Fałszywy alarm

Alarm o zagro­że­niu pro­duk­cji rol­nej lip­cową suszą oka­zał się fał­szywy. Sza­co­wane przez GUS jej skutki nie były warte 230 mln zło­tych, wyda­nych na pomoc rol­ni­kom z kie­szeni podat­nika przez rząd.

Powód zawsze się znajdzie

Bez­po­śred­nim powo­dem inter­wen­cji rządu była histe­ria wywo­łana przez media, a pod­chwy­cona w mig przez wice­pre­miera Andrzeja Lep­pera, który w „trud­nej sytu­acji rol­nic­twa” dostrzegł kata­pultę do kariery.
Wydano bez­sen­sow­nie pra­wie ćwierć miliarda zło­tych, bowiem spe­cja­li­ści od sza­co­wa­nia strat w rol­nic­twie nie potwier­dzają czar­nych wie­ści z pól. W regio­nie naj­bar­dziej poszko­do­wa­nym przez suszę, głów­nie na pół­nocy woje­wódz­twa ślą­skiego, plony w nie­któ­rych gmi­nach są wpraw­dzie niż­sze o 20 – 30 proc., ale w całym kraju, sza­cuje Główny Urząd Sta­ty­styczny, spa­dek pro­duk­cji wynosi nie­wiele ponad gra­nice błędu sta­ty­stycz­nego, od 3 do 7 proc. Nie jest to powód ani do alarmu, ani do uru­cha­mia­nia ogrom­nej pomocy, się­ga­ją­cej nawet 300 mln zł. Tym bar­dziej, że w latach ubie­głych wyda­li­śmy kil­ka­set milio­nów zło­tych na skup inter­wen­cyjny, któ­rego celem było – rze­komo – stwo­rze­nie rezerwy na wypa­dek nie­do­bo­rów.
To nie koniec pomocy dla rol­nic­twa, które otrzy­muje prze­cież: dopłaty bez­po­śred­nie z fun­du­szy unij­nych, wyso­kie opłaty rol­no­śro­do­wi­skowe, nie płaci podat­ków, mocno też trzyma, za pośred­nic­twem KRUS, rękę w kie­szeni podatnika.

Lekar­stwo gor­sze od choroby

Ofi­cjal­nym powo­dem uru­cho­mie­nia pomocy dla zagro­żo­nych suszą rol­ni­ków jest ochrona pol­skich rodzin, przed jej ceno­wymi skut­kami. Każdy Polak rozu­mie więc, że skoro pomoże rol­ni­kom, nie trzeba będzie poma­gać jemu; ceny pro­duk­tów rol­nych nie wzro­sną.
Bez­tro­ska poli­ty­ków, z jaką wydają grosz podat­nika jest jed­nak pora­ża­jąca Nikt nawet nie poli­czył, czy nam się taka ochrona opłaca. Tym­cza­sem, gołym okiem widać, że kosz­tuje ona wię­cej niż wyno­szą ewen­tu­alne korzy­ści. Mimo wydat­ko­wa­nia ponad pół miliarda zło­tych na skupy inter­wen­cyjne i „pomoc dla ofiar suszy” ceny ziarna wzro­sły już o 30 – 40 proc., a w jesieni ma być jesz­cze droż­sze. Atmos­ferę histe­rii pod­chwy­cili pie­ka­rze, cukier­nicy i pro­du­cenci prze­two­rów, któ­rzy doj­rzeli w niej alibi uza­sad­nia­jące pod­wyżkę cen pro­du­ko­wa­nych przez sie­bie wyro­bów, powy­żej poziomu, na jaki pozwala sied­mio­pro­cen­towy nie­do­bór ziarna. To jesz­cze nie koniec. Pre­mier Lep­per zamie­rza opro­te­sto­wać obecny pro­jekt budżetu, doma­ga­jąc się dodat­ko­wych pół miliarda na ubez­pie­cze­nia dla rol­ni­ków i 2,5 mld na dal­szą pomoc. Wszyst­kie te pie­nią­dze mają rzecz jasna prze­cho­dzić przez budżet, któ­rym p. Lep­per zarzą­dza jako mini­ster rol­nic­twa.
Dla rato­wa­nia garstki rol­ni­ków pań­stwo ude­rza po kie­szeni 36 mln Pola­ków, któ­rym nie ma kto pomóc. Mimo okupu jaki został na nas wymu­szony, już dziś pła­cimy dro­żej za chleb, cukier, drób, owoce, maka­rony, i inne pro­dukty rolne. Pła­cimy więc dwu­krot­nie: raz w podat­kach na pomoc, drugi raz w postaci wyż­szych cen, któ­rych łatwo można unik­nąć poprzez import tań­szych pro­duk­tów rolnych.

Żywią i jęczą

No tak, ale import ude­rza w rol­nic­two. Pogor­szy los tych, co to nas żywią i narze­kają.
I bar­dzo dobrze. Rol­nic­two pol­skie to nie tylko relikt prze­szło­ści, to także ogromny mar­no­trawca gospo­dar­czy. Ponad 26 proc. zatrud­nio­nych w rol­nic­twie wytwa­rza nie­wiele ponad 7 proc. PKB. – skan­da­licz­nie mało. Zamiast rol­nic­twu poma­gać, powin­ni­śmy dopro­wa­dzić do upadku tych wszyst­kich bied­nia­ków i zapro­po­no­wać im inne, bar­dziej wydajne zaję­cie. Pre­ce­dens już jest.
Tho­mas Sowell w „Eko­no­mii dla każ­dego” pisze, że w 1905 roku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych pra­co­wało na roli ok. 95 mln oby­wa­teli, nie­mal połowa narodu. Dzi­siaj pra­cuje ich mniej niż 1 proc., nie­spełna 3 mln osób, i są w sta­nie wyży­wić trzy­stu­mi­lio­nowy naród i jesz­cze pół świata. Ame­ry­kań­skie rol­nic­two to naj­więk­szy udzia­ło­wiec w ame­ry­kań­skim eks­por­cie, a zara­zem naj­więk­szy skład­nik PKB (ok. 25 proc.). Te 92 mln osób, które bru­tal­nie poba­wiono pracy na roli to dziś szczę­śliwi i zamożni mecha­nicy, infor­ma­tycy, kie­rowcy, mura­rze, deka­rze, spa­wa­cze, cie­śle, leka­rze itp.

Alter­na­tywa

Pol­ski bied­niak, bo to jemu głów­nie trzeba poma­gać, ma alter­na­tywę. Za pie­nią­dze oszczę­dzone na pomocy dla mało­rol­nych (0,5 mld zł), a zwłasz­cza na KRUS (ok. 13 mld zł) można dziś stwo­rzyć (sta­ty­stycz­nie) ok. 135 tys. miejsc pracy rocz­nie. Do tego dojdą podatki, pła­cone przez zatrud­nio­nych rol­ni­ków – kolejne 20 tys. miejsc pracy. Zresztą już dziś bra­kuje rąk do pracy w budow­nic­twie, rze­mio­śle, nie ma szew­ców, hydrau­li­ków, kraw­ców, elek­try­ków, mala­rzy i innych przed­sta­wi­cieli i przed­sta­wi­cie­lek zawo­dów, bez któ­rych kraj nie może się roz­wi­jać, a któ­rych wyko­ny­wa­nie nie wymaga ani stu­diów ani wie­lo­let­niego doświad­cze­nia. Braki są dra­ma­tyczne, czego naj­lep­szym dowo­dem jest przy­zwo­le­nie spo­łeczne na imi­gra­cję zarob­kową z Ukra­iny i Bia­ło­rusi. Bra­kuje nam ludzi do pracy, bo męczą się na roli.
Zamiast więc obrzy­dzić im ten nie­wdzięczny kawa­łek chleba, zmu­sić do sprze­daży tych sta­ty­stycz­nych 7 ha, przy­pa­da­ją­cych na jedno pol­skie gospo­dar­stwo, i prze­nieść do bar­dziej intrat­nych zajęć, trzyma się ich ilu­zją pomocy pań­stwa i ana­chro­nicz­nymi prze­pi­sami o obro­cie zie­mią, zaka­zu­ją­cym sprze­daży jej w ręce obco­kra­jow­ców.
Jeśli nawet prze­sta­niemy pro­du­ko­wać żyw­ność, a zaj­miemy się bar­dziej ambit­nymi zaję­ciami, to prze­cież z głodu nie pomrzemy. Jest Ukra­ina, Bia­ło­ruś, są kraje afry­kań­skie. Dziś za tonę pol­skiego zboża płaci się do 600 zł, pod­czas gdy tona psze­nicy, impor­to­wa­nej z Węgier, Ukra­iny, czy Argen­tyny, wraz z kosz­tami trans­portu, jest o kil­ka­dzie­siąt zł tań­sza. Świat nie cierpi na brak żyw­no­ści, światu brak jest towa­rów, na które może ona zostać wymie­niona. I my je możemy pro­du­ko­wać.
Uwol­nie­nie chło­pów będzie kro­kiem we wła­ści­wym kie­runku, przy­czyni się do pota­nie­nia pań­stwa, obniżki podat­ków, zwięk­szy efek­tyw­ność gospo­darki, tań­sza będzie żyw­ność, a przede wszyst­kim znik­nie oka­zja do ogła­sza­nia fał­szy­wych alar­mów, na któ­rych zbi­jają mają­tek dema­go­giczni politycy.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-09-08

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 22

  1. Helena pisze:

    A mimo wszystko Lep­per jest naj­po­rzad­niej­szym poli­ty­kiem tej koalicji.

  2. Imię i nazwisko pisze:

    No tak, latwo jest jez­dzic po wio­skach i roz­da­wac nie swoje pie­nia­dze. a wla­sci­wie to nie jez­dzic tylko latac :) prze­loty row­niez spon­so­ro­wane :)

  3. JMF pisze:

    Dorwal sie do nas jakis zagra­niczny hac­ker i nam doku­cza. Musimy sie (i strone) chro­nic, stad te nowe zabez­pie­cze­nia. Mam nadzieje, ze nie wemz nam one pozy­tane za proby ogra­nik­cze­nia swo­body dzia­la­nia na sieci.
    Pozdra­wiam
    Jan M Fijor

  4. Franciszek Sawulski pisze:

    Witam serdecznie,popieram w 100%-chociaz i tak tego nie zmienimy.Dziekuje za dotych­cza­sowe Pana publikacje-czytam je od bar­dzo dawna,ale dopiero teraz moge za nie podziekowac.Zrobil Pan wiele dobrego,dla upo­wszech­nie­nia Wol­nego Rynku-chyle czola,wiele razy pod­pie­ra­lem sie w dys­ku­sji Pana tezami i powiem szczerze-wielu ludzi „nawrocilem”.FJS

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Dla­czego ma sie nie udac? Skoro jed­nak te wia­do­mo­sci docho­dza do ludzi. Wie­rze, ze to sie uda. Moze nie­predko, ale i tak wkrotce zabrak­nie pie­nie­dzy na socjal i wtedy co? Infla­cjas? Podatki? jedno i dru­gie skon­czy sie masa­kra. Pozdra­wiam Jan M Fijor

  6. burak pisze:

    panie Fijorrr!
    raz piszecie-garstka rolników,zaraz potem oka­zuje się ‚że to 26% spo­łe­czeń­twa.
    dalej czy­tam że nie było suszy ani spodku plonów,bo wszystko mie­ści się w gra­ni­cach błedu sta­tyst.
    na tej pod­sta­wie sądzę,że poziom prawdy w Pana artykóułach,też oscy­luje w gra­ni­cach błędu sta­ty­stycz­nego.
    oprócz tego nie wydaje mi się prawdopodobne,by w 1905 r USA zamiesz­ki­wało 190 milio­nów ludzi.
    Kto jest odbiorcą Pana obłą­ka­nych teorii?

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Dane zaczerp­na­lem a ksia­zek Tho­masa Sowella Eko­no­mia dla kaz­dego i Eko­no­mia sto­so­wana, oby­dwie wyda­lem oso­bi­scie. Piszac „garstka rol­ni­kow”, pisa­lem o tych kilku tysia­cach gospo­darstw, ktore dotknela ostat­nia susza. Wszyst­kie inne dane pocho­dza z GUS. Uklony Jan M Fijor

  8. Precel pisze:

    Ja to bym i mini­ster­stwo rol­nic­twa zli­kwi­do­wał i dopłaty do krus też, niech rol­nicy zoba­czą jak jest im fajnie.

  9. burak raz jeszcze pisze:

    drogi panie.jeszcze raz stwierdzam,z auten­tycz­nym smutkiem,że ma pan błędne mnie­ma­nie o skut­kach suszy w Polsce.co to zna­czy ‘kilka tysęcy rolników’?czy pan uważa,że susza dotknęła jedną gminę w kraju?bo kilka tysięcy rol­ni­ków to mieszka w jed­nej prze­cięt­nej gminie.trywializując,można powiedzieć,że tylu jest tzw.rolników z Marszałkowskiej.jao eko­no­mi­sta powi­nien pan wie­dzieć ile w kraju jest gosp. rol­nych i ilu ludzi utrzy­muje sie z auten­tycz­nej pracy na roli.podpowiem tylko,że w każ­dym nawet naj­mniej­szym woje­wódz­twie jest to dzie­siątki tysięcy rodzini co chce pan powiedziec-że w wio­sce A była susza,a w sąsied­niej wio­sce B,już jej nie było?królu złoty wię­cej powagi,bo ten arty­kuł to albo ignorancja,albo prowokacja.

  10. burak na dobranoc pisze:

    panie red.chciałem przy­to­czyć dane z wikipedii,które przed chwilą spisałem.mała zagadka-czego doty­czą te liczby:76212168{1900} 106021537{1920} 134164569{1940} 179323175{1960} 203302031{1970}.dobranoc.

  11. Jasiu ale nie ten pisze:

    To dane na temat popu­la­cji Hame­ryki
    Panie Barszcz.

  12. mietek pisze:

    Lep­per rządzi!!!

  13. xavier pisze:

    Przy­znam szcze­rze, że pań­ski arty­kuł obra­zuje typowe myśle­nie osby nie zwią­za­nej z pro­ble­mem. Uważa pan, że pol­skie rol­nic­two jest defi­cy­towe a więc przed­sta­wię panu swoje „defi­cy­towe dla pań­stwa gospo­dar­stwo:
     – z jał­mużny unij­nej dosta­łem 60 tys. zł.
     – wyko­rzy­sta­łem w tym roku 35000l. paliwa akcyza na litr wynosi ponad 1 zł. czyli co naj­mniej 35000zł.
     – poda­tek od ziemi wyniósł 10000zł.
     – przy czym rol­nicy jako, że nie pro­wa­dzą dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej nie mogą powszech­nie odli­czac VAT-u poprzez ten poda­tek pań­stwo „wypom­po­wało” ze mnie około 50000zł. ponie­waż jak w każ­dym przed­się­bior­stwie mamy tu obrut pie­niędzmi.
     – inne pomniej­sze wydatki, któ­rych nie będę wymie­niał by nie nara­żać się na krytykę.

    Następną sprawą są skupy inter­wen­cyjne. Na tym przed­się­wzię­ciu pań­stwo mogłoby zaro­bić olbrzy­mie pie­nią­dze ( aktu­al­nie zale­d­wie ok. 10% silo­sów jest w rękach pań­stwa — chyba o czymś to świad­czy ) błędne decy­zje ich zarząd­ców spra­wiają, że są one defi­cy­towe poruw­na­nie do gur­nic­twa, kolei itd. Rol­nicy utwo­rzyli fun­dusz, któty już od kilku lat stara się o ich prze­ję­cie lecz bez skutku.
    Dziękuję

  14. Jan M. Fijor pisze:

    A dla­czego to pan­stwo ma zara­biac, skoro zie­mia jest nasza? To my mamy zara­biac, a nie pan­stwo. Pan­stwi nas tylko ogra­bia i utrud­nia zycie. Pozdra­wiam jan M Fijor (rolnik)

  15. xavier pisze:

    Chcia­łem po pro­stu udo­wod­nić to, że nie jest tak jak twier­dzi­więk­szośc miesz­kań­ców miast i pan w swoim arty­kule. A mia­no­wi­cie czują się mocno pokrzyw­dzeni ponie­waż uwa­żają, że rol­nicy jest to grupa spo­łeczna, które żyje za ich pie­nią­dze. Nato­miast jeżeli cho­dzi o te miliony wzbu­dza­jące emo­cje, są one prze­zna­czone na kre­dyty więc wrócą do pań­stwa spo­wro­tem i wyra­że­nie „pomoc dla rol­nic­twa” jest prze­sa­dzone. Są to bar­dzo nisko ( pomię­dzy 1 a 2%) opro­cen­to­wane kre­dyty, lecz więk­szośc prac do ich pozy­ska­nia wyko­nują soł­tysi czyli nie wymaga to dużych nakła­dów pracy od urzęd­ni­ków. I tu też pań­stwo na nas zara­bia. Gdzie są te pie­nią­dze twier­dzę, że są to zasiłki dla bez­ro­bot­nych, urzęd­nicy orga­ni­za­cji (takich jak NFZ), oraz dar­mowa opieka zdro­watna dla bez­ro­bot­nych.
    Dziękuję

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Ludzie sprze­daja owoce swo­jej pracy. jesli im sie to nie oplaca, musza zmie­nic albo owoce, albo prace. Nikt nie ma prawa zmsu­zac mnie do tego, abym pla­cil za chleb raz w postaci podatku na pni­sko­opro­cen­to­wane pozyczki, a drugi raz w pie­karni. Za moje ksiazki placi pan tyle, ile wynosi ich cena. ja nie zadam zadnych zapo­mog, czy tanich pozy­czek, a prze­ciez tez by mi sie przy­daly. Uklony Jan M Fijor

  17. xavier pisze:

    Zasad­ni­czo przy­znano mi „z pań­skich pie­nię­dzy” cos koło tego co na mnie zaro­biło a prze­cież i tak to odzy­ska, czyli to nie jest prak­tycz­nie żadna zapo­moga. Musi sam Pan przy­znać, że prze­ciętni ludzie nie są żad­nymi inwe­sto­rami. Rol­nicy w Pol­sce w nie­któ­rych spra­wach mieli (jesz­cze do nie­dawna i jestem wdzięczny PiS za zmiany) bar­dziej restryk­cjyne prawa niż ich kole­dzy ze sta­rej uni, mię­dzy innymi przez anal­fa­be­tyzm urzęd­ni­ków ( kila gło­śnych błę­dów w tłu­ma­cze­niu ). Np. budowa zbior­ni­ków na mate­riały szko­dliwe dla śro­do­wi­ska — pol­scy urzęd­nicy kwa­li­fi­ko­wali do nich wszyst­kie odchody zwie­rzęce unijni już nie. Gdyby prawo było bar­dziej wyro­zu­miałe — np. porządna ustawa o bio­pa­li­wach ( PiS już ją wpro­wa­dził jed­nak mogła by być lep­sza ) rol­nic­two mogło by się bar­dzo roz­wi­nąć. Chciał­bym Panu zapro­po­no­wać cie­kawy wątek , może pan go wyko­rzy­sta „Wolna gospo­darka w Uni Euro­pej­skiej oraz limity na pro­duk­cje” — jedno zaprze­cza dru­giemu a może jest to gospo­darka cen­tral­nie sterowana??

  18. Jan M. Fijor pisze:

    Dzie­kuje za temat. Tym­bar­dziej, ze zga­dzam sie z panem: poli­tyka rolna UE (CAP) to przy­klad pla­no­wa­nia cen­tral­nego, wymu­sza­jaca wiele zbed­nych wydat­kow. Np. dwu­krotne wyka­sza­nie (w roku)w w zamian za sowite doplaty (rolno-srodowiskowe) z kie­szeni podat­nika. Pozdra­wiam Jan M Fijor (rolnik)

  19. burak do znudzenia pisze:

    panie red.zanudzam pana,
    ale ja w kwe­stii for­mal­nej:
    1]sowite dopłaty z kie­szeni podat­nika dostaje się już po jed­no­ra­zo­wym skoszeniu.Muszę pana dodat­kowo zmartwić,że jak łąka jest koszona 2x,to można dostać,w nie­któ­rych przypadkach,2x więcej,ot tak 1500zł/ha
    i jesz­cze bar­dziej pana zmartwię,że nie­kiedy wcale nie trzeba kosić,a pie­niążki lecą-wystarczy oprysk herbicydowy[da ugo­rów]
    ale reraz pana ucieszę,że jako rolnik,też może pan wziąśc udział w róż­nych pro­gra­mach rolno-środ.i „kosić”.Może też pan sko­rzy­stać z pro­gramu „inwe­sty­cje w gosp. rol­nych” i otrzy­mać 60% refundacji,ale nie wię­cej jak 500 000 zł/na 5 lat/
    tyle u pana mądrych słów o przedsiębiorczości,proszę sę wyka­zać.
    bez obrazy,ale na koniec muszę stwierdzić,że bez zyw­no­ści ludzie się nie obędą,a bez pana ksią­żek jak naj­bar­dziej.
    prze­pra­szam za nieco agre­sywne stwierdzenia,ale niech pan zrozumie,nie można wci­skac kitu o rol­ni­cwie w kraju gdzie 40% ludzi jest z nim zwią­za­nych.
    niech pan lepiej pisze o ameryce,malo ludzi tam było to prę­dzej uwierzą.

  20. Jan M. Fijor pisze:

    To, ze ktos mieszka na wsi nie zna­czy, ze zna sie na rol­nic­twie. Ja sie nie znam. Ja pisze o ludz­kim dzia­la­niu i jetgo kon­se­kwen­cjach. Co do zyw­no­sci i ksia­zek, to powiem panu, ze wie­cej ludzi zgi­nelo dla idei niz dla chleba. Chleb jest pochodna idei, a w osta­tecz­no­sci mozna go kupic od innych. Znam kraje, ktore nie pro­du­kuja zyw­no­sci i maja sie lepiej niz nasza ojczy­zna pszenno-buraczana. A pro­spo kso­ze­nia, jaki jest sens pla­cic komus za to, ze kosi lake, z czego nic nie wynika? Niech pan zacznie wyda­wac pie­nia­dze wla­sne tylko na abu­rzy i skar­petki, zoba­czy pan szybko, jak pan­skie zycie sie zmieni. Gso­po­darka dziala iden­tycz­nie; zmar­no­wany grosz w rol­nic­twie nie znaj­dzie sie w infor­ma­tyce, lot­nic­twie, szkol­nic­twie czy w spo­rcie. Cudow nie ma. Zyjemy w swie­cie nie­do­borw i dla­tego trzeba gospo­da­ro­wac tym co sie ma jak naj­le­piej. Pozdra­wiam Jan M Fijor

  21. burak pisze:

    no właśnie,tak mi się wydawało-nie rolnik,choć miesz­ka­niec wsi.
    panie janku,jak pan myśli co rol­nicy robią z tak obfi­cie wypla­ca­nymi im pieniędzmi.czy widzial ktoś typo­wego rol­nika na pla­żach taj­lan­dii czy choćby egiptu?czy chłopi nagle prze­sie­dli się na mer­ce­desy lub land­cru­isery?
    czy zaczęli sta­wiać pałace?
    powiem panu co taki prze­ciętny chłop robi z dopłatami[otrzymywanymi tylko raz w roku]:oddaje długi w skle­pie
    –płaci zale­głe odsetki i raty kred­dytu w banku,tudzież KRUS
    –kupuje paliwo[czsto na lewo,bo tań­sze]
    kupuje nawozy
    –placi poda­tek gruntowy[czsto kilka zale­głych rat]
    –kupuje ubra­nie i przy­bory szkolne
    –remon­tuje maszyny i budynki
    –jak cos zosta­nie to myśli o kup­nie cze­goś dla żony-do kuchni
    –jak w danym roku wypada komu­nia to trzeba odło­żyć na rower
    to robi prze­ciętny rolnik,a co robi z tymi pie­niędzmi większy-typu xaviera?
    –robi to samo,płaci,płaci,płaci
    a więc pie­nią­dze krążą i pobu­dzają gospo­darkę
    nie chcę się wda­wać w szczegóły,ale gdy rol­nik chce sko­rzy­stać z pro­gra­mów unij­nych na inwestycje,musi zebrać masę róż­nych zaświad­czeń, a za kazde się płaci-korzystają budżety miast,gmin,KRUS,ZUS[tak,tak-potrzebne zaświadczenie,że się nie jest w ZUSIE]
    a przede wszystkim,nie można mięć żad­nych zale­gło­ści podat­ko­wych
    póż­niej do banku po kredyt-prowizje,odsetki,płatne zaświadczenia,poręczenia,zastawy,hipoteki,wypisy z KW-pieniądz krąży i pobu­dza co trzeba w tak porzą­dany przez pana spo­sób
    i jesz­cze reflek­sja na wła­sny temat;
    nie­dawno zaku­pi­lem nowy sprzęt,za setki tysięcy.ktos powie-taaaaak,dostanie 60% z powro­tem.
    prawda,pewnie dostanę,jak wszystko będzie w pożądku,i przez 5 lat będe go wyko­rzy­sty­wac zgod­nie ze skom­pli­ko­waną umowa,służy on wyłącz­nie do pracy,ułatwia ją i drogo kosz­tuje jego eks­plo­ata­cja
    to wszystko prawda,tylko ja widzę naokolo duzo nowego sprzętu,za setki tysiecy,obsługiwanego przez najem­nych ludzi,np w fir­mach budowlanych-też służy do pracy.ci ludzie mają roczne dochody porów­ny­walne z moimi,i nie myślą o kosz­tach ‚remontach,ratach kredytu-pełen komfort.ale to może zro­zu­mieć tylkoten,kto jest w podob­nej sytu­acji.
    biu­ro­kra­cja odczło­wie­cza zawod rolnika.coraz wię­cej wymagań,buhalterii,regulacji
    coraz mniej liczy się wkład pracy,więcej umie­je­tośc dotar­cia do odp.programow i zwią­za­nych z tym dota
    cji
    jesz­cze kwe­stia nad­miaru rąk w rolnictwie.część tych rąk pra­co­wała kie­dyś w mieście.zostali zwol­nieni na początku przemian,jako dwuzawodowcy,gdy upa­dały zakłady
    to na razie tyle
    nie­stety muszę wra­cać do pracy[w gospodarstwie]

  22. Jan M. Fijor pisze:

    Ktos, kto nie potrafi sie utrzy­mac w biz­ne­sie sam, musi zban­kru­to­wac. W prze­ciw­nym razie mar­nuje zasoby, ktory ma do dys­po­zy­cji. Pod­trzy­my­wa­nie trupa jest gospo­dar­czo szko­dliwe, nawet jesli trup nie jedzie do Taj­lan­dii czy Egiptu. W gospo­darce maja byc tylko ci, kto­rzy potra­fia bez niczy­jej pomocy, pomimo kon­ku­ren­cji, pro­du­kwoac lepiej, taniej, bar­dziej do gustu etc. Taka jest zasada. Odej­scie od niej to wej­scie na droge kle­ski. Pre­dzej czy pozniej ktos za to zaplaci. P.S. Znam ludzi, kto­rzy otrzy­muja rocz­nie ponad 250 tys. zl sub­wen­cji i nie robia na roli nic. Uklony Jan M Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts