Wojciech Białasiewicz (1940-2016)

chat-dymki
0

pobrane

I znowu przyszło mi żegnać przyjaciela. 31 sierpnia 2016 roku zmarł Wojtek Białasiewicz, dziennikarz, historyk, pisarz. Wieloletni (1989-2009) redaktor naczelny chicagowskiego „Dziennika Związkowego”. Życie miał zawirowane i momentami trudne. Wychowywany w rodzinnym Zwierzyńcu przez babcię, ojca, Józefa, który po wojnie wyjechał do USA, spotkał dopiero w 1957 roku, matkę, Helenę, odwiedził dopiero na cmentarzu La Recoleta w Buenos Aires, gdzie dokończyła żywota po dramatycznej ucieczce z kraju po Powstaniu Warszawskim. Wojtek był człowiekiem niezwykłej pogody, barwnym i chyba szczęśliwym.  Poznaliśmy się w latach 70. ubiegłego stulecia w redakcji „Kierunków”, gdzie Wojtek pisywał  swoje historyczne kawałki. Etatowo związany był z „Tygodnikiem Zamoyskim”, jednym z najlepszych niegdyś, ale i teraz periodyków regionalnych. Po wyjeździe kontakt nam się urwał, aż do wiosny 1987 roku, kiedy spotkaliśmy się w Chicago. Wojtek szukał pracy. Zarekomendowałem go na redaktora naczelnego tygodnika „Relax”, w którym sam pisywałem. Pracę dostał, ale wkrótce odszedł na szefa chicagowskiej edycji nowojorskiego „Nowego dziennika”. Odkąd go pamiętam miał dwie pasje: Wieniawę oraz Polonię, czyli polską diasporę w USA. Wiedzę historyczną miał ogromną, choć – jak sam mówił – interesowały go zawsze tematy marginalne i niechodliwe („ktoś to jednak musi napisać” – tłumaczył.  Jest autorem wielu książek, wydanych w kraju i zagranicą. Oto kilka przykładów: „Afera Wismana. O działalności zamojskich grup szturmowych ZWZ-AK” (1985), a także ważna, wydana w 1989 roku już w Chicago: „Pomiędzy lojalnością a serc porywem. Polonia amerykańska we wrześniu 1939”. Owocem naszej współpracy było wydanie wiosną tego roku „Dzienników okresu transformacji”, Stefana Kisielewskiego „Kisiela” które są  stenogramem radiowych felietonów pisarza i kompozytora, nadawanych w ostatnich latach życia Kisiela przez chicagowskie radio . Wojtek zebrał te nagrania, spisał, razem je zredagowaliśmy a potem wydali nakładem Fijorr Publishing. Tej najważniejszej pracy, której poświęcił ostatnie 30-40 lat życia, dla której przeprowadził się na stałe do USA,  biografii  generała Bolesława Ignacego Floriana Wieniawa-Długoszowskiego nie ukończył. Kiedy po raz ostatni, pod koniec lipca tego roku odwiedziłem Wojtka w Zwierzyńcu, mówił, że „brakuje mu do końca roku, może dwóch”.   Tych lat niestety już nie przeżyje. W lipcu, jego kondycja  psychiczna i intelektualna była w znakomitej kondycji. Zabiła go nonszalancja, z jaką traktował życie: kobiety, wino i….papierosy. Wojtku, odpoczywaj w pokoju!  Będziemy cię długo pamiętać.

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *