Redystrybucja: ślepa uliczka

chat-dymki
0

images

1.Catherine Bosley w tekście: One of the World’s Most Expensive Countries Is Debating Giving Away Money (http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-05-23/one-of-the-world-s-most-expensive-countries-is-debating-giving-away-moneyinformuje, że rząd w Szwajcarii wystąpił z propozycją wypłacania zasiłku każdemu obywatelowi, którego roczny dochód kształtuje się poniżej 60 proc. średniego dochodu. Miesięczna wysokość zasiłku wynosiłaby 2500  franków dla każdego dorosłego oraz czwarta część tej sumy dla dziecka. Nad tą rządową propozycją wypowiedzą się wszyscy Szwajcarzy w referendum, które odbędzie się 6 czerwca 2016 r. W kwietniowych sondażach aż 72 procent było przeciwnych wypłacaniu takich zasiłków. Aktualnie ilość oponentów obniżyła się, ale nadal stanowi 60 procent.

Czy w propozycji wypłacania tak wysokich zasiłków przyświeca rządowi  rzeczywiście chęć walki z biedą w jednym z najwyżej rozwiniętych gospodarczo krajów, jak to autorka zaakcentowała w tytule swego tekstu, czy też chodzi o zupełnie inny cel, którego przemilcza się, bo nie chce się podać do wiadomości wypowiadającym się uczestnikom w referendum? O jaki ukryty cel może chodzić? Odpowiedzi należy doszukiwać się w tytule tekstu. Wskazuje on, że Szwajcaria należy do najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata! Wszystkie te kraje cierpią na tę samą chorobę: ich wysokie możliwości wzrostu produkcji, dochodów i zysków ze zgromadzonych i posiadanych kapitałów są hamowane i ograniczane nie tylko niedostatecznym wzrostem popytu na kredyty, ale wręcz jego brakiem. Zupełnie przestało działać takie klasyczne narzędzie aktywizowania popytu na kredyty, jakim dotąd było manipulowanie stopą procentową przez bank centralny. Zawodzi  też i zupełnie nie działa takie niekonwencjonalne narzędzie jak poluzowanie polityki monetarnej (ang. quantitative easing, QE), czyli zwiększenie wielkości podaży pieniądza w obiegu. Jest to metoda mająca na celu zwiększenie dodatkowej podaży pieniądza, jeśli stopa procentowabanków centralnych sięga już lub znajduje się w pobliżu zera i nie przynosi to za sobą oczekiwanych makroekonomicznych rezultatów.  Dodatkową podaż pieniądza bank centralny powiększa  wtedy poprzez skupowanie od banków komercyjnych i innych instytucji aktywów  finansowych o dłuższym terminie zapadalności niż krótkoterminowe obligacje rządowe, a tym samym powoduje obniżenie długoterminowych stóp procentowych na krzywej dochodowości do minimum w kierunku granicy zerowej, (https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://en.wikipedia.org/wiki/Quantitative_easing&prev=search), co prowadzi nawet do ukształtowania się ujemnych krótkoterminowych stóp procentowych. (http://biznes.pl/magazyny/finanse/ujemne-stopy-procentowe-nowym-klopotem-dla-bankow/txby1).

W 2015 roku EBC w ramach polityki poluzowania monetarnego (QE), czyli  na program skupu obligacji wydał aż 700 mld euro. Jednak efekt w gospodarce okazał się i jest wątpliwy. Zamiast spodziewanego wzrostu cen i rozbudzenia inflacyjnego wzrostu koniunktury, ceny surowców nadal spadały. Strumień dodrukowanego euro w ogóle nie dotarł do realnej gospodarki, a skierował się do spekulacji na rynkach akcji. Dowodzi to, że „samą polityką pieniężną nie da się gospodarki rozhuśtać”. Wśród ekonomistów istnieje powszechne przekonanie, że ponieważ polityka pieniężna nie sprawdza się, trzeba pilnie sięgnąć do jej alternatywy, czyli bardziej zaktywizować  politykę fiskalną.  Zalecają więc przeprowadzenie głębokich reform, które doprowadziłyby do zmian w podziale dochodów, do  redystrybucji  dochodów od wysokich do niższych, co powinno przełożyć się na zaktywizowanie popytu i pobudzenie koniunktury gospodarczej. Sądzi się, że na skutek przyjęcia i wdrożenia takich reform zaczną wzrastać zyski. I one to będą motywować przedsiębiorców do zaciągania dodatkowych kredytów i większych inwestycji, które są podstawą  napędzania wzrostu gospodarczego oraz realizowania wysokich stóp zwrotu z zainwestowanych kapitałów. (http://www.fijor.com/blog/2016/03/14/banki-centralne-zlo-niekonieczne/).

2.Przekonanie, że poprzez redystrybucję dochodów, czyli przez progresywne opodatkowanie wysokich dochodów i udzielanie zasiłków osobom zarabiającym poniżej przeciętnego dochodu z pracy, można powiększyć popyt efektywny, utrwalił Keynes formułując swą doktrynę interwencjonizmu państwowego Uważał, że w miarę dokonującego się postępu technicznego i związanego z nim wzrostu wydajności pracy wzrastają dochody, zwłaszcza te z kapitałów ulokowanych w produkcji. Intuicyjnie przyjął, że ludzie maja taką psychologiczną skłonność, że jak wzrastają ich dochody, to co prawda więcej też wydają na konsumpcję, jednak przyrosty tych wydatków są nieproporcjonalnie mniejsze od przyrostów dochodów. Stąd występuje niedostateczny popyt na dobra finalne w stosunku do ich podaży. Powstałą lukę popytową powinna usuwać interwencja państwa: państwo powinno przejmować te dodatkowe, nadmierne oszczędności z niewydawanych dochodów albo wypożyczając je od kapitalistów, albo też przejmując je w postaci progresywnego opodatkowania wysokich dochodów i następnie wydawać je na finansowanie robót publicznych i zasiłków dla bezrobotnych i nisko zarabiających.

Keynesowska doktryna interwencjonizmu państwowego została zbudowana na błędnych  założeniach teoretycznych. Mianowice Keynes przyjął, że kapitaliści wiedzą z góry, czyli z wyprzedzeniem, ile swoich oszczędności mogą efektywnie, z zyskiem zainwestować i tyle tylko inwestują, a resztę niewydanych, zaoszczędzonych dochodów tezauryzują. Tymczasem w wolno rynkowej gospodarce to mechanizmy rynkowe regulują popyt i podaż na oszczędności i inwestycje. Gdy występuje nadmiar inwestycji, spada ich dochodowość, co obniża ogólny poziom oszczędności gromadzonych z obniżonych dochodów i w ten sposób dostosowuje  podaż oszczędności do niższego popytu na ich efektywne zainwestowanie.

Finansowa interwencja państwa zaburza ten mechanizm. Jeżeli państwo emituje i sprzedaje na rynku pieniężnym swe papiery dłużne, to konkuruje z przedsiębiorcami o kapitał, którego istniejąca podaż została określona wysokością rynkowej stopy procentowej. Dodatkowy popyt na kapitał, jaki zgłasza państwo sprzedając swe papiery dłużne, podnosi stopę procentową, co eliminuje z realizacji mniej rentowne inwestycje prywatne. Występuje tzw. efekt wypychania inwestycji prywatnych przez kredyty zaciągane przez państwo. Spadek inwestycji prywatnych przekłada się na obniżenie tempa wzrostu produkcji i dochodu. Jeżeli popyt państwa na kredyty jest bardzo duży, co występuje np. w okresie prowadzenia wojny, to popyt zbrojeniowy może pochłaniać nie tylko całe oszczędności netto ale również i brutto, czyli te, które są kapitałem odtworzeniowym, co skutkuje dekapitalizacją gospodarki.

Podobny efekt występuje, gdy państwo poprzez progresywne opodatkowanie redystrybuuje dochody, czyli z przejmowanych części wysokich dochodów dotuje, daje zasiłki dla nisko zarabiających. Twierdzenie, że poprzez dystrybucję dochodów może nastąpić powiększenie, wzrost ogólnego popytu, jest nieporozumieniem. Wprawdzie, ci dotowani niewątpliwie powiększą swoją konsumpcję i wartość swego popytu na dobra konsumpcyjne, jednak ci o wysokich dochodach na pewno nie zmniejszą swych przyzwyczajeń konsumpcyjnych i wartość ich popytu konsumpcyjnego nie obniży się, ale za to obniżą się ich oszczędności i wydatki na inwestycje produkcyjne. W rezultacie wartość inwestycji zmniejszy się o tyle, o ile wzrosła wartość konsumpcji dotowanych dochodobiorców. Czyli wartość ogólnego popytu nie zmieni się, natomiast zmieni się jego struktura, wzrośnie produkcja dóbr konsumpcyjnych i zmniejszy produkcyjnych, co w dalszej perspektywie będzie skutkowało obniżeniem się tempa wzrostu produkcji i dochodu. Każda forma interwencjonizmu państwowego, czy to poprzez rynek kapitałowy, czy też poprzez działania fiskalne nie daje i nie może dać żadnego doraźnego wzrostu ogólnego popytu, a w okresie długim przyczynia się do spadku tempa wzrostu dochodu, a nawet gdy interwencja jest zbyt głęboka, powoduje inflację i absolutny spadek realnego dochodu.

Niemniej zaobserwowano też, że nie zawsze interwencyjna polityka państwa skutkuje efektem wypierania inwestycji prywatnych, wzrostem stopy procentowej, inflacją oraz spadkiem realnego dochodu, a odwrotnie może aktywizować wzrost gospodarczy: „Efektowi wypychania przeciwdziałać może, prowadzona równocześnie z polityką fiskalną, aktywna polityka monetarna. Odpowiednie połączenie polityki fiskalnej z monetarną może doprowadzić do wzrostu dochodów bez zmiany stopy procentowej, co eliminuje możliwość spadku stopy inwestycji. W przypadku gospodarki o pełnej stopie zatrudnienia taka polityka może doprowadzić do wzrostu inflacji.” (https://mfiles.pl/pl/index.php/Efekt_wypychania)

3.Niestety, jak dotąd nie została zaproponowana i zaakceptowana żadna teoria, która tłumaczyłaby, w jakich warunkach interwencjonizm państwowy powoduje zaburzenia w przebiegu naturalnych procesów rynkowych, a w jakich przyczynia się do ich usprawniania i aktywizowania! Należy wskazać, że zaburzenia na rynkach towarowych i kapitałowych poczęły pojawiać się, odkąd w obiegu pieniężnym monety kruszcowe poczęły być zastępowane przez surogaty pieniężne w postaci kwitów depozytowych, weksli, banknotów, depozytów na rachunkach bankowych itp. Proces wypierania z obiegu pieniądza towarowego, czyli monet kruszcowych przez pieniądz nietowarowy, przede wszystkim przez papierowe banknoty szczególnie na Wyspach Brytyjskich, nasilił się  od powołania w 1694 r. Banku Anglii. Adam Smith w swoim opus magnum, które opublikował w 1776 r. mógł już więc twierdzić, że „Wprowadzenie pieniędzy papierowych zamiast złotych i srebrnych zastępuje bardzo kosztowne środki służące handlowi przez inne, znacznie mniej kosztowne, a nieraz równie dogodne. Obieg (pieniężny – LO) zaczyna się odbywać przy pomocy nowego koła (pieniędzy papierowych – LO), którego zainstalowanie i utrzymywanie kosztuje mniej, niż wynosiły te wydatki dla koła dawnego (monet kruszcowych – LO). Lecz to, jak się taka operacja odbywa i w jaki sposób wywiera wpływ na wzrost dochodu brutto lub czystego dochodu społeczeństwa, nie jest już wcale takie jasne i może wymagać jeszcze pewnych wyjaśnień”. (Adam Smith: „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1954, t. I, str. 362-363; podkreślenie – LO). Adam Smith nie zdołał już dokonać analizy funkcjonowania pieniądza nietowarowego oraz zbadać „w jaki sposób wywiera (on) wpływ na wzrost dochodu brutto lub czystego dochodu społeczeństwa”. Jego sugestia w tym temacie, mimo upływu od tej daty już ponad dwustu lat i przez cały ten czas rynki pieniężne i gospodarka realna doświadczają coraz gwałtowniejszych zaburzeń, jest niedostrzegana i ignorowana, nawet przez takich uznanych teoretyków ekonomii jak Friedrich August von Hayek oraz  Milton Friedman, którzy otrzymali swoje Nagrody Nobla (w 1974 r. oraz w 1976 r.) przede wszystkim za szczególny wkład do teorii pieniądza(!?).

Tymczasem wyjaśnienie wpływu, jaki pieniądz nietowarowy wywierana na przebieg procesów w gospodarce jest banalnie proste! Trzeba tylko uważnie przeczytać i przeanalizować to, co na temat zastępowania pieniądza towarowego nietowarowym napisał Adam Smith w swoim Bogactwie narodów! Otóż nominały pieniądza nietowarowego wchodzą do obiegu jako adekwatna siła nabywcza realnych towarów  wycenionych w jednostkach pieniądza towarowego. Znaczy to, że zastępowanie w przyroście  obiegu pieniądza towarowego jego nietowarowymi substytutami daje dodatkową oszczędność na różnicach w kosztach emisji między obu rodzajami pieniądza. W wyniku tego gospodarka, która znajduje się w fazie wzrostu, daje nadpodaż wartości towarów równą wartości zaoszczędzonych kosztów z tytułu zastąpienia w przyroście w obiegu drogiego pieniądza towarowego jego tanimi nietowarowymi substytutami. Właśnie na poczet tej nadwyżki banki komercyjne kreują kredyty oraz emitują obiegowy pieniądz kredytowy. Rynkowa stopa procentowa utrzymuje się na stałym poziomie i nie ma inflacji dopóty, dopóki wartość kreowanych kredytowo pieniędzy jest adekwatna do wartości nadwyżki podaży, jaką daje gospodarka wzrostowa jako efekt oszczędności na wzroście kosztów obiegu pieniądza nietowarowego. W tym kontekście należy też widzieć i interpretować zarówno pozytywne efekty jak i ujemne skutki interwencyjnej polityki państwa w gospodarce. Jeżeli wartość emitowanych przez skarb państwa papierów dłużnych jest nie większa od wartości nadwyżki podaży, to finansowane tym kredytem wydatki budżetowe stymulują wzrost ogólnego popytu i tym samym dynamizują  wymianę towarową, stymulują wzrost produkcji oraz zapewniają realizowanie większych dochodów przez wszystkich uczestników społecznego procesu produkcji.  Gdy natomiast wartość emitowanych papierów dłużnych jest większa od wartości nadwyżki podaży, wtedy wzrasta rynkowa stopa procentowa i inwestycje prywatne są wypychane przez wydatki budżetowe państwa oraz rozwija się inflacja.

Ponieważ kreacja kredytowego pieniądza przez bankowość prywatną jest rozproszona i dlatego ma charakter nieskoordynowany, więc  nie ma żadnej wiedzy i kontroli nad faktycznymi rozmiarami popytu na dodatkowy pieniądz i bezpiecznie dopuszczalną jego podażą dla sektora prywatnego i państwowego. Dopiero zmiany rynkowej stopy procentowej oraz tendencje inflacyjne lub deflacyjne dają kreatorom  kredytowego pieniądza, czyli bankom centralnym, orientację do animowania kierunków w  polityce pieniężnej.  Leon Orlikowski

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *