Ekonomia dla każdego

Eko­no­mia dla każdego

Tho­mas Sowell
Tłum.: Jan M. Fijor
II Warszawa-Chicago 2007
ISBN: 83 – 907621-6 – 1

Cena: 35 (wysyłka gra­tis) zł

Zamó­wie­nia pro­simy kie­ro­wać na adres: fijorr@fijorr.com prze­lew pro­simy wysy­łać na konto: 73 1140 2004 0000 3702 4815 4485 w mbank na nazwi­sko Jan M. Fijor
Wysyłka za zali­cze­niem pocz­to­wym kosz­tuje eks­tra 12 zł.
Dzię­ku­jemy za popie­ra­nie naszego wydawnictwa!

Odda­jemy w ręce Pań­stwa książkę, która być może zmieni wresz­cie spo­sób patrze­nia na gospo­darkę. Mimo kil­ku­na­stu lat tzw. trans­for­ma­cji ustro­jo­wej, obo­wią­zu­jącą dok­tryną społeczno-ekonomiczną pozo­staje w pol­sce socja­lizm czyli sys­tem, w któ­rym pań­stwo jest wszyst­kim, a oby­wa­tel nikim. Otwar­cie nikt tego rzecz jasna nie twier­dzi, w rze­czy­wi­sto­ści jed­nak spo­łe­czeń­stwo — w sfe­rze gospo­dar­czej — pod­po­rząd­ko­wane jest woli urzęd­ni­ków. Jakie to ma kon­se­kwen­cje pisze prof. Tho­mas Sowell na każ­dej nie­mal stro­nie swego nie­by­wa­łego trak­tatu. Nie­by­wa­łego, bo nawet w Sta­nach Zjed­no­czo­nych jego punkt widze­nia jest wciąż nie­po­pu­larny. W tej kolebce kapi­ta­li­zmu i nowo­cze­snej myśli eko­no­micz­nej, w kraju, który wydał naj­więk­szą ilość lau­re­atów Nagrody Nobla domi­nuje prze­świad­cze­nie, że nikt i nic tak nie służy gospo­darce, jak urzęd­nicy i pro­gramy rzą­dowe. Efek­tem tego myśle­nia jest cho­ciażby ostat­nie, jedno z naj­dłuż­szych, naj­bar­dziej dotkli­wych zała­mań gospo­dar­czych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Eta­tyzm zakwitł nawet tam, co nie zna­czy, że w Pol­sce nie mamy z nim wal­czyć. Sojusz­ni­kiem socja­li­zmu jest igno­ran­cja. Wro­giem? Wiedza!

Pod­ręcz­nik dla każdego

W naj­now­szej książce Tho­masa Sowella „Eko­no­mia dla każ­dego” nie ma ani jed­nego wzoru. Jak cho­dzi o współ­cze­sne pod­ręcz­niki eko­no­mii to praw­dziwa rzad­kość.
Zresztą co się dzi­wić eko­no­mi­stom, skoro pełne rów­nań, w tym rów­nań cał­ko­wych i róż­nicz­ko­wych, są pod­ręcz­niki psy­cho­lo­gii czy socjo­lo­gii. Współ­cze­śni eko­no­mi­ści pozaz­dro­ścili fizy­kom apa­ratu mate­ma­tycz­nego, nobi­li­tu­ją­cego na wiel­kiego uczo­nego. O ile jed­nak fizyk, che­mik a nawet bio­log posłu­guje się mate­rią posia­da­jącą powta­rzal­ność i dającą się sko­pio­wać, o tyle czło­wiek, w swoim dzia­ła­niu jest istotą nie­po­wta­rzalną. Można z powo­dze­niem zna­leźć rów­na­nie opi­su­jące w spo­sób zado­wa­la­jący zacho­wa­nie się małż pod wpły­wem prądu El Nińo, ale zna­le­zie­nie wzoru na zacho­wa­nie się pod wpły­wem El Nińo czło­wieka jest nie­moż­liwe. Sto­so­wa­nie naj­bar­dziej wymyśl­nych całek czy innych ope­ra­to­rów nie ma tu sensu. I w uświa­do­mie­niu nam tego tkwi wielka war­tość naj­now­szej książki Tho­masa Sowella. Sowell – choć tego nigdy i nigdzie nie pod­kre­śla — jest przed­sta­wi­cie­lem naj­bar­dziej huma­ni­stycz­nej (i zde­cy­do­wa­nie naj­mą­drzej­szej) szkoły rozu­mie­nia i naucza­nia eko­no­mii, mia­no­wi­cie tzw. Szkoły Austriac­kiej, któ­rej współ­twórca, Ludwik von Mises uro­dził się n.b. we Lwo­wie. Szkoła Austriacka – dzi­siaj chyba naj­szyb­ciej roz­wi­ja­jąca się gałąź eko­no­mii, w Pol­sce nie­mal zupeł­nie nie znana — opiera się na prze­ko­na­niu, że eko­no­mia nie doty­czy mate­rii, pie­nię­dzy czy indek­sów, lecz żywego czło­wieka. Kwin­te­sen­cją takiego zało­że­nia jest cho­ciażby fun­da­men­talne dzieło Szkoły Austriac­kiej, jakim jest – nie wydane jesz­cze na pol­skim rynku — dzieło zaty­tu­ło­wane „Ludz­kie dzia­ła­nie” (Human action) napi­sane przez samego Misesa.

Wedle Sowella eko­no­mia nie jest nauką o robie­niu pie­nię­dzy, o kre­dy­to­wa­niu, wyzy­sku w wyko­na­niu wiel­kich przed­się­bior­ców czy o moral­no­ści w sfe­rze mate­rial­nej — w rozu­mie­niu do jakiego przy­zwy­cza­ili nas domi­nu­jący dzi­siaj tę naukę mark­si­ści i key­ne­si­ści — lecz dzie­dziną wie­dzy słu­żącą czło­wie­kowi w takim kie­ro­wa­niu zaso­bami któ­rych nam bra­kuje, by zostały one wyko­rzy­stane jak naj­le­piej, ponie­waż każde dobro znaj­du­jące się na ziemi można wyko­rzy­stać alter­na­tyw­nie.
Powie­trze nie jest dobrem eko­no­micz­nym, bo jest go w bród. Reszta ota­cza­ją­cego nas świata, wystę­puje nie­stety w nie­do­bo­rze. Nic na to nie pora­dzimy. Jest to taki sam fakt, jak to że musimy umrzeć. Dla­tego wma­wia­nie nam od wie­ków, że moż­liwy jest na tym padole sys­tem, który każ­demu czło­wie­kowi zapewni to, co mu jest do życia potrzebne, albo to, czego by do tego życia potrze­bo­wał jest uto­pią! Jeśli ze stali zro­bimy działo, to zabrak­nie nam jej na łóżka szpi­talne. Wpro­wa­dze­nie sub­sy­diów dla pro­du­cen­tów chleba wiąże się z zabra­niem pie­nię­dzy kon­su­men­tom chleba. Jeśli obni­żymy stopy pro­cen­towe, to wpraw­dzie zachę­cimy biz­nes do zacią­ga­nia kre­dytu, lecz rów­no­cze­śnie znie­chę­camy innych do oszczę­dza­nia etc. etc.
Cała książka Sowella jest ana­lizą wła­śnie takich alter­na­tyw.
Co się sta­nie, jeśli rząd, zamiast pozwo­lić upa­da­ją­cemu sek­to­rowi gospo­darki upaść, zaczyna bro­nić miejsc pracy i utrzy­my­wać zbędną gałąź przy życiu? Co się dzieje z sub­stan­cją miesz­ka­niową, gdy rząd – w inte­re­sie loka­to­rów– zmraża czyn­sze i nie pozwala na wolną grę cen? Sowell zasta­na­wia się nad kon­se­kwen­cjami ist­nie­nia banku cen­tral­nego, który for­mal­nie ma zwal­czać infla­cję, lecz de facto jest jej źró­dłem. No, bo kto dru­kuje pie­nią­dze? Gdy­bym chciał jed­nym sło­wem opi­sać spo­sób rozu­mie­nia eko­no­mii przez Sowella, to bym powie­dział, że autor wal­czy z mitami. Infla­cja to nie wzrost cen. Wzrost cen to sku­tek infla­cji. Walka rządu z bez­ro­bo­ciem pro­wa­dzi do więk­szego bez­ro­bo­cia. A igno­ro­wa­nie kosz­tów ochrony śro­do­wi­ska temu śro­do­wi­sku szko­dzi najbardziej.

Tho­mas Sowell, pro­fe­sor Stan­fordu, jeden z naj­gło­śniej­szych i naj­bar­dziej zna­nych publi­cy­stów eko­no­micz­nych Sta­nów Zjed­no­czo­nych nie zio­nie nie­na­wi­ścią czy pogardą dla socja­li­zmu, on jedy­nie punk­tuje sła­bo­ści tego sys­temu. A leżą one w samym zało­że­niu – tego jakże wciąż popu­lar­nego – sys­temu. Pań­stwowa wła­sność środ­ków pro­duk­cji i cen­tralne pla­no­wa­nie pozba­wiają nas mecha­ni­zmu cen, bez któ­rego nie jeste­śmy w sta­nie wyli­czyć, czy to co robimy jest opła­calne, czy mar­no­trawne. Tyra­nia, prze­moc, zbrod­nie reżymu są już tylko pro­stą kon­se­kwen­cją braku mecha­ni­zmu ceno­wego, i przy­czyną fia­ska gospo­darki pla­no­wa­nej cen­tral­nie. Czło­wiek jest zbyt skom­pli­ko­wany na to, by go pod­dać dzia­ła­niu kilku rów­nań czy algo­ryt­mów. Brzmi to dość iro­nicz­nie zwłasz­cza w świe­tle kilku ostat­nich wer­dyk­tów Komi­tetu Eko­no­micz­nej Nagrody Nobla, który wręcz w rów­na­niach gustuje.
Gospo­darka, pisze Sowell, jako prze­jaw i rezul­tat ludz­kiego impe­ra­tywu do dzia­ła­nia w celu poprawy wła­snej sytu­acji życio­wej, jest zbyt skom­pli­ko­wana na to, by jeden czło­wiek czy nawet całe biura poli­tyczne wie­działy, co mamy na myśli i czego nam naprawdę potrzeba.

”Eko­no­mia dla każ­dego”, pol­ski tytuł książki, szcze­rze powie­dziaw­szy odbiega dość daleko od inten­cji autora. Aby być w zgo­dzie z ory­gi­na­łem, tytuł powi­nien brzmieć: „Pod­stawy eko­no­mii” (Basic eco­no­mics). Jed­nakże mno­gość na pol­skim rynku wydaw­ni­czym ksią­żek zaty­tu­ło­wa­nych „Pod­stawy eko­no­mii”, a z eko­no­mią nie mają­cych wiele wspól­nego spra­wiła, że wydawca, dla pod­kre­śle­nia wagi tego dzieła, zde­cy­do­wał się zade­dy­ko­wać je każ­demu „oby­wa­te­lowi, podat­ni­kowi czy wyborcy”, który dba o ota­cza­jący go świat i chciałby uczy­nić coś, co mu tę dba­łość uła­twi. „Eko­no­mia dla każ­dego” , uka­zu­jąc absurdy socja­li­zmu, socjal­de­mo­kra­cji i domi­nu­ją­cego zwłasz­cza w Unii Euro­pej­skiej (a więc cze­ka­ją­cego nas także w Pol­sce) eta­ty­zmu jest dosko­na­łym narzę­dziem do zro­zu­mie­nia roli jed­nostki zdo­mi­no­wa­nej przez pań­stwo, które nawet dla Lenina było apa­ra­tem ucisku.

P.S. Zapo­mniał­bym dodać, ze w szkole pisa­nia Tho­mas Sowell repre­zen­tuje naj­lep­sze tra­dy­cje szkoły ame­ry­kań­skiej. Książkę czyta się jak powieść sensacyjną!

Jan Bereta

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

No Comments Yet.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*