Na straży prawa

      Poli­cjant, który pod koniec maja b.r. zastrze­lił pod Sta­dio­nem (nomen omen) Naro­do­wym nige­ryj­skiego han­dla­rza tłu­ma­czył się dzia­ła­niem w ramach wyż­szej koniecz­no­ści. Rzecz­nik sto­łecz­nej poli­cji oświad­czył na ante­nie TOK FM, że tą wyż­szą koniecz­no­ścią, która stała się przy­czyną inter­wen­cji poli­cjanta, w wyniku któ­rej 36. letni Nige­ryj­czyk stra­cił życie, był obo­wią­zek prze­strze­ga­nia prawa. Zmarły han­dlarz, jak go okre­śla poli­cja, zaj­mo­wał się bowiem „han­dlem nie­le­galną odzieżą”. Nie wiem na czym polega nie­le­gal­ność odzieży, ale pol­skie prawo fakt ten na pewno pre­cy­zuje. Trudno zatem, by strze­gący prawa i bez­pie­czeń­stwa oby­wa­teli, pol­ski poli­cjant, prze­szedł nad nie­le­gal­no­ścią odzieży do porządku dziennego.

        Przez dwa lata cią­gał mnie urząd skar­bowy po sądach za to, że nie zło­ży­łem na czas dekla­ra­cji VAT. Nie ważne było to, że spóź­nie­nie podyk­to­wane było bra­kiem odpo­wied­nich for­mu­la­rzy; że to pań­stwo było mi winne pie­nią­dze, a nie ja pań­stwu, w związku z czym, opóź­nie­nie dzia­łało na korzyść mini­ster­stwa finan­sów i fiskusa; że dekla­ra­cję zło­ży­łem dobro­wol­nie, bez pona­gleń, że urząd skar­bowy odkrył moje prze­stęp­stwo w 3 lata po jego doko­na­niu. Liczyło się tylko prawo, na straży któ­rego urząd skar­bowy i sądy stoją.

        Cho­dziło o 100 zł grzywny, któ­rej nie zgo­dzi­łem się zapła­cić, uznaw­szy logicz­nie, że kara ta nie ma sensu, choćby dla­tego, że nie doszło do prze­stęp­stwa, bo nie ma poszko­do­wa­nego. Jed­nakże prawo mówi kate­go­rycz­nie, że dekla­ra­cję składa się do 20 dnia mie­siąca, a nie póź­niej. I oni tego prawa strzegą. Skutki tej ochrony prawa są prze­ra­ża­jące. Tylko w mojej spra­wie odbyło się 9 roz­praw, w tym dwie ape­la­cyjne, musia­łem wziąć adwo­kata, byłem badany przez bie­głego psy­chia­trę, do tego docho­dzi kore­spon­den­cja, dojazdy, par­kingi, zaświad­cze­nia, czas, świad­ko­wie etc. Wszystko po to, by po dwóch latach gehenny sprawa została umo­rzona z powodu przedawnienia.

        Od paru tygo­dni usi­łuję pod­dać swój samo­chód prze­glą­dowi tech­nicz­nemu i nie mogę. Tym razem na straży prawa stoją pra­cow­nicy sta­cji kon­troli pojaz­dów, któ­rym nie podoba się mój zbior­nik na gaz, a ści­ślej zaświad­cze­nie stwier­dza­jące, że zbior­nik jest legalny. Otóż, zaświad­cze­nie to wydano w trzech języ­kach: po litew­ski, wło­sku i angiel­sku, stwier­dza to co widać; jakiej pojem­no­ści jest zbior­nik, jaki jest jego numer, nazwa pro­du­centa i data pro­duk­cji. Nie­stety, nie stwier­dza tego w języku pol­skim, a wszyst­kie inne języki są dla inspek­to­rów sta­cji kon­troli podej­rzane. Nawet liczby muszą być po pol­sku – powie­dział mi jeden z inspek­to­rów. Pomi­ja­jąc sam sens obo­wiąz­ko­wych prze­glą­dów stanu tech­nicz­nego samo­cho­dów, taka straż to nie tylko ból głowy, to dodat­kowy podatek.

     Poli­cjant, który w obro­nie pań­stwa i prawa jest w sta­nie bez więk­szych wahań zastrze­lić czło­wieka za to, że han­dluje „nie­le­galną odzieżą”, nie potrafi zlo­ka­li­zo­wać sprawcy kra­dzieży mie­nia pry­wat­nego, mimo iż posiada jego nazwi­sko, adres, numer tele­fonu, adres inter­ne­towy i dowody prze­stęp­stwa. Sędzia z tak ogromną deter­mi­na­cją chroni inte­resu skarbu pań­stwa, że naraża je na straty prze­kra­cza­jące wie­lo­krot­ność ewen­tu­al­nej kary. Z podobną bez­myśl­no­ścią, a może bez­względ­no­ścią działa pra­cow­nik sta­cji kon­troli pojaz­dów, który zapo­mina, że ma prze­cież kon­tro­lo­wać pojazdy a nie doku­menty i prze­pisy prawa

      Ta pozorna dba­łość o prawo to pre­tekst pro­wa­dzący do bez­pra­wia. Spra­wie­dli­wość oparta na bez­myśl­nej lite­rze prawa staje się zwy­kłą zemstą. Zaś życie w takich warun­kach to pie­kło.       Czy trudno się potem dzi­wić, że osa­czony przez mści­cieli, i zdez­o­rien­to­wany naród domaga się, aby do prawa dodać także spra­wie­dli­wość, choć to prze­cież powinny być synonimy.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 1

  1. ZQW pisze:

    No cóż , nasza pol­ska rze­czy­wi­stość. Jakość pracy pol­skich urzę­dów i ich przy­ja­zność dla oby­wa­teli jest pora­ża­jąca. Co wię­cej wynika z głu­pich , nadę­tych prze­pi­sów. Jeżeli ktoś nie musi nie powi­nien mieć jakich­kol­wiek kon­tak­tów z pol­skimi urzę­dami i urzęd­ni­kami. Z chwilą wej­ścia do UE współ­praca z pol­skimi cel­ni­kami stała się dobro­wolna i każdy kto ceni swój czas i pie­nią­dze omija je z daleka doko­nu­jąc odpraw cel­nych poza Pol­ską. W Ham­burgu nikt nie wymaga uwie­rzy­tel­nio­nych tłu­ma­czeń z angiel­skiego , cer­ty­fi­ka­tów zgod­no­ści tech­nicz­nej czy innych doku­men­tów „nie­zbęd­nych” dla pol­skich urzęd­ni­ków. Kilka dni temu były mini­ster Barszcz udzie­lił jakiejś gaze­cie wywiadu , gdzie opi­sy­wał , że wszel­kie jego wysiłki nie mogły się prze­bić , bo jakaś pani Grzyb — urzęd­niczka niskiego szcze­bla była prze­ciw ( podaję linka : http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7954427,Walec_drogowy__czyli_kto_tu_wlasciwie_rzadzi.html?as=2&startsz=x ) . Mnie oso­bi­ście wydaje się , że z tym co Pan opi­sał po pro­stu musimy się pogo­dzić. Po pro­stu więk­szość z nas lubi takie pań­stwo jakie jest , a wynika to z naszego cha­rak­teru naro­do­wego. Nie należy mieć złu­dzeń , że Polacy to ludzie , marzący o nowo­cze­snym , przy­ja­znym oby­wa­te­lom , pań­stwie. Polacy — to men­talny skan­sen nowo­cze­snego świata i tak już zosta­nie , przy­naj­mniej za naszego życia.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*