Kara bez winy

Nawet jed­no­pro­cen­towy poda­tek będzie uciąż­liwy, jeśli sto­so­wać się go będzie w warun­kach bez­myśl­nej repre­sji i irra­cjo­nal­nego for­ma­li­zmu. Do takiego wnio­sku dosze­dłem, sta­jąc nie­dawno na ławie oskar­żo­nych za nie­do­peł­nie­nie obo­wiązku podat­ko­wego.

Zbrod­nia

Jesie­nią 2004 roku, w wyniku akce­sji Pol­ski do UE, po opła­ce­niu 152 zł, zosta­łem podat­ni­kiem VAT. Powszech­nej vaty­za­cji kraju towa­rzy­szył nastrój nie­pew­no­ści i stra­chu. Podat­nicy z sze­roko otwar­tymi oczami krą­żyli po urzę­dach skar­bo­wych, dowia­du­jąc się, czy już są prze­pisy wyko­naw­cze, czy nie. Prasa pod­sy­cała nastrój grozy i tajem­ni­czo­ści. Mimo to, zgod­nie z prze­pi­sami, pod koniec paź­dzier­nika 2004, wypeł­ni­łem for­mu­larz VAT 7K i usta­wi­łem się w dłu­giej kolejce, by go zło­żyć na czas, czyli przed 25 paź­dzier­nika 2004. Po kilku godzi­nach sta­nia dotar­łem do okienka, w któ­rym mi oświad­czono, że for­mu­larz jest zły i dla­tego nie może zostać przez urząd przy­jęty. Pra­wi­dło­wych – wyja­śniła urzęd­niczka — aktu­al­nie brak, ale wkrótce będą. Odwie­dzi­łem urząd następ­nego dnia i dwa dni póź­niej. For­mu­la­rze nadal nie nade­szły. Te, które były dostępne też nazy­wały się VAT 7K, a jed­nak z jakichś wzglę­dów nie były pra­wi­dło­wymi „VAT 7K”. Nie­długo potem wyje­cha­łem na Wszyst­kich Świę­tych do rodzin­nych stron. Po powro­cie, ok. 5 – 6 listo­pada for­mu­la­rzy nie było nadal. Mogłem co prawda sta­nąć na gło­wie i poje­chać za nimi w Pol­skę, ale uzna­łem, że nie jest to konieczne. Raz, że two­rze­nie wyma­ga­nych usta­wowo for­mu­la­rzy nie do mnie należy, a dwa, że zwłoka w zło­że­niu dekla­ra­cji (serio!) nosi zna­miona postawy oby­wa­tel­skiej — im póź­niej pań­stwo zwróci mi VAT, tym dla budżetu lepiej.
Po poło­wie listo­pada wyje­cha­łem w nie­spo­dzie­waną podróż służ­bową na anty­pody. Wró­ci­łem ok. 10 grud­nia, zmę­czony i chory. Prze­le­ża­łem do świąt. Zaraz po Nowym Roku dowie­dzia­łem się, że druki już są. Wypeł­ni­łem pra­wi­dłowy już VAT 7K i wysła­łem pocztą, żeby sobie oszczę­dzić ponow­nego sta­nia w kolejce. Po kilku popraw­kach i wyja­śnie­niach druk został przy­jęty. 60 dni póź­niej urząd skar­bowy zwró­cił mi nad­pła­cony poda­tek, coś ok. 3500 zł. W następ­nym kwar­tale wypeł­ni­łem kolejną dekla­ra­cję, znowu nie­po­trzeb­nie, bo znowu nale­żał mi się stu­pro­cen­towy zwrot. Na wła­snej skó­rze odczu­wa­łem bez­sens kon­cep­cji podatku VAT. I tak co kwar­tał aż do grud­nia 2005, kiedy to czujny inspek­tor skar­bowy odkrył moje spóź­nie­nie (to z 2004 roku) i zażą­dał „dobro­wol­nego pod­da­nia się karze w wyso­ko­ści 100 zł.” Jego oferta, mimo iż dość mało wyma­ga­jąca, obu­rzyła do głębi. Rzecz jasna odmó­wi­łem. W odpo­wie­dzi inspek­tor skie­ro­wał sprawę do sądu. Sąd pod­wyż­szył karę do 500 zł, nadal jed­nak ape­lu­jąc o dobro­wolne zapła­ce­nie. Kiedy odmó­wi­łem, odbyła się rozprawa…

Sąd

Dla pani Ase­sor, Lew­czuk z XIV Wydziału Sądu Rejo­no­wego War­szawa Moko­tów, która prze­wod­ni­czyła roz­pra­wie, pod­sta­wo­wym obo­wiąz­kiem przed­się­biorcy jest wypeł­nia­nie dekla­ra­cji podat­ko­wych.
 – Trzeba sobie było ścią­gnąć for­mu­larz dekla­ra­cji z Inter­netu – skon­tro­wała moje wyja­śnie­nia — albo pójść do innego urzędu. Gdyby panu naprawdę zale­żało, mógł pan spy­tać zna­jo­mych, sko­pio­wać wła­ściwy for­mu­larz…
Podob­nego zda­nia był oskar­ży­ciel posił­kowy, czyli inspek­tor z Urzędu Skar­bo­wego oraz asy­stu­jąca mu, pani pro­ku­ra­tor. Nikt z nich nie raczył zauwa­żyć, że celem dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej nie jest zaspo­ka­ja­nie absur­dal­nych wymo­gów urzęd­ni­ków, lecz two­rze­nie majątku naro­do­wego. Przez myśl im nie prze­szło, że bie­ga­jąc po mie­ście (albo woje­wódz­twie) za for­mu­la­rzami, tracę czas, który powi­nie­nem prze­zna­czyć na inne, bar­dziej twór­cze dzia­ła­nia. (N.b. druki na Inter­ne­cie też były nie­ak­tu­alne.) Że praw­dzi­wym wino­wajcą, jeśli już mamy mówić o czy­jejś winie, jest pań­stwo, a więc urząd skar­bowy i mini­ster­stwo finan­sów. Ase­sor, pro­ku­ra­tor i inspek­tor skar­bowy, czyli ludzie żyjący z łaski podat­nika, nie sta­rali się choćby na moment sta­nąć po mojej, podat­nika, stro­nie. Tym bar­dziej, że z winy usta­wo­dawcy, prze­pisy o podatku VAT w chwili wej­ścia do UE nie były cał­kiek jasne. Pró­bo­wa­łem tłu­ma­czyć, że choć for­malne popeł­ni­łem wykro­cze­nie, nikt z tego powodu nie poniósł straty — pań­stwo, które sami repre­zen­tują, na moim wykro­cze­niu wręcz zyskało — a więc kara­nie mnie nie ma sensu; że ska­zu­jąc mnie na absur­dalny wyrok, ryzy­kują utratę we mnie podat­nika, a w kon­se­kwen­cji swo­ich docho­dów. Ich inte­re­so­wała jedy­nie ZEMSTA! Wszel­kie moje wnio­ski, zmie­rza­jące do usta­le­nia kto był winien zanie­dbań w kwe­stii for­mu­la­rzy, kwi­to­wano frazą: „wno­szę o odda­le­nie wnio­sku, gdyż oskar­żony dąży do prze­dłu­że­nia postę­po­wa­nia”. Po co ja bym miał prze­dłu­żać postę­po­wa­nie? Dla mnie każdy wyjazd na sprawę to mar­no­wa­nie czasu. To oni na tym korzy­stali, nada­jąc sens swo­jej, w tym przy­naj­mniej przy­padku, bez­sen­sow­nej pracy. Dla­tego, zamiast obśmiać inspek­tora skar­bo­wego i jego idio­tyczny wnio­sek o uka­ra­nie mnie, sąd zro­bił z tego aż trzy posie­dze­nia. Pię­ciu ludzi spę­dziło nie­po­trzeb­nie co naj­mniej 20 godzin, do tego doszły koszty lokalu, oświe­tle­nia, ogrze­wa­nia, zawia­do­mień, wydatki na pocztę, na tele­fony, pisma z wyja­śnie­niami itd. Zmar­no­wany mają­tek spo­łeczny war­to­ści kilku tysięcy zło­tych!
Czy w takiej sytu­acji jest sens doma­gać się obni­że­nia VAT, CIT, albo PIT? Sam poda­tek jest prze­cież naj­ła­god­niej­szą czę­ścią pol­skiej pro­ce­dury fiskal­nej. Znacz­nie szko­dliw­sze jest prawo upo­ka­rza­jące podat­nika i mar­nu­ją­cego jego wysi­łek. Wymiar spra­wie­dli­wo­ści nie ma wiele wspól­nego ze spra­wie­dli­wo­ścią. Broni ślepo inte­resu pań­stwa, które z kolei zapo­mina, że zabie­ra­jąc przed­się­biorcy owoce jego pracy, sta­wia się co naj­wy­żej w roli petenta, a nie decy­denta! Że to podat­nik, a nie fiskus jest tu pod­mio­tem! Prawo, które tego nie uwzględ­nia, jest nie tylko szko­dliwe, ono jest także bezprawne.

Kara

Jeśli z taką ener­gią adap­to­wa­li­śmy się do prawa unij­nego, naj­pierw VAT wpro­wa­dza­jąc, a następ­nie dosto­so­wu­jąc jego wyso­kość do wytycz­nych Unii Euro­pej­skiej, to logiczny będzie wnio­sek, że powinny nas także obo­wią­zy­wać zasady prawne, rzą­dzące euro­pej­skim podat­kiem VAT. Wynika z nich m.in. że ustawa o podatku służy ścią­ga­niu podatku VAT, a nie wypeł­nia­niu for­mu­la­rzy. Celem każ­dej ustawy podat­ko­wej jest zbiórką podatku. Wyją­tek sta­no­wiły ustawy uchwa­lane w PRL, gdzie pań­stwo nawet nie ukry­wało swej wro­gość wobec oby­wa­tela. Od tego czasu rela­cja pań­stwo – oby­wa­tel, podobno się zmie­niła. Na pewno jed­nak od 1 maja 2004 obo­wią­zują nas w tym zakre­sie dyrek­tywy unijne. Jedna z nich zobo­wią­zuje usta­wo­daw­ców państw człon­kow­skich, aby two­rząc prawo podat­kowe mieli na wzglę­dzie życz­li­wość w sto­sunku do podat­nika. Podob­nie jest w Austra­lii, Kana­dzie, i oczy­wi­ście w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie podat­nik, który nie zalega z wpła­tami do urzędu skar­bo­wego nie musi nawet wypeł­niać rocz­nych zeznań podat­ko­wych. Jeśli popeł­nił błąd w wyli­cze­niu, a urzęd­nik to odkryje, fiskus nałoży nań karę i odsetki za zwłokę. Usta­wo­dawca wycho­dzi bowiem z zało­że­nia, że nikt lepiej nie zna sytu­acji fiskal­nej podat­nika jak urząd skar­bowy.
W Pol­sce ta dyrek­tywa jest igno­ro­wana. Jeśli ja nie posia­dam zobo­wią­zań wobec pań­stwa, lecz pań­stwo w sto­sunku do mnie, to prze­cież zwle­ka­nie z moimi rosz­cze­niami od pań­stwa jest dzia­ła­niem dla tego ostat­niego korzyst­nym. Tym bar­dziej, że wszyst­kie dane o podatku VAT znaj­dują się w posia­da­niu urzędu skar­bo­wego, czyli nie ma moż­li­wo­ści wpro­wa­dze­nia fiskusa w błąd, a poza tym pań­stwo (w przy­padku zaist­nie­nia zwłoki) nie ma obo­wiązku wypła­ca­nia odse­tek kar­nych. Zwłoka podat­nika w zło­że­niu dekla­ra­cji VAT w sytu­acji, gdy pań­stwo jest mu winne pie­nią­dze, nikomu (poza nim samym) szkody nie czyni. Za co więc kara? Czyżby ustawa podat­kowa miała na celu dys­cy­pli­no­wa­nie (czy­taj: wycho­wy­wa­nie) oby­wa­teli?
W każ­dym razie, za radą mojego zna­ko­mi­tego kolegi, Janu­sza Kor­wina Mikke, w przy­padku gdyby II instan­cja utrzy­mała wyrok w mocy, popro­szę sąd o zamianę grzywny na areszt. Jak już być prze­stępcą to na całego!
Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-03-27

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 16

  1. X11 pisze:

    (nie)Ciekawa sprawa, tym bar­dziej, że co jakiś czas tych for­mu­la­rzy naprawdę bra­kuje (2 lata temu taka sytu­acja wystę­po­wała np. Lubli­nie). Nie każdy przed­się­biorca ma kom­pu­ter żeby je ścią­gać z netu (zresztą kie­dyś nawet nie wolno było skła­dać na takich samo­rób­kach)
    Skan­da­lem jest rów­nież to, że w tym roku
    for­mu­larz VAT-7 znowu się zmie­nił (i po przyj­ściu do US musia­łem go oczy­wi­ście wypeł­nic na nowo) Odno­szę wra­że­nie, że te zmiany są wpro­wa­dzane tylko po to aby ktoś z mini­ster­stwa wziął kasę za konsultacje.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    For­mu­la­rze i infor­ma­cje na Inter­ne­cie, w odnie­sie­niu do firm pan­stwo­wych sa cze­sto nie­wia­ry­godne. Wysy­la­lem paczki do USA; cena inter­ne­towa roz­nila sie od rze­czy­wi­stej o polowe. Po wysta­niu 50 minut do okienka, musia­lem sie zwi­nac, bo nie mia­lem wystar­cza­ja­cej ilo­sci gotowki. Kart kre­dy­to­wych rzecz jasna nie uznaja. Nawet na PKP robia wszystko, zeby nie brac kart kre­dy­to­wych. Wsta­wiaja w okienku infor­ma­cje, ze niby ter­mi­nal sie ze[psul. Raz na cen­tral­nym w sto­licy wszyst­kie ter­mi­nale nagle sie zepsuly. Takie jest pan­stwo. Uklony Jan M. Fijor

  3. Psycho pisze:

    Po pro­stu mamy kult druczka. Jesz­cze stu­diu­jąc wie­lo­krot­nie mia­łem „pilne wezwa­nia” z racji tego że któ­raś z pań posiała gdzieś potwier­dze­nie. Sys­tem jest tak pomy­ślany, że nie ważne cz wpła­cisz pie­nią­dze czy nie, bez druczka nic się nie liczy . asy­gnaty , kontr­asy­gnaty, tre­ści zakrę­cone tak, że Monty Pytho­nom się nie śniło. Zwy­kłe prze­śla­do­wa­nie „w imię porządku”. I żadne „pro­gramy infor­ma­ty­za­cji” nie pomogą, bo wszst­kie one według zasad „7 kopii for­mu­la­rza XA-993″ two­rzone. O pro­sto­cie obsługi dawno zapo­mniano. nie ma na to dyrektywy.….

  4. Logik !!! pisze:

    Pro­blem w tym, że wiele osób nie chce być „kara­nymi”, gdyż zamyka im to drogę do wielu zawo­dów oraz czyn­no­ści praw­nych … Sam oso­bi­ście wola­łem dwu­krot­nie „dobro­wol­nie” pod­dać się karze niż ryzy­ko­wać wyrok …

  5. wert 23 pisze:

    chce zwru­cic uwage na bar­dzo nie­ko­rzystne
    zja­wi­sko jakim jest nega­tywna selek­cja
    przed­sie­bior­cow
    pozo­staja ci ktörzy sa zapra­wieni w walce na oszustwa-kto kogo prze­krenci na wiek­sze pie­nia­dze
    przed­sie­biorca ktöry tego nie rozum­nie czy nie­chce sie sto­so­wac do tego odchodzi

  6. Kielczanin pisze:

    Pan kom­plet­nie myli poję­cia. Przy­ję­cie man­datu nie robi z pana osoby kara­nej. Swoją drogą samo­wolne pod­da­nie się karze też jest formą kary i zgod­nie z pana logiką czło­wiek powi­nien mieć po takim fak­cie sta­tus „ukaranego”.

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Prawo powinno byc logiczne i pro­ste, zgodne z potocz­nym ysle­niem. Moje myle­nie pojec wynika z zawi­lo­sci prawa. Nie pod­da­lem sie karze dobro­wol­nie, bo uwa­zam, ze nic zlego nie zro­bi­lem. Poczu­lem sie nato­miast upo­ko­rzony i prze­sla­do­wany, tak jak czuje sie gros pol­skich przed­sie­bior­cow. jan M Fijor

  8. Jacek Abramczyk pisze:

    Panie Janie, piszemy Janu­sza Korwin-Mikkego, a nie Janu­sza Kor­wina Mikke. Pozdrawiam.

  9. podatnik pisze:

    Sza­nowny Panie dopiero teraz tra­fili na Pana. To długo sie Pan ucho­wał bez skazy skarbowej.W takim sys­te­mie każdy podat­nik zosta­nie przestepcą.Niech Pan pisze gdzie się da że w USA nie ma VAT-u.i z trego powodu nie prze­śla­dują podatnika.W Euro­pie VAT to święta krowa

  10. Maciej 3 pisze:

    A mnie za ana­lo­giczne prze­stęp­stwa popeł­nione w czy­nie cią­głym — 2 dekla­ra­cje, wle­pili naj­pierw 400, a 1 minutę póź­niej jesz­cze 500 zło­tych. W efek­cie Skarb Pań­stwa stra­cił płat­nika VAT.

  11. Simo pisze:

    Wlos sie na glo­wie jezy, trzy­mam kciuki za Pana w dal­szych zma­ga­niach!
    Jestem mlo­dym czlo­wie­kiem, nie mam w tym miej­scu na zie­mii nic do stra­ce­nia, o ile nie wysla za mna listu gon­czego po emi­gra­cji. Na razie w wal­kach z urze­dami gram va-banque: czesc z zalo­ze­nia omi­jam, a tam gdzie musze wypel­niac druczki i dekla­ra­cje wpro­wa­dzam chaos, obrzy­dzam sie urzed­ni­kom. Za biur­kami sie­dza tylko ludzie, prze­siak­nieci ruty­no­wymi dzia­la­niami po jak naj­mniej­szej linii oporu. Zoba­czymy jak dlugo tak mozna, moze machina sie kie­dys roz­pad­nie, a moze bede two­rzyl maja­tek ku chwale innego narodu.

  12. Lech Jaworski Kanada pisze:

    Miesz­kam stale w Kana­dzie ale 3 lata temu byłem w Pol­sce i pra­cu­jąc pła­ci­łem poda­tek. Spóź­ni­łem się o 2 dni ze zło­że­niem jakie­goś tam PITU. Dosta­łem wezwa­nie do Urzędu Skar­bo­wego w miej­scu poprzed­niej pracy (75 kilo­me­trów od domu) pod rygo­rem aresz­to­wa­nia. Poje­cha­łem tam w stra­chu i wymie­rzono mi karę 100PLN jako naj­mniej­szą z moż­li­wych. Spo­dzie­wa­łem się kil­ku­set zło­tych zwrotu nad­pła­co­nych podat­ków, pobra­nych z góry przez dwie nie­za­leżne szkoły. Zapy­ta­łem się jakie są wyż­sze kary? Czy jest to wyry­wa­nie paznokci czy ścieżka zdro­wia. Panie były tro­chę zmie­szane, ale nie odpo­wie­działy. Zapy­ta­łem się co bdzie jak nie zapłacę? Powie­dziano mi, że poślą za mną komor­nika. Zapy­ta­łem: Do Kanady?
    Ja sam czmych­ną­łem do Kanady i jak czmych­ną­łem tak czmy­cham. W Kana­dzie nie potrzeba nawet wypeł­niać zezna­nia podat­ko­wego jeżeli nie ma się podatku do zapła­ce­nia ani nie pobiera emerytury.

  13. Ewa pisze:

    Podob­nego absurdu dawno nie czy­ta­lam.
    Jezeli jed­nak dobrze zro­zu­mia­lam wcze­sniej­sze tek­sty, to naszym dwom naj­wyz­szym poli­ty­kom zawdzie­czamy sytu­acje, w kto­rej sedzio­wie nie odpo­wia­daja imien­nie za swoje bledne wyroki. Za ich wyroki odpo­wiada pan­stwo.
    Czy­zby bylo tak row­niez w przy­padku urzed­ni­kow? A moze mozna by bylo pozwac urzed­nika, ktory nie posta­ral sie na czas o odpo­wied­nie for­mu­la­rze? Pozwac go o zanie­dba­nie swo­ich obo­wiaz­kow sluzbowych?

  14. Jan M. Fijor pisze:

    Obo­jetne kto winien, zaplaci podat­nik. I to jest ten absurd. Bole­sny absurd. Uklony Jan M Fijor

  15. Precel pisze:

    Pol­ska jest pań­stwem biu­ro­kra­tycz­nym gdzie klasą panu­jącą są urzęd­nicy pań­stwowi. Ich celem jest utrzy­ma­nie i zwięk­sze­nie wła­snej liczby, a przy złym pra­wie potrzeba wię­cej praw­ni­ków niż przy dobrym.

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Blad: pol­ska jest kra­sjem socja­li­stycz­nym, w kto­rym wla­dze spra­wuje rza­dzaca klika, a biu­ro­kra­cja jest apa­ra­tem wykon­wy­ania tej wla­dzy, ktory dziala tak, jak tego wymaga klika i sys­tem praw, kto­rym sie poslu­guje. Biu­ro­kra­cja nie jest przy­czyna, lecz skut­kiem. Pole­cam Ludwiga von Misesa „Biu­ro­kra­cja” — tam to jest wyja­snione. Biu­ro­kra­cja jest odpo­wie­dzia na sys­temy kolek­tywne, czyli socja­lizm — komu­nizm. Uklony Jan M Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*