Ekonomia sprzedaży (dokończenie)

Opo­wia­dał mi kie­dyś dr Feliks Zand­man, ame­ry­kań­ski prze­my­sło­wiec i miliar­der, tym razem pol­skiego pocho­dze­nia, że pew­nego dnia sta­nął przed dyle­ma­tem; trzy­mać się zapisu kon­trakt, wymie­rzyć karę umowną za coś, co jego kon­tra­hent aku­rat prze­oczył, i zaro­bić dzięki temu kilka milio­nów dola­rów, czy uwzględ­nić — wbrew posta­no­wie­niom kon­traktu – inte­res nie­uważ­nego kon­tra­henta, zre­zy­gno­wać z kary i tych kilku milio­nów dola­rów nie zarobić?

Wpraw­dzie, pięć milio­nów dola­rów, bo o tyle cho­dziło, to dla miliar­dera nie­wiele, mimo to trudno zna­leźć kre­zusa, który łatwo rezy­gnuje z należ­nych mu pie­nię­dzy, nawet jeśli jest to „tylko” pięć milio­nów. Co zro­bił Feliks Zand­man? Oczy­wi­ście, poda­ro­wał te pie­nią­dze kon­tra­hen­towi. To zna­czy, nie jest to wcale takie oczy­wi­ste. Wielu z nas, na czele ze mną, postą­pi­łoby ina­czej. On zacho­wał się tak jak zacho­wał, nie dla­tego, że jest czło­wie­kiem hoj­nym czy lek­ko­myśl­nym. Uczy­nił tak, przez wzgląd na zasady i war­to­ści jakimi się w życiu kie­ruje. Uznał bowiem, że korzy­sta­nie z czy­je­goś błędu czy nie­do­pa­trze­nia, jest nad­uży­ciem. Czło­wie­kowi z zasa­dami nie przy­stoi wyko­rzy­sty­wać ludz­kiej sła­bo­ści czy choćby nie­wie­dzy, nawet jeśli prawo mu na to zezwala.
Przy­to­czone postę­po­wa­nie – co tu ukry­wać — prze­czy intu­icji, jaką kie­ruje się więk­szość miesz­kań­ców nad­wi­ślań­skiego kraju, któ­rzy naj­czę­ściej i bez­ce­re­mo­nial­nie, egze­kwują swoje „prawa” bez względu na to, czy są one moralne czy nie. W ogóle rzadko kiedy zadają sobie takie pyta­nia. Oto star­sza pani odkrywa nagle, że kil­ku­dniowe spóź­nie­nie w płat­no­ści dla STOEN skut­kuje wyłą­cze­niem jej prądu i dotkliwą karą, ale urzęd­niczka STOEN nie kie­ruje się zasa­dami, bo ona ma prze­pis. Spóź­nie­nie – wyłą­cze­nie – kara. Nawet się nie zasta­na­wia nad innym roz­wią­za­niem. Inny przy­kład, drobny przed­się­biorca zapo­mina zło­żyć dekla­ra­cji CIT, za co spo­tyka go nie tylko repry­menda, ale i nie­pro­por­cjo­nalna do winy kara. Urzęd­nik skar­bowy ma za sobą ustawę, po co ma się zasta­na­wiać nad jej sen­sem czy bez­sen­sem moral­nym.
Obie wspo­mniane insty­tu­cje mogą sobie na taką nie­fra­so­bli­wość pozwo­lić. Zarówno STOEN, jak i urząd skar­bowy są mono­po­li­stami. Nor­malny, pry­watny biz­nes rzadko kiedy ma wyłącz­ność na świad­cze­nie usług. My musimy o klienta wal­czyć, dbać, kon­ku­ro­wać. Wymaga to nie­kiedy odej­ścia od opre­syj­nego prawa, na rzecz prawa natu­ral­nego, czyli ludz­kich, życio­wych zasad. Zresztą to jest nie tylko kwe­stia zasad, to także zwy­kły roz­są­dek i tro­ska o korzyść własną.

Nagroda za lojalność

Jedna z moich naj­więk­szych trans­ak­cji zaczęła się w spo­sób dość nie­ty­powy. Klient z jakie­goś oso­bi­stego, choć de facto dość bła­hego powodu, posta­no­wił zerwać kon­trakt w dwa dni po usta­wo­wym ter­mi­nie, który w Sta­nach Zjed­no­czo­nych wynosi aż 30 dni. For­mal­nie prze­pa­dło. Nie moja wina. W kontr­ak­cie było zapi­sane: 30 dni. Szlus! Koniec. Ale ja mimo wszystko wal­czy­łem z underw­ri­te­rem, żeby tę trans­ak­cję unie­waż­nił. Trans­ak­cja została w końcu unie­waż­niona i to bez jakich­kol­wiek kon­se­kwen­cji kar­nych dla mego klienta. Jedyną szkodę ponio­słem ja; musia­łem zwró­cić zaro­bioną pro­wi­zję. Czy jed­nak naprawdę ponio­słem szkodę? Jesz­cze tego samego tygo­dnia przy­słał mi fan­ta­styczne refe­ren­cje, na któ­rych zaro­bi­łem wię­cej niż stra­ci­łem wsku­tek unie­waż­nie­nia kon­traktu. Pół roku póź­niej oko­licz­no­ści się zmie­niły i wró­cił do mnie by zain­we­sto­wać to co unie­waż­nił wcze­śniej. Jeste­śmy do dziś przy­ja­ciółmi. On pamięta przy­sługę, jaką mu zro­bi­łem, ma do mnie zaufa­nie, wie że cenię wyżej zasady od doraź­nego zysku. Ja wiem, że mam w nim dozgon­nego klienta. Nie piszę o tym, żeby poka­zać jaki to jestem wspa­niały, bo bywały przy­padki, kiedy nie potra­fi­łem sta­nąć na wyso­ko­ści zasad i zacho­wa­łem się tak, że żałuję do dzi­siaj, chcia­łem jedy­nie poka­zać, że nie tylko miliar­de­rom, ale też zwy­kłym ludziom, jak ja, zda­rzają się podobne wybory.
Zand­man zadzia­łał tak, jak nie­gdyś Aaron Ward z Mont­go­mery Ward, który zgo­dził się przy­jąć do zwrotu koszulę czy buty, mimo iż zostały legal­nie przez kogoś kupione, a to że nie podo­bają się jego żonie, mało go powinno obcho­dzić. Obaj jed­nak, i Ward, i Zand­man na swo­ich zasa­dach sko­rzy­stali. Mimo iż kosz­to­wały ich one pie­nią­dze, osta­tecz­nie opła­ciły się. Sieć skle­pów towa­ro­wych Mont­go­mery Ward zdo­była repu­ta­cję biz­nesu sym­pa­tycz­nego, rze­tel­nego, wyro­zu­mia­łego, dzięki czemu cie­szyła się popu­lar­no­ścią nawet po śmierci zało­ży­ciela. Zand­man zyskał nie tylko w oczach kon­tra­henta, który zatrzy­mał pięć milio­nów dola­rów, zdo­był także (a może przede wszyst­kim) uzna­nie swo­ich współ­pra­cow­ni­ków, jako czło­wiek rozumny i przy­zwo­ity. Co wię­cej, o spra­wie dowie­dział się pewien wyso­kiej klasy spe­cja­li­sta, któ­remu Zand­man wcze­śniej ofe­ro­wał – bez powo­dze­nie zresztą – u sie­bie wyso­kie sta­no­wi­sko. Czło­wiek ów, poru­szony szla­chet­no­ścią miliar­dera, zde­cy­do­wał się przy­jąć u niego pracę, dzięki czemu ten ostatni osią­gnął korzy­ści nie­współ­mierne do owych kilku milio­nów dola­rów, które dzięki trzy­ma­niu się zasad sko­rzy­stał.
Histo­ria ta być może wywoła u nie­któ­rych uśmie­szek iro­nii; ot, opo­wiastka dla grzecz­nych dzieci. Życie jest bru­talne i bez­względne, klienci są nie­wdzięczni, rzadko kiedy są lojalni, nie doce­niają też lojal­no­ści ze strony sprze­dawcy. Kiedy się jed­nak bli­żej przyj­rzeć, oka­zuje się, że

wła­śnie takie dro­bia­zgi, jak lojal­ność, rze­tel­ność, poczu­cie god­no­ści, uzna­nie czy zwy­kła sym­pa­tia naj­sil­niej wpły­wają na wybory doko­ny­wane przez naszych klientów.

Prze­ko­nało się o tym cho­ciażby kie­row­nic­two pol­skiej tele­ko­mu­ni­ka­cji czy PKO, firm mono­po­li­stycz­nych, które w warun­kach poja­wie­nia się kon­ku­ren­cji zaczęły gwał­tow­nie tra­cić klien­telę. Z ankiet prze­pro­wa­dzo­nych wśród odcho­dzą­cych od mono­po­li­sty wyni­kało, że głów­nym powo­dem zerwa­nia była chęć zemsty za złe trak­to­wa­nie. Ja sam zmie­ni­łem dostawcę usług tele­fo­nicz­nych czy bank nie dla­tego, że nie dawały mi one satys­fak­cji usług, lecz dla­tego, że chcia­łem się na nich zemścić za lata nie­lo­jal­no­ści, igno­ro­wa­nia mnie i wyzy­ski­wa­nia swej pozy­cji. Teraz w kolejce do maso­wej utraty klien­teli czeka poczta, LOT, PKP i wiele innych insty­tu­cji, na które jeste­śmy ska­zani.
Licze­nie na nie­pa­mięć kon­su­men­tów jest złudne. Nega­tywne uczu­cia, świa­do­mość złego trak­to­wa­nia tkwi w ludziach długo i głę­boko. Na pewno dłu­żej niż zado­wo­le­nie ze spo­sobu trak­to­wa­nia czy świa­do­mość odnie­sio­nej korzy­ści. Jeśli nawet uwa­żamy, że klient nie jest lojalny i nasze wysiłki są bez­za­sadne, pamię­tajmy, że pod ich brak nara­sta nie­chęć, któ­rej rezul­ta­tem jest rezy­gna­cja z naszych usług, pro­duk­tów, z nas samych.

Rynek

Nie­wi­dzialna Ręka rynku, mecha­nizm, który bez naszego wpływu roz­dziela razy i ciosy wedle zasług — sprze­daw­com dobrym odpłaca dobrym, sprze­daw­com złym rewan­żuje się złym – jest bez­li­to­sny. I tu wra­camy do stwier­dze­nia z początku tego cyklu; cho­ciaż uprzej­mość, tro­ska o klienta, jakość pracy han­dlu nie jest warun­kiem koniecz­nym i wystar­cza­ją­cym pro­spe­rity, to jed­nak jest to naj­czę­ściej naj­bar­dziej opła­calny spo­sób pro­wa­dze­nia handlu.

Firma dzia­ła­jąca z zaprze­cze­niem zasad posza­no­wa­nia kon­su­menta, ryzy­kuje prze­graną z konkurentami.

Taka firma jest na rynku widoczna, jest czę­sto kry­ty­ko­wana, ma nie­do­bry PR, łatwo może stać się obiek­tem ataku ze strony kon­ku­ren­tów. Cza­sem ma także kło­poty z płyn­no­ścią finan­sową, balan­suje na kra­wę­dzi opła­cal­no­ści. Ponie­waż jej sku­tecz­ność opiera się na jed­nym, pro­stym czyn­niku, takim jak niska cena, łatwo można go dostrzec i w naj­gor­szym razie sko­pio­wać. W takich fir­mach, walka o kon­su­menta opiera się wyłącz­nie na obni­ża­niu ceny (tak długo jak jest to moż­liwe). Wystar­czy więc, że kon­ku­ru­jące z LOT-em linie lot­ni­cze – mając nad tym ostat­nim prze­wagę jako­ści usług i spo­sobu trak­to­wa­nia klienta — dla ode­bra­nia LOT-owi pasa­że­rów, obniżą nieco cenę. I tak się wła­śnie dzieje.
Biz­nes, który nie dostrzega korzy­ści mate­rial­nych w wyso­kiej jako­ści swo­jej pracy, w tro­sce o kon­su­menta i jego inte­res, osta­tecz­nie upad­nie. Innego wyj­ścia nie ma.

Zasady — klucz do dobro­bytu
Jan M. Fijor
„różne” 2005-09-19

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 21

  1. Marek pisze:

    Lubie czy­tać pana tek­sty
    Cze­kam na kolejne

    Pozdra­wiam

  2. Miłosz pisze:

    Znam Pana publi­cy­stykę z NCzasu. Jest Pan dosko­na­łym publi­cy­stą, wno­szą­cym pewien nowy pier­wia­stek w związku ze zna­jo­mo­ścią sto­sun­ków panu­ją­cych w USA. Wiele się z Pana artu­ku­łów nauczy­łem i cze­kam na następne

  3. sis pisze:

    Nic nowego. Moja Bab­cia już mi mowiła, że warto być uczci­wym czło­wie­kiem, w biz­ne­sie też.

  4. Konrad pisze:

    Nie daj­cie sie zwiesc Pano­wie Marek i Lukasz, Pan Fijor tylko otarl sie o zna­jo­mosc realiow w USA. Robi kary godne bledy i nie potrafi przy­znac sie do ble­dow, cze­sto sam sobie zaprze­cza a z nie­wy­god­nymi lub wyka­zu­ja­cymi jego nie­kom­pe­ten­cje komen­ta­rzami poste­puje tak jak cen­zura w PRL popro­stu je wycina

  5. Mirek pisze:

    Bar­dzo pouczające

  6. Szym pisze:

    Ten tekst jest z gatunku — nie tra­cic nadzieji i zasad. Na bycie czlo­wie­kiem wobec innych ludzi. Super. Nie zmie­nil­bym ani literki. Dotych­czas czy­ta­lem tylko Pana arty­kuly w NCza­sie oraz raz udalo nam sie wymie­nic mailowo na temat wyda­nia kilku ksia­zek. Teraz wiem, ze bede tu zagla­dal na bie­zaco. Pozdrawiam

  7. grzegorz pisze:

    nic dodac,nic ująć.pozdrawiam

  8. Mariusz Wiącek pisze:

    Do sza­now­nego pana Kon­rada to dla­czego pana tek­stu nie wyciął?

  9. Realista pisze:

    Cie­kawe ilu okradl ten zand­man zanim zdo­byl te miliardy.Nie badzmy dziecmi.Zydzi sa powia­zani sie­cia mafijna.Informuje o tym pana jak pan nie wie albo udaje glupka.Co do sto­enu to pobra­tymcy zand­mana posta­rali sie by prze­szedl wnie­miecko –zydow­skie rece.Co ma ich obcho­dzic jakas emerytka.Niewidzialna reka rynku nie isnieje.Jest widzialna w postaci grup naci­sku i interesow.To taka tal­mu­dyczna filo­zo­fia dla ubogich.Nie odkrywa pan ‚zadnych prawd,ale wywaza drzwi do lasu.Potrzeba nam odnowy moral­nej opar­tej na korze­niach chrze­sci­jan­skich i sku­pie­niu sie na czlo­wieku a nie powta­rza­nie slo­ga­now dzi­kiego kapi­ta­li­zmu z upr i po.Nie wiem czy pan sly­szal ‚ze przed II wojna swia­towa w Pol­sce kup­cow obo­wia­zy­wak kodeks moralny,ktory jest nie do pogo­dze­nia z dzi­siej­sza hucpa pseu­do­kup­cow ‚cho­caz jest nie­malo POLSKICH kup­cow ‚kto­rzy kon­ty­nuja tra­dy­cje praw­dzi­wych kupcow,wszystko to jest oparte na zasa­dach wiary i honoru.Chyba pan nie powie ‚ze kie­ruja sie tym hiper­mar­kety w wiek­szo­sci z udzia­lem kapi­talu zydowskiego.Niech pan zej­dzie na zie­mie .Tu jest Polska,nie jakis bel­kot o globalizacji-kolonizacji.Prawda jest taka ‚ze to Polacy powinni byc suwe­re­nem w swoim kraju.Wtedy bedzie dobrze (vide)osiagniecia II RZECZYPOSPOLITEJ.Niestety zna­le­zli sie nik­czem­nicy uda­jacy „Polakow”,ktorzy roz­gra­bili kraj.niemiec czy zyd nie bedzie dbal o inte­resy miesz­kan­cow tego kraju.Trzeba bedzie uka­rac spraw­cow tego stanu.Nie moze tak byc ‚ze Pol­ska jest jak dom publiczny.Szanowny panie jezeli lezy panu na sercu dobro Rze­czy­po­spo­li­tej nich pan nie rznie glupka w oce­nie wyda­rzen w Pol­sce i kto jest za to odpowiedzialny.tacy ludzie jak pan robia wode z mozgu mniej zorien­to­wa­nym ludziom.Chodzi by zaciem­niac sprawy irelatywizowac.Nie chce pana obra­zac jezeli pan wie­rzy we wszystko co pisze ‚tojest pan albo tzw. pozy­tecz­nym idiota,albo cynicz­nym pion­kiem zydomasonerii.

  10. Jan M. Fijor pisze:

    Jezus Maria!

  11. Cy-nick pisze:

    Aby part­ner trans­ak­cji doce­nił szla­chet­ność intencji,kiedy zacho­wu­jemy się przy­zwo­icie, musi mam dorów­ny­wać inte­lek­tu­al­nie. NIGDY NIE ZACHOWAM SIE PRZYZWOICIE WOBEC NORM PANSTWOWYCHMOIM KRAJU, już menda Kolod­kowa wymy­slala mi od zlo­dziei doko­nu­jac wla­snych prze­kre­tow.
    Stoje nad gro­bem i mam żal do nie­ży­ja­cych Rodzi­ców i „przed­wo­jen­nych” mora­li­za­to­rów, że wyznaję pań­ski sys­tem war­to­ści. Tłuc go o kant d., nie potra­fię.
    CHCĄCEMU NIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA.….

  12. Witold Nykiś pisze:

    Pod tek­stem pod­pi­suję się „obu­nóż”, ale nie­stety tak jak Cy-nick otrzy­ma­łem „nie­od­po­wied­nie” wycho­wa­nie i na domiar złego nie ustrze­głem swego syna przed przy­zwo­ito­ścią (na szczę­cie wyje­chał z Pol­ski). A tak na poważ­nie, to w tym kraju przy­zwo­itość daje daje dużo saty­fak­cji tylko na stan konta źle wpływa.Puki co oczy­wi­ście bo.…nigdy nic nie wiadomo.

  13. Tomasz pisze:

    Fajne arty­kuly, tu gdzie miesz­kam sa to sprawy wrecz tak oczy­wi­ste ze sie o nich nie roz­ma­wia. Sam zaj­muje sie „sze­fo­wa­niem” i nie wyobra­zam sobie trak­to­wac klien­tow ina­czej. Dzieki temu nie mam pro­ble­mow z kon­tem oraz przedew­szyst­kim ze spo­gla­da­niem w lustro co prze­klada sie na mysle dobre i szczere rela­cje z ludzmi. Zawdzie­czam to owym „nie­prak­tycz­nym” wycho­wa­niu. Tak wiec jesli kto­rys z panow zafun­do­wal porzadne wycho­wa­nie swo­jej dzia­twie nie powi­nien sie mar­twic. Trzeba im tylko co naj­wy­zej kupic bilet lot­ni­czy, z reszta sobie mysle pora­dza bez zadnych pro­ble­mow.
    Pozdra­wiam z za wody.

  14. Jan Serwatko pisze:

    Realizm Reali­sty utoz­sza­mia mi sie z Reali­zmem Faszysty.

  15. Darek pisze:

    Z wpisu Reali­sty wynika, ze sa rozne Reali­zmy, co je zgodne z Pla­to­nem. Prze­czy temu Ralizm ary­ste­te­low­ski, kto­ren mowi, ze jest ten i tylko ten jedyny ziem­ski realizm, i nie moze byc duali­zmu, try­po­li­zmu czy quadru­pa­li­zmu, ktory to jako ziem­ski i jedyny realizm nie jest w sta­nie pomie­scic sie w pla­ton­skiej Nadrzeczywistosci.

  16. Miroslaw Dendel pisze:

    Panie Witol­dzie, kwe­stia to czasu kiedy przy­zwo­itosc bedzie dawala tak zyski, jak i przy­jem­nosc, w cza­sie kiedy plyt­kie sza­chraj­stwo bedzie powoli ban­kruc­twem i histo­ria tego poko­le­nia. Jed­nak trza na to czasu. Nie od razu Kra­kow, jak i USA zbu­do­wano. Miro­slaw Den­del, well Sikorski

  17. Udzialowiec pisze:

    Tyle tutaj roz­nej pisaniny.Ale w koncu,jaka recepta na dobro­byt. Moze sie ktos, kto doro­bij ode­zwie. Bo ten kto nie zro­bil zadnego szmalu ma nadzieje, ze sie dorobi piszac rozne sensy i nonsensy.Udzialowiec

  18. Jan M. Fijor pisze:

    Ja sie doro­bi­lem i pisze tylko to, co dziala. Widac mozna sie doro­bic na non­sen­sach. Albo raczej, trzeba sie na nich dora­biac, bo to co ma rze­komy sens dobro­bytu nie two­rzy. Uklony Jan M Fijor

  19. va bank pisze:

    Zydow­skie Dzieje i Reli­gia to istna dzie­ci­nada. Biedni Pale­styn­czycy, wysa­dza­jacy sie w auto­bu­sach pel­nych dzieci zydow­skich. Autor i wla­sciel tutaj­szej strony chyba oby­dwoje zatra­cili, zupelne poczu­cie rze­czy­wi­sto­sci, a przeto i bez­pie­czen­stwa. Gra­tu­la­cje z oka­zji wybo­row demo­kra­tycz­nych w Pale­sty­nie… Powi­nien Pan Fijor poje­chac tam na cele­bra­cje smierci.. Moze razem z okre­co­nym w pasie dyna­mi­tem dosta­nie sie Pan Fijor do cen­trum sedna zupel­nie poje…banych mentalnosci..Ale coz.. Taka jest krot­kow­zrocz­nosc wla­sci­ciela tego Forum, tak jak milo­sier­dzie Boze, ktore nie zna granic.

  20. zakonnik pisze:

    Za glowe sie Pan Fijor zla­pal krzyczac…Jezus Maria. Bo sam do tego przez anty­zy­dow­skie jeste­stwo dopro­wa­dzil wla­snie takich. i czemu sie w koncu dzi­wic???? Za nie­po­wo­dze­nie Trze­ciej Rzecz­po­spo­li­tej a huuuuzia znowu na Zyda…Byle by, bron Boze, nie na Polaka.

  21. Wiesiadzu pisze:

    Do Realistki –Wszystko co zle w naszym kraju-Winni Zydzi pro­po­nuje prze­czy­tać książke Dr.Zandmana jak przez 17 mie­sięcy pod­czas wojny ZyL pod podłogą

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts