Złoto, etc. (I)

chat-dymki
9

Doug Casey (Internationalman.com)

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii finansowych, inwestycyjnych, a nawet fiskalnych jest dzisiaj sytuacja na rynku złota. W dużej mierze opinia n. złota jest fałszowana, manipulowana, a złoto stało się wrogiem nr 1 rządzących.

pobrane

W ostatnich memach odnoszących się do inwestowania w złoto dominuje wątek traktowania żółtego kruszcu, jako lokaty inwestycji w błyskotki, zachęcający posiadaczy złota do jego sprzedaży i kupienia za uzyskane środki akcji. Moim zdaniem jest to podejście co najmniej śmieszne. Dla szukającego okazji inwestora (kupienia tanio a sprzedania drogo), znacznie bardziej racjonalnym podejściem jest kupowanie złota i sprzedawanie akcji.

Proces analizowania rentowności inwestycji powinien być maksymalnie obiektywny. Tymczasem wiele inwestorów ma tendencję do bezprecedensowego zakochiwania się w danej klasie narzędzi inwestycyjnych i traktowania jej z jakąś szczególną preferencją tylko dlatego, że akurat cieszy się ona ich wzięciem. Tak właśnie działo się w odniesieniu do akcji Internetowych pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, później zaś, do roku 2007, w odniesieniu do nieruchomości.

Bańki spekulacyjne na rynku inwestycji powodowane są zwykle emocjami. Co więcej, zawsze można znaleźć uzasadnienie na racjonalizację swych nastrojów emocjonalnych. W jakiś dziwnie przewrotny sposób, rozum w procesie inwestowania służy inwestorom do uzasadniania ich żądz i uprzedzeń. Analogicznie, z tego samego powodu, ludzie uciekają od racjonalizmu w okresach bessy czy trwającego dłużej rynku niedźwiedzia. Zwłaszcza, gdy ten czy ów inwestor stracił w tym czasie znaczniejszą kwotę pieniędzy. Pragnie on wtedy szybko pozbyć się swego “trefnego” wehikułu inwestycyjnego, co ma mu przynieść ulgę i powstrzymać straty bez względu na to, co dzieje się akurat na rynku. Takie cykle: miłość – nienawiść zdarzają się w odniesieniu do wszystkich klas obiektów inwestycyjnych, pośród których tylko jeden stanowi wyjątek, służąc albo miłości, albo nienawiści. Tym wehikułem jest złoto. Albo się je kocha, albo nienawidzi, i to bez względu na jego notowania rynkowe.   W analogiczny, choć znacznie mniej dramatyczny sposób, traktuje się także srebro. To doprawdy dziwne, że tylko dwa metale szlachetne wywołują tak silne reakcje psychologiczne – szczególnie w grupie osób, które złota i srebra nie kochają. Rzadko kto kieruje się tak instynktowną i szczerą niechęcią w stosunku do żelaza, miedzi, aluminium, czy kobaltu.      Głównym powodem różnego nastawienia do złota i srebra jest to, że oba te metale są ciągłe traktowanie jak pieniądza, wobec którego uczucia ludzkie są zwykle gwałtowne i tak wyraziste. Spróbujmy zatem zastanowić się, w jaki sposób aktualna sytuacja na rynku złota wpływa na psychologię traktowania go przez ludzi. Odpowiadając sobie na phtanie:

 

Czym złoto jest, i dlaczego tak go nienawidzimy

 

Pozwolę sobie wyznać, że mój stosunek do złota był zawsze życzliwy. Dlaczego? Ponieważ osobiście uważam pieniądz za coś dobrego. Jednakże, nie wszyscy myślą jak -ja. Niektórzy, zwłaszcza ci przesiąknięci poglądami platońskimi, uważają, że pieniądz i działalność komercyjna w ogólności, są czymś degradującym człowieka. Czymś coś dzieli ludzi na lepszy i gorszy sort. Gorszy, to rzecz jasna, odnoszący się do złota z życzliwością. Ludzie tacy mają dość mgliste pojęcie na temat tego, w jaki sposób gatunek ludzki awansował z etapu zbieractwa jagód i prymitywnego barteru do obecnego poziomu i standardu życia.

Dla nich działalność gospodarcza to źródło wszelkiego zła, odzwierciedlają tym samym swój negatywny stosunek do świata dóbr materialnych.

Inną grupę stanowią nieco lepiej poinformowani (zwłaszcza ci, po lekturze pism św. Pawła (Apostoła) z Tarsu), którzy są zdanie, że źródłem wszelkiego zła jest jedynie miłość do pieniądza. Jeszcze inni dostrzegają w pieniądzu pewien pożytek, uważając jednocześnie, że należy go w odpowiedni sposób temperować i kontrolować. Byleby tylko, ich zdaniem, istniała jakaś władza/arbiter, która potrafi poskromić ludzki popęd do tej groźnej substancji.

Tymczasem z ekonomicznego/gospodarczego punktu widzenia, pieniądz jest jedynie środkiem wymiany i przechowywania wartości. Dopiero próby zastosowania go do gry politycznej są przejawem jakichś ukrytych skłonności, czy nawet psychicznej aberracji. Pamiętajmy jednak, że pieniądz posiada zarówno znaczenia moralne, jak i ekonomiczne/gospodarcze. Trzeba o tym ciągle pamiętać i stwierdzenie to rozumieć. Moim skromnym zdaniem, jest on dobrem wysoce moralnym. Reprezentuje bowiem wszystkie dobra/rzeczy, które są nam niezbędne do życia, które tworzymy, oraz które dostarczymy w przyszłości.

Ponieważ pieniądz przenika całe nasze życie, z tego powodu warto posiadać zdrowy pieniądz, a więc taki, który nie podlega machinacjom politycznym. Na przestrzeni lat w roli pieniądza występowało mnóstwo rzeczy; wśród najbardziej znanych wymienić należy krowy, sól, czy muszle morskie. Arystoteles zajmował się tematyką pieniądza w IV wieku przed Chrystusem, formułując pięć podstawowych charakterystyk dobrego pieniądza:

 

– powinien on być trwały (i dlatego, zboże nie jest dobrym pieniądzem – ono się zbyt łatwo psuje);

– powinien być łatwo podzielny (z tego powodu, pieniądzem nie mogą być np. dzieła sztuki – nie można przecież pokroić obrazu Mony Lisa na drobne)

– powinien być poręczny i wygodny (dlatego ołów nie jest dobrym pieniądzem. Jego wartość w przeliczeniu na jednostkę wagi jest za niska);

– powinien być spójny i stały (i z tego powodu pieniądzem nie może być ziemia, której każdy kawałek jest inny);

– powinien sam w sobie posiadać wartość (i to jest powód, dla którego mamy nieustanne problemy z pieniądzem papierowym).

 

Spośród 92 pierwiastków naturalnych, złoto okazało się najlepszym pieniądzem (drugim z kolei jest srebro). Nie ma w tym nic szczególnego czy tajemniczego. Tak, jak nie ma niczego specjalnego w tym, że żelazo najlepiej się nadaje na budowę mostów, a aluminium do budowy samolotów. To jasne, że używamy obecnie pieniądza papierowego, ale nie dlatego, że papier jest najlepszy, tylko dlatego, że służył kiedyś jako kwit reprezentujący prawdziwy, złoty pieniądz. Pieniądze papierowe (waluta) mają historycznie swój okres połowicznego rozpadu, który zależy od szeregu czynników. Zwykle trwa on niewiele dłużej niż rząd, który daną walutę wyemitował.

Najlepszym pieniądzem jest złoto, ponieważ nie musi być ono oparte na jakichkolwiek zaufaniu, ani polegać na gwarancjach rządowych. Mimo iż na ten temat złota przemawia więcej argumentów, aby zrozumieć istotę sporu o to, czy dzisiaj jest akurat dobry czas na kupowanie złota, czy nie wystarczy przyswoić sobie tylko tę maksymę. Tym bardziej, że nie czas tu, i nie miejsce na to, by się tą kontrowersyjną kwestią, w całej jej rozciągłości  zajmować akurat teraz. Pamiętajmy o niej, zwłaszcza gdy wsłuchujemy się w bełkotliwe wypowiedzi pseudoautorytetów mówiących o słuszności inwestowania czy nieinwestowania w złoto. Większość z nich, to zwykli żurnaliści lub reporterzy, papugujący jeden drugiego, lub innych guru im podobnych. Tymi innymi są zwykle apologeci rządu i instytucji politycznych, zatrudnieni na państwowych etatach. Ewentualnie przekupni ekonomiści na etatach bankowych, w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, czy podobnych instytucjach hołdujących od kilku pokoleń istniejącemu status quo. Wszystko, co od nich usłyszymy na temat gospodarki czy instytucji finansowych powinniśmy traktować jako formę rozrywki, a nie żadną wiedzę czy tym bardziej prawdę.

cdn.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Piotr pisze:

    Wartość złota jako towaru samego w sobie jest praktycznie żadna. A w czasach takich jak teraz gdy ten pierwiastek może być produkowany przez bakterie https://www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=bacteria%20producing%20gold%20nuggets
    to już wogóle. Pieniądze na samym początku nie reprezentowały żadnej wartości, ale były ideą wyrażającą potencjał grupy osób. Znane są historię plemion z oceanii, które rywalizują pomiędzy sobą tym, które z nich przemieści jak największy głaz np. na jakąś wyspę. Czynność ta sama w sobie nie ma żadnej praktycznej wartości, ale wyraża tą idee.

  2. Jan M Fijor pisze:

    Jeśli tak uwaząsz, to kup żonie branzoletkę złotą. Mojej możesz kupić też; ukłony

  3. Demboos pisze:

    Piotr trochę przesadził, ale nie zmienia to faktu, że istnieje ryzyko, iż postęp technologiczny znacznie ułatwi pozyskiwanie złota – co wtedy ? Zdeprecjonuje się jego wartość ? Ogólnie jestem zwolennikiem poglądów autora bloga, ale zawsze mam dziwne poczucie, że ze złotem może być jak z pieniądzem papierowym – że kiedyś będzie można je swobodnie drukować – np. zostanie odkryta jakaś ciekawa reakcja jądrowa dająca wśród odpadów złoto. Inna sprawa która mnie trapi – jaka jest pozycja państw „produkujących” złoto (np. Australii). W świecie złotego pieniądza, takie państwa mają uprzywilejowaną pozycję ? Wkońcu mają tego pieniądza nadmiar…

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Polecam książkę George’a Gildera pt. Standard złota w epoce pieniądza cyfrowego.

    ukłony
    jmfijor

  5. Demboos pisze:

    Dziękuję, zagłębię się w lekturę.

  6. remik pisze:

    do budowy samolotow kiedys uzywalo sie drewna a jak sie domyslam aluminium zostaje wyparte lepszymi stopami. Zloto to farmazon. kiedys moze tak, ale nie dzisiaj co nie zmienia faktu, ze jest kupa ludzi, nawet z pozoru powaznych, ktora w to zloto wierzy… na ogol sa to ci sami co wierza w pieniadz papierowy… ale nie sa go tak pewni no bo gdzies tam slyszeli o marce weimarskiej itd itp….

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Jeśli zna pan jakąś alternatywę, która trzyma wartość, ludzie chcą to posiadać, nie można tego łatwo podrobić, sfałszować,
    to proszę tu napisać. Będziemy sławni. Ukłony

  8. remik pisze:

    Niech sie Pan zastanowi, czy wierzy Pan w zloto bo ma ono jakas wartosc, czy dlatego,ze inni wierza ze ma takowa? Alternatywa dla zlota? Wiedza i roznego rodzaju umiejetnosci prosze Pana. 🙂

  9. JMF pisze:

    Nie istnieje wartość sama w sobie.
    To ludzie nadają wartość rzeczom/dobrom. Co gorsza, każdy człowiek inaczej. a nawet ludzie sami zmieniają wartość rzeczy w zależności od czasu.
    na przestrzeni wieków nie znaleziono innego surowca lepiej nadającego się na pieniądz,
    któremu więcej ludzi nadałoby wartość
    – prócz złota, i może srebra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *