Dolara kłopotów cd.

Czy ostat­nia poprawa pozy­cji waluty ame­ry­kań­skiej ma zwią­zek z odej­ściem George’a W. Busha? Czy zmiana na fotelu w Biały Domu wystar­czy do poprawy fatal­nej kon­dy­cji gre­en­backa? Czy słaby dolar to wyłącz­nie wina ostat­niej prezydentury?

Jest lepiej

Fakty mówią same za sie­bie. W miarę zbli­ża­nia się do daty wybo­rów pre­zy­denc­kich w USA, war­tość dolara rośnie. O ile jesz­cze 15 lipca br. waluta ame­ry­kań­ska się­gnęła psy­cho­lo­gicz­nego dna, 1,6 dolara za 1 euro, nie­spełna pół­tora mie­siąca póź­niej, euro pota­niało do ok. 1,38 dolara, a więc bli­sko o 14 pro­cent. W ciągu sze­ściu tygo­dni dolar odzy­skał to co stra­cił przez minione 9 mie­sięcy. Siłą rze­czy pota­niały surowce, cena ropy z poziomu 148 dola­rów za baryłkę zeszła do ok. 100 dola­rów (spa­dek pra­wie o jedną trze­cią), rów­nie duży był spa­dek cen gazu, stali, mie­dzi i wielu innych surow­ców, nieco mniej, ale też zasad­ni­czo, bo o ok. 25 pro­cent, pota­niało złoto, osią­ga­jąc poziom (ok. 750 dol.) naj­niż­szy od lata 2007. Zhar­dział pre­zes Rezerwy Fede­ral­nej (FED) , Bob Ber­nanke, który oznaj­mił, że dalej stóp pro­cen­to­wych obni­żać nie będzie. Pre­zy­dent zaczął być łagod­niej­szy; zapo­wie­dział roz­mowy poko­jowe z Ira­nem, wyco­fa­nie wojsk z Iraku, libe­ra­li­za­cję gospo­darki i tro­skę o pozy­cję waluty. A mimo to eks­perci walu­towi uznali, że moto­rem ostat­niej apre­cja­cji dolara są złe infor­ma­cje pły­nące z euro­landu, a kon­kret­nie wypo­wiedź pre­zesa Euro­pej­skiego Banku Cen­tral­nego, który na posie­dze­niu 7 sierp­nia b.r. utrzy­mał stopy na dotych­cza­so­wym pozio­mie (4,25 proc.), co inwe­sto­rzy ode­brali jako sygnał spo­wol­nie­nia gospo­dar­czego w kra­jach „pięt­nastki” i polu­zo­wa­nia poli­tyki mone­tar­nej czyli obni­że­nia stóp pro­cen­to­wych, czyli spadku pary­tetu euro do dolara. Czyżby zatem siły dolara szu­kać nale­żało w osła­bie­niu tempa roz­woju gospo­dar­czego „sta­rej” Unii i jej waluty? Zróbmy coś Tłu­ma­cze­nie apre­cja­cji dolara trud­no­ściami strefy euro to myle­nie przy­czyn ze skut­kami. Trud­no­ści euro­landu są raczej skut­kiem, a nie przy­czyną słab­ną­cej pozy­cji dolara. Praw­dziwe korze­nie kry­zysu waluty ame­ry­kań­skiej są znacz­nie głęb­sze i mają głów­nie cha­rak­ter poli­tyczny. Należą do nich: wojna na Środ­ko­wym Wscho­dzie, roz­rzutna poli­tyka w zakre­sie finan­sów publicz­nych pod­no­sząca defi­cyt budże­towy do nie­wy­obra­żal­nych roz­mia­rów, inter­wen­cjo­nizm, czyli ręczne ste­ro­wa­nie gospo­darką przez poli­ty­ków i będąca jego kon­se­kwen­cją zbyt luźna poli­tyka mone­tarna FED. Z jed­nej strony, Geo­rge W. Bush, po swoim wąt­pli­wym zwy­cię­stwie wybor­czym w 2000 roku chciał Ame­ry­ka­nów kupić, już to dar­mo­wymi lekami dla eme­ry­tów, już kon­ce­sjami dla rol­nic­twa i prze­my­słu oraz świad­cze­niami socjal­nymi na nie­spo­ty­kaną do tej pory skalę, z dru­giej zaś po zama­chu z 11 wrze­śnia 2001 potrzebne były ogromne pie­nią­dze na wojnę z ter­ro­ry­zmem. O ile Stany Zjed­no­czone stać było na każdy z tych wydat­ków z osobna, o tyle pro­wa­dze­nie ich rów­no­cze­śnie było ponad siły. Skut­kiem nało­że­nia się welfare na war­fare było poja­wie­nie się infla­cji. Mani­pu­la­cje koszy­kiem dóbr – sygna­li­zują eks­perci waszyng­toń­skiego tru­stu mózgów, Cato Insti­tute – pozwo­liły zataić na jakiś czas jej praw­dziwe roz­miary, które ujaw­niła się w dwóch niszach – czę­ściowo na rynku papie­rów war­to­ścio­wych, głów­nie jed­nak w nie­ru­cho­mo­ściach, gdzie gwał­towny wzrost cen w latach 2005 – 2007 był ewi­dent­nie ucieczką przed tra­cą­cym na war­to­ści dola­rem, co sygna­li­zo­wali eks­perci waszyng­toń­skiego tru­stu mózgów, Cato Insti­tute. I rze­czy­wi­ście, kiedy latem 2007 roku oka­zało się, że boom w nie­ru­cho­mo­ściach spo­wo­do­wany został fry­wolną poli­tyką mone­tarną FED i sek­to­rowi ban­ko­wemu grozi kata­strofa, dolar zaczął lecieć na łeb na szyję wobec wszyst­kich waż­niej­szych walut świata. W kon­se­kwen­cji poszy­bo­wały ceny ener­gii, a Ame­ryka sta­nęła na skraju ban­kruc­twa. Poja­wiło się widmo świa­to­wego kry­zysu na nie­spo­ty­kaną dotąd skalę. Biały Dom uznał, że „trzeba coś z tym zro­bić”. Ostat­nia apre­cja­cja waluty ame­ry­kań­skiej jest wła­śnie skut­kiem tego „robie­nia czegoś”.

Nie­odro­biona lekcja

O tym, że trwa­jący od 15 lipca do począt­ków wrze­śnia b.r. wzrost siły dolara ma kru­che pod­stawy świad­czy cho­ciażby korekta pary­tetu waluty ame­ry­kań­skiej, jaka ma miej­sce mniej wię­cej od początku wrze­śnia, która apre­cja­cję dolara zaha­mo­wała. Wpraw­dzie to zro­zu­miałe, że rynek chce zre­ali­zo­wać zyski, jakie osią­gnął na wzro­ście, ale tak się dzieje głów­nie wtedy, gdy zyski nie są pewne i mają cha­rak­ter spe­ku­la­cyjny. A jest tak, gdyż inwe­sto­rzy i trend­set­te­rzy wie­dzą, iż wciąż nie zostały usu­nięte przy­czyny, jakie dopro­wa­dziły do kry­zysu dolara. Zała­ma­nie trendu nastą­piło dokład­nie wtedy, gdy oka­zało się, że Biały Dom nie tylko lek­cji nie odro­bił, ale wręcz kry­zys pogłę­bia i to z co naj­mniej z dwóch powo­dów. Primo, pod wpły­wem naci­sków Pen­ta­gonu pre­zy­dent Geo­rge W. Bush wniósł wła­śnie zastrze­że­nia wobec planu wyco­fy­wa­nia wojsk z Iraku, co ode­brano jako sygnał do kon­ty­nu­owa­nia wojny, a więc dal­szego zadłu­ża­nia budżetu i infla­cji. I secundo, FED, Depar­ta­ment Skarbu i FDIC posta­no­wiły wes­przeć nie tylko kule­jące banki, jak dotąd, lecz co gor­sza, wpom­po­wać ponad 100 miliar­dów dola­rów w rato­wa­nie dwóch gigan­tów od poży­czek hipo­tecz­nych, Fan­nie Mae i Fred­die Mac, co jest rów­no­znaczne z nacjo­na­li­za­cją tych mega ban­ków. Na domiar złego, spa­dają noto­wa­nia Baraca Obamy, orę­dow­nika – w prze­ci­wień­stwie do zwo­len­nika roz­wią­zań mili­tar­nych, Johna McCa­ina — szyb­kiego zakoń­cze­nia dzia­łań wojen­nych. Więc to nie droga ropa naf­towa, rosnące bez­ro­bo­cie i kry­zys hipo­teczny są korze­niami zła, lecz wojna i inter­wen­cjo­nizm – welfare i war­fare. Kry­zys dolara i spo­wol­nie­nie gospo­dar­cze, które go pogłę­bia – pisze Lew Roc­kwell z Instytu Misesa w Ala­ba­mie — są skut­kiem odej­ścia od zasad ame­ry­kań­skiej kon­sty­tu­cji, zaka­zu­ją­cej m.in. udziału w woj­nach, bez­po­śred­nio nie zagra­ża­ją­cych kra­jowi, redy­stry­bu­cji, czyli wspo­ma­ga­nia jed­nych oby­wa­teli, kosz­tem dru­gich, do czego spro­wa­dza się eks­pan­sja kre­dy­towa i poli­tyka taniego pie­nią­dza oraz pro­gramy rato­wa­nia ban­ków i innych insty­tu­cji finan­so­wych kosz­tem reszty gospo­darki i podatnika.

Powrót do źródeł

Po 95 latach doświad­czeń z ban­kiem cen­tral­nym Ame­ryka zaczyna zda­wać sobie sprawę z tego, że ręczne ste­ro­wa­nie pie­nią­dzem i two­rze­nie go na życze­nie FED i Bia­łego Domu może znisz­czyć potęgę kraju. Co prawda, Ron Paul, a więc główny zwo­len­nik powrotu do stan­dardu złota i ogra­ni­cze­nia rzą­do­wego mono­polu pie­nią­dza, w wyścigu o nomi­na­cję swej par­tii, Repu­bli­ka­nów na fotel pre­zy­denta prze­grał ze zwo­len­ni­kiem sil­nego pań­stwa, roz­da­ją­cego pie­nią­dze gru­pom naci­sku i ste­ru­ją­cego poli­tyką mone­tarną, to jed­nak udało mu się w trak­cie kam­pa­nii stwo­rzyć potężny ruch oby­wa­tel­ski, który na przy­szłość Sta­nów Zjed­no­czo­nych może mieć ogromny wpływ. Ron Paul uzmy­sło­wił milio­nom Ame­ry­ka­nów, że bez względu na sze­ro­kość geo­gra­ficzną, zwięk­sza­nie zasił­ków socjal­nych, wspie­ra­nie przez rząd „wybra­nych” gałęzi biz­nesu (np. prze­mysł zbro­je­niowy i sek­tor naf­towy), oraz mani­pu­lo­wa­nie pie­nią­dzem zaszko­dzi gospo­darce i ludziom. I tutaj Ame­ry­ka­nie stają przed trudną próbą, żaden z kan­dy­da­tów na pre­zy­denta nie gwa­ran­tuje zmian na lep­sze. John McCain chce wojny i będzie kon­ty­nu­ować dzieło Busha, Obama zaś ma ambi­cje socja­li­styczne. Pozo­staje więc Kon­gres i być może powtórka rewo­lu­cji z 1994 roku, kiedy opo­zy­cyjna więk­szość pod wodzą Dicka Armey’a i Newt’a Gin­gri­cha zmu­siła pre­zy­denta Billa Clin­tona do wyco­fa­nia się z obiet­nic nacjo­na­li­za­cji służby zdro­wia, do ogra­ni­cze­nia świad­czeń socjal­nych, libe­ra­li­za­cji han­dlu (NAFTA), a przede wszyst­kim do reduk­cji defi­cytu budże­to­wego oraz podatku spad­ko­wego i podatku od wzbo­ga­ce­nia. Dzi­siaj Kon­gres może ode­grać podobną rolę. Znie­cier­pli­wiony elek­to­rat może go zmu­sić do powstrzy­ma­nia pro­gramu Obamy walki o „spra­wie­dli­wość spo­łeczną”. Posta­wie­nie tamy soc­li­be­ra­li­za­cji Ame­ryki – pisał nie­dawno zna­ko­mity publi­cy­sta Michael Novak — nie będzie wcale trudne. Zresztą innego wyj­ścia nie ma. Skoro nie­mal iden­tyczna poli­tyka dopro­wa­dziła do zapa­ści gospo­dar­czej w Japo­nii, od lat pusto­szy Ame­rykę Połu­dniową i hamuje roz­wój w Euro­pie, racjo­nal­nym z natury Ame­ry­kom musi to dać do myśle­nia. Spo­łeczna gospo­darka ryn­kowa, sta­bilny wzrost, soli­darne pań­stwo – nie dzia­łają. Poli­tyka mone­tarna, kry­zys hipo­teczny, a nawet wojny nie są przy­czyną zła, lecz skut­kiem poli­tyki wyrów­ny­wa­nia szans, mono­polu pie­nią­dza i inter­wen­cjo­ni­zmu – o czym już pół wieku temu pisał nobli­sta, Mil­ton Fried­man. Wyko­rze­nie­nie tych zja­wisk, i to nie tylko w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, jest warun­kiem sine qua non dobro­bytu naro­dów. Pocie­sza­jące jest to, że w Pol­sce na ogół chęt­nie kopiu­jemy to co amerykańskie.

Jan M. Fijor
„różne” 2008-09-28

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 11

  1. www.ronpaul.com.pl pisze:

    Ron Paul wszystko to co się obec­nie dzieje prze­wi­dział w swo­jej książce Wol­ność pod ostrza­łem. Polecam

  2. magg pisze:

    A ame­ry­ka­nie chęt­nie kupują to co chińskie

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Ame­ry­ka­nie, podob­nie jak wszy­scy inni zdrowi na umy­śle ludzie, chęt­nie kupują to co dobre i tanie. Jeśli jest to chiń­skie, to kupują chin­skie. Nic w tym dziw­nego. pozdr jm fijor

  4. Adam Krukowski pisze:

    Skoro za Busha „Repu­bli­ka­nina” tak ste­ro­wano ame­ry­kań­ską walutą i w ogóle gospo­darką, to boję się pomy­śleć co będzie za socja­li­sty Obamy. Oby wygrał McCain

  5. Jan M. Fijor pisze:

    McCain jest takim samym socja­li­stą, jak Obama. Z tym, ze McCain to woj­skowy, wiec bedzie mniej ule­gły wobec naci­skow ludu/Kongresu (if any). Ja z dwojga bar­dzo zlego wolę Obame. Ukłony JM Fijor

  6. Tomasz M. pisze:

    Jak miałby w obec­nych warun­kach wyglą­dać powrót do pary­tetu złota? Czy w ogóle jest moż­liwy? Dajmy na to, że za 4 lata, po serii gwał­tow­nych wstrzą­sów na ryn­kach finan­so­wych, lud pra­cu­jący widzi jak jest okra­dany z owo­ców swo­jej pracy (w co oso­bi­ście nie wie­rzę, w to, że przej­rzy na oczy), wsku­tek czego do wła­dzy docho­dzi Ron Paul (jest nadzieja na przy­chyl­ność Kon­gresu). Od czego powi­nien zacząć? Może od wpro­wa­dze­nia obo­wiązku zna­jo­mo­ści Kon­sty­tu­cji przez każ­dego oby­wa­tela? Może od porząd­nej ochrony, sobo­wtóra czy solid­nie opan­ce­rzo­nej limu­zyny? ;)
    Pozdrawiam

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Przej­scie na stan­drd zlota jest dosc trudne, opi­sal to wyczer­pu­jaco Hazlitt w Infla­cji. Jarzcz jsna nie mam swo­jej recepty. uklony JM Fijor

  8. Stanisław pisze:

    Ten wolny rynek w USA to pic na wodę .
    Fak­tem, że jesz­cze nie prze­czy­ta­łem książki „jak zostać milio­ne­rem” ale dzi­siaj mam pew­ność jak inni nimi zostali.Mówię tu o ban­kie­rach i innych ludziach z róż­nych insty­tu­cji finan­so­wych.
    Jeśli dzia­łałby wolny rynek to zostali by ban­kru­tami z gołą dupą, a tylko dzięki socja­li­zmowi mają szansę na ponowne wal­nię­cie po rogach zwy­kłych podat­ni­ków na sumę 700 mld $$$ a może wię­cej.
    Wycią­gam z tego wnio­sek, że wszyst­kie te madre publi­ka­cje o wol­nym rynku oraz o prze­wod­niej roli USA to jedna wielka bzdura na pozy­tek uży­tecz­nych idio­tów pod­pie­ra­ja­cych się tytu­łami nauko­wymi.
    Czy trzeba było być uczo­nym, żeby juz lata wstecz stwier­dzić że ppie­niadz dru­kuje się 24 godziny na dobę, pozy­cza wszyst­kim i wszę­dzie, nato­miast nie­ru­cho­mo­ściom nadaje war­tość pozba­wioną wszel­ki­chre­aliów ?
    Pytam się gdzie był Busz i jego wol­no­ryn­kowa ekipa przez ostat­nie 8 lat ?
    Co , to oni tacy debile ze nie widzieli że lichwiar­stwo prze­gina pałę ?
    Dla­czego takie zasko­cze­nie ?
    Dla­czego biorą Obamę z Mak­ka­inem oraz kon­gres do rato­wa­nia cze­goś co powinno być ban­kru­tem?
    Dla­czego USA przez ostat­nie 8 lat rzą­dził czu­bek i wszy­scy bali się mu zwró­cić uwagę na jego poczy­na­nia ?
    Dla­czeg to on nie weź­mie odpo­wie­dzial­no­śći za szambo , które moę ponie­kąd zastał ale też nic nie zro­bił ?
    Nowi kan­dy­da­cia na pre­zy­denta to albo idioci albo są szan­ta­zo­wani , bo jak zro­zu­mieć ich apel o rato­wa­nie paru lichwia­rzy któ­rzy powinni pójść do pir­dla anie na Wal­l­Street ?
    Pytań jest wiele.
    Pyta­nie: jak zostać milio­ne­rem w branży finan­so­wej jest ważne ale jak to zro­bić uczci­wie ?
    Na to pyta­nie chęt­nie bym usły­szał odpowiedz.

  9. JM Fijor pisze:

    Sta­ni­sła­wie,
    wię­cej opty­mi­zmu, ple­ase. Primo, wolny rynek jest ide­ałem, do któ­rego dążymy. To tak jak droga na Mt. Eve­rest, w która wyru­sza wielu, a docho­dzą nie­liczni. Secundo, jest nadzieja, bo w końcu zabrak­nie pie­nię­dzy na socia­lizm. Ter­tio, mimo iż wolny rynek jest w USA „picem na wodę”, to jed­nak jest go tam wię­cej niz gdzie indziej i za to należy się Ame­ry­ka­nom sza­cu­nek.
    Pozdra­wiam
    JM Fijor

  10. Jasiu z Hameryki pisze:

    Panie Sta­ni­sla­wie…
    Na czesc Pana pytan odpo­wie Panu bar­dzo zba­lan­so­wana i sta­ran­nie ude­ku­men­to­wana ksiazka: Ste­phen J Snie­go­ski — „The Trans­pa­rent Cabal: The Neo­con­se­rva­tive Agenda, War in the Mid­dle East, and the Natio­nal Inte­rest of Israel”, za jedyne dwie dychy na Ama­zon. Nie­kto­rzy wie­rza ze odbije w druga strone i to strasz­nie. Inni uwa­zaja ze juz nie odbije. Nie wia­domo co gor­sze, jak czlo­wiek patrzy wstecz…

  11. Stanisław pisze:

    Do Jasiu z Hame­ryki.
    Dzięki za poda­nie źró­dła infor­ma­cji — Ste­phen J Snie­go­ski — „The Trans­pa­rent Cabal: The Neo­con­se­rva­tive Agenda, War in the Mid­dle East, and the Natio­nal Inte­rest of Israel”.
    Jak bedę miał wię­cej czasu to zajmę się tą lek­turą.
    Dzię­kuję i pozdrawiam

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts