Kto jest najważniejszy?

Pol­ska jest najważniejsza.

Osoba dekla­ru­jąca, że Pol­ska jest dla niej naj­waż­niej­sza chce wzbu­dzać zaufa­nie. Chce wypaść dobrze, poka­zać, że jest dobrym czło­wie­kiem i szla­chet­nym patriotą. Trudno jed­nak wyobra­zić sobie, żeby ktoś dekla­ro­wał coś prze­ciw­nego. Gdyby nawet tak myślał, to by się prze­cież z tym nie afi­szo­wał. Dla­tego tego typu slo­gany wię­cej o dekla­ru­ją­cym je czło­wieku mają ukryć niż powiedzieć.

         Dla mnie hasło jest mało odkryw­cze i mało ambitne. To już lep­szy był slo­gan Gierka, „żeby Pol­ska rosła w siłę, a ludzie żyli”. Dla­czego lep­szy? Bo mówił o ludziach, o Pola­kach. Pan Jaro­sław Kaczyń­ski, który chce aby mu wie­rzyć, że Pol­ska jest dla niego naj­waż­niej­sza, mówi o jakimś abs­trak­cyj­nym two­rze, któ­remu trudno przy­pi­sać realne byty. Zapo­mina o tym, że dla każ­dego czło­wieka, to on i jemu naj­bliżsi są naj­waż­niejsi. Dzia­ła­nie w inte­re­sie kraju, jeśli nawet jest nim Pol­ska, to puste słowa, abs­trak­cja. Czło­wiek działa w inte­re­sie innych ludzi!

         Bo, co to zna­czy Pol­ska? Kto jest tą Pol­ską? Kon­su­ment czy pro­du­cent? Prze­ło­żony czy pod­władny? Pań­stwo czy może oby­wa­tel? Pan Kaczyń­ski, czy ja? Czy Pol­ską jest poli­tyk, który z dumą pod­kre­śla, że nie ma konta ban­ko­wego, który nigdy nie pra­co­wał na swoim, i całe życie utrzy­muje się z pie­nię­dzy podat­nika, czy może Pol­ską jest Kowal­ski, który ma konto, i to nie jedno, jest z tego dumny, który z pracy na swoim, z wła­snej przed­się­bior­czo­ści utrzy­muje sie­bie i rodzinę, i nikt mu niczego nie daje. Co wię­cej, musi cię­żar ambi­cji poli­tycz­nych pana Kaczyń­skiego i innych poli­ty­ków utrzy­my­wać. Musi pono­sić kon­se­kwen­cje ich błęd­nych wybo­rów, pre­fe­ren­cji, fana­be­rii, jak choćby pła­cić za bilety klasą biz­nes do Bruk­seli za pana euro­po­sła Adama Bie­lana, który brzy­dzi się latać z motło­chem. Dla­tego ważne jest, aby wie­dzieć, czy Pol­ską jest pan Kaczyń­ski i jego zwo­len­nicy, czy może tysiące ciężko pra­cu­ją­cych Pola­ków, któ­rzy ich utrzy­mują ze swo­jej pracy, pła­cąc wyso­kie podatki i wal­cząc z barie­rami, jakie ci pierwsi – w walce o ilu­zo­ryczne ide­ały i cyniczne cele — sta­wiają im na drodze.

           Czy na pewno Pol­ska jest naj­waż­niej­sza? A może jed­nak naj­waż­niej­sza jest matka, ojciec, dzieci, żona – sło­wem rodzina. Znamy z histo­rii postaci, które sta­wiały naj­wy­żej swoje ojczy­zny, wysła­wia­jąc je „uber alles”, i do czego doszlo. A czy dla Polaka – kato­lika naj­waż­niej­szy nie jest Bóg? Czy pan Kaczyń­ski gotów jest umie­ścić na pla­ka­cie slo­gan, że „Pol­ska jest waż­niej­sza od Boga?” A dla­czego nie wol­ność jest naj­waż­niej­sza? Jeśli obóz pana Kaczyń­skiego tak osten­ta­cyj­nie hołubi patrio­tyzm i zbrojne czyny Pola­ków, jeśli mieni się, jak powie­dział jeden z uczest­ni­ków pro­ce­sji z reli­kwiami św. Jerzego Popie­łuszki, spad­ko­biercą hero­izmu zamor­do­wa­nego księ­dza, dla­czego pomniej­sza zna­cze­nie ludz­kiej wol­no­ści? Pol­ski patrio­tyzm, dra­mat, hero­iczna dzia­łal­ność księ­dza Jerzego to nic innego, jak pasmo walk o wol­ność, o czło­wieka, który musiał prze­ciw­sta­wiać się poli­ty­kom. Pol­ska i patrio­tyzm to nie zmur­szały dąb, wła­dza, czy kartka z kalen­da­rza, to wolny czło­wiek z krwi i kości.

           Chyba wiem, dla­czego dla p. Kaczyń­skiego Pol­ska jest naj­waż­niej­sza? Bo dla niego Pol­ska to on. Dla­tego nie zadał sobie nawet trudu, by poznać słowa hymnu naro­do­wego. Wystar­czy, że Pol­ska to pań­stwo, któ­remu on chce prze­wo­dzić, wedle swo­ich wyobra­żeń i złu­dzeń, w któ­rych mało jest miej­sca dla ludzi myślą­cych odmien­nie, mają­cych inne cele, inny styl życia. Gdyby tego nie chciał, nie byłby poli­ty­kiem. Celem poli­tyka jest rzą­dzić wszyst­kim i wszyst­kimi. On, pan Pol­ska, będzie rzą­dzić nami, Pola­kami. I dla­tego nie pisze na swoim sztan­da­rze, że Polacy są naj­waż­niejsi. Ma za dużo pychy i za mało pokory na to, by przy­znać, że Pol­ska to nie on, to nie dąb Bar­tek, lecz my, ciężko pra­cu­jący, two­rzący bogac­two narodu, sta­ra­jący się, rywa­li­zu­jący z innymi i kocha­jący Polacy. Nie robi tego, więc nie wie, jak ogromny wysi­łek trzeba wło­żyć w to, by być w Pol­sce czło­wie­kiem pro­duk­tyw­nym, poży­tecz­nym, czło­wie­kiem budu­ją­cym to bogac­two narodu. Jest dumny ze swej sier­mięż­no­ści zapo­mi­na­jąc o tym, że dosta­tek, pro­spe­rita jest nagrodą za to, że służy się innym. Dla­tego tak chęt­nie dołuje Pola­ków, kwe­stio­nu­jąc nasze osią­gnię­cia, pomniej­sza­jąc wysi­łek, robiąc z nas nie­udacz­ni­ków, któ­rzy nie wie­dzą, jak żyć, jak dzia­łać, gdzie i za co poje­chać na waka­cje, któ­rzy nie­wiele w życiu osią­gnęli i dla­tego potrze­bują pana Pol­ska, który im pokaże jak to zro­bić. Zapo­mina jed­nak, że radzimy sobie cał­kiem nie­źle, budu­jąc kraj, w któ­rym Pol­ską jeste­śmy my.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 3

  1. aquamarine pisze:

    Święte słowa!

  2. kRZYSIEK pisze:

    Mam mały komen­tarz co do wybo­rów , Otóż nie jestem fanem demo­kra­cji ale rozumiem,że wiek­szość dzien­ni­ka­rzy sza­nuje ustrój demo­kra­tyczny i rządy prawa dla­tego nie rozu­miem pew­nej dwo­isto­ści z jed­nej strony wychwa­lają demo­kra­cję a z dru­giej uwa­żają za bez­sen­sowne debaty wszyst­kich kan­dy­da­tów, któ­rzy speł­nili for­malne wyma­ga­nia, które okre­śla ustawa. Jakim pra­wem wybie­rają sobie kan­dy­da­tów do dys­ku­sji bo co son­daże poka­zują to a to, co to ma do rze­czy to co jakiś dzien­ni­karz z TVN mówi ‚że tylko dwóch się liczy a inni niech sobie idą. Pro­szę mi wie­rzyć po ana­li­zie tego co widzę w mediach i co robią poli­tycy nie widzę uza­sad­nie­nia dla twier­dzeń ‚iż Pan Komo­row­ski jest kan­dy­da­tem poważ­nym a np Pan Korwin-Mikke jest nie­po­ważny, który moim zda­niem bije na głowę wszyst­kich kan­dy­da­tów. Jaką logiką się kie­ruje dzien­ni­karz , który mówi ‚iż debata kan­dy­da­tów pary­tj­nych ma sens a debata 10 kan­dy­da­tów sensu nie ma w sytu­acji gdy nie wybie­ramy par­tii poli­tycz­nych tylko 1 kan­dy­data na pre­zy­denta .
    Myślę ‚że media i poli­tycy zawłasz­czyli sobie debatę publiczną. Poziom dzien­ni­ka­rzy , któ­rzy nie chcą dokry­wać prawdy , któ­rzy wciąż zagłu­szają ich roz­mów­ców mnie prze­raża ale cóż głos w puszczy .…

  3. Jan M Fijor pisze:

    W kaz­dych zawo­dach wyla­nia sie fina­lowa grupke (dwoch, czte­rech czy osmiu), kto­rzy wyste­puja w finale i nie­jako repre­zen­tuja wszyst­kich star­tu­ja­cych. W poli­tyce wygry­waja naj­gorsi, wiec nie ma co sie przej­mo­wac, ze sie jest na sza­rym koncu. co inn­nego w biz­ne­sie, gdzie obo­wia­zuje dobor pozy­tywny. Ci naj­gorsi wiedz, ze by prze­grali mery­to­rycz­nie, ale nie chca pozwo­lic naro­dowi, zeby przej­rzal ich gre.

    Pozdra­wiam

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts