MOJE PODRÓŻE


Zgaga czeska (2)

Może wyja­śnię skąd ten tytuł.        Coś się poro­biło z cze­skim piwem. Nawet po Pil­sner Urqu­ell dostaje czło­wiek zgagi. Jiri, który na moście Karola sprze­daje pamiątki, mówi że jak nie chcesz mieć zgagi, to musisz pić „tma­vego budwe­isera”, albo…tyskie. Mały wielki świat         Przy­jęło się, bo nikt tego naprawdę nie wie, że Czesi nie są naro­dem bojo­wym i nie Continue Reading...

Zgaga czeska (I)

     Z Cze­cho­sło­wa­cją, zwaną potocz­nie, Cze­chami, łączą mnie silne więzy od naj­młod­szych lat. Wycho­wa­łem się w Zako­pa­nem, na pogra­ni­czu polsko-czeskim; Cze­chy były moją pierw­szą desty­na­cją zagra­niczną; cze­ski był – nie licząc sąsiada z par­teru, mówią­cego w jidysz, czyli „po pol­sku” — pierw­szym obcym języ­kiem, jaki usły­sza­łem. Wiele lat potem, z lot­ni­ska w Pra­dze wyru­szy­łem w wielki świat, czyli na emigrację....

Fasada (korespondencja z Gruzji, dokończenie)

W minioną noc syl­we­strową, pre­zy­dent Gru­zji (dochód naro­dowy ok. 1700 dol. na osobę) zafun­do­wał naro­dowi kon­cert Julio Igle­siasa w amfi­te­atrze w Batumi (http://www.georgiatoday.ge/ ), za który arty­sta poli­czył sobie bli­sko 2 miliony dola­rów. Nowy Rok 2011 witała Gru­zja przy śpie­wie Andrea Bocelli. Rachu­nek rów­nież szedł w miliony dolarów....

Georgioba (I)

Tamada   Geo­r­gioba, to dzień patrona Gru­zji, św. Jerzego, święto obcho­dzone uro­czy­ście w całym kraju 23 listo­pada. To szcze­gólna oka­zja do spo­tkań, reflek­sji, smut­ków i rado­ści. Od kilku lat w gwa­rze wzno­szo­nych toa­stów, prze­bija nuta rozczarowania....

II)" rel="bookmark">Afryka z bliska (II)

O wyż­szo­ści suszy nad porą desz­czową, i vice versa         W Afryce są dwie pory roku; deszcz, czy jak kto woli zima, od paźz­dzier­nika do kwiet­nia, oraz susza, czyli lato, przz resztę roku. Każda z nich ma swoje atuty, i swoje słabe strony. I odwrotnie....

Afryka z bliska (I)

       Nie ma kon­ty­nentu rów­nie prze­wi­dy­wal­nego co Czarna Afryka. Gorąco, dzi­kie zwie­rzęta, jado­wite węże, mala­ria, bez­kre­sne sawanny i dżun­gle, bez­rad­ność, nędza, głód, zasmar­kane dzieci i cho­dzące po nich muchy, a w końcu prze­wroty woj­skowe i bru­talne dyktatury....

W poszukiwaniu złudzeń

Afryka 2011 (II)          Na więk­szo­ści forum inter­ne­to­wych poświę­co­nych Afryce, w wypo­wie­dziach poli­ty­ków czy akty­wi­stów pomocy dla Trze­ciego Świata domi­nuje pogląd, że przy­czyną tam­tej­szej epi­de­mii AIDS jest brak środ­ków do walki z cho­robą, nędza i zaco­fa­nie. Obser­wa­cja z bli­ska prze­czy tej tezie.  Zło nie lubi nędzy?           Jeśli nędza nie jest czyn­ni­kiem sprzy­ja­ją­cym sze­rze­niu się epi­de­mii AIDS, o czym świad­czy cho­ciażby fakt, że naj­wyż­sze Continue Reading...

Niewidzialna śmierć

Afryka 2011 (I)          Para­doks epi­de­mii AIDS/HIV w Afryce polega na tym, że naj­wyż­sze wskaź­niki zacho­ro­wa­nia notuje się w kra­jach o naj­wyż­szym stan­dar­dzie życia, a więc w RPA, Bot­swa­nie czy Nami­bii. I odwrot­nie, tam gdzie stopa życiowa niska, a więc w obu Kon­gach, w Burundi, czy w Repu­blice Cen­tral­nej Afryki, wskaź­nik zacho­ro­wal­no­ści jest niż­szy. W spau­pe­ry­zo­wa­nym przez infla­cję Zim­ba­bwe – liczba „ofiar epi­de­mii”, jak eufe­mi­stycz­nie okre­śla się cho­rych na Continue Reading...

Gruzini (dokończenie)

      Gru­zja to żywy por­tal spo­łecz­no­ściowy. Pozna­jesz Twe­ro­li­dze, on cię kie­ruje do Zuba­la­shvi­liw, stam­tąd jedziesz do Nany, ta pozna cię z Galą, która wyśle cię do Giguli — w ten spo­sób pozna­jesz kraj, jego ludzi i ich życie. Gru­ziń­ski fejsbuk          Dwaj inży­nie­ro­wie z Kazbegi, któ­rzy przy­wieźli nas z gór z powro­tem do Tbi­lisi nie byli wyjąt­kiem. Już w dro­dze oka­zali nam swą gościn­ność. Continue Reading...

II)" rel="bookmark">Gruzini (II)

W góry, w góry…         Pozna­wa­nie coraz to nowych Gru­zi­nów przy­cho­dzi nam wyjąt­kowo łatwo. Led­wie prze­kro­czy­li­śmy gra­nicę Gru­zji, a mamy już sporą garstkę przy­ja­ciół. Jesz­cze 12 godzin temu nie zna­li­śmy żywej duszy, a teraz jeste­śmy za pan brat z: wła­ści­ciel­kami hotelu, sze­fową restau­ra­cji, tak­sów­ka­rzem, który wpa­dał do Vere Inn co jakiś czas, spraw­dza­jąc czy wszystko z nami w porządku i praw­dzi­wym Szwajcarem....

Gruzini (I)

Gru­zini (I)      Nama­wiam Was do odwie­dza­nia Gru­zji. Kraj to piękny, sym­pa­tyczny, bli­ski naszemu sercu i kul­tu­rze, a jego miesz­kańcy  cie­pli i uro­czy. LOT wła­śnie uru­cho­mił bez­po­śred­nie połą­cze­nie z Tbilisi.  ...

Radio Erewań (dokończenie)

           Kło­poty ze zna­le­zie­niem hotelu to tylko począ­tek serii armeń­skich rozczarowań. Komuno wróć!            Manvel, z któ­rym po krót­kim odpo­czynku jedziemy zwie­dzać oko­lice Ere­wa­nia, po doje­cha­nia do końca trasy (czyli do Geghard) odma­wia powrotu po wcze­śniej uzgod­nio­nej cenie, gro­żąc że jeśli nie zgo­dzimy się na pod­wyżkę, on nas zostawi. Przy­sta­jemy na nową cenę, nie mamy Continue Reading...

Radio Erewań (I)

Radio Ere­wan (I)       Wyko­rzy­stu­jąc rzad­kie w rejo­nie Kau­kazu chwile pokoju, wyje­cha­łem z kolegą w końcu czerwca 2010 roku do Arme­nii i Gru­zji, aby przyj­rzeć się z temu bli­skiemu, a zara­zem egzo­tycz­nemu kawał­kowi globu. ...

III)" rel="bookmark">Kongo (III)

Sym­bioza          W żad­nym innym zakątku świata nie czu­łem się tak bar­dzo uza­leż­niony od tubyl­ców, jak wła­śnie w Afryce. W żad­nym innym zakątku świata nie czu­łem się tak obcy, zagu­biony, ale i wdzięczny miej­sco­wym za to że są obok.            Honore, który pod­jął się roli mego prze­wod­nika w dro­dze z Rwandy do wschod­niego Kongo wyznał w cza­sie jazdy, że choć bia­łych w Afryce na Continue Reading...

Ukraina 2010 (I)

       Nastroje na Ukra­inie są ponure, a sytu­acja na więk­szo­ści tery­to­rium tego potęż­nego kraju przy­po­mina późny PRL. Po chwi­lo­wej popra­wie w latach 1993 – 1999, gospo­darka naszego wschod­niego sąsiada zjeż­dża po równi pochy­łej. Nad­cho­dzące wybory pre­zy­denc­kie nie­wiele zmie­nią. Bez względu na barwy zwy­cięzcy, poma­rań­czową lub błę­kit, nowy pre­zy­dent spra­wo­wać będzie wła­dzę pod dyk­tando tota­li­tar­nej oli­gar­chii. Pro­blem w tym, że bez wol­nego Continue Reading...

Mandalay Express (I)

Man­da­lay Express (I)            Man­da­lay. Dru­gie co do wiel­ko­ści i waż­no­ści mia­sto Birmy, kraju zna­nego też jako Burma, a ostat­nio Myan­mar owiane jest legen­dami, któ­rych uko­ro­no­wa­niem – jak gło­szą prze­wod­niki po tym pięk­nym i nie­zwy­kłym kraju – powi­nien być rejs luk­su­so­wym stat­kiem The Road to Man­da­lay (Droga do Man­da­lay) po rzece Ira­wadi z Man­da­lay do Pagan, sto­licy antycz­nego Impe­rium Myan­maru (w latach 1044 – 1286). Continue Reading...

II)" rel="bookmark">Kongo (II)

Kom­pleksy           Kongo, zwłasz­cza wschod­nia jego część to dziś jeden z naj­mniej bez­piecz­nych obsza­rów na Ziemi. Nie jest tam, co prawda, tak groź­nie jak w Soma­lii czy Dar­fu­rze, choć kto wie.  Opo­wia­dał mi w cza­sie lotu z Kigali do Entebbe bel­gij­ski dyplo­mata, pra­cu­jący w Moga­di­szo, że w Soma­lii biały czło­wiek cie­szy się respek­tem i, poza drob­nymi kra­dzie­żami czy postrze­le­niem przez Continue Reading...

VI)" rel="bookmark">Środek Afryki środkowej (VI)

Podróż do Burundi (III) Przy­pa­dek Kingi Choszcz uczy, że z koma­rami, mala­rią i tro­pi­kami żar­tów nie ma. Wła­ści­wie poza szcze­pie­niem na żółtą febrę (Rwanda, Burundi, Kongo) i tyfu­sem, w więk­szość kra­jów afry­kań­skich, nie mówiąc o Azji i Ame­ryce Połu­dnio­wej, jakichś szcze­gól­nych wyma­gań pro­fi­lak­tycz­nych nie ma. Roz­są­dek jed­nak radzi, aby ewen­tu­al­nych cho­rób tro­pi­kal­nych nie lekceważyć....

Środek Afryki środkowej (V)

Podróż do Burundi cz. II Zna­le­zie­nie hotelu Ama­horo (co zarówno w obo­wią­zu­ją­cym w Burundi języku kirundi, jak i po kiny­ar­wan­dyj­sku zna­czy „pokój”, ale nie hote­lowy, tylko ten „mię­dzy­na­ro­dowy”) nie było trudne. Co prawda, ilość flag i pro­por­czy­ków powie­wa­ją­cych przed wej­ściem wydała mi się podej­rza­nie duża, ale na pyta­nie, czy są wolne pokoje, recep­cjo­ni­sta odparł niespeszony:...

Polska misja — Kibeho

Poniż­szą infor­ma­cję dedy­kuję tym liber­ta­ria­nom, któ­rzy wie­dzą, że indy­wi­du­alna dobro­czyn­ność i pomoc udzie­lana słab­szym jest skład­ni­kiem sys­temu wol­no­ryn­ko­wego i etyki wol­no­ści. Ci, któ­rzy jesz­cze tego nie wie­dzą, niech mają oka­zję do refleksji....

IV)" rel="bookmark">Środek Afryki środkowej (IV)

Podróż do Burundi cz. I Być w Rwan­dzie i nie odwie­dzić Burundi, to grzech, ale i wyzwa­nie. To nie­wiel­kie pań­stewko zlo­ka­li­zo­wane w sercu Afryki może budzić nie­po­kój bia­łego podróż­nika, o czym świad­czą cho­ciażby liczne komu­ni­katy doty­czące stanu bez­pie­czeń­stwa podróży do Burundi. Nie prze­sa­dzę, jeśli powiem, że z nie­wiel­kimi prze­rwami, kraj ten obło­żony jest aler­tami bez­pie­czeń­stwa od ponad 10 lat. Jak nie wojna domowa, Continue Reading...

III)" rel="bookmark">Środek Afryki środkowej (III)

Hobe i Kibeho W nie­dzielę, tuż przed poranną Mszą św., kiedy wła­śnie mia­łem się połą­czyć się z Inter­ne­tem i dopi­sać „kawa­łek” do swo­jego afry­kań­skiego bloga, wyłą­czono nam nie tylko Inter­net, ale i prąd elek­tryczny. Myśle­li­śmy, że to jakaś awa­ria, kiedy jed­nak oka­zało się, że w sąsied­niej para­fii, dwie­ście metrów od nas, mają nie tylko prąd, ale i Inter­net, ks. Honore zain­te­re­so­wał Continue Reading...

II)" rel="bookmark">Środek Afryki środkowej (II)

Strach przed czarnymi Dzi­siaj jest 29 stopni w cie­niu i wszy­scy nasi rwan­dyj­scy przy­ja­ciele narze­kają, że jest gorąco. Wbrew ocze­ki­wa­niom, w tym sercu czar­nego lądu, leżą­cym nie­mal na samym rów­niku, rzadko kiedy jest tak gorąco. Dzi­siej­szy upał, nawet na warunki pol­skie nic spe­cjal­nego, to w Kigali wyją­tek. Star­szy Rwan­dyj­czycy uwa­żają że jest to oznaka nadej­ścia pory desz­czo­wej. Dopóki nie Continue Reading...

Środek Afryki środkowej (I)

Od jutra będę pisać bloga podróż­ni­czego z Kigali (Rwanda), gdzie wylą­do­wa­łem cztery godziny temu. Tak, tej samej gdzie 15 lat temu doszło do wybu­chu bez­pre­ce­den­so­wej masa­kry lud­no­ści cywil­nej, w któ­rej jedno ple­mię Tutsi wymor­do­wało dru­gie ple­mię, Hutu. I z wza­jem­no­ścią. Zgi­nęło łącz­nie ok. 2 miliony ludzi. Jean Pierre, który w 1994 roku miał 14 lat cały drży, gdy opo­wiada o tam­tych wyda­rze­niach. Jego Continue Reading...

VANUATU, prywatny raj?" rel="bookmark">VANUATU, prywatny raj?

W witry­nie sie­dziby Air Vanu­atu przy Albert Street w Auc­kland (Nowa Zelan­dia) oczy prze­chod­niów przy­ciąga kolo­rowy pla­kat rekla­mu­jący fla­go­wego prze­woź­nika Vanu­atu, egzo­tycz­nej repu­bliki na Połu­dnio­wym Pacy­fiku. Przed­sta­wia zaciszną plażę nad rów­nie malow­ni­czą, co egzo­tyczną zatoką oto­czoną cie­ni­stymi pal­mami. Grunt ma kolor złota, morze jest szma­rag­dowe, pod tonącą w tro­pi­kal­nym słońcu palmą leży para zako­cha­nych. Czy to już raj?...

Do góry nogami (I)

Jeśli nie­któ­rym z czy­ta­ją­cym tekst ten wyświe­tli się do góry nogami, pro­szę nie regu­lo­wać kom­pu­tera. Otóż, piszę te słowa z dru­giej pół­kuli, z Austra­lii, czyli jak wia­domo, po dru­giej stro­nie ziemi, co nie­jed­nemu może się wydać „do góry nogami” czy jak kto woli na głowie....

Tydzień w Druskiennika cz. 2

15 sierp­nia 2009 Przy sąsied­nim sto­liku po lewej, sie­dzą dwie star­sze panie. Miłe, uśmiech­nięte, bez­po­śred­nie, inte­li­gentne i otwarte na świat, jak wszy­scy ludzie, któ­rzy ten świat znają. Od pierw­szego posiłku nawią­za­li­śmy roz­mowę. Tym bar­dziej, że posłu­gują się wszyst­kimi języ­kami świata; z kel­ner­kami roz­ma­wiają po litew­sku lub po rosyj­sku, z nami po pol­sku, z panią Dok­tor po angiel­sku, a mię­dzy sobą w jidysz. Continue Reading...

Tydzień w Druskiennikach cz. I

Przy­jazd 11 sierp­nia 2009 Jedziemy z War­szawy na pół­nocy wschód, drogą na Bia­ły­stok, potem w Zambro­wie   skrę­camy na pół­noc do Łomży, Gra­jewa, przez Augu­stów, mijamy Sejny i po pię­ciu godzi­nach jazdy jeste­śmy na Litwie. Zdu­mie­wa­jąco bli­sko, zwa­żyw­szy, że przez cały okres PRL nie spo­tka­łem nikogo, kto by odwie­dził wtedy Litwę. Nic dziw­nego, że wyda­wała się taka odległa....

VI)" rel="bookmark">Do góry nogami (VI)

I cho­ciaż austra­lij­ska przy­roda, suchy i upalny kli­mat sprzy­jają poża­rom buszu, więk­szo­ści nie­szczęść i strat można by zapo­biec. Do takiej kon­klu­zji pro­wa­dzą roz­mowy z ofia­rami żywiołu, a zwłasz­cza z tymi, któ­rzy chcą się przed nim zabezpieczyć....

Do góry nogami (V)

Nie mam zamiaru nikogo prze­ko­ny­wać do tego, że nie­ustanne zmiany daty, czy – czę­ściej — stref cza­so­wych bar­dzo mnie tutaj męczą, bo tak nie jest. W rejo­nie Połu­dnio­wego Pacy­fiku – już sama ta nazwa wywo­łuje dresz­cze pod­nie­ce­nia, zachę­ca­jąc do bło­giego, słod­kiego leni­stwa – czas odgrywa sto­sun­kowo małą rolę, a bywają dni, w cza­sie któ­rych trudno nawet zauwa­żyć róż­nicę mię­dzy dniem i nocą....

II)" rel="bookmark">Do gory nogami (II)

Chłodno, mokro i daleko od domu – tak można by dziś (15 lutego 2009) w Austra­lii spa­ra­fra­zo­wać wes­tchnie­nie rosyj­skich wygnań­ców na Sybe­rię, zwłasz­cza gdy ktoś, jak ja, wie­rząc w pro­gnozy mete­oro­lo­gów spod znaku weather.com wybrał się na anty­pody w krót­kich spoden­kach z pół tuzi­nem T-shirtów. Od tygo­dnia tem­pe­ra­tura nie prze­kra­cza 18 stopni, spa­da­jąc w nocy do 10 i poni­żej. Leje nie­mal nie­ustan­nie. Przy­po­mi­nam, że Continue Reading...

III)" rel="bookmark">Do góry nogami (III)

Na pro­mie z Auc­kland na wyspę Waiheke, która zara­zem pełni rolę jed­nego z bar­dziej wzię­tych przed­mieść naj­więk­szej metro­po­lii Nowej Zelan­dii (milion miesz­kań­ców, czyli 25 pro­cent popu­la­cji kraju), a także swo­istą atrak­cję tury­styczną mia­sta (win­nice, plaże i żeglar­stwo) poznaję sym­pa­tycz­nego Anglika, o poczu­ciu humoru jakby żyw­cem wyję­tego z kaba­retu Mon­thy Pyton. Wyróż­niał się z tłumu tury­stów, któ­rzy w mil­cze­niu – na podo­bień­stwo sym­pa­tycz­nych owie­czek — prze­mie­rza świat kartka Continue Reading...

Do góry nogami (I)

Jeśli komuś z czy­ta­ją­cych tekst tego kawałka wyświe­tli się do góry nogami, pro­szę nie regu­lo­wać kom­pu­tera. Otóż, piszę te słowa z dru­giej pół­kuli, z Austra­lii, czyli jak wia­domo, po dru­giej stro­nie ziemi, co nie­jed­nemu może się wydać „do góry nogami” czy jak kto woli na głowie....

III)" rel="bookmark">Skandynawia za mniej niż 500 euro (III)

Po wizy­cie w pięk­nym Sztok­hol­mie, pod­eks­cy­to­wani i zacie­ka­wieni cze­ka­ją­cymi nas wra­że­niami ruszy­li­śmy wcze­snym ran­kiem na pół­noc. Plan mie­li­śmy pro­sty: ze Sztok­holmu przez pół­nocną Szwe­cję prze­do­sta­niemy się do Nor­we­gii gdzieś w oko­lice Tron­dheim, stam­tąd, wzdłuż fjor­dów do Ber­gen, póź­niej w poprzek Nor­we­gii wra­camy do Szwe­cji, skąd w oko­li­cach Hel­sing­borga prze­kro­czymy cie­śninę Kategat-Sund pro­mem do Hel­sin­goru (Ham­let), prze­do­sta­jemy się do Kopen­hagi, a dalej Continue Reading...

Albania — trudności komunikacyjne

Alba­nia nie cie­szy się wzię­ciem u tury­stów. Nie dość, że na liście euro­pej­skich potęg tury­stycz­nych zaj­muje ostat­nie miej­sce, to i tak gros przy­jezd­nych sta­no­wią tam albań­scy imi­granci i uchodźcy oraz tury­ści tran­zy­towi w dro­dze do Mace­do­nii, Włoch czy Gre­cji, przy­pły­wa­jący tam na pro­mach z Włoch i z Gre­cji. Alba­nia ucho­dzi ponadto za kraj dziki, nie­go­ścinny i mało bez­pieczny. Wresz­cie, zda­niem pra­wie wszyst­kich Continue Reading...

II)" rel="bookmark">Skandynawia za mniej niż 500 euro (II)

W końcu przy­je­chali. Był już późny wie­czór, sobota, ale w okre­sie waka­cji Aneta prze­bywa prze­waż­nie poza mia­stem, w let­niej rezy­den­cji swego pra­co­dawcy, Maxa. Jej mąż, Fred, musiał po nią poje­chać samo­cho­dem, a to kawał drogi; potem robili zakupy. Naj­waż­niej­sze że wresz­cie są, bo towa­rzy­stwo Heleny było dość depresyjne....

Skandynawia za mniej niż 500 euro (I)

Z całej tej wyprawy naj­tań­szy jest prom. Pły­niemy na tra­sie Gdy­nia – Karls­krona – koszt prze­wozu samo­chodu i dwóch osób to ok. 1100 zł, razem ze śnia­da­niem; rzecz jasna…szwedzki stół. Zatan­ko­wa­li­śmy w Gdyni po 4,75 zł za litr, co w sto­sunku do cen szwedz­kich nam daje oszczęd­ność rzędu 85 gro­szy na litrze....
Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts