Niepoprawny politycznie przewodnik po Indiach (III)

chat-dymki
7

Hindus, imigrant z Indii został prezesem Microsoft? No i co pan teraz powie? Wypomniała mi jedna ze znajomych, miłośniczka Indii.

Czy to jest jakiś dowód na fałszywość mojej diagnozy?

Na pewno w Indiach jest wielu wybitnych ludzi. W każdym narodzie trafiają się rodzynki. Może Satya Nadell, nowy szef Microsoftu, jest ateistą i wychowywał się stylu zachodnim? Jeśli jednak, tak jak znakomita większość Hindusów, uległ amokowi hinduizmu, to ja na pewno akcji o symbolu MSFT za jego stażu na stanowisku szefa Microsoft nie kupię. Oznaczałoby to bowiem, że nowy prezes nie jest w stanie wyzwolić się od pesymizmu, nihilizmu i negacji tego absurdalnego systemu wierzeń, który przez blisko 3000 lat odciska na swych zwolennikach piętno/kompleks obojętności, braku miłości i nietolerancji. Do takich nieludzkich zachowań sprowadza się hinduizm.

N.b. notowania akcji największej firmy software’owej świata – z wyjątkiem kilku okresów nasilenia się kryzysu – od 25 lat wykazują raczej stagnację (między 30 a 40 dol. za udział), a to jest przecież ulubiony stan wyznawców religii znad Gangesu.

Jeden z polemistów zarzucił mi w poprzednich odcinkach lekceważenie hinduizmu, nie traktowanie go poważnie, jako religii, co ma być rzekomo wyrazem mojej europocentrycznej, chrześcijańskiej wyższości. Tak jednak nie jest. Nie tylko ja uważam, że hinduizm jest systemem okrutnym i bezlitosnym dla człowieka. Systemem, którego „bóg” mści się na człowieku. Czy taki bóg może człowieka kochać? Czy taki bóg stworzył człowieka na wzór i podobieństwo własne. Moim zdaniem bogowie hinduizmu są ludziom nienawistni. I dlatego nie dopatruję się w tym systemie religii. Jeśli bowiem religia jest dochodzeniem do boga, co za bóg tworzy religię, w której ludzie boją się go?  Unikają go za wszelką cenę.

Każdy człowiek, taka jest nasza natura, chce dla siebie lepiej. Na tym polega paradygmat ludzkiego działania, wyłożony przez twórców szkoły austriackiej Mengera i Misesa. Człowiek dąży do tego, żeby mu się poprawiło. Czy można traktować poważnie boga, który występuje przeciwko naturze człowieka, którego rzekomo stworzył?

INDIE QATAR 2014 114

Zasadą hinduizmu jest pełny determinizm i cierpienie. Człowiek nie ma wolnej woli. Bóg, na którego miłość liczy nie daje mu wyboru. Wszystko jest z góry ukartowane i to tak okrutnie, że zasadą życia na Ziemi jest cierpienie. Dlaczego człowiek ma cierpieć? Bo pragnął. Pragnął, aby mu było przyjemniej, lepiej, cieplej, dostatniej – zgodnie z paradygmatem ludzkiego działania.

Adil, nauczyciel szkoły średniej z Amritsaru, twierdzi że ma zła karmę, bo jego ojciec popełnił w poprzednim życiu – stąd w hinduizmie taki silny nacisk na reinkarnację – jakiś występek.

– Co takiego mógł zrobić? – pytam.

– Jak to co?! – oburza się Adil – mógł zaspokoić głód czy pragnienie, za często dokonywać ablucji, szukać ochłody przed upałem, czy rozkoszy z obcą kobietą. Dlatego, na wszelki wypadek, Advil unika pragnień jak zarazy. Jak ty to robisz? – pytam go żartobliwie.

– Zrezygnowałem z lepszej pracy; nie staram się być lepszym od innych; dużo odpoczywam – odpowiada całkiem poważnie.  Straszne!

 

Nie dość, że właściwie sam nic złego nie zrobiłeś, to jeszcze twoje grzechy dotyczą poprzedniego życia. Nie masz na nie wpływu, nie kontrolujesz ich. Nie możesz już niczego zmienić. Jesteś potępiony za życia. Możesz, co prawda, obmyć ciało w chłodnym Gangesie, co jest równoznaczne z rozgrzeszeniem, ale nie na długo. Zapragniesz zjeść mango i znowu będziesz grzesznikiem. Ten rzekomo dobry Krishna mści się na tobie za to, że chcesz czuć się lepiej. Jak z taką świadomością żyć? – I właśnie dlatego – tłumaczy Adil – ludzie w Indiach są źli, nieczuli, nielojalni, nietolerancyjni, bo wiedzą, że w przeciwnym razie będą cierpieć. A przestają cierpią, gdy nie robią nic.

– To prawda – tłumaczy mi Adil – że życie w cnocie nierobienie nic przyczynia się do nędzy i cierpienia, ale człowiek ma wybór: albo żyć w dostatkach i narażać się na gniew boży, albo słuchać boga i być szczęśliwym…

INDIE QATAR 2014 327

Jak z takim piętnem tworzyć, dbać, pracować i czynić sobie ziemię poddaną?

I tutaj hinduistyczne bóstwa mają dla człowieka kuriozalną radę: nie rób nic, nie pragnij, nie twórz, nie staraj się, żyj jak roślina, a dostąpisz nirwany, czyli rozkoszy nic-nie-robienia, czyli tumiwisizmu. Wtedy nie będziesz już grzesznikiem, bóg cię będzie tolerował. Twoje życie będzie iluzją. Będziesz żyć jakbyś nie żył. To jest moralność hinduizmu. Dlatego Hindusi są złośliwi, nietolerancyjni, nie uśmiechają się, nie okazują uczuć, nie dziękują, nienawistni do obcych i innych. Takich ich stworzył ich bóg.

Dulal, menadżer hotelu, w którym się zatrzymałem w Agrze, chętnie zwierza się turystom ze swej niechęci do Indii. Jest w swoim kraju tak nieszczęśliwy, że najchętniej rzuciłby wszystko i wyjechał do Europy. Zna języki (angielski i niemiecki), jest zawodowcem w dziedzinie kuchni wegetariańskiej, a przy tym ukończył instytut komputerowy w Mumbaju. Żal mi się go zrobiło i znalazłem mu pracę w Warszawie w charakterze kucharza w restauracji wegetariańskiej o profilu hinduskim. Właściciel restauracji potrzebuje jego dane osobowe, aby załatwić Dulalowi zezwolenia na pracę. Niestety, ten ostatnio od 8 dni Dulal nie odpowiada ani na maile, ani na telefony w tej sprawie. Pełna nirwana. Podobnie, nie można liczyć na solidność taksówkarza (może w ogóle się nie pojawić; najtańsza na świecie poczta (znaczek lotniczy, międzynarodowy kosztuje ok. 10 groszy) nie doręcza przesyłek; pociągu spóźniają się po 18 godzin; a kucharz potrafi sporządzić posiłek z kawałka zepsutego mięsa ki.

INDIE QATAR 2014 097

Bóg, który stworzył świat musi wiedzieć, że jest to świat dóbr rzadkich. Że do przeżycia potrzebna jest nie tylko praca przy zdobyciu dóbr, których brakuje, lecz także wysiłek zmierzający do tego, aby maksymalizować podaż tych rzadkich dóbr, chronić je przed marnotrawstwem, czyli szukać sposobu na racjonalizację ich użycia. W hinduizmie takie działania są grzeszne, a więc niemoralne. Moralne jest zaniechanie, lenistwo, a rozkoszą niebyt. Najgorsze jest to, że nie można z tym nic zrobić. Niczego nie sposób poprawić. Odbiciem tej mentalności jest system kastowy, ale nawet w nim bóstwa hinduizmu są niekonsekwentne. Dlaczego bramini z definicji mają mieć lepiej? Przecież wśród nich też są grzesznicy. Powiem więcej, dopiero wśród nich są grzesznicy.

Budda Siakjamuni, człowiek, który zreformował hinduizm, przerabiając go na buddyzm, będący humanitarną wersją hinduizmu, doznał szoku, gdy któregoś dnia (ok. VI wieku p.n.e.) wyprowadzono go z pałacu, w którym opływał w dostatki, odizolowany od realnego świata i po raz pierwszy ujrzał na własne oczy masowe skutki hinduizmu, czyli bród, smród i ubóstwo. Postanowił coś z tym zrobić, poprawić religię, w której żył, czego efektem jest właśnie buddyzm. Weselsza i bardziej pozytywna wersja hinduizmu. Dlatego Tajlandia, Wietnam, Laos – radzą sobie dzisiaj całkiem dobrze. Nawet w Birmie, przez prawie pół wieku wyjątkowo tępej i okrutnej junty wojskowej nie udało się pogrążyć ludzi w niebyt.

I to jest powód dla którego nie uważam hinduizmu za religię. Bóg nie może być amoralnych czy wręcz antymoralny. Nie może nie kochać człowieka, jedynego bytu, który żyje po to, aby Go zrozumieć, a niekiedy nawet naśladować.  To jest także powód, dla którego Indie stały się w latach 60. XX wieku mekką ówczesnej młodzieży, której niebyt, złudzenie, bierność odpowiadały. Mogli się tam buntować wobec tego co zastali w swoim świecie, a więc opluwać protestancką/kapitalistyczną etykę pracowitości, pobożności, skromności i gospodarności Hippisi, bo o nich mowa, wyidealizowali sobie Indie, traktując je jako swoisty raj, w którym ludzie nie dbają o portfel, nie ma wyścigu szczurów, gdzie do szczęścia wystarczy jęk sitry, wegetariańska strawa i odczucie „haju”.  Dzisiaj ci ludzie stanowią rdzeń lewicy, która rządzi Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Argentyną, Brazylią, po części też Wielką Brytanią, a mentalność hippisów z lat 60. stała się fundamentem moralności mainstreamu. Co prawda obecni hippisi pragną, a więc i grzeszą, a o życiu w zgodzie z przykazaniami Krishny czy Wisznu nawet nie myślą, miłość do hinduizmu, wzmocniona konopiami indyjskimi wpłynęła na ich pozytywną ocenę tego ponurego, nieprzyjemnego i okrutnego kraju.

INDIE QATAR 2014 393

To się jednak zmienia.

W kolejce do odprawy na lotnisku w Varanassi (Benares) podsłuchałem rozmowy kilkunastu osób, wracających z wycieczki do Indii. I tu, z wyjątkiem pewnej podstarzałej hippiski z Nowej Zelandii, wszyscy byli zgodni: Nigdy więcej! Tragedia! Brud, smród….Rozczarowani, zmęczeni, zniesmaczeni zatruciem żołądkowym, albo tuż po jego wyleczeniu, przeziębieni, brudni wracali szczęśliwi do swoich europejskich, australijskich, amerykańskich domów w poczuciu zawodu. Skutkiem takich nastrojów jest dramatyczny spadek przyjazdów do Indii. Zdaniem The Times of Indian, frekwencja turystyczna spadła na przełomie 2013/2014 roku o 60 procent. Właściciele biur turystycznych, hoteli, linie lotnicze działające na trasie trójkąta: Delhi-Jaipur-Agra piszczą. Spadek liczby turystów zagranicznych w obleganym zwykle Varanassi (Benares) przekracza 70 procent. Powodem turystycznej bessy jest ogólna kondycja Indii (nędza, brud, fatalny serwis) pogorszona dodatkowo o nasilającą się przestępczość, zwłaszcza napady na tle seksualnym, walki religijne, oraz zagrożenie terrorystyczne.

Mimo tych wszystkich symptomów, Indie w mediach trzymają się dzielnie. Lewica nie zmienia swego paradygmatu: jak nirwana, to nirwana.

Na mojej prywatnej liście najciekawszych krajów świata, Indie dzierżą od 6 lat pozycję outsidera; najbardziej nieprzyjazne miejsce na Ziemi.

 

CDN

 

Jan Bereta

www.fijor.com

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. marcinach pisze:

    Pan Jan ma racje. Zreszta wielu Hindusow nazywa hinduizm po imieniu. Np. Dinesh D’Souza w ‚Listach do mlodego konserwatysty’ czy Deepak Lal w ksiazce ‚Hindu Equilibrium’.

  2. Adam pisze:

    Mam zawodowo stycznosc z hindusami. Strasznie przygnebieni ludzie. Dziekuje za wiarygodne poszerzenie moich spostrzezen.

  3. Radek Wierba pisze:

    Ja pracowałem jako sam jedyny Polak z Hindusami. Przez blisko cztery miesiące. Potrzebowałem roku aby dojść do siebie. Nigdy więcej. I nie chodzi bynajmniej o prześladowanie, wykorzystywanie w pracy. Nie. Chodzi o mentalność, sposób rozwiązywania problemów, różnice w mentalności nie do przeskoczenia. Z dodatkowych negatywów zauważyłem skłonności do donosicielstwa jeden na drugiego i jakieś takie wrodzone szpiegostwo wobec pracownika na stanowisku pracy. Byłem też w kilku hotelach, na lotniskach w kilku małych miejscowościach, restauracjach, na zwykłych ulicach w zwykłych miastach. Kiedyś byłem wieziony przez kierowcę na lotnisko przez około cztery godziny, kierowca na bosaka, w aucie akurat zepsuła się klimatyzacja, upał nie do wytrzymania, kierowca miał te swoje rupie i zatrzymywał się co godzinę aby samemu kupić jakąś tą ichnią hinduską herbatkę sprzedawaną przez drugiego takiego bosego jak on sam wprost z pobocza z jakiegoś termosu, moich dolarów czy euro nikt nie chciał przyjąć za jakąś puszkę coli czy wody z plastikowej butelki. Ilość śmieci, brudu, psów, krów, ludzi lezących na jakiś gazetach wprost nie do opisania i ten klimat dobijający, jesteś mokry od stóp do głów i lepisz się od potu. Coś wspaniałego. pamiętam śniadanie w hotelu wliczone w cenę pokoju. Było taki stolik gdzie kucharz na oczach gościa na elektrycznej maszynce przyrządzał jajka według upodobania gościa. Ale jak zobaczyłem kilka much siedzących na tych jajkach to mi się odechciało zamówienia. Hotel był 3 gwiazdkowy z klimatyzacją, łazienką i wyglądał nawet przyzwoicie. Ale co z tego. Nigdy nie zapłaciłbym ładnych kilku tysięcy złotych za jakąkolwiek wycieczkę do Indii. Nigdy.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Witam w klubie, Radku, ale nie dlatego tak negatywnie opisałem Indie. Uważam, że charakter ludzi jest pochodną tej pseudoreligii, w której człowiek jest uczony nienawiści, nietolerancji, jest złośliwy, nie dba o innych, nie kocha – tylko dokucza. Never ever again!

    pozdrawiam

  5. RSA pisze:

    Świetny artykuł. Panie Janku, spostrzeżenia które Pan zawarł dokładnie zgadzają się z tym co pisał Koneczny o cywilizacjach. Kasty w Indiach są wynikiem podboju, systemem narzuconym przez zwycięzców podbitej ludności ponad 3 tys. lat temu. Narzuconym po to, żeby utrzymać ją w apatii i niewoli. Straszne jest to, że taki archaizm utrzymał się na tak wielkim obszarze tak długo i marnuje potencjał tak wielkiej społeczności.
    Na youtube są dostępne świetne wykłady specjalistki od spraw Indii, siostry Michaeli Pawlik, która analizuje indyjski system kastowy z chrześcijańskiego punktu widzenia. Polecam zainteresowanym:
    https://www.youtube.com/watch?v=YJevRnvIfb8
    https://www.youtube.com/watch?v=hcqHt7gpLXg
    https://www.youtube.com/watch?v=GUA1_8UVQJQ

  6. UnterMan pisze:

    A w Europie pod butem Kościoła Katolickiego, który przejął chrześcijaństwo na wyłączność to inaczej było? Religia była i jest wykorzystywana do kontroli społeczeństwa (do tego stopnia, że kontroluje w jaki sposób ludzie mają kopulować), ale dziś są już lepsze metody kontroli i religia robi się zbędna, a nawet w pewnych sytuacjach kłopotliwa.

    Dlaczego kraje katolickie są biedne i zacofane? Skąd wziął się termin Lazy Pole (leniwy polaczek)? W katolicyzmie praca ma służyć zaspokojeniu podstawowych potrzeb, czyli przetrwaniu. Taki Lazy Pole pracuje ciężko od 8 do 16, zarobi na kromkę chleba i nic więcej go nie interesuje. Po pracy zakłada wór pokutny i się umartwia, a wszystko podsumowuje twierdzeniem, życie ziemskie to tylko chwila liczy się wieczność, albo po co to robić i tak wszyscy będziemy trupami. Tymczasem w protestantyzmie praca jest traktowana jako służba drugiemu człowiekowi. Miałem trochę styczności ze świadkami Jehowy i różnica w podejściu do pracy jest kolosalna! Katolicy są mało pomysłowi i mało przedsiębiorczy, odfajkować swoje i do domu, dobry materiał na pracowników najemnych, a ci którym udało zarobić trochę więcej wstydzą się swojego majątku i raczej go lokują a nie inwestują.

    Stawiając Indie na szarym końcu wiele stracisz. Indie to Chiny w latach 70-80. Coraz więcej hindusów ma dostęp do filmów i netu i zmiany napewno przyśpieszą. To, że srają na środku ulicy, śpią na gazetach też mnie nie szokuje, ciekawe co Ty byś robił, gdybyś zarabiał 600 dolarów rocznie. W Polsce na peronie pewna Pani na moich oczach też załatwiła swoją potrzebę fizjologiczną. Patologi w Polsce też trochę widziałem np. przez okno w centrum mojego miasta wylewano fekalia z wiadra prosto na ulicę.

    W Chinach też są kasty, ale o przynależności decyduje stan posiadania. W Polsce był stan szlachecki który więcej mógł od czerni, dziś jest to stan biurokratyczno-urzędniczy.

    Indie nie są jakimś wyjątkiem, jedyna różnica jest taka, że gdy świat odchodził od komunizmu i się bogacił to tam go wprowadzano. Zresztą komunizm bardzo dobrze wpisuje się w system kastowy, kraje katolickie też mają ciągoty do lekkiego komunizmu socjalizmu.

  7. Ewa 222 pisze:

    Katolicy to light-owa wersja hindusów. Poślizg jakieś 300 lat. No po prostu więcej ludzi potrafi czytać:) Ale Katolikom do protestantów brakuje w rozwoju kolejnych 150 lat. No cóż, jest co doganiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *