Na zakupy do USA

Tra­cący na war­to­ści dolar, rosnąca siła nabyw­cza pol­skiej waluty, a przede wszyst­kim panu­jąca nad Wisłą dro­ży­zna zachę­cają coraz więk­szą liczbę Pola­ków do wyjazdu na zakupy do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Na ame­ry­kań­skim rynku ceny więk­szo­ści dóbr – w tym wyro­bów impor­to­wa­nych do USA z Pol­ski (sic!) — są od 20 do 80 pro­cent niż­sze niż u nas.

Naj­więk­szym zain­te­re­so­wa­nie domo­ro­słych impor­te­rów cie­szą się nie­wąt­pli­wie samo­chody, które – nawet po uwzględ­nie­niu podatku VAT, opłat cel­nych, podat­ków i innych hara­czy – są od 30 – 50 pro­cent tań­sze niż w Pol­sce. Szcze­gól­nie tanie są marki luk­su­sowe; mer­ce­des, lexus, audi, bmw etc. Zwra­cam jed­nak uwagę, że ame­ry­kań­ska moto­ry­za­cja – cho­ciażby ze względu na niż­szą od pol­skiej (o połowę) cenę paliw i duże odle­gło­ści – bazuje na sil­ni­kach o dużej pojem­no­ści oraz auto­ma­tycz­nych skrzy­niach bie­gów, co prze­kłada się na sto­sun­kowo wysoki koszt eks­plo­ata­cji. Ponadto, pojazdy o pojem­no­ści poni­żej 2 litrów podro­żały w ciągu ostat­nich 2 mie­sięcy o 40 pro­cent. Dodat­ko­wym obcią­że­niem dla impor­tera są koszty trans­portu, które w dużych ośrod­kach polo­nij­nych (Nowy Jork, Chi­cago) się­gają od 1500 – 2200 dola­rów za pojazd. Przy wysyłce auta do Wiel­kiej Bry­ta­nii, Irlan­dii lub Nie­miec można koszt ten zre­du­ko­wać o 25 pro­cent. Więk­szość ame­ry­kań­skich firm spe­cja­li­zu­ją­cych się w trans­por­cie do Pol­ski zna­leźć można na Inter­ne­cie. Można, a nawet warto się tar­go­wać.
USA nie ma podatku VAT, ist­nieje jed­nak poda­tek od sprze­daży (sales tax), się­ga­jący w nie­któ­rych sta­nach (np. Nowy Jork) 10 pro­cent ceny zaku­pio­nego towaru lub usługi. W przy­padku samo­chodu można jed­nak tego podatku nie pła­cić, dekla­ruje u dealera, że pojazd zosta­nie natych­miast wywie­ziony zagra­nicę. Więk­szość deale­rów żąda danych firmy trans­por­to­wej, która wywie­zie samo­chód z terenu USA.
Kupno samo­chodu można połą­czyć z wycieczką po Ame­ryce. Jed­nakże wymaga to posia­da­nia tym­cza­so­wej reje­stra­cji pojazdu, wyda­wa­nej u dealera na okres do jed­nego mie­siąca. Otrzy­ma­nie jej wiąże się z koniecz­no­ścią zapła­ce­nia podatku od sprze­daży. Odzy­ska­nie go póź­niej nie jest moż­liwe.
Wyjąt­kowo tanie są w Sta­nach Zjed­no­czo­nych kosme­tyki i mar­kowe ciu­chy. Trzeba jed­nak wie­dzieć, gdzie je kupić. Sławne sklepy (Sax Fifth Ave­nue, Neu­man Mar­cus, Lord and Tay­lor, Eddie Bauer czy mar­kowe butiki) cenią się wysoko. Jed­nakże pro­dukty wszyst­kich świa­to­wych desi­gne­rów zna­leźć można w tzw. skle­pach dys­kon­to­wych (disco­unt sto­res), fabrycz­nych (fac­tory outlet) albo likwi­da­cyj­nych (close-out). Do naj­bar­dziej zna­nych pla­có­wek tego typu należą: Mar­shall, TJ Maxx, Macy’s, Tar­get, Bur­ling­ton, SYMS etc. Wszyst­kie one znaj­dują się na tere­nie więk­szo­ści wiel­kich cen­trów han­dlo­wych. Dobrym prze­wod­ni­kiem jest tu rów­nież Inter­net.
Osob­nym zja­wi­skiem zaku­po­wym jest mia­sto Nowy Jork, a zwłasz­cza słynna ulica Broad­way, gdzie panu­jące ceny mogą przy­pra­wić o zawrót głowy, szcze­gól­nie gdy cho­dzi o kosme­tyki, buty czy biżu­te­rię. Za fla­ko­nik mar­ko­wych per­fum, na Broadway’u, kilka prze­cznic od Times Squ­are, płaci się od 50 do 70 pro­cent mniej niż w Pol­sce. Szminka czy błysz­czyk Lancome’a kosz­tuje tylko mini­mal­nie wię­cej niż u nas.….dobra pasta do zębów. Moja sąsiadka z samo­lotu twier­dziła, że na pię­ciu bute­lecz­kach per­fum Cha­nell plus dwie torebki od Luis Vit­ton (albo dwie pary butów) zara­bia tyle, ile kosz­tuje bilet lot­ni­czy w obie strony. A pro­pos, mimo wyso­kiej ceny ben­zyny, bilety lot­ni­cze za Wielką Wodę są sto­sun­kowo tanie. Jest to zasługa uwol­nie­nia kon­ku­ren­cji nad Atlan­ty­kiem.
Rewe­la­cyj­nie tanie są apa­raty foto­gra­ficzne, zegarki, kamery, sprzęt kom­pu­te­rowy i elek­tro­nika. Kupuje się je za połowę ceny euro­pej­skiej. O ile jed­nak ame­ry­kań­ska wer­sje apa­ra­tów Olym­pus, czy Nikon, albo zegar­ków Tagheur, Seiko lub Rolex nie róż­nią się zbyt­nio od wer­sji euro­pej­skich, o tyle sprzęt zasi­lany prą­dem elek­trycz­nym jest już zupeł­nie inny. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych inne są gniazdka, wtyczki, a także napię­cie i czę­sto­tli­wość prądu elek­trycz­nego. Można, co prawda, posłu­żyć się trans­for­ma­to­rem, ale w przy­padku urzą­dzeń wyso­kiej jako­ści obniża to jakość sprzętu.
Lap topy czy note-booki kosz­tują mniej niż połowę tego co w Pol­sce, trzeba jed­nak pamię­tać, że zamiesz­czony w nich sys­tem ope­ra­cyjny i inny software są w wer­sji angiel­sko­ję­zycz­nej. Fakt zakupu kom­pu­tera zagra­nicą może być powo­dem do dys­kwa­li­fi­ka­cji (przez zło­śli­wego mecha­nika) jego gwa­ran­cji na tere­nie Pol­ski. Dla osoby wpraw­nej w infor­ma­tyce nie jest to jed­nak żadna prze­szkoda.
Uwaga na iphony, które są nadal świa­to­wym prze­bo­jem. Zadzi­wia­jący mar­ke­ting firmy Apple spra­wił, że naby­cie ich jest sza­le­nie trudne. Można bez pro­blemu kupić iphon, wyku­pu­jąc usługę tele­fo­nii komór­ko­wej w fir­mie AT&T na co naj­mniej rok, pod warun­kiem, że ma się dobrą histo­rię kre­dy­tową, kiedy jed­nak chce się kupić samo urzą­dze­nie, sprze­da­jący sto­sują swego rodzaju cen­zurę. Primo, aby je kupić trzeba miesz­kać w USA, co potwier­dzane jest posia­da­niem ame­ry­kań­skiego prawa jazdy; secundo, iphon można kupić tylko na ame­ry­kań­ską kartę kre­dy­tową; ter­tio, wymaga się przy tym oświad­cze­nia, że sprzęt nie będzie eks­por­to­wany do Europy; quarto, kupuje się urzą­dze­nie w postaci zako­do­wa­nej. Apple zro­biła z ipho­nami istny cyrk, zwłasz­cza (a może wła­śnie dla­tego?) że na rynku jest kilka innych marek (Sam­sung, Black­Berry), peł­nią­cych te same funk­cję, tań­szych i które można kupić bez pro­blemu.
Ostat­nim prze­bo­jem eks­por­to­wym z USA do Pol­ski są…materiały budow­lane. Wysyła się już wszystko: od wypa­sio­nych jacuzzi, poprzez wyszu­kane sys­temy do kli­ma­ty­za­cji, na cemen­cie, far­bach i…cegłach koń­cząc. Ame­ry­kań­skie drzwi z peł­nego drewna kosz­tują 20 pro­cent tego, co w Pol­sce, cena farby to jedna czwarta ceny pol­skiej, to samo arma­tura czy gla­zura. Kry­zys na rynku nie­ru­cho­mo­ści spra­wia, że ceny mate­ria­łów budow­la­nych wciąż spa­dają. Zda­niem zawo­do­wego archi­tekta, budu­jąc dom z mate­ria­łów made in USA oszczę­dzamy ok. połowę kosz­tów.
Jeśli nawet ktoś nie lubi mie­szać waka­cji z zaku­pami, to i tak pole­cam spa­cer po ame­ry­kań­skich skle­pach. Jest to wielce poucza­jąca lek­cja do czego pro­wa­dzi silna kon­ku­ren­cja i wol­ność gospo­dar­cza. Tym bar­dziej, że dzięki tejże kon­ku­ren­cji bilet z Okę­cia do Chi­cago kosz­tuje nie­wiele wię­cej niż z War­szawy do Wro­cła­wia czy Gdań­ska, pań­stwo­wym, mono­po­li­stycz­nym LOT-em.

Jan M. Fijor
„różne” 2008-06-02

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 7

  1. RSA pisze:

    Nie spo­sób zaprze­czyć! Także domy, np. 3 poko­jowe tań­sze niż kawe­lerki w bloku w małym pol­skim mie­ście. Jak ktoś nie wie­rzy, pro­szę przy­kład:
    http://www.fizber.com/Ohio/buy-Single-Family-home-1754710.html
    (co prawda, też na zapa­dłej pro­win­cji, ale w takiej cenie w Pol­sce trudno zna­leźć nawet pustą działkę!)

    Moto­cy­kle pro­duk­cji japońskiej,oczywiście nowe, sprze­da­wane w USA, mniej wię­cej w cenie 1/3 tego, co trzeba zapła­cić w Pol­sce. Kom­pu­tery — oczy­wi­ście także! W dodatku więk­szy wybór. W przy­padku zakupu lap­topa trzeba po pro­stu spraw­dzić, czy dla danego modelu jest dostępny w sprze­daży w Pol­sce przy­sto­so­wany do naszego prądu zasi­lacz. Z reguły w ser­wi­sach takich jak np alle­gro można nabyć odpo­wied­nie zasi­la­cze. Elek­tro­nika kom­pu­te­rowa jest „napę­dzana” prą­dem sta­łym, więc zasi­lacz taki czy inny jest i tak potrzebny. Pro­blem może być co naj­wy­żej z markami/seriami mało popu­lar­nymi w Polsce.

    Pozdra­wiam!

  2. homoeconomicus pisze:

    Zakupy w USA to wielka przy­jem­ność i czy­sty zysk. Sam będąc w USA kupi­łem tyle ciu­chów, że star­czy mi chyba na 10 lat. A wszystko za gro­sze, tylko trzeba wie­dzieć gdzie kupo­wać. Oczy­wi­ście jakość ciu­chów pierw­sza klasa. Jeśli cho­dzi o elek­tro­nikę, a w szcze­gól­no­ści o lap­topy to nie ma naj­mniej­szego pro­blemu z zasi­la­czami. Więk­szość może być zasi­lana napię­ciami z prze­działu 110V — 230V, wystar­czy doku­pić odpo­wied­nią przej­ściówkę celem pod­łą­cze­nia wtyczki zasi­la­cza do pol­skiego gniazdka. Mam dwa lap­topy z USA. Cho­dzą bez pro­ble­mów na ory­gi­nal­nych zasilaczach.

    Pozdra­wiam i życzę uda­nych zaku­pów. Na prawdę warto

    P.S. O ile można to chciał­bym zapy­tać: Panie Janie czy robi Pan zakupy w Sta­nach czy zado­wala się Pan ofertą naszych rodzi­mych sprzedawców:)?

  3. Michał pisze:

    Nie tylko USA.

    Od roku miesz­kam w Anglii (pod Man­che­ste­rem) i cały czas jestem w szoku — więk­szość rze­czy jest tu tań­sza niż w Pol­sce!
    Ubra­nia, elek­tro­nika, samo­chody…
    Żyw­ność porów­ny­walna lub tro­chę droższa.

    Zasko­cze­nie tym więk­sze, że podatki w Anglii są dość wyso­kie, a ben­zyna należy do naj­droż­szych na świecie.

  4. Mario pisze:

    Wczo­raj sły­sza­łem, że chłop z kuj.pom. chce sprzedać-okazyjnie!- 40 hek­ta­rowe gospo­dar­stwo za…1,8 mln zł, czyli jakie 800 tys. dolców. Chęt­nych brak. Co Pan o tym sądzi, Panie Fijor?

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Ja sadzę, że chłop z kuj. pom chce za duzo. Moim zda­niem cena za khe­kl­tar w tam­tym rejo­nie, jesli nawet jest to II klasa grun­tow nie powinna prze­kro­czyc 25 tys. zł. a zatem war­tosc cal­ko­wita to 1 milion zło­tych. Oka­zyj­nie to może być od 700 — 800 tys. zł. W każ­dym razie pole­cam kupo­wa­nie grun­tów. Jak się zacznie praw­dziwa walka z kapi­ta­li­zmem i prze­my­słem pod pre­tek­stem glo­bal­nego ocieplenia/oziębienia to będzie przy­naj­mniej co jeść. Pod warun­kiem, że ktoś sobie na swej ziemi zasieje i zbie­rze. Ukłony Jan M Fijor

  6. Marten pisze:

    Witam , czy­tam wla­snie pana ksiazke..„Jak zosta­lem milo­ne­rem” Jestem rocz­nik ur. 1975, milo prze­czy­tac ze ma pan uwa­zam obiek­tywne i trafne zda­nie o roda­kach w Pol­sce jak i za gra­nica.. Kiedy tosie zmieni..??przeciez to ladny,mocny kraj Pol­ska! Ale czy trzeba wymy­slic szcze­pionke zeby pozbyc sie w osobowosci,charakterze,postepowaniu Polaka.… zlych zacho­wan do rodaka jak i cudzo­ziem­cow cze­sto.. ???? Tyle kana­low Tv polskiej,programow..a o pod­sta­wo­wym braku zasad i logiki w zyciu dla duzej nie­stety grupy Pola­kow malo..! Ser­decz­nie pozdrawiam

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Dzie­kuje! JMF

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*