Tajna broń Ameryki

chat-dymki
5

Poniższy tekst odpowiada na pytanie: czy kryzys bankowy w USA musi koniecznie dotknąć inne kraje świata. I to nawet te, których banki centralne prowadzą roztropną politykę monetarną, jak np. Niemcy czy w dużym stopniu Polska, a nawet takie, które własnego banku centralnego nie posiadają,  jak Irak, Somalia, Afganistan, czy Andora. Odpowiedź jest niestety twierdząca. Dlaczego? Przyczyną tego efektu domino jest unikalna broń, w którą – niespełna pół wieku temu – światowy establishment, w strachu przed Sowietami uzbroił Stany Zjednoczone, sprzedając tym samym własną suwerenność.

Siła rażenia

Posiadanie tej broni daje rządowi Stanów Zjednoczonych zdumiewającą siłę. Dzięki niej może on zmiażdżyć każdego, kto odważy się sprzeciwić dominacji amerykańskiego dolara, i systemu na tej dominacji opartego. Najbardziej boją się jej zagraniczne banki. I to nawet te instytucje, które działają na zdrowych zasadach finansowych. W mgnieniu sekundy mogą bowiem stać się niewypłacalne – wystarczy, że postanowi tak rząd Stanów Zjednoczonych. Tylko on ma dostęp do guziczka, który uruchamia ich upadłość, ekonomiczny pocałunek śmierci.

images (1)

Spektakularnym przykładem takiej niszczącej działalności Waszyngtonu jest kara nałożona na francuskiego giganta bankowości, BNP Paribas, który wobec perspektywy utraty prawa do posiadania swoich filii w USA, przyznał się do winy i zapłacił 9 miliardów kary. Wina banku polegała na tym, że pomimo sankcji nałożonych przez rząd USA na Kubę, utrzymywał on z tym krajem relacje finansowe. Problem w tym, że ani rząd francuski, ani żaden inny rząd Unii Europejskiej takich sankcji na Kubę nie nakładał. Co więcej, jednostką BNP, która dopuściła się zbrodni była gałąź banku podległa niezależnemu od USA szwajcarskiemu prawu bankowemu.

Ta superbroń, zastosowana do całego kraju, jak to ma miejsce chociażby w przypadku Iranu, jest odpowiednikiem ataku nuklearnego na jego system finansowy. Dzieje się tak dzięki reżymowi petrodolara, w którym dolar jest walutą rozliczeniową. Jest to część systemu uzgodnionego w Bretton Woods, w którym dolar ustanowiono walutą rezerwową reszty świata. Porządek ten, zwany „gold-exchange-standard” opisany został w książce znakomitego ekonomisty francuskiego, Jacquesa Rueffa, zatytułowanej Grzech monetarny Zachodu (Fijorr Publishing Warszawa 2012). Gold-exchange standard daje pośrednio Stanom, Zjednoczonym prawo zdławienia niemal całej międzynarodowej wymiany handlowej.

Mechanizm niszczenia

Przykładowo, jeśli włoska firma chce kupić produkt wykonany w Indiach, strona sprzedająca najprawdopodobniej zażąda zapłaty w amerykańskich dolarach. Aby zapłacić dolarami, włoski kupujący musi się najpierw udać na międzynarodowy rynek walutowy i dokonać zakupu dolarów. W tym celu potrzebny jest mu bank, który ma prawo (pozwolenie) do działania na terenie Stanów Zjednoczonych. Tylko taki bank ma pełny i legalny dostęp do waluty amerykańskiej. Jednakże, zanim bank ten sprzeda włoskiej firmie dolary, sprawdzi czy przypadkiem nie znajduje się ona na liście firm zakazanych przez Waszyngton.

pobrane

Z jednej strony amerykański dolar pełni rolę pośrednika ułatwiającego wszelką wymianę międzynarodową, bez względu na to, czy dotyczy ona Stanów Zjednoczonych czy nie, dlatego mechanizm ten cieszy się poparciem kupujących i sprzedających na światowym rynku wymiany towarowej. Z drugiej jednak, ponieważ Wuj Sam ma moc odmowy sprzedaży dolarów, może w każdej chwili skutecznie utrudnić, czy wręcz zatrzymać dowolną transakcję, co daje rządowi amerykańskiemu ogromną władzę nad światową gospodarką. O jej sile przekonały się kraje z grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz Republika Południowej Afryki), które chciały wprowadzić w swych rozrachunkach  międzynarodowych bardziej zróżnicowany system płatności.

Jakakolwiek  próba osłabienia dominacji amerykańskiego dolara, spotyka się ze strony rządu w Waszyngtonie z natychmiastową reakcją. Dlatego odebranie Ameryce kija, przy pomocy którego może przymuszać do używania dolara jako waluty rezerwowej i karcić każdego, kto jej stanie na drodze tego przymusu, jest takie trudne i przez najbliższe lata wysoce nieprawdopodobne. Przyjdzie jednak taki czas, kiedy żadnemu krajowi nie będzie zleżało na dostępie do amerykańskiego systemu finansowego (czyli do dolara) bardziej niż dzisiaj zależy mu na dostępie do meksykańskiego systemu finansowego opartego na peso.

Do tego czasu jednak utrata błogosławieństwa rządu amerykańskiego zezwalającego na ten dostęp uważana jest za ekonomiczny pocałunek śmierci. Doświadczył go na własnej skórze niedawno przyzwoity bank andorski, Banca Privada d’Andorra.

Bez litości

Księstwo Andory, to niewielkie państewko zlokalizowane na granicy Francji i Hiszpanii, na wschodnim zboczu Pirenejów. Nie należy ono do Unii Europejskiej, więc nie podlega edyktom wydawanym w Brukseli, jednakże w praktyce posługuje się walutą euro. Co ciekawe, Andora, która dzięki swemu renomowanemu systemowi bankowemu uważana jest przez wielu za raj podatkowy, sama nie ma własnego banku centralnego. Tym niemniej, sektor bankowy Andory jest największym, zaraz po turystyce, źródłem dochodu kraju. Każdy z pięciu znanych i szanowanych banków zarejestrowanych w Andorze jest dobrze dokapitalizowany i wysoce profesjonalnie zarządzany; aby zostać jego klientem, nie trzeba być ani obywatele, ani rezydentem Andorry; co ważniejsze, banki te są otwarte na światową współpracę handlową, nie dyskryminując nikogo, włącznie z korporacjami i koncernami ponadnarodowymi.

images (3)

Prominentnym bankiem andorskim, który jeszcze do niedawna był w świecie szczególnie rekomendowany, był Banca Privada d’Andorra (BPA). Niestety, bank ten otrzymał niedawno od (FinCEN), czyli sekcji przestępczości finansowej amerykańskiego Departamentu Skarbu pocałunek śmierci. Powód? Oskarżenie BPA o pranie pieniędzy pochodzących od klientów z Chin, Rosji oraz Wenezueli. Czy to przypadek, że wszystkie te kraje należą do grupy przeciwników geopolitycznej dominacji dolara i USA?

Nie ma znaczenia, że pranie pieniędzy, w przeciwieństwie do morderstw, napadów czy gwałtów jest przestępstwem bez ofiar, wymyślonym w zaciszach gabinetów politycznych Nowego Jorku czy Londynu. Skoro Amerykanie mówią, że jest ono zbrodnią, to tak jest i nie ma dyskusji. I trochę racji w tym jest, problem w tym, że trzeba ją udowodnić, a nie zakładać a priori. Jednakże w przypadku prania pieniędzy tym co wydaje się najbardziej kuriozalne jest fakt, że nigdy dotąd, FinCEN nie ujawniła tej ciężkiej zbrodni na terenie Nowego Jorku czy Londynu, a przecież nie ulega wątpliwości, że właśnie te miast to faktyczne centra światowych operacji prania pieniędzy. Wytłumaczeniem pozornego paradoksu może być jedynie polityczny, a nie kryminalny charakter tych oskarżeń. W tym właśnie tkwi perfidia postępowania FinCEN.

Wystarczy wskazać palcem podejrzanego, żeby go de facto unicestwić w oczach zarówno istniejących, jak i potencjalnych klientów i kontrahentów. Oskarżony o zbrodnię bank zagraniczny właściwie nie może się bronić. Nie istnieje bowiem żadna procedura sądowa czy jakaś inna, przy pomocy której postawiono by mu zarzuty, czy dano szansę do obrony, nie mówiąc już o uniewinnieniu i zasądzeniu na rzecz banku wysokiego odszkodowania za zepsucie mu reputacji. W tej procedurze nie ma niewinnych. Powołana do życia formalnie w celu ochrony międzynarodowego system bankowego przed działaniami mogącymi narazić interes wierzycieli i depozytariuszy, stała się narzędziem wykańczania niewygodnych.

Dotyczy to zarówno banków złych, jak i dobrych. BPA należał do elity tych ostatnich. I chociaż system bankowy ma wiele makaronu za uszami, że wymienimy tylko prawo tworzenia pieniądza z powietrza, kartelizację branży, a przede wszystkim nietyczne praktyki na linii bank-państwo, lekarstwo które tutaj zastosowano nie ma nic wspólnego z chorobami, jakie rzekomo zostały zdiagnozowane.

Formalnie, prawnie, finansowo, BPA, jeden z najlepiej zarządzanych banków w Europie był bez zarzutu, jednakże tuż po upublicznieniu oskarżeń ze strony Departamentu Skarbu, konta należące do zagranicznych korespondentów banku – za pośrednictwem których dokonywał on transakcji na rynku międzynarodowym – zostały zamknięte. Żaden bank nie zaryzykuje gniewu ze strony FinCEN, i kontynuowania biznesu z placówką, która znalazła się na czarnej liście agencji, czyli została skazana przez Departament Skarbu na infamię. W rezultacie, BPA został wyłączony z operacji międzynarodowych, co skutecznie sparaliżowało pracę tej instytucji.

images (2)

Konsekwencją tego była, najpierw, utrata zaufania, a następnie ucieczka z banku depozytariuszy. Któż bowiem chce utrzymywać kontakt z podejrzanym o zbrodnię? Aby zapobiec runowi na bank, rząd w Andorze wziął BPA pod swój zarząd komisaryczny, nakładając równocześnie ograniczenie na kwotę wypłacanych z banku kwot do 2500 euro tygodniowo. Siłą rzeczy zamarły wszelkie depozyty. Co gorsza, cios wymierzony w bank BPA, był ciosem w całą Andorę, gdyż jak już wiemy, jest to kraj, którego mieszkańcy w dużej mierze utrzymują się z pracy w sektorze bankowym. W efekcie bezpodstawnych – zdaniem ekspertów od bankowości – oskarżeń rzuconych przez FinCEN na BPA, dostało się całej Andorze.

Zaczęło się od tego, że firma ratingowa Standard and Poor’s obniżyła wiarygodność kredytową tego miniaturowego księstwa, oświadczając, że „Ryzyko związane z sektorem finansowym Andory, który w stosunku do produktu narodowego tego niewielkiego państwa jest relatywnie duży, osiągnęło niepokojący wysoki poziom”.

Dla porównania: o ile wartość aktywów BPA sięga 3 miliardów euro, o tyle roczny budżet rządu Andory wynosi 400 milionów euro. Nie ma więc sposobu na to, aby rząd księstwa był w stanie uratować choć jeden ze swoich banków.

W czasie ostatniego poważnego kryzysu bankowego, który dotknął dużego (w porównaniu z rozmiarami swojej gospodarki) sektora finansowego, znaczna część depozytariuszy/klientów była tak zaskoczonych niewypłacalnością swych banków, że potracili większość, lub nawet całość swoich depozytów powyżej statutowej kwoty gwarancyjnej, to jest 100 tysięcy euro.

Co prawda, rządowy zarząd komisaryczny Andory ostudził nieco nastroje wśród klienteli BPA, mało kto ma wątpliwości, że prędzej czy później, w wyniku ataku amerykańskiego Andora obsunie się do poziomu i statusu Cypru.

Przypadek BPA to nie jedyna pokazowy atak na zagraniczny bank ze strony Białego Domu. W podobnym stylu odbyła się w 2013 roku operacja likwidacji Banku Weglin, najstarszego banku szwajcarskiego, który – podobnie jak BPA – zmuszony został do funkcjonowania warunkach zakazu posiadania swoich filii w USA.

Alternatywa

Aby lepiej zrozumieć bezwstyd i bezkarność metody, z jaką działa FinCEN, spróbujmy spojrzeć na zagadnienie w innej perspektywie. Wyobraźmy sobie oto, że to Chiny, a nie USA są największą potęgą gospodarczą świata (co zresztą może się już wkrótce stać). I teraz one, mając władzę nad światem, mogą wywierać nań naciski zgodne z ich racjami, tym samym pozbawiając inne kraje suwerenności. Wyobraźmy sobie też hordy pekińskich biurokratów, którzy są w stanie bezpardonowo zamknąć dowolny bank na świecie. Przykładowo, wskazują palcem na BNY Mellon (Bank of New York) najstarszy bank w USA, oskarżając go o złamanie prawa obowiązującego na terenie Państwa Środka, odcinając go tym samym od pępka światowego systemu finansowego, a w konsekwencją doprowadzając do utraty zaufania klientów, czyli do upadku.

W świecie, w którym obowiązuje pieniądz fiducjarny (papierowy) i system rezerwy cząstkowej posiadanie takiej broni jest równoznaczne z władzą nad światem. Dzisiaj broń ta znajduje się w rękach rządu Stanów Zjednoczonych, w przyszłości jednak może powstać alternatywa zarządzana przez wspomniane już kraje BRICS, które już teraz głoszą, iż nie będą stosować tak drastycznych kroków jak to dzisiaj robi Biały Dom.

Każda alternatywa prowadząca do powstania konkurencji jest lepsza od bezwzględnego monopolu. Zanim się jednak pojawi, konieczne jest, radzą eksperci, pomyśleć o zabezpieczeniach. Jedni proponują przeniesienie części zasobów/oszczędności do krajów takich jak Panama, Belize czy Wyspy Kajmany, do rajsko-podatkowych jurysdykcji posiadających jeszcze stosunkowo dużą niezależność od dyktatu FinCEN; inni, mniej łatwowierni sugerują sprzedaż/wymianę części zasobów za złoto, srebro czy inne formy pieniądza kruszcowego. W ten sposób też można zmniejszyć własną ekspozycję na działania antywolnościowej machiny banków centralnych i wszechwładnych rządów. Naszym zdaniem najskuteczniejszym sposobem uwolnienia się od tyranii, zarówno banków, jak i FinCEN czy innych tego typu instytucji, jest likwidacja sojuszu tych dwóch molochów.

Władza korumpuje, władza absolutna korumpuje absolutnie. I to bez względu, czy władzę tę sprawować będą urzędnicy nad Potomakiem, nad Jangcykiangiem, czy nawet nad Wisłą.

Nick Giambruno (International Man)

oprac. jmf

www.fijor.com

 

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Przemysław pisze:

    „…Ta superbroń, zastosowana do całego kraju, jak to ma miejsce chociażby w przypadku Iranu, jest odpowiednikiem ataku nuklearnego na jego system finansowy. Dzieje się tak dzięki reżymowi petrodolara, który ustanowił walutę amerykańską, walutą rezerwową reszty świata. Porządek ten, zwany „gold-exchange-standard” opisany został w książce znakomitego ekonomisty francuskiego, Jacquesa Rueffa, zatytułowanej Grzech monetarny Zachodu (Fijorr Publishing Warszawa 2012). Gold-exchange standard daje pośrednio Stanom, Zjednoczonym prawo zdławienia niemal całej międzynarodowej wymiany handlowej”.

    Janku coś pomieszałeś w tym akapicie. System petrodolara jest następcą systemu dewizowo-złotego (gold exchange standard). Jednak system dewizowo-złoty już nie istnieje, a to on stworzył amerykańskiego dolara jako walutę rezerwową.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    I chociaż nie jestem pewien, co było pierwsze, petrodolar czy gold-exchange system, mam nadzieję, że przedstawiłem tę myśl.jaśniej. dziękuję za zawrócenie mi uwagi.

    ukłony

  3. Przemysław pisze:

    Rueff w „Grzechu montarnym zachodu” pisze, że system gold exchange standard powstał dzięki porozumieniu zawartym w Genui w 1922 roku. Natomiast powstanie petrodolara to historia o pół wieku późniejsza. Wtedy to Henry Kissinger dogadał się z Arabią Saudyjską, ówczesnym największym producentem ropy naftowej, by ta sprzedawała ropę naftową wyłącznie za dolary.

    Pozdrawiam

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Przemku, oto oryginał tekstu, który opracowałem:

    That is because, thanks to the petrodollar regime, the US dollar is still the world’s reserve currency, and that indirectly gives the US a chokehold on international trade.

    Masz jednak rację, petrodolar to skutek, a nie przyczyna.
    pozdr
    jmf

  5. Zbigniew L. pisze:

    Gold exchange standard w oparciu o funta istniał w latach 20. ub. wieku. Anglikom udało się wmówić wielu krajom, że nie ma sensu trzymać rezerw w złocie, bo nie przynosi odsetek, lecz lepiej trzymać je w funtach brytyjskich, bo nie dość, że są one w każdej chwili wymienialne na złoto, to jeszcze można zarobić na odsetkach. System ten runął z hukiem w roku 1931.
    Amerykanie powtórzyli ten sam manewr w 1944 w Bretton Woods, oczywiście zamiast funta, walutą wiodącą został dolar. System ten przetrwał do roku 1971.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *