List

Jest to list do do prof. dr hab. Andrzej Gaberle, Kie­row­nika Kate­dry Kry­mi­no­lo­gii Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego, będący zna­ko­mitą ilu­stra­cją pro­ble­mów opi­sa­nych w „Zasa­dach bez­piecz­nego biz­nesu” opu­bli­ko­wa­nych ponad rok temu przez Fijorr Publi­shing.
Redak­cja

Sza­nowny Panie Profesorze!

Z wiel­kim zain­te­re­so­wa­niem wysłu­cha­łem, prze­czy­tany mi jako nie­wi­do­memu, Pań­ski arty­kuł w Gaze­cie Wybor­czej z dnia 6 lipca 2007 roku (nr 156/5464) pt. „Areszt na zamó­wie­nie”. Zain­te­re­so­wa­nie moje było spo­wo­do­wane tym, że od kilku lat, jako bez­pod­staw­nie prze­trzy­my­wany w Aresz­cie Śled­czym na Mon­te­lu­pich 7 w Kra­ko­wie, inte­re­suję się tą tema­tyką. Pań­ski arty­kuł poru­sza bar­dzo istotne pro­blemy zwią­zane z powszech­nym obec­nie w Pol­sce wyko­rzy­sty­wa­niem aresztu nie­zgod­nie z pra­wem przez pro­ku­ra­to­rów, któ­rzy wsku­tek roz­po­rzą­dzeń i wytycz­nych Mini­stra Spra­wie­dli­wo­ści nad­uży­wają swo­ich upraw­nień, wyko­rzy­stu­jąc ase­ku­ra­cję — „przy­kle­pu­ją­cych” wszel­kie pro­ku­ra­tor­skie wnio­ski — sądów.

Nie ukry­wam, że wyjąt­kowe zain­te­re­so­wa­nie tym arty­ku­łem wywo­łało u mnie Pana nazwi­sko. Otóż mój młod­szy syn oraz szwa­gierka zostali tym­cza­sowo aresz­to­wani na pierw­sze trzy mie­siące w dniu 11.07.2001r w cha­rak­te­rze zakład­ni­ków urzę­do­wego ter­ro­ry­sty, jakim nie­wąt­pli­wie jest pro­ku­ra­tor Marek Wełna, wów­czas pro­ku­ra­tor Pro­ku­ra­tury Okrę­go­wej w Kra­ko­wie, przez ase­sora Sądu Rejo­no­wego dla Kra­kowa Śród­mie­ście … Jaro­sława Gaberle.

Opis tra­ge­dii mojej oraz mojego syna, rów­nież Jaro­sława, któ­rej doświad­czył on mię­dzy innymi dzięki nie­od­po­wie­dzial­nemu posta­no­wie­niu mło­dego ase­sora, jeśli się nie mylę Pań­skiego syna, zawiera pismo pro­ce­sowe z dnia 2.08.2007r, skie­ro­wane do Sądu Ape­la­cyj­nego we Wro­cła­wiu, które pozwa­lam sobie prze­słać Panu Pro­fe­so­rowi w załączeniu.

Mam jed­nak nadzieję, po zapo­zna­niu się z Pań­ską wykład­nią prawa w obsza­rze aresz­tów tym­cza­so­wych, a zwłasz­cza wobec aresz­tów sto­so­wa­nych w obec­nej Rze­czy­po­spo­li­tej na zamó­wie­nie lub dla kariery pato­lo­gicz­nych, cho­rych men­tal­nie pro­ku­ra­to­rów, że ta zbież­ność nazwisk jest przy­pad­kowa, i że młody ase­sor Jaro­sław Gaberle, który „przy­kle­pał” bez­pod­staw­nie i nie­zgod­nie z pra­wem areszt tym­cza­sowy dla mojego rów­nie mło­dego syna Jarosława,studenta, nie jest ani Pana synem ani krew­nym. W prze­ciw­nym razie moje doświad­cze­nie wzbo­ga­ci­łoby się o wie­dzę, dla­czego naukowcy z zakresu prawa tak bier­nie przy­pa­trują się dewa­sta­cji wymiaru spra­wie­dli­wo­ści, roz­po­czę­tej w latach 2000 – 2001, kiedy Mini­strem Spra­wie­dli­wo­ści był Lech Kaczyń­ski, który dzięki opi­nii „sku­tecz­nego sze­ryfa” został Pre­zy­den­tem Rzeczypospolitej.

To bar­dzo nie­do­brze, że „przy­kle­py­wa­nie” aresz­tów spada na barki i sumie­nia mło­dych ase­so­rów, tym bar­dziej że starsi kole­dzy sędzio­wie roz­pa­tru­jąc zaża­le­nia na te posta­no­wie­nia lub podej­mu­jąc zgod­nie z pro­ce­durą prawną posta­no­wie­nia w spra­wie prze­dłu­że­nia wcze­śniej zasto­so­wa­nego w postę­po­wa­niu przy­go­to­waw­czym aresztu cynicz­nie też je „przy­kle­pują”, nie chcąc wtrą­cać się do sprawy zapo­cząt­ko­wa­nej przez mło­dego ase­sora. I podej­rzany dalej sie­dzi, gdyż sie­dział w aresz­cie wcze­śniej, więc musiał coś nabroić. Jak gło­siły posta­no­wie­nia rów­nież sędziów Sądów Ape­la­cyj­nych, na ocenę zasad­no­ści mery­to­rycz­nej aresztu przyj­dzie pora pod­czas roz­prawy głów­nej. Taki układ, w jakim zawo­dowo doj­rze­wają mło­dzi ase­so­rzy, a w któ­rym w postę­po­wa­niu przy­go­to­waw­czym (a i póź­niej rów­nież) sądami rzą­dzą pato­lo­giczni pro­ku­ra­to­rzy, z pew­no­ścią powo­duje zła­ma­nie krę­go­słupa moral­nego u tych mło­dych sędziów. Potem jako peł­no­prawni sędzio­wie są spo­le­gliwi każ­dej wła­dzy, a ich wyroki czę­sto nie mają nic wspól­nego ze spra­wie­dli­wo­ścią. O to wła­śnie cho­dzi każ­dej wła­dzy, przej­ścio­wej bo kaden­cyj­nej, lecz gdzie jest głos pro­te­stu peda­go­gów aka­de­mic­kich, w sytu­acji gdy ich pro­fe­sor­skie zasady wpa­jane pod­czas stu­diów tym adep­tom wymiaru spra­wie­dli­wo­ści są bru­tal­nie niwe­czone przez kolejne ekipy znaj­du­jące się przy wła­dzy. Cho­dzi mi głów­nie o głos doty­czący funk­cjo­no­wa­nia spra­wie­dli­wo­ści w naszym kraju, a nie o głos w obro­nie pozy­cji kor­po­ra­cji sędziów.

Moje załą­czone pismo pro­ce­sowe skie­ro­wane do Sądu Ape­la­cyj­nego we Wro­cła­wiu jed­no­znacz­nie wyka­zuje, jak wiel­kie szkody spo­łeczne i moralne powo­dują sądy „przy­kle­pu­jące” wnio­ski cho­rych men­tal­nie i nie­kom­pe­tent­nych pro­ku­ra­to­rów, takich jak Marek Wełna i Rafał Babiń­ski, wystę­pu­ją­cych o zasto­so­wa­nie aresztu tym­cza­so­wego „wydo­byw­czego” wobec nie­win­nych ludzi. Pismo to ilu­struje nie­zwy­kłą pato­lo­gię w pol­skim wymia­rze spra­wie­dli­wo­ści, w któ­rym domi­nuje i ustala reguły z pozy­cji siły kor­po­ra­cja pro­ku­ra­tor­ska, a nie nie­za­wi­słe sądy i pra­cu­jący w nich sędzio­wie. Zde­cy­do­wa­nie bra­kuje w naszym sys­te­mie sędziów śled­czych, któ­rzy zapew­nia­liby pod­sta­wową kon­trolę nad dzia­ła­niami pro­ku­ra­to­rów, tak jak to jest w zachod­nich demo­kra­cjach. Obec­nie u nas urzędy pro­ku­ra­tor­skie pozba­wione są jakiej­kol­wiek kon­troli oby­wa­tel­skiej. Urzędy pro­ku­ra­tor­skie są usta­wowo uwłasz­czone i ukie­run­ko­wane bie­żącą poli­tyką resortu spra­wie­dli­wo­ści a poli­tycy posta­wili je ponad pra­wem. Gene­ro­wane zasadne zarzuty wobec kon­kret­nych pro­ku­ra­to­rów o ewi­dentne łama­nie prawa, np. prze­stęp­stwa prze­ciwko wymia­rowi spra­wie­dli­wo­ści, spro­wa­dzane są przez ase­ku­ru­ją­cych ich kole­gów do sprawy prze­kro­cze­nia upraw­nień z art.231 §1 KK, która jest następ­nie uma­rzana. Odwo­ła­nia skła­dane do pro­ku­ra­tora nad­rzęd­nego i do sądu nie dają żad­nych rezul­ta­tów, gdyż nikt zarzu­tów nie roz­pa­truje merytorycznie.

Moje pismo pro­ce­sowe nic nie zała­twi w mojej spra­wie, jed­nak nie mogłem nie zare­ago­wać na to, że sędzia Sądu Rejo­no­wego po latach pro­wa­dze­nia prze­wodu sądo­wego chce wyko­rzy­stać moment nowe­li­za­cji art.25 KPK dla unik­nię­cia odpo­wie­dzial­no­ści za wynik pro­cesu, któ­rym z pew­no­ścią musiałby się nara­zić urzę­dowi prokuratorskiemu.

Urzędy Pro­ku­ra­tor­skie stały się SB-cją IV RP, gdyż reali­zują zasadę rzą­dze­nia poprzez powszechne zastra­sze­nie spo­łe­czeń­stwa. Spo­kojni mogą być tylko ci co nic nie robią, i to tylko do czasu, gdyż mogą być wyko­rzy­stani jako świadkowie-zakładnicy. Urzędy pro­ku­ra­tor­skie sto­sują bez­pra­wie w czy­stej postaci, jak pisze Pan Pro­fe­sor w arty­kule, sto­sują one nawet prak­tyki znacz­nie gor­sze niż były sto­so­wane w PRL. Mogę to wyka­zać na wła­snym przy­kła­dzie. Otóż w stycz­niu 1983 roku zosta­łem aresz­to­wany jako peł­no­moc­nik firmy polo­nij­nej pod zarzu­tem spe­ku­la­cji, która obec­nie znana jest jako zwy­kły han­del. Sprawa miała ogromny wymiar poli­tyczny, gdyż Cze­sław Kisz­czak 4 marca 1983r. refe­ru­jąc w Sej­mie ustawę o spe­ku­la­cji wymie­nił tylko moją firmę i to jako naj­więk­szego spe­ku­lanta PRL. Do celi dostar­czono mi gazetę z sej­mo­wym refe­ra­tem Cz. Kisz­czaka z komen­ta­rzem, że teraz to już na pewno zgniję w wię­zie­niu. Jed­nakże po pół­tora roku zosta­łem zwol­niony z aresztu, następ­nie zosta­łem unie­win­niony, zaś pro­ku­ra­tor woje­wódzki Andrzej Wal­l­ner, który mnie aresz­to­wał w 1983r., został wyrzu­cony z Pro­ku­ra­tury na sku­tek mojej skargi zło­żo­nej do Pro­ku­ra­tora Gene­ral­nego PRL. Było to moż­liwe, gdyż pro­ku­ra­tora pod­le­gała tzw. kon­troli spo­łecz­nej, reali­zo­wa­nej przez – pato­lo­giczną pod innymi wzglę­dami – „prze­wod­nią siłę narodu”. Jako bez­pod­staw­nie wię­ziony w PRL docze­ka­łem się spra­wie­dli­wo­ści, nato­miast moje pismo pro­ce­sowe wska­zuje, że obec­nie nie mogę na to liczyć. Prze­ko­nuje mnie o tym tryb roz­pa­try­wa­nia skła­da­nych przeze mnie zawia­do­mień o popeł­nie­niu kon­kret­nych i udo­ku­men­to­wa­nych prze­stępstw przez pro­ku­ra­to­rów Marka Wełnę i Rafała Babiń­skiego z Kra­kowa. Śledz­twa wsz­czy­nane w opar­ciu o moje donie­sie­nia są naj­czę­ściej uma­rzane bez wglądu mery­to­rycz­nego w sprawę przez jed­no­in­stan­cyjne Sądy Rejo­nowe, w opar­ciu o goło­słowne, jaskrawo nie­praw­dziwe argu­menty pro­ku­ra­tury nad­rzęd­nej. Wszyst­kie dotych­cza­sowe sprawy prze­ciwko tym pro­ku­ra­to­rom, mimo że solid­nie udo­ku­men­to­wane ze wska­za­niem ewi­dent­nych dowo­dów winy, są uma­rzane w wyniku powszech­nie panu­ją­cej w resor­cie spra­wie­dli­wo­ści korup­cji służ­bo­wej, sto­so­wa­nej w ramach lojal­no­ści kor­po­ra­cyj­nej dla osią­gnię­cia korzy­ści oso­bi­stych, w tym awan­sów służ­bo­wych. Ta korup­cja służ­bowa prak­tycz­nie unie­moż­li­wia uka­ra­nie prze­stęp­ców urzę­do­wych, nawet gdy otwar­cie sto­sują zwy­kły ter­ro­ryzm urzęd­ni­czy, fał­szują i pre­pa­rują dowody, czy bez­praw­nie dewa­stują legalne pod­mioty gospodarcze.

Arse­nał repre­sji sto­so­wa­nych przez pato­lo­gicz­nych funk­cjo­na­riu­szy publicz­nych nie ogra­ni­cza się do aresz­tów tym­cza­so­wych dla wymu­sze­nia zeznań. Jak wska­zuję w załą­czo­nym piśmie pro­ce­so­wym, repre­sje te mają postać:
1. nisz­cze­nia opi­nii poprzez poka­zowe publiczne zatrzy­ma­nia, tak jak to miało miej­sce w przy­padku mojego młod­szego syna, czy medial­nie nagło­śnio­nej sprawy dok­tora G.
2. bez­pod­staw­nej i nie­zgod­nej z pra­wem dewa­sta­cji legal­nych pod­mio­tów gospo­dar­czych, pole­ga­ją­cej naj­czę­ściej na gwał­tow­nym zabo­rze mie­nia i doku­men­ta­cji firmy, jak to miało miej­sce w przy­padku m.in. PHU VIT-2 Sp. z o.o., dopro­wa­dza­jąc je do zaprze­sta­nia dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, co powo­duje straty wiel­kiej war­to­ści i jest prze­stęp­stwem z art.282 KK, zagro­żo­nym karą wię­zie­nia do lat 10,
3. nisz­cze­nia zdro­wia repre­sjo­no­wa­nych osób, tak jak w moim przy­padku. Doszło do spo­wo­do­wa­nia u mnie cięż­kiego uszczerbku na zdro­wiu w postaci osta­tecz­nego ośle­pie­nia. Do takich tra­gicz­nych skut­ków przy­czy­niają się czyn­nie dys­po­zy­cyjni i słu­żal­czy w sto­sunku do urzę­dów pro­ku­ra­tor­skich bie­gli sądowi i urzęd­nicy wię­zienni, w tym wię­zienni leka­rze. W moim przy­padku taką bar­dzo nega­tywną rolę ode­grała dr Elż­bieta Sku­pień z Kate­dry Medy­cyny Sądo­wej Col­le­gium Medi­cum Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego, która na pole­ce­nie pro­ku­ra­tury wypo­wie­działa się na temat cho­roby moich oczu, jaskry, choć jest spe­cja­li­stą kar­dio­lo­giem. Jej spo­le­gliwe opi­nie umoż­li­wiły prze­trzy­my­wa­nie mojej osoby w aresz­cie tym­cza­so­wym aż przez 27 mie­sięcy, dopro­wa­dza­jąc mnie do osta­tecz­nego oślepienia.

Powszech­ność tych repre­sji w obec­nej Pol­sce jest ogromna, gdyż ponadto powszech­nie są sto­so­wane :
 poka­zowe i medial­nie nagła­śniane rewi­zje w miej­scu zamiesz­ka­nia,
 uciąż­liwy dozór poli­cyjny,
 zatrzy­ma­nie pasz­portu,
 zaję­cie majątku fir­mo­wego i oso­bi­stego, zwłasz­cza samo­cho­dów i kom­pu­te­rów,
 psu­cie opi­nii w śro­do­wi­sku i w miej­scu pracy.

Cały ten arse­nał repre­sji, bazu­jący na kodek­so­wych narzę­dziach zabez­pie­cza­ją­cych pra­wi­dło­wość postę­po­wa­nia przy­go­to­waw­czego, w rękach prze­stęp­czych pro­ku­ra­to­rów jest nie­bez­pieczną w skut­kach bro­nią nisz­czącą nie­win­nych oskar­ża­nych ludzi, w tym osób wyko­rzy­sty­wa­nych w cha­rak­te­rze zakład­ni­ków. Resort Spra­wie­dli­wo­ści tak spek­ta­ku­lar­nie zabie­ra­jący się za służbę zdro­wia, czę­sto myląc akty wdzięcz­no­ści pacjen­tów ze zwy­kłą korup­cją, nie jest w sta­nie sam oczy­ścić się ze zja­wi­ska korup­cji służ­bo­wej, powszech­nie panu­ją­cej w tym resor­cie. Na dru­gim bie­gu­nie znaj­dują się Try­bu­nały Europy z Euro­pej­skim Try­bu­na­łem Praw Czło­wieka na czele. Wyroki Try­bu­na­łów, razem z wyro­kami Try­bu­nału Kon­sty­tu­cyj­nego RP, nie zmie­nią szybko pol­skiej smut­nej rze­czy­wi­sto­ści. Doko­nać tego mogą pol­skie sądy, wyro­ku­jące codzien­nie w tysią­cach spraw, wśród któ­rych znaj­dują się sprawy moje, wyżej wspo­mniane. Pana arty­kuł w Gaze­cie Wybor­czej jest zja­wi­skiem pozy­tyw­nym, gdyż kry­tyka pol­skiego wymiaru spra­wie­dli­wo­ści nie może pły­nąć tylko z wokand euro­pej­skich Try­bu­na­łów. Szkoda tylko, że takie głosy jak Pań­ski poja­wiają się rzadko i raczej wywo­łują dystan­so­wa­nie się czy­tel­ni­ków od tych obsza­rów życia spo­łecz­nego. Edu­ka­cja prawna naszego spo­łe­czeń­stwa jest na zastra­sza­jąco niskim pozio­mie, na czym zresztą żerują nie tylko kor­po­ra­cje pro­ku­ra­tor­skie, lecz rów­nież adwo­kac­kie. Uczel­niane wydziały prawa, a tro­chę ich mamy w kraju, nie powinny liczyć na efek­tywną ini­cja­tywę edu­ka­cyjną i kry­tyczną ze strony czę­sto popu­li­stycz­nie pod­cho­dzą­cych do oma­wia­nego tematu redak­cji gazet i redak­to­rów, nie mówiąc już o poli­ty­kach, samych czę­sto nie­do­uczo­nych w tym zakresie.

Prze­pra­szam, że pozwo­li­łem sobie na te powyż­sze prze­my­śle­nia, wyni­ka­jące bez­po­śred­nio z moich doświad­czeń i dozna­nych krzywd. Nie jest to abso­lut­nie próba obrony w toczą­cych się spra­wach przed sądami, w któ­rych biorę czynny udział. Tak nie­stety trak­tują moją aktyw­ność urzęd­nicy wymiaru spra­wie­dli­wo­ści, a nawet moje naj­bliż­sze oto­cze­nie. Mam już 73 lata, jestem ciężko cho­rym inwa­lidą I grupy, nie­wi­do­mym, a jed­no­cze­śnie nie jestem karany sądow­nie, mimo wie­lo­krot­nych bez­pod­staw­nych prób, mimo że ponad cztery lata łącz­nie prze­trzy­my­wany byłem w naj­ostrzej­szym wię­zie­niu, jakim jest areszt śled­czy, naj­pierw w PRL w latach 1983 – 1984, a następ­nie w latach 2000 – 2003, będąc do wyłącz­nej dys­po­zy­cji, jak rzecz, prze­stęp­czych pro­ku­ra­to­rów z Pro­ku­ra­tury Okrę­go­wej w Kra­ko­wie. Mam szczę­śliwą rodzinę i zapew­niony – choć trudny ze względu na moje kalec­two — byt na sta­rość. Nie cho­dzi mi o obronę wła­snej osoby.

Ze względu na wyjąt­kową pato­lo­gię, któ­rej przy­kła­dem jest prze­stęp­cze śledz­two pro­wa­dzone prze­ciwko mnie przez nie­kom­pe­tent­nych w spra­wach gospo­dar­czych i cho­rych men­tal­nie pro­ku­ra­to­rów Marka Wełny i Rafała Babiń­skiego, posta­no­wi­łem mimo swo­jego wieku i cięż­kiej sytu­acji zdro­wot­nej wal­czyć z tą coraz groź­niej­szą dla pol­skiej demo­kra­cji SB-cją IV RP. Wymiar spra­wie­dli­wo­ści osa­czony został roz­po­rzą­dze­niami i wytycz­nymi wcze­śniej Lecha Kaczyń­skiego a obec­nie Zbi­gniewa Zio­bro i w efek­cie obser­wu­jemy wyjąt­kową nie­po­rad­ność nie­za­wi­słych sądów, roz­pa­tru­ją­cych akty oskar­że­nia, które tak jak w moim przy­padku, są kla­sycz­nym przy­kła­dem matac­twa prokuratorskiego.

Moje prze­my­śle­nia na bazie kon­kret­nych doświad­czeń sta­ram się wyko­rzy­stać w for­mie opra­co­wań ana­li­tycz­nych na kon­kretne tematy, takie jak ‚np. :
 nisz­cze­nie legal­nego biz­nesu poprzez kry­mi­na­li­za­cję dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej,
 kara­nie bez osa­dze­nia poprzez repre­sje i matac­twa pro­ku­ra­to­rów w trak­cie śledz­twa i przed nie­za­wi­słymi sądami,
 firma w aresz­cie czyli bez­pod­stawne dewa­sta­cje pod­mio­tów gospo­dar­czych,
 pań­stwo w pań­stwie, czyli pro­ku­ra­tor­ska kor­po­ra­cja bez­kar­nych, itp.

Zamie­rzam opra­co­wa­nia te publi­ko­wać w for­mie arty­ku­łów pra­so­wych, wydaw­nictw książ­ko­wych oraz w witry­nie inter­ne­to­wej. Mam za sobą pierw­sze udane publi­ka­cje, które, przez wzgląd na moich synów, napi­sa­łem pod pseu­do­ni­mem Wik­tor Rębacz,.

Na zakoń­cze­nie pra­gnę pod­kre­ślić, że tekst Pań­skiego arty­kułu „Areszt na zamó­wie­nie” zro­bił na mnie duże wra­że­nie, jako na doświad­czo­nym czło­wieku, zna­ją­cym ten pro­blem od pod­szewki. Jest on w swej tre­ści cał­ko­wi­cie zbieżny z moimi spo­strze­że­niami i przemyśleniami.

Leszek Szlach­cic
”” 2007-08-13

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 5

  1. ryskan pisze:

    Czy­ta­łem wspo­mnianą książkę o zasa­dach bez­piecz­nego pro­wa­dze­nia biz­nesu w Pol­sce. Ale to nie jest ważne. Co się zmie­niło, że Pan Leszek posta­no­wił się zde­kon­spi­ro­wać? Już się nie boi o dzieci?

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Idzie na calosc w walce z opre­so­rami i chce wyko­rzy­stac ksiazke jako mate­rial dowo­dowy. Uklony Jan M Fijor

  3. Sławomir Staszak pisze:

    Ten list to kolejne potwie­dze­nie tego, że demo­kra­cja to sys­tem, w któ­rym pra­wie wszystko jest na niby.
    W monar­chii abso­lut­nej król po pro­stu wpro­wa­dza prawo, a sądy je reali­zują tak , jakby to robił sam władca. I jest to nor­malne i natu­ralne.
    Nato­miast w demo­kra­cji rzą­dzący poli­tycy, lawi­rują jak szczury, aby przy ist­nie­niu tzw. „nie­za­wi­sło­ści sądów”, (któ­rej nie ma nigdzie na świe­cie i nigdy nie było nawet za daw­nych cza­sów w USA) wymiar spra­wie­dli­wo­ści wyda­wał wyroki, podej­mo­wał decy­zje wedle ich mnie­ma­nia naj­lep­sze.
    W demo­kra­cji zasada „nie­za­wi­sło­ści sądów” oczy­wi­ście być musi– zawsze to jakieś marne zabez­pie­cze­nie– gdyż jeśli by jej nie było, to tak jakby sądy wyda­wały wyroki nie­obli­czal­nego schi­zo­fre­nika posia­da­ją­cego dość pokaźną kolek­cję oso­bo­wo­ści.
    Króla tyrana, wariata, można osta­tecz­nie otruć, ale nie można prze­cież wytłuc demo­kra­tycz­nej więk­szo­ści, two­rzą­cej swo­isty sztuczny i „chory umy­słowo” (jeśli można tak powie­dzieć) orga­nizm zwany „Ludem”.

  4. Mariusz pisze:

    Czy­ta­łem książkę (bar­dzo dobrą!) P.Rębacza i do dziś, po roku pra­wie od lek­tury jestem prze­ra­żony tym, jak można czło­wieka z ini­cja­tywą trak­to­wać. Nie należę do ludzi na tyle odważ­nych, aby mając rodzinę ryzy­ko­wać bycie współ­cze­snym „spe­ku­lan­tem”, czyli po pro­stu czło­wie­kiem pro­wa­dzą­cym swoje przed­się­bior­stwo, dla­tego męczę się na eta­cie w pry­wat­nej fir­mie. Jej wła­ści­ciel też musiał ją na pod­sta­wio­nego „słupa”, gdyż jest kry­mi­na­li­stą, bo poprzed­nią dzia­łal­ność zja­dły podatki. I tak dobrze, że nie sie­dzi, ale jego ofi­cjalne zarobki nie mogą prze­kra­czać kil­ku­set zło­tych, jako że resztę bie­rze komor­nik. Nie może też mieć nic na wła­sność (miesz­ka­nie, samo­chód). Podzi­wiam takich ludzi jak autor powyż­szego arty­kułu i książki. Mam zna­jo­mych w Urzę­dzie Skar­bo­wym, ZUS-ie i w Urzę­dzie Mia­sta, któ­rych punkt widze­nia jest nie­sa­mo­wi­cie uwa­run­ko­wany punk­tem sie­dze­nia – petent jest dla nich z zało­że­nia podej­rzany, dopóki nie udo­wodni swo­jej nie­win­no­ści. A to dobrzy skąd­inąd ludzie. Pozdra­wiam w tym miej­scu wszyst­kich odważ­nych, z P.Fijorem na czele.
    Mariusz

  5. Jay West pisze:

    Do dal­szych roz­wa­żań, trzeba jed­nak po pro­stu brać pod uwagę uwa­run­ko­wa­nia, że — mimo obec­nych per­tur­ba­cji — czeka nas pro­sta kon­ty­nu­acja. Tytu­łem przy­kładu „dowodu” na takie myśle­nie pole­cam: „a PiS i tak wygra
    [uka­zalo sie na: http://www.abcnet.com.pl // w Radio Pomost, USA // swkatowice.mojeforum.net

    NA POTĘGĘ CHCĄ JENO KOMISJI!
    Napi­sał Krzysz­tof Ple­chicki
    pią­tek, 17 sier­pień 2007
    DLACZEGONASI DEMOKRACITAK SIĘ BOJĄ WYBORÓW? . Odpo­wiedź na tak, jak w tytule posta­wione pyta­nie nasuwa się sama. Jeśli rze­komi „demo­kraci” boją się wybo­rów (a wybory dla Demo­kra­cji, to niczym woda dla ryby), to zapewne tylko dla­tego, że nie mają zbyt wiel­kich szans, szans — wszystko na to wska­zuje — aby je wogóle wygrać. I stąd ten wstręt do wybo­rów. (Za PRL-u, PZPR-u nie było takich dyle­ma­tów, dla naszych róż­nej maści dekla­ro­wa­nych „demo­kra­tów”). I chcą teraz opo­zy­cyjni Pano­wie Posło­wie i Panie — „tylko” róż­nych komi­sji.
    LiS ma swoje powody. Po wybo­rach zarówno Nawie­dzeni, jak i Prze­stępcy — prze­stają ist­nieć. Dosłow­nie. Do Sejmu nikt nie zamie­rza już ich kie­dy­kol­wiek wybie­rać.
    LiD ma swoje powody. Trwa kłót­nia pomię­dzy Oświe­co­nymi, ze stajni „Pro­fe­sora” a Bol­sze­wi­kami. O miej­sca na listach. Oświe­ceni tak łatwo nie odpusz­czą. Zawsze mogą obsma­ro­wać — nie­sły­chane — Olej­ni­czaka, Kali­sza czy Szmaj­dziń­skiego w „La Repub­blica” czy w New York Time­sie”. I będzie może wstyd: nie tylko Pol­ska — zła, ale jesz­cze pol­scy (?) komu­ni­ści baaaaaaar­dzo źli.
    PO ma swoje powody. Chcą przede wszyst­kim wpierw prze­pu­ścić (nie wszy­scy, Rokita np. — nie) Pre­zy­denta i Pre­miera przez różne komi­sje, wyba­to­żyć Braci „jak bure suki”, zada­jąc głu­pie, powo­do­wane zemstą pyta­nia, ode­brać im god­ność na ekra­nach TV, w ramach przy­go­to­wań do kam­pa­nii wybor­czej i w ten spo­sób uwol­nić Pol­skę od „kaczy­zmu” a sobie zapew­nić wła­dzę (tota­li­tarną, bo wła­dzę pie­nią­dza, a to to oni mają, i jak uży­wać znają). Wybory, które tak nie dawno chciała prze­cież natych­miast rze­komo Par­tia Oli­gar­chów (PO) sa jej nie w smak. Jak u Oświe­co­nych i Bol­sze­wi­ków trwa w PO spór o miej­sca na listach wybor­czych. „Demo­kra­tycz­nie” o wszyst­kim decy­duje Tusk & Sche­tyna, regiony więc się burzą. Na to reme­dium jest już: powo­ła­nie Komi­sji ŚLEDCZEJ, aby tylko uchro­nić Oli­gar­chów przed kłót­niami o miej­sca. Jesz­cze się wezmą za cepy, jak w jakiejś samo­obro­nie. Ot, Jaśnie Pań­stwo.
    Jest jed­nak waż­niej­szy powód, dla któ­rego wro­go­wie Kaczyń­skich nie chcą wybo­rów. Nie­ko­rzystne pro­gnozy wybor­cze.
    Jak wia­domo son­daże są ele­men­tem wpły­wa­nia przez Anty­lu­stra­to­rów na praw­dziwe pre­fe­ren­cje Wybor­ców. Publi­ko­wane son­daże tak róż­nią się od rze­czy­wi­sto­ści, jak praw­dziwe wyniki Wybo­rów 2005 r., od zachwy­tów nad Pre­zy­den­tem Tuskiem i Pre­mie­rem z Kra­kowa. (W bada­niach opi­nii publicz­nej w Pol­sce liczy się tylko Pol­ska Grupa Badaw­cza /PGB/, która zawsze naj­traf­niej prze­wi­dy­wała wybor­czą rze­czy­wi­stość. PGB używa wła­ści­wej dla sta­ty­styki meto­do­lo­gii prze­pro­wa­dza­nia badań a nie jakiejś bli­żej nie zna­nej Nauce… „metody tele­fo­nicz­nej”).
    Wła­śnie publi­ko­wany w poło­wie sierp­nia son­daż PGB z połowy lipca br. wska­zuje na 28% popar­cie dla PiS-u. Tym­cza­sem ja pamię­tam (bo to tylko parę tygo­dni temu) „wyniki” PiS-u typu „17%” lub „19%”. To żało­sne bajki dla tych, któ­rzy pozwa­lają się mani­pu­lo­wać Oli­gar­chom, Oświe­co­nym i Bol­sze­wi­kom. (Para­dok­sal­nie Prze­stępcy i Nawie­dzeni w tym nie uczest­ni­czą — zbyt to dla nich skom­pli­ko­wane. Wolą prost­sze roz­wią­za­nia, typu lek­tor mark­si­zmu Kacz­ma­rek na pre­miera!)
    Nadto pamię­tam empi­rycz­nie zaob­ser­wo­wany fakt, że powszech­nie bici (takim był LPR dotych­czas, póki Wódz osta­tecz­nie nie zwa­rio­wał zako­chu­jąc się w „pory­wie serca” w Lep­pe­rze) — otrzy­mują w son­da­żach zwy­kle dobrych kilka punk­tów pro­cen­to­wych mniej, bo to zwy­kle wstyd i strach przy­zna­wać się miłym ankie­ter­kom do powszech­nie znie­na­wi­dzo­nych i ata­ko­wa­nych. Te kilka punk­tów i następne kilka punk­tów uzy­ska­nych z roz­padu elek­to­ratu LPR i Samo­obrony, z fia­ska LiS-a po mariażu Świę­tosz­ko­wa­to­ści z Roz­pu­stą, Bez­den­nej Głu­poty z Kna­jac­kim Spry­tem, etc. — doda PiS-owi nie­złą sumkę do osta­tecz­nego wyniku.
    Na uzy­ska­nie przez PiS — jak sądzę — wyniku wybor­czego pomię­dzy 40% a 50% złożą się także takie sprawy, jak:
     – kon­se­kwentna walka z korup­cją;
     – likwi­da­cja komu­ni­stycz­nej spół­dziel­czo­ści i „miesz­ka­nia za zło­tówkę” dla milio­no­wych mas;
     – bez­pre­ce­den­sowy wzrost gospo­dar­czy i rady­kalny spa­dek bez­ro­bo­cia;
     – nawet takie dro­bia­zgi, jak parę zlo­tych co mie­siąc dla każ­dego pra­cu­ją­cego po zmniej­sze­niu składki zdro­wot­nej (już odczu­walne);
     – zmniej­sze­nie defi­cytu budże­to­wego o 10 miliar­dów PLN do końca roku;
     – sza­cu­nek dla Pol­ski w świe­cie i twarda obrona inte­re­sów naro­do­wych przez rząd RP;
    Itp., itd.
    Dla­tego „demo­kraci” nie chcą żad­nych wybo­rów, bo oni nic nie osią­gneli. I nic nie potra­fią Pol­sce dać, może oprócz 20 zło­tych dla bied­nych i 20 tysiecy zło­tych dla boga­czy — przy oka­zji np. „reformy podatków”.

    TYLKO PIS!
    Krzysz­tof Ple­chicki ” [koniec cytatu]

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*