Gazprom na glinianych nogach

Rosyj­ski stra­szak gazowy może już wkrótce oka­zać się bez­u­ży­teczny. Opóź­nia­nie przez Kreml restruk­tu­ry­za­cji i pry­wa­ty­za­cji Gaz­promu uczy­nić z niej może kolosa na gli­nia­nych nogach, dopro­wa­dza­jąc firmę na skraj ban­kruc­twa. Tym­cza­sem w inte­re­sie Pol­ski leży silny, spry­wa­ty­zo­wany Gaz­prom!

Gaz­prom jest nagi

Rosyj­ski szan­taż cenowy wobec Ukra­iny – prócz tego, że ujaw­nił poli­tyczne inten­cje Kremla — stał się oka­zją do odkry­cia prawdy, któ­rej klienci Gaz­promu zda­wali się dotąd nie zauwa­żać. A prawda ta brzmi: rosyj­ski gaz jest nie­kon­ku­ren­cyj­nie drogi. Co prawda, decy­du­ją­cym powo­dem dra­stycz­nej pod­wyżki cen dla Ukra­iny, aż o 360 proc. były względy poli­tyczne, to jed­nak rów­nie ważne, a kto wie czy nie waż­niej­sze było — zda­niem eks­per­tów z Rena­is­sance Capi­tal, ame­ry­kań­skiego tru­stu mózgów, spe­cja­li­zu­ją­cego się w bada­niu rynku ener­gii – jej pod­łoże gospo­dar­cze: ogólna sytu­acja ener­ge­tyczna świata wywo­łana wojną w Iraku, szybki roz­wój gospo­dar­czy Chin i Indii i towa­rzy­szący mu gwał­towny wzrost zapo­trze­bo­wa­nia na ener­gię, a także fatalna struk­tura wła­sno­ściowa Gaz­promu i rosyj­skiego sek­tora gazo­wego w ogóle. Ten ostatni czyn­nik spra­wił, że koszty eks­plo­ata­cji rosyj­skiego gazu są dziś, i jesz­cze długo będą, wyż­sze niż śred­nia świa­towa. Co prawda gazu w Rosji jest nadal w bród i pozy­cja Gaz­promu jako mono­po­li­sty w Euro­pie wydaje się wciąż nie­za­chwiana, sytu­acja będzie się z roku na rok szybko pogar­szać.
Prof. Piotr Mon­carz, eks­pert ds. ener­ge­tyki gazo­wej ze Stan­ford Uni­ver­sity w Kali­for­nii sza­cuje, że odbu­dowa Gaz­promu i wzmoc­nie­nie jego kon­ku­ren­cyj­no­ści pochło­nąć musi co naj­mniej 60 mld dol. Rosja­nie takimi pie­niędzmi nie dys­po­nują. Bez tych inwe­sty­cji fir­mie grozi kry­zys, tym bar­dziej, że Gaz­prom nie ma żad­nej stra­te­gii dłu­go­fa­lo­wej i nadal trak­to­wany jest jak dojna krowa Kremla. Widać to cho­ciażby po zapo­wie­dziach likwi­da­cji dotych­cza­so­wych ulg ceno­wych dla odbior­ców kra­jo­wych i b. repu­blik sowiec­kich, a zwłasz­cza nowych pod­wy­żek cen, powy­żej 250 dol. za 1000 m. sześc.

Przed­wcze­sny wytrysk

W cza­sach ZSRS, gaz try­skał z ziemi, było go w bród, był tani, nie dbano o nowe złoża i sieci prze­sy­łowe. Spa­lano gaz na wła­sne cele po cenie 30 – 40 dol. za 1000 m. sześc. czyli poni­żej kosz­tów jego wydo­by­cia. Po upadku ZSRS, główny dostawca gazu, Gaz­prom pozo­stał firmą pań­stwową i oczkiem w gło­wie Kremla. Ten kto rzą­dził Gaz­pro­mem, rzą­dził Rosją. Kiedy złoża euro­pej­skie zaczęły się wyczer­py­wać, Gaz­prom się­gnął po gaz z Azji Cen­tral­nej. Opa­lał nim ener­go­chłonną gospo­darkę rosyj­ską i zaprzy­jaź­nio­nych repu­blik. Na potrzeby eks­por­towe tego taniego gazu nie wystar­czało. Aby zaopa­trzyć Europę Zachod­nią i środ­kową, w tym i Pol­skę Gaz­prom musiał się­gnąć po zasoby sybe­ryj­skie; nad cie­śniną Beringa i w okręgu jamal­skim. I wtedy po raz pierw­szy zdano sobie sprawę z tego, jak kosz­towna jest jego eks­plo­ata­cja. Trudno się zresztą dzi­wić; od złoża do odbiorcy dystans wyno­sił ponad 5000 km., tereny te są trudno dostępne i zamar­z­nięte przez więk­szą część roku.
Nie­go­ścinne warunki geo­lo­giczne i kli­ma­tyczne, wszę­dzie deter­mi­nują wyż­sze koszty eks­plo­ata­cji. Jed­nakże to tylko pół prawdy. Gaz wydo­by­wany w Kana­dzie, w bar­dzo podob­nych oko­licz­no­ściach kosz­tuje co naj­mniej dwa i pół razy taniej niż gaz rosyj­ski. Dla­czego w kana­dyj­skiej tun­drze jest taniej? Bo eks­plo­ata­cją i prze­sy­łem tam­tej­szego gazu zaj­mują się firmy pry­watne. Żaden pry­watny posia­dacz złoża nie zde­cy­do­wałby się na tak rabun­kową poli­tykę ener­ge­tyczną, jak Rosja­nie. Na to może sobie pozwo­lić tylko pań­stwo, dla któ­rego koszty nie mają zna­cze­nia. Płacą w końcu podat­nicy. Dla­tego, w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i Kana­dzie, gdzie ener­ge­tyka jest w rękach pry­wat­nych i obo­wią­zuje wolny rynek gazu, pod­wyżka cen dla kon­su­men­tów indy­wi­du­al­nych nie prze­kro­czyła w ostat­nim okre­sie 100 proc.
Zna­czą­cym skład­ni­kiem kosz­tów wydo­by­cia i prze­syłu gaz­prom­skiego gazu jest mar­no­traw­stwo surowca; nie­szczel­no­ści, wycieki oraz niska dys­cy­plina zatrud­nio­nych tam ludzi. Pod tym wzglę­dem nie­wiele się zmie­niło od cza­sów Związku Sowiec­kiego, kiedy zda­rzało się, że o olbrzy­mich wycie­kach ropy naf­to­wej infor­mo­wały Rosjan…centra moni­to­ringu sate­li­tar­nego CIA. Kilka lat temu, z ruro­ciągu Kariaga – Usińsk wycie­kło w ciągu 11 dni ponad 200 tys. t. ropy naf­to­wej i wycie­kłoby wię­cej gdyby Ame­ry­ka­nie nie powia­do­mili Rosjan o awa­rii ruro­ciągu. W ciągu zale­d­wie roku od fak­tycz­nej nacjo­na­li­za­cji Jukosa — infor­muje rzecz­nik kon­cernu, Cla­ire David­son – wydo­by­cie i sprze­daż ropy spa­dły w fir­mie o ponad 5 proc., co jest wyłącz­nie efek­tem zmiany men­tal­no­ści kie­row­nic­twa i akcjo­na­riatu. A prze­cież Jukos, pod rzą­dami Cho­dor­kow­skiego nale­żał do naj­bar­dziej dyna­micz­nych i wydaj­nych firm ener­ge­tycz­nych świata. Ropa jest znacz­nie bar­dziej widoczna od gazu; eks­perci Rena­is­sance Capi­tal sza­cują, że wła­śnie wsku­tek fatal­nej kon­ser­wa­cji ruro­cią­gów, nie­do­in­we­sto­wa­nia urzą­dzeń i zanie­cha­nia nowych odwier­tów, Gaz­prom traci od 12 do 15 proc. wydo­by­wa­nego przez sie­bie gazu. „Tym­cza­sem – mówi prof. Mon­carz – stan­dard świa­towy to naj­wy­żej 2,5 do 3 proc. strat”.

Gwóźdź do trumny

Dopóki Gaz­prom będzie pań­stwowy, dopóty będzie mono­po­li­stą. Dopóki będzie czuł się mono­po­li­stą, nic się w fir­mie nie zmieni. Bez reform się nie obej­dzie – uważa Adam Lan­des, pre­zes Ren­na­is­sance Capi­tal, autor pomy­słu roz­bi­cia Gaz­promu na kilka mniej­szych firm pry­wat­nych. Tym bar­dziej, że nad­szedł wła­ściwy moment.
Zda­niem Witolda Micha­łow­skiego, wydawcy kwar­tal­nika Ruro­ciągi i znawcy pro­ble­ma­tyki ener­ge­tycz­nej, kry­zys ukra­iń­ski był dla Gaz­promu „strza­łem we wła­sne stopy”. Aro­gancki gest wobec Kijowa stał się dla klien­teli rosyj­skiego mono­po­li­sty sygna­łem alar­mo­wym. Fran­cu­ski dzien­nik „Ouest France” zwraca uwagę, że „oto spa­dła maska, odsła­nia­jąc praw­dziwe obli­cze pozba­wio­nej skru­pu­łów dyplo­ma­cji rosyj­skiej”, co powinno zmu­sić Unię Euro­pej­ska do szu­ka­nia alter­na­tywy. Repre­zen­tan­tem tych inte­re­sów – cho­ciażby ze względu na ogromne uza­leż­nie­nie od rosyj­skiej ener­gii — może być wła­śnie Pol­ska. Możemy – zda­niem Ste­phena O’Sullivan z Uni­ted Finan­cial Goup – „zakoń­czyć carat Gaz­promu”; uryn­ko­wić rosyj­ski mono­pol, cywi­li­zu­jąc firmę i zmu­sza­jąc ją do licze­nia się z odbior­cami. Jak to zro­bić? Uświa­do­mić Rosja­nom, że mamy w sto­sunku do nich alter­na­tywę. To będzie gwóźdź do trumny sta­rego Gaz­promu.
Alter­na­tywą jest LNG, gaz cie­kły. I nie cho­dzi wcale o zastą­pie­nie gazu rosyj­skiego przez gaz cie­kły, lecz uświa­do­mie­nie Rosja­nom, że źró­dłem ich siły są kon­su­menci. Zwłasz­cza, gdy mają wybór. Nic tak nie tem­pe­ruje mono­po­li­sty, jak świa­do­mość, że oto poja­wił mu się kon­ku­rent. W ten spo­sób, za jed­nym zama­chem uryn­ko­wi­li­by­śmy gaz i zmo­der­ni­zo­wali Gaz­prom, o ile Rosja­nie wcze­śniej nie uczy­ni­liby tego sami. Para­fra­zu­jąc słowa pre­zesa Gene­ral Motors, Char­lie Wil­sona, sprzed pół wieku: „to co dobre dla Gaz­promu, byłoby dobre i dla Pol­ski”.
Pogar­sza­nie się ren­tow­no­ści gazu rosyj­skiego wpływa na wzrost jego cen. Jeśli gaz będzie za drogi, Polacy mogą zostać bez gazu. Bez względu na to, co robi Gaz­prom musimy tej sytu­acji prze­ciw­dzia­łać. Tym bar­dziej, że cie­kły gaz ma same zalety. Nie dość, że nas unie­za­leż­nia od dyk­tatu ceno­wego i poli­tycz­nego Wschodu, jest bez­piecz­niej­szy w eks­plo­ata­cji, zaczyna być tań­szy od gazu ruro­wego, a jego dostawy mniej nara­żone na dzia­ła­nia ter­ro­ry­stów. Na cie­kły gaz prze­cho­dzą Fran­cuzi, Hisz­pa­nie, Austra­lij­czycy, a zwłasz­cza znani ze skru­pu­lat­nych wyli­czeń opła­cal­no­ści, Ame­ry­ka­nie, któ­rzy zamie­rzają „skro­plić” aż 20 proc. swo­jego gazu.
Pro­ble­mem jaki się wiąże z alter­na­tywą LNG jest budowa ter­mi­nalu LNG i sys­temu pod­ziem­nych zbior­ni­ków cie­kłego gazu w któ­rymś z pol­skich por­tów, co nas będzie kosz­to­wać ok.0,5 mld dol. Jest to jed­nak wyda­tek nie­wielki w porów­na­niu z per­spek­tywą strat, jakie pol­skiemu prze­my­słowi che­micz­nemu i ener­ge­tycz­nemu przy­nieść mogą kolejne odcię­cia dostaw, czy inne zawi­ro­wa­nia poli­tyczne i szan­taże Moskwy. Są także chętni do sfi­nan­so­wa­nia nam ter­mi­nalu. Zakusy w sto­sunku do pol­skiego sek­tora ener­ge­tycz­nego czy­nią banki arab­skie, firmy japoń­skie, a nawet Bank of China.
Skoro oni widzą w tym pie­nią­dze, powin­ni­śmy dostrzec je także my. Pomo­żemy przy oka­zji Gazpromowi

Jan M. Fijor
„różne” 2006-01-21

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 9

  1. Andbler pisze:

    Czy­ta­łem rów­nierz „drugą wer­sję” tego arty­kułu w „Wprost”. Tekst bar­dzo cie­kawy i nie pozo­staje nic innego jak się z nim zgo­dzić. Swoją drogą cie­kawe za ile lat Gaz­prom się roz­sy­pie, bo owych 60 mld USD zapewne nie znajdzie…

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Sprze­daja na gwalt akcje na NYSE, a ze inwe­sto­rzy narwani, to pew­nie zbiora pie­nia­dze. Co nie zan­czy, ze ich nie zmar­nuja. Uklony Jan M. Fijor

  3. Grzegorz Rossa pisze:

    Sza­nowny Panie!

    A dla­czego nie tak

    http://www.arkiva.pl/artykul.php?id=52?

    Z powa­ża­niem.
    Grze­gorz Rossa.

  4. JMF pisze:

    Jesli Unia mu sie postawi i znaj­dzie alter­na­tywe, wowczas po 2012 moga juz byc pro­blemy. Niemcy moga nie wystar­czyc
    uklony

  5. Wolski pisze:

    Rosja swoje roz­li­cze­nia pro­wa­dzi od kilku jez lat w euro, a mozgi amry­kan­skie cia­gle o dol­la­rach. Rosyj­skie pod­wyzki to poli­tyczne albo z mar­no­traw­stwa, ame­ry­kan­skie 100% pod­wy­zek to oczy­wi­scie z celow humanitarnych?.Rosyjski gaz jest bli­sko, inny bar­dzo daleko. Z cie­klym gazem to moze byc tak jak z samo­chdami typu” hybryd” ktore zostaly opo­dat­ko­wane (?%) za to ze spa­laja za malo benzyny.

  6. x pisze:

    Nie wiem jak jest w Rosji. Zapewne tam pod­wyzszki i z mar­no­trac­twa, jak i z pobu­dek poli­tycz­nych. Gene­ral­nie w wol­niej­szych kra­jach cena ropy idzie w gore bo zapo­trze­bo­wa­nie jest coraz wiek­sze (Indie, Chiny) a podaz jest jed­nak ogra­ni­czona. W wol­nych god­po­dar­kach nie ma mowy i nie powinno byc, a jakichs tam „huma­ni­tar­nych” obniz­kach. Ist­nieje jed­nak huma­ni­tarna pomoc pan­stwa dla kra­jow dotknie­tych tra­ge­diami. Jed­nak w USA naj­wie­cej cha­ry­ta­tyw­no­sci wywo­dzi sie z pry­wat­nych zbio­rek i sa to ogromne sumy. Pan­stwo nie powinno miec prawa uzy­wa­nia pie­nie­dzy podat­nika na roz­da­wa­nie darow. Rola pan­stwa powinna byc zupel­nie inna. Gdy tylko cena ropy sko­czy znacz­nie do gory to z pew­no­scia bedzie sie korzy­stac z innych zro­del energi. Ist­nieja juz nie tylko same kon­cep­cje jak i prak­tyczne zasto­so­wa­nia ener­gii slo­necz­nej prze­twa­rza­nej na elek­tryczna. W indy­wi­du­al­nych domach beda spe­cjalne dachy dosto­so­wane do archi­tek­to­nicz­nych ksztal­tow naj­prze­ro­zniej­szych domow. Mowi sie o prak­tycz­nym wyko­rzy­sty­wa­niu wia­tru, ale prze­ciez bar­dzo wydajna jest ener­gia nukle­arna. Z pew­no­scia nie do samo­cho­dow. I rze­czy­wi­scie jest non­sen­sem aby sprawne, wydajne, oszczedne samo­chody hybry­dowe „karac” spe­cjal­nym podat­kiem. Jest to iscie mark­si­stow­ski pomysl. No bo jezeli nie star­cza pie­nie­dzy na rozne cele spo­leczne, to kazda oka­zja dobra. Powinno sie jesz­cze do tego pro­du­centa hybry­dzia­kow „nagra­dzac” jaki­mis sys­te­ma­tycz­nymi domia­rami, zeby mu sie ode­chcialo pomy­slow. A poki co oszcze­dzajmy gaz pier­dzac w slo­iki po kom­po­tach. nokia

  7. kpt. Sowa pisze:

    Pan Fijor juz od dawna byl prze­zorny i ma nie tylko slo­iki, ale i pelne beczki takiego gazu — wszytko na czarna godzine. Wiec prze­zor­nego i prak­tycz­nego czlo­wieka pozna­jemy po jego sklad­nicy gazu. Jest to logiczne, czyli kapi­ta­li­styczne podej­scie do ota­cza­ja­cego nas, i wywo­dza­cego sie z nas bytu, jak by powie­dziali Marks i Engels odpro­wa­dza­ja­cej gaz do slo­ikow kla­sie robot­ni­czej. A cie­kawe jak by sobie dal rade z odpro­wa­dza­niem gazu Gene­ral Jaru­zel­ski i czy Urban bylby mu w sta­nie trzy­mac sloik kolo d…py. Czy moze drzaca z prze­pica reka zro­bil by Urban Gene­ra­lowi zamiast przy, to kolo d…py. Takiego sce­na­riu­sza tez nie mozna zupel­nie wyklu­czyc z przy­czyn czy­sto poli­tycz­nych, bo prze­cie Urban sie spe­cja­li­zuje spo­lecz­nie, jak i za pie­nia­dze robie­niem kolo du.…py.

  8. ak pisze:

    Nic (może za wyjąt­kiem szcze­gó­łów tech­nicz­nych — jestem inży­nie­rem) dodać, nic ująć

  9. Ewa pisze:

    Możemy – zda­niem Ste­phena O’Sullivan z Uni­ted Finan­cial Goup – „zakoń­czyć carat Gaz­promu”; uryn­ko­wić rosyj­ski mono­pol, cywi­li­zu­jąc firmę i zmu­sza­jąc ją do licze­nia się z odbior­cami. Jak to zro­bić? Uświa­do­mić Rosja­nom, że mamy w sto­sunku do nich alter­na­tywę. To będzie gwóźdź do trumny sta­rego Gazpromu.”

    Nie prze­ce­niamy tro­che naszych mozli­wo­sci? Gaz­prom nie odczuje nawet braku naszych zaku­pow, zwlasz­cza w sytu­acji takiej, ze wszystko, co pom­puje jest mu gotow odku­pic Zachod. Indie i Chiny juz stoja w kolejce. Ale gazo­ciagi tam, to kwe­stia co naj­mniej 15 lat.

    A tak przy oka­zji: w jaki spo­wsob ma zamiar Pol­ska pokryc swoje zapo­trze­bo­wa­nie? Mam tu na mysli roz­wia­za­nia tech­niczne? Jak dostar­czyc inny gaz do Polski?

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts