Ignorancja i perfidia

Spada wolu­men kre­dy­tów. Banki coraz mniej chęt­nie poży­czają pie­nią­dze – alar­mują od pew­nego czasu główni eko­no­mi­ści, ana­li­tycy wiel­kich firm finan­so­wych a naj­bar­dziej (o iro­nio!) poli­tycy. I to nie tylko kre­dy­tów w obcych walu­tach, także w naszej pol­skiej. Od pew­nego czasu – skarżą się kon­su­menci – otrzy­ma­nie pożyczki staje się nie­moż­liwe. Sytu­acja ma dowo­dzić, że zło­śliwe banki wyko­rzy­stują kry­zys, aby nam dokuczyć.

Jakże to? – pytam — prze­cież banki żyją z udzie­la­nia poży­czek, a kon­kret­nie z róż­nicy mię­dzy tym, co płacą depo­zy­ta­riu­szom za zło­żone w nich pie­nią­dze a tym, czego żądają od kre­dy­to­biorcy za udzie­lony kre­dyt. Nie udzie­la­jąc kre­dytu nie są w sta­nie zara­biać! Pół biedy, gdyby banki nie pła­ciły odse­tek od depo­zy­tów – wtedy, ani by nie tra­ciły (na odsetki), ani nie zara­biały. Tak jed­nak nie jest. Pol­skie banki (zresztą nie­po­lskie też) posia­da­czom kont oszczęd­no­ścio­wych płacą odsetki; nie tylko płacą, ale ostat­nio płacą wyjąt­kowo dobrze. Taki Getin Bank płaci nawet 7 pro­cent w skali rocznej.

Sła­biej zorien­to­wa­nych infor­muję, że osoba depo­nu­jąca na kon­cie ban­ko­wym opro­cen­to­wa­nym w wyso­ko­ści 7 pro­cent w skali rocz­nej kwotę 10 tysięcy zło­tych, po 10 latach otrzyma z banku (brutto) w postaci odse­tek dru­gie tyle. Co prawda, cztery z tych 10 tysięcy odda pań­stwu, zatrzy­mu­jąc dla sie­bie 6000 zł, bank jed­nak musi te pie­nią­dze mieć, a z czego by je miał, gdyby nie pożyczał.

Mimo to nie­wielu głów­nych eko­no­mi­stów, eks­per­tów, głów­nych ana­li­ty­ków i innych guru stra­szą­cych nas co dnia z ekranu tele­wi­zora zasta­na­wia się nad tym, w jaki spo­sób bank odma­wia­jący akcji kre­dy­to­wej kon­su­men­tom (lub ją mocno ogra­ni­cza­jąc) jest w sta­nie nie tylko zaro­bić na odsetki dla klien­tów, któ­rzy coraz chęt­niej (i chwała Bogu) oszczę­dzają, a także pokryć koszty utrzy­ma­nia pra­cow­ni­ków, wynajmu biur, ich oświe­tle­nia, ogrza­nia, funk­cjo­no­wa­nia ban­ko­ma­tów, wydat­ków na reklamę i innych, bez któ­rych jaki­kol­wiek biz­nes nie jest w sta­nie istnieć.

Nawet zło­żona z samych eks­per­tów Komi­sja Nad­zoru Ban­ko­wego zasta­na­wia się, jak tu banki przy­mu­sić do pożyczania.

Tym­cza­sem gołym okiem widać, że pomimo dra­stycz­nego ogra­ni­cze­nia kre­dy­tów, banki dają sobie dosko­nale radę. Jak to moż­liwe? To pro­ste, Mają innego, lep­szego klienta; zamiast zwy­kłych oby­wa­teli, któ­rzy sta­no­wią dla nich utra­pie­nie i zbyt duże ryzyko, poży­czają pań­stwu, wyku­pu­jąc od niego bez­pieczne i dobrze opła­cane obli­ga­cje, które nawet w okre­sie naj­więk­szych trud­no­ści gospo­dar­czych są spła­cane przez rzą­do­wego żyranta, żeby nie powie­dzieć, jele­nia, jakim wszy­scy jeste­śmy. Pań­stwo, mając legalną wła­dzę nad oby­wa­te­lami, może w każ­dej chwili wyrwać nam z zębów ostatni grosz, żeby przy jego pomocy pokryć koszty swego dzia­ła­nia. To wła­śnie pań­stwo, a ści­ślej, rząd utrud­nia nam poży­cza­nie pie­nię­dzy z ban­ków, robiąc nam za nasze pie­nią­dze nie­zdrową kon­ku­ren­cję. Godząc się na pań­stwo opie­kuń­cze wyho­do­wa­li­śmy sobie za wła­sne pie­nią­dze kon­ku­renta, który nasz niszczy!

Czy trudno się dzi­wić, że w takiej sytu­acji to samo pań­stwo obdzie­liło sys­tem ban­kowy przy­wi­le­jami nie mają­cymi pre­ce­densu w żad­nej innej dzie­dzi­nie gospo­darki? W tym w moż­li­wość kre­owa­nia pie­nią­dza z powie­trza, czy bez­wa­run­ko­wej ochrony przed nie­wy­pła­cal­no­ścią. Banki są ponadto jedy­nymi insty­tu­cjami, które posia­dają upraw­nie­nia sądu i mogą bez wyroku skon­fi­sko­wać nasz zastaw, lub zażą­dać spłaty kre­dytu kiedy tylko zechcą i na warun­kach, jakie sami ustalą.

Jakby tego było mało, rząd i poli­tycy chu­chają dmu­chają na banki, bo wie­dzą, że bez nich rzą­dze­nie będzie trud­niej­sze. Przy nie­zmie­nio­nym pozio­mie wydat­ków, budżet musiałby być zasi­lany z podat­ków, a to by mogło wysa­dzić poli­ty­ków z foteli. Dla­tego rzą­dzą na kre­dyt, nazy­wa­jąc ten dodat­kowy poda­tek eufe­mi­stycz­nie: defi­cy­tem budże­to­wym, albo nawet kotwicą (jakby to było coś pomoc­nego). Dobrze wie­dzą, że defi­cyt – jak każda inna fana­be­ria poli­ty­ków — spła­cony zosta­nie przez nas. Można więc nadal obie­cy­wać, kokie­to­wać, prze­ku­py­wać, sty­mu­lo­wać, kom­pen­so­wać, rewa­lo­ry­zo­wać i mar­no­tra­wić, cie­sząc się rów­no­cze­śnie rosną­cymi wskaź­ni­kami popu­lar­no­ści. Nie­zo­rien­to­wa­nym oby­wa­te­lom taki sys­tem się podoba, w prze­ciw­nym razie sta­ra­liby się go ogra­ni­czyć lub zli­kwi­do­wać. Zamiast ukró­cić prak­tyki rządu, który utrud­nia nam życie, zasta­na­wiają się nad zna­le­zie­niem spo­sobu, by zmu­sić banki do poży­cza­nia. Per­fi­dia polega na tym, że rząd nam w tym pomaga.

Jan M. Fijor
„różne” 2009-04-21

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 7

  1. Marcin pisze:

    Taki Getin Bank płaci nawet 7 pro­cent w skali rocznej’

    Gdyby to 7 pro­cent szlo do kie­szeni klienta banku to wszystko ok, ale przy obec­nej infla­cji i zlo­dziej­skim podatku Belki zostaje z tego tak smieszna suma ze lokata jes na gra­nicy opla­cal­no­sci. Opla­cal­nie moze by bylo przy 10 – 11%.. ale &? bez zartow…

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Jeśli ludzie decy­dują się na lokatę, zna­czy to, że ona im się opłaca. jak nara­zie nie ma przy­musu oszczę­dza­nia. Wprost prze­ciw­nie — rząd nama­wia do kon­sump­cji. Ukłony Jan M Fijor

  3. ZQW pisze:

    Bzdury Pan piszesz ! Defi­cyt budże­towy ( ok. 30 mld zło­tych ) — czyli kwota którą banki poży­czają dodat­kowo pań­stwu ( z wła­snych kapi­ta­łów ) , jest niż­sza niż kwota odse­tek wypła­ca­nych z budżetu głów­nie ban­kom , tytu­łem obsługi długu publicz­nego ( 35 mld. ) . Ozna­cza to tyle , że to budżet prze­ka­zuje ban­kom dodat­kowe pie­nią­dze , a nie odwrot­nie. Pie­nią­dze z ban­ków nie idą wcale do budżetu , ale w inne miej­sca np. wypły­wają za gra­nicę . Szcze­gó­łów można się dowie­dzieć np.na stro­nie inter­ne­to­wej http://www.unicreditshareholders.com .
    Tak jak Pan opi­su­jesz było rze­czy­wi­ście w latach 90. , ale nie jest przy­naj­mniej od 2003 roku.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    To nie ma więk­szego zna­cze­nia. Budżet nie ma swo­ich pie­nię­dzy — gros zabiera podat­ni­kom, a to co nie może zabrać, poży­cza. W 2003 roku zadłu­że­nie było zbyt niskie, żeby odsetki od kre­dytu prze­wyż­szały defi­cyt budże­towy. Czy uważa pan, że banki są w sta­nie zara­biać nie poży­cza­jąc kon­su­men­tom, a rów­no­cze­śnie pła­cąc tym ostat­nim odsetki? Ma pan rację co do wypływu kapi­tału z Pol­ski, co odnosi się do ban­ków posia­da­nych przez ban­kie­rów zagra­nicz­nych. Nie chcia­łem tego wątku poru­szać, bo pach­nie mi to nawy­ły­wa­niem do zakazu trans­feru zysków, czemu się sprze­ci­wiam. Ukłony Jan M Fijor

  5. Marcin pisze:

    Jeśli ludzie decy­dują się na lokatę, zna­czy to, że ona im się opłaca. jak nara­zie nie ma przy­musu oszczę­dza­nia. Wprost prze­ciw­nie — rząd nama­wia do kon­sump­cji. Ukłony Jan M Fijor ’

    Ludzie wrzu­caja kase na kiep­sko opro­cen­to­wane lokaty zeby nie tra­cic. Nie jest to oszcze­dza­nie tylko cho­mi­ko­wa­nie bo poni­zej 10% opro­cen­to­wa­nia lokaty naprawde jej opla­cal­nosc jest pra­wie zerowa. Jest to wyni­kiem zlo­dziej­sko wyso­kich oplat w tym komicz­nego podatku Belki.
    Banki udzie­laja kre­dy­tow na opro­cen­to­aniu 2x wiek­szym niz opro­cen­to­wa­nie lokat. cza­sem nawet wyzszym. zasta­na­wiam sie jak to sie dzieje ze mimo tak duzej kon­ku­ren­cji nie doszlo jesz­cze do pod­wyz­sze­nia opro­cen­to­wa­nia lokat do jakie­gos nor­mal­nego poziomu…

  6. ZQW pisze:

    Miło , że Pan raczył odpi­sać na mój komen­tarz. Rów­nież prze­sy­łam ukłony.
    Pana tezą było , że budżet pań­stwa wysysa pie­nią­dze z sek­tora ban­ko­wego — z czym się nie mogłem zgo­dzić , gdyż od kilku lat pie­niądz na linii budżet-banki krąży w obiegu zamknię­tym , bez zasi­la­nia z zewnątrz.W latach 90.
    gdy „budo­wało” się zadłu­że­nie skarbu pań­stwa , się­ga­jące obec­nie ok. 50% PKB
    banki rze­czy­wi­ście wysy­sały pie­niądz z gospo­darki kie­ru­jąc go budżetu.Teraz to nie ma miejsca.Życzę miłego dnia i dal­szych cie­ka­wych wpi­sów
    i komentarzy.Pozdrawiam.

  7. Mariusz Wiącek pisze:

    Bez prze­sady z tym bra­kiem akcji kre­dy­to­wej. Ja nie mogę się opę­dzić od pro­po­zy­cji wzię­cia kredytu.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*