Euro, czy nie?

Pre­mier Kaczyń­ski na odchodne prze­strze­gał nową wła­dzę przed wej­ściem do strefy euro. Rada to życz­liwa, czy podstęp?

Ceny wzro­sną

Strach przed euro nie­jedno ma obli­cze.
Naj­częst­szym argu­men­tem prze­ciwko wspól­nej walu­cie euro­pej­skiej jest strach przed wzro­stem cen po wej­ściu do strefy euro. Wpraw­dzie w licz­bach bez­względ­nych ceny nie wzro­sną, bo pary­tet euro jest wie­lo­krot­no­ścią pary­tetu zło­tego (obec­nie ok. 3,6 do jed­nego), ale jed­nak wzro­sną! Czy aby na pewno?
Wzrost cen zależy w dużym stop­niu od nas, kon­su­men­tów. Jeśli pozwo­limy się biz­ne­sowi oszu­kać, to nas oszuka. Teo­re­tycz­nie, cena po przej­ściu ze zło­tó­wek na euro powinna być iden­tyczna. W Niem­czech, gdzie indeks wymiany wyno­sił 1,956 DM za ! euro, coś co kosz­to­wało 3,92 DM powinno kosz­to­wać 2 euro. Jeśli jakiś sklep prze­li­czył 3,91 DM na 2,20 euro, a Hans Grub­ner to zaak­cep­to­wał (bo ma trud­no­ści z racho­wa­niem), to jego strata. Głów­nie dla­tego ceny pod­sta­wo­wych pro­duk­tów kon­sump­cyj­nych i usług w Austrii i w Niem­czech wzro­sły o ok. 9 proc., we Wło­szech o 13 proc., a w Gre­cji aż o 20 proc. Tym bar­dziej, że nikt nie pro­te­sto­wał, gdy poli­tycy usta­lali tak absur­dalne kursy; dokładny prze­licz­nik marek nie­miec­kich (DM) na euro wyno­sił 1.95583 DM za jedno euro, w Fin­lan­dii było to 5.94573 marek fiń­skich za jedno euro, a w Irlan­dii aż 0.787564 funta za euro. Nikt by nie stra­cił, gdyby zamiast tych sze­ścio czy sied­mio­cy­fro­wych dzi­wo­lą­gów, kurs wymiany wyno­sił odpo­wied­nio: 2 DM do 1 euro, 6 marek za 1 euro, czy 0,8 funta za euro. Po pro­stu mata­cze­nie han­dlow­ców przy zmia­nie cen byłoby znacz­nie trud­niej­sze. Nic nie stoi na prze­szko­dzie, żeby w Pol­sce zro­bić ina­czej i wymie­nić euro równo po, na przy­kład, po 3 złote zza euro. W chwili wej­ścia do strefy euro (2009/2010?) taki będzie naj­praw­do­po­dob­niej kurs zło­tego.
Pamię­tajmy też, że swo­boda z jaką biz­nes zmie­nia (pod­nosi) ceny na nie­ko­rzyść kon­su­men­tów jest pochodną igno­ran­cji i aktyw­no­ści oby­wa­tel­skiej tych ostat­nich. Im wię­cej kon­ku­ren­cji, tym trud­niej ceny pod­no­sić. Im wię­cej wol­no­ści gospo­dar­czej, tym wię­cej kon­ku­ren­cji. Zwo­len­nicy inge­ren­cji poli­tycz­nej w godziny pracy han­dlu czy w swo­bodę otwie­ra­nia nowych pla­có­wek mogą sobie, i nie­stety innym, pluć z tych powo­dów w brodę.

Patrio­tyzm — zagro­że­nie suwerenności

To kolejny para­dyg­mat prze­ciw­ni­ków waluty euro­pej­skiej. Pie­niądz straci swój pol­ski, patrio­tyczny cha­rak­ter. Stra­cimy suwe­ren­ność.
Odkąd się­gam pamię­cią, a nawet dalej, dolar ame­ry­kań­ski był w Pol­sce zawsze bar­dziej pożą­dany niż złoty pol­ski. Zmie­niło się to dopiero ostat­nio i to wcale nie z powodu utraty suwe­ren­no­ści przez USA, lecz wręcz prze­ciw­nie. Pie­niądz jest bowiem tak silny, jak silna jest nasza gospo­darka, jak bar­dzo będziemy przed­się­bior­czy i pro­ro­zwo­jowi. Zresztą pie­niądz, to nie bank­not czy moneta, lecz to, co za ten bank­not czy monetę można kupić. To jaka będzie ich siła nabyw­cza zależy od sto­sunku wła­dzy do gospo­darki. A tu nie ma powodu do upie­ra­nia się przy „pol­sko­ści”. Trudno bowiem w całej Euro­pie zna­leźć poli­ty­ków bar­dziej wrogo do ludzi biz­nesu nasta­wio­nych od więk­szo­ści naszych pol­skich par­la­men­ta­rzy­stów.
To, że pie­niądz w Pol­sce pod­le­gać będzie euro­pej­skiemu, a nie pol­skiemu ban­kowi cen­tral­nemu nic nie zna­czy, a jeśli zna­czy, zna­czy tyle samo dla naszych odwiecz­nych wro­gów Niem­ców, Cze­chów, Litwi­nów i innych nacji. Naro­dowy Bank Pol­ski zasad­ni­czo nie różni się od ECB, czyli swego odpo­wied­nika euro­pej­skiego, a jeśli nawet, to i tak obo­wią­zują go dyrek­tywy Unii Euro­pej­skiej i bez wyj­ścia z Unii tego nie zmie­nimy. Sta­ty­stycz­nie, im wię­cej ban­kie­rów, tym wię­cej mądrych ban­kie­rów. Nasz sys­tem ban­kowy jest wciąż w powi­ja­kach. Jest przy tym mocno upo­li­tycz­niony, co grozi nie tylko ogra­ni­cze­niami kon­ku­ren­cji na rynku usług ban­ko­wych, lecz także kar­te­li­za­cją i korup­cją sek­tora ban­ko­wego. Zresztą już nie jest dobrze. Przed­się­biorcy, któ­rzy sta­rają się o kre­dyt wie­dzą dobrze o czym mówię. Nie bójmy się prawdy: o sitwę znacz­nie jest dziś łatwiej w banku pol­skim niż w jakim­kol­wiek „euro­pej­skim”. Wszel­kie mafie mają z reguły cha­rak­ter jed­no­na­ro­dowy.
Kon­klu­du­jąc, uwa­żam, że wej­ście pod skrzy­dła euro­pej­skich insty­tu­cji ban­ko­wych, zwięk­sze­nie kon­ku­ren­cyj­no­ści i trans­pa­ren­cyj­no­ści pol­skich ban­ków może być dla ich kra­jo­wej klien­teli tylko korzystne. A to czy bank jest wła­sno­ścią Polaka, Węgra, czy nawet Niemca nie ma żad­nego zna­cze­nia tak długo, jak długo mamy do czy­nie­nia z ban­kami pry­wat­nymi. Jeśli już chcemy być suwe­renni, powin­ni­śmy doma­gać się pry­wa­ty­za­cji wszyst­kich banków!

Kto straci, kto zyska?

Przej­ście na euro było wszę­dzie trak­to­wane jak „wymiana pie­nię­dzy”, któ­rej towa­rzy­szyły tak znane zja­wi­ska, jak: utrud­nie­nia w ilo­ści wymie­nia­nej waluty, ogra­ni­cze­nia w cza­sie, kiedy taka wymiana będzie moż­liwa, a także strata (kon­fi­skata?) tej czę­ści pie­nię­dzy, które nie miały „nale­ży­tego” pocho­dze­nia. Tak będzie i w Pol­sce. Nie twier­dzę, że to jest dobre, bo każde ogra­ni­cze­nie wol­no­ści jest złe, ale restryk­cje i szkody odczuje jedy­nie nie­wielki uła­mek spo­łe­czeń­stwa. Będą to głów­nie osoby posia­da­jące pie­nią­dze z nie­le­gal­nego źró­dła, na przy­kład z kra­dzieży, z korup­cji poli­tycz­nej, a także „pra­cze” pie­nię­dzy – prze­myt­nicy, han­dla­rze bro­nią, nar­ko­ty­kami etc. Dla zwy­kłych zja­da­czy chleba wymiana zło­tych na euro nie sta­nowi zagro­że­nia utratą majątku. Ot, for­mal­ność, do któ­rej można się na czas przy­go­to­wać.
Stracą też posia­da­cze kan­to­rów, któ­rym wła­ści­wie pozo­sta­nie dolar, waluty lokalne (ukra­iń­ska, rosyj­ska) oraz w pew­nym stop­niu funt bry­tyj­ski i frank szwaj­car­ski i banki, które za prze­wa­lu­to­wa­nie pobie­rają dziś potężny, nie­kiedy sze­ścio­pro­cen­towy haracz. Sko­rzy­sta więc biz­nes, który nie tylko płaci za wymianę, ale przede wszyst­kim za rabun­kowe wręcz opłaty za prze­lewy w obcej walu­cie. Znik­nie ryzyko kur­sowe. Ma to dziś duże zna­cze­nie przy decy­zjach kre­dy­to­wych. Wro­śnie kon­ku­ren­cja mię­dzy ban­kami, co powinno zaowo­co­wać pota­nie­niem kosz­tów kre­dytu. Łatwiej i nieco taniej będzie podró­żo­wać, a przede wszyst­kim doj­dzie do wyrów­na­nia się cen…w dół. Już dzi­siaj Polacy płacą wię­cej (choć czę­sto o tym nie wie­dzą) za: waka­cje zagra­niczne, owoce tro­pi­kalne, ben­zynę, odzież, alko­hole, lekar­stwa i wiele innych towa­rów. Nie­wiele jest towa­rów na pol­skim rynku, które sprze­da­wano by w kra­jach Unii dro­żej! Zna­jąc ceny zagra­nicą łatwiej nam będzie wywie­rać nacisk na han­del. Efekt demon­stra­cji ma w życiu i w gospo­darce ogromne zna­cze­nie. Otwar­cie na Zachód w epoce Gierka, wsparte dostę­pem do infor­ma­cji i Inter­netu spo­wo­do­wało sku­teczną pre­sję na zmianę systemu.

Infla­cja i gospodarka

Tzw. eks­perci gospo­dar­czy oba­wiają się też, że wraz z obcą walutą przyj­dzie do nas infla­cja. Coś takiego już dziś jest moż­liwe i nie wymaga wcale zmiany waluty. Odbywa się to za pośred­nic­twem wymiany han­dlo­wej.
Co prawda, ste­ro­wa­nie kosz­tem pie­nią­dza przez bank cen­tralny, jak i mono­pol rządu na bicie waluty sprzy­jają ten­den­cjom infla­cyj­nym, ale w rów­nym stop­niu odbywa się to pod kura­telą NBP, co ECB. Poli­tyką mone­tarną pań­stwo człon­kow­skich rzą­dzą jed­no­lite dyrek­tywy co do wiel­ko­ści infla­cji i poziomu defi­cytu budże­to­wego. Nato­miast posze­rze­nie strefy euro wpły­nąć może na zwięk­sze­nie sza­cunku do tej waluty i jej sta­bil­no­ści. Im więk­szy jest zasięg jakie­goś pie­nią­dza, tym więk­szym respek­tem darzą go jego posia­da­cze. Mimo iż ok. 63 pro­cent zaso­bów dewi­zo­wych świata tezau­ry­zo­wa­nych jest wciąż w dola­rze ame­ry­kań­skim, udział ten top­nieje z roku na rok. Jeśli nawet następny pre­zy­dent Sta­nów Zjed­no­czo­nych nie będzie tak roz­rzutny, jak Geo­rge W. Bush, to i tak repu­ta­cja i pre­stiż dolara ucier­piały bez­pow­rot­nie. Euro, nie tyle z powodu wła­snej siły, co sła­bo­ści dolara staje się z roku na rok walutą coraz bar­dziej świa­tową, ale wła­śnie to jest źró­dłem siły waluty euro­pej­skiej. Pamię­tajmy, że 7 lat temu za 1 dolara trzeba było zapła­cić bli­sko 1,3 euro, dzi­siaj zale­d­wie połowę tego.
Obawa następna, to zwięk­sze­nie naszej pod­le­gło­ści wobec unij­nej biu­ro­kra­cji. Przej­ście na euro niczego tu nie zmieni. Nasza biu­ro­kra­cja jest może mniej­sza, ale za to mniej sprawna. Zmiana stan­dar­dów walu­to­wych odbije się naj­praw­do­po­dob­niej na skur­cze­niu się sza­rej strefy i zmniej­sze­niu poziomu korup­cji, co tylko na krótką metę nie jest dobrą wia­do­mo­ścią. Korup­cja w warun­kach nad­mier­nych regu­la­cji, takiej jaką mamy obec­nie w Pol­sce, jest wpraw­dzie dobro­dziej­stwem, ale znacz­nie lep­sza jest dere­gu­la­cja i brak korup­cji. Mimo wszystko unijny par­la­ment i KE są z gospo­dar­czego punktu widze­nia bar­dziej wolne niż nasz Sejm i rząd. Czy to jest wyraz popar­cia dla biu­ro­kra­cji unij­nej? Skądże znowu! To jedy­nie wybór mniej­szego, a nie­kiedy też prze­jaw zdro­wego roz­sądku.
Stare hin­du­skie przy­sło­wie mówi, że „nawet dobre rady pocho­dzące z ust nie­przy­ja­ciół są nie­bez­pieczne”. Nie ma więc sensu prze­stróg odcho­dzą­cego pre­miera brać serio. Tym bar­dziej, że prze­cież nie posiada on nawet wła­snego konta bankowego.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-11-20

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 29

  1. Kala pisze:

    Euro­pej­sow pan chwa­lisz, wstyd, panie Fijor. Wstyd!

  2. X11 pisze:

    Ceny Wzro­sną„
    Skąd Pan wie że te wzro­sty cen w gre­cji czy w niem­czech były spo­wo­do­wane „trud­no­ściami” w prze­li­cza­niu? Może całe zja­wi­sko było spo­wo­do­wane czymś innym? Z tego co wiem to obo­wią­zuje na tym świe­cie wzór MV=PT. Jeśli liczba towa­rów T=const to za zmiany P może odpo­wia­dać tylko zmiana podaży pie­nią­dza M lub/i „szyb­kość jego obiegu” V. Ale czy ogólny poziom cen wogóle się w gre­cji pod­niósł? Czy doty­czyło to tylko jed­nego sek­tora? Bo jeśli jed­nego sek­tora to gdzieś ceny spa­dły! Może całe zja­wi­sko było spo­wo­do­wane znik­nię­ciem ryzyka kur­so­wego? Po pro­stu towary do tej pory nie nada­jące się do wymiany han­dlo­wej po znik­nię­cia ryzyka kur­so­wego zaczęły pod­le­gać wymia­nie a to już zmie­nia cały układ cen względ­nych (zwięk­sze­nie wymiany han­dlo­wej spo­wo­duje zwięk­sze­nie ilo­ści towa­rów czyli T!=const). A co ze sto­pami pro­cen­to­wymi? W przy­padku ich zrów­na­nia
    w dniu wpro­wa­dze­nia EURO rosną/spadają w zależ­no­ści od tego jaka była ich wyso­kość wzglę­dem tych usta­la­nych przez EBC. Czy to nie wywoła przy­pad­kiem zmian w wiel­ko­ści wykre­owa­nego pie­nią­dza przez banki pry­watne? Czyli zja­wi­sko wzro­stu cen może być kom­plek­sowe i wie­lo­przy­czy­nowe gdzie trud­no­ści w prze­li­cza­niu mogą mieć naj­mniej­szą wagę! Myślę że uległ Pan tro­chę dia­gno­zie poda­wa­nej przez TV. Ja z góry przyj­muję że jak w TV mówią że coś ma takie to a takie przy­czyny to jest to tzw trze­cia kate­go­ria prawdy czyli „gówno prawda”.
    „Patrio­tyzm — zagro­że­nie suwe­ren­no­ści„
    Pisze pan o sile nabyw­czej, sitwie Zga­dzam się ale…Wraz z walutą zli­kwi­do­wany zosta­nie NBP. Po co wogóle są banki cen­tralne? Ano po to żeby meta­sta­bilny sys­tem finan­sowy z czę­ściową rezerwą się nie zawa­lił. A po co w ogóle ten sys­tem z cz. rezerwą prze­cież sys­tem ze 100% rezerwą byłby sta­bilny? Ano po to że w sys­te­mie ze 100% rezerwą pań­stwo nie mogło by przej­mo­wać siły nabyw­czej lud­no­ści. BC jest więc zabawką MILITARNĄ służy do finan­so­wa­nia apa­ratu prze­mocy pań­stwa. A jak to się ma do suwe­ren­no­ści…
    „Infla­cja i gospo­darka„
    Tutaj mam takie pyta­nie. Wyobraźmy sobie że w stre­fie EURO są tylko Pol­ska i Niemcy. W Pol­sce ze względu na błędy w poli­tyce fiskal­nej poja­wiają się symp­tomy spo­wol­nie­nia. Spada pro­duk­cja zmniej­sza sie eks­pan­sja kre­dy­towa. W niem­czech nato­miast sytu­acja jest nieco inna zwięk­sza się ponad miarę eks­pan­sja kre­dy­towa co powo­duje nara­sta­jącą infla­cję. EBC powi­nien zwięk­szyć czy zmniej­szyć stopy procentowe?

  3. Jan M. Fijor pisze:

    MV=PT nie jest zale­zno­scia mate­ma­tyczna, to tylko taki obra­zek, tego co sie moze dziac. Ja nie wiem, czy ceny w calej gospo­darce sie zmie­nily. Pisze o odczu­ciu kon­su­menta, a ten zostal ude­rzony po kie­szeni głow­nie zaokra­glac­twem. Szyb­kosc obio­egu pie­nia­dza to ana­chro­nizm. Pie­niadz mozna wydac tylko raz. Pole­cam lek­ture Infla­cji Hazlitta, lad­nie i pro­sto roz­pra­wia sie z tymi neo­kla­sycz­nymi i kene­sow­skimi mito­lo­giami. Nie ma suwe­ren­no­sci w geo­me­trii czy gene­tyce, nie powinno jej byc takze na rynku, w tym wypadku na rynku pie­nia­dza. Mnie jest ganz egal czy stopy z sufitu ustala Jean Val­jean cy Jan Kowal­ski. Obaj nie wie­dza co czy­nia. Uklony Jan M Fijor

  4. X11 pisze:

    I jesz­cze jedno. Przed wpro­wa­dze­niem EURO
    BC będzie musiał utrzy­my­wać przez jakiś czas stały (z wideł­kami) kurs PLN/EUR (Pol­ska będzie w sys­te­mie walu­to­wym ERM2). To nie jest takie bez­pieczne jak się nie­któ­rym wydaje. Wystar­czy przy­po­mnieć sobie o kry­zy­sie ERM 1992 – 1993, mek­sy­kań­skim 1994, kry­zy­sie azjatyckim…

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Pozo­sta­wie­nie pie­nia­dzas na jakis czas bez mani­pu­la­cji pokaze jego praw­dziwa war­tosc, bo ta ofi­cjalna jest obar­czona mani­pu­la­cjami banku cen­tral­nego. Co nie zna­czy, ze pozniej tych mani­pu­la­cji nie bedzie. Ja oso­bi­scie jestem zwo­len­ni­kiem wol­nego pie­nia­dza, kon­ku­ren­cji na rynku pie­nia­dza i 100 pro­cen­to­wej rezerwy gotow­ko­wej w ban­kach komer­cyj­nych, ale taki poglad to nara­zie uto­pia i ktos, kto o tym sly­szy robi mi kolka na glo­wie. Pozy­jemy i zoba­czymy kto ma racje. To znczy my nie dozy­jemy, ale nasze wnuki? Uklony Jan M Fijor

  6. Ntl. pisze:

    To moze Pan wyja­sni na czym pole­gac ma ban­ko­wosc w opar­ciu o 100 pro­cen­towe rezerwy gotow­kowe? Czy­zby bank mial byc schow­kiem do prze­trzy­my­wa­nia gotowki, za drobna oplata? Nigdy chyba banki nie pro­wa­dzily takiej dzia­lal­no­sci. Frak­cyjne rezerwy gotow­kowe to i owszem, bo prze­ciez bank zara­bia pozy­cza­jac na pro­cent. I naj­le­piej gdyby kraje uwol­nic od Cen­tral­nych Ban­kow, walute oprzec na zlo­cie, jed­nak rezerwy takiej waluty(zlota) moglyby byc frak­cyjne, a nie 100 pro­cen­towe. Zreszta nie wiem doklad­nie o co w tych 100 pro­cen­to­wych rezer­wach w koncu chodzi?

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Rezerwa 100 pro­cen­towa to jest norma. Nie mozna pozy­czac cze­gos, czego sie nie ma. To jest oszu­stwo. A ze sie cza­sem uda oszu­kac, to nie zna­czy, ze oszu­stwo mozna lega­li­zo­wac. Jesli bank ma 1 mld depo­zy­tow to nie wolno mu pozy­czyc wie­cej niz 1 mld, ponie­waz naraza pie­niad­sze depo­zy­ta­riu­szy na szwank. ZTo ze banki cen­tralne ratuja banki komer­cyjne odbywa sie cze­sto klosz­tem podat­nika, kto­remu kradna one pie­nia­dze np. poprzez infla­cje. Kon­klu­du­jac: nie moze pan pozy­czyc komus pie­nie­dzy, kto­rych pan nie posiada. To jest jak obiet­nica bez pokry­cia, bluff. Poza tym w ten spo­sob two­rzy sie sztuczna podaz pie­nia­dza, gro­zaca infla­cja, tym bard­siej, ze nie kon­tro­lo­wana. Pokry­cie w zlo­cie i kon­ku­ren­cja na rynku pie­nia­dzas chroni nas przed takimi nad­uzy­ciami, ale narody tego nie wie­dza, nie rozu­mieja i dla­tego godza sie na naj­wiek­szy szwin­del w dzie­jach swiata. Ja sie nie godze i dla­tego o tym pisze, wyda­jac ksiazki, ktore to ujaw­niaja. Uklony Jan M Fijor P.S. Taj­niki ban­ko­wo­sci, Zloto banki ludzie — piora Mur­raya Roth­barda — a ostat­nio czte­ro­tom­woa Eko­no­mia wol­nego rynku — to sao pozy­cje, ktore wyja­sniaja problem.

  8. liberał pisze:

    Czy­tam i oczom nie wie­rzę !!!
    Myśla­łem że jest Pan za wolną konkurencją…a prze­cież to wła­śnie wolna kon­ku­ren­cja jest moto­rem postępu…
    Niech waluty kon­ku­rują ze sobą, niech lep­sze wypy­chają gor­sze…
    Dla­czego chce Pan uni­fi­ka­cji waluty dla całej Europy ???

  9. Ntl. pisze:

    Czte­ro­to­mowa Eko­no­mia Wol­nego Rynku”. Zli­tuj sie Pan. Prze­cie eko­no­mia wol­nego rynku jest pro­sta jak swin­skie ucho, a nie taka po..je..bana sta­ty­stycz­nie jak Key­se­now­ska.
    Jest ona tak pro­sta, jak budzet byznesu rodzin­nego szkla­rza tj. malego, czy wiel­kiego przed­sie­biorcy, jak zauwaza Fry­de­ryk Bastiat. Nie­stety po Das Capi­tal, Marksa i u Wol­no­ryn­kow­cow widac moda na megalomanie.…Cztery Tommy Yammy, na temat Wol­nego Rynku.… Jezu­sie Bozy.…
    Przy­po­mina mi to, jak przed laty dalem sie nabrac na wplate do przed druku „Capi­ta­lism: A Tre­atese On Eco­no­mics, piora Geo­rge Reisman’a, Volu­menu I i Volu­menu II, po czym otrzy­ma­lem dzielo owe w Twar­dych Oklad­kach. Istna, bo pro­fe­sor­ska mega­lo­ma­nia, cho­ciaz z tre­scia wiek­szo­sci jego pogla­dow sie zga­dza­lem, ale nie w wyol­brzy­mio­nych Tomach — Jezu­sie Naza­ren­ski… I nie wiem, czy cho­dzi tutaj o nauro­tyczna chec pisa­nia na temat, bez zadnego pod­kladu filo­zo­ficz­nego, czy cho­dzi li tylko o kase… Nie sadze, ze cho­dzi o kase, ale o obled i nie­zro­zu­mie­nie filo­zo­fii, jako takiej, jak i filo­zofi polityczno-ekonomicznej, przy­pusz­czam. A co na to Pan Fijor?

  10. AC DC pisze:

    Prze­pra­szam bar­dzo ale pan chyba nie rozu­mie na czym polega kre­acja pie­nia­dza przez banki. 100 % rezerwy gotów­kowe? Wtedy bank nie mógłby pro­wa­dzić dzia­łal­no­sci kre­dy­to­wej chyba tylko z kapi­ta­łów wła­snych. W banku jak w kaz­dym przed­sie­bior­stwie aktywa muszą sie rów­nać pasy­wom. bank nie miałby inte­resu w trzy­ma­niu depo­zy­tów chyba ze za odpo­wied­nia opłatą

  11. ac dc pisze:

    kre­acja pie­niądz przez banki polega nie na tym iz bank udziela wie­cej kre­dytu niż ma srod­ków wła­snych i depo­zy­tów klien­tow­skich, ale na tym iz kre­dyt udzie­lony przez bank w jakiejś czę­sci powraca do sys­temu ban­ko­wego w postaci depo­zytu i z tych srod­ków jest udzie­lany kolejny kre­dyt. 100% rezerwy co za pomysł?

  12. Jan M Fijor pisze:

    Bank jest maga­zy­nem pie­nie­dzy i jesli wlo­zymy do niego X, to w banku musi byc X. Jesli bedzie mniej, zna­czy sie ukra­dziono nam czesc pie­nie­dzy. jaka kre­acja pie­nia­dza? Bank tak robi, ale to grozi upad­kiem albo kry­zy­sem. Wyibra­zmy sobie, ze w cza­sie gdy zosta­wiamy samo­chod na par­kingu ktos z niego korzy­sta. My o tym nie wiemy, wiec nas glowa nie boli. Podoba sie wam taka kre­acja?
    Uklony
    Jan M Fijor

  13. Ntl. pisze:

    Alez my o tym samo­cho­dzie zosta­wio­nym na par­kingu wiemy. Albo wiec pla­cimy za par­king, albo jed­no­cze­snie w cza­sie naszych waka­cji w Zako­pa­na­aanym„„ Zako­pa­aane, tata­tattt, godzimy sie na to aby ktus nasz sobie samo­chod uzy­wal, miesz­ka­nie, rower, kochanke, czy, jak sie doro­bimy samo­lot. Prawo dorobku polega na tym, aby nic, zadna war­tosc, zadne pie­nia­dze, czy cokol­wiek czlo­wiek posiada, nie lezalo odlo­giem. Musi zara­biac, nawet i gydly pozy­czone sosia­dowi. Ale taka jest i powinna byc moral­nosc kapi­ta­li­zmu, bez wzl­gedu na nasze przy­ja­znie i kon­nek­cje, ktore wniosa wiele dobra pomie­dzy nami wszyst­kimi. Nt.

  14. Jan M. Fijor pisze:

    pro­blem wtym, ze na naszym kapi­tale zara­bia ktyos iny i na doda­tek nie­uczci­wie. te dodat­kowe odsetki wykre­owane z powie­trza nie sa nam dopi­sy­wane do salda. Uklony Jan M Fijor P.S. Sly­szal pan u runach na banki?

  15. Krzysztof Młody pisze:

    Witam
    W obec­nej chwili mamy w miarę dobrą i sta­bilną zło­tówkę .
    Kon­ku­ren­cja mię­dzy ban­kami, oraz zmiany w tzw.( ban­dyc­kim) pra­wie ban­ko­wym TO JEST TO. W Fin­lan­dii (?) prawo wymaga jasno sfor­mu­ło­wa­nych umów ‚także kre­dy­to­wych.
    W przy­padku gdy np. rze­czy­wi­ste opro­cen­to­wa­nie do zapła­ce­nia roz­mija się z tym dekla­ro­wa­nym na pierw­szej stro­nie tłu­stym dru­kiem ‚bank zostaje zobli­go­wany do pokry­cia róż­nicy. Pro­ste ? (Czte­ro­to­mowe wykłady z eko­no­mii są mocno podej­rzane !!!!)
    Pozdra­wiam
    Krzysz­tof Młody

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Wla­sci­wie sa to trzy tomy, zro­bione z jed­nego, zeby ula­twic sobie prace. Czwarty tym to juz inna ksiazka. Jak mozna mowic o Roth­bar­dzie: podej­rzany? To naj­wiek­szy mysli­ciel ostat­nich 50 lat. Co dj kasno­sci praw oi odpo­wie­dzial­no­sci, to popie­ram goraco.

  17. Ntl. pisze:

    No moze nie­slusz­nie oska­rzy­lem Reismana, ze w jego eko­nomi nie kie­ruje sie on fun­da­men­talna filo­zo­fia. Jego filo­zo­fia to filo­zo­fia wyra­znie ary­sto­te­low­ska, w cza­sie gdzie wiek­szasc eko­no­mi­stow nie posiada zadnej kon­kret­nej filo­zofi, jak tylko reak­cje na akcje, czyli nic jak tylko, ze sa prag­ma­tyczni, co wcale nie zna­czy, ze prak­tyczni. Moze z wyjat­kiem Key­nesa, ktory prze­cie posia­dal wyra­zna ten­den­cje do filo­zofi o pod­lozu raczej zbio­ro­wym tj. o tym Pro Publico Bono tj. socja­li­stycz­nym, faszy­stow­skim, czy nawet i o pod­lozu socjal­de­mo­kra­tycz­nym, co filo­zo­ficz­nie jest jed­nym i tym samym.
    Wciaz nie moge sobie wyobra­zic, aby bank trzy­mal 100 pro­cen­towe rezerwy gotow­kowe, nie korzy­sta­jac z oka­zji wpusz­cze­nia gotowki swo­ich kli­jen­tow w w dal­szy, pro­duk­tywny obieg. Zapewne depo­zy­tor zdaje sobie z tego sprawe, ze jego pie­nia­dze nie sie­dza sobie w depo­zy­tach nie­na­ru­szalne jeno sa pozy­czane, za co depo­zy­tor otrzy­muje pro­centy. Gdyby pie­nia­dze depo­zy­tora byly zamro­zone, to dostep do kapi­talu mia­laby li tylko garstka boga­tych i ich spad­ko­bier­cow. Boga­tych, wcale nie zna­czy, ze ope­ra­tyw­nych. W takiej ban­ko­wo­sci zgnu­snialby caly swiat, a szanse na to aby Wisniew­ski, czy Smith, kto­rzy maja zdol­no­sci i pomy­sly, ale nie maja szmalu aby ich pomy­sly mialy szanse sie zre­ali­zo­wac, bylyby zni­kome.
    Nigdy nie mie­li­by­smy Roc­ke­fel­le­row i For­dow, kto­rzy prze­cie zmo­to­ry­zo­wali Ame­ryke. Ani Bill Gates’ow, kto­rzy skom­pu­te­ro­wali swiat, bo prze­ciez byli to ludzie na poczatku zupel­nie nie­za­mo­zni. A Ame­ryka wygla­da­laby cia­gle obec­nie gdzies na pozio­mie 1800 tnego roku. Rewo­lu­cja Prze­my­slowa byla i jest mozliwa wla­snie dzieki ban­ko­wo­sci, dzieki trzy­ma­niu przez banki frak­cyj­nych wkla­dow od stu pro­cen­to­wych depo­zy­tow. Nie znam slow­nic­twa facho­wego, ale tak mi moja pro­sta logika eko­no­miczna naka­zuje. Nie wyobra­zam sobie aby bylo ina­czej i na pod­sta­wie jakiej to innej moral­no­sci, bo prze­cie ta jest gale­zia filo­zo­fii. Bo prze­ciez nigdy nie zaist­nieje taka sytu­acja, aby rap­tem wszy­scy depo­zy­to­rzy chcieli na raz pobrac swoje depo­zyty. Byloby to dla nich zupel­nie nie opla­calne, chyba wtedy, gdyby swiat zupel­nie zwa­rio­wal. No ale nigdy nie ma nic pew­nego, bo nawet i przej­scie przez ulice zwia­zane jest z cia­glym ryzy­kiem, hmmmm.….A tylko z ryzy­kiem zwia­zane jest poje­cie strat i zyskow. Oczy­wi­scie mam na mysli wciaz ta wyja­trzona, ame­ry­kan­ska moral­nosc Zdro­wego Egoizmu(lichwa), ktora sie kloci z mark­si­stow­ska, jak i z reli­gijna moral­no­scia cho­rego altru­izmu, ktory powo­do­wal kra­wie­nie sie ludz­ko­sci na skale nie do wyobra­ze­nia. No ale coz, dzie­ciak uczy zycia zupel­nie natu­ral­nie. Bo jak dotknie gora­cego pieca, to juz tego samego swia­do­mie nigdy nie powto­rzy. Sta­rzy, doj­rzali, wyksztal­ceni z dok­to­ra­tami pro­fe­so­rzy wyzszych instan­cji powta­rzaja te same bledy nie­ustan­nie.
    I tak mi juz kie­dys zacny pro­fe­sor filo­zo­fii dora­dzal, ze bez­piecz­niej jest wyda­wac pie­nia­dze w bur­delu, niz wspie­rac nimi uniwerki.

  18. Krzysztof Młody pisze:

    ”Jak można mówić o Roth­bar­dzie: podej­rzany? To naj­więk­szy myśli­ciel ostat­nich 50 lat.”
    Prze­my­śla­łem.
    Ma Pan rację.
    Ale co pora­dzić, Mło­dy­Zbun­to­wany uczy się pod­wa­ża­jąc doro­bek poprzed­nich poko­leń.
    Ceni pro­ste, krót­kie formy:
    „eko­no­mia polega na tym żeby tanio wypro­du­ko­wać albo kupić a drogo sprze­dać ‚a co wię­cej od złego pocho­dzi „ :)
    (Czy to prawda,że Roth­bard miał swego czasu odchyły lewi­cowe ?)
    Pozdra­wiam
    Krzysz­tof Młody

  19. X11 pisze:

    Panie Janie. Z tą 100% rezerwą to robi Pan chyba ludziom tro­chę wodę z mózgu. To nie jest prawda, że w tym sys­te­mie Bank byłby tylko maga­zy­nem pie­nię­dzy. Byłby takim maga­zy­nem tylko dla tych któ­rzy zacho­wali by swoje prawo do natych­mia­sto­wego pobra­nia gotówki (i ci
    ludzie pla­ci­liby za jej prze­cho­wy­wa­nie tak jak w banku mia­sta amster­dam) Reszta depo­nen­tów zawie­ra­łaby z ban­kiem umowy loka­cyjne zawie­ra­jące klau­zulę o zawie­sze­niu wypłat na pewien czas i w pew­nym stop­niu (rezerwa) ale w zamian dosta­wa­liby pro­cent. To prawo do pie­nię­dzy w przy­szło­ści pod­le­gało by obro­towi tak jak weksle albo obli­ga­cje. I wcale nie­wy­klu­czone że papiery o naj­więk­szej płyn­no­ści (tzn o naj­krót­szym okre­sie zapa­dal­no­ści i naj­więk­szym % utrzy­my­wa­nej rezerwy) funk­cjo­no­wały by jako zapa­sowy śro­dek płat­ni­czy. NTL DOBRZE KOMBINUJETYM SAMOCHODEM. Pod tym lin­kiem jest cie­kawa dys­ku­sja na temat róż­nic mię­dzy
    sys­te­mami ban­ko­wymi. Jest tam podany obra­zowy przy­kład jak działa sys­tem ze 100% rezerwą (który w rze­czy­wi­sto­ści nie utrzy­muje 100% rezerw!) http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=305

  20. X11 pisze:

    http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=310
    Tutaj jest dal­szy ciag dys­ku­sji
    http://muflon.bankier.pl/viewforum.php?f=11&sid=89495efa95facf1acfc8f1f95f985174
    A tutaj link do działu gdzie to się odby­wało. Cała dys­ku­sja zaczęła się od teo­rii Pana Ros­sa­kie­wi­cza (JAR)

  21. Ntl pisze:

    Nikt tu Panu kolka na glo­wie nie robi, ale skoro Pan pisze, no to ludzie chcie­liby byc doin­for­mo­wani. A ze powat­pie­wa­nia, to prze­cie zdrowy objaw. Prze­cie Pan tez watpi i jest za inna kon­cep­cja ban­ko­wo­sci. Byc moze jest cos czego nie wiemy. Ja sklonny bym byl raczej w dale­kiej zapewne przy­szlo­sci, aby swiat prze­szedl na walute w opar­ciu o zloto i o pry­watne cal­ko­wi­cie banki, bez Ban­kow Cen­tral­nych. Jed­nak tego nie da sie zro­bic, dopoki beda te tzw. socjal­de­mo­kra­cje, czyli pan­stwa opie­kun­cze. Bo jak nie star­czy pie­nie­dzy z podat­kow na „dole” dla ludu, na opla­ca­nia szkol publicz­nych, eme­ry­tur, czy rent, czy dota­cji na opieke nie­sta­bil­nych przed­sie­biorstw, to wtedy bank cen­tralny zacznie kre­owac pie­nia­dze, badz to przez eks­pan­sje kre­dy­tow, czy dru­ko­wa­niem bank­no­tow, w moim zro­zu­mie­niu. Juz nie raz tak bywalo, na ogromna skale, kiedy to infla­cja sza­lala za naj­gor­szego moim zda­niem pre­zy­denta USA Car­tera. Cen­tralny Bank Nie­miecki, pod wzgle­dem utrzy­my­wa­nia niskiej infla­cji byl naj­bar­dziej zdy­scy­pli­no­wa­nym ban­kiem. I tutaj tez rezerw zlota nie trzeba by bylo utrzy­my­wac 100% towych depo­zy­tach, jak tylko frak­cyj­nych (cze­scio­wych) Kazdy bank moglby miec swoja walute, tak jak ma swoje czeki, czy inne karty z „magicz­nym okiem”. Wtedy infla­cja bylaby nie­mo­zliwa, bo zlota wydo­bywa sie sto­sun­kowo nie­wiele. Kloci sie to zupel­nie z key­se­now­skim kon­cep­tem ban­ko­wo­sci, gdzie infla­cja nie jest prze­szkoda, a rze­ko­mym nape­den gospo­darki, tak jak i zda­niem Kynesa, wojny nape­dem swia­to­wych gospo­da­rek.
    W ukla­dach paro­ry­tetu zlota mani­pu­la­cja walu­tami bylaby pra­wie nie­mo­zliwa — popraw­cie mnie o ile jestem w ble­dzie. No ale poki co to do takiego „moral­nego i spra­wie­dli­wego” pieniadza,ktorego wzor­cem i miara jest odno­snik zlota, jesz­cze daleka droga, kiedy zmieni sie w Euro­pie i na swie­cie, a zwlasz­cza w USA, podej­scie „moral­no­sci” ze zbiorowo-opiekunczej tj. wza­jem­nego sobie wspol­czo­wa­nia i poma­ga­nia, na moral­nosc uczci­wo­sci, gdzie pan­stwo nie bedzie Robin Hoodem. A wspol­czu­wa­nie i poma­ga­nie sobie nawza­jem nich bedzie w pry­wat­nych rekach.

  22. X11 pisze:

    A poni­żej wcze­śniej­sza dys­ku­sja o pie­nią­dzu
    http://muflon.bankier.pl/viewtopic.php?t=300

  23. Ks.Dyrektor pisze:

    Nie do przy­ję­cia jest twier­dze­nie, iż po upadku komu­ni­zmu jedyną alter­na­tywą jest kapi­ta­lizm.„
    Jan Paweł II, ency­klika Cen­te­si­mus annus
    To o czym Pan, Panie Janie pisze jest sprzeczne z mysla filo­zo­ficzna i naukami naszego papieza. Nie wpu­sci Pana do Nieba, o nie!!!!! Co naj­wy­zej posie­dzi Pan sobie w czy­scu, a moze i skaze nie­ugie­tego kapi­ta­li­ste na pote­pie­nie wieczne. Bo prze­cie Janowi Paw­lowi II nie cho­dzi o dlu­gie, dostat­nie i szcze­sliwe zycie na ziemi. jak tylko o cier­pie­nie. Cier­pie­nie mozna tylko skro­cic wyzwo­le­niem sie duszy od obrzy­dli­wego, z poku­sami ciala. Sym­bo­lika takiego cier­pie­nia, na szyi i piersi kaz­dego pra­wie Polaka + Amen

  24. Jan M. Fijor pisze:

    Papiez jest nie­omylny tylko w kwe­stiach wiary i moral­no­sci, w spra­wach eko­no­mii moze sie mylic. Mozna cier­piec w kapitalizmie,mozna i w kosciele. To nie sa zbiory wza­jem­nie wyklu­acza­jace sie. Z Bogiem Jan M Fijor

  25. Nataniel pisze:

    Papiez nie­omylny w kwe­stiach wiary i moral­no­sci. O Qurna, wiec roz­pocz­nijmy wiec dys­ku­sje na temat wiary i moralnosci..I zeby papiez, rze­komo byl nie­omylny, to by sie chyba sam papiez, czy sam Pan Bog zdzi­wil — o Jezuuu

  26. Aleksander Łapuć pisze:

    W całej dys­ku­sji o 100% rezer­wie bra­kuje mi tu jed­nego stwier­dze­nia: doty­czy to chwili wypłaty depo­zytu. Na przy­kład: wpła­cam pie­nią­dze na rachu­nek a vista — wtedy bank musi trzy­mać ich 100%, bo nigdy nie wia­domo kiedy się po nie zgło­szę. I rachunki a vista powinny mieć zerowe opro­cen­to­wa­nie, a utrzy­my­wane być powinny z opłaty za pro­wa­dze­nie takiego rachunku.
    Dalej — wpła­cam pie­nią­dze na lokatę 3-miesięczną. To zna­czy, że bank przez te 3 mie­siące może całość moich pie­nię­dzy puścić w obieg — byleby tylko miał je na dzień wypłaty z należ­nym pro­cen­tem.
    Oczy­wi­ście, umowa i regu­la­min lokaty mogą prze­wi­dy­wać wcze­śie zerwa­nie lokaty — za odpo­wied­nią opłatą lub z odpo­wied­nim wyprze­dze­niem.
    I, o ile wiem, na tym pole­gało pro­wa­dze­nie banku dopóki nie zre­zy­gnon­wano ze stan­dardu złota i nie wpro­wa­dzono budże­to­wego ubez­pie­cze­nia banku. A to że cza­sem banki padały… no to było ryzyko. A dziś jest pew­ność, że wszy­scy tracą (a i w ban­kach nie jest bez­piecz­nie — znam rela­cje od infor­ma­ty­ków pra­cu­ją­cych w ban­kach. Ludzie, to że przy obec­nym sta­nie sys­te­mów i morale pra­cow­ni­ków w ogóle kto­kol­wiek, kie­dy­kol­wiek wypłaca Wam pie­nią­dze z konta to jest cud!)

  27. Jan M. Fijor pisze:

    Nie­stety, wyso­kosc rezerw ma nie­wiele wspol­nego z typem rachunku. Zwo­len­nicy stu­pro­cen­to­wej rezerwy chca, aby bylo tak jak pan pisze, ale nie jest. Banki two­rza podaz pie­nia­dza, a pan­stwo (bank cen­tralny) je w tym wspiera. To zwy­kle oszu­stwo. Uklony Jan M Fijor

  28. Laik Orek pisze:

    Film „Prawda o ban­kach” cie­kawy. Tylko nie mówia skad banki biorą gotówke dla kre­dy­to­bior­ców. Poży­czają np. w Banku Cen­tral­nym? /U nas w NBP ?/ A ten skąd bie­rze? Prze­cież nie dru­kuje po to, by im pozyczyć.

  29. Jan M. Fijor pisze:

    Bank cen­tralny dru­kuje np. w zamian za obli­ga­cje skarbu pan­stwa, satd sa pie­nia­dze, a jesli to kogos inte­re­suje dogleb­nie, nie­cfh rzuci okiem na Taj­niki ban­ko­wo­sci Roth­barda. Uklony Jan M Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*