Dlaczego upadł Lehman Brothers

Gdy bank inwe­sty­cyjny Leh­man Bro­thers cze­kało już nie­mal pewne ban­kruc­two, jego pre­zes Richard Fuld wyko­nał jesz­cze jeden tele­fon do czło­wieka, o któ­rym sądził, że mógłby mu pomóc. Nie pomógł. Dzien­ni­ka­rze „Wall Street Jour­nal” zre­kon­stru­owali, jak doszło do upadku jed­nego wiel­kiego banku i dla­czego drugi został ura­to­wany czy­taj dalej…

W nie­dzielne popo­łu­dnie 14 wrze­śnia Fuld, pra­gnąc za wszelką cenę unik­nąć upadku zatrud­nia­ją­cej 25 tys. ludzi firmy, zadzwo­nił do Char­lotte w Karo­li­nie Pół­noc­nej, gdzie mieszka pre­zes Bank of Ame­rica Ken­neth D. Lewis. Dotych­cza­sowe próby skon­tak­to­wa­nia się z nim pozo­sta­wały bez odpo­wie­dzi. Tym razem jed­nak żona Lewisa Donna ode­brała tele­fon i powie­działa, że jeżeli Lewis będzie chciał oddzwo­nić, to oddzwoni. Fuld zaczął ją prze­pra­szać, że zawraca jej głowę. — Tak mi przy­kro — mówił.

Wall Street prze­stało ist­nieć Z dzi­siej­szej per­spek­tywy widać, że jego słowa mogły się rów­nież odno­sić do modelu banku inwe­sty­cyj­nego, który naj­le­piej uosa­biał słowa „Wall Street”. W ciągu kilku godzin od wspo­mnia­nego tele­fonu Leh­man ogło­sił ban­kruc­two. Po tygo­dniu Wall Street, jakie zna­li­śmy — słabo ure­gu­lo­wane, uwiel­bia­jące ryzyko i hoj­nie wyna­gra­dza­jące — prze­stało ist­nieć. Gdy Fuld coraz bar­dziej despe­racko sta­rał się w week­end ura­to­wać swoją firmę, sze­fo­wie trzech innych gigan­tów inwe­sty­cyj­nych z Wall Street — Mer­rill Lynch, Gold­man Sachs i Mor­gan Stan­ley — toczyli wła­sne bata­lie, bo ich firmy zna­la­zły się pod nara­sta­jącą pre­sją. Takiego week­endu Wall Street jesz­cze nie prze­żyło. Pod­czas poprzed­nich kry­zy­sów jego sze­fo­wie jed­no­czyli siły, by ura­to­wać swój model życia. Tym razem finan­sowa dziura, którą sami wyko­pali, oka­zała się zbyt duża, a Fuld, który odmó­wił wypo­wie­dzi na potrzeby tego arty­kułu, stał się pierw­szym kozłem ofiarnym.

We wrze­śniu wielu uczest­ni­ków ame­ry­kań­skiej branży papie­rów war­to­ścio­wych musiało w spo­sób spek­ta­ku­larny zacząć roz­plą­ty­wać wiele nici. Ban­kie­rzy hipo­teczni przy­zna­wali Ame­ry­ka­nom kre­dyty na domy, na które nie było ich stać. Banki inwe­sty­cyjne pako­wały te kre­dyty w skom­pli­ko­wane instru­menty finan­sowe, któ­rych ryzyka nie zawsze rozu­miały. Agen­cje ratin­gowe wyra­żały swoją apro­batę, inwe­sto­rzy na potęgę poży­czali pie­nią­dze, by kupo­wać, a organy nad­zoru igno­ro­wały sygnały ostrze­gaw­cze. Jed­nak w cen­trum tego wszyst­kiego znaj­do­wało się czte­rech bos­sów z Wall Street, któ­rym w okre­sie boomu pła­cono miliony dola­rów, by wła­ści­wie zarzą­dzali ryzy­kiem w swo­ich fir­mach. Szcze­góły decy­zji podej­mo­wa­nych przez tych ludzi i nego­cja­cje, o któ­rych w wielu przy­pad­kach dowia­du­jemy się po raz pierw­szy, poka­zują, jak sta­rali się oni nie dopu­ścić do uśmier­ce­nia ame­ry­kań­skich gigan­tów ban­ko­wo­ści inwe­sty­cyj­nej. Ich wysiłki zna­la­zły kul­mi­na­cję pod­czas sza­lo­nego week­endu, od rana do nocy wypeł­nio­nego pouf­nymi nego­cja­cjami i oso­bi­stymi potycz­kami, któ­rych celem było utrzy­ma­nie ich firm na powierzchni. Prze­bieg tych wyda­rzeń zre­kon­stru­owa­li­śmy na pod­sta­wie doku­men­tów fir­mo­wych i innych, kore­spon­den­cji elek­tro­nicz­nej i roz­mów z sze­fami z Wall Street, deale­rami, przed­sta­wi­cie­lami nad­zoru, inwe­sto­rami i innymi osobami.

Upa­dek Bear Ste­arns nic nie pomógł W począt­ko­wej czę­ści minio­nego roku, kiedy kry­zys finan­sowy pochło­nął swoją pierw­szą ofiarę Bear Ste­arns pozo­stali władcy Wall Street uznali, że oko cyklonu ich omi­nęło. Bear Ste­arns, naj­mniej­szy z pię­ciu nie­za­leż­nych ban­ków inwe­sty­cyj­nych z Wall Street, upadł w zale­d­wie kilka mie­sięcy po tym, jak nie­tra­fione inwe­sty­cje w kre­dyty sub­prime zato­piły dwa jego fun­du­sze hed­gin­gowe. W marcu 2008 r. rząd zor­ga­ni­zo­wał sprze­daż Bear Ste­arns dla JP Mor­gan.
Gdy Bear Ste­arns otarł się o śmierć, Rezerwa Fede­ralna po raz pierw­szy pozwo­liła domom inwe­sty­cyj­nym poży­czać pie­nią­dze od rządu na nie­mal tych samych warun­kach co banki komer­cyjne. Wielu ludzi z Wall Street uznało dopusz­cze­nie ban­ków inwe­sty­cyj­nych do „okna dys­kon­to­wego” za rodzaj czeku in blanco, który trudno będzie odzy­skać. Był to jed­nak rów­nież pierw­szy krok, który dawał rzą­dowi więk­szy wpływ na słabo dotąd regu­lo­waną branżę. W kwiet­niu pre­zes Mor­gan Stan­ley John Mack powie­dział akcjo­na­riu­szom, że kry­zys na ame­ry­kań­skim rynku sub­prime zbliża się ku koń­cowi. Podob­nego zda­nia był wtedy szef Gold­man Sachs Lloyd Blank­fein. Mack i Blank­fein mieli pewne powody do opty­mi­zmu. Mack późno wpro­wa­dził Mor­gana w seg­ment papie­rów hipo­tecz­nych i sto­sun­kowo szybko zaczął sprze­da­wać aktywa, by pozy­skać gotówkę. Gold­man pod rzą­dami Blank­fe­ina był w jesz­cze mniej­szym stop­niu zaan­ga­żo­wany w papiery typu sub­prime. Blank­fein swój opty­mizm czer­pał rów­nież z faktu posia­da­nia góry rzą­do­wych obli­ga­cji i innych papie­rów war­to­ścio­wych, które jego firma trzy­mała na wypa­dek kło­po­tów z finan­so­wa­niem. W dru­gim kwar­tale Gold­man zwięk­szył te zapasy o ponad 30 pro­cent, do 88 mld dol.
Poważ­niej­sze pro­blemy miał Mer­rill Lynch i Leh­man. John Thain, były pre­zes Gold­man Sachs i nowo­jor­skiej giełdy, objął wła­dzę w Mer­rill Lynch w grud­niu 2007 roku. Szybko zaczął ciąć koszty, wysta­wia­jąc mię­dzy innymi na sprze­daż kor­po­ra­cyjny heli­kop­ter i wymie­nia­jąc na pię­trze, gdzie rezy­do­wał zarząd, praw­dziwe kwiaty na sztuczne, co miało przy­nieść roczne oszczęd­no­ści rzędu 200 tys. dola­rów rocz­nie. Thain miał jed­nak rów­nież i poważ­niej­sze pro­blemy, jak na przy­kład warte 55 mld dol. wadliwe aktywa hipo­teczne, które Mer­rill kupił pod rzą­dami jego poprzed­nika. W ciągu kilku tygo­dni od obję­cia ste­rów w fir­mie pozy­skał ponad 12 mld dol. tak potrzeb­nego kapi­tału, w tym pięć miliar­dów od pań­stwo­wej sin­ga­pur­skiej firmy inwe­sty­cyj­nej Tema­sek Hol­dings, która zapła­ciła 48 dola­rów za akcję. Nie­które z tych trans­ak­cji oka­zały się kosz­towne. Ponie­waż poten­cjalni inwe­sto­rzy sta­wiali twarde warunki, Thain obie­cał Tema­se­kowi i innym, że jeżeli w ciągu roku Mer­rill sprzeda dodat­kowe akcje zwy­kłe po niż­szej cenie, to firma im to zre­kom­pen­suje. W ciągu kilku mie­sięcy, gdy Mer­rill musiał doko­nać wiel­kich odpi­sów z tytułu port­fela papie­rów hipo­tecz­nych sprze­da­wa­nych obec­nie za gro­sze, Mer­rill musiał pozy­skać dodat­kowe 25 dola­rów na akcję. Mer­rill wyemi­to­wał dodat­kowe papiery, by spła­cić wcze­śniej­szych inwe­sto­rów, roz­wad­nia­jąc akcje zwy­kłe o 39 pro­cent. Roz­wod­nie­nie to w isto­cie kosz­to­wało akcjo­na­riu­szy około pię­ciu miliar­dów dola­rów, pod­czas gdy przy emi­sji akcji prze­zna­czo­nych dla Tema­sek mówiono o 2,5 mld dol.

Fuld nego­cjo­wał zbyt twardo Leh­man Bro­thers także sta­nął w obli­czu koniecz­no­ści doko­na­nia miliar­do­wych odpi­sów z tytułu nie­tra­fio­nych inwe­sty­cji hipo­tecz­nych. W czerwcu Leh­man poin­for­mo­wał o pierw­szej stra­cie kwar­tal­nej od 14 lat, czyli od czasu kiedy spółka weszła na giełdę. Pod rzą­dami Fulda Leh­man pod­niósł kapi­tał. Kry­tycy twier­dzą jed­nak, że Fuld zbyt wolno oddzie­lał złe aktywa od docho­do­wych seg­men­tów dzia­łal­no­ści banku. Sta­wiał też twarde warunki, tak że przy­naj­mniej jeden poten­cjalny inwe­stor wyco­fał się z nego­cja­cji.
Fuld nie po raz pierw­szy musiał mie­rzyć się z trud­no­ściami. Od czasu obję­cia ste­rów w Leh­ma­nie w 1994 roku roz­sze­rzył dzia­łal­ność liczą­cej 158 lat firmy, która dotąd spe­cja­li­zo­wała się w rynku obli­ga­cji, na takie lukra­tywne dzie­dziny jak ban­ko­wość inwe­sty­cyjna i han­del akcjami. W tym cza­sie kon­se­kwent­nie demen­to­wał nie­spraw­dzone plotki o kon­dy­cji finan­so­wej firmy i zapo­wia­dał, że pozo­sta­nie ona nie­za­leżna. — Tak długo, jak ja żyję, ta firma nigdy nie zosta­nie sprze­dana — powie­dział Fuld w grud­niu 2007 roku według osoby, która z nim wtedy roz­ma­wiała.
Latem 2008 roku Fuld wciąż nie tra­cił wiary, szcze­gól­nie że branża otrzy­mała prawo do korzy­sta­nia z okna dys­kon­to­wego Fed. — Mamy dostęp do fun­du­szy fede­ral­nych. Teraz nie możemy upaść — mówił Fuld swoim mene­dże­rom. Jed­nak w pią­tek 12 wrze­śnia było już jasne, że upa­dłość może się oka­zać jedy­nym roz­wią­za­niem dla Leh­mana. W ciągu tygo­dnia zaufa­nie do Leh­mana gwał­tow­nie spa­dło. Firma podała, że jej straty w trze­cim kwar­tale mogą się­gnąć łącz­nie pra­wie czte­rech miliar­dów dola­rów. Bank cle­arin­gowy Leh­mana JP Mor­gan zażą­dał dodat­ko­wych zabez­pie­czeń w wyso­ko­ści 5 miliar­dów dola­rów. Próby podej­mo­wane przez Leh­mana, by pozy­skać pie­nią­dze od jed­nego z ban­ków kore­ań­skich, spa­liły na panewce. Agen­cje ratin­gowe ostrze­gały, że jeżeli Leh­man nie zbie­rze wię­cej kapi­tału w week­end, to musi się liczyć z obni­że­niem ratingu. To ozna­cza­łoby zaś, że firma musia­łaby przed­sta­wić dodat­kowe zabez­pie­cze­nia dla już ist­nie­ją­cego długu, a nowe kre­dyty sta­łyby się droż­sze w obsłu­dze. Gdyby Ful­dowi do nie­dzieli w nocy nie udało się zna­leźć inwe­stora, ten tak kocha­jący swoją nie­za­leż­ność pre­zes mógłby zostać zmu­szony do ogło­sze­nia ban­kruc­twa swo­jej firmy.

Na początku tygo­dnia Fuld zwró­cił się do Lewisa z Bank of Ame­rica z pro­po­zy­cją kupna Leh­mana. Jed­no­cze­śnie jeden z przed­sta­wi­cieli ame­ry­kań­skiego Depar­ta­mentu Skarbu skon­tak­to­wał się z bry­tyj­skim Barc­lays, suge­ru­jąc, by ten roz­wa­żył obję­cie pakietu w Leh­ma­nie. Naj­wyżsi rangą mene­dże­ro­wie Fulda spę­dzili pią­tek, krą­żąc pomię­dzy kan­ce­la­riami praw­nymi obu ofe­ren­tów.
Leh­man roz­wa­żał rów­nież trze­cią opcję. Poprzed­niego wie­czora doświad­czony spe­cja­li­sta od postę­po­wa­nia upa­dło­ścio­wego Har­ley Mil­ler z kan­ce­la­rii Weil, Got­shal & Man­ges zaczął w sekre­cie przy­go­to­wy­wać wstępną wer­sję wnio­sku o upa­dłość. Ban­kowi giganci budzą się ze snu Pro­blemy Leh­mana posta­wiły w stan goto­wo­ści resztę Wall Street. Tego ranka w sali kon­fe­ren­cyj­nej Mer­rill Lynch w cen­trum Man­hat­tanu Thain roz­ma­wiał przez tele­fon z radą nad­zor­czą Mer­rilla, zasta­na­wia­jąc się, jak opa­no­wać chaos. — Leh­man upad­nie, a potem gra­jący na zniżkę zabiorą się za nas. Pokaż mi, jak to się może skoń­czyć w inny spo­sób — ostrze­gał jeden z człon­ków rady Mer­rilla John Fin­ne­gan.
 – Mer­rill oca­leje — powie­dział Thain. — Nie jeste­śmy Leh­ma­nem — prze­ko­ny­wał, zauwa­ża­jąc, że firma ma cenne aktywa, mię­dzy innymi pakiet w Blac­kRock, ren­tow­nej fir­mie zarzą­dza­ją­cej akty­wami. Jed­nak klienci Mer­rill także zaczęli wyco­fy­wać pie­nią­dze. Kurs akcji piko­wał. Sze­fo­wie firmy, w tym pre­zy­dent Mer­rilla Gre­gory Fle­ming, zaczęli wyka­zy­wać ner­wo­wość. Fle­ming sądził, że zna­lazł ide­al­nego part­nera dla Mer­rilla. Bank of Ame­rica ze swym solid­nym bilan­sem i pio­nem ban­ko­wo­ści deta­licz­nej dobrze uzu­peł­niałby się z Mer­ril­lem, który miał doświad­cze­nie w obro­cie akcjami i armię 16 tys. deale­rów. Fle­ming oba­wiał się jed­nak, że Bank of Ame­rica może zamiast tego kupić Leh­mana. Fle­ming zadzwo­nił do dłu­go­let­niego praw­nika Bank of Ame­rica Edwarda Herlihy’ego z kan­ce­la­rii Wach­tell, Lip­ton, Rosen & Katz. — Musimy poga­dać — powie­dział Fle­ming. Poin­for­mo­wano go, że Thain będzie się sta­rał dotrzeć do szefa Bank of Ame­rica. — Wiem. Zoba­czę, co da się zro­bić — odrzekł Fle­ming. O 17 w pią­tek, po dniu, w któ­rym klienci na potęgę wyco­fy­wali środki z Leh­mana, zadzwo­nił tele­fon Tha­ina. Dzwo­nili z resortu skarbu. — Bądź w Fed o szó­stej — poin­stru­owano go.

Wkrótce potem Thain wraz z Mac­kiem z Mor­gana i Blank­fe­inem z Gold­mana zebrali się w sie­dzi­bie nowo­jor­skiego oddziału Fed w cen­trum Man­hat­tanu w pokoju, w któ­rym nie­gdyś można było w gotówce odbie­rać odsetki obli­ga­cji skar­bo­wych. Tę trójkę powi­tali władcy naj­więk­szej gospo­darki świata — pre­zes Rezerwy Fede­ral­nej Ben Ber­nanke, sekre­tarz skarbu Henry Paul­son, pre­zes nowo­jor­skiego Fed Timo­thy Geith­ner i szef Komi­sji Papie­rów War­to­ścio­wych i Giełd (SEC) Chri­sto­pher Cox. To był wyraźny sygnał dla firm z Wall Street, że po latach moni­to­ro­wa­nia przez SEC wkrótce znajdą się także pod kon­trolą wypo­sa­żo­nego w nowe upraw­nie­nia Fed.
Przed­sta­wi­ciele władz fede­ral­nych powie­dzieli sze­fom z Wall Street, by ci wró­cili rano. Jeżeli zamie­sza­nie wokół Leh­mana miało zostać roz­wią­zane, Wall Street powinno to zro­bić wła­snymi siłami. Publicz­nej pomocy nie będzie. Roz­wią­za­nie wypra­co­wane przez samą branżę nie byłoby czymś bez pre­ce­densu. Pod­czas paniki ryn­ko­wej w 1907 r. finan­si­sta J.P. Mor­gan prze­ko­nał innych ban­kie­rów, by pomo­gli sfi­nan­so­wać pomoc dla pod­upa­dłych kon­ku­ren­tów. Rywale zjed­no­czyli się ponow­nie w 1998 r., bro­niąc sys­temu finan­so­wego przed kon­se­kwen­cjami upadku fun­du­szu hed­gin­go­wego Long Term Capi­tal Management.

Leh­ma­nowi się nie uda Tym razem jed­nak pro­ble­mów Fulda nie dało się już raczej roz­wią­zać. Tam­tej nocy zespół Bank of Ame­rica doszedł do wnio­sku, że port­fel nie­ru­cho­mo­ściowy Leh­mana wygląda gorzej, niż ocze­ki­wano, w rezul­ta­cie zobo­wią­za­nia firmy prze­kra­czały praw­do­po­dob­nie aktywa. — Potrze­bu­jemy wspar­cia rządu, ale go nie otrzy­mu­jemy — powie­dział swo­jej gru­pie główny nego­cja­tor banku Greg Curl. Nie­któ­rzy nego­cja­to­rzy byli przy­go­to­wani, by wcze­śnie rano odle­cieć do kwa­tery głów­nej w Char­lotte. Lewis nie przy­je­chał do Nowego Jorku na roz­mowy w spra­wie Leh­mana. Zadzwo­nił do Fulda z Char­lotte, mówiąc mu, że Bank of Ame­rica nie może zre­ali­zo­wać tej trans­ak­cji bez pomocy fede­ral­nej. — Zatrzy­mamy zespół w Nowym Jorku, na wypa­dek gdyby sytu­acja się zmie­niła — powie­dział Lewis. Fuld przy­był do biura Leh­mana w sobotę o siód­mej rano ubrany w nie­bie­ski gar­ni­tur i takiż kra­wat. Roz­mowy z Barc­lay­sem wciąż trwały. Gdyby rząd zmie­nił zda­nie, otwarta pozo­sta­wa­łaby też opcja z Bank of Ame­rica. Mer­rill tym­cza­sem roz­po­czął wła­sne pod­chody pod Bank of Ame­rica. W swoim domu w Rye w sta­nie Nowy Jork Thain przy­go­to­wy­wał się do spę­dze­nia dnia w sie­dzi­bie nowo­jor­skiego Fed, kiedy zadzwo­nił tele­fon. To był pre­zy­dent Mer­rilla Fle­ming. — John, naprawdę musisz zadzwo­nić do Kena Lewisa — powie­dział Fle­ming. — Daj mi jego numer — powie­dział Thain, dopi­su­jąc kolejną pozy­cję w swoim roz­kła­dzie dnia. Czarny SUV Tha­ina zaje­chał przed sie­dzibę nowo­jor­skiego Fed tuż przed ósmą rano. Sze­fo­wie wszyst­kich czte­rech ban­ków inwe­sty­cyj­nych — bez Fulda — już tam byli.

Urzęd­nicy fede­ralni podzie­lili Tha­ina, Macka i Blank­fe­ina oraz ich czo­ło­wych dorad­ców na grupy. Jedna ana­li­zo­wała poten­cjalne kon­se­kwen­cje upadku Leh­mana. Zada­niem innej była wycena kon­tro­wer­syj­nych inwe­sty­cji Leh­mana w nie­ru­cho­mo­ści. Trze­cia grupa, w któ­rej zna­leźli się Thain i Mack z Mor­gana, miała prze­dys­ku­to­wać opcję akcji ratun­ko­wej dla Leh­mana zor­ga­ni­zo­wa­nej przez samą branżę. Pre­zy­dent Leh­mana Bart McDade zapo­znał grupę z księ­gami finan­so­wymi firmy, które przed­sta­wiały dość ponury obraz. McDade nie odpo­wie­dział na prośbę o wypo­wiedź na potrzeby tego arty­kułu. Mack kwe­stio­no­wał zdol­ność Wall Street do napra­wie­nia rynku. Firmy mogłyby spró­bo­wać ura­to­wać Leh­mana, twier­dził, ale nie ma żad­nych gwa­ran­cji, że za chwilę nie będą tego musiały zro­bić z kolej­nym kon­ku­ren­tem. — Jeżeli wej­dziemy w tę trans­ak­cję, to gdzie to się skoń­czy? — pytał. Kiedy McDade przed­sta­wiał sytu­ację Leh­mana, Thain doznał obja­wie­nia: „W przy­szły pią­tek ja mogę sie­dzieć na tym miej­scu”. Thain w pew­nym momen­cie wyszedł, by spo­tkać się kie­row­nic­twem Mer­rilla. — Leh­ma­nowi się nie uda — powie­dział im. Mer­rill doga­duje się z Bank of Ame­rica Thain sprzed sie­dziby Fed zadzwo­nił do szefa Bank of Ame­rica w Char­lotte. — Mogę tam być za kilka godzin — powie­dział Lewis. Tym­cza­sem w biu­rze Leh­mana Fuld także wydzwa­niał do domu Lewisa w Karo­li­nie Pół­noc­nej. Jego tele­fony pozo­sta­wały jed­nak bez odpo­wie­dzi. — Nie mogę uwie­rzyć, że ten skur… nie odpo­wiada na moje tele­fony — powie­dział do jed­nego ze swo­ich dorad­ców. Tym­cza­sem zespół upa­dło­ściowy Leh­mana przy­stą­pił do akcji. Wkrótce po 12 w połu­dnie Mil­ler, szef pionu upa­dło­ścio­wego w Weil Got­shal, wysłał e-mail do kilku part­ne­rów, nie wymie­nia­jąc jed­nak nazwy Leh­mana. Temat wia­do­mo­ści brzmiał: „Pilne. Kryp­to­nim: Ekwi­nok­cjum. Despe­racko potrze­buję pomocy w nad­zwy­czaj­nej sytuacji”.

Przez cały dzień praw­nicy Mil­lera pra­co­wali z urzęd­ni­kami Rezerwy Fede­ral­nej, pró­bu­jąc zebrać infor­ma­cje o Leh­ma­nie. Ponie­waż jed­nak całe kie­row­nic­two Leh­mana było zaan­ga­żo­wane w nego­cja­cje z Fed i Barc­lay­sem, praw­nicy mieli pro­blemy ze zdo­by­ciem szcze­gó­łów, na któ­rych im zale­żało.
Tego samego popo­łu­dnia szef Mer­rilla spo­tkał się z pre­ze­sem Bank of Ame­rica Lewi­sem w nale­żą­cym do kor­po­ra­cji apar­ta­men­cie w Time War­ner Cen­ter. Pod­czas roz­mowy w cztery oczy obaj pano­wie zgo­dzili się, że wszystko wska­zuje na to, że Leh­man zosta­nie zmu­szony do ogło­sze­nia upa­dło­ści. Thain zło­żył wstępną ofertę: — Co powiesz na kupno 9,9-procentowego pakietu w Mer­rillu? — zapro­po­no­wał. Lewis powie­dział, że bank nie jest zain­te­re­so­wany udzia­łami mniej­szo­ścio­wymi. Zasu­ge­ro­wał, że Bank of Ame­rica mógłby kupić całą firmę. — Nie przy­sze­dłem tutaj sprze­da­wać Mer­rilla — odrzekł Thain.
 – Ale ja tego wła­śnie chcę — skon­tro­wał Lewis.
Obie strony zgo­dziły się na kon­ty­nu­owa­nie roz­mów. Jed­no­cze­śnie w nowo­jor­skiej sie­dzi­bie Fed pod czuj­nym okiem przed­sta­wi­cieli rządu toczyły się nego­cja­cje Leh­mana z Barc­lay­sem. — Czy nie powi­nie­nem tam być? — dopy­ty­wał swo­ich dorad­ców Fuld. Nie wie­dział, że przed­sta­wi­ciele rządu poin­stru­owali czo­ło­wych pra­cow­ni­ków Leh­mana, że mają trzy­mać Fulda z daleka od tych nego­cja­cji. Na spo­tka­niach w Fed więk­szość roz­mów toczyła się kulu­arach. Kiedy Thain wró­cił do sie­dziby banku cen­tral­nego z roz­mowy z Lewi­sem, doradcy Mer­rilla powie­dzieli mu, że zwró­cili się do nich przed­sta­wi­ciele Gold­man Sachs. Kon­ku­ren­cyjny bank był zain­te­re­so­wany obję­ciem pakietu w wyso­ko­ści 9,9 pro­cent i pro­po­no­wał otwar­cie linii kre­dy­to­wej na 10 mld dol. Thain ana­li­zo­wał tę infor­ma­cję, kiedy zwró­cił się do niego Mack z Mor­gan Stan­ley. — Powin­ni­śmy poga­dać — powie­dział. Sze­fo­wie Mer­rilla i Mor­gana umó­wili się na spo­tka­nie wie­czo­rem. Obie strony czuły, że mogą sko­rzy­stać na fuzji. Thain suge­ro­wał że trans­ak­cja powinna być zawarta szybko. Spo­tka­nie zakoń­czyło się jed­nak bez kon­klu­zji. — Mamy posie­dze­nie rady we wto­rek i wtedy się do cie­bie ode­zwę — powie­dział Mack na poże­gna­nie. Gdy Thain i jego doradcy opusz­czali apar­ta­ment, szef Mer­rilla zasu­ge­ro­wał, że nie ma wiel­kich nadziei na trans­ak­cję z Mor­gan Stan­ley. — Myślę, że oni nie zdają sobie sprawy, jak nam się spie­szy — powiedział.

Tym­cza­sem w sie­dzi­bie firmy praw­ni­czej Wach­tell Lep­ton trwały nego­cja­cje mię­dzy Mer­ril­lem a Bank of Ame­rica. O trze­ciej w nocy nego­cja­to­rzy zamó­wili pizzę. Naj­więk­sze ban­kruc­two w histo­rii Tego wie­czora w biu­rze Leh­mana Fuld wciąż nie mógł się dodzwo­nić do Lewisa. Praw­nicy z Weil prze­ko­py­wali się przez doku­menty, przy­go­to­wu­jąc wnio­sek o ogło­sze­nie naj­więk­szego ban­kruc­twa w histo­rii USA. Wresz­cie poja­wiła się jed­nak jakaś dobra wia­do­mość dla Leh­mana. Barc­lays zgo­dził się go kupić, pod warun­kiem że nie będzie musiał brać na sie­bie wadli­wych akty­wów hipo­tecz­nych. Wydzie­lony miał rów­nież zostać pion zarzą­dza­nia akty­wami. Fed suge­ro­wał, że syn­dy­kat ban­ków i bro­ke­rów mógłby zebrać dość kapi­tału, by wspo­móc osobną spółkę, która wzię­łaby na sie­bie złe aktywa nie­ru­cho­mo­ściowe Leh­mana. Kilka godzin póź­niej, w nie­dzielę o ósmej rano, Thain przy­był do Time War­ner Cen­ter na dru­gie spo­tka­nie w cztery oczy z Lewi­sem. Doma­gał się wyso­kiej ceny za Mer­rilla mimo ostat­niego spadku kursu akcji. Jed­no­cze­śnie przed­sta­wi­ciele Mer­rilla nara­dzali się z ban­kie­rami z Gold­man Sachs. Nie­któ­rzy człon­ko­wie zespołu Mer­rilla wąt­pili, by Gold­man mógł ura­to­wać firmę, przej­mu­jąc 9,9-procentowy pakiet. Pete Kelly, główny praw­nik Mer­rilla, także miał opory przed poka­zy­wa­niem kon­ku­ren­towi fir­mo­wych ksiąg finan­so­wych. O dzie­wią­tej rano sze­fo­wie ban­ków zja­wili się w sie­dzi­bie nowo­jor­skiego Fed na drugi dzień roz­mów. Thain, idąc na spo­tka­nie, miał już w ręka­wie kilka opcji dla Mer­rilla. W Leh­ma­nie tego ranka Fuld poin­for­mo­wał człon­ków swo­jej rady dyrek­to­rów, by sta­wili się w sie­dzi­bie firmy. Ocze­ki­wał, że do połu­dnia uzy­ska zgodę na sprze­daż Leh­mana Barc­lay­sowi. Pozo­sta­wała jedna prze­szkoda: by sfi­na­li­zo­wać trans­ak­cję z Leh­ma­nem, Barc­lays potrze­bo­wał zgody akcjo­na­riu­szy. W nie­dzielę nie spo­sób było ją uzy­skać. Do czasu prze­pro­wa­dze­nia gło­so­wa­nia Barc­lays potrze­bo­wał też wspar­cia rządu ame­ry­kań­skiego lub bry­tyj­skiego. To wspar­cie nigdy nie nade­szło, choć opi­nie co do tego, dla­czego tak się stało, są podzie­lone. Nie­któ­rzy obwi­niają rząd ame­ry­kań­ski o to, że nie chciał zaan­ga­żo­wać swo­ich środ­ków. Inni twier­dzą, że to rząd bry­tyj­ski odmó­wił popar­cia dla tej trans­ak­cji, bojąc się, że narazi ona Anglię na nie­po­trzebne ryzyko.

Pre­zy­dent Leh­mana McDade i praw­nik Cohen zadzwo­nili do Fulda z nowo­jor­skiego Fed, żeby prze­ka­zać mu infor­ma­cję o Barc­lay­sie. Fuld prze­ło­żył posie­dze­nie rady. Jesz­cze raz zadzwo­nił do Char­lotte, jed­nak znowu ode­brała żona Lewisa. Wcze­snym popo­łu­dniem roze­szła się wieść, że Bank of Ame­rica roz­ma­wia z Mer­ril­lem. Gdy Cohen zadzwo­nił z tą infor­ma­cją do Fulda, ten powie­dział: „Domy­ślam się, że to potwier­dza nasze naj­gor­sze obawy”. Teraz Thain z Mer­rilla był bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek zde­ter­mi­no­wany, by zre­ali­zo­wać swój plan. Ponie­waż per­spek­tywy mariażu z Mor­ga­nem wyda­wały się mgli­ste, Mer­rill skon­cen­tro­wał się na Gold­ma­nie i Bank of Ame­rica. Fle­ming i główny nego­cja­tor Bank of Ame­rica Curl tar­go­wali się o cenę. Osta­tecz­nie sta­nęło na 29 dola­rach za jedną akcję Mer­rilla. Fle­ming poin­for­mo­wał o tym Tha­ina. O 18 zebrało się kie­row­nic­two Mer­rilla.
 – Kiedy obej­mo­wa­łem tę posadę, nie tak to sobie wyobra­ża­łem — powie­dział Thain człon­kom rady nad­zor­czej. Po zakoń­cze­niu posie­dze­nia, około 20, Thain zadzwo­nił do szefa Bank of Ame­rica. — Decy­zja była jed­no­gło­śna — powie­dział Lewi­sowi. — Doga­da­li­śmy się.
Dużo bar­dziej ponura atmos­fera pano­wała w sie­dzi­bie Leh­mana. Praw­nicy z Weila i mene­dże­ro­wie Leh­mana poin­for­mo­wali sfru­stro­waną radę nad­zor­czą o wyni­kach nego­cja­cji w sie­dzi­bie Fed. — Ura­to­wali Bear — powie­dział Roland Her­nan­dez, były pre­zes hisz­pań­sko­ję­zycz­nej tele­wi­zji Tele­mundo i dłu­go­letni czło­nek rady Leh­mana. — Dla­czego nie nas?

Spo­tka­nie skoń­czyło się około 22. Fuld roz­piął mary­narkę i wycią­gnął się w swoim fotelu. — Myślę, że to koniec — powie­dział. Leh­man ogło­sił upa­dłość kilka godzin póź­niej.
Kilka prze­cznic dalej sze­fo­wie Mer­rilla i Bank of Ame­rica oble­wali trans­ak­cję. — Ocze­kuję wspa­nia­łego part­ner­stwa z Mer­rill Lynch — mówił Lewis około pół­nocy z kie­lisz­kiem szam­pana w ręku.

z cyklu: Kry­zys 2009
SUSANNE CRAIG, JEFFREY MCCRACKEN, AARON LUCCHETTI,
WJS” 2009-01-08

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts