Recepty na wzrost gospodarczy?

chat-dymki
0

pobraneJoseph Stiglitz w tekście pt.: „Chinom nie pomogą naiwne recepty” („Obserwator Finansowy” 2016.02.09) wyrokuje, że „Przestawianie się Chin z modelu wzrostu napędzanego eksportem na model oparty na usługach wewnętrznych i konsumpcji gospodarstw domowych jest znacznie trudniejsze niż przewidywali niektórzy.” Albowiem związane z tym przewidywane (?)  „zawirowania giełdowe i wahania kursu walutowego pobudzają obawy o stabilność gospodarczą kraju”. Dlatego uważa, że „W przeszłości błędem Chin było zbytnie poleganie na finansowaniu długiem”, więc proponuje przestawienie wzrostu na napędzanego polityką fiskalną:  „Dysponują one jednak pokaźnymi możliwościami zwiększenia bazy podatkowej i to w sposób , który spowodowałby wzrost ogólnej efektywności i/lub sprawiedliwości.”

Stiglitz, jak wszyscy keynesiści, popełnia ten sam błąd. W zależności od okoliczności traktuje politykę fiskalną jako alternatywę polityki pieniężnej. Ponieważ Chiny posiadają olbrzymie rezerwy dewizowe, jakie zgromadziły w poprzednio prowadzonej swej polityce handlu merkantylistycznego, które  wynosiły w styczniu  2016 roku 3,23 biliona USD, jak to poinformował w niedzielę 7 lutego 2016 r. chiński bank centralny ( „Znaczący spadek rezerw dewizowych w Chinach” w „Obserwator Finansowy” 2016.02.07) i ponieważ kraje wysoko rozwinięte zwłaszcza USA postanowiły i przestały się nadal zadłużać od wzrostu importu taniej produkcji chińskiej, Chiny powinny więc przestawić swą politykę w taki sposób, aby eksportowaną dotąd nadwyżkę towarów przejmować poprzez opodatkowanie podmiotów gospodarczych (zwłaszcza eksporterów?) na krajowe wewnętrzne potrzeby. W rozumowaniu tym tkwi zasadniczy błąd, jaki popełnił Keynes budując swą doktrynę interwencjonizmu państwowego. Mianowicie Keynes w ogóle nie uświadamiał sobie, że w warunkach obiegu pieniądza nietowarowego  w gospodarce rozwijającej się powstają realne oszczędności na nakładach/kosztach, jakie są ponoszone na wydobywanie w kopalniach szlachetnych  kruszców i wybijanie z nich monet, które jako pieniądz towarowy, czyli pełnowartościowy są wtłaczane do obiegu. Są to dodatkowe nadwyżkowe oszczędności obok tych, które są realizowane z oszczędzanych dochodów. Keynes natomiast nie miał w ogóle świadomości, że mogą występować jakiekolwiek inne oszczędności oprócz tych  pochodzących z niewydanych na konsumpcję dochodów. Dlatego całą nadpodaż niezużytych towarów traktował jako nadmierne oszczędności z dochodów. Stąd jego postulat, aby to państwo wypożyczało te nadwyżkowe niezagospodarowane przez prywatne podmioty oszczędności i finansowało nimi różne niekomercyjne przedsięwzięcia, jak robot publiczne i w ten sposób aktywizowało popyt oraz pobudzało koniunkturę gospodarczą.

pobrane (1)

Bardziej wnikliwym badaczem od Keynesa był Adam Smith, który już półtora wieku wcześniej dostrzegł, że zastępowanie w obiegu monet kruszcowych pieniędzmi papierowymi daje oszczędności w kosztach obiegu, które są dodatkowymi oszczędnościami obok tych, pochodzących  z niewydanych, zaoszczędzonych na konsumpcji dochodów. Pisze on: „Wprowadzenie pieniędzy papierowych zamiast złotych i srebrnych zastępuje bardzo kosztowne środki służące handlowi przez inne, znacznie mniej kosztowne, a nieraz równie dogodne. Obieg zaczyna się odbywać przy pomocy nowego koła, którego zainstalowanie i utrzymywanie kosztuje mniej, niż wynosiły te wydatki dla koła dawnego. Lecz to, jak się taka operacja odbywa i w jaki sposób wywiera wpływ na wzrost dochodu brutto lub czystego dochodu społeczeństwa, nie jest już wcale takie jasne i może wymagać jeszcze pewnych wyjaśnień” (podkreślenie LO) [Adam Smith: „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,  tom I, str. 362-363]. Niestety, Adam Smith nie dokonał analizy kreacji i obiegu pieniądza nietowarowego. A szkoda, bo przez ponad dwa wieki problem ten pozostaje wciąż nierozpoznany! Mimo że przez ten okres tylu już teoretyków badało „tajemnicę” pieniądza i otrzymywało nawet tzw. Nagrody Nobla, istota pieniądza nadal jest wielką niewiadomą. Należy też wątpić, czy Keynes w ogóle czytał dzieło Smitha, a jeśli czytał to, czy ze zrozumieniem jego wszystkich fragmentów. Prawdopodobnie wybierał tylko te fragmenty, co było w jego zwyczaju,  które były zgodne z jego intuicyjnymi koncepcjami.

Bliski zrozumienia istoty pieniądza nietowarowego był polski ekonomista Micha Kalecki (1899 – 1970), który już w latach 30. XX wieku dostrzegł związek pomiędzy korzystnym efektem, jaki wywiera na aktywizowanie krajowego popytu i wzrostu gospodarczego eksportowanie nadwyżki towarów i realizowanie z tego tytułu dodatniego bilansu handlowego oraz  identyczne też efekty, jakie daje finansowanie wydatków z deficytu budżetowego.   Wydatki z deficytu budżetowego określił więc mianem  „eksportu wewnętrznego”. Jeżeli eksport nadwyżki towarów może i daje taki sam efekt dla aktywizowania popytu na nadpodaż krajowych towarów, jak wydatki z deficytu budżetowego, to należy Stiglitza zapytać, dlaczego „zbytnie poleganie na finansowaniu długiem jest błędem”? Prawdopodobnie Stiglitz nie jest świadomy, że błędem nie jest samo finansowanie długiem, a błędem są jedynie reguły tego finansowania, mianowicie wtedy, gdy wydatki budżetowe, którymi są absorbowane i upłynniane nadwyżki podaży towarów, są finansowane kredytami oprocentowanymi, udzielanymi przez komercyje banki prywatne. Dopiero wtedy  „”rynki o chińskich cechach”(?!)  są (bo muszą być! – LO) równie chwiejne i trudne do kontrolowania jak rynki o cechach amerykańskich”. Te „niekontrolowane cechy” to nic innego jak skutki oprocentowania kredytów udzielanych przez prywatne banki skarbowi państwa, ale też i podmiotom prywatnym, w celu absorbowania nadwyżki podaży, jaka jest wytwarzana przez gospodarkę wzrostową w warunkach kreacji i obiegu pieniądza nietowarowego.

Aby lepiej zrozumieć, na czym polegają analogia oraz różnice pomiędzy upłynnieniami nadwyżki podaży poprzez jej eksport oraz wydatki z deficytu budżetowego, przeprowadźmy następujący eksperyment myślowy. Otóż, wyobraźmy sobie, że bank centralny kraju udziela skarbowi państwa nieoprocentowanego kredytu i w ramach wartości tego kredytu kreuje nietowarowy pieniądz, którym finansuje wydatki budżetu państwa, ale do wartości nie większej od tworzonej  wartości nadwyżki podaży towarów, jaką dana gospodarka dostarczana  na rynek w przedziale czasu, równym przeciętnemu cyklowi obiegu pieniądza, czyli okresowi obrotu rezerw transakcyjnych. Załóżmy, że cykl obrotu rezerw transakcyjnych jest równy okresowi rozliczeń transakcji handlowych, czyli zamyka się w jednym roku kalendarzowym. Dzięki takiemu założeniu przyrost podaży i wtłaczania  do obiegu nowo wykreowanego pieniądza oraz  nadwyżki podaży towarów są wartościowo dokładnie równe, oczywiście, przy spełnieniu warunku, że wydatki z deficytu budżetowego absorbują całą wartość nadpodaży. Następnie załóżmy, że cały nowo wykreowany przez bank centralny i wtłoczony do obiegu pieniądz osiada na rachunkach bankowych podmiotów gospodarczych, co daje bankom komercyjnym przyrost rezerw, w oparciu o które mogą one przy aktualnie obowiązujących regułach kreować własny pieniądz depozytowy. Z kolei przypomnimy sobie, że pozyskane środki dewizowe z nadwyżkowego eksportu nad importem, czyli za wyeksportowaną nadwyżkę podaży towarów, są wymieniane na walutę krajową i ostatecznie deponowane przez banki handlowe w banku centralnym dla powiększenia ich rezerw obowiązkowych, umożliwiających im wzrost kreacji pieniądza depozytowego.

pobrane (2)

Otóż, jeżeli wyeksportowana nadwyżka podaży towarów oraz wydatki z deficytu budżetowego finansowane, jak to wyżej założyliśmy, pieniądzem nietowarowym kreowanym przez bank centralny są co do wartości dokładnie sobie równe, to wartość pozyskanych i zgromadzonych w banku centralnym za nadwyżkowy eksport zagranicznych dewiz oraz wartość udzielonego przez bank centralny kredytu skarbowi państwa na sfinansowanie deficytowych wydatków budżetowych, które absorbując nadwyżkę podaży  wtłaczają do krajowego obiegu dodatkowy pieniądz, też są i muszą być sobie równe. Zgromadzone w banku centralnym zagraniczne dewizy to nic innego jak uprawnienia do zakupu u zagranicznych kontrahentów odpowiadającej im wartości towarów, czyli inaczej można też powiedzieć, że wartość posiadanych rezerw dewizowych przez dany kraj to wartość udzielonego zagranicznym kontrahentom kredytu. Cechą charakterystyczną tak określonego kredytu jest jednak to, że nie jest on w ogóle oprocentowany. Natomiast kredyt, którego banki komercyjne udzielają  skarbowi państwa na finansowanie deficytów budżetowych i którym kreują one nowy pieniądz i w ten sposób powiększają obieg pieniężny, jest zawsze oprocentowany, a oprocentowanie to jest prawie w całości kapitalizowane. Każda spłata tego oprocentowania tworzy nową, jeszcze większą nadwyżkę podaży, która zaburza równowagę dynamiczną układu gospodarczego. Gdyby natomiast, zgodnie z naszym eksperymentem myślowym, jedynie bank centralny udzielał skarbowi państwa nieoprocentowanego kredytu na finansowanie deficytowych wydatków budżetowych w granicach absorbowania i upłynniania przez nie całej wytwarzanej przez gospodarkę wzrostową nadwyżki podaży, wtedy taka polityka wewnętrznego zagospodarowywania nadwyżki podaży byłaby nie tylko  równie ale jeszcze bardziej  efektywna dla realizowania wysokiego wzrostu gospodarczego, od prowadzonej w tym celu polityki merkantylistycznej w handlu zagranicznym.

W przedostatnim akapicie swego tekstu Stiglitz stwierdza: „Gdyby nie stymulacja, jaką zastosowano po 2008 roku, w Chinach doszłoby do znacznego bezrobocia. Gdyby władze zastosowały lepiej zaprojektowane reformy po stronie popytowej, miałyby większą przestrzeń na bardziej wszechstronne reformy po stronie podażowej. Ponadto zasięg tych reform można by wtedy znacznie zmniejszyć, gdyż posunięcia po stronie popytowej doprowadziłyby do zmniejszenia nadwyżki podaży.” Niestety, nie przedstawia żadnych sugestii w sprawie „lepszego zaprojektowania reformy po stronie popytowej”. Niewątpliwie też sam nie rozumie, o co mu chodzi w ostatnim zdaniu tego akapitu. Przede wszystkim nie zdefiniował, jak rozumie „nadwyżkę podaży”. W wyżej przedstawionej analizie wykazaliśmy, że w ogóle nie może chodzić o takie „posunięcia (które) po stronie popytowej doprowadziłyby do zmniejszenia nadwyżki podaży”, a przede wszystkim o to, aby nadwyżkę tę  (której faktyczne rozmiary są określone przez wysokość tempa wzrostu gospodarczego, czyli w im wyższym tempie rozwija się dana gospodarka, tym tworzy i dostarcza na rynek większą wartość nadwyżki podaży) prawidłowo i efektywnie zagospodarowywać dla realizowania zrównoważonego, bez zakłóceń koniunkturalnych, wzrostu gospodarczego. Wyżej pokazaliśmy, że Chiny mogą i powinny  swoją dotychczasową politykę  rozwoju merkantylistycznego przestawić na politykę kreowania tzw. egzogenicznego popytu, czyli absorbowania nadwyżki podaży, jaką wytwarza ich wysoko wzrostowa gospodarka, na kontynuowanie dotychczasowego wysokiego tempa wzrostu poprzez finansowanie deficytowych wydatków budżetowych nieoprocentowanym kredytem kreowanym i udzielanym skarbowi państwa przez bank centralny.

 Leon Orlikowski

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *