Niepoprawny politycznie przewodnik po Indiach (II)

chat-dymki
4

      Dokładnych danych na ten temat nie ma. Jednakże Nani, mój osobisty guru, uważa, że pośród braminów aż trzy czwarte to nieudacznicy; z drugiej strony, co najmniej 25 procent spośród śudrów, to ludzie mniejszego lub większego sukcesu.

Liczby te ludu nie przekonują, skutkiem czego ten najbardziej absurdalny, antyludzki i antyspołeczny system hierarchiczny wciąż Indiami rządzi, prowadząc ten wielki kraj na krawędź katastrofy.

INDIE QATAR 2014 137

Jak to możliwe

Mowa, rzecz jasna, o najokrutniejszym, najbardziej antyludzkim, antymotywacyjnym – a przede wszystkim skandalicznie głupim – systemie organizacji społecznej, jakim są indyjskie warany, czyli kasty.

Na moje pytanie, jak można kontynuować przez tyle tysięcy lat absurdalny, kontrproduktywny, nieludzki wręcz system kastowym, Hindusi mają jedną odpowiedź: kasty to system stary, tradycyjny, utrwalił się 3000 lat temu i nie ma na niego siły. Ale przecież system feudalny, merkantylizm i inne bzdury, a nawet socjalizm i komunizm, które w trakcie ostatnich 3000 lat powstały w Europie, Amerykach, a nawet w Azji też były tradycyjne, a mimo to zostały obalone, albo przynajmniej znacznie zmienione. W Indiach, jeśli nawet ktoś mówi o konieczności likwidacji kast, to sam w to, co mówi, nie wierzy. Zmieniła się indyjska kuchnia, obyczajowość, ba, zmieniła – równie co kasty – tradycyjna „religia”, a kasty nie mogą być zniesione?

INDIE QATAR 2014 062

Trwałość tego obyczaju jest zadziwiająca. Nie tylko zresztą w Indiach. W świecie Zachodu też. Nie słychać przecież głosów potępienia ze strony elit zachodnioeuropejskich czy amerykańskich. Kastowości nie sprzeciwiają się Hindusi na uchodźstwie, na przykład w Afryce czy w Stanach Zjednoczonych.

Pracowałem kiedyś w amerykańskiej firmie, w której co najmniej połowę personelu stanowili przybysze z półwyspu Dekan. Wykształceni, kulturalni, wysnobowani na amerykańską poprawność polityczną, a mimo to nie przeszkadzało im, gdy Tika, podobno z niższej kasty, zwracając się do któregoś ze swych…kolegów z pracy, musiała stać, podczas gdy on ostentacyjnie siedział! Kiedy indziej, byłem świadkiem przesłuchania Hindusa podejrzanego o przemyt narkotyków do Polski. Tłumaczem w trakcie przesłuchania był, wynajęty specjalnie do tego celu Tamil, student Politechniki Warszawskiej. Wyobraźcie sobie, że student – pełniący bądź, co bądź rolę biegłego sądowego – stał, podczas gdy oskarżony siedział rozparty w fotelu, demonstrując swą wyższość kastową.

System

Tradycja głosi, że kasty zostały zapisane w świętej księdze Wedy (a właściwie  Rygwedy). Według niej społeczeństwo zostało podzielone (przez Boga?) na cztery główne stany, zwane kastami: braminów, czyli kastę kapłanów; kszatrijów, kastę wojowników, rycerzy, żołnierzy; wajśjów, kastę rolników i hodowców bydła, oraz śudrów, czyli pariasów, czyli „niedotykalnych”, na którą składa się mniej więcej 60 procent narodu, to jest sługi i niewolników. Podobno system ten został przez wieki „udoskonalony” i z czterech waranów wyłoniło się aż dwa tysiące, czy nawet więcej, kast.

Tymczasem jest znacznie gorzej. Przez wieku wyłoniła się właściwie tylko jedna kasta! Bramini, to samozwańczy liderzy indyjskiego narodu. Oni rządzą, oni ustanawiają prawa, oni kwalifikują do jakiej kasty kto i kiedy należy. To swoiste Biuro Polityczne indyjskiego systemu społecznego. Przy czym jest ono nie tylko groźniejsze, ale i bardziej okrutne niż  najbardziej wyrafinowane struktury Komunistycznej Partii ZSRS, Chin, czy nawet Korei Północnej.

Władza dynastii braminów jest absolutna i bezwzględna. O ile nawet w Korei Północnej, chociażby taki Denis Rodman, na tamte warunki parias, dzięki swoim talentom sportowym, może dostąpić łask Najwyższego Bramina i sięgnąć po zaszczyty i uznanie Kim Il Dżuna, o tyle w Indiach parias, choćby nawet stawał na rzęsach, pozostanie tylko – mniej lub bardziej – pogardzanym i szykanowanym pariasem.

Jitu, parias, którego poznałem kilka lat temu w Bangalore, mimo iż jest wybitnie utalentowanym specjalistą informatykiem, mimo iż ma wyjątkowy talent organizacyjny, a nawet pieniądze, które zarobił wygrywając, ogłoszony przez IBM konkurs na jakieś rozwiązanie systemowe, ma poważne trudności z założeniem własnego biznesu, ponieważ zagiął na niego parol miejscowy bramin i przy pomocy bramińskiej sitwy chłopakowi dokucza, jak może. Nawet w Korei Północnej miałby Jitu łatwiejsze życie. Z Indii musiał wyemigrować i błąka się od 5 lat po Półwyspie Arabskim, służąc tamtejszym – znacznie mniej bezwzględnym, ale jednak – braminom islamskim.

Co prawda, w ostatnich 20 latach, przez kastowe sita przecisnęła się – głównie dzięki przedsiębiorczości, pracowitości i zwierzęcemu wręcz uporowi – spora grupa niedotykalnych, którzy otworzyli własne firmy, osiągnęli sukces, czy nawet majątek – mimo to ich życie i osiągnięcia są w ogromnym stopniu pochodną woli rejonowego bramina. To on decyduje, czy firma turystyczna Bashira Karnaia z Delhi może nadal cieszyć się „poparciem rządu” i udawać placówkę oficjalną, dzięki czemu turyści im wierzą, z czego oni żyją, czy nie. Tajemnicą poliszynela jest w Indiach to, że łaska braminów ma określoną cenę wyrażoną w rupiach, a jeszcze chętniej w walucie obcej. To jest źródło gigantycznej korupcji i, działającej na jej rzecz, biurokracji.  Mamy więc około 600 – 700 milionów nic nie znaczących pariasów, którzy w „demokratycznych” wyborach wybierają kilka milionów bezkarnie rządzących pomazańców, którzy w ten paradoksalny sposób uzyskują tytuł do utrzymywania jednego z najbardziej skorumpowanych systemów świata.

INDIE QATAR 2014 014

Szkoła

Bramini stoją na czele hierarchii, ustalają reguły gry, rządzą i ustawiają innych. Nikt tego nie jest w stanie zmienić, mimo iż konstytucja kraju zakazała w 1950 roku stosowania dyskryminacji i utrwalania struktur kastowych.

Oficjalnie, wszystko jest cacy. Ludzie są sobie równi. Dzieci chodzą do państwowej szkoły bez względu na to czy narodziły się w domu rolnika, rycerza czy niedotykalnego. W rzeczywistości, nie dość, że poziom państwowych szkół jest fatalny, to na dodatek, obłożone są one tak licznymi i dotkliwymi opłatami, wymogami, mundurkami i innymi kosztami, że tylko nielicznych pariasów stać na przyzwoitą edukację. W tej sytuacji od młodych analfabetów aż się w Indiach roi. Co drugi taksówkarz czy kierowca transportu ciężkiego nie umie czytać ani pisać. Odsetek osób mówiących w języku angielskim, w stosunku do tego co było 30 lat temu – spada. Łatwiej dogadać się z seniorem niż z młodym chłopcem. Nawet w Delhi trudno się po angielsku porozumieć.

Sytuację w indyjskim szkolnictwie państwowym, która do takich paradoksów doprowadza  opisał w swej wyjątkowej książce, Beatifull Tree prof. James Tooley. O stanie tego szkolnictwa świadczy chociażby to, że gros dzieci z Dharavi, gigantycznego, zamieszkałego przez prawie milion ludzi, slumsu Bombaju, uczęszcza do szkół…prywatnych. Nie do państwowych, które są darmowe, lecz do prywatnych (sic!), gdzie trzeba za naukę płacić.

INDIE QATAR 2014 346

Byłem kilka lat temu gościem jednej z takich szkół. W Dharavi roi się od podobnych placówek, gdzie za 8-10 dolarów miesięcznie biedni, niedotykalni rodzice mogą kształcić swoje niedotykalne dziecko. Te 8-10 dolarów to ogromne wyrzeczenie dla wielu ludzi, zwłaszcza, że dzietność w indyjskich rodzinach jest wysoka, ale decydują się mimo wszystko, bo wiedzą, że w szkołach zarządzanych przez braminów nie wolno im nawet będzie zaprotestować przeciwko temu, że nauczyciel na lekcji śpi, że obowiązkowy mundurek szkolny jest za drogi, czy że poziom nauczania jest katastrofalnie niski.

 

Bramini, a więc kasta władzy, nie może tej sytuacji zmienić, bo jest za nią odpowiedzialna. Tivar, student socjologii z Jaipuru, dorabiający sobie jako przewodnik po Bursztynowym Pałacu (Amber Palace) nie ukrywa, że jest braminem i to najczystszej próby. Nie podoba mu się sytuacja w Indiach, system kastowy, przywileje, nadmierny etatyzm, socjalizm i inne zarazy. Mówi wręcz, że winę za ten stan rzeczy ponoszą rządzące klany braminów, że to one utrwalają istniejący stan rzeczy, aby łatwiej im było rządzić i żyć. Jednakże, na pytanie, co on, młody inteligent ma zamiar z tym zrobić, gdy skończy studia i zostanie nauczycielem akademickim? Odpowiada: nic. Tego się nie da zmienić, a poza tym….jemu się taka zmiana nie opłaca. On jest górą.

INDIE QATAR 2014 160

Milczenie

Najgorsze jest to, że nawet pariasi tego systemu nie potępiają. Godzą się z istniejącym status quo.

Student tamilski, o którym pisałem kilkanaście linijek powyżej, wyznał, że on właściwie nie wyobraża sobie zniesienia kast. Dzięki jasno określonej hierarchii każdy zna swoje miejsce. Wie, że wyżej nie podskoczy.

– Indie kochają spokój nawet bardziej niż pieniądze – mówił. Obserwując zachowanie indyjskich biedaków en mass wydaje mi się, że chyba ma rację.

W tej sytuacji marną szkołę zastępują tym ludziom kapłani, pseudo guru, a zwłaszcza „instruktorzy” nasłani i opłacani przez establishment, którzy dopadają ciemny lud pod świątynią i instruują,  jak żyć i na kogo głosować. Bo przecież Indie to największa demokracja świat! Czy to nie zdumiewające, że żadne NGO, hollywoodzkie boginie, gwiazda CNN czy jacyś inni postępowcy nie krytykują takiego stanu rzeczy?

mainstremowych mediach Zachodu ukazuje się Indie bezkrytycznie, jako przykład awansu kulturowego i ekonomicznego, nie zastanawiając się, jak to możliwe, że tak liczny, wielki kraj, posiadający tyle milionów wykształconych fizyków, lekarzy, a nawet wybitnych ekonomistów potrafi w imię pseudoreligijnych wierzeń, tradycji, a głównie dla mamony, jaką daje status bramina, zignorować prawie 600 milionów ludzi tylko dlatego, że urodzili się w niesłusznej rodzinie.

W Stanach Zjednoczonych żyje i pracuje 65 tysięcy indyjskich lekarzy, dziesiątki tysięcy fizyków, chemików, finansistów i tp. Specjalistów z Indii. Wyemigrowali, jak mi się kiedyś zwierzył dr Bhataraja, bo nie mogli „już na ten indyjski syf patrzeć”. Na próżno jednak szukać wśród nich kogoś, kto sprzeciwi się głośno kastowości. I to chociażby na emigracji. Dlatego choroba ta toczy bezlitośnie ten biedny i smutnych naród. Nawet nieliczni pariasi, którym udało się wyrwać z nędzy i zacofania, utrwalają system, czy to emigrując, udając braminów, czy po prostu ignorując temat i zajmując się robieniem pieniędzy.

INDIE QATAR 2014 161

cdn.

Jan Bereta

 

 

 

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. marcinach pisze:

    No niestety Hindusi tak juz u siebie maja. Jak rozmawialem z wieloma z nich o tym w UK, to mowili, ze tak, ze niby cos sie zmienilo, ale system jako taki trwa. To co opisal Louis Dumont w ‚Homo hierarchicus. System kastowy i jego implikacje’ ma sie calkiem dobrze. Dlatego tez gdy ktos zachwyca sie wzrostem, rozwojem czy postepem w Indiach lub innych krajow BRIC, mam zawsze watpliowsci co do tego, czy ta osoba wie o czym mowi.

  2. ZQW pisze:

    No cóż, jak zwykle świetny tekst w Pana wydaniu. Można powiedzieć nihil novi sub sole. W Polsce przedrozbiorowej było dokładnie tak samo. Pełnię praw politycznych miała tzw. szlachta. Jeżeli ktoś z niższych stanów miał to szczęście, że udało mu się wkręcić do „elity”, to i tak został bezwzględnie ujawniony w ” Liber chamorum”. Rozbiory były wybawieniem z tego syfu.
    Być może zamiast 3.maja – czyli ostatniej próby obrony systemu kastowego, powinniśmy świętować 18. kwietnia 1772 ? – czyli datę pierwszego rozbioru Polski. Z nielicznych nowożytnych tworów w obrębie obecnej Polski, na szacunek zasługuje jedynie Rzeczpospolita Krakowska – najbardziej liberalne państwo w ówczesnej Europie. Już sam fakt, że nie było tam tzw. pańszczyzny i istniał wolny handel, mógłby skłonić do napisania coś niecoś o tym fenomenie. Bądź, co bądź, jako Polacy byliśmy a awangardzie klasycznego liberalizmu, co było doceniane przez całą liberalną Europę XIX wieku. Co do Indii : oni już tak mają. Wystarczy wspomnieć cywilizację Harappy i Mohendżo Daro. Rozkwitła, a później przez ponad 1000 lat tkwiła w całkowitej stagnacji aż upadła pod naporem Ariów.
    Ariowie – oni też stworzyli cywilizację, która zamknięta w ciasnych ramach, po początkowych sukcesach, oraz chwilowych wzlotach dzięki mądrości niektórych królów , nie ma od prawie 2000 lat, żadnych innych ambicji, poza tymi, aby zapewnić dostatek najwyżej stojącym kastom na koszt pariasów, którzy nawet nie mają siły aby się niesprawiedliwości przeciwstawić. Zresztą i tak, ich mózgi są wyprane przez hinduistyczną religię.

  3. MichalB pisze:

    Kiedy wszyscy przejrzą na oczy!!! Indie są na 35 miejscu w rankinu stanu demokracji wg tygodnika The Economist!! Dla porównania Polska w 2014 była na 40 miejscu a USA na 20 miejscu. Aż trudno pomyśleć jaka ilość niemawiści i poczucia skrzywdzenia musiała sie zgromadzić wobec kasty panów w podświadomości przeciętnych hindusów. Strach pomyśleć jaka rewolucja, przemoc musiała by się tam przetoczyć by w zbiorowej świadomości mieszkańców Indii kwestia wolności i równości każdej jednostki stała się powszechna i niezbywalna. Być może w strachu przed tym, wszyscy poklepują Indie po plecach? I zapowiadają niesłychany rozwój? Tylko dlaczego zabezpieczenie wizyty prezydenta Obamy w Indiach kosztuje 200 mln $ na dzień? Ciekawe jak po takiej rewolucji chłopskiej, zjednoczyć naród, pod jakim sztandarem? W Chinach to się udało z tym, że większość chińczyków ma to samo pochodzenie etniczne. A Indie?

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Z moich osobistych rozmów z Hindusami, i to na różnych szczeblach kastowości, wynika, że 
    siła wiary (strachu) jest ogromna. A to właśnie jej najtrudniej jest sprzeciwić się ludziom.
    Okrutne bóstwa Dekanu strzegą istniejącego status quo i jeszcze dużo wody upłynie zanim masy hindusów
    odważą się zakwestionować boski porządek. Przecież już 2100 lat temu, Siddhārtha Gautama, zwany dalej Buddą dał znak do rewolty.
    wzywając ofiary okrutnego boga, by przyłączyły się do krucjaty zmierzającej do zmiany systemu. Powstał buddyzm, zreformowany system będący wyrazem
    tego protestu i co? I nic? część wiernych przeniosła się pod skrzydła nowego „boga”, większość pozostała, nadal się boi i godzi.
    wątpię, czy ktokolwiek z czytających tego bloga dożyje innych czasów.

    Ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *