Glasnost w biletach

Zabra­nia­jąc tanim liniom lot­ni­czym oddzie­la­nia ceny za prze­lot od cał­ko­wi­tego kosztu biletu, Komi­sja Euro­pej­ska pró­buje wzmoc­nić bez­władne molo­chy pań­stwo­wych linii lot­ni­czych kosz­tem spraw­nych, prze­waż­nie pry­wat­nych i zorien­to­wa­nych na kon­su­menta tzw. prze­woź­ni­ków tanich. Pod pre­tek­stem tro­ski o kon­su­menta, ukrywa się de facto, jak skan­da­licz­nie duży jest w cenie biletu udział akcyzy, licen­cji, opłat lot­ni­sko­wych i innych quasi podatków.

1.

Tym razem Komi­sja Euro­pej­ska zapro­po­no­wała nowe reguły publi­ko­wa­nia taryf przez prze­woź­ni­ków lot­ni­czych. Zasada jest pro­sta – mówi odpo­wie­dzialny za trans­port rzecz­nik Komi­sji Euro­pej­skiej Ste­faan De Rynck — ogła­szane ceny mają zawie­rać wszyst­kie podatki, pro­wi­zje i opłaty, któ­rych koszty ponosi pasa­żer. Cena podana w ogło­sze­niu ma być ceną, którą klient zapłaci! Tanie linie i bilety za 1 euro (czy „za zło­tówkę”), to – zda­niem komi­sa­rzy z KE – wpro­wa­dza­nie pasa­że­rów w błąd, a nawet oszu­stwo. Czy na pewno?
Każde dziecko wie, dla­czego cena osta­teczna biletu, który n a p r a w d ę kosz­tuje 1 euro, wynosi znacz­nie wię­cej i nie ma to nic wspól­nego z oszu­stwem czy pół­prawdą. Do ceny biletu docho­dzą bowiem nie­pro­por­cjo­nal­nie wyso­kie opłaty lot­ni­skowe, opłaty licen­cyjne, pro­wi­zje, podatki, akcyza i kilka innych skład­ni­ków, któ­rych łączna wyso­kość – w przy­padku bile­tów naprawdę tanich – sta­nowi od 60 do 95 pro­cent ceny biletu. Czy to się komuś podoba, czy nie. Czy bilet jest za zło­tówkę, czy za 1000 zło­tych. Haracz narzu­cany jest siłą pań­stwa i nie ma od niego wyjątku. Zresztą w przy­padku „nor­mal­nych”, dużych prze­woź­ni­ków „fla­go­wych” jest nie­wiele lepiej; w marcu 2007 — bilet KLM z War­szawy do Nowego Jorku kosz­to­wał 899 zł, pod­czas gdy opłaty lot­ni­skowe, opłaty pali­wowe i inny haracz prze­kra­czały 900 zł. Normą jest już, że w przy­padku dużych prze­woź­ni­ków „podatki i dodatki” do biletu mię­dzy­kon­ty­nen­tal­nego sta­no­wią z reguły od 50 — 55 pro­cent cał­ko­wi­tej ceny biletu.

2.

Dla­czego zatem bilet lot­ni­czy za euro czy za zło­tówkę jest nad­uży­ciem?
Dla­tego, że urzęd­ni­kom euro­pej­skim nie mie­ści się w gło­wie, iż taki bilet naprawdę może tyle kosz­to­wać i nie ma w tym żad­nego oszu­stwa. Dzięki mak­sy­mal­nemu zapeł­nie­niu samo­lotu, a bilety za euro czy zło­tówkę sprze­daje się z reguły wła­śnie w tym celu, linia obniża swoje koszty stałe. Sprze­da­jąc miej­sce tylko za jedną zło­tówkę korzy­sta na tym, że może od pasa­żera ścią­gnąć rów­no­cze­śnie haracz, który nakłada na nią pań­stwo — wła­śnie owe podatki, opłaty lot­ni­skowe i pro­wi­zje, o któ­rych mówił komi­sarz De Rynck. Na samym bile­cie nie zara­bia, mini­ma­li­zuje jed­nak jed­nost­kowy koszt obli­ga­to­ryj­nych opłat dodat­ko­wych, roz­kła­da­jąc je na więk­szą ilość kon­su­men­tów. Na tanim bile­cie Iksa korzy­sta Igrek, dla któ­rego pełna cena może być dzięki temu niż­sza.
Podob­nie postę­puje han­dlo­wiec, który sprze­daje „drugi gar­ni­tur za dolara”, czy „duże opa­ko­wa­nie” towaru za połowę ceny „opa­ko­wa­nia małego”. Jeśli nawet nie zara­bia bez­po­śred­nio na pro­duk­cie czy usłu­dze, dzięki efek­towi skali zmniej­sza swoje koszty stałe, takie jak np. koszty maga­zy­no­wa­nia, obsługi, mar­ke­tingu etc. Jest to dzia­ła­nie uza­sad­nione eko­no­micz­nie, pod­no­szące kon­ku­ren­cyj­ność pro­du­centa czy usłu­go­dawcy. Tanie linie lot­ni­cze nie są tu żad­nym wyjątkiem.

3.

Dla­czego aku­rat tanie linie zwró­ciły na sie­bie uwagę urzęd­ni­ków KE?
Dla­tego, że zwró­cili im na to uwagę poten­taci, w tym przy­padku naj­praw­do­po­dob­niej jacyś lob­by­ści z Bri­tish, Lufthansy czy KLM.
Z punktu widze­nia Komi­sji Euro­pej­skiej wpro­wa­dze­nie oma­wia­nego zakazu ma – zda­niem komi­sa­rzy — „umoc­nić jed­no­lity rynek lot­nic­twa cywil­nego w UE, który w ostat­nich dzie­się­ciu latach prze­żywa praw­dziwy roz­kwit”. W rze­czy­wi­sto­ści cho­dzi jed­nak o to, że kon­ku­ren­cja rośnie, otwie­rają się nowe trasy i nowe linie lot­ni­cze, a to wiel­kich, pań­stwo­wych prze­woź­ni­ków drażni. Prze­cią­żeni biu­ro­kra­cją, bez­karni i czę­sto aro­ganccy tzw. prze­woź­nicy fla­gowi poczuli się zagro­żeni. Zamiast szu­kać reme­dium we wła­snej orga­ni­za­cji, obni­żyć koszty pro­duk­cji i mar­no­traw­stwa, zaprzę­gają rzą­do­wych biu­ro­kra­tów, żeby nad nimi czu­wali, czyli pomo­gli w walce z tanią i sprawną kon­ku­ren­cją „za euro”. Urzęd­ni­kom dwa razy powta­rzać nie trzeba, tym bar­dziej, że sami na tym sko­rzy­stają. Ktoś prze­cież będzie musiał kon­tro­lo­wać te tanie linie i ich taryfy. Biu­ro­kra­cja wzro­śnie. I nie ma to nic wspól­nego z wła­ści­wym infor­mo­wa­niem pasażerów.

4.

Kon­su­ment, w tym wypadku pasa­żer, dobrze wie, ile bilet kosz­tuje. Trzeba być nie­spełna rozumu, by uwa­żać, że bilet za zło­tówkę czy euro, kosz­to­wał będzie zło­tówkę albo euro. Jeśli nawet ktoś dowia­duje się o tym przy okienku kasjera i czuje się roz­cza­ro­wany, może w każ­dej chwili zre­zy­gno­wać z kupo­wa­nia biletu taniego i prze­siąść się na prze­woź­nika tra­dy­cyj­nego, który „nie wpro­wa­dza w błąd” zani­żoną cenę, a mimo to jest dwu, trzy­krot­nie droż­szy od prze­woź­ni­ków tanich. Pro­blem leży bowiem nie w cenie biletu, a w jego war­to­ści. War­tość biletu prze­woź­nika taniego jest niż­sza, bo prze­woź­nik ten jest pry­watny, a więc bar­dziej kon­ku­ren­cyjny. (Pol­ski, pań­stwowy Cen­tral Wings jest wyjąt­kiem i dla­tego od zawsze lawi­ruje na skraju ban­kruc­twa.) Dru­gim powo­dem niż­szej ceny bile­tów tanich linii jest to, że świad­czą one mniej ser­wisu; na pokła­dach samo­lo­tów tanich linii płaci się z reguły za posiłki eks­tra, rejs może być w każ­dej chwili odwo­łany bez odszko­do­wa­nia, nie ma pro­gra­mów lojal­no­ścio­wych a opóź­nie­nia są częst­sze – sło­wem, gwa­ran­cji jest tam mniej. Dla­tego, obok prze­woź­ni­ków tanich funk­cjo­nują prze­woź­nicy „dro­dzy”, czyli ofe­ru­jący prze­lot z peł­nymi gwa­ran­cjami. Ktoś, kto takich gwa­ran­cji potrze­buje, płaci wię­cej, bo dostaje wię­cej. Ana­lo­gia do składki ubez­pie­cze­nio­wej jest tu w pełni uzasadniona.

5.

Gdyby naprawdę cho­dziło o wła­ściwe infor­mo­wa­nie kon­su­menta, czyli pełną trans­pa­ren­cję w dzie­dzi­nie kosz­tów, to prze­cież oddzie­le­nie ceny pro­duktu czy usługi od narzu­ca­nych na nią przez regu­la­tora podat­ków, pro­wi­zji i innych opłat przy­mu­so­wych jest dla tego pierw­szego roz­wią­za­niem wyma­rzo­nym. Uświa­da­mia bowiem, jak uciąż­liwy i mar­no­trawny, a więc jak szko­dliwy jest obo­wią­zu­jący sys­tem. Zamiast ukry­wać go w sku­mu­lo­wa­nej cenie, Komi­sja Euro­pej­ska – w tro­sce o pełną jaw­ność i inte­res pasa­żera — powinna zro­bić wszystko, aby praw­dziwy koszt hara­czu ujaw­nić.
Trans­pa­ren­cja w trans­por­cie lot­ni­czym jest godna pochwały, ale prze­cież lot­nic­two to nie wszystko. Dla­czego, przy­kła­dowo, nie doma­gać się jej w innych dzie­dzi­nach. Wia­domo, na przy­kład, że pen­sja jaką otrzy­mu­jemy „na rękę”, to naj­wy­żej połowa tego, ile kosz­tuje ona pra­co­dawcę. Dla­czego nie podać peł­nych kosz­tów pracy każ­dego z nas! Chęt­nie dowie­dział­bym się też, co dzieje się z pie­niędzmi pocho­dzą­cymi z pry­wa­ty­za­cji? Jaki pro­cent podat­ków pobie­ra­nych na walkę z nędzą tra­fia do rąk ludzi bied­nych? Albo, po co poseł X czy Y jedzie do Jemenu, ile to kosz­to­wało i jakie są efekty tej wizyty? Jak gla­snost, to gla­snost. Takich pytań jest zresztą więcej…

Jan M. Fijor
„różne” 2007-07-16

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 4

  1. Patryk pisze:

    Świetny arty­kuł. Lubię Pana czy­tać :-)

  2. Grzegorz.K. pisze:

    Czyli wg. Pana robią to żeby ukryć zło­dziej­stwo jakiego się dopusz­cza wła­dza, no to ma sens, zawsze tak robią.
    Ale mam pyta­nia:
    1. Na czym wla­sci­wie zara­bia licz­nia lot­ni­cza w bile­cie za złó­tówkę? Gdzieś ten zaro­bek musi mieć, jak się nazywa ta cześć ceny w bile­cie, czemu nie podają że bilet kosz­tuje 60zł + te wszyst­kie taksy a podają 1zł + taksy ?

    2. Total­nie nie znam się na tym jak to funk­cjo­nuje ale sama opłata lot­ni­skowa od wla­sci­ciela lot­ni­ska to nie ejst żaden haracz tylko zwy­kła usługa, jak sie nie podoba to linia nie musi latac na to lot­ni­sko. Pisze o tym bo zro­zu­mia­lem ze zrów­nał Pan wsyzst­kie dodat­kowe opłaty do haraczu.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Linia zara­bia na efek­cie skali; ma wie­cej pasa­ze­row, kto­rzy pokryja stale koszty, ty taniej kosz­tuje pel­no­platne miej­sce. To nie jest oszu­stwo ze strony taniej linii. To co naj­wy­zej zabieg mar­ke­tin­gowy. Ludzie dzia­laja emo­cjo­nal­nie, dzwo­nia do linii, dowia­duja sie, ze jed­nak to nie jest zlo­towka, ale nie chce im sie juz szu­kac dalej i godza sie. Wybor jest wolny, dobro­wolny, nie ma oszu­stwa. Mozna latac na inne lot­ni­ska, ale wybor ten zalezy takze od pre­fe­ren­cji pasa­ze­row. Moze do Aber­deen jest taniej, ale ludzie wola do Lon­dynu i zaplaca wie­cej. Tra­bant jest tan­szy, mimo to nie­kto­rzy ludzie wola mer­ce­desa. Cena nie ma zna­cze­nia. Liczy sie war­tosc. Pozdra­wiam Jan m Fijor

  4. Z++ pisze:

    Z tymi niskimi cenami to jest tak , że np. piąt­kowe bilety z Anglii do Pol­ski są po 200 – 300 zło­tych , a aby samo­lot nie wra­cał pusty bilety z Pol­ski do Anglii kosz­tują sym­bo­liczną zło­tówkę.
    W nie­dzielę wie­czór jest dokład­nie odwrot­nie. Linie zara­biają też na sprze­daży róż­nych rze­czy w samo­lo­tach , a Ryanair zapo­wie­dział , że za kilka lat w ogóle nie będzie pobie­rał na nie­któ­rych tra­sach opłat za bilety , bo dochody da mu kasyno w samo­lo­cie.
    Jak ktoś chce mieć przy­kład , że można mieć coś za sym­bo­liczną kwotę , to cie­kawy jest przy­kład wyjaz­dów poza sezo­nem do Tur­cji , gdzie prze­lot i hotel kosz­tują w hur­cie 10 – 20 Euro ( w detalu 49 – 99 Euro ).
    Warun­kiem jest uczest­nic­two w „wyciecz­kach” na różne bazary i do fabry­czek , gdzie powinno się zosta­wiać pie­nią­dze i które to firmy de facto spon­so­rują cały wyjazd . Hotel także zara­bia na jedze­niu , więc z pew­no­ścią stratny nie jest.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts