Jak to jest z tą Skandynawią? 2/2

chat-dymki
0

W poprzednim tekście zwróciłem uwagę, że dynamiczny rozwój krajów skandynawskich przebiegał w warunkach relatywnie wolnego rynku w okresie poprzedzającym wprowadzenie socjaldemokratycznych reform (lata ~1870 – 1960). Kolejne dekady socjalistycznych eksperymentów przyniosły wiele negatywnych konsekwencji, co z kolei zmusiło tamtejsze rządy do zrewidowania polityki gospodarczej i społecznej w latach 90. Niestety zmiany wprowadzano nieśmiało, a pewne procesy zdążyły już nabrać rozpędu. W tym wpisie skupię się na negatywnych skutkach flirtu Skandynawii z socjalizmem.

Jeśli chodzi o aspekt stricte ekonomiczny, skandynawski zwrot ku socjalizmowi rozpoczęty na przełomie lat 60. i 70. XX wieku zbiega się ze spowolnieniem gospodarczym i marazmem sektora prywatnego, co wyraźnie widać na zawartych już w części 1 wykresach (wykres po lewej nie ma opisu więc dodam, że obrazuje on przyrost szwedzkiego PKB per capita w relacji do globalnego PKB per capita):

pkb kiedyś

zatrudnienie

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Słynne skandynawskie firmy takie jak Nokia (1865), IKEA (1943), Volvo (1927), Ericsson (1876), czy H&M (1947) powstały w czasach przyjaznej dla biznesu atmosfery, później zaś, mając ugruntowaną na globalnych rynkach pozycję, „ciągnęły” tamtejsze gospodarki[1]. Po lewicowych przemianach skandynawskim przedsiębiorcom nie udało się powtórzyć sukcesów swoich ojców i dziadków.

Tym niemniej należy przyznać, że skandynawscy socjaldemokraci wykazali się dużą dozą politycznej przebiegłości i ekonomicznego realizmu. Znacznej podwyżce podatków dochodowych od osób fizycznych nie towarzyszyła podwyżka podatków dla firm, które utrzymano na niskim, konkurencyjnym w porównaniu do innych krajów, poziomie[2]. Ekspansję państwa opiekuńczego i programów socjalnych realizowano tak, by w możliwie najmniejszym stopniu przeszkadzała ona w prowadzeniu działalności biznesowej. W rankingu „Doing Business”, Dania zajmuje miejsce 3, Norwegia 6, a Szwecja 9[3]. W rankingu wolności gospodarczej Dania i Szwecja zajmują odpowiednio miejsca 18 i 19, tuż za Stanami Zjednoczonymi, a Norwegia miejsce 25[4]. Proszę nie myśleć, że to jakaś chwilowa anomalia. Kraje skandynawskie okupują czołówki tych rankingów od lat. Jak widać skandynawscy socjaldemokraci rozumieją, że ich pasożytnicza polityka socjalna potrzebuje silnego żywiciela i starają się nie rzucać kłód pod nogi sektora prywatnego.

Kolejnym przejawem zaradności skandynawskich socjaldemokratów jest sposób, w jaki podnosili oni obciążenia podatkowe. Podwyżki podatków rzadko kiedy spotykają się z aprobatą wyborców, poziom propagandy proredystrybucyjnej. Dlatego też znacznie łatwiej jest podnosić je tak, by nie ryzykować poirytowania elektoratu. Inaczej mówiąc, jeżeli celem ma być wzrost opodatkowania, najlepiej skupić się na opodatkowaniu ukrytym, podnosząc podatki pośrednie, a nie bezpośrednie. Wysoki standard życia w krajach skandynawskich sprawia, że dyskomfort odczuwany przez obywateli na skutek oddawania państwu dodatkowych kilku procent nie jest na tyle duży, by generować silne niezadowolenie czy protesty. Poniższe tabele pokazują, że to właśnie wzrost podatków ukrytych odpowiada za ogólny wzrost opodatkowania w krajach skandynawskich:

pod1

pod2

pod 3

pod 4

Rozbudowane państwa socjalne przy jednoczesnym wysokim standardzie życia w Skandynawii musiały nieuchronnie doprowadzić do napływu migrantów ekonomicznych z krajów biedniejszych. Niestety system z wysokimi podatkami dochodowymi dla osób fizycznych oraz wysokimi zasiłkami socjalnymi przyciąga osoby o niskich zdolnościach i kwalifikacjach, a odstrasza osoby o zdolnościach i kwalifikacjach wysokich. Stąd imigranci w krajach skandynawskich cechują się obecnie dużym bezrobociem i niewielkim odsetkiem zatrudnionych na wysokich stanowiskach.

Co ciekawe, nie zawsze tak było. Jak pisze Nima Sanandaji:

„W roku 1950 stopa zatrudnienia wśród mieszkańców Szwecji urodzonych za granicą była o 20 procent wyższa od średniej w odniesieniu do ogółu obywateli, jednakże około roku 2000 obniżyła się do poziomu o 30 procent niższego. Inne zestawienie pokazuje, że w roku 1968 osoby urodzone poza Szwecją miały dochody z pracy wyższe o 22 procent w porównaniu z osobami urodzonymi w Szwecji. W roku 1999 średni dochód przybyszów z zagranicy był o 45 procent niższy od dochodu rodowitych Szwedów [Ekberg, Hammarstedt 2002][5].

W innych badaniach porównano sytuację ekonomiczną migrantów z tych samych krajów (Turcji i Iranu), którzy przenieśli się do USA oraz Szwecji. Jak się okazało, ci którzy wyjechali do Stanów Zjednoczonych osiągali wyższe dochody i niższe bezrobocie niż amerykańska ludność rodzima, natomiast ci, którzy wyjechali do Szwecji, odwrotnie[6]. Skandynawskie systemy socjalne po prostu nie dają imigrantom bodźców do pracy i asymilacji. Jak można było się spodziewać, migracja ekonomiczna nakierowana na świadczenia socjalne doprowadziła do spadku jednorodności etnicznej skandynawskich społeczeństw oraz wzrostu poziomu nierówności społecznych.

Zmiany polityczne poskutkowały również stopniową erozją wysokiej kultury i norm etycznych ludności rodzimej. W ankiecie przeprowadzonej na początku lat 1980. ponad 80 procent Szwedów ubieganie się o świadczenia socjalne, do których nie jest się uprawnionym, uznało za postępowanie niemoralne. W ankiecie przeprowadzonej w latach 2010-2014 takie zachowanie potępiło już tylko 55 procent Szwedów[7]. Etyka pracy podupada szczególnie gwałtownie w „rozpieszczonej” dochodami z eksportu ropy naftowej Norwegii. W niedawnej ankiecie ¾ tamtejszych pracodawców stwierdziło, że młodzież ze Szwecji oraz innych krajów europejskich cechuje się większą pracowitością[8]. O pogarszającym się stosunku ludzi wobec pracy świadczy też rosnąca liczba zwolnień chorobowych wśród młodych, cieszących się dobrym zdrowiem pracowników oraz eksplozje tego typu absencji podczas międzynarodowych imprez sportowych takich jak turnieje piłkarskie czy zimowe igrzyska olimpijskie[9].

Jeśli chodzi kwestię różnic w zatrudnieniu kobiet i mężczyzn, kraje skandynawskie chwali się za wysoki odsetek kobiet aktywnych zawodowo, krytykuje zaś za dość dużą rozbieżność dochodów między płciami. Nie mówi się jednak o tym, że aż 50 procent tamtejszych kobiet pracuje w sektorze publicznym (dla mężczyzn odsetek ten wynosi około 15 procent). Metody ustalania płac w tak zwanej „budżetówce” nie dają bodźców do rywalizacji, określa się je bowiem na podstawie stażu pracy. Podwyżki nie zależą od wyników lecz zapisów zawartych w umowach wynegocjowanych z rządem przez związki zawodowe. Spowalnia to wzrost ogólnej produktywności zdominowanego przez kobiety sektora publicznego oraz obowiązujących w nim płac. Pod względem odsetka kobiet piastujących stanowiska kierownicze i dyrektorskie w sektorze prywatnym kraje skandynawskie znajdują się na ostatnich miejscach OECD.

Ciekawe natomiast jest to, że skandynawski eksperyment z egalitaryzmem płciowym doprowadził do rezultatów zupełnie odwrotnych niż spodziewały się kibicujące mu ruchy feministyczne. Wysokie zarobki w krajach skandynawskich pozwalają na w miarę dostatnie życie niezależnie od wykonywanego zawodu. W efekcie, ludzie wybierając ścieżki karier przykładają mniejszą wagę do średnich płac w poszczególnych branżach, a większą do osobistych preferencji i stopnia satysfakcji związanej z wykonywaną pracą. Jak się okazało w takich warunkach kobiety, częściej niż w innych krajach, wybierały zawody uważane za stereotypowo damskie, takie jak pielęgniarka, nauczycielka czy bibliotekarka. Opowiada o tym film dokumentalny The Gender Equality Paradox [Paradoks równości płci] – pierwszy z serii filmów o rezultatach inżynierii społecznej w krajach skandynawskich słusznie zatytułowanej Brainwashed[10] [z ang. „poddani praniu mózgu”], z którą polecam się zapoznać.

Negatywne konsekwencje skandynawskiego modelu „trzeciej drogi” z czasem wymusiły na rządach tamtejszych krajów rozluźnienie polityki gospodarczej. W Danii zliberalizowano rynek pracy. W Szwecji wprowadzono bony oświatowe (z zamiarem wprowadzenia ich także w sektorze opieki zdrowotnej), częściowo sprywatyzowano system emerytalny i znacząco obniżono opodatkowanie w relacji do PKB. Najwolniej zmiany przenikają do Norwegii, której eksport bogactw naturalnych pozwala kontynuować rozbudowaną politykę socjalną bez konieczności zadłużania się. Tym niemniej, ogólna tendencja jest ewidentnie prorynkowa. Rosnące od lat 1990. wskaźniki wolności gospodarczej w krajach skandynawskich obrazuje poniższa tabela. Wykres z kolei pokazuje jak kraje te doganiają ostatnimi czasy przyjazne biznesowi Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.

zmiany

wolnosc

                                                                                                                                                                                                                                                                                   Jak widać, zarówno dzisiejsza sytuacja krajów skandynawskich, jak ich przeszłe dzieje, są znacznie bardziej złożone, niż przedstawia to współczesna lewica. Lakoniczne wskazanie zachodzącej w tych krajach korelacji ‘państwo opiekuńcze – dobrobyt’ nie mówi nic o rzeczywistym związku przyczynowym między tymi zjawiskami. Podsumowanie powyższych rozważań pozostawmy autorowi Mitu Skandynawii:

Narody nordyckie przez długi czas opierały się na kulturze zapewniającej pomyślność gospodarczą i korzystne normy społeczne. Czynniki historyczne mogą wyjaśniać to, że nadzwyczaj wysoki poziom zaufania, solidna etyka pracy i nacisk na indywidualną odpowiedzialność rozwinęły się w tych zimnych krainach, długo zamieszkiwanych przez niezależnych rolników, którzy, mówiąc ogólnie, nie byli podporządkowani systemowi feudalnemu. To nie państwo dobrobytu wytworzyło wysoki poziom kapitału społecznego – związek przyczynowy biegnie w odwrotnym kierunku. W początkowym okresie wyjątkowa kultura sukcesu w krajach nordyckich pozwalała na wprowadzenie wysokich podatków i zasiłków przy zachowaniu ograniczonego uchylania się od pracy.

Z upływem lat sytuacja uległa jednak zmianie, gdyż normy kulturowe dopasowały się do nowych okoliczności ekonomicznych. Potrzeba czasu, by głęboko zakorzenione zachowania społeczne uległy przemianom. Jak wykazano, wśród obywateli państw nordyckich utrzymuje się obecnie niezwykle wysoki poziom absencji chorobowych (pomimo że ich społeczeństwa cieszą się dobrym zdrowiem), duże bezrobocie wśród młodzieży i słabe rezultaty w zakresie wprowadzania migrantów w skład siły roboczej. W odpowiedzi na te tendencje wdrożono programy mające wzmocnić bodźce do pracy. Zachodzi jednak potrzeba przeprowadzania dalszych reform.

Ślepe przyjęcie nordyckiego systemu socjalnego nie stanowi klucza do sukcesu. To nie przypadek, że w innych częściach świata, takich jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i kraje południowoeuropejskie, wprowadzenie państwa opiekuńczego było mniej udane. Kopiowanie nordyckiej polityki to nie to samo, co kopiowanie tamtejszych społeczeństw i wszystkich warunków wstępnych, które pozwoliły nordyckim państwom opiekuńczym funkcjonować przez jakiś czas bez nadużyć. Jak wykazano, nordyccy potomkowie w Stanach Zjednoczonych cechują się wysokim poziomem życia i niskim poziomem ubóstwa, mimo że nie żyją w nordyckich państwach dobrobytu. Wynika to stąd, że to kultura, a nie opieka socjalna, zaowocowała rezultatami będącymi przedmiotem podziwu socjaldemokratów. Co więcej, Amerykanom pochodzenia skandynawskiego wiedzie się jeszcze lepiej niż ich rodakom, którzy nie zdecydowali się na emigrację. Uproszczona idealizacja skandynawskiej socjaldemokracji ignoruje pozytywne cechy społeczne oraz ich korzenie.

Na wiele pytań lewicujący orędownicy ustrojów skandynawskich nie są w stanie odpowiedzieć, ponieważ nie analizują szczegółowo faktów i związków przyczynowych. Dlaczego, na przykład, Islandia, która ma umiarkowanej wielkości sektor socjalny, zostawiła w tyle cztery główne państwa nordyckie pod względem oczekiwanej długości życia i śmiertelności niemowląt? Dlaczego znajduje się ona na czele ligi równości dochodów? Ten mały kraj z pewnością nie czerpie korzyści ze swojego położenia geograficznego ani z surowego klimatu. Najwidoczniej w kręgu państw skandynawskich większe państwo dobrobytu nie przekłada się na większy dobrobyt. A dlaczego Danii – która gdy za miarę weźmiemy relację wpływów podatkowych do PKB, ma największe państwo dobrobytu – powodzi się gorzej niż innym nordyckim społeczeństwom? Proste wyjaśnienie wskazuje na różnice kulturowe. Kultura i związki przyczynowe to ważne kwestie, których orędownicy radykalnego okresu szwedzkiej trzeciej drogi zdają się nigdy nie poddawać analizie[11]”.

Krzysztof Zuber

[1] Dla przykładu, w latach 1998 – 2007 Nokia wytwarzała ¼ fińskiego PKB i odpowiadała za 20% fińskiego eksportu, „The Economist” 2012.

[2] https://files.taxfoundation.org/legacy/docs/Top%20Marginal%20Corporate%20Income%20Tax.png

[3] http://www.doingbusiness.org/rankings

[4] http://www.heritage.org/index/ranking

[5] Nima Sanandaji, Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi, Warszawa: Fijorr Publishing 2016, s. 106.

[6] Ibidem, s. 107.

[7] Ibidem, s. 17.

[8] Ibidem, s 101.

[9] Ibidem, s. 17.

[10] Filmy dostępne są pod adresem: https://en.wikipedia.org/wiki/Hjernevask.
W Internecie można je znaleźć również w wersji z polskimi napisami.

[11] Nima Sanandaji, Mit Skandynawii, czyli porażka polityki trzeciej drogi, Warszawa: Fijorr Publishing 2016, s. 130, 131.

Udostępnij mądry artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *