Bitcoin – oszustwo stulecia?

chat-dymki
77

       Wprawdzie autor niniejszego tekstu, prof. Leon Orlikowski zaproponował jego tytuł w trybie oznajmującym, uważamy, że sprawa bitcoina jest wciąż rozwojowa, stąd bezpieczniej będzie umieścić jednak znak zapytania. Zwłaszcza wobec George’a Gildera’, który jest entuzjastą bitcoina. Wyrazem jego entuzjazmu dla waluty elektronicznej jest najnowsza GENIALNA książka  Gildera, p.t. „Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego”. Ukaże się ona za ok. 3 tygodnie nakładem Fijorr Publishing.

20150710_143618(0)


     Bitcoin to wyraz utworzony z angielskich słów bit – trochę oraz coin – moneta, czyli w wolnym tłumaczeniu na język polski to paramoneta lub  parapieniądz. Ze względu na tajemnicze pochodzenie  oraz mity krążące  wokół bitcoina, który  w krótkim czasie stał się „globalnym fenomenem znikąd”, nazywany jest też krypto-walutą (https://forum.bitcoin.pl/newsweek-satoshi-nakamoto-odnaleziony-t13862.html ). Dotąd nierozpoznani twórcy oraz zwolennicy krypto pieniądza lansują  opinię, że „Techniczne szczegóły tworzenia bitcoina są skomplikowane i wymagają znajomości matematyki i kryptografii,…”,”…co sprawia, że jest najbardziej bezpieczną walutą na świecie nie dającą się sztucznie dodrukować, zablokować czy sfałszować”. Oraz, że „Bitcoin jest więc pierwszym w historii pieniądzem doskonałym opartym o prawa matematyczne”. „W przeciwieństwie do dolarów czy euro (waluta bitcoinowa) nie była tworzona przez banki centralne i transferowana przez potężne instytucje finansowe. Tworzyli ją ci, którzy z niej korzystali, a nowe pieniądze były powoli dystrybuowane do tych, którzy pomagali w jego (bitcoina) rozwoju”.  Ponadto przekonuje się jeszcze, że bincoin jest pieniądzem niezależnym od władzy i dlatego wiarygodnym. Aleksander Piński twierdzi, że „Szybkiemu rozwojowi nowej waluty pomógł kryzys finansowy, który pokazał, ile wad mają obecnie stosowane na świecie systemy pieniężne. Ruchy i organizacje (takie jak Occupy Wall Street czy WikiLeaks) łączyło to, że chciały odebrać władzę uprzywilejowanym elitom i oddać ją zwykłym obywatelom. Bitcoin nadawał się do tego celu idealnie”. (http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/tajemnica-cyfrowego-zlota/). Główną zaletą tej waluty, jak twierdza jej zwolennicy, ma być to, że „Bitcoin to waluta zdecentralizowana czyli bez centralnej instytucji emisyjnej, niezależna od banków, rządów i instytucji. To waluta nieznająca granic, dostępna wszędzie tam gdzie dostępny jest Internet (lub telefonia komórkowa). Bitcoin jest walutą którą możesz błyskawicznie wysłać do dowolnego miejsca na świecie z ominięciem banków i pośredników a co za tym idzie kosztownych prowizji, limitów i ograniczeń”. „Przy zachowaniu podstawowych środków bezpieczeństwa Twoje bitcoiny  nie mogą zostać skonfiskowane przez  „siły wyższe” (np. rząd, bank, komornik, współmałżonek przy rozwodzie), bitcoin zapewnia Ci więc 100% gwarancję własności Twoich pieniędzy.” ( http://bitcoin.pl/o-bitcoinie/co-to-jest-bitcoin ).
W te wszystkie wyżej przytoczone pienia i laudacje na rzecz bincoinów może uwierzyć i dać nabrać się, tylko ten, kto nie ma wiedzy, co to jest pieniądz i jak on funkcjonuje w gospodarce. Podstawowe pytanie, na które dotąd nieznani twórcy tej kryptowaluty powinni odpowiedzieć, to to, jak bincoiny są kreowane lub też emitowane. Dlatego bzdurne są takie lansowane opinie, które starają się przekonać i przyciągnąć potencjalnego użytkownika tej waluty  enuncjacjami w rodzaju: „Bitcon jest walutą działającą w sieci P2P,  nikt jej nie kontroluje ani nie sprawuje nad nią władzy, nie ma zarządcy czy właściciela, nikt też bezpośrednio nie czerpie z niej zysków. Bitcoin jest walutą tworzoną i utrzymywaną przez ludzi dla ludzi. Wszelkie zmiany dokonywane w protokole bitcoina muszą zostać zatwierdzone demokratycznie przez odpowiednią ilość użytkowników (nawet twórca bitcoina nic nie może zmienić, tylne furtki to bzdura), nie musisz się więc martwić, że kiedyś ktoś wprowadzi niekorzystne dla wszystkich zmiany lub pozbawi Cię Twoich bitcoinów. (Tamże). Każdemu normalnie myślącemu, kto głębiej zastanowi się i przeanalizuje powyższe twierdzenia, muszą nasunąć się wątpliwości co do ich prawdziwości. Przecież bitcoiny ktoś zaprojektował i wprowadził do sieci. Podejrzany jest już sam fakt, że zrobił to anonimowo, ukrył bowiem swoją tożsamość. Znaczy to, że jego intencje są nieczyste oraz z tego względu lansowany przez niego projekt nie jest uczciwy i musi być oszustwem obliczonym na łatwowierność naiwnych. Dlatego każdy przezorny, kto nie chce stać się ofiarą oszusta, powinien, zanim zechce wejść do „gry bitcoinowej”, dogłębnie przeanalizować, jak ten projekt funkcjonuje w praktyce.  Prawda natomiast jest taka, że każdy kto chce wejść do tej gry, musi posiadać bitcoiny: „Jeżeli Twój portfel pozostaje pusty i nie wiesz skąd zdobyć bitcoiny najprostszym sposobem jest ich zakup. Tu do wyboru masz kilka opcji: 1) Giełda bitcoin – Umożliwia zakup i sprzedaż bitcoinów od innych użytkowników. Kurs ustalany jest przez wolny rynek. 2) Kantor – Umożliwia szybki zakup bitcoinów i w zależności od kantoru ich sprzedaż. 3) Face-to-Face – czyli zakup/sprzedaż z ręki do ręki poprzez osobisty kontakt z kontrahentem. Do wyboru masz serwis localbitcoins.com lub Polskie Forum Bitcoin gdzie możesz poszukać ogłoszeń innych użytkowników lub wystawić swoje. 4) Usługa SMS – Zakup bitcoinów smsem. Usługa dość kosztowna ale błyskawiczna i bardzo wygodna. Polecamy: BTC-SMS.PL „. (http://bitcoin.pl/o-bitcoinie/jak-zaczac ). Niewątpliwie żadna z pierwszych trzech opcji nie jest źródłem kreacji bitcoinów, bo zajmują się one tylko pośrednictwem, czyli kupnem-sprzedaży bitcoinów. To tylko czwarta opcja może i emituje nowe bitkoiny. Jednak proszę zauważyć, że w każdej opcji pragnący nabyć/zdobyć bitcoiny, musi je kupić za aktualnie ważną walutę obiegową!!! Można więc stwierdzić, że bitcoiny są kreowane, czyli emitowane a de facto sprzedawane w taki sam sposób jak w studenckiej stołówce żetony na posiłki. Różnica pomiędzy sprzedażą  stołówkowych żetonów a bitcoinów jest jednak zasadnicza. Na wszystkie sprzedane  żetony studencka stołówka ma przygotowane posiłki  i wydaje je za  zwrotem żetonów. Natomiast emitent bitcoinów nie ma żadnego towarowego pokrycia na sprzedawane bitcoiny. Bitcoiny są po prostu podrabianymi, fałszywymi żetonami. Ich emitenci przekonują i zachęcają potencjalnych nabywców bitcoinowych żetonów, aby wyłudzali za nie posiłki we „wszystkich stołówkach”, czyli oferowali je za nabywane towary, przekonując oferentów/sprzedawców tych towarów, że ich żetony, którymi płacą są równie dobre, a nawet lepsze od tych emitowanych przez uznane prawnie instytucje. Emitent bitcoinoych żetonów liczy więc na siłę swej sugestywnej propagandy, na ludzką naiwność i chciwość, że jeśli uda mu się przekonać i zachęcić naiwnych do wchodzenia do  gry ustanowionej na jego własnych zasadach, to intratny dla niego interes zacznie się kręcić automatycznie, zwłaszcza gdy w umiejętny sposób wykorzysta się najważniejsze z praw ekonomii, mianowicie prawo popytu/podaży. W tym celu trzeba tylko odpowiednio regulować podażą bitcoinów. Trzeba więc najpierw nakręcić sztuczny popyt w taki sposób, żeby ci wszyscy, którzy  nie orientują się, że każdy wzrost popytu, spowodowany też sztucznie, skutkuje zawsze wzrostem ceny każdego poszukiwanego dobra/przedmiotu nie tylko materialnego, ale też fikcyjnego, jakim jest  fałszywy żeton pod nazwą bitcoin. Emitenci bitcoinów zresztą w ogóle nie ukrywają faktu, że regulują ich podaż. Oficjalnie komunikują bowiem, że „Bitcoin jest walutą ograniczoną co do ilości, bitcoinów może powstać tylko 21 milionów przez co jest walutą odporną na inflację. Jest też walutą podzielną do 8 miejsc po przecinku, co sprawia, że nie musisz się martwić, że kiedyś kiedy 1 bitcoin będzie wart majątek (czyli miliony w walucie obiegowej, co im się marzy! – LO) nie kupisz za bitcoiny bułki w sklepie”. Emitenci bitcoinów założyli, że ich „waluta” stanie się atrakcyjna i będzie przyciągała coraz więcej nowych użytkowników, gdy jej wartość będzie systematycznie wzrastała w czasie. Dlatego „Program jest skonfigurowany tak, żeby nowe bitcoiny w sieci były generowane średnio co 10 minut. Całkowita wartość nowej emisji tego pieniądza stopniowo maleje. W ciągu pierwszych 4 lat funkcjonowania systemu zostanie wytworzonych około 10 milionów bitcoinów, w ciągu kolejnych 4 lat – 5 milionów, w ciągu kolejnych 4 – 2,5 miliona. Całkowita podaż pieniądza nigdy nie przekroczy 21 milionów. System nie jest więc narażony na inflację. W istocie – system jest zaprojektowany tak aby następowała w nim deflacja. Przy ograniczonym i powszechnie znanym tempie wzrostu ilości pieniądza (czyli prawnie uznanego pieniądza obiegowego – LO), jeśli gospodarka bitcoinowa będzie się powiększała (w tempie wolniejszym od tempa wzrostu podaży pieniądza obiegowego, które to tempo banki starają się dostosować do realnego tempa wzrostu produkcji i podaży na rynek towarów – LO) wartość pieniądza (bitcoinowego) będzie rosła a ceny spadały (oczywiście wyrażone w bitcoinach – LO)”. (http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/dolar-ma-nowa-konkurencyjna-walute/ ).

 

Niestety, twórca bitcoinu i jego pomagierzy nie mają głębokiej wiedzy z zakresu teorii pieniądza, dlatego ich deklaracje i zapewnienia co do sposobu funkcjonowania wymyślonej przez nich waluty poczynają się nie sprawdzać. Z praktyki wiadomo, że jeżeli pomiędzy dwoma członami podstawowego prawa ekonomii, jakim jest prawo popytu/podaży zacznie powstawać duża dysharmonia, czyli gdy na przykład tempo wzrostu popytu jest dużo wyższe od tempa wzrostu podaży, to powstaje zawsze bańka, która w końcu pęka i wpędza w kolosalne straty wszystkich tych, którzy w ową bańkę lokowali swe środki finansowe  i do  końca ją pompowali. Okazuje się więc, że faktu tego nie przewidzieli twórcy bitcoinowego projektu. Co więc z tą ich dobrą znajomością matymatyki i kryptografii?! Należy sadzić, że wystarczyła i wystarcza im tylko arytmetyka do sumowania zysków, gdy wzrasta kurs bitcoinowych żetonów w stosunku do obiegowych walut. Za bardzo niedostateczna podaż bitcoinów w stosunku do szybko wzrastającego popytu na nie sprawiła bowiem, że bitcoin „od końca 2011 r. systematycznie drożeje (co prawda o to właśnie projektodawcom chodziło, ale nie o to, aby powstawały bańki – LO). W ubiegłym roku waluta stworzona przez Satoshi Nakamoto (to pseudonim osoby lub grupy osób, które w 2008 r. opracowały koncepcję bitcoina i przygotowały odpowiednie oprogramowanie) zyskała w stosunku do dolara ponad 180 proc. Wszystko wskazywało, że i ten rok (2015) przyniesie wzrost jej wartości. Choć przez pierwsze 10 tygodni tego roku bitcoin zyskał na wartości kolejne 350 proc. interpretowano to dość spokojnie. Twierdzono, że zwyżka wynika z deflacyjnego charakteru waluty, której podaż jest kontrolowana przez algorytmy napisane przez Satoshi Nakamoto i maleje wraz upływem czasu oraz wzrostem liczby komputerów (tzw. koparek) zaangażowanych w proces jej generowania. Nikt chyba nie przewidywał, że w połowie marca na bitcoinie (BTC) zacznie w zastraszającym tempie pęcznieć balon spekulacyjny. 10 kwietnia wyniósł on kurs BTC do 266 dolarów, czyli poziomu blisko 20 razy wyższego niż w końcu grudnia 2012 r., a chwilę później bitcoin zaczął gwałtownie tanieć”. Narosła bańka spekulacyjna, która pękła. Jest to już druga bańka bitcoinu.  Pierwsza bitcoinowa bańka spekulacyjna pękła na początku czerwca 2011 r.  Po pęknięciu pierwszej bańki kurs bitcoina do dolara w ciągu pięciu miesięcy spadł o ponad 93 proc. Wielu komentatorów uznało wówczas, że oznacza to śmierć wirtualnej waluty. Pomylili się. Bitcoin przetrwał, a na dodatek zaczęła rosnąć liczba firm akceptujących go jako środek płatniczy przy zakupie towarów, czy usług.( http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/druga-banka-bitcoina/).
Koniecznie należy postawić pytanie, dlaczego bitcoin nadal istniej mimo że w stosunkowo krótkim czasie wygenerował już dwie bańki spekulacyjne? Po prostu dlatego, że ci wszyscy naiwni, którzy zaangażowali się już w tę grę widzą nadal dla siebie szansę w jej odradzaniu się. Sądzą bowiem, że do następnego cyklu wejdą do gry bardziej naiwni od nich, bo mniej zorientowani i to oni nie zdążą i będą ponosili wszystkie straty, gdy będą pękały następne bańki generowane przez bitcoiny.
Bitcoin został zaprojektowany jako pasożyt, który żywi się i tuczy na walutach obiegowych prawnie  kreowanych i wiarygodnie uznanych. Sam bitcoin jako taki nie ma zdolności do autokreacji. Może być emitowany jedynie poprzez sprzedaż za inne ważne waluty obiegowe. Jego istnienie oraz wzrost jego kursu  zależą od istnienia i kreacji legalnych walut. Dlatego gdyby kiedykolwiek żetonom bitcoinowym udało się uwieść wszystkich użytkowników legalnych walut, by zechcieli przejść w całości na obieg w bitcoinach, to gospodarkę światową czekałaby głęboka zapaść i totalna stagnacja. Z tej perspektywy projekt ten jest bardziej niebezpieczny od piramid finansowych, które wyrządzają też szkody ludziom naiwnym lub nieświadomym, którzy w nie wchodzą, ale zasięg ich jest tylko lokalny. Natomiast projektanci bitcoinów mają dużo większe ambicje, pragną opanować wszystkie liczące się na świecie waluty i ciągnąć z nich nielegalne dochody. Jeżeli Bernard Madoff za szkody, jakie wyrządził swą piramidą finansową został skazany na karę 150 lat więzienia, to emitenci bitcoinów, projektu bardziej niebezpiecznego od piramidy finansowej, jakiej powinni podlegać karze? Niewątpliwie są oni świadomi swej przestępczej działalności i dlatego działają w konspiracji, głęboko ukrywają swą tożsamość. Koniecznie należy ich pilnie zdekonspirować, dopaść i ukarać jako wrogów publicznych, nie mniej niebezpiecznych i groźnych od al-kaidy. Natomiast wszystkim innym na mocy prawa zakazać posługiwania się żetonowymi bitcoinami. Leon Orlikowski

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Leon Orlikowski pisze:

    Proszę sprawdzić, czego doświadczają ci, którzy uwierzyli w bitcoin (bo niby dlaczego ma się pisać z dużej litery!). LO

  2. NieKorzystamZ_BTC pisze:

    Szanowny Panie Leonie,
    po przeczytaniu artykułu mam nieodparte przeświadczenie, że od strony technicznej nie ma Pan przysłowiowego bladego pojęcia o tym jak bitcoin działa. Giełda jedna z wielu padła, to fakt. Wiele wskazuje na to, ze jej klienci zostali okradzeni przez kogoś z samej giełdy. Jednak czy wieszczyłby Pan szkodliwość złotówek tylko dlatego, ze była firma Amber Gold? Albo dlatego, ze występują spekulacje na parach USD/PLN? Co do pokrycia waluty to pewnie wspomniana złotówka ma takowe? Chyba tylko iluzoryczne. Jeśli Pan nie wie, jak powstają nowe partie bitcoinów oraz jakie są zagrożenia z tym związane, to proszę wyszukać takich informacji. Są one ogólnodostępne. Dopiero po ich wnikliwym przestudiowaniu proponuję wydawać osądy. Pozwoli to Panu uniknąć kompromitacji wywołanej dyletantyzmem. Pozdrawiam.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Czy naprawdę nie można wytknąć komuś błędu, bez kopania go po głowie wyzywania i innych przejawów agresji. Racje prof. Orlikowskiego nie są wcale niższej próby niż argumentacja autora komentarza.

  4. NieKorzystamZ_BTC pisze:

    Komentarz mój nie miał mieć charakteru obraźliwego a tym bardziej agresywnego. Zajrzałem na tę stronę klikając w odnośnik z komentarzem autora artykułu, który mnie zaciekawił opinią jakoby bitcoin był oszustwem. Moją domeną działań jest informatyka a konikiem zabezpieczenia od strony matematycznej, a w szczególności kryptograficznej i pod tym kątem szukałem artykułów. Jeżeli chodzi o wiedzę ekonomiczną to przyznając się bez bicia jestem na poziomie chłopa sanacyjnego ale nawet ja mam w tej materii jakieś przemyślenia. Czytając artykuł już na wstępie są odbiegające od ogólnego przekonania informacje dotyczące etymologii słowa „bitcoin”, w moim subiektywnym odczuciu wyrażające nastawienie autora do opisywanego środka pieniężnego . Człon „bit” odnosi się do podstawowej jednostki informacji w informatyce. Ogólny wydźwięk artykułu ma na celu przekonanie czytelnika, ze waluta ta jest jakąś nową formą oszustwa na masową skalę. Oszustwo miałoby polegać na „dodrukowaniu” żetonów. W moim mniemaniu osąd ten może wynikać tylko z braku wiedzy ta temat stosowanych funkcji matematycznych (głównie SHA256). Obawa co do możliwości ich kompromitacji nie jest bezpodstawna. Wszak są one następczyniami czy rozwinięciami ich skompromitowanych poprzedniczek. Jednak w świetle obecnej wiedzy nic nie wskazuje na taką możliwość. W przypadku wątpliwości proponuję spróbować to zrobić. Szybko pozbędzie się Pan wątpliwości albo odniesie Pan spektakularny sukces. Innej możliwości nie ma.
    Wspomniał Pan w komentarzu historie pieniądza kruszcowego i jego następcy. Oczywiste jest, że mają taką wartość, jaką ktoś może za nie zaoferować. Nie rozumiem czym miałby się różnić bitcoin od złota? Czy złoto ma jakieś magiczne właściwości oprócz tego, ze jest pożądane? Czy leczy choroby lub napełnia brzuchy głodnych? Nie! gdyby nie nasze nastawienie do niego byłoby tylko złomem. Podobnie jak diamenty. Na pewno słyszał Pan o walucie w formie muszelek czy innych paciorków czy nawet świńskich kłów. Wystarczy aby dla obracających nimi ludzi przedstawiały wartość i już stają się walutą. dlatego nie widzę w dłuższej perspektywie przeciwwskazań, aby bitcoin nie miał zastąpić innej waluty.
    Innym argumentem ma być decentralizacja waluty i przez to niemożność jej emisji w dowolnych ilościach co za tym idzie kłopoty z gospodarką. Otóż jest to celowe założenie. rozpatrzmy model teoretyczny gdzie emisja pieniądza nic nie kosztuje. W takim przypadku emitent nie ponosi żadnych kosztów a za to zgarnia zyski. Pomijając cały pseudonaukowy bełkot na temat zbawiennego wpływu centralizmu możemy to zaobserwować w obecnych czasach, gdzie emituje się pieniądze tylko na pokrycie długów. Nie będę się rozwodził nad Zimbabwe ale może za przykład posłużyć też FED lub EBC. Gdyby w przytoczonym modelu przyjąć ilość pieniędzy w aktualnym obiegu na 100 jednostek i dodatkową emisję kolejnych 100 jednostek, to upraszczając emitent zdobywa połowę ogólnego kapitału wywłaszczając pozostałych. Jeśli ktoś uważa, że nie mam racji to niech się zastanowi czemu nie może sam sobie wydrukować pieniędzy a kary za to są wyższe niż za zbrodnie. Albo jak emisja wpływa na rating. Ludzie mają dosyć spłacania błędów polityków do spółki z ekonomistami, których nawiasem mówiąc sprawdzalność prognoz jest na poziomie prognozy pogody. Również i Pańska Profesorze dotycząca bitcoina, który wydaje się być skuteczną alternatywą w tej materii. Jeżeli chodzi o problemy z niedoborem środka płatniczego to jak słusznie zauważył doktor bitcoina można potraktować jako pierwszą serię i nic nie stoi na przeszkodzie aby uruchomić następne lub waluty pokrewne, które od dawna są obecne na rynku.
    Co do argumentu braku pokrycia to oczywiście się zgodzę. Ale znowu musimy wrócić do pożądania a nie wartości fundamentalnej. Jeśli zainwestuje Pan w cokolwiek, a popyt na to gwałtownie spadnie to Pan straci. Nawet złoto czy dolary czy cokolwiek. Czasem trochę a czasem prawie wszystko i nie wiem, czy na przykład przy bankructwie spółki wartość jej akcji rzędu groszy z początkowych ogromnych sum jest jakimś pocieszeniem. Kwestia ryzyka. Być może jestem za głupi aby zrozumieć meandry ekonomii, ale tak mi się wydaje jak napisałem powyżej.
    Pozwolę sobie jeszcze poruszyć kwestię rzekomego obrażania i wszelkiej maści inwektyw. To, czy ktoś ma jakikolwiek tytuł czy nie nie nie powinno być przyczynkiem do brania jego opinii jako pewnika. Celowo nie zagłębiałem się w dokonania autora artykułu, aby nie zaburzyło mi to postrzegania samego artykułu. Być może jest on wybitnym specjalistą w swojej dziedzinie i pewnie tytułu za ładne oczy nie dostał. Jeżeli było tu coś obrażającego, to chyba jedynie treść artykułu inteligencję czytających. Bije z niego wyraźna niechęć autora do bitcoina oraz pseudo wiedza na ten temat. Jeżeli mój osąd jest przykry dla autora lub jego otoczenia to dodam od siebie, ze dla mnie przykre jest czytanie czegoś takiego ze świadomością, że podpisał się pod tym profesor. I dodatkowo nie wiem co w ostatecznym rozrachunku byłoby gorsze. Czy wrażenie, że artykuł został naprędce zmontowany „na kolanie” jako przedruk z opinii innych osób czy świadomość, że jest faktyczna praca intelektualna na co niestety wskazuje komentarz dotyczący giełdy bitcurex.pl . Jest mi smutno, ale tak to widzę. Na koniec polecam jednak autorowi zainwestowanie symbolicznej kwoty w BTC i przejście z rozważań akademickich do praktyki. bo to troszkę tak, jakby Pan komentował smak potrawy patrząc tylko na listę składników.
    Pozdrawiam i co złego to nie ja.

  5. oldman pisze:

    …..popieram logikę i wnioski………

  6. dozwolennikaBITCOIN pisze:

    Do ciebie zwolenniku, kimkolwiek jesteś, czy naprawdę nie kumasz jaki to szwindel? To może Ci to uproszczę, wymyślę sobie nowy środek płatniczy, nazwijmy go euro, doprowadzę do zaangażowania w ten środek płatniczy jak największą grupę, niemal całą Europę. Następnie wyślę kolegów do ciebie i innych z propozycjami, ile za twój dom, za twoje przedsiębiorstwo? 10 mln eur? nie ma problemu, płacą, akt notarialny, zmiana w KW. Ty się cieszysz że sprzedałeś za taakie pieniądze, a ja ogłaszam że Niemcy występują z euro i wracają do marki. Masz mase nic nie wartych papierków a ja twój dom, możliwe? a o ile prostrze do zrobienia z jakimiś bitcionami 😉

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Niezupełnie! Ty mi sprzedajesz dom za bitcoiny, bo za euro nikt nie chciał kupić. masz bitcoiny i kupujesz za nie natychmiast euro.
    Jakie jest ryzyko trzymania na koncie bitcoina przez 2 minuty?

    Ukłonu
    Jan M Fijor

  8. BCT entuzjasta pisze:

    Drodzy czytelnicy drogi Profesorze
    Z Pańskiej wypowiedzi wynika że nie wie pan totalnie nic na temat pieniędza i jego historii. Czym jest pieniądz ? otóż jest tylko środkiem zaufania publicznego do póki ma zaufanie może sprawować taką funkcję bez względu na to przez kogo jest emitowany – nieprawdaż ? .
    Kolega wspomniał o muszelkach i dokąd były akceptowane bardzo dobrze sprawowały swoją funkcję.
    Czy myśli pan że pieniądz jest coś warty ?. Wystarczy zabrać 100 Pln i pojechać do USA Chin lub jakiegoś innego kraju tam przekonamy się że nie jest wart totalnie nic (byłem sprawdziłem i nawet bułki nie udało mi się kupić) za bitcoina prędzej i to jest piękna idea.
    Następną sprawą jest emisja pieniędzy. Czy jest ważne kto je emituje ? historia pokazuje że nie bo nawet ślimaki były takowymi emitentami.
    Muszelki pozostawione przez ślimaki były tyle samo warte co dzisiejsze pieniądze.
    Kto dziś emituje pieniądze – oczywiście odpowiedź jest prosta – grupa ludzi będąca w posiadaniu banków. Czy narodowy bank polski jest Polski ?
    Czy polski rząd ma prawo emisji Pieniędzy ? nie obciążonych długiem ? NIE. Czy amerykański rząd ma prawo emisji pieniędzy? okazuje się że ma ale jednocześnie okazuje się że ostatnim amerykańskim prezydentem który próbował to zrobić był Kennedy. Po przygotowaniu i wydrukowaniu rządowych pieniędzy zdarzyło się co się zdarzyło i następnego dnia wszystkie dolary Kennediego zostały wycofane z obiegu, chociaż były to jedyne pieniądze nie obciążone długiem publicznym oraz były dobrem publicznym – niestety jednak nie były dobrem dla banków
    Były jeszcze inne próby stworzenia rządowych pieniędzy pozbawionych długu publicznego ale niestety wszystkie próby zostały udaremnione.
    Jedynym jak na razie zagrożeniem dla bitcoina są jak zawsze banki którym nie jest to na rękę i kiedyś banki te mogą zlikwidować bitcoina – czego oczywiście nikomu nie życzę.
    Bankierzy światowi dbają o o swoje interesy i dbają o to żeby każdy człowiek był zadłużony do końca swojego życia a następnie jego dzieci i wnuki też.
    Czy ktoś uważa, że którekolwiek państwo jest w stanie spłacić swoje długi ? Oczywiście jest to niemożliwe ponieważ na świecie nie ma takiej ilości pieniędzy żeby spłacić długi 🙂 więc musimy płacić odsetki jako naród.
    Polecam wszystkim zapoznanie się z chistorią banków FEDu i pieniędzy

  9. Dla mnie ten artykuł jest smutny. Smutne jest to, że ktoś pisze nie mając tak naprawdę pojęcia o tym, co pisze. Najpierw jest założenie (bitcoin to oszustwo), a potem cała reszta.

    Aby to mogło być oszustwo potrzebne byłoby jakieś centrum. To znaczy ktoś, do kogo prowadziłyby ślady. Jakiś Madoff właśnie. A tu nic. Nie ma nikogo, kto wzbogaciłby się w sposób nieuzasadniony na bitcoinie – bitcoiny dostają ci, którzy zużywają energię i moc procesorów na to, żeby bitcoin rozwijał się, więc nie można nazwać tego zarabianiem na niczym.

    Oczywiście, że tworzą się bańki, to nieuniknione. Ale bańki wynikają nie z natury Bitcoina, tylko z sytuacji gospodarczej. Gdy cena kruszców jest manipulowana, gdy giełda jest centralnie sterowana przez FED i algorytmy Wall Street bitcoin pozostaje jedynym dobrem, które być może odzwierciedla prawdziwa wartość rzeczy. I dlatego potrzeba coraz więcej nic niewartego realnie pieniądza fiducjarnego po to, by kupić bitcoiny, których liczbą jest i będzie ograniczona.

  10. Roman pisze:

    Autor publikacji ma 100% racji. Czy komentujący nie chcą tego zauważyć? Udają? Ktoś zadał pytanie jakie ryzyko niesie za sobą posiadanie przez 2 minuty bitcoinów które zamieni na dowolną walutę – niestety ogromne – bo któregoś dnia okaże się że tysiącom posiadaczy bitkojnów zabrakło 2 minuty do sprzedaży swoich portfeli. To działa jak każda piramida – ta się sama nakręca i daje ogromne zyski pierwotnym posiadaczom bitkojnów emitowanych na początku. Od nich zależy wszystko. Co się stanie jak początkowy posiadacz sprzeda 3mln bitkojnów ? Co będzie 2 minuty później na giełdach i w kantorach tej kryptowaluty? Co zrobią posiadacze kolejnych milionów? Jest to zwykłe pompowanie bańki. Posiadacze bitkojnów robią ciągłą zrzutkę na założycieli tej kryptowaluty. Wydaje mi się, że artykuł tłumaczy to w sposób jasny i czytelny.
    Ceny złota – są przedmiotem spekulacji, ale złoto jest kruszcem materialnym wykorzystywanym również w elektronice i jubilerstwie, przez co zawsze będzie cenione. Waluty państw mogą się „posypać” i są manipulowane przez rządy i spekulantów- ale też rządy biorą za to odpowiedzialność. Przez szereg lat wypracowano masę mechanizmów zapewniających bezpieczeństwo walutom (prawo finansowe, bankowe itd.). Kryptowaluta zaś jest z założenia spekulacją. Nawet giełda ma widełki i prawo giełdowe, a kombinowanie kursami giełdowymi nierzetelna wycena akcji – jest przestępstwem ściganym przez ograny państwa.
    Dlaczego jakiekolwiek społeczeństwo miałoby utrzymywać taką piramidę? Każdy z nas może/mógł wymyśleć „żetonik” i namawiać innych do płacenia zań złotówek czy dolarów im więcej ludzi namówi i im bardziej „żetonik” będzie pożądany tym będzie droższy, a posiadacz żetonika bogatszy. Liczni posiadacze milionowego ułamka żetonika będą czerpali z tego zyski tak długo dopóki twórca nie sprzeda swoich – tylko po co ma sprzedawać – będzie pykał na rynek po 2-3 żetoniki po mln $ które mu starczą na utrzymanie i wiedząc, że za kilka lat wystarczy mu 0,01 żetonika żeby uzyskać ten sam dochód. W ten sposób społeczeństwo robi ciągłą zrzutkę na twórcę żetonika. Moc tego pieniądza tkwi tylko w chęci posiadania, nie ma on pokrycia w niczym, nie ma żadnego zabezpieczenia i wymyślono go tylko po to żeby skubać naiwnych.
    Być może twórcy chcą zostać właścicielami świata – co przy tym systemie wcale tak trudne by nie było – ile może być watr 1 bitcoin za 10 lat przy dalszym pompowaniu bańki o setki procent rocznie? A 3 – 5 mln bitkojnów ? Naprawdę chcemy oddać wszystko w ręce twórców tej piramidy?

    Dodam jeszcze – tak od serca – te kryptowaluty wysypią się jak domek z kart – gwarantuję. Mimo, że wiele osób ją wspiera – bo to fajne narzędzie do prania pieniędzy, finansowania wszelkich nielegalnych działań, dla łapówkarstwa itd.
    ps. Ukończyłem ekonomię na UG 15 lat temu, z zawodu jestem analitykiem finansowym.

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Większość tych argumentów można odnieść do całego rynku papierów wartościowych.
    choć trudno się nie zgodzić z wnioskami.

    Ukłony

  12. Olly pisze:

    Wszyscy po trosze mają rację i po trosze są w błędzie. Jedyną prawdziwą wartością bitcoina jest to iż jest alternatywą do oficjalnego zbankrutowanego, nieprzejżystego, skorumpowanego, opresyjnego systemu bankowego, dlatego w tej czy innej postaci będzie on trwał. Założeniem pierwotnym każdej piramidy finansowej jest jej upadek. W wypadku bitcoina jego funkcja alternatywna do tradycyjnych walut jest gwarancją jego trwałości.

  13. Zarzenowany pisze:

    Są emitowane dokładnie jak każdy inny pieniądź mądrusiu .Czyli na zasadzie umowy społecznej. Do tego nie mając władzy centralnej jest niezależny od władzy bo aby coś ukraść 51% wszystkich użytkowników musiałoby dokonać ataku na raz.
    Jest odporny na inflacje bo trudność rośnie współmiernie do ceny prądu i koparek .Kupiłem btc w 2010 za około 14$. Dzisiaj kosztują około 10000 złotych. Nie narzekam na niego. Wartość BTC to obecnie kilkanaście milionów dolarow. Bułek w sklepie nie dupie? No ostatnio już jest u mnie pod blokiem bankomat BTC a pizzaportal obsługuje te płatności.

    Widać kto tu nie ma pojęcia właśnie czym jest pieniądz. Dla niektórych narysowany pan z orzełkiem na kartoniku jest prawdziwszy niż narysowana cyferka w komputerze. I tacy eksperci chcą sie wypowiadać. Zastanawia mnie też jak można według pana sterować popytem czegoś co sami wytwarzamy i czego sami jesteśmy konsumentem. Kto konkretnie miałby interes w tym ? Twórca BTC. Problem w tym że każdy uczestnik projektu jest Twórcą BTC. Jak slyszę że ktoś mówi” Eminenci bitcoinów ” to już widzę że nie ma bladego pojęcia o tej technologii. Od kiedy to moja karta graficzna myśli samodzielnie. Haha.

    Panię mądry .Odpowiedź na pytanie ” Podstawowe pytanie, na które dotąd nieznani twórcy tej kryptowaluty powinni odpowiedzieć, to to, jak bincoiny są kreowane lub też emitowane” brzmi

    BTC są emitowane w postaci nagrody do każdego potwierdzonego bloku. Nagroda wynosiła 20BTc i jest pomniejszana 50% co odpowiednią ilość ratio . Jest to współczynnik zależny od już wydobytych BTC w stosunku do ich maksymalnej docelowej ilosci czyli 21mln.

    Brać sie za taki artykuł a nie mieć bladego pojęcia co to blochain ,hash czy w ogóle Sha256.Totalna amatorka i żenada . Znawca gospodarki i pieniądza. Haha

    „Przecież bitcoiny ktoś zaprojektował i wprowadził do sieci. Podejrzany jest już sam fakt, że zrobił to anonimowo, ukrył bowiem swoją tożsamość. Znaczy to, że jego intencje są nieczyste oraz z tego względu lansowany przez niego projekt nie jest uczciwy i musi być oszustwem obliczonym na łatwowierność naiwnych.”

    O panie satoschim już chyba każdy slyszał dlatego mnie śmieszysz człowieku. To że nie miałeś pojęcia jak sie chłop nazywa nie znaczy że jest anonimowym przestępcą. Kod BTC jest otwartym opensource.Można sobie bit po bicie sprawdzić czy autor ukrył jakieś niecne sposoboby skrzywdzenia nas w swoim projekcie.

    PS: Każdy kto ma minimalne pojęcie o informatyce nie tworzył by takiego fermentu jak pan.

    „Może być emitowany jedynie poprzez sprzedaż za inne ważne waluty obiegowe.” Większej bzdury nie słyszałem. Co matoł to pisał. Idź pan lepiej poczytaj co to mining i poole

  14. lol pisze:

    bzdury aż się czytać nie chce, widać wrodzoną niechęć do BTC. szkdoa czasu na czytanie

  15. Jan M. Fijor pisze:

    Może by jednak przedstawić jakiś argument.
    chociaż jeden.

    Ukłony

  16. ssa pisze:

    Nikt o takim nazwisku nie byl nominowany do Nagrody Nobla. Wskazywanie propagandowej strony jako źródła informacji tylko powinno umocnić w przekonaniu, że BTC to przekręt.

  17. kuguar pisze:

    Tylu idiotów w komentarzach jeszcze nie widziałem!

    Łatwiej oszukać ludzi niż udowodnić im że zostali oszukani – M. Twain

    Cała ta bitemania, bitcoin zaczyna przypominać sektę, która na końcu i tak popełni samobójstwo, tyle że tutaj ten zasięg zaczyna być globalny – bo i również mamy większe możliwości przekazu treści.

    Płacenie za coś co w ogóle nie ma regulacji prawnych – siedziby – telefon – NIP ; PESEL zakrawa na idiotyzm … równie dobrze można wrzucić kilka milionów w kościele do koszyka i … otrzymać klucz do raju, z wykorzystaniem po śmierci. Siłą nabywczą tego całego przedsięwzięcia ; by nie powiedzieć przekrętu są barany które lecą na łatwy zarobek, nie znając psychologii, ekonomii, inżynierii społecznej, podstaw reguły 72 etc.

    Dajecie się ponieść emocjom i zwykłemu lenistwu — przypominacie świadków Jehowy latających z własną interpretacją biblii, oświeconych i wierzących w własną słuszność głoszonych poglądów. Każdy głos zdrowego rozsądku ginie w gąszczu krytyki i hejtu. Nie wiem jak można być tak głupim i Naiwnym by powierzyć komuś pieniądze za coś wirtualnego, nie mając przy tym ani umowy cywilno- prawnej ani żadnych gwarancji uzyskania zysku. Poza mirażem i wciskaniem psychokitu. Siłą nabywczą bitshitu są barany do golenia. Niektórzy zbyt długo przesiadują przed kompem by nie rozróżnić realnego życia od tego wirtualnego… „Nie wiedziałem iż na świecie jest tylu idiotów dopóki nie zacząłem korzystać z internetu – pisze Stanisław Lem – twórca literacki idei internetu – Tak zatem cold war zastępować poczyna information war. Być może coraz trudniejsze stanie się rozróżnianie ziarna od plew, prawdy od kłamstwa, danych autentycznie wzbogacających wiedzę od falsyfikatów, a przede wszystkim odsiewanie informacyjnego śmiecia. Wirtualne biblioteki, wirtualne domy towarowe stają się wirtualnymi labiryntowiskami. Nie wiem czemu, już teraz wykraczając poza obszar tych wszystkich elektronicznych zmagań, ideałem godnym ścigania i doścignięcia zdaje się fanatykom informacyjnej autostrady i jej bocznych odgałęzień ( jak cyberspace) człowiek zamknięty w uszczelnionym kokonie elektronicznym, który z innymi ludźmi może się komunikować przede wszystkim za pośrednictwem Sieci, który poprzez przewody, dzięki pajęczynie elektronowej, może, nie ruszając się z fotela, zastygły w jednym miejscu, zwiedzać kontynenty, nabywać, kupować, inwestować, poznawać innych ludzi, wieść z nimi dyskursy, grać w sto tysięcy rozmaitych gier i loterii, doznawać rozkosznych szoków na widok innopłciowej nagości, a wreszcie, jak to nazwałem ongiś, podlegać fantomatyzacji.” z: „Szarańcza informacyjna” 1994r.

  18. Jan M. Fijor pisze:

    Ja myślę, że autor filmu na youtube pomieszał kilka spraw: (a) zapomniał o towarowym charakterze pieniądza, co jest niezmiernie ważną jego cechą; (b) przypisał pieniądzowi rolę nośnika wartości, podczas gdy jest nim subiektywna wycena konsumenta. w ten sposób łatwo mu było uzasadnić Zug jako miejsce kręcenia filmiku, oraz nazwać kryptowalutę pieniądzem, i analizować ją jak normalny towar. Kryptowaluta jest co najwyżej nośnikiem ceny, ale to za mało, aby nazywać ją pieniądze. BTC przyjmuje rolę pieniądza, ale pieniądzem nie jest. Jeśli ktoś ma wątpliwości, albo chce znać prawdę, polecam książkę Carla Mengera. Zrozumie wtedy różnicę między ceną a wartością, a także role pełnione przez pieniądz. Ukłony

  19. Kość pisze:

    Dzień dobry.
    Wydaje mi się, że krytyka bitcoina wynika tylko i wyłącznie z jednego punktu widzenia: bitcoin to tylko zapis cyfrowy, który mogę kupić na giełdzie od innych osób, ale kiedy przyjdzie co do czego to wszyscy będą sprzedawać i cena runie w dół, a ja stracę pieniądze.
    Owszem, jest taka możliwość. Niestety to co opisałem powyżej jest wierzchołkiem góry, który zgarnia oklaski z jednej strony i gromy z drugiej strony. Z kolei Ci co ciskają gromy nie fatygują się, żeby zapoznać się z „resztą tej góry”. Nie mam zamiaru rozwodzić się nad podstawą technologiczną kryptowalut i czym jest blockchain, na czym polega decentralizacja tego systemu. Przeczytajcie w Internecie.
    Faktem jest też, że cenę BitCoina warunkuje prawo podaży/popytu i jesteśmy w fazie bańki. Ale nie zmienia to tego, że mogę w ciągu paru chwil przesłać komuś na drugiej stronie planety, z zupełnie innego kraju trochę bitcoinów, które ktoś może wymienić na swoją walutę i kupić dobra. Bitcoin ma w tej chwili wartość, która jest transferowalna praktycznie za grosze tylko za pośrednictwem Internetu. To jest złote rozwiązanie na problem transferów pieniędzy między krajami, między przedsiębiorstwami, między ludźmi w tym samym kraju, gdzie przelew idzie 24 godzin, a w weekend nie idzie w ogóle.

  20. mxrxo pisze:

    poziom artykułu delikatnie mówiąc … żenujący 😉 jak ktoś wyżej napisał ; specjalista od smaku , widząc jedynie listę produktów 😉 ciemnotę pewnie przez sam bank opłacana i publikowana;) 😉 szkoda czasu na ten bełkot NIE POZDRAWIAM 😉

  21. Leon Orlikowski pisze:

    Proszę jednak wszystkich tych, którzy są oburzeni, że parawalutę, jaką jest bitcoin nazwałem „największym oszustwem XXI wieku”, aby dokładnie i ze zrozumieniem przeczytali tekst:
    „CZY BITCOIN JEST WALUTĄ CZY SIECIOWYM REGULOWANIEM PŁATNOŚCI?” . Część I i II.

    http://leonorlikowski.bloog.pl/m,10,r,2015,index.html

  22. Rafał M. pisze:

    Autor tekstu nie ma pojęcia o czym pisze. Bitcoina nie można dodrukowywać, nawet jego pierwsi twórcy nie mogą, aby sfałszować trzeba dysponować komputerami o mocy obliczeniowej powyżej 50% ogółu mocy obliczeniowej w całym systemie bitcoinowym.
    Bitcoiny nie biorą się z ich zakupu, tylko oryginalny program-portfel je generował losowo wśród użytkowników, przynajmniej na początku (teraz to są wyspecjalizowane koparki kryptowaluty). Można kupić za pieniądze od dotychczasowego posiadacza, można się z nim dokonać transakcji (wymiany na jakiś towar lub usługę), można wygenerować na komputerze (coraz trudniejsze) itp. Bitcoin jest zupełnie niezależny od dotychczasowego systemu finansowego, łączy go z nim tylko możliwość wymiany na giełdzie za pieniądze, ale można sobie wyobrazić giełdę wymieniającą bezpośrednio za towary i usługi, z pominięciem pieniądza.

    Autor ma rację, że wzrost popularności bitcoina może zawalić dotychczasową gospodarkę opartą na przepływie pieniądza.
    Tylko że myśli starymi kategoriami, że dotychczasowa gospodarka to coś, co należałoby zachować, co będzie istnieć na zawsze.
    I bardzo dobrze, że się zwali.

    Jedyną stałą rzeczą we Wszechświecie jest zmiana.
    Kiedyś popularne były miecze i szpady, ale zastąpiono je bronią palną.
    Były powozy konne, zastąpiono je pojazdami silnikowymi.
    Były telefony przewodowe, zastąpiono je komórkowymi.
    Były jeszcze kable telefoniczne i internetowe, zastąpiono je światłowodami.
    Tak jak były pieniądze z srebra i złota, zastąpiono je papierowymi, później elektronicznymi, a w końcu zastąpią je kryptowaluty niezależne od banków i rządów.

    Bitcoin ma taką zaletę w porównaniu ze złotymi monetami, że można go dzielić na coraz mniejsze części, aż do 100 milionów. Złotą monetę można podzielić na pół, na ćwiartki, ale te kawałki stają się coraz mniejsze i w końcu złoto staje się niepraktyczne. A dodawanie do monet innych metali umożliwiało ich fałszowanie, zaniżanie zawartości złota lub srebra.
    Złotem też trudno płacić w transakcjach międzynarodowych, ze względu na problemy (koszty) jego transportu do sprzedawcy, Bitcoin nie ma takich ograniczeń.

    Jedynym realnym zagrożeniem wartości Bitcoina jest wzrost popularności innych kryptowalut.
    Istnieje też ryzyko delegalizacji przez władze, to początkowo znacznie zmniejszy kurs, ale kryptowaluty zostaną jako waluta szarej strefy i podziemia, gdzie użytkownicy nie życzą sobie kontroli jak w przypadku walut państwowych.

  23. Jan M. Fijor pisze:

    A ile masz tych bitcoinów kolego? ukłony

  24. Kamil pisze:

    Przeczytałem artykuł i komentarze.
    Co do treści, to w pełni się zgadzam z autorem. Bitcoin jest kolejną piramidą finansową, która służy określonej grupie ludzi.
    Prędzej, czy później banka pęknie i stracą naiwni. Do tego nie wiadomo kto jest twórcą waluty! Nie widziałem, żeby padło tutaj imię i nazwisko autora.

    Druga kwestia, to wypowiadają się osoby mające w tym interes. Jakbym miał kurę znoszą złote jaja, to bym się nie chwalił na forach/portalach.
    Ewidentnie próbują wmówić ludziom, to co są usłyszeć:
    – nie ma zagrożenia
    – nie da się dodrukować,
    – twórcy są oddani światu i chcą uzdrowić pieniądz
    – każdy zyskuje
    – itd.

    Obiecują złote góry:)
    W moim zdaniem nie warto!

    Z poważaniem,
    Kamil

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *