Koniec iluzji

Walka z korup­cją w Pol­sce jest ilu­zją. Potwier­dził to nie­dawno Roman Gier­tych, mówiąc: że PiS „nie chce dogo­nić kró­liczka, lecz tylko go gonić”. Róż­nego rodzaju spek­ta­kle medialne robione są wyłącz­nie po to, by nie­zo­rien­to­wa­nej publice poka­zać rze­kome zaan­ga­żo­wa­nie rządu w jej dobro. Ich prak­tyczne efekty mizerne.

Stara metoda

Postawa „anty­ko­rup­cyjna” PiS i samego Jaro­sława Kaczyń­skiego nie różni się wiele od agendy LPR, SPD, a nawet Par­tii Repu­bli­kań­skiej w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Korup­cja, podob­nie jak np. bez­ro­bo­cie jest zja­wi­skiem wywo­ły­wa­nym przez poli­ty­ków na całym świe­cie; jest rezul­ta­tem nad­miaru regu­la­cji praw­nych. Nie trzeba doda­wać, że ten nad­miar ustaw i praw jest poli­ty­kom na rękę. Korup­cja jest albo ceną sil­nej wła­dzy, albo skut­kiem jej igno­ran­cji. Naj­czę­ściej i jedno, i dru­gie.
Silny poli­tyk, jak Jaro­sław Kaczyń­ski, chcąc sobie porzą­dzić musi zadbać o prawo, które da mu dużo wła­dzy. Dużo wła­dzy ozna­cza dużo prawa, a dużo prawa, to dużo moż­li­wo­ści wpły­wa­nia na życie oby­wa­teli, któ­rzy, jak wia­domo, chcą żyć jak naj­le­piej. Aby cel ten osią­gnąć gotowi są nawet się­gnąć po korup­cję. Taka jest natura czło­wieka i żadne zakazy, apele czy nawet ter­ror wię­zienny niczego nie zmie­nią. Tym bar­dziej, że w sys­te­mie prze­re­gu­lo­wa­nym więk­szość dzia­łań oby­wa­teli, ale i wła­dzy, jest w znacz­nym stop­niu spa­ra­li­żo­wana, czego przy­kła­dem są utrud­nie­nia zwią­zane z uzy­ska­niem pozwo­le­nia na budowę domu, pro­wa­dze­nie super­mar­ketu, na zało­że­nie biz­nesu etc., a w skali pań­stwa, marazm zwią­zany z budową auto­strad czy przy­go­to­wa­niami do Euro 2012.
Zamiast żmud­nych, kosz­tow­nych i dłu­go­trwa­łych ocze­ki­wań na pozy­tywną decy­zję władz, oby­wa­tel woli posłu­żyć się „korzy­ścią mate­rialną”, która umo­ty­wuje biu­ro­kra­cję do szyb­szego i mniej skru­pu­lat­nego dzia­ła­nia. W sys­te­mach prze­re­gu­lo­wa­nych – pisał Mur­ray N. Roth­bard – korup­cja jest spo­so­bem prze­ciw­dzia­ła­nia para­li­żowi. Zazna­czam jed­nak, że to nie oby­wa­tele chcą wła­dzę korum­po­wać, to wła­dza chce być korum­po­wana. Wła­dza jest tu czyn­ni­kiem przy­czy­no­wym i spraw­czym. Oby­wa­tel jest ofiarą wymu­sza­ją­cego na nim łapówkę poli­tyka czy biu­ro­kraty, bez względu na to, na jakim eta­pie odbywa się korupcja.

Ter­ror

Przy­kłady, zwłasz­cza kra­jów skan­dy­naw­skich i do nie­dawna także Sta­nów Zjed­no­czo­nych czy Kanady, dowo­dzą, że im sys­tem spra­wo­wa­nia wła­dzy bar­dziej libe­ralny, tym mniej jest w nim oka­zji do korup­cji. Korup­cja, jak wspo­mnie­li­śmy, jest pochodną nad­miaru wła­dzy. Poli­tyk owład­nięty rzą­dzą wyrów­ny­wa­nia krzywd, wal­czący o spra­wie­dli­wość spo­łeczną, poli­tyk, który wszystko wie lepiej, sło­wem, poli­tyk, który nie wie­rzy w inte­li­gen­cję i czy­ste inten­cje oby­wa­teli, chce tych ostat­nich za wszelką cenę uszczę­śli­wiać i napra­wiać. Narzę­dziem do tego jest prawo, a kon­kret­nie; zakazy i nakazy, słu­żące – inte­re­sowi pań­stwa, nazy­wa­nego, dla zmy­le­nia czuj­no­ści, naro­dem lub spo­łe­czeń­stwem. Machina pań­stwowa jest wtedy sil­nie scen­tra­li­zo­wana, wła­sność pry­watna nie ist­nieje, albo jest ogra­ni­czana inter­wen­cjami rzą­do­wymi, rząd tro­czy się o bied­nych, wal­czy nie tylko o czy­stość moralną, lecz także z nie­ustan­nymi zagro­że­niami zewnętrz­nymi i wewnętrz­nymi, mniej wię­cej tak, jak rzą­dząca dzi­siaj par­tia PiS. Stąd naj­więk­sze afery korup­cyjne towa­rzy­szą sys­te­mom auto­kra­tycz­nym i dyk­ta­tor­skim, bo ludzie prze­ko­nani o swej nie­omyl­no­ści są rów­nież prze­ko­nani o swej bez­kar­no­ści. Korup­cja jest skut­kiem takiego rzą­dze­nia, a walka z nią celem samym w sobie.
Zamiast zmie­niać prawo pro­wo­ku­jące do korup­cji poprzez libe­ra­li­za­cję życia, rzą­dzący zacie­śniają uścisk apa­ratu przy­musu. Każdy jest wro­giem, a jeśli nie wro­giem, to podej­rza­nym. Wła­dza gotowa jest poświę­cić dobro­byt oby­wa­teli a nawet wła­sny, byle tylko zapi­sano w anna­łach, jak ener­gicz­nie wal­czyła ze złem, które sama stwo­rzyła, a w naj­lep­szym przy­padku, utrzy­my­wała. Wszy­scy mają brudne ręce, a naj­brud­niej­sze ci, któ­rym się dobrze powo­dzi. To ich prze­ciw­sta­wia się tzw. masom. Pro­ce­sowi wza­jem­nego kon­flik­to­wa­nia oby­wa­teli sprzyja ich pau­pe­ry­za­cji. W sys­te­mie natręt­nej kon­troli, małej wol­no­ści i ter­roru prawa, gospo­darka prze­waż­nie popada w kry­zys, któ­rego ofia­rami wpa­dają ci, któ­rych naj­ła­twiej wpro­wa­dzić w błąd: biedni i naiwni. Nie­wielu z nich zasta­na­wia się nad alter­na­tywą. Walka staje się celem samym w sobie. Innego wyj­ścia nie widzą. Wła­dza dekla­ru­jąca walkę z boga­tymi staje się wła­dzą pożądaną.

Przy­kłady

Tym­cza­sem spo­śród naj­gło­śniej­szych pol­skich spraw korup­cyj­nych ostat­nich lat więk­szo­ści można by unik­nąć, gdyby tylko poli­tycy naprawdę chcieli prze­ciw­dzia­łać korup­cji.
Sprawa Rywina. Apel o zmianę zapisu w usta­wie o mediach byłby bez zna­cze­nia, gdyby media były cał­ko­wi­cie wolne i pry­watne. Ustawa regu­lu­jąca two­rze­nie, reje­stra­cję, licen­cjo­no­wa­nie mediów jest zbędna. Daje ona jed­nak wła­dzę pań­stwu i poli­ty­kom, któ­rzy w ten spo­sób chęt­nie ogra­ni­czają, nie­wy­godną dla nich wol­ność słowa. Wystar­cza­jąco dobrymi kon­tro­le­rami czy­sto­ści mediów jest kon­ku­ren­cja, czyli rynek oraz na wnio­sek oby­wa­teli, sądy.
Sprawa odrol­nia­nia grun­tów rol­nych i oskar­żeń wobec Andrzeja Lep­pera o korup­cję jest skut­kiem nad­re­gu­la­cji na rynku ziemi, a zwłasz­cza braku posza­no­wa­nia wła­sno­ści pry­wat­nej. Z nie­zro­zu­mia­łych powo­dów wła­ści­ciel ziemi, czło­wiek, który za nią zapła­cił, który z niej żyje, a w razie popeł­nie­nia błędu ją straci nie może ze swoją wła­sno­ścią uczy­nić, co zechce. Prawo takie przy­dzie­lono urzęd­ni­kowi, który nawet dobrze nie wie, gdzie ten grunt leży i do czego powi­nien słu­żyć. Mimo to, to ten ostatni decy­duje o jego prze­zna­cze­nia. Wła­śnie to upraw­nie­nie to jest przy­czyną korup­cji, któ­rej można by zapo­biec poprzez dere­gu­la­cję gospo­darki zie­mią i pozo­sta­wie­nie tej ostat­niej w gestii wła­ści­ciela, rynku, a w przy­padku ewen­tu­al­nych spo­rów, sądom.
Oli­gar­chów też stwo­rzyło sko­rum­po­wane pań­stwo. Podej­rze­nia wobec Jana Kul­czyka, czy Ryszarda Krau­zego doty­czą wyko­rzy­sty­wa­nia ukła­dów poli­tycz­nych do robie­nia biz­nesu. Prze­cież gdyby ZUS był jedną z wielu firm upraw­nio­nych do inwe­sto­wa­nia skła­dek eme­ry­tal­nych pra­cow­ni­ków, a nie pań­stwo­wym mono­po­lem, kon­trakt na jego kom­pu­te­ry­za­cję uzy­skałby PROKOM tylko wtedy, gdyby jego oferta byłaby naj­lep­sza. Pry­watny wła­ści­ciel ZUS nie zary­zy­ko­wałby współ­pracy z kon­tra­hen­tem tylko dla­tego, że ten ostatni ma dobre układy z wła­dzą. A więc nie Cen­tralne Biuro Anty­ko­rup­cyjne, lecz ustawa pry­wa­ty­za­cyjna byłaby pana­ceum na wpływy oli­gar­chów. Oli­gar­chia to nie jest pol­ski wyna­la­zek. Tak dzia­łają od lat Niemcy, Hin­dusi czy Rosja­nie, nic nie stoi na prze­szko­dzie, żeby­śmy dali dobry przy­kład i poka­zali, jak się wal­czy z oli­gar­chi­za­cją życia gospo­dar­czego.
Hen­ryk Sto­kłosa nie byłby dziś ści­gany listem goń­czym, gdyby żaden urząd nie miał prawa udzie­la­nia jakich­kol­wiek kon­ce­sji podat­ko­wych. Jakim pra­wem ktoś staje ponad pra­wem, a decy­zję o tym podej­muje sto­jący ponad pra­wem urzęd­nik?! Nota bene, jeśli nawet Sto­kłosa posłu­żył się łapówką, w zamian za co obni­żono mu poda­tek, nie jest sprawcą, lecz ofiarą. To urzęd­nik i prawo posia­dają moc wymu­sza­nia hara­czu.
Ani Alek­san­dra Jaku­bow­ska, ani nikt inny nie mógłby nawet pomy­śleć o korzy­ści korup­cyj­nej, gdyby elek­trow­nia w Opolu, któ­rej zarzut ten doty­czył, była pry­watna. Pry­watny wła­ści­ciel ocze­ki­wałby korzy­ści mate­rial­nej dla sie­bie, a nie dla pośred­ni­ków. Dla­tego dla ubez­pie­cze­nia swego majątku zna­la­złby firmę i polisę naj­ko­rzyst­niej­szą. Przed­się­biorca pry­watny dba o swoje mie­nie, ponie­waż za nie zapła­cił z wła­snej kie­szeni. Poja­wie­nie się w nim straty czy mar­no­traw­stwa spo­wo­duje spa­dek jego kon­ku­ren­cyj­no­ści, a w przy­padku powta­rza­nia się strat, nawet i upa­dłość. Straci wszystko, co zainwestował.

Wolny rynek i wolny sąd

Prze­ciw­nicy pry­wa­ty­za­cji (głów­nie poli­tycy i związki zawo­dowe), która jest pod­sta­wo­wym lekiem na korup­cję pod­no­szą, że gros naj­więk­szych pol­skich afer korup­cyj­nych ma swoje źró­dło w pry­wa­ty­za­cji. To nie jest prawdą. Nie pry­wa­ty­za­cja, lecz ustawa pry­wa­ty­za­cyjna jest tu winna. Ta ustawa została uchwa­lona wła­śnie w celu korup­cyj­nym. Zamiast sprze­da­wać pry­wa­ty­zo­wany mają­tek na aukcjach, gieł­dach albo za pomocą wyspe­cja­li­zo­wa­nych, kon­ku­ru­ją­cych ze sobą pod­mio­tów (jak choćby agen­cje pośred­nic­twa nie­ru­cho­mo­ści) wymy­ślono skom­pli­ko­waną struk­turę biu­ro­kra­tyczną, która umoż­li­wia mata­cze­nie. O tym, że pry­wa­ty­za­cja, czyli pozba­wie­nie pań­stwa wła­sno­ści jest sku­tecz­nym reme­dium na korup­cję świad­czy na przy­kład kom­pletny zanik łapów­kar­stwa w han­dlu spo­żyw­czym, gdzie korup­cja jesz­cze 20 lat temu była powszechna. Wystar­czyło, że dano rol­ni­kom względną wol­ność dys­po­no­wa­nia zie­mią i ode­brano pań­stwu dużą część upraw­nień zwią­za­nych z pro­duk­cją żyw­no­ści i han­dlem, by poja­wiła się nad­pro­duk­cja żyw­no­ści. Podobny sku­tek miała pry­wa­ty­za­cja szkol­nic­twa wyż­szego. Dopro­wa­dziła ona nie­mal do cał­ko­wi­tego zaniku popu­lar­nych w PRL łapó­wek za przy­ję­cie do szkoły wyż­szej. Łapówki w szko­łach wyż­szych znikną cał­kiem z chwilą likwi­da­cji przy­wi­le­jów dla szkol­nic­twa pań­stwo­wego. Kon­ku­ren­cja i wolny rynek ogra­ni­czyły też korup­cję w budow­nic­twie miesz­ka­nio­wym. Korup­cja znik­nę­łaby cał­ko­wi­cie z chwilą pozba­wie­nia samo­rzą­dów prawa roz­po­rzą­dza­nia zarówno sub­stan­cją miesz­ka­niową, jak i loka­lami komer­cyj­nymi.
Sytu­acja w han­dlu, budow­nic­twie i szkol­nic­twie jest wska­zówką, w jakim kie­runku powinna podą­żać reforma służby zdro­wia, dzi­siaj naj­bar­dziej sko­rum­po­wa­nej dzie­dziny życia w Pol­sce. Gdyby służba zdro­wia była pry­watna, a o pacjenta wal­czyło kil­ka­dzie­siąt kon­ku­ru­ją­cych ze sobą firm ubez­pie­cze­nio­wych, nikt by nawet nie pomy­ślał o łapówce, żeby przy­pad­kiem leczą­cego nie roz­sier­dzić. W warun­kach wol­nego rynku lekarz nie może dostać łapówki, a co naj­wy­żej hono­ra­rium. Ubez­pie­czal­nie i pacjenci, w dobro­wol­nej wymia­nie „lecze­nie w zamian za pie­nią­dze” usta­la­liby war­tość swo­ich świad­czeń. Wzięty lekarz zara­białby wię­cej, mniej chęt­nie odwie­dzany, mniej.
Aby taki stan było moż­liwy konieczne jest nie tylko uwol­nie­nie gospo­darki spod gor­setu nad­miaru regu­la­cji, swo­boda zawie­ra­nia kon­trak­tów w miej­sce pań­stwo­wego przy­musu, kon­ku­ren­cja w miej­sce pań­stwo­wego mono­polu, lecz przede wszyst­kim nie­za­wi­słe i nie­sko­rum­po­wane sądy. I tu jest pro­blem. Przy obec­nym pozio­mie etycz­nym pol­skiego wymiaru spra­wie­dli­wo­ści, może się zda­rzyć, że to czego nie sko­rum­pują urzęd­nicy admi­ni­stra­cji, sko­rum­puje sąd czyli da capo al fine. Kro­kiem ogra­ni­cza­ją­cym taką ewen­tu­al­ność byłoby cał­ko­wite roz­dzie­le­nie wła­dzy sądow­ni­czej od wła­dzy wyko­naw­czej, a więc wydzie­le­nie sądow­nic­twa z mini­ster­stwa spra­wie­dli­wo­ści i pro­ku­ra­tury. A także, przy­naj­mniej na eta­pie począt­ko­wym, wyna­ję­cie do pol­skich sądów sędziów zagra­nicz­nych. Krok ten wygląda wpraw­dzie na dość ryzy­kowny, ma jed­nak swój pre­ce­dens. Wyna­jęci zagra­nicą sędzio­wie wyda­wali wyroki w Mek­syku, Gwa­te­mali, a także w Niem­czech po II woj­nie świa­to­wej. Mamy zagra­nicz­nych tre­ne­rów, możemy mieć i sędziów. Tylko w ten spo­sób walka z korup­cją prze­sta­nie być ilu­zją a sta­nie rzeczywistością.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2007-09-10

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 11

  1. Pan Dzikus pisze:

    Nic dodać, nic ująć. Wyna­ję­cie sędziów to bar­dzo dobry pomysł. Obec­nie są nie tylko sko­rum­po­wani i leniwi ale przede wszyst­kim głupi. Nie potra­fią myśleć logicz­nie, nie kie­rują się zasa­dami prawa rzym­skiego tylko wła­snymi socja­li­stycz­nymi poglądami.

    Mam nadzieję, że UPR wystawi pana na któ­rąś wyne­go­cjo­waną jedynkę. PO JKM i Michal­kie­wi­czu jest pan chyba naj­bar­dziej znaną osobą w UPR.

    Przy­dałby się jakiś arty­kuł o sto­sunku czo­ło­wych ame­ry­kań­skich pra­wi­co­wych publi­cy­stów (ja znam trzech: Lim­baugh, O’Rourke, Coul­ter) do kan­dy­da­tów Par­tii Repu­bli­kań­skiej na pre­zy­denta ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem Ron’a Paul’a.

    Apro­pos Lim­baugh. Po tym jak się oka­zało że jest ćpu­nem jego popu­lar­ność spa­dła czy nie? Udało mu się jakoś wyka­ra­skać z tego skan­dalu i nałogu? Zmie­nił zda­nie co do legal­no­ści nar­ko­ty­ków czy nadal twardo obstaje przeciwko?

  2. bilan7 pisze:

    Głos kon­ser­wa­tyw­nego libe­rał lub liber­ta­ria­nina zawsze brzmi jasno i prze­ko­nu­jąco.
    Dzię­kuję i życzę dal­szej wytrwa­ło­ści w tym wiel­kim dziele.
    Ser­deczne, bra­ter­skie pozdro­wie­nia z Wielkopolski.

  3. Marek pisze:

    Lim­baugh, Coul­ter, Bill O’Reilly, czy Michelle Mal­kin to i owszem, ale zeby tych troje zacnych swi­nic z faszy­stow­skim O’Rourke? Nie do wyba­cze­nia, chyba ze Pan Fijor jest innego zda­nia, cho­ciaz on oce­nia dzien­ni­ka­rza, czy czlo­wieka jak gle­boko i nie wazne w co wie­rzy. Tak nam dopo­moz Zdrowy Roz­sa­dek, bez buja­nia w pla­ton­skich oblo­kach. Ale nie­stety, kto sie w gorach uro­dzil, ten nie popu­sci trzwe­zwemu, za to pofol­guje nawet i obla­ka­nemu islamskiemu.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Panie Marku, w gru­pie ter­ro­ry­stow z 11 wrze­snia nie bylo ani jed­nego Irak­czyka. Nie bylo ani jed­nego dowodu na udzial Husajna w two­rze­niu zama­chu. Nie zna­le­ziono ani jed­nego dowodu winy Husajna, poza tym, ze byl zly dla swo­ich (kurde) ludzi. Wiec niech mi pan powie, dla­czego Ame­ry­ka­nie napa­dli na Irak a nie na Egipt, Ara­bie Sau­dyj­ska czy Libie? Kto tu jest oszo­lo­mem? Ja czy neo­cony, ktore nawet nie potra­fia zlo­ka­li­zo­wac wroga. Pozdra­wiam Jan M Fijor

  5. Pan Dzikus pisze:

    Marek
    Może coś namo­ta­łem. W NCz był kie­dyś arty­kuł chyba pani Nata­lii Dueholm o jakimś pra­wi­co­wym publi­cy­ście, który był kie­dyś lewa­kiem ale się nawró­cił i który ma zna­ko­mite poczu­cie humoru. Było to jakiś O’Rcośtam. Może O’Reilly a nie O’Rourke.

  6. Pan Dzikus pisze:

    Jed­nak O’Rourke.
    http://www.liberator.lbl.pl/publicist/p_id=010.html

    Eat The Rich — a tre­atise on eco­no­mics” to eko­no­mia na wesoło, best­se­ler „New York Timesa” (1998). P.J. O’Rourke jest jed­nym z naj­by­strzej­szych i naj­za­baw­niej­szych współ­cze­snych pisa­rzy amerykańskich

    To on jest tym faszystą?

  7. JM Fijor pisze:

    Lim­baugh zaprze­dal dusze neo­co­nom i stal sie na poly soc­li­be­ra­lem, wspie­ra­ja­cym socja­li­styczne pomy­sly Busha, byle tylko byla wojna w Iraku.
    Szkoda, bo to byl facet z jajami.Poszedl w anty­islam­ski popu­lizm i skon­czy jak popu­li­sta.
    Pozdra­wiam
    Jan M Fijor

  8. Stanisław pisze:

    Panie Janie !
    Jak Pan wytłu­ma­czy mi to , że to Pan cho­lu­bił, wzno­sił pod nie­biosa mądrość Rush Lim­baugh a teraż on jest be ?????????????
    O ile pamię­tam, wydał Pan lub też pró­bo­wał wydać jego książkę w Polsce.

  9. Jasiu ale nie ten pisze:

    Pan Sta­ni­slaw nadaje ze Jasiu Fijor lubil Rusha. Ja tez lubi­lem. Daw­niej byl sen­sowny, a i Repu­bli­ka­nie w wiek­szo­sci byli sen­sowni. Ale wszystko ply­nie… Przy­szly neo­cony, a wiec troc­ki­sty prze­far­bo­wane na libe­ra­low gospo­dar­czych i namie­szaly ope­ra­jac sie na oszo­lo­mach reli­gij­nych ktore chca rato­wac Izrael po to zeby Chry­stus mogl Zydow uka­rac. Moze to i slusz­nie, bo bez pomocy neo­ko­now w pare mie­siecy nie mial by Pan Bog kogo karac, ale ja jestem sla­biej wier­zacy. Jedni Repu­bli­ka­nie poszli z glow­nym neo­kon­skim nur­tem, czesc jest zdez­o­rien­to­wana, bo to prze­ciez Sowieci byli od eks­portu rewo­lu­cji i im nie pasuje ze my teraz eks­por­tu­jemy „demo­kra­cje”, a jesz­cze inni pro­buja sie temu sprze­ci­wiac. Za tym oczy­wi­scie stoja jesz­cze ogromne pie­nia­dze bo na niczym sie tak nie zara­bia jak na woj­nie. Nie­stety Rush popiera neo­ko­now bo mu srodki prze­ciw­bo­lowe rozum odjely i „trzyma kurs” tak jak i Bush. A pro­blem jest taki, ze sprawa jest juz tak zafaj­dana, ze nawet juz jest chyba za pozno sie z Iraku wyco­fac i dopoki tam nie wyrzna sie wszy­scy nawza­jem przy brat­niej pomocy Ame­ryki, doputy tam trzeba bedzie sie­dziec… Oczy­wi­scie jest jesz­cze mozli­wosc ze sie pie­nia­dze skon­cza na te zabawe, ludzie zglod­nieja i pojda na ulice. Nikt nie widzi sen­sow­nych alter­na­tyw bez wzgledu na to czy te wojne zaczeto z glu­poty czy z wyrachowanie…

  10. Marek pisze:

    Sta­ni­slaw. Pan Fijor w tlu­ma­cze­niu ksiazki Lim­bo­ugh, poro­bil sporo ble­dow. nawet je sobie popod­kre­sla­lem, porow­nu­jac orgi­nalny text Rusha przed laty z prze­kla­dem Pana Fijora. Nie zarzu­cam mu tego, bo byly to jego pierw­sze proby, zachwy­ca­nia sie nastep­nym Panem Bogiem, oprocz Jezu­sika, uro­dzo­nego na na bank, na Pod­kar­pa­ciu. Alle taki nie­stety jest Pan Janek, emo­cjo­nalny, spon­ta­niczny, nie staly, wybu­chowy, slo­wem Prag­ma­ty­sta, bez filo­zo­ficz­nej pryn­cy­pial­no­sci, bez wzgledu jak jego tek­sty dzien­ni­kar­skie cze­sto nawet lubie.

  11. Stanisław pisze:

    Pan Janek naj­lep­szy jest gdy opi­suje podróże .
    Ma duży polot oraz odlot, używa faj­nego języka.
    Sądzę , że poli­tyką zaj­muje się nie­po­trzeb­nie , bo po pro­stu na niej się nie zna. Szcze­gło­nie na tej pol­skiej, ale szcze­rze mowiąc , to kto na ma poję­cie o co kra­jo­wym poli­ty­kom cho­dzi ?,
    Dla­tego jest to do wyba­cze­nia.
    Nato­miast czę­ste zmie­nia­nie zda­nia o poli­ty­kach czy też dzien­ni­ka­rzach, co też czę­sto zda­nie zmie­niają, dopro­wa­dza do coraz mniej­szej wia­ry­god­no­ści Pana Janka .
    Dla­tego pro­po­nuję — Podróże ! podróże !!! Panie Janie.
    Ale pro­szę mi powie­dzieć — Jak namó­wić osobę spo­ży­wa­jącą napoje wysko­kowe do prze­sta­wie­nia się na mleko ???
    Pozdra­wiam sza­now­nego pana Jana i stu­kam się szklanką mleka.….…..

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts