Zmiany zasad kreacji pieniądza obiegowego po 2008 roku.

chat-dymki
1

TheFed_1520525c

1.Nouriel Roubini wykładowca w Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim i prezes firmy konsultingowej Roubini Global Economics, za prezydentury Billa Clintona był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Białego Domu, w tekście pt.: „Coraz bardziej niekonwencjonalna polityka pieniężna” (http://project-syndicate.pl/artykul/coraz-bardziej-niekonwencjonalna-polityka-pieni%C4%99%C5%BCna,4317.html), stwierdza, że „Większość rozwiniętych gospodarek po kryzysie finansowym z 2008 r. przeżywała anemiczne ożywienie, więc ich banki centralne musiały odejść od konwencjonalnej polityki pieniężnej – obniżania stóp procentowych za pomocą zakupów krótkoterminowych papierów skarbowych na otwartym rynku – w stronę posunięć niekonwencjonalnych.” Ale i te kierunki działań okazały się nieskuteczne, bo „Mimo to w większości gospodarek rozwiniętych wzrost (i inflacja) wciąż nie chce iść żwawiej w górę. Jest po temu wiele powodów. Zważywszy na zbijanie wysokiego długu prywatnego i publicznego, niekonwencjonalna polityka pieniężna mogła zapobiec ostrej recesji i deflacji; ale nie była w stanie przywrócić dynamicznego wzrostu gospodarki i 2-proc. inflacji.” „W efekcie niekonwencjonalne narzędzia polityki pieniężnej – stosowane już od blisko dekady – stały się narzędziami konwencjonalnymi. A w obliczu wciąż rozczarowującego wzrostu i ryzyka deflacji w większości rozwiniętych gospodarek, twórcy polityki pieniężnej będą musieli prowadzić swoją samotną walkę za pomocą nowego zestawu nietypowych narzędzi niekonwencjonalnej polityki pieniężnej.” Dlatego przewiduje między innymi, że „luzowanie ilościowe może zmienić się w „helikopterowe zrzucanie” pieniędzy albo bezpośrednie finansowanie przez banki centralne wzrostu deficytów budżetowych. Ostatnio na rynkach mówi się o zaletach stałej monetyzacji deficytu i długu publicznego (podkreślenie – LO). (…) Zrzut z helikoptera (czy to za pomocą ulg podatkowych, czy transferów finansowanych nowo drukowanymi pieniędzmi) pozwoliłby przekazać środki bezpośrednio gospodarstwom domowym, co zwiększyłoby konsumpcję”. „A jeśli obecne warunki w gospodarkach rozwiniętych nie zmienią się w ciągu dekady, to helikopterowe zrzucanie pieniędzy, monetyzacja długu … mogą okazać się nowymi” i skutecznymi narzędziami niekonwencjonalnej polityki pieniężnej.  Swój tekst kończy mocnym stwierdzeniem: „W niezwykłych czasach trzeba sięgać po niezwykłe środki.(!!! –  LO).

pobrane
2.Zaskakujące i nieprawdopodobne, że dopiero po ponad dwóch wiekach od ukazania się „Bogactwa narodów” Adama Smitha dopiero paraliż wzrostu po kryzysie finansowym 2008 roku nakierowuje przede wszystkim polityków gospodarczych ale i teoretyków ekonomii do podjęcia tego wątku, którego w swym opus magnum Adam Smith zasygnalizował, ale którego, niestety nie zdołał dokończyć. Chodzi mianowicie o zastąpienie w obiegu pieniędzy towarowych, jakimi są monety wybijane ze szlachetnych kruszców, złota i srebra przez pieniądze nietowarowe, jakim są  papierowe banknoty oraz pieniądze depozytowe znajdujące się na transakcyjnych rachunkach bankowych.
Aby dobrze zrozumieć istotę problemu, przypomnimy najpierw, co Adam  Smith napisał o pieniądzu towarowym. „Jeśli chodzi o wpływ, jaki wywierają pieniądze na dochód społeczeństwa, to istnieje bardzo duże podobieństwo między kapitałem trwałym, a tą częścią kapitału obrotowego, jaką są pieniądze. Otóż po pierwsze, maszyny, narzędzia produkcji itd. Wymagają pewnych kosztów, najpierw zainstalowania, które to koszty, choć wchodzą w skład dochodu brutto społeczeństwa, ujmowane są jednak z dochodu czystego, podobnie zasób pieniędzy, który obiega w danym kraju, wymaga z konieczności pewnych wydatków: najpierw na to, iżby go zgromadzić, a następnie, by go utrzymać; koszty pokrywane są w taki sam sposób z dochodu czystego społeczeństwa, choć stanowią część jego dochodu brutto.” (Adam Smith: „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1954, tom I, str. 358). Adam Smith w powyższym fragmencie tekstu pod pojęciem pieniądza jako części kapitału obrotowego rozumie pieniądz towarowy, czyli znajdujące się w obiegu złote i srebrne monety.
Ponieważ w II połowie XX wieku nie było już w obiegu pieniędzy towarowych, czyli wybijanych monet z kruszców szlachetnych , a jedynie pieniądze nietowarowe pod postacią papierowych banknotów i depozytów bankowych, W.W. Leontief w swym modelu przepływów międzygałęziowym nie uwzględnił jako oddzielnej „gałęzi produkcji” pieniądza (W.W. Leontief: „Dynamical Analysis” w „Studies in the Structure of American Economy”, Oxford University Press, New York 1953, str. 53-90). W swoim modelu ograniczył się tylko do pokazania, jak poszczególne gałęzie zasilają się wzajemnie wytwarzanymi przez siebie produktami zużywanymi w charakterze środków produkcji w celu wytwarzania  produktów finalnych jako dóbr przeznaczonych do konsumpcji i na inwestycje w postaci środków pracy: budynków i budowli, maszyn i narzędzi oraz wszelkiego rodzaju aparatów i urządzeń. Niewątpliwie, gdyby taki model przepływów międzygałęziowych zbudował któryś z ekonomistów XIX-wiecznych, musiałby też w nim uwzględnić, jako oddzielną gałąź, produkcję pieniędzy kruszcowych. Co prawda zbudowany i ogłoszony w latach 70. XIX wieku przez Leona Walrasa model równowagi ogólnej też jest modelem bezpieniężnym, jednak jego konstrukcja jest oparta na zupełnie innych zasadach aniżeli modelu Leontiefa.

 

Gdyby więc w modelu przepływów międzygałęziowych W.W. Leontiefa została uwzględniona „gałąź produkcji pieniądza towarowego”, to z punktu widzenia włascicieli tej gałęzi, kapitałowych udziałowców i zarządzających w niej przedsiębiorców, nakładami w niej byłyby wypłacane wynagrodzenia za świadczoną pracę, zakupywane i zużywane materiały zaopatrzeniowe oraz naliczna amortyzacja od eksploatowanych środków trwałych, a także płacone podatki i inne oplaty. Natomiast wynikiem/efektem byłyby wybijane monety kruszcowe, którymi z kolei „gałąź monetarna” płaciłaby, finansowałaby swoje nakłady w następnym okresie. Gdy monety kruszcowe zostają zastąpione pieniędzmi nietowarowymi w postaci papierowych banknotów oraz bankowych depozytów, to nakłady na ich produkcję są znikome w stosunku do ich nominalnej wartości , która jest równa sile nabywczejnominałów monet kruszcowych. Przedsiębiorcy, którzy powiekszają swą produkcję i podaż towarów na rynek i w związku z tym muszą też powiększać swoje pieniężne rezerwy transakcyjne, czynią to, sprzedając swoje towary, czyli realnie wytworzoną wartość, za owe surogaty pieniedzy towarowych według nominałów odpowiadającej sile nabywczej pieniędzy kruszcowych. To znaczy, aby powiększyć rezerwy transakcyjne, przedsiębiorcy muszą dodatkowo wyprodukować i sprzedać w obu przypadkach,czyli zarówno za moenty kruszcowe jak i za ich pieniężne surogaty, taką samą ilość towarów.  Jednak ponieważ koszty kreacji pieniędzy nietowarowych są znikome w stosunku do ich siły nabywczej, więc ich kreatorzy, czyli banki komercyjne nie są w stanie zabsorbować ich całej realnej siły nabywczej. Dlatego ową realną nadpodaż wartości, która stanowi oszczedność z zastąpienia w obiegu pieniądzy towarowych ich tanimi surogatami, banki komercyjne wypożyczają, udzielając oprocentowanych kredytów, które są właśnie podstawą do emitowania owego nietowarowego pieniądza. W tablicy Leontiefa owa realna nadpodaż produkcji, która nie jest absorbowana przez koszty kreacji nietowarowego pieniądza, jest zawarta w tzw. produktach końcowych poszczególnych gałęzi produkcji.
3.Co pisze Adam Smith o kraju, w którym produkcja i podaż towarów systematycznie wzrastają? Mianowicie twierdzi, że „gdy w jakimkolwiek kraju wartość produktu rocznego rośnie, ilość pieniądza (kruszcowego – LO) musi się z natury rzeczy zwiększać. Gdy wzrośnie suma wartości konsumpcyjnych, które obiegają w społeczeństwie w ciągu roku, to większa ilość pieniądza będzie potrzebna, by umożliwić ten obieg. Część więc zwiększonego produktu poświęci się z natura rzeczy na zakup, gdzie się to tylko da zrobić, dodatkowej ilości złota i srebra, potrzebnej do obiegu części pozostałych  (podkreślenie – LO). (…) W ten sam sposób kupuje się wszędzie złoto i srebro. Ceną, jaką się za to płaci w Peru czy też w Anglii, jest żywność, odzież i mieszkanie – dochód i środki utrzymania wszystkich ludzi, którzy pracę swą i kapitał wkładają w to, by dostarczyć je z kopalń na rynek. Kraj, który ma z czego zapłacić tę cenę, nie będzie nigdy długo pozbawiony ilości kruszców, jaka mu jest potrzebna; i żaden kraj nie będzie długo zatrzymywał ilości, której nie potrzebuje.” (Adam Smith, tamże, str. 431).
Z powyższych stwierdzeń Adama Smitha wynika, że kraj, który realizuje reprodukcję rozszerzoną i nie posiada własnych kopalń kruszców szlachetnych, musi je zaimportować mniej więcej za taką samą wartość produkowanych dóbr, jaką musiałby skierować i dostarczyć do własnych kopalń, gdyby je posiadał i eksploatował. W każdym więc przypadku, czy towarowy pieniądz jest wytwarzany w oparciu o kruszce wydobywane w kraju, czy też importowane, aby powiększać obieg pieniężny, trzeba wytwarzać pewną nadwyżkę wartości podaż towarów, która jest absorbowana przez społeczne koszty obiegu pieniężnego. Nadwyżka tej wartości musi być tym większa, im gospodarka rozwija się w wyższym tempie.
Fakt, że wzrost obiegu pieniędzy kruszcowych absorbuje określone społeczne koszty/nakłady, Smith komentuje następująco: „Pewna ilość nader cennych materiałów, złota i srebra, oraz bardzo kosztownej pracy zamiast zwiększać zasoby odłożone na bezpośrednią konsumpcję, zamiast pomnażać środki utrzymania, wygody materialne i rozrywki jednostek, jest wkładana  w utrzymanie tego wielkiego, lecz kosztownego narzędzia handlu, dzięki któremu każdy członek społeczeństwa otrzymuje regularnie i we właściwych proporcjach przydziały środków utrzymania, wygód i rozrywek” (tamże, str. 358).
Toteż jest przychylny innowacjom, które obniżają koszty obiegu pieniężnego, bo „każda oszczędność na kosztach nagromadzenia i utrzymywania tej części kapitału obrotowego, którą są pieniądze, powiększa dochód społeczeństwa w ten sam sposób (jak) każda oszczędność na kosztach zainstalowania i utrzymania maszyn…” Uważa, że „Wprowadzenie pieniędzy papierowych zamiast złotych i srebrnych zastępuje bardzo kosztowne środki służące handlowi przez inne, znacznie mniej kosztowne, a nieraz równie dogodne. Obieg zaczyna się odbywać przy pomocy nowego koła, którego zainstalowanie i utrzymywanie kosztuje mniej, niż wynosiły te wydatki dla koła dawnego (tamże, str. 362-363). Oraz „Gdy pieniądz papierowy zastępuje pieniądz złoty i srebrny, to wówczas ilość materiałów, narzędzi i środków utrzymania, jaką dać może cały kapitał obrotowy, można powiększyć o całą wartość złota i srebra, którego używano zazwyczaj do tego, by te rzeczy zakupić. Całkowita wartość wielkiego koła obiegu i podziału zostaje dodana do dóbr, które to koło wprowadzało w obieg i rozdzielało. Operacja ta do pewnego stopnia przypomina to, co robi właściciel wielkiego przedsiębiorstwa, który dzięki pewnemu postępowi technicznemu usuwa stare maszyny, a różnicę między ich ceną a ceną nowych dodaje do kapitału obrotowego, czyli do funduszu, z którego zaopatruje swych robotników w materiały i płace” (str.368). Wyciąga więc następujący wniosek: „Gdy więc zastępując je (monety złote i srebrne – LO) pieniądzem papierowym zmniejsza się ilość złota i srebra potrzebnego do tego, by obieg mógł się odbywać np. do jednej piątej ilości poprzedniej, to jeśli nawet tylko większa część wartości pozostałych czterech piątych będzie dołączona do funduszów przeznaczonych na utrzymanie pracowników, musi to spowodować bardzo znaczny wzrost ilości pracy, a w następstwie i wartości rocznego produktu ziemi i pracy” (tamże, str. 369).
4.Adam Smith nie zdążył już dokonać pogłębionej analizy kreacji i obiegu pieniądza nietowarowego oraz sformułować jego teorii. A szkoda, bo przez ponad dwa wieki od ukazania się jego „Bogactwa narodów” rozwijające się gospodarki borykają się z kłopotami z nadpodaży towarów, które są efektem oszczędności, jakie daje zastępowanie wzrostu obiegu pieniężnego tanim nietowarowym pieniądzem w stosunku do drogich kruszcowych monet. Wyrażenie (1) w punkcie 3. Obrazuje wartość nominalną podaży pieniądza nietowarowego, którego koszt kreacji jest znikomy w stosunku do odpowiadającej mu wartości realnego kosztu/nakładu, jaki musiałby być poniesiony, gdyby do obiegu były wtłaczane  pełnowartościowe monety kruszcowe. Tę realną wartość monet kruszcowych przedstawia wyrażenie (2). Cała nadwyżka tej wartości w stosunku do faktycznych kosztów ponoszonych na utrzymywaniu i wzroście obiegu pieniądza nietowarowego stanowi wartość nadpodaży w stosunku do efektywnego popytu. Długoletnia praktyka dowiodła wystarczająco przekonująco, że produkcyjne inwestowanie tej nadwyżki podaży skutkowało zaburzeniami koniunktury gospodarczej, które zawsze kończyły się kryzysami nadprodukcji. Kredytowe upłynnianie tej nadwyżki na cele prywatnej konsumpcji oraz na rzecz finansowania deficytowych wydatków budżetowych też jest niewskazane, albowiem powoduje narastanie długów publicznego i u podmiotów prywatnych, co hamuje wzrost popytu i zmierza do stagnacji gospodarczej.
Należy sądzić, że po wyczerpaniu wszystkich tzw. „niekonwencjonalnych polityk pieniądza”, konieczność w końcu zmusi do wyboru i zastosowania tej polityki wciąż niedostrzeganej a najbardziej odpowiedniej i skutecznej, którą będzie wymienione przez  Nouriel Roubini’ego „bezpośrednie finansowanie przez banki centralne wzrostu deficytów budżetowych”. Oczywiście, pieniądzem obiegowym kreowanym przez banki centralne! LO
_______________________

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Leon Orlikowski pisze:

    Uzupełnienie matematyczne do punktu 2.:
    Gdyby w modelu przepływów międzygałęziowych została uwzględniona gałąź produkcji pieniądza towarowego, to w tablicy przepływów (w wierszu) wartość produkcji i dostawy gałęzi monetarnej – która powinna obejmować kopalnie kruszców szlachetnych oraz mennice wybijające z nich monety obiegowe – do wszystkich innych gałęzi byłaby określona następującym wyrażeniem:
    Xm = E(amj + bmj.rj)Xj ; [j = 0, 1, 2, 3, …, n, (n+1)]1) (1)
    Gdzie: Xm – gałąź produkcji pieniądza towarowego i wartości podaży monet kruszcowych, których koszty/nakłady absorbują nadwyżkę wartości podaży towarów;
    Xj – gałęzie produkcji dóbr konsumpcyjnych i produkcyjnych [j = 0, 1, 2, 3, …, n, m];
    amj – współczynniki odtworzenia wartości monet, które z rezerw transakcyjnych gałęzi j „wyciekły” z powodu zużycia (wytarcia), zagubienia oraz wycofania z obiegu i stezauryzowania w przeliczeniu na jednostkę wytworzonego produktu w tej gałęzi;
    bmj- współczynnik nakładów inwestycyjnych (kapitałowy), który określa, ile jednostek pieniężnych należy zaangażować w przyrost rezerwy transakcyjnej obsługującej inwestycje w gałęzi j-tej na jednostkę przyrostu produkcji w tej gałęzi;
    rj – stopa wzrostu produkcji i podaży towarów gałęzi j-tej .
    Natomiast wartość kosztów odtworzenia zużytych środków produkcji oraz nakładów poniesionych (inwestycji) na dalsze, przyszłe wzrosty produkcji i podaży monet kruszcowych (w kolumnie tablicy przepływów) zawierałoby następujące wyrażenie:
    Xm = E(aim + bim.rm)Xm; [i = 0, 1,2,3, …, n, m] (2)
    Gdzie: aim – współczynniki odtworzenia w gałęzi m (monetarnej) zużytych środków produkcji wytwarzanych i dostarczonych z gałęzi i-tej;
    bim – współczynnik nakładów inwestycyjnych, który określa wartość zainwestowanych środków z gałęzi i-tej dla uzyskania jednostki przyrostu produkcji w gałęzi m (monetarnej);
    rm – stopa wzrostu produkcji i podaży monet kruszcowych z gałęzi monetarnej , która określa przeciętne tempo wzrostu całej gospodarki;
    dXm(n) – przyrost podaży pieniądza kruszcowego netto, który określa przeciętną stopę wzrostu;
    Xm – dXm(n) = odtworzona wartość pieniędzy kruszcowych, które z obiegu wyciekły z powodu ich zniszczenia, zagubienia oraz odpływu za granicę dla sfinansowania ujemnego bilansu handlowego i płatniczego. LO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *