Dług prywatny i publiczny oraz o ich narastaniu, szybszym od wzrostu dochodu krajowego

chat-dymki
6

W napisanych i wydanych książkach: „Pieniądz, procent i równowaga”, Poznań 1999; „Pieniądz endogeniczny czy egzogeniczny?”, Poznań 2006; „Produkcja i sprzedaż towarów oraz obieg pieniężny w gospodarce dynamicznej”, Warszawa 2013, wykazałem i udowodniłem w oparciu o model, którego zbudowałem jako wyprowadzoną i udoskonaloną wersję z modelu przepływów międzygałęziowych W.W. Leontiefa, że każda gospodarka wzrostowa wytwarza stałą nadwyżkę wartości podaży towarów w stosunku do dochodów/przychodów pieniężnych realizowanych przy wytwarzaniu i obrocie globalnego produktu społecznego. W warunkach obiegu pieniądza towarowego, którym były monety wybijane z kruszców szlachetnych: złota i srebra, nadwyżka owej podaży była absorbowana przez koszty wydobywania tych  kruszców w kopalniach oraz wybijania z nich monet w mennicach. Natomiast w warunkach obiegu pieniądza nietowarowego, jakim są papierowe banknoty oraz depozytowy pieniądz bankowy obiegający w postaci przelewów pomiędzy rachunkami bankowymi posiadających je podmiotów, koszty kreacji tego pieniądza są znikome, nieproporcjonalnie niskie w stosunku do jego nominalnej wartości oraz zdolności do zwalniania z finansowych zobowiązań. Cała różnica pomiędzy wartością wykreowanego pieniądza nietowarowego a kosztami jego kreacji stanowi dodatkową oszczędność, którą w sposób nieświadomy Keynes potraktował jako nadmierną podaż oszczędności z realizowanych dochodów. Jego postulat, aby państwo wypożyczało tę nadwyżkę na warunkach komercyjnych, czyli za oprocentowaniem  i finansowało swoje deficyty budżetowe, oznaczało, że faktycznie powinna być upłynniana tylko nadwyżka podaży, której nie absorbują niskie koszty wartości przyrostu podaży pieniądza nietowarowego. Gdyby nadwyżka podaży była upłynniana poprzez finansowanie wydatków budżetowych na warunkach niekomercyjnych, czyli z kredytów nieoprocentowanych, wtedy dług publiczny wzrastałby równolegle, proporcjonalnie do wzrosty dochodu krajowego. Ponieważ kredyty udzielane państwu przez bankowość prywatną są oprocentowane, a oprocentowanie to jest kapitalizowane, dług państwa z tytułu absorbowania nadwyżki podaży narasta, bo musi narastać w sposób przyspieszony, albowiem oprócz tego że dług państwa wzrasta proporcjonalnie do przyrostu podaży pieniądza, jeszcze dodatkowo w przyspieszonym tempie przyrasta z tytułu naliczanego i kapitalizowanego oprocentowania od udzielanego budżetowi kredytu na  finansowania nim tych wydatków, których celem jest absorbowanie nadwyżki podaży. W podobny sposób powstają i wzrastają długi prywatne, gdy banki komercyjne udzielają podmiotom gospodarczym dodatkowych kredytów, dla których nie mają pokrycia w depozytach oszczędnościowych.
Aby nie powstawały i nie narastały w przyspieszonym tempie długi z powodu kreacji i wzrostu podaży pieniądza nietowarowego, nadwyżka wartości podaży, jaką permanentnie wytwarza gospodarka wzrostowa, powinna być absorbowana nie poprzez kreację pieniądza kredytowego, a skarbowego, czyli to bank centralny powinien finansować odpowiednią część wydatków budżetowych z udzielanego skarbowi państwa nieoprocentowanego kredytu do wysokości wartości nadwyżki podaży. Powstający z tego tytułu dług państwa wobec banku centralnego nie mógłby nigdy podlegać spłacie, czyli miałby charakter wieczysty, albowiem jego spłata w tych warunkach skutkowałaby, bo musiałaby skutkować wycofaniem odpowiedniej wartości pieniądza z obiegu. Dług państwa z tytułu wypożyczanego od banku centralnego i wtłaczanego do obiegu pieniądza na finansowanie dodatkowych wydatków budżetowych miałby więc charakter nie realny a symboliczny. Faktycznie to dług ten byłby substytutem substytutem złota, które w obiegu zostało zastąpione pieniądzem nietowarowym. Natomiast wykreowany  przez bank centralny pieniądz na sfinansowanie  wydatków budżetowych, upłynniających nadwyżkę podaży, powinien dopiero stanowić bazę do kreowania pieniądza depozytowego przez banki komercyjne. Oczywiście, w tych warunkach upłynniania nadwyżki podaży bank centralny nie mógłby już udzielać żadnego kredytu bankom komercyjnym na powiększanie ich zdolności płynnościowych. Konieczny wzrost płynności banki komercyjne musiałyby sobie same zabezpieczyć z gromadzenia pieniądza kreowanego przez bank centralny. Przy takich regułach „gry” bank centralny nie mógłby też manipulować poziomem stopy procentowej. Jej wysokość byłaby określana wyłącznie przez wolny rynek.

Leon Orlikowski

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Jan M. Fijor pisze:

    Panie Profesorze,
    Czy pańska teoria nie kłóci się z prawem Saya? Skąd rodzi się nadwyżka pieniądza w stosunku do jego podaży powstałej w trakcie powstania (tworzenia) dóbr?

    Ukłony
    Jan M Fijor

  2. Leon Orlikowski pisze:

    Prawo Say’a a pieniądz nietowarowy
    Prawo Say’a sprawdza się w warunkach obiegu pieniądza kruszcowego. Wtedy przyrost podaży pieniądza kruszcowego swymi kosztami, czyli ponoszonymi nakładami na wydobycie kruszców i wybicie z nich monet, absorbuje nadwyżkę podaży towarów użytkowych. W warunkach obiegu pieniądza kruszcowego, monety kruszcowe są towarami, jak każdy inny towar użytkowy. Od innych towarów różnią się jednak tym, że są towarami uniwersalnymi, mającymi zdolność bezpośredniej wymiany na każdy inny towar, czego nie posiadają towary wytworzone do zaspokojenia specyficznego użytku. Natomiast w warunkach obiegu pieniądza nietowarowego, jakim jest pieniądz kreowany kredytem w tej części, na którą banki komercyjne nie mają pokrycia w zdeponowanych oszczędnościach ze zrealizowanych wcześniej dochodów, prawo Say’a nie spełnia się, albowiem nie ma wtedy wymiany realnego towaru na inny realny towar, a jest tylko warunkowa wymiana w czasie i to nie na inny użytkowy towar, a na nietowarowy pieniądz, którego w przyszłości należy oddać pożyczkodawcy, czyli bankowi większą wartość od sumy pożyczonej o naliczony procent od kredytu. Ten naliczany i kapitalizowany procent sprawia, że dług z tytułu kreacji pieniądza narasta szybciej od realnej wartości przyrostu dochodu. Z powyższgo wynika, że w warunkach obiegu pieniądza nietowarowego prawo Say’a nie ma w ogóle zastosowania, po prostu nie ma racji bytu. Pieniądz nietowarowy, jak sama nazwa wskazuje nie jest bowiem towarem, a tylko uprawnieniem do nabycia towaru. Gdyby gospodarka wzrostowa nie tworzyła żadnej nadwyżki podaży towarów w stosunku do dochodów pieniężnych realizowanych przy wytwarzaniu i obrocie globalnego produktu społecznego, wtedy banki komercyjne nie mogłyby w ogóle udzielać nadwyżkowych kredytów, dla których nie mają pokrycia w depozytach z zaoszczędzonych dochodów i w ten sposób kreować pieniądz nietowarowy. Przekładało by się to bowiem automatycznie na wzrost cen i inflację. Inflacja oczywiście też może występować, ale dopiero wtedy, gdy wartość niepokrytych depozytami kredytów jest większa od wartości tworzonej nadwyżki podaży towarów przez gospodarkę znajdującą się w fazie wzrostu. LO

  3. remik pisze:

    czyli innymi slowy postuluje pan cos co nazywa sie sovereign money, tak? Czyli kreowanie pieniadza przez bank centralny na rozne inwestycje. Staram sie ten temat ogarnac od jakiegos czasu i czasami wydaje mi sie on prosty jak cep a czasami sie motam bo skoro to mogloby to byc takie proste to dlaczego nie jest. Wg mnie w takiej Polsce(ale i w wielu innych krajach) konsumenci maja za malo pieniadza w portfelu. Skad ten pieniadz wziac? Amerykanie wymyslili karty kredytowe aale Polacy nie chca isc tak daleko… Stad w mojej glowie zamiast karty kredytowej taka pompa gotowki w gospodarke powinien byc bank centralny „drukujacy” czyli sponsorujacy rozne niezbedne inwestyccje(np infrastruktura, kolej ,lacznosc , szkoly itd) do momentu pobudzenia gospodarki a potem wycofania sie z tego. Pieniadz wpompowany w taki sposob w pewnym momencie zaczyna krazyc i spoleczenstwo sie najzwyczajniej w swiecie wzbogaca. Peoblemem jest oczywiscie natura ludzka i pytanie jakie inwestycje itd… Z drugiej strony system dzisiejszy czy jet lepszy? Z checia poslucham gdzie w moim mysleniu sa bledy.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Pieniądz to środek wymiany; produkt, który jest chętnie przez wszystkie wymieniające się strony
    akceptowany. Ta akceptacja sprawia, że łatwo posługiwać się nim w wolnej wymianie gospodarczej, która jest podstawą
    wolnego systemu gospodarczego. Jeśli pan woli zadrukowany papier, to może go pan sobie zrobić samemu. Fałszerstwo?
    A czym się różni pańskie fałszowanie papieru od fałszowania przez bank centralny? w tej materii polecam: Tajniki bankowości, też Rothbarda.
    albo Zasady ekonomii, Carla Mengera. Ukłony

  5. remik pisze:

    Czy moglby Pan to wytlumaczc bo jest to nie jasne. „W warunkach obiegu pieniądza towarowego, którym były monety wybijane z kruszców szlachetnych: złota i srebra, nadwyżka owej podaży była absorbowana przez koszty wydobywania tych kruszców w kopalniach oraz wybijania z nich monet w mennicach.” Dziekuje.

  6. Filip pisze:

    „Pieniądz to środek wymiany; produkt, który jest chętnie przez wszystkie wymieniające się strony
    akceptowany. Ta akceptacja sprawia, że łatwo posługiwać się nim w wolnej wymianie gospodarczej, która jest podstawą”

    Proszę mi powiedzieć, dlaczego banki mają prawo ten pieniądz rozmnażać niemal do woli? Abstrahuję tu od kreacji depozytów przy udzielaniu kredytów bo to na inny temat (pieniądz suwerenny), ale idę jeszcze głębiej – do samej idei pożyczania pieniądza i ujęcia jej w księgowości. Mianowicie bank pożycza 100 zł klientowi. W tym momencie tworzy w aktywach „papier dłużny”. Upraszczając i przerysowując – teraz zarówno bankier jak i klient mogą wyjść z banku i pójść razem na bazar, robiąc zakupy za 100zł – jeden płaci papierem dłużnym, drugi płaci pożyczoną gotówką. Załóżmy, że robią zakupy u jednego i tego samego handlarza – ten nagle dostaje 200 zł, mimo że pół godziny wcześniej w obiegu było tylko 100 zł (i tu znów przyjmijmy, że bank nie wykreował tych 100 zł tylko uzyskał je z wcześniejszej pracy kogoś). Handlarz może teraz pójść do bankiera i ulokować te swoje 200zł na koncie. Bankier zaś pożyczy je znowu, tworząc kolejny papier dłużny i w obiegu pojawia się 400 zł. Czy gdzieś się pogubiłem?
    A jak powinno być?
    Moim zdaniem pożyczka pieniądza to powinna być darowizna jednej strony na rzecz drugiej, do tego powinna być umowa cywilnoprawna o przyrzeczenie darowizny w tej samej kwocie w drugą stronę. A więc w międzyczasie nie pojawiają się kolejne aktywa, którymi można płacić. To tak na zdrowy rozum. Wiem, że jest pojęcie prędkości pieniądza ale ono się w obecnych czasach totalnie nie sprawdza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *