Czy Salerno rozumie ekonomię keynesowską?     

chat-dymki
0

pobrane

1.Joseph T. Salerno jest przedstawicielem austriackiej szkoły ekonomicznej. Jego zainteresowania w nauce ekonomii są szerokie: zajmuje się makroekonomią, teorią pieniądza i bankowości,  analizą porównawczą systemów ekonomicznych oraz  historią myśli ekonomicznej.

Salerno w tekście pt.: „Jak spadek PKB generuje wzrost gospodarczy” http://mises.pl/blog/2016/03/15/salerno-jak-spadek-pkb-generuje-wzrost-gospodarczy/ podjął polemikę z artykułem  Matthew Kleina opublikowanym w „The Financial Times”, w którym ten wykazuje,  „że cięcia wydatków (i podatków) spowolniły amerykański wzrost przez ostatnie cztery lata” oraz  „Podkreśla również, że od 2012 roku niemal całość negatywnego wpływu rządowej polityki zaciskania pasa na PKB wynika z ograniczenia wydatków na wojskowość.” Salerno swą polemikę z tezami Kleina rozpoczyna następującymi stwierdzeniami: „To oczywiście prawda, że ograniczenie realnych wydatków rządowych powoduje spowolnienie realnego wzrostu PKB — w sposób, w jaki się to oficjalnie liczy. Lecz w przeciwieństwie do opinii Kleina, redukcja wydatków rządowych nie spowalnia wzrostu produkcji dóbr zaspokajających potrzeby konsumentów, a wręcz ją przyspiesza. Co więcej, zmniejszenie wydatków rządowych zwiększa realne dochody i poziom życia producentów/konsumentów sektora prywatnego. Źródła tego pozornego paradoksu należy szukać w metodzie stosowanej zwykle do obliczania wielkości realnej produkcji w gospodarce.”

Następnie w punkcie pt.: „Problemy z obliczaniem PKB” te swoje twierdzenia stara się wytłumaczyć czytelnikowi „na prostym przykładzie”, w którym niestety gmatwa reprodukcję prostą z rozszerzoną. Najpierw bowiem podaje, że „na pewnej wyspie, gdzie sektor prywatny wytwarza 1000 jabłek rocznie (czyli systematycznie co roku? – LO) … rząd wyspy nakłada na prywatnych producentów podatki w wysokości 200 jabłek w celu utrzymania swojego wojska”. Czyli po nałożeniu podatków w wysokości 200 jabłek ogólna ilość jabłek, jaka jest wyprodukowana nadal wynosi tylko 1000 = 200 opodatkowanych + 800 nieopodatkowanych. Następnie w dalszej części swego wywodu Salerno dokonuje niesamowitej wolty, bo stwierdza: „Zgodnie z tradycyjnym sposobem obliczania dochodów, zakorzenionym głęboko w ekonomii keynesistowskiej, PKB w wartościach realnych wynosi 1200 jabłek: 1000 (sprzed podatku) jabłek, albo na bieżąco konsumowanych przez producentów, czy też użytych jako inwestycja w celu zasadzenia nowych drzew i zapewnienia przyszłej konsumpcji lub wydanych na opłacenie podatków (przecież po opodatkowaniu pozostało producentom tylko 800 a nie 1000 jabłek! – LO), plus 200 jabłek wydanych przez kraj na broń w ramach intensywnej produkcji „dobra publicznego”, jakim jest obrona narodowa. Innymi słowy, na realny PKB wyspy składa się 1000 jabłek dobrowolnie wyprodukowanych przez sektor prywatny oraz „wartość dodana jabłek” — obrona narodowa, której wartość wyraża koszt jej produkcji, czyli 200 jabłek stanowiących przychód z podatków przymusowo nałożonych na producentów, a wydanych na podbicie sąsiedniej wyspy.” Przysłowiowego „konia z rzędem” temu, kto jest w stanie zrozumieć, dlaczego po opodatkowaniu i sfinansowaniu z tego zbrojeń dochód przykładowej wyspy  powiększył się o wartość  ściągniętego  podatku w ilości 200 jabłek, czyli wzrósł do 1200 jabłek!

Rzeczywiście swoimi wywodami w punkcie „Problemy z obliczaniem PKB” Salerno dowiódł, że to nie ekonomia keynesowska ma problemy z obliczaniem dochodu, a przede wszystkim to, że on sam zupełnie nie rozumie ekonomii keynesowskiej.

2.Keynes oparł swoją teorię niedostatecznego popytu efektywnego na założeniu, że w gospodarkach wysoko rozwiniętych występuje, a raczej ujawnia się takie prawo psychologiczne, że dochodobiorcy z kolejnych przyrostów swych dochodów coraz mniej wydają na powiększenie swej konsumpcji, a coraz więcej oszczędzają. W rezultacie wzrasta udział oszczędności w dochodzie, na które nie ma wystarczającego popytu ze strony przedsiębiorców, którzy z zaciąganych kredytów finansują nowo realizowane inwestycje. .Albowiem gdy są realizowane nadmierne inwestycje, z których efekty w postaci zwiększonej podaży towarów, napotykają barierę popytową, to inwestycje te nie dają spodziewanych zysków, są nierentowne i dlatego na część oszczędności nie ma popytu i nie są one inwestowane. Nie są inwestowane dlatego bo przyrost  konsumpcji na skutek owego psychologicznego prawa jest niedostateczny, czyli konsumpcja wzrasta  wolniej od potencjalnej podaży dóbr konsumpcyjnych, gdyby w tym celu zostały zainwestowane wszystkie dokonane oszczędności ze zrealizowanych dochodów. Tak więc  nie zainwestowane i zalegające w postaci nadmiernych rezerw pieniężnych oszczędności zmniejszając efektywny popyt powodują spadek cen i wywołują tendencje recesyjne w gospodarce.

Dlatego Keynes postuluje, aby te nadmierne, niezainwestowane oszczędności prywatne wypożyczało państwo i finansowało nimi dodatkowe wydatki, na które nie ma pokrycia w dochodach budżetowych, czyli aby państwo dokonywało wydatków z tzw. deficytu budżetowego i w ten sposób podnosiło konieczny popyt efektywny i nakręcało koniunkturę gospodarczą. Jednak nakręcanie koniunktury poprzez zaciąganie pożyczek przez państwo powoduje narastanie długu publicznego, którego obsługa musi pochodzić z opodatkowania prywatnych dochodów. Dlatego wśród polityków  są tacy zwolennicy, którzy uważają, że zamiast obsługiwania z podatków wcześniej zaciągniętych długów, należy po prostu opodatkowywać podatkiem progresywnym wysokie dochody  i w ten sposób państwo powinno przejmować nadmiernie powstające oszczędności, czyli te, na które nie ma już popytu, aby je zainwestować w produkcji. Takiemu rozwiązaniu przeciwstawiają się ekonomiści zwolennicy szkoły austriackiej. Uważają, że każde podatki są przez urzędników państwowych nieracjonalnie wydawane, a przede wszystkim obniżają wzrost dochodu narodowego.

3.Keynes wyprowadził swoją teorię niedostatecznego popytu efektywnego nie z pogłębionej analizy faktów i zjawisk ekonomicznych a z intuicyjnego w nie wglądu. Niestety, intuicja go tutaj kompletnie zawiodła. Zawierzając jej i opierając się tylko na niej nie dotarł do istoty problemu. Aczkolwiek jest prawdą, że podmioty, które otrzymują wysokie dochody mogą więcej oszczędzać od tych, którzy mają niższe dochody, ale jest też prawdą, że są utracjusze, którzy mimo wysokich dochodów  pogrążają się w wysokich długach. W makroskali globalną podaż oszczędności do popytu na nie dostosowuje wysokość stopy procentowej. Przy wyższym oprocentowaniu depozytów oszczędnościowych dochodobiorcy są skłonni więcej oszczędzać aniżeli przy niższym.

Ponadto Keynes przyjął, że wszelkie dokonywane oszczędności mogą pochodzić tylko z dochodów, które są wytwarzane i otrzymywane z realizowanych procesów produkcji. Tymczasem w warunkach obiegu pieniądza nietowarowego w gospodarce występują jeszcze dodatkowe oszczędności, oszczędności, jakie daje zastępowanie w obiegu drogiego pieniądza kruszcowego tanim pieniądzem papierowym i depozytowym. Już przed ponad dwustu laty Adam Smith w swym Bogactwie narodów stwierdził, że „Wprowadzenie pieniędzy papierowych zamiast złotych i srebrnych zastępuje bardzo kosztowne środki służące handlowi przez inne, znacznie mniej kosztowne, a nieraz równie dogodne. Obieg zaczyna się odbywać przy pomocy nowego koła, którego zainstalowanie i utrzymywanie kosztuje mniej, niż wynosiły te wydatki dla koła dawnego”. Oraz „Gdy więc zastępując je (monety kruszcowe – LO) pieniądzem papierowym zmniejsza się ilość złota i srebra potrzebnego do tego, by obieg mógł się odbywać np. do jednej piątej ilości poprzedniej, to jeśli nawet tylko większa część wartości pozostałych czterech piątych będzie dołączona do funduszów przeznaczonych na utrzymanie pracowników, musi to spowodować bardzo znaczny wzrost ilości pracy, a w następstwie i wartości rocznego produktu ziemi i pracy” (Adam Smith: „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1954, T. I, str. 362-363 oraz 369). W tym drugim przypadku Smith nie przewidział, że oszczędności, jakie daje przyrost w obiegu pieniądza nietowarowego, gdy zostają zainwestowane w produkcję, powodują przede wszystkim systematyczne podnoszenie się koniunktury gospodarczej aż do jej przegrzania kończącego się załamaniem i kryzysem.

  1. Adam Smith był nie tylko bardziej wnikliwym analitykiem od Keynesa, ale też był obdarzony większą intuicją. Ponieważ nie przeprowadził analizy kreacji i funkcjonowania w obiegu pieniądza papierowego, więc nie miał pewności, jakie skutki dla wzrostu dochodu może mieć zastąpienie nim pieniądza kruszcowego. Na szczególne podkreślenie zasługuje jego następująca uwaga: „Lecz to, jak się taka operacja odbywa (zastępowania pieniądza kruszcowego pieniądzem papierowym – LO) i w jaki sposób wywiera wpływ na wzrost dochodu brutto lub czystego dochodu społeczeństwa, nie jest już wcale takie jasne i może wymagać jeszcze pewnych wyjaśnień” (Tamże, str. 363). Niestety, takich wyjaśnień Smith już nie dał.

Należy dziwić się, aż nieprawdopodobne, że przez ponad dwieście lat od ukazania się Bogactwa narodów, żaden teoretyk ekonomii, a było ich więcej aniżeli w jakiejkolwiek innej dziedzinie nauki, nie dostrzegł i nie podjął się zbadania zaanonsowanego przez Adama Smitha problemu zastępowania w obiegu pieniądza towarowego pieniądzem nietowarowym. Najbliższy był Keynes. Lecz z powodu cechującej go płytkości myślenia temat jeszcze bardziej zagmatwał, bo potraktował realne oszczędności – jakie daje przyrost w obiegu pieniądza nietowarowego w postaci papierowych banknotów i bankowych depozytów w stosunku do pieniądza towarowego w postaci monet kruszcowych – za oszczędności pochodzące z dochodów pieniężnych tworzonych w produkcji i usługach. A wystarczyło tylko, aby te dwa rodzaje oszczędności od siebie oddzielić i te pierwsze pochodzące  z dochodów pozostawić przedsiębiorcom do zainwestowania w produkcję, tak jak to postuluje szkoła austriacka, a te drugie pochodzące z oszczędności na obiegu nietowarowego pieniądza przeznaczyć do finansowania części wydatków budżetowych nie pokrytych dochodami państwa. Żeby jednak taką operację skutecznie przeprowadzić, trzeba zmienić dotychczas obowiązujący system kreacji i wtłaczania do obiegu pieniądza nietowarowego. To tylko bank centralny powinien kreować pieniądz obiegowy i wtłaczać go do obiegu poprzez finansowanie części wydatków budżetowych nie pokrytych dochodami państwa.

Oszczędności, jakie daje zastępowanie w obiegu pieniądza towarowego, czyli kruszcowego (złotego, srebrnego) pieniądzem nietowarowym, czyli tanio kreowanym pieniądzem papierowym i depozytowym, stanowią ogólnospołeczny dochód. Prawo do tej oszczędności ma całe społeczeństwo i w  jego imieniu może nią dysponować i dzielić tylko państwo! W praktyce dotychczasowego rozwoju gospodarczego wykształcił się jednak i utrwalił mechanizm przywłaszczania tej oszczędności przez bankowość prywatną w postaci udzielania dodatkowych oprocentowanych kredytów nie pokrytych depozytami (co faktycznie jest kamuflowane pod szyldem pokrycia tzw. „cząstkową rezerwą”) i na tej podstawie emitowania przez bankowość prywatną  kredytowego pieniądza obiegowego. Wyemitowany na bazie udzielonych dodatkowych kredytów pieniądz bankowość prywatna traktuje tak, jak kapitał własny w obrocie, bo realizuje od niego (czyli od kredytów na bazie których pieniądz ten został wyemitowany) dochody z oprocentowania.

Gdyby pieniądz obiegowy był kreowany przez bank centralny i wtłaczany do obiegu poprzez finansowanie części wydatków budżetowych nie pokrytych dochodami państwa, wtedy bank centralny nie obciążałby skarbu państwa kosztami oprocentowania udzielanych kredytów, albowiem z mocy prawa dochód banku centralnego podlega wpłacie do budżetu. Jednak wartość finansowania wydatków budżetowych kreowanym pieniądzem przez bank centralny  nie może być większa od tej, jaką daje w danym przedziale czasu (roku)  realna oszczędność na niezbędnym przyroście nietowarowego pieniądza w obiegu w tym przedziale czasu.

Oczywiście, w  warunkach kreacji pieniądza obiegowego przez bankowość centralną, banki komercyjne nie mogą już udzielać kredytów nie pokrytych depozytami – co też postuluje szkoła austriacka – i w ten sposób kreować pieniądz kredytowy oraz powiększać jego obieg. Rola bankowości prywatnej powinna sprowadzać się li tylko do obsługi kasowej podmiotów gospodarczych, czyli do dokonywania operacji na rachunkach bankowych oraz do pośrednictwa w obrocie kapitałowym: przyjmowania terminowych depozytów oszczędnościowych i wypożyczania ich, czyli udzielania z nich kredytów.

Leon Orlikowski

 

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *