Geneza długu oraz zwalczanie lichwy

chat-dymki
5

Leon Orlikowski

Już w starożytności, najpierw w Mezopotamii i Egipcie a później w Grecji i Rzymie, były udzielane oprocentowane pożyczki. Należy domniemywać, że taka forma gospodarczej działalności powstała i zaczęła się rozwijać odkąd ludzie poczęli zmieniać charakter swej egzystencji z koczowniczego trybu życia opartego na zbieractwie i łowiectwie na tryb osiadły oparty na rolnictwie i hodowli udomowionych zwierząt. Nowe formy działalności w postaci systematycznie prowadzonej uprawy roślin oraz hodowli zwierząt niewątpliwie były bardziej absorbujące ludzki wysiłek fizyczny i intelektualny od tych opartych na zbieractwie i łowiectwie, ale dawały za to egzystencję bardziej pewną niezależnie od pory roku. Oczywiście plemiona rolnicze też nawiedzały lata klęsk i nieurodzajów, ale mieszkając w stałych osiedlach wiejskich i miejskich mogły one tworzyć odpowiednio duże zapasy wyprodukowanej żywności w latach obfitych urodzajów i w ten sposób zabezpieczać sobie egzystencję w okresach jej niedoborów. Takich warunków i możliwości nie mieli stale przemieszczający się nomadzi. Biblijna historia Józefa i jego braci pokazuje wyższość gospodarki opartej na osiadłym rolnictwie od gospodarki nomadów opartej na pasterstwie. Józef  syn patriarchy Jakuba cieszył się szczególnymi względami ojca, co spotkało się z dużą zazdrością jego jedenastu braci. W czasie wypasania ojcowskich stad na pustyni bracia podstępnie sprzedali Józefa w niewolę kupcom udającym się do Egiptu. Tam w wyniku intrygi jednej z dam dworu został wtrącony do więzienia. „Pewnej nocy faraon miał we śnie tajemniczą wizję siedmiu krów tłustych i siedmiu krów chudych oraz siedmiu kłosów pełnych i siedmiu pustych. Wtedy podczaszy (faraona) przypomniał sobie Józefa (który zasłynął tym, że potrafił interpretować sny) , wezwano więc go na dwór, gdzie wyjaśnił, że krowy symbolizują lata dobrych zbiorów i nieurodzajów, a powtórzony motyw w drugim śnie oznacza, iż stanie się to niebawem. Zaproponował też władcy (w pierwszych siedmiu latach dobrych urodzajów) gromadzenie zapasów żywności w oczekiwaniu na (następne) siedem lat nieurodzajów. Faraon ustanowił wtedy Józefa zarządcą całego Egiptu, … (…) Józef zgromadził podczas siedmiu lat dobrych zbiorów znaczne zapasy zboża, które później sprzedawał w latach głodu. Głód zmusił też jego ojca, Jakuba, do wysłania dziesięciu synów do Egiptu w celu nabycia zboża. (…) przy drugiej wizycie (Józef) dał się poznać i przebaczył swoim braciom. Następnie sprowadził ojca i całą rodzinę do Egiptu. Józef w okresie głodu wykupił dla faraona większość ziem, zmieniając egipskich właścicieli w dzierżawców.” (http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_%28posta%C4%87_biblijna%29)

Z faktu, że Józefowi za sprzedawane zboże udało się wykupić dla faraona większość prywatnej ziemi i zamienić egipskich właścicieli w dzierżawców wynika, że klęska głodu była bardzo wielka, bo obejmowała też rozległe terytoria poza Egiptem, z których przyjeżdżający po zboże musieli płacić złotem. Tak głęboka klęska głodu musiała też skutkować i skutkowała, jak podaje to biblia, szybkimi i głębokimi zmianami w strukturze własnościowej i społecznej ludności starożytnego Egiptu. Jednak również w latach przeciętnie normalnych urodzajów często  dotykały poszczególnych ludzi nie tylko w starożytności, a i współcześnie również, nieszczęścia z powodu choroby oraz śmierci głowy rodziny, bądź pożaru, powodzi i innych przyczyn. Wtedy poszkodowani z konieczności musieli zwracać się po pożyczki do takich osób, najczęściej byli to kupcy, którzy na takie okoliczności specjalnie gromadzili i posiadali zapasy żywności. Pożyczali, ale żądali zwrotu pożyczki z zapłatą odpowiedniego procentu, tym wyższego im na dłuższy okres była udzielana pożyczka. „Skąd tak naprawdę wziął się pomysł, aby pobierać procenty od pożyczek? Odpowiedź kryje się w starożytnych językach. Po sumeryjsku oprocentowanie to „mash”, takim samym słowem określa się cielęta. Podobnie jest w grece, w której słowo „tokos” oznacza zarówno odsetki jak i krowy – jałówki. Po egipsku „ms” to procent lub … urodzić. Jak widać, jeśli ktoś pożyczał krowę, powinien ją zwrócić z razem przychówkiem. Nie inaczej było, jeśli ktoś pożyczał srebro na zakup krowy. Starożytni uważali jak widać, że pieniądz może się rozmnażać… niczym zwierzęta.”   (Marcin Szaleniec: Historia życia na kredyt. https://www.nbportal.pl/wiedza/artykuly/historia-mysli-ekonomicznej/historia_zycia_na_kredyt).

Po prostu ludzie w starożytności rozumowali przez analogię: jeśli wypożyczając ziarno, sami wysialiby je, to zebraliby plon ziarna wyższy od jego zasiewu, czyli po upływie czasu od wysiewu do zbioru uzyskaliby dodatkową ilość ziarna. Podobnie wypożyczając kozę czy owcę, pożyczkobiorca uzyskiwał nie tylko mleko do spożycia, ale też po upływie określonego czasu uzyskałby od nich dodatkowo koźlę czy jagnię. Dlatego pożyczający ziarno powinien zwrócić nie tylko ilość ziarna wypożyczonego, ale ilość dodatkową, podobnie pożyczający kozę czy owcę, powinien zwrócić zarówno wypożyczone zwierzęta jak i przychówek od nich. Ponieważ ziarno i zwierzęta można kupić za pieniądze, więc z tego wynika, że wypożyczone pieniądze też powinny i muszą przynosić taki sam zysk jak wypożyczone ziarno czy zwierzęta.

Życie w osiadłych zorganizowanych zbiorowościach wiejskich i miejskich stworzyło nowe trudne problemy natury społecznej i politycznej zupełnie nieznane nomadom. Przede wszystkim powstała i ukonstytuowała się własność prywatna. Tylko właściciel mógł w pełni czerpać pożytki z posiadanej ziemi i innych materialnych dóbr. Niewłaściciel zaś mógł np. uprawiać nieswoją ziemię i zbierać z niej plony na warunkach dzierżawy, płacąc za to właścicielowi określoną rentę w naturze, czyli w postaci części zebranych plonów bądź w pieniężnej ich wartości. Ponieważ w starożytnych i średniowiecznych społeczeństwach powszechnie było praktykowane i przestrzegane prawo  primogenitura, czyli pierworództwa, tj. pierwszeństwa w dziedziczeniu, przysługujące najstarszemu synowi lub najstarszemu potomkowi w linii prostej, w miarę jak wzrastały liczebnie populacje, wzrastały też w nich liczby tych osób, które nie posiadały ziemi, która wtedy stanowiła główne źródło bytowania. Z konieczności więc niewłaściciele musieli ziemię dzierżawić płacąc właścicielom odpowiednią rentę, której wysokość wzrastała równolegle ze wzrostem ilości chętnych na dzierżawę. Był to jeden z głównych powodów powstawania i narastania długów w starożytności. Rygorystyczne egzekwowanie spłaty długów skutkowało tym, że niespłacalni dłużnicy i ich rodziny z ludzi wolnych stawali się niewolnikami swych wierzycieli, którzy mogli odtąd nimi dowolnie dysponować jak swoją własnością, sprzedać  bądź eksploatować ich pracę. Obok obcoplemiennych niewolników pozyskiwanych przede wszystkim ze zwycięskich bitew i wojen, coraz więcej współplemieńców stawało się niewolnikami za niespłacalne długi. Gdy nadmiernie wzrastały rozmiary rodzimego niewolnictwa, co zagrażało stabilności politycznej miast-państw, ich władcy podejmowali co pewien okres decyzje o anulowaniu długów.

Na przykład w Mezopotamii „Chłopom użyczano działek ziemi, które im wynajmowano, zapewniano narzędzia, woły pociągowe, zwierzęta do hodowli, ziarno siewne i wodę do nawadniania, tak żeby mogli produkować żywność na potrzeby robotników i dygnitarzy. Oprócz ziemi dzierżawionej, wielu chłopów miało też swoją własną ziemię, narzędzia, trzodę itp. Kiedy zbiory były marne, narastał im dług. Dług pojawiał się także, gdy zaciągali prywatnie pożyczki, jakich udzielali im wysocy urzędnicy i dygnitarze państwa, łasi by się szybko wzbogacić i zająć chłopski majątek w razie niewypłacalności. Jeśli wieśniacy nie byli w stanie spłacić długu, mogli się znaleźć w sytuacji sług lub niewolników, podobnie jak członkowie ich rodzin. W celu zapewnienia pokoju społecznego i stabilności, a zwłaszcza po to, aby uchronić chłopów przed pogarszaniem się ich warunków życia, władze co pewien czas stosowały unieważnienie wszystkich długów i przywracały pierwotne prawa chłopów. Jest przy tym ciekawe, że takie powszechne darowanie długów nigdy nie dotyczyło długów między kupcami”. „Podobnie jak inni rządcy miast-państw w Mezopotamii Hammurabi (1792–1750 p.n.e.) zaczął od oficjalnego zniesienia długów wszystkich obywateli wobec rządu, wysokich dygnitarzy i możnych w państwie. Tzw. Kodeks Hammurabiego jest datowany na rok 1762 p.n.e. w swym zakończeniu głosi tak : « Niechaj możni nie uciskają słabych. Prawo musi chronić wdowy i sieroty (…) tak aby uciskani mieli sprawiedliwość »  Wiele starożytnych dokumentów odczytanych z tabliczek klinowych pozwoliło też historykom ustalić ponad wszelką wątpliwość, że za panowania Hammurabiego miały miejsce cztery wielkie darowania długów w latach 1792, 1780, 1771 i 1762”. (Bogusław Jeznach: Odłużanie w starożytności – http://jeznach.neon24.pl/post/81507,oddluzanie-w-starozytnosci ).

Od samego początku powstawania długów miały one nie tylko charakter ekonomiczny, ale też były traktowane w aspekcie moralnym. Wszystkie wielkie religie monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo oraz islam zajęły się więc tzw. zagadnieniem lichwy, czyli pobierania procentu od udzielanych pożyczek.    W judaizmie pierwsza wzmianka o  zakazie lichwy, pojawiła się w Księdze Wyjścia, dotyczyła jednak jedynie przedstawicieli ludu Izraela. W podobny sposób odnosiła się do lichwy Księga Kapłańska. Jednak dopiero w Księdze Powtórzonego Prawa została ostatecznie sformułowana doktryna, która zabraniała pobierania procentu od żydowskich współplemieńców oraz zezwalała na pobieranie procentu od nie Żydów: „Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności, ani odsetek z czegokolwiek, co pożycza się na procent. Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek…” (Małgorzata Ramocka: Zagadnienie lichwy w ujęciu wielkich religii monoteistycznych,  http://www.annalesonline.uni.lodz.pl/archiwum/2008/2008_01_ramocka_297_302.pdf )

W Nowym Testamencie nie ma do końca jednoznacznego  potępieni pobierania procentu od pożyczek. Katolicka doktryna przeciw lichwie kształtowała się na przestrzeni od IV do końca XII wieku:   „Synod nicejski z 325 r. zdecydował, że duchowni parający się lichwą będą z łona Kościoła usuwani. W 789 r. lokalny synod Karola Wielkiego zakaz tej praktyki rozciągnął na świeckich. Twarde reguły utrzymywały też kolejne sobory: II laterański w 1139 r. odebrał lichwiarzom prawo do chrześcijańskiego pochówku, III laterański w 1179 r. zakazał duchownym przyjmowania od lichwiarzy ofiary i udzielania im komunii. Do końca XII w. trwała wielka nagonka na pożyczających na procent. Zmiana okoliczności społeczno-gospodarczych, rozwój handlu skłoniły wreszcie hierarchów kościelnych do złagodzenia stanowiska, więc na IV soborze laterańskim w 1215 r. potępiono żydowską lichwę, ale tylko tę „ciężką i przesadną”” (Małgorzata Ramocka, tamże, s. 299-300).

Zmiana doktryny Kościoła Katolickiego dotyczącej lichwy nastąpiła po wyprawach krzyżowych, w wyniku których poprzez Genuę i Wenecję, miasta najbardziej zaangażowane w żeglugową obsługę tych wypraw, na półwysep Apeniński zaczęły masowo napływać  kruszce szlachetne a przede wszystkim złoto rabowane nie tylko w krajach Lewantu ale również ze złupionego przez Wenecjan w IV Wyprawie Krzyżowej w 1204 r.  Konstantynopola. Napływ tego złota bardzo ożywił gospodarczo miasta włoskie w XII do XIII wieku. W Genui na przełomie XII/XIII w. zaczęto bić złotą monetę pod mianem genovino ważącą około 0,5 grama. „Monety te nazywano małymi w odróżnieniu od (późniejszych) emitowanych w I połowie XIII w. dużych, ważących 3,52 g. prawie czystego złota, 8-krotnie cięższych od małego genowino”. We Florencji wzorując się na genovino zaczęto od 1252 r. bić własną monetę, złotego florena wagi 1/96 funta florenckiego, czyli ok. 3,5 g. czystego złota (jeden florencki funt ważył 339,5 grama). Natomiast Wenecja wzorując się z kolei na obu tych monetach poczęła od 1285 r. wybijać własne dukaty o wadze 3.52 g. złota wysokiej próby 0,997. (Henryk Cywiński: Pieniądz. Przegląd encyklopedyczny, Wyd. Key Tex, Warszawa 1992, str. 56, 69, 78). Zrabowane na Wschodzie złoto z upływem czasu stopniowo przepływało z półwyspu Apenińskiego na północ poza Alpy przede wszystkim do Zachodniej Europy, pobudzając tam też gospodarczy rozwój.  „Począwszy od XI wieku  obserwujemy w Europie Zachodniej wielkie przemiany społeczne i  gospodarcze, których zewnętrznym wyrazem były: wzrost liczby ludności (według najnowszych szacunków – z 42 mln około 1000 r. do 73 mln około 1300 r.) […]Największym skupiskiem miast w średniowiecznej Europie były przede wszystkim północne Włochy z Mediolanem, Wenecją i Genuą, Niderlandy z Brugią, Gandawą i Mechelen, oraz zachodnie Niemcy z Kolonią czy Trewirem. Ponadto potężnymi ośrodkami były Londyn i Paryż.( Społeczno – gospodarcze przemiany w Europie XI – XIII w. oraz kolonizacja w Polsce w XIII w. ).

Toteż wielki myśliciel chrześcijaństwa, św. Tomasza z Akwinu (1225 – 1274), żyjący i piszący w XIII w. nie mógł nie dostrzegać korzystnego wpływu pożyczek na rozwój wytwórczości i handlu, jaki dokonywał się wówczas w miastach Europy Zachodniej. „Pozytywną ocenę pobieranych procentów i odsetek uzależniał od przeznaczenia pożyczanego kapitału. Dowodził, że pożyczki inwestycyjne winny być oprocentowane, gdyż firma dzięki nim osiąga zysk; natomiast w przypadku pożyczki konsumpcyjnej, potrzebnej na zakup środków koniecznych do życia, winna być wolna od odsetek. Pożyczający pieniądze przenosi posiadanie ich na tego, kto od niego pożycza; ten przeto, któremu pieniądze pożyczono, posiada je na własne ryzyko i obowiązany jest oddać je w całości: stąd wniosek, że nie wolno wierzycielowi żądać więcej, niż pożyczył. Natomiast człowiek, który powierza swe pieniądze czy to kupcowi czy wytwórcy w formie jakiegokolwiek rodzaju spółki, nie przenosi na tego kupca czy wytwórcę posiadania swoich pieniędzy, przeciwnie te pieniądze pozostają nadal jego własnością; skutkiem tego kupiec handluje tymi pieniędzmi na ryzyko ich właściciela, podobnież wytwórca na jego ryzyko używa tych pieniędzy do produkcji. Wobec takiego stanu rzeczy wolno pożyczającemu godziwie domagać się części zysku, płynącego z danego przedsiębiorstwa, jako że zysk ten płynie z jego własności.” (Krzysztof Kietliński; Moralna ocena procentów, odsetek i lichwy w działalności finansowej, str. 165, http://apcz.pl/czasopisma/index.php/EiP/article/viewFile/600/578 )

Od samego początku zakaz pobierania riby (riba  – arabskie słowo określające zysk z procentu) w islamie został jednoznacznie określony. Najważniejszym „powodem zakazu lichwy, była troska o ochronę biednych przed wyzyskiem bogatych”. […]   „O lichwie Koran wspomina wiele razy, zawsze w sposób jednoznaczny: O, wy, którzy wierzycie! Bójcie się Boga i porzućcie to, co powstało z lichwy, jeśli jesteście wierzącymi. Bóg zniweczy lichwę, a pomnoży dawanie jałmużny…  A to, co dajecie na lichwę by powiększyło się kosztem majątku innych ludzi, nie powiększy się u Boga itd.” Rozwinięciem zasad koranicznych jest szariat (szariat  – prawo islamskie, czyli ogół boskich praw, norm, zasad postępowania oraz nauk mających na celu przyniesienie korzyści jednostce i społeczeństwu). „Współcześnie  kraje szariatu całkowicie odcięły się od systemu odsetkowego i przyjęły stworzone dla ich potrzeb zasady bankowości bezodsetkowej” (Małgorzata Ramocka, tamże, str. 301).

Niemniej w bankowości krajów islamskich dopuszcza się zawieranie umów pomiędzy pożyczkodawcami i przedsiębiorcami na zasadzie odpowiedniego do wartości ich wkładów podziału uzyskanych efektów. Jednak pożyczkodawca ryzykuje całym zaangażowanym kapitałem we wspólne z przedsiębiorcą przedsięwzięcie. Taka forma realizacji inwestycji nie jest bezpieczna i dlatego nie satysfakcjonująca  dla pożyczkodawcy. Jest to podstawowy hamulec rozwoju gospodarczego w krajach islamskich. Został więc stworzony bardziej satysfakcjonujący sposób inwestowania kapitału pożyczkowego w formie instrumentu zwanego murabaha:. „Klient składa bankowi zlecenie na zakup określonego towaru z daną ceną gotówkową i zapewnia bank o odkupieniu przedmiotu w przyszłości po wyższej cenie, uwzględniającej marżę zysku. W ten sposób transakcja zawiera zamówienie z przyrzeczeniem odkupu oraz dwa kontrakty sprzedaży. Pierwszy z nich to umowa między bankiem a dostawcą towaru. W drugim przypadku stronami są klient, składający zamówienie na zakup danego dobra oraz bank, który w zamian za usługę dolicza do ceny rynkowej odpowiednią marżę. Bank ponosi odpowiedzialność za towary do momentu ich dostarczenia do kupującego. Spłata może być jednorazowa w pełnej kwocie lub podzielona na raty. W relacji między bankiem a dostawcą często pojawia się agent, który w imieniu banku dokonuje zakupu towaru”. http://mfiles.pl/pl/index.php/Murabaha   Jednak i murabaha nie jest ani prostą i  przejrzystą ani  też tak pewną formą alokacji kapitału jak lokata w oprocentowane kredyty czy też zakup papierów dłużnych.

To, że walka kościoła katolickiego z lichwą nie stworzyła i nie uruchomiła podobnych hamulców rozwoju gospodarczego, jak to się stało w islamie, Zachód zawdzięcza wielkiemu swojemu filozofowi Tomaszowi z Akwinu, który potrafił odróżnić pieniężne pożyczki zaciągane na wydatki konsumpcyjne od tych przeznaczanych na pomnażanie produkcji i handlu, to jest szybko dostrzegł gospodarczotwórczą rolę oszczędzanego i inwestowanego pieniądza. Jedynie procent od pożyczek konsumpcyjnych uważał za lichwę, ponieważ pożyczane i wydawane na konsumpcję pieniądze niczego nie pomnażają, natomiast pieniądze pożyczone i zainwestowane w produkcję i handel dają pożyczkobiorcy zysk, którego część w postaci procentu powinien przekazywać pożyczkodawcy, który wypożyczając swój pieniężny kapitał, sam takiego zysku nie realizuje. Jednak w warunkach demokracji oraz osobistej wolności nie można i prawdopodobnie nigdy nie uda się stworzyć takiego systemu, aby równolegle udzielać pożyczek konsumpcyjnych bez „lichwy”, czyli nieoprocentowanych oraz oprocentowanych kredytów obrotowych i inwestycyjnych, czyli na produkcję i jej przyszły wzrost. Nie ma na to bowiem żadnego uzasadnienia ani po stronie kredytodawców ani też po stronie kredytobiorców. Żaden kredytodawca nie zgodzi się na to, aby posiadany przez siebie kapitał bezprocentowo  wypożyczać  komukolwiek na zaspokojenie jego potrzeb konsumpcyjnych nie tylko z tego względu, że gdyby ten kapitał został zaangażowany w produkcję, to przyniósłby określony zysk, ale również dlatego, że w przypadku pożyczki konsumpcyjnej występuje jeszcze większe ryzyko jej nie zwrócenia, aniżeli w przypadku kredytu produkcyjnego. Z kolei pożyczkobiorca może kredyt konsumpcyjny wykorzystać również na cele produkcyjne, względnie też nawet w znacznej części kredyt produkcyjny przeznaczyć na konsumpcję.

Dlatego, w przeciwieństwie do islamu, bardzo dobrze się stało, że kościół katolicki, chociaż w sposób nieoficjalny wycofał się z bezwzględnej walki z „lichwą” i zaaprobował oprocentowanie obu rodzajów kredytów zarówno produkcyjnych jak i konsumpcyjnych. Dzięki temu, można domniemywać, że wśród wielu przyczyn, które doprowadziły do powstania i rozwoju kapitalizmu nie gdzie indziej, ale właśnie w Europie Zachodniej, rola kościoła katolickiego w tym chyba najważniejszym w historii ludzkości wydarzeniu jest jak dotąd niedostrzegana i niedoceniona!

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. marcinach pisze:

    Ciekawą interpretację tego jak Józef pomagał faraonowi napisał red. Michalkiewicz zob. http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2179 jak i http://gwiazdowski.salon24.pl/439291,jozef-krzysztof-i-stanislaw-czyli-sen-faraona

  2. Podatki w starożytnym Egipcie
    Wszystkie informacje, zwłaszcza takie, które autor przywołuje dla wzmocnienia formułowanych przez siebie tez krytycznych, które mają trafiać do wyobraźni czytelników po to, aby pozyskać ich przekonanie i wiarę do „słusznych poglądów” głoszonych przez autora, muszą przede wszystkim być wiarygodne. Ale aby były dla każdego czytelnika wiarygodne, muszą być rzetelnie uargumentowane źródłowo lub logicznie dowiedzione! Tymczasem tekst Stanisława Michałkiewicza pt.: „Historia zatacza koło” nie spełnia żadnego z powyższych kryteriów. W swym tekście bowiem podaje on m. in. następujące rewelacje dot. opodatkowania w starożytnym Egipcie, na jakie naprowadziła go „ponowna lektura najstarszego w literaturze światowej opisu interwencjonizmu państwowego, zawartego w biblijnej Księdze Rodzaju. Chodzi oczywiście o historię Józefa egipskiego, który po różnych przygodach został kimś w rodzaju pierwszego ministra faraona, dzięki przekonaniu go do pewnej społecznej inżynierii. Wprawdzie Józef tylko zinterpretował sen faraona, ale zinterpretował go w sposób, który cwanemu faraonowi musiał się spodobać, zwłaszcza, gdy ogarnął on swoim bystrym umysłem najdalsze tego następstwa. Jak wiadomo, Józef roztoczył przed faraonem wizję głodu, jaki miał nastać po upływie siedmiu lat tłustych. Żeby złagodzić następstwa tej klęski Józef zaproponował interwencję państwa w postaci nałożenia na wszystkich chłopów 20-procentowego podatku zbożowego. Żeby rzetelnie go wymierzyć, trzeba było powołać ogromną liczbę pisarzy i poborców, którzy oczywiście z tego podatku musieli się utrzymać. To jednak drobiazg w porównaniu z koniecznością natychmiastowego uruchomienia drugiego programu interwencyjnego w postaci budowy w całym państwie gigantycznej sieci magazynów do przechowywania podatkowego zboża, no i koszar dla żołnierzy, którzy tych magazynów pilnowali. Ten program wymagał kolejnej interwencji w postaci werbunku, a prawdopodobnie – wyznaczenia robotników, których trzeba było odciągnąć ze wsi, podobnie jak mobilizacji zwierząt pociągowych do transportu zboża i materiałów budowlanych. Siedem lat takiej polityki wystarczyło do zrujnowania rolnictwa i wywołania klęski głodu. Jest charakterystyczne, że bardzo skrupulatny biblijny autor tej księgi, ani słowem nie wspomina o żadnych innych, np. naturalnych przyczynach klęski głodu – zatem trzeba uznać, że tą wstydliwie skrywaną przyczyną musiała być seria interwencyjnych polityk Józefa. Ciekawe, czy sam Józef i jego faraon takie skutki przewidzieli. Chyba tak i to nie tylko ze względu na sen faraona, ale przede wszystkim – ze względu na kolejne następstwa, jakie z kolei pociągnęła za sobą klęska głodu. Oto zmagazynowane podatkowe zboże Józef zaczął Egipcjanom s p r z e d a w a ć i – jak zaznacza skrupulatny autor księgi – już w pierwszej fazie zgromadził w skarbcu faraona „wszystkie pieniądze” z całej ziemi egipskiej, to znaczy – wydrenował z gospodarki cały kapitał finansowy. W etapie następnym, w zamian za podatkowe zboże, przejął na własność państwa inwentarz żywy i martwy. W roku trzecim – w zamian za podatkowe zboże przejął na własność państwa zarówno ziemię, jak i jej dotychczasowych właścicieli, którzy odtąd zostali niewolnikami państwowymi. Część niewolników przesiedlił do miast, a na niewolników pozostawionych w utworzonych w ten sposób kołchozach, nałożył wspomniany, 20-procentowy podatek w naturze”.
    Niestety, Michałkiewicz w swoim tekście w ogóle nie podje , skąd zaczerpnął taką dokładną wiedzę o podatkach, jakie były nakładane i ściągane z ludności przez poszczególnych panujących faraonów, a zwłaszcza o efektach kolejnych poczynań Józefa. Tymczasem wiedza o stosunkach gospodarczych i społecznych w starożytnym Egipcie jest bardzo ograniczona. Wiadomo tylko tyle, ile egiptologom udało się na ten temat znaleźć i odczytać z autentycznych źródeł napisanych w znakach hieroglificznych. Na pewno wiadomo, że „W starożytnym Egipcie w ramach podatków rolnicy oddawali na potrzeby wojska i administracji część zbiorów, rzemieślnicy część swych wyrobów, a kupcy składali daniny. Podatki były na tyle dotkliwe, że do naszych czasów przetrwała opowieść o buncie, który miał miejsce za panowania XIV dynastii czyli około XVIII wieku p.n.e. W jednej z prowincji ludność w odruchu samoobrony zabiła wszystkich poborców podatkowych. Na skutek tego przez 40 lat, nie zjawił się tam żaden wysłannik urzędu podatkowego, co ponoć zaowocowało rozkwitem całej prowincji.”
    http://pp-podatki.jimdo.com/historia/
    Każdy logicznie myślący czytelnik, gdy porówna fragment tekstu Michałkiewicza z tekstem zacytowanym w powyższym akapicie musi dojść do jedynego i słusznego wniosku, że:
    1) „20-procentowy podatek w naturze” wcale nie był podatkiem wysokim, który mógłby do tego stopnia spauperyzować egipskich właścicieli ziemi, aby przemienić ich w niewolników państwowych i zapędzić do „kołchozów”. Współcześnie też są nakładane podatki dochodowe na podobnym i wyższym nawet poziomie (w Polsce: 19 i 30 procent) i gospodarki jako całości nie rujnują; 2) Z drugiego tekstu można domniemywać, ale tylko domniemywać, że to wcale nie faraon nakładał wysokie rujnujące podatki, a podnosili i zawyżali je na własne konto poborcy podatkowi. Egipt faraonów był państwem na tyle rozległym, że chłopi uprawiający działki bardzo odległe od stolicy faktycznie nie mieli w ogóle szans dotarcia do niej ze skargą na nieuczciwych poborców podatkowych. Mogli się tylko zbuntować i właśnie to zrobili – jak wynika z powyższego tekstu. Jeżeli przez 40 lat do zbuntowanej prowincji nie dotarł żaden wysłannik urzędu podatkowego, to należy przypuszczać, że urzędnicy ci byli tak bardzo skorumpowani, że po prostu bali się poinformowania o prawdziwych przyczynach buntu. Aby nie dosięgnął ich gniew faraona, ukrywali fakt buntu w taki sposób, że odprowadzali należne z danej prowincji podatki z tego, co wcześnie nakradli. Okazuje się, że korupcja jest stara jak świat, a walka z nią jest aktualna w każdej rzeczywistości. W liberalizmie też! Natomiast to, co Michałkiewicz pisze o poczynaniach Józefa jest po prostu w złym guście oraz niedorzecznym fantazjowaniem. Nie takimi bowiem wydumanymi i naciąganymi „argumentami” należy odpierać „atak na „liberałów”, uznanych za sprawców gnębiących świat paroksyzmów” w XXI wieku. Taką „argumentacją”można się tylko ośmieszyć, a nie pozyskiwać zwolenników i umacniać liberalizm! LO

  3. Sosna pisze:

    Tutaj starsza wersja analizy p. Michalkiewicza, z 2005 r. Dużo lepsza, dogłębniej analizująca obciążenia egipskich rolników: http://biznes.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/socjalizm-w-cieniu-piramid,579509

  4. „Socjalizm w cieniu piramid”

    Stanisław Michałkiewicz w obu swoich tekstach: „Socjalizm w cieniu piramid” z 8 stycznia 2005 r. oraz „Historia zatacza koło” z 1 września 2011 r., na „siłę” (sic!) stara się czytelników przekonać, że klęska głodu, jaka wystąpiła w okresie, gdy Józef, syn biblijnego patriarchy Jakuba, przebywał w Egipcie podstępnie sprzedany tam w niewolę przez swych braci, nie wystąpiła z powodu nieurodzaju w rolnictwie, a na skutek zamierzonej polityki faraona, której skutecznym i brutalnym realizatorem był Józef. Michałkiewicz wskazuje, że polityką zagłodzenia wolnych dotąd chłopów faraonowi udało się przemienić ich w niewolników państwowych i zapędzić do „kołchozów”. W ten sposób przez analogię wykazał, że podobna historia powtórzyła się kilka tysięcy lat później, kiedy Stalin swoją świadomą polityką spowodował w latach 1932 -1933 wielki głód na Ukrainie, aby zapędzić opornych Ukraińców do niewolniczej pracy w kołchozach. Z głodu zmarło wówczas 6 do 7 milionów ludzi.
    Przede wszystkim należy wskazać, że o owym nieurodzaju i głodzie w starożytnym Egipcie nie ma żadnych informacji ani też nawet wzmianek w odkrytych dotąd przekazach archeologicznych. Wiadomości na ten temat pochodzą tylko z biblii; są podane w Księdze Rodzaju: „W całym kraju nie było żywności, toteż nastał bardzo ciężki głód. Ziemie Egiptu i Kanaanu były wyczerpane skutkiem głodu. Józef zaś zgromadził wówczas wszystkie pieniądze, jakie znajdowały się w Egipcie i Kanaanie, za zboże, które kupowano i pieniądze te oddawał do pałacu faraona”. (Rdz.47.13.)
    „Egipcjanie przychodzili do Józefa, prosząc go: daj nam chleba. Czyż mamy umrzeć w twoich oczach? Nie mamy już bowiem pieniędzy. A Józef mówił: jeśli nie macie pieniędzy, sprowadźcie wasz żywy dobytek, a dam wam za niego zboże. Sprowadzili więc swój żywy dobytek do Józefa i on dawał im żywność w zamian za konie, za stada owiec i wołów oraz osły” (Rdz. 47.15.) „Kup więc nas i naszą ziemię za chleb; będziemy niewolnikami faraona, a nasza ziemia jego własnością. (…) Józef wykupił więc wszystkie grunty w Egipcie dla faraona; każdy bowiem Egipcjanin sprzedał swe pole, gdyż głód był coraz większy. Tak więc ziemia stała się własnością faraona. Ludność zaś od jednego do drugiego krańca Egiptu przeniósł do miast. Nie wykupił tylko gruntów kapłanów, gdyż był przywilej faraona dla kapłanów i na jego podstawie mieli oni zapewnione utrzymanie. Dlatego nie sprzedali swoich gruntów. Potem Józef przemówił do ludności: oto dzisiaj nabyłem was i waszą ziemię dla faraona. Macie tu ziarno i obsiejcie ziemię. A gdy nadejdą żniwa, oddacie piątą część plonów faraonowi” (Rdz. 47.19.20.21.22.23.).
    Na szczególną uwagę zasługują ostatnie dwa zdania z cytowanego powyżej tekstu z Księgi Rodzaju: ” Macie tu ziarno i obsiejcie ziemię. A gdy nadejdą żniwa, oddacie piątą część plonów faraonowi” (Rdz. 47.19.20.21.22.23.). Treść tych zdań jest nie tylko niekompatybilna ale wręcz sprzeczna z wnioskami, jakie Michałkiewicz wyprowadza z biblijnego tekstu. Oto, co on stwierdza:
    „program Józefa rozpoczynał się od ustanowienia dodatkowego podatku w naturze i to dość wysokiego, bo obejmującego aż 20 procent zbiorów. Był to podatek dodatkowy, bo przecież w państwie egipskim musiały istnieć już inne podatki. Jeśli chodzi o konstrukcję, był to podatek przychodowy, wymagający kontrolowania zbiorów u każdego chłopa. Zakładając, że wymierzanie tego podatku i jego pobieranie odbywało się rzetelnie, trzeba było do tego celu zatrudnić wielu urzędników, którzy kontrolowali zbiory w każdym gospodarstwie, a potem wymierzali podatek. Drugim ubocznym skutkiem tego programu interwencjonistycznego było skokowe powiększenie biurokratycznego aparatu państwa. Wydaje się, że zgodnie z zasadą obowiązującą do dnia dzisiejszego, urzędnicy ci byli utrzymywani właśnie z części podatku, którego obliczaniem i pobieraniem się trudnili. Trzecim zatem ubocznym skutkiem tego programu był wzrost kosztów funkcjonowania państwa”.
    Wyjaśnijmy po kolei: 1) Jeśli Józef żąda, aby chłopi „oddali piątą część plonów faraonowi”, to znaczy, że 20 procent zbiorów nie „był to podatek dodatkowy” jak twierdzi Michałkiewicz, a był to normalny pełen wymiar podatku, jaki został nałożony na chłopów. Zamiast twierdzić, że jest to podatek dodatkowy, należało domniemywać, że wcześniej wymiar podatku był niższy, jednak spodziewane przyszłe lata nieurodzaju skłoniły faraona do podniesienia wymiaru podatku do 20 procent. Michałkiewicz twierdzi, że jest to podatek „dość wysoki, bo obejmujący aż 20 procent zbiorów”, dlatego wywołał on głód, zrujnował chłopów i przekształcił ich w państwowych niewolników. 2) Gdyby Michałkiewicz przypomniał sobie choć trochę wiadomości z arytmetyki, jakich niewątpliwie nabył na lekcjach w szkole podstawowej, to wyliczyłby, że 20-procentowy podatek w naturze pozwalał Józefowi w ciągu siedmiu lat urodzajów zgromadzić do państwowych/ faraona magazynów zboże w wysokości 140 procent jednorocznych przeciętnie zbiorów z siedmiu lat dobrych urodzajów. Dlatego w siedmiu latach nieurodzajów można było na przeciętną roczną konsumpcję z faraonowych magazynów wydzielać nie więcej niż 1/7 zgromadzonego zboża, czyli 20 procent tego, co było zbierane rocznie w latach urodzajów. A przecież w latach głodu po zboże do Egiptu jeździli też kupcy z krajów ościennych jak z Kanaan, gdzie mieszkał Jakub ojciec Józefa i jego bracia ze swymi rodzinami. Ale z ziem tych, jako nie podlegających faraonowi, Egipt nie ściągał żadnych podatków w zbożu. Natomiast popyt z tych ziem na egipskie zboże dodatkowo podniósł jego ceny bardziej niż pięciokrotnie, tak że przeciętna roczna racja zboża na Egipcjanina mogła wynosić nie więcej niż 10 do kilkanaście procent tego, co spożywał w latach urodzaju. Należy sadzić, że było to stanowczo za mało, aby w latach głodu wszyscy mogli przeżyć. Nic więc dziwnego, że egipscy chłopi szybko stracili nie tylko cały swój majątek, ale również i wolność osobistą. Gdyby autor Księgi Rodzaju był lepszym rachmistrzem, to kazałby Józefowi podnieść wymiar podatku w latach urodzaju nie do 20 a do 40, a może nawet do 50 procent. Dopiero wtedy miałaby szansę nie umrzeć z głodu i przeżyć większa liczba ludności.
    Michałkiewicz zamiast podejmować nieudane i wysoce kompromitujące go wysiłki, polegające na fałszowaniu informacji historycznych w tym celu, aby „na siłę udowodnić”, że już w starożytnym Egipcie była prowadzona polityka interwencjonizmu państwowego, która skutkowała rujnowaniem gospodarki oraz przekształcaniem w niewolników wolnych obywateli, powinien sięgać do bardziej pewnych i wiarygodnych źródeł i rzetelnie a nie fałszywie je interpretować. W tym kontekście należy jeszcze raz przypomnieć następujący tekst:
    „W starożytnym Egipcie w ramach podatków rolnicy oddawali na potrzeby wojska i administracji część zbiorów, rzemieślnicy część swych wyrobów, a kupcy składali daniny. Podatki były na tyle dotkliwe, że do naszych czasów przetrwała opowieść o buncie, który miał miejsce za panowania XIV dynastii czyli około XVIII wieku p.n.e. W jednej z prowincji ludność w odruchu samoobrony zabiła wszystkich poborców podatkowych. Na skutek tego przez 40 lat, nie zjawił się tam żaden wysłannik urzędu podatkowego, co ponoć zaowocowało rozkwitem całej prowincji.”
    http://pp-podatki.jimdo.com/historia/

    Z tekstu tego bowiem jednoznacznie wynika, że gdyby w ogóle nie było podatków, to obywatelom pozostawałoby więcej środków finansowych na inwestycje, co owocowałoby wyższym wzrostem produkcji i dochodu. Celem doktryny liberalizmu nie jest zupełne zniesienie powinności podatkowych obywateli. Są bowiem pewne dziedziny życia społecznego, które muszą i zawsze będą mogły być utrzymywane tylko z podatków, przede wszystkim takie jak bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne oraz inwestycje infrastrukturalne, ale też kultura, oświata i nauka, a niewątpliwie i ochrona zdrowia. Chodzi o to, aby we wszystkich tych dziedzinach, które są finansowane z podatków, gospodarowano racjonalnie i efektywnie, aby stopa podatkowa nie sięgała tak wysokiego poziomu, który hamuje a nawet paraliżuje rozwój gospodarczy. LO

  5. marcinach pisze:

    Napisałem, że felieton Michalkiewicza to „ciekawa interpretacja”, a nie że tak było. Niestety moja wiedza o starożytnym Egipcie jest za słaba, aby się wypowiadać na ten temat (znam tylko z kilku książek, m.in. Paul Johnson Cywilizacja starożytnego Egiptu). Jedno wiem na pewno – Egipcjanie łatwo z faraonami nie mieli. W końcu żyli w państwie hydraulicznym (Karl August Wittfogel „Władza totalna”).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *