POLITYCY PARANOICY

chat-dymki
0

pobrane (1)by Thomas Sowell

W medialnych analizach szans poszczególnych kandydatów z obu partii politycznych wyjątkowo mało mówi się o zasadności – a raczej braku zasadności – argumentów, na których kandydaci ci oparli swoje kampanie.

Oglądając relacje telewizyjne można odnieść wrażenie, że w tegorocznych wyborach decydować będzie się los nielicznej grupki osób – obecnie siedmiu – ubiegających się o nominacje swoich partii i reprezentowanie ich w listopadowych wyborach prezydenckich. Tymczasem los 320 milionów Amerykanów, których rezultat tych wyborów także będzie dotyczyć schodzi na drugi plan.

Na przykład o tym, że szanse na uzyskanie nominacji przez Hillary Clinton zależą w dużej mierze od tego, czy uda jej się zdobyć głosy Afroamerykanów dyskutowano w programach publicystycznych wielokrotnie. Nikt natomiast nie pyta o miliony czarnych Amerykanów oraz o potencjalny wpływ obietnic Hillary Clinton na ich standard życia.

Jej stała śpiewka kierowana do czarnych głosi, że w społeczeństwie aż roi się od wrogich im grup i wobec tego potrzebują oni ochrony, którą Hillary gotowa jest zapewnić jeśli ją wybiorą. Krótko mówiąc perspektywy polityczne Hillary Clinton zależą od szerzenia strachu i w miarę możliwości – paranoi.

Podobnie, jej próby przekonania do siebie kobiet polegają na ciągłym potępianiu wrogów prowadzących „wojnę z kobietami”, w której Hillary znów gotowa jest w zamian za głosy odegrać rolę obrończyni i wyzwolicielki.

W obu przypadkach powtarzana w koło chwytliwa retoryka zastępuje rolę twardych dowodów. Jako dowód niewymagający dalszej dyskusji podaje się statystyki, według których średni dochód czarnych jest niższy od średniego dochodu białych, a średni dochód kobiet jest niższy niż średni dochód mężczyzn.

Ale przecież średnie dochody ludzi między dwudziestym, a trzydziestym rokiem życia są zazwyczaj niższe niż średnie dochody ludzi po czterdziestce – i to w stopniu znacznie większym niż różnice w dochodach kobiet i mężczyzn oraz czarnych i białych. Czy oznacza to, że ludzie w średnim wieku to wrogowie dwudziestolatków?

Świadectwa historii wskazują, że od wieków na całym świecie ludzie mieszkający w górach są zwykle biedniejsi od tych, którzy osiedlili się na terenach je otaczających. Czy świadczy to o tym, że ludzie z nizin rabują w jakiś sposób mieszkańców gór? Czy może wskazuje to na fakt, że okoliczności, w jakich przychodzi żyć góralom są zwykle trudniejsze od tych napotykanych na innych obszarach geograficznych?

Jeżeli przyczyną ubóstwa czarnych jest wrogość białych, dlaczego stopa ubóstwa czarnych żyjących w związkach małżeńskich od 1994 roku nie przekracza 10%, pomimo znacznie wyższego odsetka pośród reszty czarnych? Czy biali pracodawcy wiedzą – i czy w ogóle obchodzi ich – którzy czarni są po ślubie?

Czy skoro spośród czarnych siedzących w więzieniach zaledwie odsetek stanowią ci, którzy ukończyli studia wyższe, powinniśmy podejrzewać, że funkcjonariusze policji przed podjęciem decyzji o aresztowaniu czarnego przestępcy sprawdzają jego poziom wykształcenia?

Czy może oznacza to, że czarni, którzy wybrali pewną ścieżkę życiową stają przed perspektywami zupełnie innymi od tych, oferowanych przez inne ścieżki życiowe – tak samo jak w przypadku białych, Azjatów, Latynosów i innych?

Rozbieżności ekonomiczne między kobietami i mężczyznami nie wynikają jedynie z osobistych wyborów. Ostatecznie przecież tylko kobiety rodzą dzieci i to matki najczęściej opuszczają na jakiś czas rynek pracy, by zająć się ich wychowaniem.

Jeżeli zaś kobiety pracują średnio mniej godzin rocznie oraz częściej zdarza im się na jakiś czas przerywać pracę, czy powinien stanowić zaskoczenie fakt, że pod względem średniego dochodu istnieje różnica między płciami?

Jeśli politycy dbaliby o coś więcej niż o wygraną w wyborach, wzięliby pod uwagę wiele czynników zamiast po prostu ogłaszać, że różnice w średnich dochodach między kobietami i mężczyznami, czy białymi i czarnymi to efekty nierównego traktowania ludzi o identycznym doświadczeniu i kwalifikacjach.

Istnieje ogromna liczba badań, w tym wiele przeprowadzonych przez kobiety, obalających stale powtarzane kłamstwo, według którego kobietom płaci się mniej niż mężczyznom z tymi samymi kwalifikacjami. Nie powstrzymają one jednak polityków przed rozpowszechnianiem tych fałszywych poglądów wśród wyborców.

A co z czarnymi, kobietami oraz innymi, którzy uwierzą w tę polityczną hucpę? Czy przyczyni się to do poprawy ich standardu życia, czy też skończy się na kolejnych kontrproduktywnych „ustawach wyrównujących szanse” atomizujących społeczeństwo i nieprzynoszących korzyści nikomu poza łasymi na głosy politykami.

Jeśli chodzi o media, chętnie zajmują się one politycznymi rozgrywkami. Zdecydowanie mniej chętnie niebezpieczeństwem kłamstw powtarzanych w czasie tych rozgrywek.

Thomas Sowell

przekład Krzysztof Zuber

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *