Ludzie prawicy

Inwi­gi­la­cja pra­wicy? Jakiej pra­wicy? A gdzie my w Pol­sce mamy pra­wicę? A zresztą…

Seman­tyka

Inwi­gi­la­cja pra­wicy, dzięki kon­se­kwent­nej posta­wie braci Kaczyń­skich i PiS, uro­sła do rangi zbrodni, porów­ny­wal­nej nawet z mor­dem. I każdy uczciwy Polak mógłby się od biedy z taką tezą zgo­dzić, gdyby cho­dziło o inwi­gi­lo­wa­nie pra­wicy w okre­sie PRL.
Napi­sa­łem: „mógłby”, gdyż w świe­tle tego co się wyda­rzyło potem, czyli po znie­sie­niu PRL w 1989 roku, sprawa nie jest wcale jed­no­znaczna. O ile w latach 1944 – 1989 pra­wicą był każdy, kto nie było lewicą, czyli PZPRSDZSL, o tyle póź­niej pra­wica coraz bar­dziej zaczęła przy­po­mi­nać lewicę, upo­dab­nia­jąc się wręcz do niej po wybo­rach 2005 roku. Nie bez powodu na jed­nej z kon­fe­ren­cji par­tyj­nych SLD, pro­mi­nentny dzia­ła­cza tej par­tii, Jerzy Jaskier­nia, ubo­le­wał nad tym, że „PiS skradł nam płasz­czy­znę poli­tyczną”. A więc „pra­wi­co­wość” nie jest wcale poję­ciem pre­cy­zyj­nym. Rząd Hanny Suchoc­kiej, któ­remu zarzuca się zbrod­nię inwi­gi­la­cji pra­wicy, był także rzą­dem pra­wi­co­wym. Jeśli ktoś nie wie­rzy, niech się­gnie po prasę z 1992 roku, z okresu zwia­sto­wa­nia wła­dzy Unii Wol­no­ści.
Za pra­wi­co­wych uważa się zarówno Hitlera, Le Pena, Kuro­nia, jak i Pino­cheta, jak i panów: Mazo­wiec­kiego, Olszew­skiego, Wrzo­daka i braci Kaczyń­skich. A prze­cież w tej grupce, tylko Pino­chet od biedy mógłby ucho­dzić za zwo­len­nika pra­wicy, czyli czło­wieka, który (już po zakoń­cze­niu prze­wrotu) opo­wie­dział się jed­nak za wol­no­ścią gospo­dar­czą i libe­ra­li­zmem. Reszta wymie­nio­nych to zwo­len­nicy socja­li­zmu, czyli sil­nego i soli­dar­nego pań­stwa, czu­wa­ją­cego nad każ­dym kro­kiem oby­wa­tela. Śle­dze­nie takiej pra­wicy, z punktu widze­nia inte­resu ludzi miłu­ją­cych wol­ność, mogłoby być wcale mądrym pocią­gnię­ciem.
Jeśli już trzy­mać się sztywno seman­tyki, to w oma­wia­nym okre­sie mie­li­śmy, co naj­wy­żej, do czy­nie­nia z inwi­gi­la­cją opozycji.

W służ­bie narodu

Inwi­gi­la­cja, a więc tajne śle­dze­nie kogoś – zwłasz­cza wroga, prze­ciw­nika lub rywala – to pod­sta­wowy śro­dek z arse­nału służb spe­cjal­nych i sil­nego pań­stwa. Każdy reali­sta powi­nien zarzut o inwi­gi­la­cji pra­wicy skwi­to­wać wzru­sze­niem ramion. Chcemy służb spe­cjal­nych? To mamy tego kon­se­kwen­cje. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Wpraw­dzie prawo wymaga, aby taj­niacy uzy­ski­wali na inwi­gi­la­cję zezwo­le­nie od sądu, ale nawet dziecko wie, że inwi­gi­lują bez zezwo­le­nia. Tak się dzieje w Niem­czech, w Bel­gii, we Fran­cji, w Danii, w Szwaj­ca­rii, a ostat­nio nawet w USA. Zresztą z uzy­ska­niem zgody sądu, a nawet par­la­mentu nie ma więk­szego pro­blemu. Sądy bry­tyj­skie czy holen­der­skie wydają takich zezwo­leń setki, zaś kon­gres ame­ry­kań­ski pozwo­lił w maje­sta­cie prawa inwi­gi­lo­wać tele­fony i pocztę milio­nów oby­wa­teli; wszystko – rzecz jasna — w tro­sce o szcze­gólne bez­pie­czeń­stwo kraju.
W kraju tak sko­rum­po­wa­nym, o tak dys­po­zy­cyj­nym wymia­rze spra­wie­dli­wo­ści jak Pol­ska, uzy­ska­nie zezwo­le­nia na śle­dze­nie kogoś to pikuś. Wystar­czy podać mniej lub bar­dziej uza­sad­niony zarzut, by młody sędzia czy wręcz ase­sor wyra­ził na to zgodę. Zamyka się u nas nie­win­nych ludzi na lata za ski­nie­niem pal­cem pro­ku­ra­tora, jaki pro­blem pozwo­lić ich śle­dzić. Inwi­gi­la­cja jest wpi­sana we współ­cze­sny sys­tem demo­kra­cji opie­kuń­czej i choć nie jest to ani miłe, ani pożą­dane, to jed­nak ist­nieje i to za zezwo­le­niem miło­ści­wie nam rzą­dzą­cych.
Wra­ca­jąc do śle­dze­nia pra­wicy.
Śle­dze­nie pra­wicy jest takim samy prze­stęp­stwem jak śle­dze­nie lewicy, cyga­ne­rii, anar­chi­stów, ludo­wców i duchow­nych. Tym bar­dziej, że nawet naj­wy­bit­niej­szym oby­wa­te­lom zda­rzają się chwile sła­bo­ści i robią głup­stwa, o któ­rych – w tro­sce o bez­pie­czeń­stwo narodu – służby wie­dzieć chcą (powinny?). Taką funk­cję pełni cho­ciażby, powo­łane przez rząd Kaczyń­skiego, Cen­tralne Biuro Antykorupcyjne.

Drugi poli­czek

Jestem prze­ko­nany, że w całej tej spra­wie inwi­gi­la­cji cho­dzi raczej o zemstę Jaro­sława i Lecha Kaczyń­skich i ich kole­gów, niż o rze­telne uka­ra­nie spraw­ców zagro­że­nia lub zadość­uczy­nie­nie czy­jejś krzyw­dzie. Oskar­że­nia te, dodat­kowo, kom­po­nują się zgrab­nie w trwa­jący od mie­sięcy kry­zys par­la­men­tarny. Tym­cza­sem.… Wszystko dobre, co się dobrze koń­czy – mawiał poeta.
Inwi­gi­la­to­rzy są dziś out, to inwi­gi­lo­wani mają wła­dzę. Czyż to nie wystar­cza­jąca satys­fak­cja!? Można wpraw­dzie zało­żyć, że bez inwi­gi­la­cji Kaczyń­scy byliby przy­wód­cami wcze­śniej, ale tego nie wia­domo. Lewica, która rzą­dziła przed PiS i to dwu­krot­nie, też była podobno inwi­gi­lo­wana przez p. Lesiaka.
Wygrany powi­nien zdo­być się na gest wyro­zu­mia­ło­ści i pobłaż­li­wość, tym bar­dziej, że cała ta inwi­gi­la­cja była żało­sna. Z pro­cesu płk. Lesiaka wynika, że brało w niej udział od 4 – 6 nie­zdar­nych agen­tów, któ­rzy: niczego nie zna­leźli, nikomu nie zro­bili krzywdy, co wię­cej wkrótce ich prze­ło­żony, czyli rząd p. Suchoc­kiej, upadł. O tym, że nie doszło do żad­nej pro­wo­ka­cji świad­czy cał­ko­wite zanie­cha­nie koja­rze­nia braci Kaczyń­skich z afe­rami Tele­grafu czy FOZZ. Jest więc zbrod­nia, nie ma ofiary.
Skoro więc – jak mówi pre­mier Kaczyń­ski – inwi­gi­lo­wani oka­zują dobro­dusz­ność wobec głów­nej wino­waj­czyni, Hanny Suchoc­kiej i nie usu­wają ją z amba­sa­dury w Waty­ka­nie, czyż nie lepiej mach­nąć ręką na szafę, na Lesiaka, na Mio­do­wi­cza, Rokitę i zapo­mnieć wiel­ko­dusz­nie o czymś co zda­rzyło się wiele lat temu; co nikomu do niczego nie słu­żyło; nikogo nie skrzyw­dziło; jest nie do udo­wod­nie­nia, a tym bar­dziej do ska­za­nia? A co gor­sza, kosz­tuje podat­nika miliony zło­tych w postaci bez­sen­sow­nie wyda­nych kosz­tów poli­cyj­nych i sądo­wych!
Taki gest popra­wiłby Kaczyń­skim i PiS noto­wa­nia o co naj­mniej 20 proc. Świat by spoj­rzał na nich i na Pol­skę ina­czej. Tym bar­dziej, że byłaby to postawa godna praw­dzi­wego kato­lika, któ­remu Pismo Święte naka­zuje nie tylko miło­sier­dzie i wyba­cze­nie, ale domaga się wręcz nasta­wie­nia dru­giego policzka!
Jeśli już chcemy, aby rząd nie inwi­gi­lo­wał pra­wicy, zli­kwi­dujmy służby które inwi­gi­lują wszyst­kich oby­wa­teli. Do tego potrzebna jest jed­nak sku­teczne zmniej­sze­nie opre­syj­no­ści pań­stwa i posta­wie­nie na wol­ność i libe­ra­lizm. Mści­wość nie jest dobrym doradcą ani w życiu codzien­nym, ani w poli­tyce. Zemsta – jeśli już — jest roz­ko­szą bogów, a nie ludzi…prawicy.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-10-22

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 11

  1. Sławomir Staszak pisze:

    W związku ze zbli­ża­ją­cymi się wybo­rami sma­mo­rzą­do­wymi, byłem na deba­cie pre­zy­denc­kiej (w Szcze­ci­nie), na któ­rej był tylko p. Pie­chota (SLD) i p. Krzy­stek (PO)… Na początku p. Pie­chota oznaj­mił wszyst­kim, że mamy już wolny rynek, a póź­niej przez całą godzinę bre­dził razem ze swoim kontr­kan­dy­da­tem o niczym innym, tylko o cen­tral­nym pla­no­wa­niu. Róznice mię­dzy nimi były zupeł­nie nie­istotne. Dziwne, że nie należą do jed­nej par­tii.
    Na koniec kan­dy­dat SLD orzekł, że naj­wię­cej w kwe­stii regu­la­cji wol­nego rynku ma do powie­dze­nia pre­zy­dent mia­sta– Jeśli wolny rynek można regu­lo­wać, to można go rów­nież tak wyre­gu­lo­wać, aby przy­po­mi­nał wcze­snego Gomułkę– Jeśli ktoś tego nie rozu­mie, to naj­praw­do­po­dob­niej zna­lazł się na tej stro­nie przy­pad­kowo. Zafał­szo­wa­nie pojęć przez lewicę jest nie­praw­do­po­dobne.
    To samo doty­czy pojęć: pra­wica, kapi­ta­lizm, spra­wie­dli­wość, wol­ność, własność…itd.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Zadna pol­ska par­tia (procz UPR) tego nie rozu­mie, zadna! PiS nalezy do czo­lowki ugru­po­wan, ktore uwa­waja, ze czlo­wiek jest glupi i bez poli­ty­kow sobie nie pora­dzi. Takie mysle­nie swiad­czy o kom­plet­nym nie­zro­zu­mie­niu natury ludz­kiej, albo o… nie­uczci­wo­sci. Czo­lem Jan M Fijor

  3. kimjestjohngalt pisze:

    Jeśli już chcemy, aby rząd nie inwi­gi­lo­wał pra­wicy, zli­kwi­dujmy służby które inwi­gi­lują wszyst­kich obywateli”

    Wtedy przejda do czar­nej strefy… cie­kawe jak mozna nazwac strefe ich obec­nego dzialania.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Cho­dzi o zmniej­sze­nie domeny pan­stwa na rzecz wol­no­sci ludzi. Mniej pan­swta, wie­cej rynku. Uklony Jan M Fijor

  5. Mariusz Wiącek pisze:

    Prze­waż­nie zga­dzam się z panem Janem Fijo­rem — tym razem pozo­stanę w opo­zy­cji. Czy to że ktoś nie­zdar­nie zabrał się do prze­stęp­stwa np skoku na bank z pomocą kilku fajt­ła­pów to jest to mniej­sze prze­stęp­stwo? Ponadto Jan Maria Rokita idzie w „zaparte”. Nie widzi nic złego w tym co robił. Zga­dzam się z panem że libe­ra­li­za­cja gospo­darki jest lekar­stwem, tylko czy PO z Rokitą Tuskiem jest pana­ceum na nasze bolączki śmiem wątpić.

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Ja nie twier­dze, ze alter­na­tywa jest Robita czy PO, lecz tylko to, ze PiS nie jest alter­na­tywa. Dla­czego pisze nega­tyw­nie o PiS? Bo w oczach naiw­nych ucho­dzi za wybawce. Nic z tego. Co do korup­cji czy innych wypa­czen, poja­wia sie z row­nym nate­ze­niem, co w przy­padku innych ugr­po­wan (UW, SLD etc.) z chwila wzmoc­nie­nia PiS i ich ide­olo­gii sil­nego pan­stwa. Dla Pol­ski alter­na­tywa jest wie­cej wol­no­sci, a nie mniej. Uklony Jan M Fijor

  7. Mateusz Nieznański pisze:

    A kto? Niech Pan udo­wodni praw­dzi­wość rów­na­nia Kaczyński+Lepper+Giertych = wolny rynek

  8. Mariusz Wiącek pisze:

    Wadą Kaczyń­skiego jest socja­lizm. Nie twier­dzę że obecna koali­cja wpro­wa­dzi wolny rynek. Nato­miast jestem prze­ko­nany że na równi z socja­li­zmem blo­kuje go korup­cja, układy oraz sitwy.

  9. John Galt pisze:

    Panie Fiorj.Dla Pol­ski alter­na­tywa jest nie tylko akcep­to­wa­nie wol­no­sci, ale, przede wszyst­kim, naucza­nie wol­no­sci. Naucza­nie na czym wolny rynek polega tj. kapi­ta­lizm. Slo­wem potrzeba Pol­sce edu­ka­to­row na czym wla­snie moral­nosc polega, a w niej na czym polega moral­nosc kapi­ta­li­zmu, w kto­rym kro­luje moral­nosc dba­nia o samego sie­bie tj. moral­nosc zdro­wego ego­izmu. Jed­nak sob­ko­stwo, ego­izm jest w Pol­sce tak przez pro­pa­gande reli­gijna, czy raczej moral­nosc reli­gijna pote­piane i wyko­rze­niane od ist­nie­nia chrze­sci­jan­stwa, jak row­niez taka moral­nosc jest pote­piana, wysmie­wana przez wszel­kiego rodzaju komu­ni­stow, socja­li­stow i socjaldemokratow.Nawet Pan, stara sie edu­ko­wac publico, i bro­nic kapi­ta­lizm na grun­cie mil­low­skiego tj. socja­li­stycz­nego ega­li­ta­ry­zmu, twier­dzac, ze kapi­ta­lizm jest dobry bo „zapew­nia naj­wie­cej, dla jak naj­wiek­szej ilo­sci”. I to jest prawda, ale bro­nie­nie kapi­ta­li­zmu na takich socja­li­stycz­nych (ega­li­ta­ry­styczny i amo­ral­nych) prze­slan­kach pro­wa­dzi w urze­dach do naj­roz­niej­szego rodzaju nad­uzyc i sza­chrajstw, jak w „Ani­mal Farm” gdzie jest row­nosc i wiek­sza row­nosc dla swin przy kory­cie. A prze­ciez nie cho­dzi w kapi­ta­li­zmie o moral­no­sci nie­row­no­sci. Moral­nosc spra­wie­dli­wego podzialu dobr jest kon­cep­tem prze­gra­nym i zupel­nie nie­spra­wie­dli­wym, bo sprze­ci­wia sie Natu­rze Czlo­wieka. Row­nosc, a i owszem, ale wobec rozum­nie spre­cy­zo­wa­nego prawa. Jed­nak posta­raj sie to Pan wytlu­ma­czyc ksie­dzu, bisku­powi czy papie­zowi i ich stad­ni­nom, to Pana oleja i wysmieja. Von Mises row­niez stara sie bro­nic kapi­ta­lizm na prze­slan­kach, ze kapi­ta­lizm likwi­duje glod i ze naj­wie­cej pro­du­kuje do koryta dla jak naj­wiek­szej ilo­sci geb do kon­su­mo­wa­nia. Bez wzgledu jak brzu­chy pelne, to wystar­czy, ze wyj­dzie drze­miaca banda wsze­la­kiej masci mar­ski­stow, czy socjal-demokratow i zacznie wma­wiac ludziom, ze kapi­ta­li­sta Pan Fijor ma Lexusa, a reszta jez­dzi tylko tanimi Fia­tami. I zaraz na takie hor­se­shit nabie­rze sie cala Europa, a szcze­gol­nie Pol­ska, nie wspo­mi­na­jac juz o Rosji, czy Bia­lo­rusi. Naucza­nie wla­sci­wej moral­no­sci (nie rozu­mia­nej tak jak Dul­skiej) to wiel­kie wezwa­nie przed kapi­ta­li­zmem, a w szcze­gol­no­sci przed pol­skim. Tylko, ze ja, jak na razie, to nie widze zadnego wla­sci­wego edu­ka­tora na pol­skim etycznym,moralnym i poli­tycz­nym hory­zon­cie. A moral­nosc slabo spre­cy­zo­wa­nego kapi­ta­li­sty jakim jest Pan Fijor, zala­twi pierw­sze lep­sze kro­pi­dlo, goral­skiego klechy.

  10. Mariusz Wiącek pisze:

    Sza­nowny panie Janie, czy zawarłby pan sojusz z SLD celem likwi­da­cji podatku VAT?

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Gdyby w SLD byli ludzie, kto­rzy chca zli­kwi­do­wac VAT ozna­cza­loby to, ze jest to grupa imi­ta­torw UPR, a tych bym zaak­cep­to­wal. Mnie nazwy nie inte­re­suja, tylko pro­gramy. W Pol­sce wszyst­kie par­tie sa pro-socjalistyczne, stad przy pozor­nej roz­nicy agend poli­tycz­nych, zmie­rzaja do tego samego celu. UP, SLD szyb­ciej, PiS wol­niej. Jaki to cel? Faszyzm, tota­li­ta­ryzm, komu­nizm. Innej drogi dla tego typu mysle­nia nie ma. Lad­nie to opi­suje Mises w Eko­no­mii i Poli­tyce, a takze Hayek w Dro­dze do znie­wo­le­nia. Z przy­kro­scia nie zga­dzam sie z pan­skim opty­mi­zmem. Jan M Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts