Rafał Woś versus Witold Gadomski

chat-dymki
4

Witold Gadomski swój tekst pt.: Gdzie zbłądził  Piketty („Gazeta Wyborcza. Magazyn Świąteczny” 20-21 czerwca 2015 r.) rozpoczyna od podania „garści suchych danych” (liczbowych), które ilustrują, jak w okresie globalizacji, to jest od lat 80. XX wieku zacofane przedtem kraje wyrywają się ubóstwa, oraz jak to „nierówności dochodów w skali globalnej zmniejszają się w szybkim tempie”. Jednocześnie nie rozumie i ubolewa, że „lewicowi intelektualiści nie rozumieją tego fenomenu. Martwią się głównie rosnącymi nierównościami w krajach bogatych, zwłaszcza w USA. Nie zauważają związku między globalnym wyrównywaniem poziomów a kłopotami w krajach bogatych” (podkreślenie – LO). W dalszej części swego tekstu Gadomski przechodzi do dość pobieżnej krytyki teorii, jaką francuski ekonomista Thomas Piketty sformułował w swej książce pt.: „Kapitał w XXI wieku”. Piketty stwierdza w niej, że odkrył prawo rządzące kapitalizmem, z którego wynika, że (cytuję Gadomskiego): „Dochody z kapitału rosną szybciej niż dochody z pracy, więc w kapitalizmie następuje nieuchronny wzrost nierówności, który musi doprowadzić do społecznej rewolty i zniszczenia kapitalizmu. Jedynym sposobem , by tego uniknąć, jest silna interwencja rządów i drastyczne opodatkowanie dochodów z kapitału”.

Tekst Witolda Gadomskiego spotkał się z ostrą reakcją publicysty ekonomicznego „Dziennika Gazety Prawnej” Rafała Wosia (Polemika z Witoldem Gadomskim w „Gazeta Wyborcza. Magazyn Świąteczny” 27-28 czerwca 2015 r.). Niestety, w swej polemice Rafał Woś nie ustosunkowuje się w ogóle  do tej argumentacji, jaką w swym tekście przedstawił Witold Gadomski, a przywołuje tylko te wybiórcze argumenty, na których Thomas Piketty zbudował swoją kontrowersyjną teorię nieuchronnego wzrostu nierówności dochodowych w kapitalizmie. Ponadto ton, jaki Rafał Woś nadał swemu tekstowi ma wybitnie charakter emocjonalny, a nie spokojnego i racjonalnego prezentowania własnej argumentacji.

 

Dlatego, że kanwą adwersarzy jest „fundamentalne prawo kapitalizmu”, jakie Thomas Piketty przedstawił w swej książce, przywołajmy je w dosłownym brzmieniu sformułowanym przez autora: „W długim okresie stosunek kapitału do dochodujest wyraźnie i jednoznacznie powiązany ze stopą oszczędności s danego kraju i stopą wzrostu g jego dochodu narodowego dzięki następującej formule: . Na przykład, jeżeli s = 12%, a g = 2%, to = s/g = 600%. Innymi słowy, jeśli jakiś kraj oszczędza corocznie 12%  swego dochodu narodowego i jeśli stopa wzrostu jego dochodu narodowego wynosi 2% rocznie, wówczas długoterminowo stosunek kapitałudo dochodu będzie równy 600%, to znaczy, że dany kraj zakumuluje równowartość sześciu lat dochodu narodowego w kapitale. Formuła ta, która może być uważana za drugie fundamentalne prawo kapitalizmu, oddaje prawdę tyleż oczywistą, co ważną: kraj, który dużo oszczędza i rośnie powoli, akumuluje w długim okresie ogromny zasób kapitału, a to może mieć znaczące konsekwencje dla struktury społecznej i podziału bogactw w tym kraju. Powiedzmy inaczej (czyli wniosek, jaki wynika z powyższego prawa – LO): w społeczeństwie znajdującym się w quasi-stagnacji majątki pochodzące z przeszłości w sposób naturalny nabierają nadmiernego znaczenia”. (Thomas Piketty: Kapitał w XXI wieku, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2015, str. 204-205).

Ponieważ Piketty sformułował swoje „fundamentalne prawo kapitalizmu”   intuicyjnie a nie w sposób  analitycznie zdefiniowany oraz zweryfikowany, zróbmy to za niego:

Stopa oszczędności  s = S/Y,  gdzie S – wartość oszczędności, Y – wartość dochodu.

Stopa/tempo wzrostu dochodu  g = ,  gdzie  – przyrost dochodu, Y – jak wyżej.

Po dokonaniu odpowiednich podstawień do intuicyjnej  formuły Piketty’ego otrzymamy następujące wyrażenie:

oraz po odpowiednim przekształceniu tego wyrażenia formuła Piketty’ego przybiera ostateczną postać:

 

Z ostatniego wyrażenia wynika, że intuicyjna formuła Piketty’ego nie reprezentuje długoterminowego stosunku kapitału do dochodu, a wartość ogólnych  oszczędności realizowanych ze strumienia bieżącego dochodu  do przyrostu tego strumienia dochodu. Z kontekstu we fragmencie tekstu, w którym eksponowana jest formuła, wynika, że Piketty utożsamia, zrównuje oszczędności realizowane z krajowych dochodów z wartością zrealizowanych w tym kraju  inwestycji. Gdyby tak  było, to formuła Piketty’ego faktycznie określałaby krańcową kapitałochłonność dochodu, a nie długoterminowy stosunek kapitału do dochodu, jak twierdzi Piketty. W realnej gospodarce wartość krajowych oszczędności rzadko pokrywa się z wartością krajowych inwestycji. Z reguły w krajach rozwiniętych wartość dokonywanych oszczędności z bieżących dochodów jest większa od wartości realizowanych inwestycji w tych krajach. Powstające w ten sposób nadwyżki kapitałów są eksportowane do krajów o gospodarkach wschodzących. Właśnie dzięki temu eksportowi kapitałów z krajów bogatych do biednych, te ostatnie coraz szybciej doganiają te bogate. Tego problemu dotyczy właśnie tekst Witolda Gadomskiego.

„W krajach rozwijających się ulokowano w 1990 roku nieco ponad 21% światowych zasobów BIZ (BIZ – Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne). Udział ten wzrósł do 2000 roku o ponad 10 pkt proc. Łącznie zainwestowano w tych krajach niemal 2 bln USD. Podobnie jak w przypadku krajów rozwiniętych, wśród krajów rozwijających się najwięcej zasobów skupionych jest w kilku państwach, wśród których liderami są: Chiny (łącznie z inwestycjami w Hongkongu i na Tajwanie przyciągnęły prawie 844,4 mld USD) oraz Brazylia (197,7 mld USD). W początkowym okresie lat 90. rozpoczął się wzrost zainteresowania inwestorów zagranicznych krajami Europy Środkowej i Wschodniej, jednak skupione tam inwestycje były wręcz niezauważalne w skali świata. W tej części Europy najwięcej inwestycji zgromadziły: Polska (36,5 mld USD) oraz Czechy (21,1 mld USD). Wielkość zasobów tych krajów jest porównywalna z zasobami BIZ w Austrii, Grecji, Finlandii i Portugalii, a wśród krajów rozwijających się podobnymi zasobami dysponują: Egipt, Nigeria, Kolumbia, Wenezuela, Tajlandia i Indie.

Zdecydowana większość zasobów BIZ pochodzi z krajów rozwiniętych. Głównym źródłem inwestycji są firmy z USA ( prawie 1244,7 mld USD). Poza nimi w czołówce znajdują się: Wielka Brytania (901,8 mld USD), Francja (496,7 mld USD), ˂Niemcy (442,8 mld USD) Belgia i Luksemburg (339,6 mld USD) oraz Holandia (325,9 mld  USD).” (https://www.google.pl/search?q=bezpo%C5%9Brednie+inwestycje+zagraniczne+na+%C5%9Bwiecie&revid=2103081828&sa=X&ei=IsyOVc6NE-W5ygOa6JTwBA&ved=0CIwBENUCKAc&biw=1093&bih=458 )

W eksporcie kapitału jeszcze większy udział  od inwestycji bezpośrednich mają inwestycje portfelowe. „Inwestycje portfelowe od wielu lat odgrywają istotne znaczenie w globalnych przepływach kapitałowych. Dla porównania w 2009 roku wartość napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych wyniosła na świecie 1,18 bln USD, a odpływu 1,17 bln USD. W tym samym roku wielkość inwestycji portfelowych na świecie ukształtowała się na poziomie 37,24 bln USD…” (Magdalena Kinga Stawicka: ROZMIARY, STRUKTURA I ZNACZENIE INWESTYCJI PORTFELOWYCH W KRAJACH CZŁONKOWSKICH UNII EUROPEJSKIEJ W LATACH 2005-2009

http://www.ue.katowice.pl/uploads/media/13_M.K.Stawicka_Rozmiary_Struktura….pdf )

Przy czym wysoka wartość w przepływach inwestycji portfelowych wynika stąd, że dotyczy ona nie tylko części kapitałów płynnych pochodzących z bieżących oszczędności, ale również kapitałów płynnych zakumulowanych z dochodów realizowanych we wcześniejszych okresach. Kapitał portfelowy znajduje się w ciągłym ruchu. Wycofywany jest z tych inwestycji, w których jego dochodowość jest niska i niezadowalająca oraz przesuwany, lokowany w tych, gdzie jego dochodowość jest najwyższa. Tylko przyrosty kapitału portfelowego pochodzą z bieżących oszczędności.

Zbadajmy teraz, jak formuła Piketty’ego opisuje sytuacje kryzysowe.

1) Najpierw weźmy sytuację, w której wystąpiło tylko zahamowanie wzrostu produkcji i dochodu oraz kontynuacja oszczędności z dochodów, czyli jeśli:

g = 0                    oraz               s ˃ 0               to

2)   Dla sytuacji, gdy kraj zadłuża się, aby wyjść z kryzysu i  z długu finansuje wzrost produkcji i dochodu, będzie:

g ˃ 0                oraz            s ˂ 0           to             ˂ 0

Dla sytuacji 1) formuła Piketty’ego nie jest prawdziwa, bowiem kapitał osiąga nieskończoną wartość. Dla sytuacji 2) mimo że kapitału przybywa z inwestycji, jego wartość się zmniejsza. To że formuła została sfalsyfikowana oznacza, że jest ona zupełnie nieprzydatna do badania akumulacji kapitału. Wynik wyżej przeprowadzonej analizy ukazuje teorię Piketty’ego w o wiele gorszym świetle, niż to zrobił Witold Gadomski. Autorowi tak sformułowanego „fundamentalnego prawa kapitalizmu” można bowiem zarzucić matematyczny ignorantyzm oraz ekonomiczny dyletantyzm.

Rafał Woś oburza się na Witolda Gadomskiego, że ten „nie docenia skali fermentu, z którym mamy do czynienia w ekonomii. (…) Bo Piketty absolutnie nie jest samotnym prorokiem zmiany, która przetacza się przez światową ekonomię”. Bo główny „problem to permanentne rozjeżdżanie się społeczeństw kapitalistycznych pod względem majątkowym. To ono jest przyczyną wielu ekonomicznych problemów dzisiejszego kapitalizmu – z kulejącym popytem, nadmiernym poziomem oszczędności i ogromną bombą zadłużenia prywatnego – i może skutkować wybuchem społecznym”. Tymczasem Witold Gadomski dowodzi, że głównym problemem nie są nierówności dochodowe i majątkowe w krajach bogatych, a wyrywanie się setek milionów ludzi z ubóstwa, czyli zmniejszanie nierówności dochodów w skali globalnej. Do tego potrzebny jest kapitał, którego posiadają kraje wysoko rozwinięte. Kraje, które chcą się wyrwać z biedy, zgłaszają duży popyt na ten kapitał, inwestują go i dzięki temu podnoszą swoje dochody i – jak to pokazuje Gadomski – w szybkim tempie doganiają najbogatszych. Natomiast Piketty’ego ten problem w ogóle nie interesuje. On usiłuje zahamować przepływ kapitałów z krajów wysoko rozwiniętych do krajów gospodarek wschodzących, rozwijających się. W tym celu „proponuje podwyższenie podatków bezpośrednich i rozbudowę (rachitycznych obecnie) danin majątkowych oraz stworzenie globalnego rejestru bogactwa (bo dziś wiemy o największych globalnych fortunach najwyżej tyle, ile zechcą nam zdradzić sami… najbogatsi),…” Jest to bowiem sposób „żeby uratować kapitalizm przed nim samym, zanim powtórzą się rewolucje roku 1789 albo 1917” (sic!). Z taką argumentacją trudno polemizować! LO

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Jan M. Fijor pisze:

    Proponuję zwaśnionym stronom pracę George’a Reismana zatytułowaną „Kapitał i kapitalizm XXI wieku” wyd. Fijorr Publishing, Warszawa 2015.

    Ukłony

  2. Laik pisze:

    Jaki jest angielski tytuł książki?

  3. Jan M. Fijor pisze:

    „Capital in The XXI century”

  4. marcinach pisze:

    a kto to ten Woś?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *