Audiencja (II)

chat-dymki
0

Niewielkie Księstwo Liechtenstein, o powierzchni 160 km kw. i populacji w granicach 43 tysięcy osób, z czego obywatele księstwa stanową ok. 80 procent mieszkańców, jest jednym z najbogatszych państw świata. Dochód na statystycznego mieszkańca Liechtensteinu wynosi prawie 100 tysięcy dolarów rocznie. Mimo tak skromnych rozmiarów, na terytorium księstwa zarejestrowanych jest ponad 80 tysięcy firm, zatrudniających – według różnych danych – od 1 do trzech milionów ludzi. Czemu, a może komu zawdzięczają Liechtensteińczycy taki dobrobyt?

Absolutyzm…

Liechtenstein, podobnie, jak Państwo Kościelne, czyli Watykan, jest jedyną w Europie monarchią absolutną. Jak wynika z samej definicji monarchii władza nie jest demokratyczna, mimo iż w obowiązującej konstytucji zastrzega się, że państwowość księstwa opiera się na fundamentach demokratycznych i parlamentarnych.

W referendum, które odbyło się w 2003 roku na wniosek panującego księcia, Hansa Adama II, niemal 2/3 obywateli księstwa opowiedziało się za przyjęciem nowej konstytucji państwa, dającej Głowie Państwa niekwestionowane prawo do obrony bezpieczeństwa i dobrobytu jego mieszkańców. Nie wymaga to praktycznie ani zgody rządu, ani parlamentu. Jeśli książę uzna, że pięcioosobowy rząd (szef rządu 4 ministrów) pobłądził, może go w trybie natychmiastowym odwołać. Nie potrzebna jest do tego zgoda niczyja, nawet parlamentu.

Książę ogłaszając wspomniane referendum w sprawie wprowadzenia poprawek do konstytucji nie ukrywał, że w przypadku utraty swego zaufania, rozwiąże istniejący rząd,  zaostrzy konstytucję, przyznając sobie prawo zmiany gabinetu, a nawet – jeśli uzna to za stosowne –  jednoosobowego rządzenia krajem. Jak na standardy europejskiej demokracji jest to więc sytuacja unikalna. Tym bardziej, że i parlament wybrany w głosowaniu ludowym może zostać rozwiązany przez księcia w dowolnym momencie, i to bez podania przyczyny. Książę ma prawo wetować ustawy, włącznie ze zmianami w konstytucji oraz uchwałami wyłonionymi w drodze referendów ogólnokrajowych. Jedyną instancją, która może go w tym absolutyzmie pohamować jest naród. Gdyby ten w drodze referendum zażądał, że należy w państwie znieść monarchię, wtedy Dom Książęcy musi ustąpić.

Dlatego właśnie w 2003 roku książę zażądał wyraźnej decyzji Liechtensteińczyków, pragnąc w ten sposób sprawdzić, co ci ostatni o nim myśli, aby ukrócić tym samym spekulacje, dominujących establishmenty polityczne Unii Europejskiej, przeciwników monarchii oraz zwolenników pełnej demokracji parlamentarnej. Gdyby wtedy naród powiedział: nie!, monarchia ustąpiłaby; przed referendum w 2003 roku książę Hans Adam II zapowiedział wyraźnie, że jeśli nie otrzyma wyraźnego poparcia obywateli/poddanych wówczas abdykuje. „Grożąc” jednak, że w takiej sytuacji „nie będziecie się nazywali Liechtensteinem, a Republiką Górnego Renu”.

A jednak monarchia

Niekwestionowane poparcie, jakie wtedy Hansa Adam II otrzymał od narodu dowodzi jednak, że mimo znacznych prerogatyw, monarchia cieszy się niesłabnącym zaufaniem ludu.        Skąd bierze się to poparcie? Przecież nie ze strachu przed zmianą nazwy. Dlaczego naród w środku wolnej Europy godzi się jednak na absolutyzm?

Za monarchią liechtensteńską, stoi założona przez Hugo von Weikersdorfa w XII wieku jedna z najstarszych dynastii naszego kontynentu, rządząca księstwem od blisko dziewięciuset  lat. Dzięki roztropnej polityce, choć nie bez trudności, o czym napiszemy w kolejnym odcinku relacji, udało się Liechtensteinom nie tylko utrzymać państwowość, lecz także, a może przede wszystkim uczynić swych poddanych najbogatszymi obywatelami na Ziemi.

Czy dobrobyt Liechtensteinu ma jakiś związek z nami, z Polakami?

A, no ma. Księstwo od lat uważane jest za jeden z najbardziej liberalnych zarówno pod względem politycznym, jak i ekonomicznym krajów Europy. Skutkiem wieluset lat pielęgnowania swobód i szacunku dla wolności, Liechtenstein stał się twierdzą liberalizmu. Włosi, Francuzi, Niemcy, Austriacy, a nawet Szwajcarzy mają Domowi Książęcemu Domowi Liechtesteinów za złe. Od prawie 20 lat politycy z sąsiedztwa zarzucają mu stosowanie „nieuczciwej konkurencji podatkowej”, nazywając księstwo rajem podatkowym. Mimo tych „oskarżeń” książę Hans Adam II nie tylko nie ugiął się przed zwolennikami państwa opiekuńczego, państwa maksimum, lecz wręcz podkreślił, że będzie walczył z napiętnowaniem jego kraju za liberalizm podatkowy, o którym Europa coraz częściej zapomina, niszcząc w ten sposób wielowiekowe tradycje liberalne i osłabiając konkurencyjność gospodarek Starego Kontynentu.

O tym, kto ma w tym sporze rację wiedzą dobrze podatnicy krajów Unii Europejskiej. Warto w tym miejscu zacytować fragmenty Art. 3. Konstytucji Księstwa:

(…) Do finansowania zadań państwa służą dochody z podatków pośrednich, takich jak podatek VAT, wszystkie dochody z ceł, i opłaty. Suwerenność nad podatkiem bezpośrednim od osób fizycznych (PIT) oraz prawnych (CIT) przynależy gminom, państwu zaś pozos

Udostępnij mądry artykuł!