Czy Leopold Okulicki był agentem NKWD?!

chat-dymki
3

pobrane

Generał Leopold Okulicki, pseudonim „Kobra” wyłania się , nie tyle jako „człowiek wielka zagadka”- jak go enigmatycznie określił i nie dopowiedział  w wywiadzie, jakiego udzielił Piotr Zychowicz, autor książki „Obłęd 44” w „Dzienniku Gazecie Prawnej” 29-31 lipca 2016 r. (zatytułowanym „Sianie ziarna pod przyszłe klęski”) – ale jako oczywisty agent NKWD. Do takiego wniosku skłaniają następujące przytoczone przez Zychowicza fakty:

1. Generał Kazimierz Sosnkowski, naczelny wódz polskich sił zbrojnych na Zachodzie po tragicznej śmierci generała Władysława Sikorskiego, „wezwał go (gen. Okulickiego) do siebie jeszcze w Londynie i powiedział mniej więcej coś takiego: „Słuchaj, ja nie ufam ludziom z Komendy Głównej AK. Oni mogą wywołać powstanie. Ty jesteś twardy gość, musisz polecieć do kraju i ich powstrzymać” (podkreślenie – LO). Z takim zadaniem wyznaczonym przez naczelnego wodza Okulicki skoczył do okupowanej Polski. I postąpił dokładnie odwrotnie. Doprowadził do wybuchu powstania, zawiązując spisek oficerów i terroryzując psychicznie gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego.”

2. „Część badaczy powodów jego zdumiewającej postawy doszukuje się w wydarzeniach z 1941 r. Okulicki został wówczas aresztowany przez bolszewików we Lwowie. Dysponujemy materiałami z jego śledztwa. Okulicki, delikatnie mówiąc nie wypada w nich zbyt dobrze”. Dowody wskazują na to, że został on wówczas zwerbowany na agenta NKWD. (zob.: https://forumemjot.wordpress.com/2014/10/02/gen-leopold-okulicki-prowokatorem-i-agentem-nkwd/. ).

3. „Pułkownik Janusz Bokszczanin na decydujących odprawach Komendy Głównej AK mówił: „Jak rozpoczniemy powstanie, Niemcy zaczną nas wyrzynać. A bolszewicy staną na drugim brzegu Wisły i z satysfakcją będą patrzeć, jak konamy”. Okulicki zrywał się wówczas i krzyczał grubiańsko na Bokszczanina: „Panie pułkowniku! To, co pan mówi, jest niegodne honoru Polaka! To jest tchórzostwo! Naszym obowiązkiem jest się bić! Mury się muszą walić! Krew się musi lać!”” (podkreślenie – LO).

4. „Plan zakładał, że wybuch powstania ma być zaskoczeniem dla nieprzyjaciela. Niemcy tymczasem o wszystkim wiedzieli i świetnie się przygotowali. Zamknęli się w wielu8 ufortyfikowanych budynkach. Bunkry, worki z piaskiem, gniazda karabinów maszynowych i oczyszczone przedpole. Wszystko zgodnie z zasadami sztuki wojennej.” Czy AK nie miała swojego wywiadu i nie była zdolna rozpoznać, z jak dobrze uzbrojonym i przygotowanym wrogiem powstańcy będą musieli walczyć. Przewaga wroga była miażdżąca!

5. „Pierwotny plan zakładał wybuch powstania w nocy. Tym czasem panowie z Komendy Głównej AK w ostatniej chwili przenieśli godzinę „W” na godz. 17. A więc atak rozpoczął się w pełnym świetle dnia. W efekcie pierwsza godzina powstania to rzeź młodzieży z AK.

6. „Akcja „Burza” to największy w dziejach świata przypadek autodenuncjacji (podkreślenie – LO). (…) Akcja „Burza” zakładała bowiem pełne ujawnienie polskich struktur podziemnych wobec sowietów (takie rozkazy wydawał gen. Okulicki oddziałom AK na terenach, na które wkraczała Armia Czerwona – LO). Co w tej sytuacji zrobili bolszewicy? (…) Sowieci najpierw spacyfikowali AK na Wołyniu. Jak na to zareagowała Komenda Główna AK? Kazała ujawnić się oddziałom AK w Wilnie. Sowieci spacyfikowali AK w Wilnie. Jak na to zareagowała Komenda Główna? Kazała ujawnić się oddziałom we Lwowie. Też zostały spacyfikowane. Jak na to zareagowała Komenda Główna? Kazała ujawnić się oddziałom AK w Lublinie. Dlaczego nie przerwano  szaleństwa po pierwszych pacyfikacjach? Po co tysiące polskich patriotów wpakowano partiami w łapy sowieckich oprawców?” Tymczasem naczelny wódz gen. Sosnkowski postawił sprawę jasno: „Sowieci nie wchodzą jako sojusznik, tylko jako wróg. W związku z tym podziemie ma zejść do głębszej konspiracji, stworzyć zręby nowej organizacji Najbardziej zagrożonych aresztowaniem przez komunistów żołnierzy należy ewakuować na Zachód”.

Wszystkie wyżej przytoczone fakty dowodzą, że wybuch warszawskiego  powstania musiał być i faktycznie  był aranżowany przez wrogie narodowi polskiemu siły. Chodziło przede wszystkim o to, aby zniszczyć polskie elity. Niewątpliwie bezwolnym narzędziem tych wrogich sił był Leopold Okulicki. Przesądziły o tym jego cechy charakteru: był człowiekiem o dużych ambicjach, ale o bardzo miernych możliwościach. U swoich nauczycieli nie cieszył się najlepszą opinią: W okresie listopad 1923 – październik 1925 ukończył Wyższą Szkołę Wojenną. Z czasów studiów zachowały się dwie odmienne opinie o Okulickim. Jedna to opinia generałaLouisa Faury’ego – dyrektora Szkoły: „Duża siła woli, bardzo sumienny, duża zdolność do pracy. Będzie bardzo użyteczny w sprawach, które wymagają dużego nakładu pracy, lecz średnich zdolności. W gruncie rzeczy będzie bardzo pożyteczny w sztabie”. Druga to opinia komendanta tej uczelni gen. Aurelego Serdy-Teodorskiego: „[…] lekkomyślny, nieobowiązkowy, niepewny”  (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_Okulicki). 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Tomasz pisze:

    Czy ma Pan źródło do rozmowy z punktu 1?

  2. Leon Orlikowski pisze:

    Powstanie Listopadowe 1830 r. a powstanie warszawskie 1944 r.

    W Królestwie Polskim, które powstało na Kongresie Wiedeńskim 1815 r. na mocy porozumienia państw koalicji antynapoleońskiej , w 1828 roku została w Warszawie założona Szkoła Podchorążych Piechoty. Już od samego początku jej istnienia zawiązała się wśród podchorążych tajna organizacja, która za cel postawiła sobie powstanie zbrojne i wyzwolenie Królestwa Polskiego spod zwierzchnictwa Rosji . Na czele organizacji stanął podporucznik Piotr Wysocki. O terminie wybuchu powstania zadecydowało informacja, jaka dotarła do podchorążych, że car Mikołaj I zamierza wykorzystać wojsko Królestwa Polskiego do tłumienia ruchów wolnościowych w Europie Zachodniej, jakie poczęły rozprzestrzeniać się tam po wybuchu rewolucji lipcowej 1830 r. we Francji, którą sprowokowały dekrety króla Karola X ograniczające swobody obywatelskie, m. in. wolność prasy, prawa wyborczego obywateli, rozwiązanie Izby Deputowanych. Powstanie zbrojne rozpoczęło się wieczorem 29 listopada 1830 r napaścią na Belweder. Celem tego działania był zamach na Wielkiego Księcia Konstantego. Niestety ktoś dobrze poinformowany o takim planie, uprzedził go i dlatego zdołał on zbiec. Chociaż nie udało się pełne zaskoczenie i grupa sprzysiężonych oficerów i podchorążych działała bez szerszego zaplecza, jednak dzięki wsparciu ludu warszawskiego zdołano opanować zbrojeniowy Arsenał oraz Warszawę. Sukces był połowiczny, bo wojska Wielkiego Księcia Konstantego opuściły stolicę bez strat, wycofując się do Wierzbna.

    Oto, jak przygotowali wybuch powstania listopadowego w 1830 r. młodzi podchorążowie, nie do końca jeszcze dobrze wykształceni w sztuce wojskowości oraz pod dowództwem równie młodego, bo zaledwie 33-letniego podporucznika, który nie miał żadnego doświadczenia wojennego. W porównaniu z nimi dyplomowani oficerowie ze szarżami pułkowników i generałów, którzy przygotowywali i doprowadzili do wybuchu powstania warszawskiego w 1944 r. są po prostu ignorantami, żeby nie użyć bardziej dosadnego i obraźliwego określenia o ich wiedzy i kompetencjach z zakresu wojskowości! Przecież oni wszyscy przeszli wojenną kampanię wrześniową 1939 r. i musieli w niej doświadczyć z jak zdeterminowanym i bezwzględnym wrogiem niedoświadczeni i źle uzbrojeni powstańcy będą musieli się zmagać. Prawdopodobnie żaden z nich nie wyniósł z tej kampanii nauki dla siebie, bo po prostu nie walczył, a ukrywał się jak szczur, żeby tylko przeżyć! Wszyscy oni zresztą to samo zrobili w czasie powstania. Żaden z nich nie poszedł na barykady i nie walczył! Wszyscy bezpiecznie zadekowali się i przeżyli powstanie!

    Ze względu na rolę, jaką przywódcy powstania odegrali w zagładzie Warszawy oraz w wymordowaniu około 200 tysięcy jej ludności, podejmowane nieustannie próby uczynienia z powstania pomnika chwały narodu polskiego, delikatnie mówiąc, są wielkim nieporozumieniem. Przyszłe pokolenia Polaków i tak go odrzucą! Będzie to bowiem dla nich symbol, jeśli nie zdrady narodowej spowodowany rodzimą agenturą wysługującą się śmiertelnemu wrogowi narodu, to wstydliwej, bezdennej głupoty dowódców działającej w podziemiu Armii Krajowej oraz zbrodni dokonanej na narodzie polskim faktycznie bratnimi rekami! LO

  3. Leon Orlikowski pisze:

    Ad 1. Okulicki złamał rozkaz Naczelnego Wodza, który powierzył mu misję zapobieżenia wybuchowi powstania w Warszawie.

    W lipcu 1943 r., po śmierci gen. Sikorskiego, generał Kazimierz Sosnkowski objął stanowisko Naczelnego Wodza. Był przeciwny wybuchowi powstania warszawskiego. W maju 1944 r. generał Sosnkowski powierzył Okulickiemu misję zapobieżenia wybuchowi powstania w Warszawie i w tym celu skierował go do kraju z takim rozkazem jako osobistego emisariusza. W nocy z 21 na 22 maja 1944, po uprzednim przeszkoleniu spadochronowym na kursie cichociemnych, Okulicki został zrzucony do kraju, w ramach operacji lotniczej „Weller 29”. Z dniem 22 maja 1944 Okulicki został awansowany do stopnia generała brygady i przyjął ps. „Kobra”. 3 czerwca 1944 objął stanowisko szefa Operacji i I zastępcy szefa Sztabu KG AK, gen. Tadeusza Pełczyńskiego. Jednak Okulicki z niewadomych powodów (? – zobacz punkt 2 tekstu! ) nie wykonał powierzonej mu misji przez Naczelnego Wodza i w dowództwie AK był jednym z głównych zwolenników walki zbrojnej w Warszawie. Pod wpływem argumentacji Okulickiego konieczność podjęcia walki w Warszawie zaczęło dostrzegać dowództwo AK. (…) To Okulicki wymusił w końcu na gen. Borze-Komorowskim i gen. Pełczyńskim zgodę na wywołanie powstania. Tym samym złamał rozkaz Naczelnego Wodza, gen. Sosnkowskiego, który osobiście powierzył mu misję zapobieżenia za wszelką cenę wybuchowi powstania w Warszawie.(https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_Okulicki)

    Generał Kazimierz Sosnkowski jako Naczelny Wódz, gdy dowiedział się o wybuchu powstania i zorientował się, jaką nierówna walkę toczą powstańcy z wielokrotnie przeważającymi, bardzo dobrze uzbrojonymi siłami hitlerowskimi, podjął natychmiast i prowadził bardzo intensywne, aż do swej dymisji ze stanowiska Naczelnego Wodza, zabiegi o pomoc aliantów, zarzucając rządom Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych niedotrzymanie zobowiązań sojuszniczych, czemu dał wyraz w słynnym rozkazie nr 19 z 1 września 1944 r. skierowanym do żołnierzy Armii Krajowej. Swoim nieprzejednanym stanowiskiem naraził się przede wszystkim Churchillowi. We wrześniu 1944 r., a więc jeszcze w czasie trwania powstania, pod naciskiem premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, Sosnkowski został zdymisjonowany ze stanowiska Naczelnego Wodza! Pozbawiony funkcji wojskowych, w listopadzie 1944 r. jako cywil wyjechał do Kanady, gdzie pozostał już na stałe. Ze względu na nieugiętą postawę w stosunku do władz ZSRR rządy amerykański i angielski do 1949 r. odmawiały mu wiz wjazdowych. (https://prawy.pl/1889-gen-kazimierz-sosnkowski-zdymisjonowany-za-wiernosc-ojczyznie/) .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *