Dr Bajka

Co prawda wspo­mi­na­łem o nim w swo­ich kore­spon­den­cjach paro­krot­nie, lecz jest mi wstyd, bo przez ostat­nie 10 lat nie poświę­ci­łem mu osob­nego tek­stu. Pod tym wzglę­dem zrów­na­łem się w dorobku z mediami głów­nego nurtu, które go trak­tują jak swego rodzaju dziwoląga.

Jest jed­nym z naj­mą­drzej­szych, naj­bar­dziej kon­se­kwent­nych i naj­bar­dziej powa­ża­nych poli­ty­ków ame­ry­kań­skich, a pew­nie też i świa­to­wych. Jego doro­bek, jak cho­dzi o gło­so­wa­nie w Kon­gre­sie USA można porów­nać z Tho­ma­sem Jef­fer­so­nem czy Jame­sem Madi­so­nem. Jest jed­nym z naj­bar­dziej kon­se­kwent­nych stron­ni­ków Dekla­ra­cji Nie­pod­le­gło­ści i Kon­sty­tu­cji. W ciągu 37 lat swej kariery poli­tycz­nej, z któ­rych aż 25 lat spę­dził w Kon­gre­sie Sta­nów Zjed­no­czo­nych, nie spla­mił się ani jed­nym wystą­pie­niem, które mia­łoby cha­rak­ter koniunk­tu­ralny czy zdra­dzało ide­ały ame­ry­kań­skiej rewo­lu­cji. Od początku swej poli­tycz­nej kariery, to jest od 1970 roku, był zwo­len­ni­kiem peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści fiskal­nej rządu. Nigdy, ani raz, nie gło­so­wał za pod­nie­sie­niem podat­ków. Był zawsze prze­ciwny uchwa­la­niu defi­cytu budże­to­wego. Był prze­ciw­ni­kiem pod­no­sze­nia wyna­gro­dzeń dla kon­gres­ma­nów. Kon­se­kwent­nie też gło­so­wał prze­ciwko ogra­ni­cze­niom II Poprawki do kon­sty­tu­cji, tej która zezwala na posia­da­nie broni przez oby­wa­teli. Był zawsze prze­ciwny dodat­ko­wym upraw­nie­niom dla wła­dzy wyko­naw­czej, a zwłasz­cza usta­wom (Patriot Act) narzu­co­nym przez tzw. wojnę z ter­ro­ry­zmem, w szcze­gól­no­ści sprze­ci­wiał się inwa­zji na Irak (gło­so­wał prze­ciwko woj­nie) czy powo­ła­niu mini­ster­stwa bez­pie­czeń­stwa publicz­nego (Home­land Secu­rity). Odkąd tylko poja­wił się pro­blem, jest zago­rza­łym prze­ciw­ni­kiem jakiej­kol­wiek regu­la­cji i opo­dat­ko­wa­nia Inter­netu, a ostat­nio także wpro­wa­dze­nia dowo­dów oso­bi­stych.
Panie i Pano­wie, pozwól­cie że Wam przed­sta­wię naj­cie­kaw­szą postać ame­ry­kań­skiej poli­tyki, poli­tyka o jakim w Pol­sce, w Euro­pie czy nawet w Sta­nach Zjed­no­czo­nych trudno nawet marzyć. Kan­dy­data na fotel pre­zy­denta Sta­nów Zjed­no­czo­nych w wybo­rach 2008 roku, kon­gres­mana Ronalda Paula. Chwała miesz­kań­com 14 dys­tryktu kon­gre­so­wego z Tek­sasu, któ­rzy z taką kon­se­kwen­cją i deter­mi­na­cją, wbrew lewi­co­wym tren­dom i popu­li­stycz­nym nastro­jom wybie­rają Paula na straż­nika swo­ich mająt­ków i kon­sty­tu­cji, jed­nego, jedy­nego poli­tyka Sta­nów Zjed­no­czo­nych, który ani przez moment nie dał się ponieść fali popraw­no­ści poli­tycz­nej, walki z nędzą, o spra­wie­dli­wość spo­łeczną i innych lewac­kich mód.

Who is who

Ron Paul uro­dził się w 1935 roku w Pit­ts­burgu, w sta­nie Pen­syl­wa­nia, gdzie spę­dził dzie­ciń­stwo i mło­dość. Tam skoń­czył szkołę, a póź­niej Get­tys­burg Col­lege, by osta­tecz­nie poświę­cić się stu­diom medycz­nym na Duke Uni­ver­sity, które ukoń­czył z wyróż­nie­niem. Jego póź­niej­szą spe­cjal­no­ścią stała się gine­ko­lo­gia i położ­nic­two (w swo­jej karie­rze ode­brał ponad 4000 poro­dów) zaraz po stu­diach słu­żył jed­nak w siłach powietrz­nych, jako „lata­jący chi­rurg”. W 1968 roku, wraz z żoną Carol prze­nie­śli się do Lake Jack­son w Tek­sa­sie, gdzie miesz­kają do dziś, „radu­jąc się – jak piszą w jego dossier – rodziną, pię­cior­giem dzieci i 17 wnu­kami”. Za namową przy­ja­ciół, w 1970 roku wystar­to­wał do Kon­gresu i mimo swo­ich orto­dok­syj­nych poglą­dów: ogra­ni­czony rząd, niskie podatki, likwi­da­cja zasił­ków socjal­nych i innych wyna­laz­ków toczą­cej się wtedy wojny z nędzą, został wybrany z dość dużą prze­wagą gło­sów.
 – Zawsze mia­łem szczę­ście – powta­rza odtąd sena­tor Paul – do mądrego elek­to­ratu.
Od pierw­szych dni w Waszyng­to­nie dał się poznać jako czło­wiek pryn­cy­pialny, uparty zwo­len­nik zasad, jakie stały się fun­da­men­tem Sta­nów Zjed­no­czo­nych. A trzeba pamię­tać, że gło­sze­nie ich w latach 1970. czy w począt­kach 1980. było – nawet w Ame­ryce – aktem cywil­nej odwagi. Jak pamię­tamy, znacz­nie bar­dziej kom­pro­mi­sowy i łagod­niej­szy od Paula, póź­niej­szy pre­zy­dent i przy­ja­ciel sena­tora, Ronald Regan, prze­grał w 1976 roku do Jimmy Car­tera i to dość wyraź­nie. Nota bene, Ron Paul był jed­nym z czte­rech kon­gres­ma­nów repu­bli­kań­skich, któ­rzy poparli wtedy kan­dy­da­turę Reagana na pre­zy­denta.
Pasją Rona Paula, wtedy członka wpły­wo­wej Komi­sji Ban­ko­wej Kon­gresu Sta­nów Zjed­no­czo­nych, była odpo­wie­dzialna poli­tyka fiskalna, a jej fun­da­men­tem silny pie­niądz oparty na stan­dar­dzie złota. Tak pro­szę pań­stwa, Ron Paul jest jedy­nym poli­ty­kiem, ba, jedy­nym zna­czą­cym oby­wa­te­lem USA, który nie boi się, i co naj­waż­niej­sze, nie wsty­dzi opto­wać za „tym prze­sta­rza­łym i absur­dal­nym” roz­wią­za­niem, jakim jest powią­za­nie emi­sji pie­nią­dza z rezer­wami złota. Siłą rze­czy musiał przez cały czas pozo­stać kry­ty­kiem banku cen­tral­nego (Urzędu Rezerwy Fede­ral­nej), z post­key­ne­sow­skim atry­bu­tem inter­wen­cjo­ni­zmu, poli­tyką pro­in­fla­cyjną i pie­nią­dzem papie­ro­wym. To wystą­pie­nia i arty­kuły Paula zamiesz­czane m.in. w pismach Insty­tutu Misesa, a zwłasz­cza nie­ustanna kry­tyka obec­nej admi­ni­stra­cji i jej nie­fra­so­bli­wych wydat­ków budże­to­wych, pozwo­liły Ame­ry­ka­nom przy­po­mnieć sobie zasady rzą­dzące moc­nym pie­nią­dzem. Nie trudno więc zro­zu­mieć, dla­czego Paul bez prze­rwy sprze­ci­wia się wpro­wa­dza­niu nowych, czy pod­no­sze­niu sta­rych, podat­ków. Jest przy tym kon­se­kwent­nym kon­ser­wa­ty­stą twier­dzą­cym, że nie można być jed­no­cze­śnie kon­ser­wa­tyw­nym fiskal­nie, a soc­li­be­ral­nym moral­nie. Jest zwo­len­ni­kiem war­to­ści rodzin­nych, prze­ciw­ni­kiem abor­cji i euta­na­zji, mał­żeństw homo­sek­su­ali­stów i innych „nowo­cze­snych” roz­wią­zań spo­łecz­nych.
W 1984 roku, czy to z powodu satys­fak­cji z wyboru Ronalda Regana na pre­zy­denta, czy może roz­cza­ro­wa­nia nie­zbyt rady­kal­nymi refor­mami fiskal­nymi nowego rządu, Paul dobro­wol­nie zre­zy­gno­wał z kariery poli­tycz­nej i wró­cił do medy­cyny. Odej­ście to trwało 12 lat. W 1997 roku wraca do Kon­gresu, wybrany przez elek­to­rat czter­na­stego dys­tryktu wybor­czego z Texasu. Jest aktu­al­nie człon­kiem Komi­sji Usług Finan­so­wych i Komi­sji Spraw Zagra­nicz­nych, nie usta­jąc w swej walce o ogra­ni­czony rząd, niż­sze podatki, a przede wszyst­kim powrót do korzeni repu­bliki. „Nigdy w dzie­jach Sta­nów Zjed­no­czo­nych ‚kraj ten nie potrze­bo­wał tak wytrwa­łego i kon­se­kwent­nego orę­dow­nika war­to­ści” – powie­dział nie­dawno Lew Roc­kwell, pre­zes Insty­tutu Misesa z Ala­bamy. Swoją drogą pozaz­dro­ścić Ame­ryce takich wybor­ców. No, cóż, może dopiero przy­bysz z repu­bli­kań­skiej Ame­ryki musiał uświa­do­mić kon­fe­de­ra­tom z Tek­sasu ist­nie­nie sta­rych zasad? Nie ma w Sta­nach Zjed­no­czo­nych czło­wieka, który z taką upar­to­ścią i bez­kom­pro­mi­so­wo­ścią, bez względu na koniunk­turę, wła­sny inte­res, czy zwy­kły spo­kój o nie wal­czył. Przy­znają to nawet, sto­jący po prze­ciw­nej stro­nie ide­olo­gicz­nej bary­kady, Bill i Hil­lary Clin­to­no­wie. Od nie­mal stu lat żaden z ame­ry­kań­skich kon­gres­ma­nów nie może się poszczy­cić takim dorob­kiem. Paul daje Ame­ryce przy­kład. Nie uczest­ni­czy w lukra­tyw­nym pro­gra­mie eme­ry­tal­nym dla kon­gres­ma­nów, każ­dego roku prze­ka­zuje do Depar­ta­mentu Skarbu nie­wy­ko­rzy­stane środki z kon­gre­so­wego budżetu, a przy tym jest jed­nym z naj­bar­dziej aktyw­nych poli­ty­ków ame­ry­kań­skich. Nikt w Kon­gre­sie nie zgła­sza tylu pro­jek­tów ustaw, czy inter­pe­la­cji. Ten Repu­bli­ka­nin z Tek­sasu jest upar­tym adwo­ka­tem wol­nego han­dlu, nad­rzęd­no­ści pry­wat­nych kon­trak­tów nad umo­wami zbio­ro­wymi, swo­body prze­pływu kapi­tału, zwo­len­ni­kiem zakazu ogra­ni­cza­nia kon­ku­ren­cji, prawa wła­sno­ści i wol­no­ści wyboru kon­su­menc­kiego. Ron Paul więc nie tylko rozu­mie, ale i domaga się sto­so­wa­nia zasad wol­nego rynku. To on nie­zmor­do­wa­nie powta­rza, że „siłę wol­nego rynku poznamy dopiero wtedy, gdy go wpro­wa­dzimy w życie”. Te słowa stały się w Euro­pie man­trą innego poli­tyka o podob­nej pro­we­nien­cji, jakim jest cze­ski pre­zy­dent, Vac­lav Klaus. N.b. są przy­ja­ciółmi. Każde jego wystą­pie­nie, każdy oddany głos jest poprze­dzony skru­pu­latną ana­lizą zgod­no­ści z kon­sty­tu­cją. „Jest abso­lut­nym wyjąt­kiem pośród 535 gang­ste­rów, pośród któ­rych zasiada” – powie­dział poprzedni Sekre­tarz Skarbu, Wil­liam Simon.

Woda w usta 2008

To co do tej pory napi­sa­łem, nawet dla znaw­ców Ame­ryki brzmi jak bajka. Tym bar­dziej, że oto ten odszcze­pie­niec, czło­wiek nie z tej pla­nety, poli­tyk trak­to­wany przez media głów­nego nurtu pro­tek­cjo­nal­nie, jako nie­groźny dzi­wak stał się zagro­że­niem ist­nie­ją­cego porządku wojen­nego. 4 maja, po zor­ga­ni­zo­wa­nej w Biblio­tece Regana w Simi Val­ley w Kali­for­nii deba­cie, mają­cej wyło­nić repu­bli­kań­skiego kan­dy­data na pre­zy­denta Sta­nów Zjed­no­czo­nych w wybo­rach 2008 roku, oka­zało się, że kon­gres­man, Ron Paul, oce­niony został naj­wy­żej spo­śród 10, bio­rą­cych w niej udział kan­dy­da­tów. Otrzy­mał aż 43 pro­cent gło­sów popar­cia, poko­nu­jąc dru­giego na mecie, Matta Rom­neya o 5 punk­tów pro­cen­to­wych. W ankie­cie zor­ga­ni­zo­wa­nej przez MSNBC, jedyną znacz­niej­szą insty­tu­cję medialną, jaka odno­to­wała suk­ces Paula, spo­śród bli­sko 73 tysięcy ankie­to­wa­nych, Ron Paul otrzy­mał naj­wyż­sze popar­cie (32 proc.), przed Rom­neyem (30 proc.) i Giu­lia­nim (26 proc.), Mc Cain (21 proc.). Paul otrzy­mał też naj­niż­szy ran­king nega­tywny (wyraz dez­apro­baty). Prze­ciwko niemu gło­so­wało 29 proc. ankie­to­wa­nych, pod­czas gdy prze­ciwko Rom­ney­owi 35 proc., a Giu­lia­niemu aż 40 proc. To dobry znak, wska­zu­jący że Ame­ry­ka­nom orto­dok­sja i pryn­cy­pial­ność Rona Paula jed­nak odpo­wiada. Kon­klu­zja ta tak mocno wstrzą­snęła ame­ry­kań­skimi mediami, i esta­bli­sh­men­tem poli­tycz­nym, że od początku maja nabrali oni na temat Rona Paula wody w usta. O popar­ciu nie infor­muje ani tele­wi­zja głów­nego nurtu, ani nawet Fox news. Nie pisz o nim prasa, nie chwali się nim nawet machina kam­pa­nijna obozu Repu­bli­ka­nów, któ­rzy prze­ra­zili się praw­do­po­dob­nie, że przyj­dzie facet zni­kąd, też Ron, też nie praw­nik, który skoń­czy ich zabawę w poli­tykę i pro­spe­ritę jaką się od lat nie­skrę­po­wa­nie cie­szą i przy­po­mni Ame­ryce źró­dła jej wielkości.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2007-05-11

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 42

  1. Pan Dzikus pisze:

    Jak widać i w USA sto­suje się metodę na prze­mil­cze­nie. Byłoby jed­nak super, gdyby uzy­skał nomi­na­cję Par­tii Repu­bli­kań­skiej. Na szczę­ście oprócz tele­wi­zji ist­nieje jesz­cze inter­net i w USA ma chyba znacz­nie więk­szą medialną wagę niż w Pol­sce. Jeśli cho­dzi o McCa­ina i Giu­lia­niego to obaj są do kitu. A Rom­ney nie wiem jakie ma poglądy. Przy oka­zji skoro Paul jest taki świetny to mogłaby go wspo­móc Par­tia Kon­sty­tu­cyjna i Liber­ta­ria­nie (choć ci w więk­szo­ści są chyba za abor­cją). Czy w USA jest moż­liwe, by jakiś kan­dy­dat na pre­zy­denta mógł mieć popar­cie kilku par­tii? I czy jest moż­liwe, by nawet jeśli nie dosta­nie nomi­na­cji Par­tii Repu­bli­kań­skiej (a pew­nie nie dosta­nie, chyba że zda­rzy się cud) i tak wziął udział w wybo­rach jako nie­za­leżny wymu­sza­jąc tym samym na kan­dy­da­cie Repu­bli­ka­nów skręt w prawo? Chyba już kie­dyś była taka sytu­acja, że facet, który nie otrzy­mał nomi­na­cji i tak kan­dy­do­wał i chyba nawet dostał sporo głosów.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Tak, byly przy­padki ze kan­dy­dat, ktory nie uzy­skal nomi­na­cji swo­jej par­tii star­to­wal jako nie­za­le­zny. tak bylo zdaje sie z Demo­krata Ander­so­nem, a potem z Bicha­na­nem i chyba McCa­inem, ale nie­za­le­zny nie ma tam szans. Tam jest sys­tem zerowo-jedynkowy, a ostat­nio zerowo-zerowy. Pozdra­wiam Jan M Fijor

  3. Pan Dzikus pisze:

    Jed­nak Ron Paul nie jest takim ide­ałem jak sądzi­łem. Na pol­skiej Wiki­pe­dii pisze, że jest prze­ciw­ni­kiem kary śmierci. Jak uza­sad­nia ten sprzeciw?

  4. Mas pisze:

    Bo jest zwo­len­ni­kiem pań­stwa mini­mum, a kara śmierci daje pań­stwu wła­dze nad życiem …

  5. Pan Dzikus pisze:

    Brak kary śmierci daje wła­dzę nad życiem wszel­kim mafio­zom, gan­go­lom i zwy­kłym ban­dy­tom, któ­rzy są przez to sil­niejsi od pań­stwa bo oni mogą zamor­do­wać a pań­stwo nie może zabić.
    Jeśli ktoś kła­dzie głowę na torach i czeka na pociąg to czy daje wła­dzę nad życiem maszy­ni­ście? Być może ale nawet jeśli jest to wła­dza z łaski samo­bójcy. Nikt mu wszak nie każe kłaść głowy na torach.
    Nikt też nie każe mor­do­wać mor­der­com. Jeśli zaś to robią a w kodek­sie jest zapis, że za to grozi śmierć to w ten spo­sób po pro­stu ją sobie zama­wiają a pań­stwo wypeł­nia tylko ich życze­nie wyra­żone poprzez zatłu­cze­nie dziecka na śmierć czy pode­rżnię­cie kobie­cie gar­dła.
    Mogą oczy­wi­ście liczyć na to, że ich nie zła­pią ale samo­bójca rów­nież może liczyć na to, że pociąg danego dnia nie prze­je­dzie, no i co z tego?

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Nie zla­pa­lem pan­skiego prze­sla­nia. Czy uwza pan, ze mor­der­stwo moze byc legalne, bo pan­stwowe? A ponie­waz bylo anon­so­wane w pra­wie, jest lagod­niej­sze? Pozdra­wiam Jan m Fijor

  7. Pan Dzikus pisze:

    Mor­der­stwo to nie­uspra­wie­dli­wione zabój­stwo. Zabi­cie mor­dercy nie jest mor­der­stwem gdyż jest uspra­wie­dli­wione. Jest karą za czyn, któ­rego nie powi­nien się dopu­ścić. Dla mnie uśmier­ce­nie mor­dercy jest oczy­wi­sto­ścią. Czy liber­ta­ria­nie są zwo­len­ni­kami nie­ka­ra­nia mor­der­ców czy może kara­nia wszyst­kich podat­ni­ków poprzez zmu­sza­nie ich do żywie­nia, ubie­ra­nia i zapew­nia­nia mor­der­com mieszkania?

  8. MacReady pisze:

    Z tego co się orien­tuję to Liber­ta­ria­nie sku­piaja się na jak naj­więk­szym zadość­uczy­nie­niu ofie­rze. W tym przy­padku jeśli np. krewni ofiary chcieli by śmierci mor­dercy, to oko za oko.

  9. Nicholas Crestone pisze:

    Wbrew temu, co napi­sal wyzej pan Fijor, Ron Paul nie jest sena­to­rem. Jest poslem (repre­zen­tan­tem) z 14 Dys­tryktu w Texa­sie.
    Co do reszty, to jak traf­nie zauwa­zyl Pan Dzi­kus, Paul zosta­nie zala­twiony metoda na prze­mil­cze­nie albo/i osmie­sze­nie. Demo­kra­cja, czyli tech­nika utrzy­my­wa­nia sie przy wla­dzy przy pomocy mani­pu­la­cji mas, jest dopro­wa­dzona przez rza­dzace elity do per­fek­cji, i dla luza­kow jak Paul nie ma w niej miejsca.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    Oczy­wi­scie, pomy­li­lem sie, jest kon­gres­me­nem izby niz­szej. Czy pojda na prze­mil­cze­nie? Nie jest to takie latwe. Dzi­siaj mamy Inter­net, a w nim od Paula az huczy. Obym sie nie mylil. Uklony Jan M Fijor

  11. kastet@buziaczek.pl pisze:

    Hit z udzia­łem Rona Paula
    http://youtube.com/watch?v=ehhj-0JsKmA

  12. Jan M. Fijor pisze:

    BARDZO PANU DZIEKUJE! TO WSTRZASAJACE CO TAM WIDZIALEM. Pozdra­wiam Jan M Fijor P.S. No to my go popie­ramy. Ok. miliona Pola­kow glo­suje w Ame­ryce, do cze­sci ten glos dotrze.

  13. Pan Dzikus pisze:

    Do MacRe­ady

    Mam nadzieję że i Ron Paul tak pod­cho­dzi do sprawy bo to w grun­cie rze­czy słuszne podej­ście. W.Cejrowski kie­dyś pisał, że kara śmierci mogłaby być tylko dla mor­der­ców tych, któ­rzy są za karą śmierci. Każdy by dekla­ro­wał, czy chce by jego mor­dercę uka­rać śmier­cią czy nie i miałby to zapi­sane w dowo­dzie. Ist­nieje w Pol­sce coś takiego jak Rejestr Sprze­ci­wów, gdzie każdy, kto nie chce by jego organy prze­szcze­piano może tam wysłać swój sprze­ciw. Wystar­czy­łoby wpro­wa­dzić w Pol­sce karę śmierci i każdy, kto nie chciałby, żeby karano śmier­cią jego mor­dercę wysy­łałby sprze­ciw do tego Reje­stru Sprze­ci­wów.
    Kara śmierci nie wyklu­cza zadość­uczy­nie­nia. Organy wewnętrzne mor­dercy można wysta­wić na aukcję a pie­nią­dze prze­ka­zać wdo­wie i dzieciom.

  14. cali pisze:

    kom­pletna bzdura — ame­ry­ka­nie pol­skiego pocho­dze­nia powinni glo­so­wac tylko na konserwatystow

  15. Adrian Zabek pisze:

    Wyborcy sa zbyt glupi, a poli­tycy zbyt cwani, by ktos taki mogl rza­dzic. „Bajka” to tutaj naj­wla­sciw­sze slowo. Swoja droga, on musi byc jakims wybry­kiem natury, no bo jak mozna sie­dzac w poli­tyce tyle lat pozo­stac porzad­nym czlowiekiem?

  16. sief pisze:

    Nie zga­dzam się z opi­niami, że kara śmierci odstra­szy mor­der­ców. Racjo­nalne myśle­nie powinno być waż­niej­sze od tego co ency­klo­pe­die lub pod­ręcz­niki piszą o defi­ni­cji ter­minu liber­ta­ria­nizm. Uwa­żam że kara śmierci w prak­tyce pomaga tylko o tyle, że osoby ska­za­nej na doży­wo­cie nie trzeba kar­mić. Wywody sza­now­nych przed­mów­ców o tym że pań­stwo może zabi­jać i to wtedy nie jest mor­der­stwo tylko uspra­wie­dli­wione zabój­stwo oraz wywody odwrotne na prak­tycz­nym pozio­mie są nic nie warte. Czy widzie­li­ście kie­dyś żeby ktoś w furii kto chce kogoś skrzyw­dzić roz­wa­żał ten temat? Albo czy spo­tka­li­ście kry­mi­na­li­stę który myśli takimi kate­go­riami? Są więc one nie­prak­tyczne i li tylko nor­ma­tywne, a normy nie obcho­dzą prze­stęp­ców w chwili popeł­nia­nia zbrodni. Obcho­dzą za to wol­nych ludzi, ponie­waż wła­dza dostaje sku­teczne narzę­dzie do eli­mi­no­wa­nia nie­wy­god­nych jed­no­stek. 1:0 dla ban­dy­tów. Co ja gadam, 2:0 — licząc jesz­cze ewen­tu­al­nych ban­dy­tów u wła­dzy. Prawo do obrony, prawo do posia­da­nia broni. Wydaje mi się że one wystar­czają do zapew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa przed tymi któ­rzy „zasłu­gują na śmierć”. I odstra­szają tych któ­rzy jesz­cze zasłu­żyć nie zdą­żyli. Chyba że zakła­damy iż ludzie są idio­tami i w domy­śle sami nie mogą sku­tecz­nie się bro­nić, wtedy trzeba się nimi opie­ko­wać, czy im (nam) to się podoba czy nie.

  17. Jan M. Fijor pisze:

    Zga­dzam sie z panem w 100 pro­cemn­tach. jako kato­lik uwa­zam tez, ze nikt nie ma prawa odbie­rac dru­giemu zycie. Uklony Jan M Fijor

  18. arahad pisze:

    a może by tak jakąś książke Rona wydać?
    np ostat­nia „A Fore­ign Policy of Fre­edom” z 2007 roku
    część ksią­żek jest — co prawda po angiel­sku ‚ale zawsze — dostepna legal­nie w postaci pdf.

  19. MacReady pisze:

    Myślę, że kato­licy powinni sie kie­ro­wać tym co mówi Biblia. http://www.kosciol.pl/article.php/20041021175534156
    „Deka­log nie zaka­zuje egze­ku­cji wyko­ny­wa­nych na mordercach.”

  20. Gregorio pisze:

    a mi sie naj­bar­dziej podoba pomysl Cej­row­skiego — jest iscie libertarianski!

  21. Jan M. Fijor pisze:

    To zna­czy jaki? jmf

  22. Jerzy L pisze:

    Pozwole sobie wtra­cic swoje 5 gro­szy na temat kary smierci, ktora jest trak­to­wana
    zarowno przez p.Fijora jak i nie­kto­rych
    czy­tel­ni­kow nadto pryn­cy­pial­nie. Otoz,
    mor­derca mor­dercy nie­rowny, a przy­kla­dem
    niech bedzie tzw „hit­man”. ktory zabija za pie­nia­dze, i wla­snie ze wzgle­dow wol­no­ryn­ko­wych, ceny na taka usluge
    spa­daja i wylacz­nie kara smierci jest w sta­nie cene te podniesc,a moze nawet
    „kill the profession”.

  23. Kagan pisze:

    Mysle ze Ron Paul dobrze wie, ze bez podat­kow, a szcze­gol­nie pro­gre­syw­nych i bez swiad­czen socjal­nych byle kry­zys na giel­dzie prze­ksztal­cic sie moze w gle­boka i dluga depre­sje, jak to bylo np. latach 1930tych. Zasilki dla bez­ro­bot­nych sta­bi­li­zuja bowiem eko­no­mie, podob­nie jak pro­gre­sywne podatki: pod­czas rece­sji ludzie placa mniej­sze podatki (bo mniej zara­biaja), a wiec traca swa sile nabyw­cza wol­niej, i jed­no­cze­snie zasilki pod­trzy­muja popyt, ktory ina­czej by sie zala­mal jak w Pol­sce na poczatku lat 1930tych.
    Pod­czas boomu, ludzie placa zas wyzsze podatki, co z kolei nie­jako utrud­nia „prze­grza­nie” gospo­darki, zas mniej­sze zailki pozwa­laja na
    odlo­ze­nie pie­nie­dzy na ich wyplate w przy­szlo­sci pod­czas kolej­nej rece­sji. Usu­nie­cie tych auto­ma­tycz­nych sta­bi­li­za­to­row ozna­cza­loby powrot do lat 1930tych i kolejna swia­towa rece­sje. Tego wla­snie chca skrajni libe­ra­lo­wie jak Ron Paul, aby wtedy objac wla­dze dyk­ta­tor­ska a la Hitler czy Sta­lin. I zana­czam, ze jestem eko­no­mi­sta, pro­wa­dza­cym zaje­cia m. in. dla ana­li­ty­kow finan­so­wych z wiel­kich ban­kow i tam ‘roz­owym anty­glo­ba­li­sta’. Podatki i zasilki sa przez kapi­tal tole­ro­wane, bowiem pelna one role owych auto­ma­tycz­nych sta­bi­li­za­to­row, a nie dla tego, ze kapi­tal dba o bez­ro­bot­nych i pan­stwo. Kapi­tal potrze­buje sil­nego pan­stwa, ktore za niego robi brudna, poli­cyjna robote i potrz­buje w miare sta­bil­nego popytu na swe wyroby i uslugi. A Ron Paul przy­po­mina mi albo malpe z brzy­twa, co to na oslep chce obciac podatki i zasilki z przy­czyn 100%idelogicznych (‘pra­wi­cowy Hun­wej­bin’) albo tez (co gor­sza) jest wyra­cho­wa­nym gra­czem, pra­gna­cym objac wla­dze dyk­ta­tor­ska pod­czas kry­zysu spo­wo­do­wa­nego odej­sciem od wspo­nia­nej wyzej auto­ma­tycz­nej sta­bi­li­za­cji kapi­ta­li­zmu przez pro­gre­sywne podatki i zasilki. Kapi­ta­lizm (szcze­gol­nie wol­no­ryn­kowy) jest bowiem ze swej defi­ni­cji sys­te­mem malo sta­bil­nym, wiec wyma­ga­ja­cym inter­wen­cji z zewnatrz…

  24. Kagan - ERRATA pisze:

    Mialo oczy­wi­scie byc:
    „I zazna­czam, ze jestem eko­no­mi­sta, pro­wa­dza­cym zaje­cia m. in. dla ana­li­ty­kow finan­so­wych z wiel­kich ban­kow a nie jakims tam ‘roz­owym anty­glo­ba­li­sta’.„
    Za bledy pisar­skie prze­pra­szam (tlu­ma­cza sie one cze­sciowo malym wymia­rem „okienka”)…

  25. Jan M. Fijor pisze:

    Trzy­mamy kciuki, ale teraz swia­towa lewi­zna pomaga nobli­scie i on zosta­nie pre­zy­den­tem. Wie­cej na ten temat nie­dlugo w Naj­wyz­szym cza­sie. pozdro­wie­nia z Belize Jan M Fijor

  26. zbycho pisze:

    Bra­dzo dobry arty­kuł. Pole­cam każ­demu posłu­chać co mówi Ron Paul na youtube. Naprawdę warto.

  27. Jan M. Fijor pisze:

    Przed chwila zakon­czyla sie debata kan­dy­da­tow repu­bli­kan­skich (Flo­ryda, Fox News). Ron Paul uzy­skal I pozy­cje (38 proc. popar­cia — Giu­liani 12 proc.). Fakt, ze mial slaby start i ludzie z Fox News, pro­wa­dzacy debate, pro­bo­wali go zigno­ro­wac, z cza­sem jed­nak roz­kre­cil sie i moim zda­niem zaslu­zyl na zwy­cie­stwo. Tym kan­dy­da­tem, ktory zasko­czyl mnie in plus byl sen. Huc­ka­bee. Od Paula dzieli go nie­wiele. To tez jest (pra­wie) liber­ta­ria­nin. Zal serce sci­ska, ze w Pol­sce poli­ty­kow milu­ja­cych wol­nosc i czlo­wieka (pra­wie) nie ma. A jesli juz sie trafi (JKM), to wali sie pala w glowe. N.b. uwa­zam, ze gdyby nie wysta­pie­nie JKM prze­ciwko nie­pel­no­spraw­nym dzie­ciom, LPR dosta­laby przy­naj­mniej 3 pro­cent. Mimo naj­lep­szej oceny, Ron Paul nadal ucho­dzi (w oczach mediow) za dzi­waka i oszo­loma. Sprze­ci­wia sie nie­po­tr­seb­nej woj­nie, chce pry­wa­ty­za­cji eme­ry­tur, wol­no­sci wyboru szkoly dla dzieci, a przede wszyst­kim zn acz­nej reduk­cji rzadu. takiej rewo­lu­cji media nie w sta­nie prze­zyc. Przy­po­mi­naja sie slowa Reagana, ze lewica to nie sa igno­ranci, lecz ludzie, kto­rzy wie­rza w nie­praw­dziwa ide­olo­gie. P.S. Pocie­sza­jace jest to, ze sko­czyly sie dzis rzady dwoch „grem­li­now”. Jan M Fijor

  28. MacReady pisze:

    Zna pan panie Kagan jakąś teo­rię tłu­ma­czącą przy­czyny Wiel­kiego Kry­zysu ? Bo zdaje się jest tylko jedna. A ona mówi jasno, że za kry­zys jest wyni­kiem dzia­łań banku cen­tral­nego … Jakoś sobie w XVIIIXIX wieku USA świet­nie radziły. Dla­czego przy powro­cie do zasad któ­rymi się Stany wtedy kie­ro­wały mia­łoby mieć inne skutki niż wtedy ?

  29. Jan M. Fijor pisze:

    Hola, hola…w USA bank cen­tralny zostal usta­no­wiony w 1913 roku, razem z podat­kiem docho­do­wym, a wiec to bylo wiek XX. Dopoki banku cen­tral­nego (FED) nie bylo, kry­zysy byly lek­kie i krot­kie. Nie wiem czy pan wie, ale FED jest ban­kiem pry­wat­nym i to w duzym stop­niu nie-amerykanskiem. Uklony Jan M Fijor

  30. Arnold pisze:

    Pole­cam film Zeintgeist(google video) który trak­tuję m.in. o banku cen­tral­nym FED.Jest tam też dosko­nałe wytłu­ma­cze­nie „stan­dardu złota” o któ­rego przy­wró­ce­nie ubiega się R.Paul

    Pozdra­wiam

  31. Maciej pisze:

    Zga­dzam sie z panem w 100 pro­cemn­tach. jako kato­lik uwa­zam tez, ze nikt nie ma prawa odbie­rac dru­giemu zycie.” Wła­śnie tym panie Janie różni się kato­lik od chrze­ści­ja­nina. Ten pierw­szy wie­rzy w kościół i JPII ten drugi w Boga, który kary śmierci w Piśmie Świę­tym nigdzie nie wyklu­cza.
    Pozdrawiam.

  32. Jan M. Fijor pisze:

    W moim przy­padku sta­lem sie prze­ciw­ni­kiem kary smierci po kaza­niu Jana Pawla II w St. Louis Mis­so­uri. Uklony Jan M Fijor

  33. takitam pisze:

    Jest jesz­cze inna sprawa, ktora go dys­kwa­li­fi­kuje w oczach wielu. Jest prze­ciwny naby­wa­niu oby­wa­tel­stwa na dro­dze uro­dzin w USA. Chyba nie pamieta jak ten kraj powstal i kto go zbu­do­wal. To taka mala uwaga dla tych, kto­rzy sie nad nim tak rozckliwiaja.

  34. Jan M. Fijor pisze:

    Co w tym zlego? Nie wystar­czy przy­je­chac, nie­le­gal­nie prze­by­wac i uro­dzic dziecko. Potrzebne sa dodat­kowe para­me­try: rodzice, rodzina i tp. zwiazki z kra­jem uro­dze­nia. Paul nie sprze­ci­wia sie prze­ciez natu­ra­li­za­cji. Uklony Jan M Fijor

  35. takitam pisze:

    Jesz­cze do nie­dawna mia­łem Pana za liber­ta­ria­nina ale coraz bar­dziej wycho­dzi z Pana coś innego. Po pierw­sze co do natu­ra­li­za­cji to jest to decy­zja admi­ni­stra­cyjna czyli zależna od urzęd­nika. Po dru­gie, jest to dąże­nie do two­rze­nia pań­stwa naro­do­wego z więk­szym podzia­łem na gor­szych i lep­szych — nie jest to zgodne z kla­syczną myślą liber­ta­riań­ską pań­stwa oby­wa­tel­skiego. Po trze­cie, w sytu­acji gra­nicz­nej, na tej zasa­dzie nikt oprócz Indian nie miałby oby­wa­tel­stwa ame­ry­kań­skiego. A te wspo­mniane dodat­kowe para­me­try to jakieś bred­nie.
    A tak w ogóle jesli Pan mówi, że na Pana sprze­ciw wobec kary śmierci miało wpływ jakieś kaza­nie JPII to chyba Pan sie nigdy nad tą sprawą głę­biej nie zasta­no­wił. Krótko mówiąc smie­chu warte, choć pro­blem poważny.
    Pozdrawiam

  36. MARIAN BOŁTUĆ pisze:

    To smutne, wręcz prze­ra­ża­jące jak daleko sięga zmowa mediów. Na całym swie­cie nawet w USA, niby wol­nym kraju sto­so­wane sa takie same mecha­ni­zmy zmowy

  37. Piotrek pisze:

    Cie­kawa sprawa,że nie­któ­rzy „chrze­ści­ja­nie” są za karą śmierci. Dla mnie to brak wiary w Dobrą Nowinę o śmierci i Zmar­twych­wsta­niu Jezusa Chry­stusa. Jestem chrze­ści­ja­ni­nem (kato­li­kiem) i powiem tak: ja nie chciał­bym nikogo zabić, bo wiem że życie każ­dego czło­wieka jest dane od Boga. Tak czy siak wszy­scy mamy swój czas. Czemu mamy komuś odbie­rać życie skoro i tak umrze i będzie sądzony. Wystar­czy wię­zie­nie z obo­wiąz­kiem zapra­co­wa­nia na swoje wyży­wie­nie (ideał). A w sumie dopóki Bóg daje czas do nawró­ce­nia (włącz­nie z nami), to nikt nie powi­nien bawić się w boga i skra­cać tego czasu. Oczy­wi­ście mówię to do wie­rzą­cych, bo resztę to już nie wiem co może przekonć.

  38. Bortasz pisze:

    cio do sta­no­wi­ska pana Cej­row­skiego to tutaj trzeba byłoby poszu­kać.
    http://pl.youtube.com/results?search_query=WC+kwadrans&search_type=&aq=f
    Z pamięci wyglą­dało by to tak.
    Mor­derca zabija kogoś zerka w dowód jest że ów czło­wiek (Tudzież jego rodzic w wypadku nie peł­no­let­nich) jest prze­ciw­ni­kiem kary smierci to do ciupy na 25 lat i znowu „Rosyj­ska ruletka czy zabije kogoś kto jest za czy prze­ciw… jak za to kulka w łeb i do widze­nia. Sądze że w tedy wszy­scy dla bez­pie­czeń­stwa byli by za. I jestem sam za karą smierci. Bo to co więk­szo­ści robi to sie myli w stwier­dze­niu po co jest kara śmierci.
    Ona niema odstra­szać. Ona ma eli­mi­no­wać naj­bar­dziej nie dosto­so­wane osob­niki z spo­łe­czeń­stwa. Ma eli­mi­no­wać socjo­pa­tów i zwy­rod­nial­ców. Seryj­nych mor­der­ców jak i zabój­ców. Pań­stwo nie ma prawa zabic kogoś dla tego bo jest nie wygodny. Tylko dla tego by chro­nić wolności=życie swo­ich oby­wa­teli.
    http://pl.youtube.com/watch?v=dpo1ZeGTJrM
    Kiep­ska jako­ści ale pole­cam. Wła­sno­ści wol­no­ści życie… Nie masz prawa do zycia innych wiec jeśli je ode­bra­łes to winno sie je tobie ode­brać by CHRONIĆ innych przed tobą. KARA ŚMIERCI NIE ODSTRASZA, ONA ELIMINUJE. I dla tego jestem za.
    PS w sta­nach był numer że zaprzy­się­gli wydali wyrok doży­wo­cia i 30 000 lat odsiadki tłu­ma­cząc się: Nawet jeśli Bill clin­ton będzie co tydzioeń ogła­sza amne­stie i skra­cał wyroki o połowe to chcemy mieć pew­no­ści że ten skur­wiel nie wyj­dzie. Ludzie nie chcą reso­cja­li­zo­wać i przy­wra­cać spo­łe­czeń­stwu. Chcą pew­no­ści i bez­pie­czeń­stwa. Pedoil jak alko­cho­lik zostaje pedofilem/alkocholikiem. Mor­derca ma krew na rękac do końca życia. A ja jestem naj­bar­dziej pamię­tli­wym z drani.

  39. Bortasz pisze:

    prze­pra­szam że jeden pod drugim.

    W 1913 został usta­no­wiony Fed z powodu gigan­tycz­nego kry­zysu jaki został wywo­łany celowo wła­śnie by ów FED powo­łać. FED DRUKUJE PIENIĄDZE!!! War­to­ści dolara leci na łeb na szyje by ludzie chcieli wpro­wa­dze­nia Amero… Mój ojciec jak wyjęż­dzał do Emi­ra­tów arab­skich za dolara dosta­wał 4 złote.. teraz dwa i 30 gro­sze jest dobrze… A wszystko w 4 lata. Dla­tego ze FED zwięk­szyło dru­ko­wa­nie Pie­nię­dzy. Jak ktoś twier­dzi ze wszystko roz­wiąze dodru­ko­wa­nie pie­nie­dzy niech przyj­rzy sie Dola­rowi. Nie długo Dolar będzie mniej wart niż papier na któ­rym jest dru­ko­wany.
    Pie­nią­dze jako dług.
    http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830&ei=&hl=pl
    Wró­cimy do złota. W sta­ro­żyt­nym zymie za złotą monęte mogłueś Kupić:
    Wspa­niałą Togę
    Dobry pasek skó­rzany
    bar­dzo dobrej jako­ści buty.
    Teraz za pie­nią­dze po sprze­da­niu zło­tej monety kupisz
    gar­ni­tur pasek i buty dobrej jako­ści. Złoto ma naj­bar­di­zej sta­bilną war­to­ści na świe­cie. Przez zdaje sie pare dzie­siac lat od około 1960 do 1990 (Nie pamię­tam już dokład­nie) cena uncji złota poszła o 73 centy w górę.

  40. Grzegorz K. pisze:

    Ron Paul to taki ame­ry­kań­ski Janusz Korwin-Mikke. Szkoda, że Ron Paul osta­tecz­nie prze­grał z John’em McCain’em. No cóż. McCain to bar­dziej RINO, ani­żeli praw­dziwy koli­ber. Zamie­rza­łem po stu­diach bio­tech­no­lo­gii, za 3 lat wyemi­gro­wać do USA. Panie Fijor co by Pan mógłby mi zasu­ge­ro­wać? Może Kanada? Pozdra­wiam! http://www.grzegorz-k.blog.onet.pl

  41. Konrad pisze:

    Lite­rówka: „Lew Roc­kwell, pre­zes Insty­tutu MiZesa* z Ala­bamy” *Misesa

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts