Cena strachu cz. 5

Wsku­tek ist­nie­nia kolej­nego mono­polu, jakim są księgi wie­czy­ste, czyli pań­stwowy sys­tem reje­stra­cji zmian zacho­dzą­cych na tytule wła­sno­ści, zachwiane są w Pol­sce nie tylko fun­da­menty rynku nie­ru­cho­mo­ści, ale wręcz zagro­żone kon­sty­tu­cyjne prawo własności.

Pozo­sta­wie­nie ksiąg wie­czy­stych w rękach pań­stwa, a ści­ślej sądow­nic­twa spra­wia, że są one aktu­ali­zo­wane powoli i z ogrom­nymi opóź­nie­niami, roją się od błę­dów, za które nikt tak naprawdę nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści, zaś gwa­ran­cje przez nie udzie­lane są wła­ści­wie fik­cją. Ana­chro­niczna struk­tura sys­temu ksiąg wie­czy­stych (i brak dostępu do nich stron w cza­sie trans­ak­cji prze­nie­sie­nia tytułu wła­sno­ści lub wpro­wa­dze­nia zapisu) umoż­li­wia pospo­lite oszu­stwa, z wie­lo­krotną sprze­dażą tej samej nie­ru­cho­mo­ści kilku róż­nym stro­nom włącz­nie. Może się zda­rzyć tak, że pan X sprzeda tego samego dnia prawo wła­sno­ści do swego lokalu kilku róż­nym oso­bom, inka­su­jąc od każ­dej z nich po kil­ka­set tysięcy. Spa­kuje kasę, wyje­dzie z kraju na wyspy połu­dnio­wego Pacy­fiku i jeśli kogoś na to stać, może go tam szu­kać. Gdyby nawet udało się doko­nać eks­tra­dy­cji, to przy ist­nie­ją­cym sys­te­mie wymiaru spra­wie­dli­wo­ści (a wła­ści­wie: sys­te­mie wymiaru kary), pan X. pój­dzie na kilka lat do wię­zie­nia i to wszystko. To wprost cud, że tego typu „numery” zda­rzają się tak rzadko. A prze­cież wprawny oszust może wypro­wa­dzić w pole nie tylko indy­wi­du­al­nych ama­to­rów od nie­ru­cho­mo­ści, lecz także ogromne banki. Kil­ka­krotne obcią­ża­nie tej samej hipo­teki róż­nymi dłu­gami, któ­rych nie spo­sób aktu­ali­zo­wać w cza­sie leży w zasięgu moż­li­wo­ści osob­nika nawet nie­zbyt wpraw­nego. Hipo­teka, która teo­re­tycz­nie miała być zasta­wem kre­dytu sta­nie się bez­war­to­ścio­wym kawał­kiem papieru.
Sys­tem jest bez­bronny. Metody zabez­pie­cze­nia się przed ewen­tu­al­nymi oszu­stwami są dość cha­łup­ni­cze i pole­gają głów­nie na ape­lach o wza­jemną uczci­wość, patrze­niu w oczy, czy ewen­tu­al­nie ostrze­że­niach ze strony nota­riu­sza pod adre­sem strony sprze­da­ją­cej o kon­se­kwen­cjami zata­je­nia prawdy czy oszu­stwa. Innego spo­sobu nie ma – wyznaje doświad­czony nota­riusz, doda­jąc, że nic się nie zmieni do czasu dopusz­cze­nia nota­riu­szy do ksiąg wie­czy­stych. Mię­dzy nami mówiąc, to też jest pół­śro­dek, gdyż z praw­dziwą odpo­wie­dzial­no­ścią za aktu­al­ność reje­stru i gwa­ran­cją jego rze­tel­no­ści i praw­dzi­wo­ści możemy mieć do czy­nie­nia tylko wtedy, gdy strona gwa­ran­tu­jąca pono­sić będzie oso­bi­ste kon­se­kwen­cje finan­sowe swego ewen­tu­al­nego nie­dbal­stwa. Dopóki księgi wie­czy­ste będą w rękach pań­stwa, które gwa­ran­tuje rze­tel­ność pie­niędzmi swo­ich ofiar (podat­ni­ków), dopóty o popra­wie sytu­acji nie ma mowy. A sta­tus quo jest nastę­pu­jące: nikt nie kon­tro­luje zmian na tytule wła­sno­ści na bie­żąco. Księgi wie­czy­ste, które są rze­komo gwa­ran­cją aktu­al­no­ści stanu pra­nego tytułu wła­sno­ści (hipo­teki) mają opóź­nie­nia we wpro­wa­dza­niu nowych infor­ma­cji (czyli aktu­ali­za­cji) docho­dzące nie­kiedy do roku. Jeśli nawet wyciąg z ksiąg wie­czy­stych jest aktu­alny, nie trudno zażą­dać jed­no­cze­śnie kilku wycią­gów i psa z kulawą nogą to nie obej­dzie. Pod­czas pod­pisu aktu nota­rial­nego i zmiany wła­ści­ciela nie ma przed­sta­wi­ciela insty­tu­cji ksiąg wie­czy­stych, a gdyby nawet był, to jak już powie­dzia­łem: nie bie­rze pra­wie żad­nej odpo­wie­dzial­no­ści za to co się na tym tytule zmie­nia czy zmie­niło. Ciarki prze­cho­dzą na samą myśl.
W Sta­nach Zjed­no­czo­nych, które dla mło­dej pol­skiej gospo­darki powinny być wzor­cem, podobny pań­stwowy sys­tem reje­stra­cji tytułu wła­sno­ści ist­niał od 1853 roku. W sta­nie Illi­nois, który oso­bi­ście dobrze znam nazy­wał się on „Tor­rence sys­tem” i był do połowy lat 1960. sta­no­wym mono­po­li­stą. Wpraw­dzie pań­stwo działa w Sta­nach Zjed­no­czo­nych znacz­nie spraw­niej niż w Pol­sce, a wza­jemny sza­cu­nek ludzi nie pozwala im na takie zanie­dba­nia w pracy, nawet w admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej, jak u nas, to jed­nak Tor­rence był pro­wa­dzony nie­wiele lepiej niż nasze księgi wie­czy­ste. Trans­ak­cje z zimy 1982 roku reje­stro­wane były wio­sną 1985. Błę­dów było co prawda bar­dzo nie­wiele, ale opóź­nie­nia spra­wiały, że sys­tem słu­żył dez­in­for­ma­cji, co powo­do­wało wielu pro­ce­sów o odszko­do­wa­nia, za które pła­cił podat­nik. Dopiero mniej wię­cej w poło­wie XX wieku usta­wo­dawcy doszli do wnio­sku, że z wielu wzglę­dów pań­stwo, a tym bar­dziej repre­zen­tu­jący je ludzie nie mają inte­resu w tym, żeby sys­tem dzia­łał spraw­nie i był aktu­alny i dla­tego został on nie­mal cał­ko­wi­cie spry­wa­ty­zo­wany. Podobny pro­ces miał miej­sce w kra­jach, takich jak: Kanada, Austra­lia, Zjed­no­czone Kró­le­stwo, Pół­nocna Irlan­dia, Nowa Zelan­dia, Chiny, Korea Połu­dniowa, czę­ściowo także Mek­syki i część Zachod­niej Europy. Do nas nie­stety nie dotarł, choć jak pisa­łem w poprzed­nim odcinku, w Pol­sce działa od ponad 7 lat ame­ry­kań­ska firma Ste­wart Title, czwarty co do wiel­ko­ści ubez­pie­czy­ciel na tam­tej­szym rynku.
Dzięki pry­wa­ty­za­cji sys­temu reje­stra­cji (i ubez­pie­czeń) tytułu wła­sno­ści, stał się nie tylko stu­pro­cen­towo aktu­alny, ale przede wszyst­kim bez­pieczny, pro­sty w obsłu­dze i tani. Każda trans­ak­cja, a nawet zapy­ta­nie o stan tytułu są reje­stro­wane. Każdy z takich fak­tów musi być wyja­śniony. Wpis o zmia­nach na tytule wła­sno­ści – czy to w wyniku zmiany wła­ści­ciela czy obcią­że­nia hipo­teki nowym kre­dy­tem lub nie­za­pła­co­nym rachun­keim za naprawę dachu – odno­to­wy­wane są przez firmę ubez­pie­cze­niową nie­mal w try­bie natych­mia­sto­wym. Nie można zacią­gnąć kre­dytu czy kupić miesz­ka­nia pod nie­obec­ność pra­cow­nika firmy ubez­pe­icze­nio­wej, który zda­rze­nie reje­struje. Trudno się dzi­wić. Ubez­pie­cze­nie tytułu wła­sno­ści polega na tym, że ubez­pie­czy­ciel bie­rze na sie­bie gwa­ran­cję stu­pro­cen­to­wych, jakich­kol­wiek rosz­czeń wyni­ka­ją­cych z nie­ak­tu­al­nego wpisu. Ze względu na to, że mię­dzy ubez­pie­czy­cie­lami isty­nieje silna kon­ku­ren­cja ubez­pie­cze­nie kosz­tuje nie­wiele. Jest to od 300 do 500 zło­tych przy nie­ru­cho­mo­ści o war­to­ści ok. jed­nego miliona zło­tych. Porów­najmy to z 2 pro­cen­tami (20 tysięcy zło­tych) “hara­czu” cywilno – praw­nego plus opłata za zało­że­nie ksiąg wie­czy­stych i mamy skalę nad­uży­cia ze strony naszego pań­stwa. Sys­tem ubez­pie­cze­nia tytułu jest ponadto pro­sty, przej­rzy­sty i ogól­nie dostępny. Naj­wyż­szy czas, aby zaczął dzia­łać i u nas. Chyba, że nadal mamy żyć w warun­kach peerelu bis, pełni pogardy ze strony urzęd­ni­ków i polityków.

Tytuł wła­sno­ści
Jan M. Fijor
„Kurier Finan­sowy” 2008-09-25

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 10

  1. Anna pisze:

    Tu wpisz swój komen­tarz: droga od chwili spo­rza­dze­nia aktu not. do ksiąg powinna być krótka — wzmianka w księ­dze jest w tym samym dniu!! -

  2. Zielony pisze:

    Cie­sze sie ze poru­sza Pan tak szcze­go­lowe unor­mo­wa­nia obo­wia­zu­jace w Sta­nach (i nie tylko) — Daje to mocne argu­menty do dys­ku­sji w zakre­sie roz­wia­zan praw­nych obo­wia­zu­ja­cych w Pol­sce — pod­czas spo­tkan z ludzmi.
    czło­nek UPR

  3. Alex pisze:

    Nie zga­dzam się z pana inter­pre­ta­cją pol­skiego prawa. Mam głę­bo­kie doświad­cze­nie w tym tema­cie włącz­nie ze Sta­nami Zjed­no­czo­nymi. Poprzez skom­pli­ko­wane czasy w jakich żyjemy dużo wycho­dzi na jaw – rze­czy­wi­ste zna­cze­nia tego co widzimy. W Pol­sce poprzez to że rząd zabez­pie­cza wła­sność pry­watną – zie­mia ta nale­rzy do rządu pol­skiego czyli do ludzi zamiesz­ku­ją­cych ten kraj, nawet jeśli kor­po­ra­cja jest z innego kraju ale ma sie­dzimy na ziemi pol­skiej i budy­nek sie­dziby należy do niej to zie­mia ma gwa­ra­cję rzadu pol­skiego a poprzez to ta zie­mia nalezy do Pol­ski– to mówi prawo mie­dzy­na­ro­dowe– na marginesie,według tego prawa, pol­skie woj­sko w Anglii nie bylo pol­skim woj­skiem i nie mogło same odbić kraju od Sowi­tów, w Pol­sce nazywa się to „zdradą alian­tów”, lecz oni nie zdra­dzili tylko Polacy się wro­bili. W USA zaś kry­zys ten poka­zuje że kor­po­ra­cje stały się ponad pań­stwowe, ponad ludz­kie, mające więk­sze prawa niż rząd. Wszy­scy wiemy że zrzuca się przy­czynę tego kry­zysu na pożyczki hipo­teczne. Lecz kto je brał naj­wię­cej – to kor­po­ra­cje budow­lane. Tutaj w Nowym Yorku firma budow­lana z 30 milio­nami wła­snego wkładu dostali 7 miliar­dów pożyczki , czyli 1:233 a nam zwy­kłym ludziom daje się 1:33, w sta­nie New Jer­sey są ogromne poła­cie nie sprze­da­nych domów,
    W sta­nie Geo­r­gia są mia­steczka ogro­dzone siatką włącz­nie z nowymi szko­łami , nie sprze­dane. Ta zie­mia należy do kor­po­ra­cji nie do ludzi, nie do rzadu. Teraz kto ma wie­cej do powie­dze­nia na tej ziemi, przy­zna­cie że kor­po­ra­cja, bo i akt wła­sno­ści należy do banku. Doszłow do tego że w USA kor­po­ra­cje posia­dają wła­sne armie, a i Irak jest pacy­fi­ko­wany przez woj­skową kor­po­ra­cje. Wła­ści­ciele kor­po­ra­cji nie muszą sie mar­twić opła­ce­nie podat­ków za zie­mię, gdyż kor­po­ra­cja stra­ciła pie­nią­dze budu­jąc te domy, które stoją puste, ale nie zamie­rza ich sprze­dać, bo bank je prze­jął i im są one droż­sze tym mają­tek banku jest więk­szy.
    Nowy York jest ban­kru­tem, bo banki potra­ciły dużo,a straty mogą odpi­sać sobie od zysków w przy­szlych latach, co powo­duje że nie będą pła­cić podat­ków przez następne 5 lat., nie­moż­liwe dla zwy­kłego pra­cow­nika. Sumu­jąc – pol­skie prawo nie jest takie ślepe, a oszu­kać zawsze można, lecz sprawa wła­sno­ści jest także sprawą wol­no­ści. Bo jaka ja mam wol­ność gdy muszę zapła­cić 60% podat­ków od zarob­ków, a kor­po­ra­cja może odpi­sać sobie straty w tym cza­sie, choć i ja mam straty na fudu­szu emerytalnym.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Jesli ta zie­mia jestw­spolna, to dla­czego nie mamy jakichs udzia­low w znaj­du­ja­cych sie na niej przed­sie­bior­twach? Dla­cego nikt nie placi mi czyn­szu za uzy­wa­nie mojej ziemi? To nie­preda, ze wla­snosc wspolna jest wla­sno­scia wzyst­kich. To jest mydle­nie oczu, przez tych kto­rzy aku­rat rza­dza i to oni sa wla­sci­cie­lami wspol­nej ziemi, a nie Polacy.
    Gdyby mial pan doswiad­cze­nie, jak pisze, to nie pisalby pan takich sloganow.

  5. Alex pisze:

    Panie Janie ja nie pislem o komu­ni­zmie jak to pan zin­ter­pre­to­wał. Chce pan czynsz za zie­mie ale jakimi pie­niedzmi pan chcesz być pła­cony? Za zie­mię? A prze­pra­szam, czy pan przy­pad­kiem nie masz się za wybra­nego przez Boga od kto­rego tę zie­mię na wła­sność dostał? Ktory pie­niądz ma więk­szą war­tość dla pana. Co pan pie­nia­dzem nazy­wasz? PAn wła­ści­wie mydlisz oczy ‚kim jesteś. Usta­wi­łeś się prze­ciwko PRL-bis, a poglądy swoje czer­piesz z filo­zo­fii wol­no­ści ame­ry­kań­skiej tłu­ma­czo­nej na pol­ski, to wygląda jak by ist­nie­nie Pol­ski zaczeło się gdy ame­ryka je zatwier­dziła. Pod­cho­dzisz pan do tych tema­tów jak kawa­le­rzy­sta z fil­mów pro­pa­gan­do­wych trze­ciej rze­szy– z sza­belką na czołg — wyra­zić myśl abs­trak­cyjną która ludzi zaszo­kuje, aby tylko ruch na mej stro­nie był, typowe dzien­ni­kar­stwo bru­kowe. Nie wie­dzia­łem, że posta­wie­nie czło­wieka powy­żej kor­po­ra­cji to slo­gan dla pana, tak nisko to ja pana nie ceniłem.

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Wol­ność jest ludzka, a nie amry­kań­ska, pol­ska czy jakaś inna. ist­niała odkąd ist­niał czło­wiek, przy czym pierwsi to sobie uświa­do­mili w prak­tyce Ame­ry­ka­nie. Reszty pań­skiej wypo­wie­dzi nie rozu­miem, za dużo w niej przy­miot­ni­kow, za mało rze­czow­ni­ków. życzę suk­ce­sów Jan M Fijor

  7. Mokka pisze:

    Choć Kaczyń­ski prze­pra­szał to poję­cie wykształ­ciuch jest jak naj­bar­dziej TRAFNE !!!! Pozdrawiam !!!

  8. Liliana pisze:

    Uczciwi ludzie”, to brzmi nie­praw­do­po­dob­nie. Gdzie ich szu­kać? Może w ban­kach (pry­wat­nych), a może posród makle­rów gieł­do­wych, bo jakoś ich nie widać ani w żad­nej admi­ni­stra­cji, ani wśród poli­ty­ków. Nie widac ich także w pry­wat­nym biz­ne­sie. Zatem czy wogóle ist­nieją? Pew­nie są to uczciwi poży­teczni idioci, ale im nic się nie powie­rza. Jak nara­zie „naj­uczciw­sza” giełda (czyli umó­wi­li­śmy się, ze tam się robi szmal) robi pie­nią­dze z powietrza.

  9. Piwowar pisze:

    Kto jest uczciwy? Pani Lilianno, pro­sze sie rozej­rzec wokol. Wielu z nas to uczciwi ludzie. Ja na ten przy­klad jestem uczciwy.

    Dla­tego biedny, a co za tym idzie, nie­zbyt rozgarniety…

    Radze sie strzec ludzi madrych.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    Moim zda­niem popel­nia pan nad­uzy­cie. Uczci­wosc jest warun­kiem suk­cesu mate­rial­nego i nie tylko. Bieda jest skut­kiem leni­stwa, malo­gow, ego­izmu, glu­poty, braku odpo­wie­dzial­no­sci, nie­uczci­wo­sci i innych anty­spo­lecz­nych zacho­wan. Nie­liczne wyjatki potwier­dzaja regule. Uklony JM Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*