Jaś i Nel

1. Awan­tura w rodzi­nie Roki­tów ujaw­niła hipo­kry­zję mał­żon­ków, brak wza­jem­nej miło­ści, sza­cunku i lojal­no­ści, próż­ność natury kobie­cej, a tym samym niską jakość per­so­nal­nych decy­zji prezydenta.

Numer, jaki Nel wycięła mężowi jest po pro­stu zwy­czaj­nym świń­stwem świad­czą­cym chyba o roz­kła­dzie ich związku. Wsta­wia­nie jej za to na doradcę pre­zy­denta do spraw kobiet jest kpiną z kobiet, poli­tyki pro­ro­dzin­nej i kolej­nym dowo­dem na to, że w kwe­stiach per­so­nal­nych kry­te­ria sto­so­wane przez pp. Kaczyń­skich są — deli­kat­nie mówiąc — wąt­pliwe. Sze­fo­stwo Euro­pej­skiej Unii Kobiet nie jest żadną reko­men­da­cją. Stan­dardy kobie­co­ści pro­mo­wane przez tego typu unie są zwy­kle rażąco odmienne od stan­dar­dów funk­cjo­nu­ją­cych wśród tzw. nor­mal­nych ludzi. Przy­kła­dem może być cho­ciażby ame­ry­kań­ska Natio­nal Orga­ni­za­tion of Woman (Kra­jowa Orga­ni­za­cja Kobiet), na któ­rej czele od lat stoją akty­wistki orga­ni­za­cji les­bij­skich i feministycznych.

Jaś mówi, że wszystko jest cacy, że sza­nuje decy­zję żony i chce się jej poświę­cić, ale ja w to nie wie­rzę. Gdyby żona miała aspi­ra­cje, dla któ­rych on byłby gotów poświę­cić swoją karierę poli­tyczną, to powinni fakt ten ogło­sić zanim została mia­no­wana przez pre­zy­denta. Nie zdzi­wił­bym się, gdyby Nel nie powia­do­miła Jasia wcze­śniej o swo­ich pla­nach. W mediach wyglą­dało to bowiem tak, jak by był nimi zasko­czony i w kon­se­kwen­cji pod­jął decy­zję o rezy­gna­cji z poli­tyki. Zresztą uczy­nił słusz­nie. Któż by bowiem chciał gło­so­wać na faceta, który nie potrafi doga­dać się z wła­sną żoną. Faceta, w któ­rego domu spodnie nosi żona?

Podob­nie nie wie­rzę w to, że – zda­niem Jasia – Nel to dobra Niemka, która poko­chała Pol­skę i chce dla swej nowej ojczyź­nie poświę­cić życie. Pocho­dze­nie nie ma tu zna­cze­nia, naj­więk­sze zastrze­że­nia budzą jej kwa­li­fi­ka­cje jako doradcy ds. kobiet (czyli kogoś, kto rozu­mie sprawy kobiet). Tym­cza­sem kobieta, która w tak nie­ele­gancki spo­sób potrak­to­wała swego ślub­nego może być dorad­czy­nią, co naj­wy­żej w orga­ni­za­cjach femi­ni­stycz­nych (albo les­bij­skich). Przy­ję­cie przez Nel nomi­na­cji to z jej strony koniunk­tu­ra­lizm, żeby nie powie­dzieć karie­ro­wi­czo­stwo za cenę sza­cunku dla męża. Nel musiała prze­cież wie­dzieć, bo Jaś to na każ­dym kroku powta­rzał, że dla niego dzia­łal­ność poli­tyczna to naj­wyż­szy rodzaj poświę­ce­nia. Załóżmy nawet, że Jaś tak wła­śnie uważa — w co ja oso­bi­ście nie wie­rzę, bo już wiele lat temu Frie­drich A. Hayek zauwa­żył, że do poli­tyki idą jed­nostki moral­nie i mery­to­rycz­nie naj­słab­sze — burze­nie mężowi sensu życia kosz­tem oso­bi­stej i wąt­pli­wej kariery jest po pro­stu nieprzyzwoite.

Jest jesz­cze jedna kom­bi­na­cja tego puz­zla; Nel zro­biła to wszystko z pre­me­dy­ta­cją, w poro­zu­mie­niu z mężem, tak by dopo­móc PiS-owi, bez­bo­le­śnie odcią­ga­jąc Jasia od Plat­formy. Dla kogoś, kto jak Nel kreuje się na kon­ser­wa­tywną libe­rałkę takie postę­po­wa­nie jest sprzeczne zarówno z zasa­dami wyzna­wa­nymi przez kon­ser­wa­ty­stów libe­ral­nych, jak i gło­szo­nymi na bil­bor­dach jej nowych moco­daw­ców. Nie wystar­czy w tej spra­wie nabrać wody w usta, jak to uczy­niło kie­row­nic­two Plat­formy Oby­wa­tel­skiej i media. Ktoś prawdę musi powie­dzieć. Tym bar­dziej, że nie jest ona wcale taka ponura; stra­ci­li­śmy poli­tyczną pri­ma­donnę, poli­tyka roz­hi­ste­ry­zo­wa­nego, nie­zde­cy­do­wa­nego, któ­rym ponadto rzą­dzi koniunk­tu­ralna Niemka pocho­dze­nia rosyj­skiego, zako­chana w polskości.

Jan M. Fijor
”” 2007-09-17

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 4

  1. Weronika pisze:

    Pani Rokita (a tylko jede, jedyny raz pusz­czono to w TVP)powiedziała, że już od pół roku roz­ma­wiali z mężem na ten temat!Zatem Pań­sa­kie dywa­ga­cje są bez sensu. Pozdrawiam

  2. Jan M Fijor pisze:

    Bar­dzo mozliwe, ze tak powie­dziala, ale ja nie wie­rze. Jestem wystar­cza­jaco stary, by roz­po­znac ludz­kie reak­cje. Jas byl zdzi­wiony postawa zony. Jesli sie myle, to dla­czego nie oglo­sil wyco­fa­nia sie z poli­tyki, wraz z anon­sem, ze zona idzie do poli­tyki. Tak by zro­bil kazdy. Tak uczy­nili np. Clin­to­no­wie.
    Uklony
    Jan M Fijor

  3. Pan Dzikus pisze:

    Zga­dzam się z tą oceną żony Rokity. Sta­no­wi­sko doradcy spraw kobiet to kom­pletny kre­ty­nizm. Cie­kawe czy ist­niało przed­tem czy też utwo­rzono je spe­cjal­nie po to by Nel mogła je objąć. Jed­nak cie­szę się z całego tego zamie­sza­nia bo nie życzę dobrze ani PO ani PiS.

  4. Krzysztof Młody pisze:

    Ja tam życzę wszyst­kim dobrze.Jan Maria Wła­dy­sław powi­nien wymie­nić zamki w drzwiach.
    I to jak najszybciej.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts