Jak zrujnować gospodarkę, czyli Keynes wiecznie żywy

Jak zruj­no­wać gospo­darkę, czyli Key­nes wiecz­nie żywy

Praca zbio­rowa (patrz:
Tłum.: Witold Fal­kow­ski
War­szawa 2004
ISBN: 83 – 89812-02 – 9

Cena: 29 zł (wysylka grati zł

Ze wstępu do wyda­nia polskiego

Eko­no­mia Key­nesa, to inte­lek­tu­alny i moralny potwór poże­ra­jący nas od ponad pół­wie­cza. To ona przy­nio­sła ze sobą nie­okieł­znaną infla­cję i nie­koń­czące się, a wynisz­cza­jące gospo­darkę, cykle koniunk­tu­ralne, od pro­spe­rity do kry­zysu. Mimo całej swej szko­dli­wo­ści, daleko do jej uni­ce­stwie­nia, ponie­waż z poli­tycz­nego punktu widze­nia jest ona korzystna. Teo­ria ta, dzięki swo­jej prze­wrot­no­ści i pozo­rom racjo­na­li­zmu stała się de facto lega­li­za­cją fał­szerstw wła­dzy. Pod pozo­rem tro­ski o narody, służy ona inte­re­som moż­nych i wpły­wo­wych grup naci­sku.
W latach sie­dem­dzie­sią­tych wyda­wało się, że key­ne­sizm jest już skoń­czony; infla­cja i wystę­pu­jąca z nią rów­no­cze­śnie rece­sja były jaw­nym zaprze­cze­niem naucza­nia Key­nesa; teo­rii, która gło­siła że wystar­cza­ją­cym ratun­kiem na rece­sję i kry­zysy jest wła­śnie infla­cja. Tak się nie stało. Key­ne­sizm odra­dza się wciąż w tej czy innej for­mie, pod­nosi głowę raz tu, raz tam. Gło­śne cię­cia podat­kowe George’a W. Busha ata­ko­wane były m.in. za to, że nie potra­fiły wystar­cza­jąco obni­żyć obcią­żeń podat­ko­wych ludzi bied­nych, co mogłoby pomóc gospo­darce poprzez uru­cho­mie­nie dodat­ko­wego popytu, jako że – zda­niem key­ne­si­stow­skich kry­ty­ków poli­tyki pre­zy­denta — powszech­nie wia­domo, iż robot­nicy wydają wię­cej niż bogaci. To jest wła­śnie cały Key­nes!
W książce, którą macie Pań­stwo w swo­ich rękach, grupa wybit­nych eko­no­mi­stów, a wśród nich nie­ży­jący już Mur­ray Roth­bard (1926 – 1995), a także zwią­zani z Insty­tu­tem Misesa, Joseph Salerno i Hans Her­man Hoppe, ujaw­niła oszu­stwa Key­nesa. Książkę otwiera esej Nel­sona Hul­te­berga, eko­no­mi­sty – ama­tora, który stara się wyja­śnić przy­czyny popu­lar­no­ści dok­tryny J.M. Key­nesa. Dla­czego Key­ne­sizm „mimo swych ewi­dent­nych sła­bo­ści”, nadal domi­nuje naszą poli­tykę? Odpo­wiedź, pisze Hult­berg, zawiera się w jed­nym jedy­nym sło­wie: ego! Jego zda­niem „prawdę – ten naj­cen­niej­szy obiekt poszu­ki­wań – poświęca się czę­sto na rzecz ochrony kru­chego ego i zacho­wa­nia dotych­cza­so­wych prze­ko­nań.” Dla­tego autor ape­luje do jej miło­śni­ków, aby wresz­cie prze­ciw­sta­wili się ewi­dent­nemu fał­szowi key­ne­si­zmu. „Prawda jest dostępna tylko myśli­cie­lom opo­zy­cyj­nym, ponie­waż tylko oni dys­po­nują umy­słami na tyle otwar­tymi i kre­atyw­nymi, żeby ją dostrzec.”
Klu­czem do książki (jak i do zro­zu­mie­nia para­dok­sów teo­rii Key­nesa) jest esej Roth­barda, zaty­tu­ło­wany: Key­nes – por­tret czło­wieka. Dla Roth­barda, Key­nes był skraj­nym ego­ty­stą i bufo­nem wyka­zu­ją­cym głę­boką pogardę i potę­pie­nie dla war­to­ści i cnót spo­łe­czeń­stwa miesz­czań­skiego. Key­nes znaj­do­wał się pod filo­zo­ficz­nym wpły­wem G. E. Moore’a, czło­wieka, któ­rego dok­tryna spro­wa­dzała się do zasady: „rób co chcesz”. Nie bez powodu więc Key­nes nazy­wał sie­bie czło­wie­kiem „amo­ral­nym”, i w grun­cie rze­czy takim był. Z tego wła­śnie powodu był zwo­len­ni­kiem prag­ma­ty­zmu; „co dla mnie wygodne, to dobre” (róbta co chceta).
Do takiego obrazu Key­nesa zna­ko­mi­cie wpa­so­wuje się podziw dla Edmunda Burke. Key­ne­sowi impo­no­wał „gwał­towny sprze­ciw Burke’a wobec ogól­nych zasad w poli­tyce, a zwłasz­cza opo­wie­dze­nie się za prag­ma­ty­zmem, a prze­ciwko abs­trak­cyj­nemu prawu natu­ral­nemu.” Stąd pod wpły­wem poglą­dów Burke’a „Ogólna teo­ria (…) nie była wcale rewo­lu­cyjna, powta­rzała tylko stare i dawno odrzu­cone błędne teo­rie mer­kan­ty­li­styczne i infla­cjo­ni­styczne, ubie­ra­jąc je naj­wy­żej w nową, pełną bły­sko­tek formę oraz fasze­ru­jąc neo­lo­gi­zmami i nie­zro­zu­mia­łym czę­sto żar­go­nem.”
Skąd więc ten suk­ces? – pyta Roth­bard. Wziął się on z poli­tyki. Nie zapo­mi­najmy, że lata 1930. to okres rosną­cej popu­lar­no­ści eta­ty­zmu. Nie trudno więc zro­zu­mieć dla­czego Key­nes to „czło­wiek nad­zwy­czaj zło­śliwy i groźny (…) cza­ru­jący, ale żądny wła­dzy eta­ty­sta, Machia­velli, który uosa­biał nie­które spo­śród naj­bar­dziej zło­wro­gich tren­dów i insty­tu­cji XX wieku.”
Roth­bard rela­cjo­nuje upa­dek para­dyg­matu Key­nesa w latach 1970. Kon­cep­cja wyło­żona w Ogól­nej teo­rii nie prze­wi­dy­wała rów­no­cze­snego ist­nie­nia infla­cji i rece­sji. Ta pierw­sza miała nie­jako drugą leczyć, eli­mi­no­wać, tym­cza­sem rze­czy­wi­stość dekady lat 1970. tej zasa­dzie zaprze­czyła. Wyja­śnie­nia nie­mocy key­ne­si­zmu pod­jęła się (ponow­nie) szkoła austriacka, która teo­rię tę już raz, bez­sku­tecz­nie, bo wbrew obo­wią­zu­ją­cym kano­nom i modom na eta­tyzm, zwal­czała w latach 1930. Oto co na ten temat pisał wtedy Roth­bard „Ban­kowa eks­pan­sja kre­dy­towa nie tylko wpływa na pod­nie­sie­nie cen ona rów­nież w spo­sób sztuczny obniża stopę pro­cen­tową, wysy­ła­jąc biz­ne­sowi tym samym mylny sygnał, w wyniku któ­rego podej­muje on decy­zje szko­dliwe i nie­go­spo­darne decy­zje inwe­sty­cyjne.”
Ostat­nie roz­działy książki napi­sane zostały przez dwa czo­łowe auto­ry­tety współ­cze­snej szkoły austriac­kiej. Prof. Hans Her­man Hoppe z Uni­ver­sity of Nevada dowo­dzi, że key­ne­sizm to nic innego jak „tra­dy­cja (…) utkana z kłamstw natury logicz­nej wywie­dzio­nych za pomocą męt­nego żar­gonu, nie­ostrych defi­ni­cji i nie­spój­no­ści logicz­nych mają­cych słu­żyć usta­no­wie­niu eta­ty­stycz­nego sytemu gospo­dar­czego, będą­cego zaprze­cze­niem eko­no­mii wol­nego rynku.” Prof. Joseph T. Salerno zaś, w obszer­nym eseju, z cha­rak­te­ry­styczną dla sie­bie nie­zwy­kła pre­cy­zją i kon­se­kwen­cją przed­sta­wia etapy two­rze­nia się dok­tryny J.M. Key­nesa, kon­klu­du­jąc co do jej krót­ko­wzrocz­no­ści, zaścian­ko­wo­ści, a przede wszyst­kim nie­przy­sta­wal­no­ści do świata real­nego. Key­ens, pisze Salerno, był myśli­cie­lem ogra­ni­czo­nym do kon­cep­cji uspo­łecz­nie­nia poli­tyki inwe­sty­cyj­nej, i w dużym stop­niu gospo­dar­czej także, opo­wia­da­ją­cym się za likwi­da­cją ryn­ków finan­so­wych, opro­cen­to­wa­nia kapi­tału, na rzecz osią­gnię­cia uto­pij­nej wystar­czal­no­ści kapi­tału.
Ta książka, to nie tylko kom­pen­dium wie­dzy, które pomoże roz­pra­wić się z jed­nym z naj­moc­niej­szych, naj­bar­dziej szko­dli­wych sofi­zma­tów naszej współ­cze­sno­ści, to także oka­zja do zdo­by­cia wie­dzy, która będąc zaprze­cze­nie key­ne­si­zmu, pozwala nam zro­zu­mieć szko­dli­wość likwi­da­cji stan­dardu złota, wpro­wa­dze­nia banku cen­tral­nego i poli­tyki pie­nią­dza papie­ro­wego.
Jim Ostrow­ski
North Buf­falo, stan Nowy Jork

Jim Ostrow­ski jest ame­ry­kań­skim praw­ni­kiem, synem pol­skich emi­gran­tów, współ­pra­cow­ni­kiem Insty­tutu Misesa (www.mises.org) w Ala­ba­mie. Z wykształ­ce­nia praw­nik, z zawodu adwo­kat, z prze­ko­na­nia liber­ta­ria­nin, jest jed­nym z naj­waż­niej­szych ame­ry­kań­skich publi­cy­stów „wol­no­ścio­wych” pol­skiego pocho­dze­nia. Jego publi­ka­cje na tematy eko­no­miczne i poli­tyczne uka­zują się na łamach biu­le­ty­nów Isn­ty­tutu Misesa, a także w Wall Street Jour­nal, Buf­falo News i w spe­cja­li­stycz­nej pra­sie praw­ni­czej. Jego ojciec Wil­liam J. Ostrow­ski – wielce zasłu­żony, choć nie­do­ce­niony ani przez przy­wód­ców Polo­nii z USA, ani przez kraj pocho­dze­nia, dzia­łacz polo­nijny — prze­wo­dził przez wiele lat jed­nemu z sądów rejo­no­wych w sta­nie Nowy Jork, a jego zwy­cię­stwo w wybo­rach na to wyso­kie sta­no­wi­sko moż­liwe było – pod­kre­śla Jim – dzięki popar­ciu Polo­nii.
Jim od lat pra­cuje jako kon­sul­tant, badacz i autor na rzecz Insty­tutu Misesa. Jest też aktyw­nym współ­pra­cow­ni­kiem Cato Insti­tute z Waszyng­tonu, jak rów­nież Hoover Insti­tu­tion przy uni­wer­sy­te­cie Stan­forda. Jim ma wła­sną witrynę inter­ne­tową: www.JimOstrowski.com.
Jak sam zapew­nia, Pol­ska go bar­dzo inte­re­suje i przy naj­bliż­szej oka­zji odwie­dzi nasz kraj. Zapra­szamy!

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

No Comments Yet.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*