Newsletter

Zostaw E-mail, a będziemy cię informować o nowościach na stronie.

Imię:

Nazwisko:

E-mail:

Archiwum kategorii: ‘MOJE PODRÓŻE’

Środek Afryki środkowej (IV)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 29 wrz 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Podróż do Burundi cz. I

Być w Rwandzie i nie odwiedzić Burundi, to grzech, ale i wyzwanie. To niewielkie państewko zlokalizowane w sercu Afryki może budzić niepokój białego podróżnika, o czym świadczą chociażby liczne komunikaty dotyczące stanu bezpieczeństwa podróży do Burundi. Nie przesadzę, jeśli powiem, że z niewielkimi przerwami, kraj ten obłożony jest alertami bezpieczeństwa od ponad 10 lat. Jak nie wojna domowa, to rebelianci z sąsiedniej Rwandy lub Kongo i chociaż wpisy na www.lonelyplanet.com świadczą, że od czasu do czasu ktoś się do Burundi wybiera i wraca, ryzyko jest spore. Doradzono mi, abym w kwestiach ewentualnych zagrożeń spytał kierowców linii autobusowej Kigali – Bujumbura (stolica Burundi). Jeśli autobusy kursują, znaczy można jechać. Kursowały, więc pojechałem. Więcej »

Środek Afryki środkowej (III)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 22 wrz 2009 }

Hobe i Kibeho

W niedzielę, tuż przed poranną Mszą św., kiedy właśnie miałem się połączyć się z Internetem i dopisać „kawałek” do swojego afrykańskiego bloga, wyłączono nam nie tylko Internet, ale i prąd elektryczny. Myśleliśmy, że to jakaś awaria, kiedy jednak okazało się, że w sąsiedniej parafii, dwieście metrów od nas, mają nie tylko prąd, ale i Internet, ks. Honore zainteresował się sprawą bliżej. Okazało się, że powodem wyłączenia prądu, a w konsekwencji także Internetu był niezapłacony rachunek. W Kigali prąd kupuje się podobnie, jak u nas benzynę na stacjach benzynowych. Idziesz do elektrowni, płacisz określona kwotę i dopóki jej nie wykorzystasz, masz prąd.  Nasza przedpłata by wystarczyła, gdyby nie nieuważny pracownik drukarni, która mieści się na parterze budyneczku, w który mieszkamy, wychodząc z pracy w piątek zapomniał wyłączyć kilka maszyn, które „zdrowo” podciągnęły nasz pobór. Po uzupełnieniu przedpłaty prąd i Internet zaczęły działać; wróciliśmy do cywilizacji. Więcej »

Środek Afryki środkowej (II)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 18 wrz 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Strach przed czarnymi

Dzisiaj jest 29 stopni w cieniu i wszyscy nasi rwandyjscy przyjaciele narzekają, że jest gorąco. Wbrew oczekiwaniom, w tym sercu czarnego lądu, leżącym niemal na samym równiku, rzadko kiedy jest tak gorąco. Dzisiejszy upał, nawet na warunki polskie nic specjalnego, to w Kigali wyjątek. Starszy Rwandyjczycy uważają że jest to oznaka nadejścia pory deszczowej. Dopóki nie nadejdzie, jest sucho, gorąco i nie ma komarów. Wprawdzie doświadczyłem już pierwszych ukłuć tych okrutnych stworzeń, fascynujący temat komarów pozostawię do nadejścia pory deszczowej. Więcej »

Środek Afryki środkowej (I)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 17 wrz 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Od jutra będę pisać bloga podróżniczego z Kigali (Rwanda), gdzie wylądowałem cztery godziny temu. Tak, tej samej gdzie 15 lat temu doszło do wybuchu bezprecedensowej masakry ludności cywilnej, w której jedno plemię Tutsi wymordowało drugie plemię, Hutu. I z wzajemnością. Zginęło łącznie ok. 2 miliony ludzi. Jean Pierre, który w 1994 roku miał 14 lat cały drży, gdy opowiada o tamtych wydarzeniach. Jego dziewięcioro rodzeństwa  przeżyło dzięki ucieczce do Tanzanii i dalej, do Austrii, USA czy Belgii. On został księdzem. Dzisiaj Rwanda to już tylko kraj Tysiąca Wzgórz, słynący z najłagodniejszego  klimatu w całej Afryce  (średnia lata to 22 stopnie, a zimy tu nie ma) i energicznych reform, dzięki którym ma nadzieję wydźwignąć się z epoki kolonialnej do nowoczesności.  Więcej »

VANUATU, prywatny raj?

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 24 sie 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

W witrynie siedziby Air Vanuatu przy Albert Street w Auckland (Nowa Zelandia) oczy przechodniów przyciąga kolorowy plakat reklamujący flagowego przewoźnika Vanuatu, egzotycznej republiki na Południowym Pacyfiku. Przedstawia zaciszną plażę nad równie malowniczą, co egzotyczną zatoką otoczoną cienistymi palmami. Grunt ma kolor złota, morze jest szmaragdowe, pod tonącą w tropikalnym słońcu palmą leży para zakochanych. Czy to już raj? Więcej »

Do góry nogami (I)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 24 sie 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Jeśli niektórym z czytającym tekst ten wyświetli się do góry nogami, proszę nie regulować komputera. Otóż, piszę te słowa z drugiej półkuli, z Australii, czyli jak wiadomo, po drugiej stronie ziemi, co niejednemu może się wydać „do góry nogami” czy jak kto woli na głowie. Więcej »

Tydzień w Druskiennika cz. 2

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 23 sie 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

15 sierpnia 2009

Przy sąsiednim stoliku po lewej, siedzą dwie starsze panie. Miłe, uśmiechnięte, bezpośrednie, inteligentne i otwarte na świat, jak wszyscy ludzie, którzy ten świat znają. Od pierwszego posiłku nawiązaliśmy rozmowę. Tym bardziej, że posługują się wszystkimi językami świata; z kelnerkami rozmawiają po litewsku lub po rosyjsku, z nami po polsku, z panią Doktor po angielsku, a między sobą w jidysz. Przyjechały z Izraela pożegnać się ze swoją młodością. Z Sowietów wyjechały w 1970 roku. Jedna z Rygi, druga z Kowna. Na tamtejszych cmentarzach mają swoich najbliższych – matki, braci, jedna nawet syna. Przez tydzień miały regenerować siły, potem pojechać w objazd rodzinnych grobów – do Kowna mają 200 km, do Rygi niewiele ponad 400. Pech chciał, jedna z nich rozchorowała się, znalazła się w szpitalu. Litewska służba zdrowia nie uznała ich izraelskiego ubezpieczenia i zażądała opłaty w gotówce. Za dwa dni pobytu zapłaciły ponad 1000 euro. Czekają na przekaz od dzieci z Tel Awiw, a ten już trzeci dzień nie nadchodzi. Nie tylko polska służba zdrowia ma problemy z wiarygodnością. Więcej »

Tydzień w Druskiennikach cz. I

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 23 sie 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Przyjazd 11 sierpnia 2009

Jedziemy z Warszawy na północy wschód, drogą na Białystok, potem w Zambrowie   skręcamy na północ do Łomży, Grajewa, przez Augustów, mijamy Sejny i po pięciu godzinach jazdy jesteśmy na Litwie. Zdumiewająco blisko, zważywszy, że przez cały okres PRL nie spotkałem nikogo, kto by odwiedził wtedy Litwę. Nic dziwnego, że wydawała się taka odległa. Więcej »

Do góry nogami (VI)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 11 mar 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

I chociaż australijska przyroda, suchy i upalny klimat sprzyjają pożarom buszu, większości nieszczęść i strat można by zapobiec. Do takiej konkluzji prowadzą rozmowy z ofiarami żywiołu, a zwłaszcza z tymi, którzy chcą się przed nim zabezpieczyć. Więcej »

Do góry nogami (V)

{ Opublikował: Jan M. Fijor Data: 24 lut 2009 }
Kategoria : MOJE PODRÓŻE

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do tego, że nieustanne zmiany daty, czy – częściej – stref czasowych bardzo mnie tutaj męczą, bo tak nie jest. W rejonie Południowego Pacyfiku – już sama ta nazwa wywołuje dreszcze podniecenia, zachęcając do błogiego, słodkiego lenistwa – czas odgrywa stosunkowo małą rolę, a bywają dni, w czasie których trudno nawet zauważyć różnicę między dniem i nocą. Więcej »