Co robić?

Szy­kuje się poważny kry­zys gospo­dar­czy, zarówno w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, jak i Euro­pie. Więk­szość inwe­sto­rów ale i eks­per­tów jest na taką ewen­tu­al­ność nieprzygotowana.

Gieł­dowi guru nabrali wody w usta. Ci elo­kwentni dotąd męż­czyźni, nagle zanie­mó­wili. Sły­sza­łem, że nie­któ­rzy roz­glą­dają się już nawet za nową pracą. Tym­cza­sem tysiącom inwe­sto­rów, zwłasz­cza tym wpro­wa­dzo­nym w błąd świat się wali. Tylko w ciągu jed­nego dnia, 21 stycz­nia 2008, z pol­skiej giełdy wypa­ro­wało ok. 70 miliar­dów zło­tych, co sta­nowi rów­no­war­tość ponad 27 pro­cent budżetu kra­jo­wego.
Nie trudno zgad­nąć, dla­czego ludzie zacho­wują się panicz­nie. Wycho­dzi na jaw, jak bez­sen­sow­nie ulo­ko­wali swoje pie­nią­dze. Dla dużej czę­ści inwe­sto­rów, ale i dorad­ców, obecny krach jest to szo­kiem, oni nie brali pod uwagę takiej alter­na­tywy. Nawet przez myśl im nie prze­szło, że mogą stra­cić i to w takim stylu. Zamiast więc tele­fo­no­wać do swo­ich klien­tów i ich prze­pro­sić, wszystko, na co zdo­bywa się guru od komen­ta­rzy medial­nych pol­skiego rynku, Piotr Kuczyń­ski, to kry­tyka pod adre­sem dzien­ni­ka­rzy za to, że ich „mało odpo­wie­dzialna poli­tyka medialna two­rzy dzi­siaj pod­gle­bie dla praw­dzi­wego zała­ma­nia” giełdy. Guru zapo­mina, że to on był czę­stym gościem anten, kształ­tu­ją­cym bez zająk­nię­cia poli­tykę medialną, tak w cza­sach afery WGI, jak i póź­niej. Samo nazy­wa­nie inwe­sto­rów „gra­czami gieł­do­wymi”, a obec­nego kry­zysu „prze­ceną” rzuca świa­tło na zna­jo­mość eko­no­mii „głów­nego ana­li­tyka” zna­nej firmy finan­so­wej. Pan Kuczyń­ski nie jest w swej igno­ran­cji i aro­gan­cji odosob­niony. To wła­śnie ci eks­perci jesz­cze nie tak dawno zagrze­wali do „oszczę­dza­nia w fun­du­szach inwe­sty­cyj­nych”… Tym­cza­sem publicz­ność jest zde­wa­sto­wana. I to nie tylko w Pol­sce. W Hong Kongu w ciągu dwóch sesji (20 i 21 stycz­nia b.r.) główne indeksy gieł­dowe stra­ciły ponad 10 pro­cent, w Japo­nii i Korei pra­wie 12 pro­cent. Nie lepiej jest w Lon­dy­nie czy Paryżu. Sła­bym pocie­sze­niem dla kogoś, kto w jeden dzień stra­cił 15 tysięcy euro, albo w ciągu w dwóch ostat­nich tygo­dniach aż 60 tysięcy zło­tych, powie­dze­nie mu, że oto nade­szła od dawna ocze­ki­wana „korekta”. Jego nie obcho­dzą pseudo ana­lizy „makro­eko­no­miczne”, czyli wyja­śnia­nie, dla­czego dzieje się źle, on chce wie­dzieć, co powi­nien zro­bić, aby się rato­wać. Znam ten ból. Prze­ży­łem go wraz ze swo­imi klien­tami w cza­sie kra­chu 2000/2001 roku i dla­tego wiem, jak bar­dzo potrzebna jest jaka­kol­wiek rada, będąca wyra­zem tro­ski o pie­nią­dze inwestora.

Co teraz robić?

Ktoś, kto odro­bił lek­cję i posiada dobrze przy­go­to­wane port­fel inwe­sty­cyjny nie ma powo­dów do obaw. On wie, że inwe­sto­wa­nie w papiery war­to­ściowe to pro­ces dłu­go­ter­mi­nowy, a cezurą cza­sową zapew­nia­jącą racjo­nalny poziom bez­pie­czeń­stwa to, co naj­mniej 20 – 25 lat. Jeśli nawet gospo­darka się zawali na 10 lat, bo sądzę, że tym razem odra­bia­nie strat potrwa mniej wię­cej tyle, nie ma sprawy. Nasz doradca a przede wszyst­kim my sami prze­wi­du­jemy taką moż­li­wość, dla­tego spo­dzie­wamy się owo­ców naszej lokaty w bez­piecz­nej per­spek­ty­wie cza­so­wej. Ryzyko jest odwrot­nie pro­por­cjo­nalne do czasu doj­rze­wa­nia naszego port­fela inwe­sty­cyj­nego. Ryzyko rośnie więc z wie­kiem inwe­stora. Dla­tego, co 3 – 5 lat powin­ni­śmy nasze port­fele inwe­sty­cyjne dywer­sy­fi­ko­wać w kie­runku lokat o coraz więk­szym zakre­sie bez­pie­czeń­stwa.
Co ma jed­nak uczy­nić osoba, która się o wszyst­kim dowia­duje dopiero teraz?
Powinna wró­cić do swo­ich fun­da­men­tów, czyli uświa­do­mić sobie, w jakim celu zało­żyła konto inwe­sty­cyjne? Jeśli per­spek­tywa tego celu jest odle­gła (np. eme­ry­tura albo cze­sne uni­wer­sy­tec­kie nie­let­nich dzieci czy wnu­ków), niech zamknie swoje wyciągi z konta w sza­fie, zapo­mni o nich i śpi spo­koj­nie. Strata na papie­rze staje się stratą w port­felu dopiero wtedy, gdy dane aktywa sprze­damy. Nawet naj­cięż­sze rece­sje kie­dyś się koń­czą.
W przy­padku innych, pil­niej­szych celów wytyczną spo­sobu postę­po­wa­nia powinna być mak­syma: nie musisz tra­cić, to nie trać. Jeśli pomimo ambit­nych pla­nów budowy domu, masz gdzie miesz­kać, zapo­mnij na razie o budo­wie i nie likwi­duj konta. Pocze­kaj na lep­sze czasy. Jeśli jed­nak pie­nią­dze są ci potrzebne dziś, prze­łknij stratę i zwróć się do zaufa­nego doradcy podat­ko­wego, żeby ci pomógł odpi­sać ją od dochodu do opo­dat­ko­wa­nia.
Jeśli nawet stra­ci­li­śmy zaufa­nie do naszego doradcy, nie trzeba od razu ucie­kać z port­fe­lem od innego fun­du­szu inwe­sty­cyj­nego. Wystar­czy zmie­nić doradcę, lub zająć się inwe­sty­cjami samemu. Każda zmiana rodziny fun­du­szy wiąże się dodat­kowo z koniecz­no­ścią zapła­ce­nia „opłat sprze­daż­nych”, nie­kiedy jest to kilka pro­cent war­to­ści port­fela. Obecny kry­zys doty­czy całego rynku, dla­tego bar­dzo nie­wielu fun­du­szom inwe­sty­cyj­nym uda się od niego uciec.
Mimo iż dno obec­nego kry­zysu jest jesz­cze przed nami, nowym inwe­sto­rom pole­cam starą zasadę: „kupuj wtedy, gdy inni sprze­dają, sprze­daj wtedy, gdy inni kupują”. Wbrew swej pro­sto­cie postę­po­wa­nie takie nie jest wcale pro­ste. Więk­szość ludzi boi się i dla­tego reagują…odwrotnie. Stąd, dla tych bar­dziej opa­no­wa­nych i zdy­scy­pli­no­wa­nych pole­cam tech­nikę, która nazywa się „dollar-cost-average” i polega na sys­te­ma­tycz­nym inwe­sto­wa­niu pew­nej sta­łej kwoty. Jest to tech­nika pole­cana zwłasz­cza w cza­sach dużej nie­pew­no­ści. Inwe­stu­jąc stałą kwotę, nawet przy spa­da­ją­cej cenie jed­nostki fun­du­szu (lub akcji), korzy­stamy na tym, że taniej kupimy wię­cej akcji (lub jed­no­stek fun­du­szy). Z cza­sem, po rece­sji, czy kry­zy­sie, więk­sza ilość akcji (jed­no­stek) da nam więk­szy profit.

Kiedy koniec?

O tym, że jest rece­sja dowia­du­jemy się prze­waż­nie na długo przed tym zanim się ona pojawi. Po czym poznać, że kry­zys został zaże­gnany? Po tym, że ustały jego przy­czyny. Przy­czyn obec­nej rece­sji jest kilka: wojna, rosnący inter­wen­cjo­nizm gospo­dar­czy pań­stwa, gigan­tyczne świad­cze­nia socjalne, nie­rów­no­waga budże­towa i jej kon­se­kwen­cje, takie jak: kry­zys mone­tarny, czyli infla­cja. Sadząc z inten­syw­no­ści obja­wów, obecny kry­zys będzie nie tylko poważny, ale i dłu­go­trwały. Zwłasz­cza, że Biały Dom chce go łago­dzić meto­dami (obniżka podatku bez obniżki wydat­ków), któ­rego do kry­zysu dopro­wa­dziły. Decy­zja FED z 22 stycz­nia 2008 obni­ża­jąca stopy pro­cen­towe aż o 75 punk­tów pro­cen­to­wych – zda­niem eko­no­mi­stów z Insty­tutu Misesa w Ala­ba­mie – opóźni wpraw­dzie ago­nię, ale nie na długo. Pośpiech, z jakim działa bank cen­tralny świad­czy o powa­dze sytu­acji. O ile więc wycho­dze­nie gospo­darki ame­ry­kań­skiej z ostat­niej rece­sji (2000 – 2001) trwało 5 – 6 lat, o tyle kom­pen­sa­cja rece­sji tego­rocz­nej potrwa naj­praw­do­po­dob­niej dłu­żej. Pol­ski rynek jest, co prawda, w lep­szej sytu­acji od ame­ry­kań­skiego, nie ma to jed­nak więk­szego zna­cze­nia. Rece­sji, a kto wie czy nie depre­sji w Sta­nach Zjed­no­czo­nych nie jest w sta­nie oprzeć się żadna, nawet naj­zdrow­sza gospo­darka. Naj­lep­szy dowód, że naj­więk­sze straty w 2008 roku notują dotych­cza­sowi lide­rzy gospo­dar­czy: Japo­nia, Bra­zy­lia, Korea Połu­dniowa, Hong­kong i Wielka Bry­ta­nia.
Kon­klu­du­jąc: cudów nie ma, cudo­twór­ców rów­nież, dla­tego pamię­tajmy, że nikt nie zadba o nas lepiej niż uczy­nimy to sami. Nie zna­czy to wcale, że papiery war­to­ściowe są dla każ­dego. Uczmy się więc eko­no­mii, aby móc spro­stać rzym­skiej zasa­dzie „Caveat emp­tor”, czyli wziąć odpo­wie­dzial­ność za swoje pie­nią­dze we wła­sne ręce.

W obli­czu paniki
Jan M. Fijor
„różne” 2008-01-23

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 20

  1. Natniel pisze:

    Szu­kuje sie Kry­zys, a Jan Fijor ma na kry­zys recepte. Tylko nie ma recepty na kry­zys gospo­darki wla­snym portfelem.

  2. Jan M Fijor pisze:

    A skad pan zna stan mojego port­fela? Jak cho­dzi o gospo­da­ro­wa­nie w3lasnym port­fe­lem, to nie mam sobie nic do zarzu­ce­nia.
    Uklony
    Jan M Fijor

  3. www.ePorfel.com pisze:

    Gwoli spra­wie­dli­wo­ści, Panie Janie — chcę sta­nąć w obro­nie Pana Kuczyń­skiego. Śle­dzę media i znam wypo­wie­dzi ana­li­ty­ków — aku­rat Kuczyń­ski jest jed­nym z bar­dziej roz­sąd­nych. Z pew­no­ścią nie naga­niał laików w ryzyko. Wię­cej: jest jed­nym z nie­wielu ana­li­ty­ków któ­rzy dostrze­gali pro­blemy makro USA i kry­ty­ko­wali wodo­spad pie­nię­dzy gene­ro­wany przez FED, jesz­cze długo zanim się cała „impreza” zaczęła. W każ­dym razie jestem w sta­nie wymie­nić kilka nazwisk z pierw­szych stron gazet — osób które po sto­kroć bar­dziej zasłu­gują na kry­tykę niż Pan Kuczyński.

  4. Oszukany pisze:

    Jeśli chce Pan kogoś skry­ty­ko­wać to dla mnie naj­lep­szym kan­dy­da­tem jest ktoś kto nie powi­nien się wypo­wia­dać w swo­jej spra­wie, bo zysk jego firmy zależy od ilość pie­nię­dzy uto­pio­nych w rynku. A wypo­wiada się i to jak: http://tinyurl.com/382eny — i dalej to już bym nazwał „rżnię­ciem głupa”: http://tinyurl.com/35w4sb — a to już moim zda­niem jest szczyt: http://tinyurl.com/3xg4ws . I ktoś to dobrze pod­su­mo­wał: http://tinyurl.com/36bf2e

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Wypo­wia­dac sie moze, ale trzeba zazna­czyc, ze to moze byc reklama. W USA nie wolno wypo­wia­dac publicz­nie opi­nii, ktore moga slu­zyc akwi­zy­cji klien­tow. Chyba, ze zazna­cze to przed wypo­wie­dzia. Media nie ryzy­kuje. Ta zasad jest cze­scia sta­tutu samo­rza­dow finan­so­wych. Uklony Jan M Fijor

  6. Nataniel pisze:

    Fijor, czlo­wiek open­tany wsze­la­kim nega­ty­wami, gdzie nawet tam, gdzie per­spek­tywy na wol­no­ryn­kowy dobro­byt, tam czlo­wiek ow oba­czy zawsze cus nega­tyw­nego, jak swiety w kato­lic­kiej wie­rze… Rzadko dzien­ni­karz ow kon­cen­truje sie na pozy­ty­wach w zyciu.. Czy­zby takie podej­scie jest reflek­cja jego wla­snego, oso­bi­stego zycia? Trudno powie­dziec i jak zabrak­nie mu argu­men­tow to powola sie na biblie i na wszyst­kich swie­tych wlacz­nie z Ojcem Hejno.

  7. Kossakowski pisze:

    Na dobry począ­tek .
    Jak mam to rozu­mieć . PiS był zły PO dobre , a tu coś takiego .
    JMF napi­sał -„Kon­klu­du­jąc: cudów nie ma, cudo­twór­ców rów­nież, dla­tego pamię­tajmy, że nikt nie zadba o nas lepiej niż uczy­nimy to sami„
    A Tusk, to w końcu cudo­twórca czy nie ?
    Przed wybo­rami obie­cał cuda .……
    Cudem moze być tylko to , że pol­ska gospo­darka jaka jest, taka jest , dobra nie jest, ale dobrze , że nie jest aż tak zwią­zana z ame­ry­kań­ską, bo ból byłby wiekszy.

    Ame­ry­ka­nie nie­po­trzeb­nie długo pod­nie­cali się swo­imi wir­tu­al­nymi fir­mami w latach dzie­więć­dzie­sią­tych.
    Powsta­wały jak grzyby po desz­czu.
    Ich war­tość była ogromna, a mają­tek żaden.
    W wir­tu­alne firmy , któ­rych akcje szły zawrot­nie szybko w górę, inwe­sto­wali nawet pomoc­nicy murarzy .……

    Przy­szło coś, co sprawę obna­żyło i to co dobre się szybko skoń­czyło .
    Chy­trość ame­ry­kań­skich finan­si­stów była tak wielka ‚że poży­czali pie­nią­dze na domy, na kon­sump­cję, komu się da i ile się da , zakła­da­jąc , że w gospo­darce może być tylko lepiej.
    I co ?
    Jajco !!!

    Chęć robie­nia szyb­kiego szmalu na pra­cu­ją­cych na dwie zmiany ame­ry­ka­nach, prze­sło­niła oczy, i realia oka­zały się inne od zakła­da­nych .
    Wma­wia­nie ludziom ‚że muszą kupić rze­czy , które im są do niczego nie potrzebne, i na które ich nie stać , za które mogą zapła­cić kartą kre­dy­tową też miało krótki nogi .… bo przy­szedł czas gdy ludzie po pro­stu ban­kru­to­wali.
    Mam wra­że­nie , że ” ame­ry­kań­ska finan­sjera”, która jest za to i za coś innego ( patrz Irak, Afga­ni­stan) odpo­wie­dzialna, wpa­so­wała USA na nie­złą minę.

    Mam nadzieję , że skoń­czy się to tylko na rece­sji .….
    A może chciałbym ????????.……

    Według mnie , naj­pew­niej­sze inwe­sty­cje to .….….…. nie­do­sza­co­wane pol­skie nie­ru­cho­mo­ści .
    Od wielu lat dro­żeją w nie­sa­mo­wi­tym tępie ( nie wszyst­kie), od 20 do 60% rocz­nie !!!!!!!!!!
    I zysk w miarę pewny i spać można spokojnie .……

    Ser­decz­nie pozdra­wiam sza­now­nego Jasia !

  8. Jan M. Fijor pisze:

    Do poli­tyki idzie ten sam gar­ni­tur ludzi. Naj­niz­szy sort. Cza­sem (bar­dzo rzadko) trafi sie jakas That­cher, Ade­nauer, czy Reagan, ale gene­ral­nie jest to klasa pro­znia­cza, od kto­rej trudno cze­go­kol­wiek wyma­gac. Roz­nia sie mie­dzy soba mniej niz psy, choc maja tak rozne szyldy. Nie potra­fia sie sami utrzy­mac, nie maja ini­cja­tywy, dla­tego szu­kaja jedy­nie schro­nie­nia pod skrzy­dlami podat­ni­kow. Nie ma wiec sensu pod­nie­cac sie, zamiast tego, lepiej wla­snie liczyc na sie­bie. sci­skam Sta­siu JM Fijor

  9. Lukasz_28 pisze:

    Mam prośbę do Pana Jana o wytłu­ma­cze­nie mi dwóch rze­czy. Cho­dzi o wzrost inf­lan­cji wywo­łany niską stopą pro­cen­tową. Jak wia­domo stopa pro­cen­towa to cena poży­cza­nego pie­nią­dza. Skąd Bank Cen­tralny ma pie­nią­dze na poży­cza­nie i co robi gdy ich nie ma a poży­czyć musi?
    Gdyby Bank Cen­tralny nie regu­lo­wał wyso­ko­ści stopy pro­cen­to­wej, to czy sam rynek by regu­lo­wał cenę pie­nią­dza?
    Bar­dzo pro­szę o odpo­wiedź, bo cią­gle nie rozu­miem poję­cia „wpom­po­wa­nie pie­nię­dzy w rynek”.

  10. Lukasz_28 pisze:

    A tak naprawdę to nie rozu­miem dla­czego jeden Bank nie może poży­czyć pie­nię­dzy taniej niż inny.

  11. Kossakowski pisze:

    Bar­dzo dzię­kuję za wspa­niały film, do któ­rego link jest poni­żej -” Prwda o Bankach” !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  12. astor pisze:

    Jak to wypa­ro­walo z gospo­darki 27 mld?Chyba zmie­nilo wlasciciela?Co za roz­nica dla gospo­darki ze akcje firmy x ma Fra­nek czy Janek?Nie widze w ogole zadnego wplywu na gospo­darke ze ceny akcji jakiejs firmy czy tez wiek­szo­sci firm spadly.

  13. Jan M Fijor pisze:

    Jesli cena IBM spad­nie ze 105 dol. do 45 dol. to wtedy war­tosc firmy spad­nie o ok.80 mld dol. czyli wypa­ruje. Jesli kupu­jemy samo­chod za 50 tys.a traci on na war­to­sci 10 tys. to zna­czy, ze jego war­tosc w sta­lym pie­nia­dzu spa­dla. Czy ktos na tym zyskal?
    Uklony
    Jan M Fijor

  14. astor pisze:

    Jesli kupi­lem samo­chod za 50 tys. a po mie­siacu jego war­tosc spa­dla do 10 tys. to roz­nice wciaz posiada moj sprze­dawca a wiec nic nie wyparowalo.A ja mam moj samo­chod tak jak go mia­lem w chwili kupna.To ze moglem pocze­kac mie­siac i kupic o 40 tys.mniej to moja starta,bo wyda­lem za duzo.Wartosc towa­row okre­sla rynek,wiec jesli cos tanieje to nie mozna powie­dziec ze roz­nica pie­nie­dzy mie­dzy cena pier­wotna a niz­sza wyparowala.Najwyzej zmie­nila wlasciciela,i tyle.Tak samo jest z akcjami na gieldzie,w szcze­gol­no­sci ze jest to raczej zamkniety krag ludzi,handlujacych tym towa­rem,
    Pozdrawiam.

  15. wolski pisze:

    Gielda-iluzja bogac­twa
    Banki cen­tralne pozy­czaja kre­dyt a nie gotowke, jest to „naj­lep­sza” droga do wpro­wa­dze­nia „pie­nie­dzy” na rynek co powo­duje z kolei infla­cje. Kiedy osoba dostaje kre­dyt [bank robi go z powi­trza bez kosz­tow] wpi­suje go po stro­nie zysku, bank jest bogat­szy [czyz to nie piekne] o sume pozy­zona. Gdy osoba nie placi pozyczki banki udaja ze sa stratni, [moga wyma­zac ten zysk tak szybko jak go wpro­wa­dzili.] Kie­dys kiedy sre­bro i zloto bylo praw­nym pie­nia­dzem a „bank nota„legalnym ich pokwi­to­wa­niem koszt pracy pro­duk­cji obu metali byl niw­spol­mier­nie duzy ale spra­wie­dliwy. Obec­nie, zasada jest ta sama zloto sre­bro zasta­piono „bank nota” a „bank nota” jest obec­nie kre­dy­tem ‚czyli opi­nia kogos o nas. Bank stwo­rzyc kre­dyt nie wklada zadnej pracy w to dzielo, a pozy­czjacy musi haro­wac lata zeby to nic spla­cac ..to dla pana Lukasza

  16. Lukasz_28 pisze:

    Paine Wol­ski, dzie­kuje za odpo­wiedź ale nadal nie rozu­miem. Jeżeli Bank Cen­tralny pozy­cza kre­dyt, a nie gotówkę, to co w efek­cie dostaje wła­ści­ciel który sprze­daje nieruchomość?

  17. astor pisze:

    Dostaje pie­nia­dze fiducjarne,o tym jest w tym filmie.Oczywiscie te pie­nia­dze mozna a naj­le­piej zamie­nic na towar.Problem jed­nak w tym ze gdyby wszycy posia­da­jace gotowke tzn.majacy jakies aktywa z ban­kach chcieli zamie­nic to na towar,czy by tego towaru nie zabraklo?A co z inflacja?Jak wysoko by siegnela?

  18. Lukasz_28 pisze:

    Czyli teraz mozna miec albo rece­sje pod­no­sząc stopy pro­cen­towe (Europa) albo infla­cje obni­ża­jąc stopy pro­cen­towe (USA) ?

  19. Tomasz W pisze:

    Jesz­cze jeden post w obro­nie P. Kuczyń­skiego. Jako jedyny dużo przed zała­ma­niem mówił o bar­dzo prze­war­to­ścio­wa­nych akcjach. Na róż­nych forach dostał nawet przy­do­mek czło­wiek bessa bo gło­sił ją od conajm­niej 2006 roku. pozdrawiam

  20. Jan M. Fijor pisze:

    Pozo­stane przy swoim; nie­wielu komen­ta­to­rów popel­nia tyle ble­dow co p. Kuczyn­ski. Jesli do tego jest bez­kry­tycz­nie pro­mo­wany przez media, to mamy mie­szanke wybu­chowa. Uklony Jan M Fijor P.S. Cie­kawe czy inwe­sto­wal na krotko? I ile na tym zaro­bil? To by byla dla mnie miara facho­wo­sci, a nie asekuranctwo.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts