszów w Nowym Jorku, gdzie w trosce o dobro lokatorów, tamtejsi Ikonowicz doprowadzili do ustanowienia prawa zakazującego wymówienia czy ograniczenia eksmisji – czyli do kontroli czynszów. O ile w Chicago każdy przedsiębiorczy człowiek marzy o posiadaniu czynszowej kamienicy, o tyle w Nowym Jorku takich wariatów niemalże nie ma. Kto będzie ryzykował swoją pracę, pieniądze, wysiłek wiedząc, że nie jest panem swojego losu. W Warszawie, Krakowie, czy we Wrocławiu kamienicznik może dodatkowo zostać pobity.

Dlatego, właśnie dla dobra ludzi biednych, których nie stać na drogie czynsze, należy panów Ikonowiczów trzymać od nieruchomości z daleka. Skorzystają na tym wszyscy, prócz samego Ikonowicza, rzecz jasna. Nie dość, że ludziom uboższym się poprawi, to na dodatek, a to w przypadku aktywistów lewicy nie jest bez znaczenia, pogorszy się kamienicznikom. Z każdym nowo wybudowanym mieszkaniem ich zyski spadną. Już nie p. Ikonowicz, lecz Niewidzialna Ręka Rynku, uderzy kamienicznika w nos. Ale któżby się takim drobiazgiem przejmował, zwłaszcza, że podobnych konsekwencji każdy mądry kamienicznik musi się spodziewać. Chyba, że mu prezydent czy innych oficjał rządowy zrobi wbrew i pozwoli uczynić z siebie worek treningowy panów Ikonowiczów.

Jan M Fijor

www.fijor.com

 

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *