Nas na to nie stać!

 

       Kry­ty­ku­jąc na blogu Towa­rzy­stwa Eko­no­mi­stów Pol­skich (http://www.tep.bblog.pl/) plany zakupu banku BZ WBK przez quasi pań­stwowy bank PKO BP, w aka­pi­cie poświę­co­nym finan­so­wa­niu trans­ak­cji, prof. Leszek Bal­ce­ro­wicz (pre­zes TEP) pisze m.in.:

      Zasad­ni­czą prze­szkodą w roz­woju naszej gospo­darki jest obec­nie ogromny defi­cyt w finan­sach pań­stwa i w efek­cie — rosnący dług publiczny. (…) Do dzia­łań bufo­ro­wych należą też wpłaty dywi­dend do budżetu przez firmy, gdzie pań­stwo ma jesz­cze udziały. Wyko­rzy­sty­wa­nie ich na inne, na doda­tek wąt­pliwe, cele świad­czy­łoby o tym, że w obec­nym rzą­dzie brak jest jasnej stra­te­gii gospo­dar­czej. Rodzi się też pyta­nie, gdzie miesz­czą się tam fak­tyczne ośrodki decy­zyjne w spra­wach gospo­darki. 

        Pozwolę sobie na wię­cej dosad­no­ści w tej kwe­stii i zapy­tam wprost: skąd rząd, w sytu­acji chro­nicz­nego braku środ­ków na już i tak roz­dęte tzw. wydatki publiczne znaj­duje pie­nią­dze na kupno banku BZ WBK? Jak to się dzieje, że rzą­dowi bra­kuje na drogi, wały prze­ciw­po­wo­dziowe, ochronę zdro­wia oby­wa­teli i więk­szość innych dzia­łań o cha­rak­te­rze publicz­nych, do któ­rych zobo­wią­zuje pań­stwo kon­sty­tu­cja, a ma na „inwe­sto­wa­nie” w kolejny bank?

Kre­zus

        Pań­stwo, czy to pol­skie czy jakieś inne pań­stwo demo­kra­tyczne, jest pośred­ni­kiem mię­dzy oby­wa­te­lami a insty­tu­cjami, które im służą, zaj­mu­ją­cym się prze­ka­zy­wa­niem pew­nych płat­no­ści na rzecz ogółu. Pod­stawą tej funk­cji jest spo­strze­że­nie, że pań­stwo korzy­sta­jąc z efektu skali płaci (a przy­naj­mniej powinno) taniej, a poza tym zaj­muje się opła­ca­niem czyn­no­ści (np. obrona naro­dowa, poli­tyka zagra­niczna, drogi etc.), któ­rych pry­watny, poje­dyn­czy oby­wa­tel nie byłby w sta­nie (nie mógł, nie potra­fił, nie chciał) efek­tyw­nie opłacić.

       Tym­cza­sem pań­stwo pol­skie posiada w swoim port­felu: kopal­nie, drogi, koleje żela­zne i linowe, pola uprawne, linie lot­ni­cze, fabryki włó­kien­ni­cze, ponadto zaj­muje się pro­duk­cją butów, cukru, prze­róbką mięsa, pro­duk­cją nici, octu, musz­tardy, drutu, obra­bia­rek, tarcz ścier­nych, sprę­żyn, szli­fie­rek, łożysk tocz­nych, dźwi­gów, mebli, lamp, lin, two­rzyw sztucz­nych, gumy, maszyn intro­li­ga­tor­skich i budow­la­nych, urzą­dzeń gastro­no­micz­nych, apa­ra­tury elek­tro­me­dycz­nej, sprzętu orto­pe­dycz­nego i komu­ni­ka­cyj­nego, nawo­zów sztucz­nych, prze­wo­dów ener­ge­tycz­nych, jest wydawcą, dru­ka­rzem, biu­rem tury­stycz­nym, hur­tow­nią spo­żyw­czą, maga­zy­nie­rem, hodowcą roślin, koni i ryb, han­dluje sprzę­tem rol­ni­czym, nasio­nami i zwie­rzę­tami hodowlanymi…Nie wystar­cza pań­stwu Naro­dowy Bank Pol­ski, Bank Gospo­dar­stwa Kra­jo­wego, czy pakiet więk­szo­ściowy w PKO BP, nie wystar­czają udziały w Banku Ochrony Śro­do­wi­ska wyku­pione od pry­wat­nego wła­ści­ciela banku za kil­ka­set milio­nów zło­tych, teraz chcą sobie zafun­do­wać BZ WBK.

        Za co, jak się pytam? Jeste­śmy prze­cież na skraju ban­kruc­twa. Pomi­jam fakt nie­udol­no­ści dzia­łań firm pań­stwo­wych, o któ­rym na wspo­mnia­nym blogu pisze obszer­niej prof. Bal­ce­ro­wicz. Urzęd­nicy nie potra­fią sku­tecz­nie zarzą­dzać „wła­snym” PKO BP, o czym świad­czy sys­te­ma­tyczny spa­dek udzia­łów w rynku tego banku, nie mówiąc o fatal­nej kon­dy­cji BGK[1], a wycią­gają ręce po dobrze funk­cjo­nu­jącą firmę prywatną.

Podatki temu nie służą

        Podatki nie służą utrzy­ma­niu pań­stwa, lecz na utrzy­ma­nie oby­wa­teli, któ­rzy wyko­rzy­stują pań­stwo jako pośred­nika czy płat­nika[2]. Rząd nie może tego zmie­niać. Poli­tycy nie mogą sta­wiać swo­ich wła­snych celów ponad cele oby­wa­teli. Skąd rząd wziął 300 mln zł na opła­ce­nie udzia­łów przej­mo­wa­nego BOŚ? Skąd weź­mie kolejne kil­ka­set milio­nów. Skon­fi­skuje je oby­wa­te­lom! Jakim pra­wem? Oby­wa­tele, jeśli chcą inwe­sto­wać swoje pie­nią­dze, i to jest zapi­sane w pra­wie, mogą to robić tylko wtedy, gdy ich poziom życia na takim inwe­sto­wa­niu nie ucierpi. Wie o tym każdy makler czy inny finan­si­sta. Dla­czego to prawo nie obo­wią­zuje rządu? Ktoś, kto ma tak poważne długi nie może inwestować!

      Można się od biedy zgo­dzić na to, aby pań­stwo posia­dało moż­li­wo­ści pro­du­ko­wa­nia dóbr publicz­nych, ale nigdy na to, żeby robiło kon­ku­ren­cję oby­wa­te­lom, któ­rych pie­nią­dze two­rzą tę kon­ku­ren­cję. Pie­nią­dze na tzw. inwe­sty­cje pań­stwowe, nie są de facto inwe­sty­cjami, lecz kon­sump­cją urzęd­ni­ków[3]. Wąt­pli­wość budzi także fakt, czy dobra publiczne, które pań­stwo two­rzy, są naprawdę dobrami publicz­nymi[4], czy może quasi pry­watną wła­sno­ścią poli­ty­ków, któ­rzy nimi zarzą­dzają? Inwe­sto­wa­nie pie­nię­dzy zabra­nych sek­to­rowi pry­wat­nemu, który też inwe­stuje i to znacz­nie sku­tecz­niej, a poprzez opo­dat­ko­wa­nie ma z tym trud­no­ści jest dzia­ła­niem szko­dli­wym eko­no­micz­nie i bliż­szym faszy­zmowi niż pań­stwu prawa. 

         Zwłasz­cza, że pań­stwo weszło w posia­da­nie mniej lub bar­dziej nie­le­gal­nie; na dro­dze zale­ga­li­zo­wa­nej prze­mocy (nacjo­na­li­za­cja, kon­fi­skata), rabunku (komu­ni­za­cja, kolek­ty­wi­za­cja), lub nad­uży­cia swo­ich upraw­nień kon­sty­tu­cyj­nych, jakim jest wyko­rzy­sty­wa­nie sys­temu podat­ko­wego do inwe­sto­wa­nia pie­nię­dzy podat­nika. Powierz­chowna ana­liza źró­deł wła­sno­ści pań­stwo­wej wska­zuje, że rząd naj­czę­ściej nie ma pod­staw do posia­da­nia i powi­nien czym prę­dzej oddać pra­wo­wi­tym wła­ści­cie­lom pry­wat­nym, to co im zabrał. Zgod­ność z pra­wem, które jest nie­spra­wie­dliwe nie jest uza­sad­nie­niem prawa wła­sno­ści. Nie dość, że nie­czy­sta kon­ku­ren­cja jest w Pol­sce karana, to na doda­tek prawo zapew­nia równe trak­to­wa­nie wszyst­kich podmiotów.

Ryba psuje się od głowy

            Pol­skie przed­się­bior­stwa pań­stwowe wyta­rzają ok. 25 proc. PKB. Po 20 latach prze­mian ustro­jo­wych pań­stwo nadal jest wła­ści­cie­lem, w cało­ści lub czę­ściowo bli­sko 1200 przed­się­biorstw. Z ok. 600 ist­nie­ją­cych przed­się­biorstw pań­stwo­wych czyn­nych jest mniej niż połowa (reszta w likwi­da­cji lub upa­dło­ści), zatrud­niają one ponad 100 tysięcy osób. W gestii skarbu pań­stwa pozo­staje wciąż grubo ponad 400 jed­no­so­bo­wych spółek Skarbu Pań­stwa i ilość ta spada bar­dzo powoli.

       O ile wła­sność skarbu pań­stwa jest sto­sun­kowo dobrze ziden­ty­fi­ko­wana, o tyle zasoby samo­rzą­dów lokal­nych, od gminy począw­szy na woje­wódz­twie koń­cząc, są nie­zba­dane. Tym­cza­sem w rękach samo­rzą­dow­ców znaj­duje się o wiele więk­szy mają­tek niż w rękach pań­stwa. Samo­rządy lokalne posia­dają nie tylko drogi, szkoły, grunty orne, czy szpi­tale, w ich gestii znaj­dują się także kina, akwa­parki, skocz­nie i wyciągi nar­ciar­skie, sale wido­wi­skowe, teatry, prze­twór­nie pasz, oczysz­czal­nie ście­ków, wysy­pi­ska śmieci, zakłady usłu­gowe, cmen­ta­rze, budynki miesz­kalne, a do nie­dawna nawet fabryka samo­cho­dów. Nikt wła­ści­wie nie wie jaka część majątku naro­do­wego jest w posia­da­niu samo­rzą­dów. Nikt tego nie reje­struje. Nikt tego nie kon­tro­luje. Nikogo to nie obcho­dzi. Nawet Naj­wyż­szej Izby Kontroli.

     Pozwa­la­nie na bez­karne powięk­sza­nie majątku naro­do­wego o kolejny bank, jest finan­so­wym hara­kiri, żeby nie powie­dzieć dosad­niej. Rząd na każ­dym kroku powta­rza, że nie ma pie­nię­dzy, ale my też nie mamy. Dla­czego ich brak pie­nięzy ma być przed naszym? Prze­cież oba braki — rzą­dowy i nasz — są skut­kiem udziału poli­ty­ków w rzą­dze­niu gospo­darką. Oba braki są ich winą! 

Jan M Fijor

www.fijor.com


[1] Patrz: Gazeta Wybor­cza, 12 grud­nia 2009, http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7382383,Bank_Gospodarstwa_Krajowego_udziela_tyle_poreczen.html, a także New­sweek Pol­ska, 18 kwiet­nia 2010; http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/wykorzystanie-funduszy-unijnych-zagrozone – panstwowy-bank-nie-ma-pieniedzy,56927,1

[2] Frank Cho­do­rov, O szko­dli­wo­ści podatku docho­do­wego, tłum. Jan M Fijor, Fijorr Publi­shing, War­szawa 2004.

[3] Mur­ray N. Roth­bard, Inter­wen­cjo­nizm, czyli wła­dza a rynek, tłum. Rafał Rudow­ski, Fijorr Publi­shing, War­szawa 2009. str. 126 i n.

[4] Jef­frey R. Hum­mel, Natio­nal Goods Ver­sus Public Goods, The Review of Austrian Eco­no­mics, Vol. 4, 1990 str. 88 i n.

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 6

  1. Aadamus pisze:

    Alter­na­tywą dla PKO BP są tylko banki zagra­niczne lub czę­ściowo pań­stwowy AIB, więc trzeba liczyć się z tym, że PKO BP nie ma złych kre­dy­tów i uto­pio­nych akty­wów w kra­jach PIGS. Nato­miast trzeba gło­śno sta­wiać postu­lat pry­wa­ty­za­cji PKO BP. Po połą­cze­niu z BZ WBK byłby to naj­sil­niej­szy bank Europy Środ­ko­wej. Byłoby dobrze, gdyby kie­row­nic­two BZ WBK prze­jęło wła­dzę po połą­cze­niu. To naj­lep­sza opcja.

  2. Jan M Fijor pisze:

    I wla­snie dla­tego należy koniecz­nie i jak naj­szyb­ciej spry­wa­ty­zo­wać wszyst­kie zasoby pań­stwa, odbie­ra­jąc urzęd­ni­kom wla­dzę nad nimi. Rzecz jasna pozo­sta­nie ich wła­dza regu­la­cyjna, ale jest to znacz­nie mniej­sze zło niż w przy­padku dys­po­no­wa­nia wła­sno­ścio­wego. W tek­ście sta­ra­łem się wyka­zać, że nas nie stać na pań­stwową wła­sność, a także, że ta ostat­nia jest cał­ko­wi­cie zbyteczna.

    Ukłony

  3. magic pisze:

    Po pań­stwu potrzebne BZWBK? By poli­tycy mogli zapew­nić posadki swym pobra­tym­com po wygra­nych wybo­rach. Co do PKO BP to ponoć mają naj­słab­szą win­dy­ka­cję nie­spła­ca­nych kre­dy­tów spo­śród ban­ków dzia­ła­ją­cych w Pol­sce , pew­nie dla­tego że bank jest niczyj tak na prawdę.

    A kasę z pry­wa­ty­za­cji to trzeba prze­zna­czyć na budowę dróg a nie na zapeł­nia­nie dziury budże­to­wej. Dla mnie to cham­stwo gdy kasę ze sprze­daży firm które budo­wali zwy­kli ludzie za komuny rząd prze­zna­cza lekką ręką na bie­żące wydatki powstały z winy aktu­al­nie i byłych rzą­dzą­cych. gdzie tu sprawiedliwość?

  4. Jan M Fijor pisze:

    Podobno na poczatku trans­for­ma­cji byla ustawa zmsu­za­jaca do prze­zna­cza­nia polowy wply­wow z pry­wa­ty­za­cji na cele eme­ry­talne. Nikt juz tego nie pamięta, więc nie jestem pewien. rzą­dzi nami swo­łocz. Myśla­łem, że może Tusk i Rostow­ski są lepsi, ale to ten sam sort; nie­udacz­niki, chciwe na poklask i żeby się nie naro­bić. Stracą wła­dzę bez­pow­rot­nie. Komo­row­ski im doko­pie. Prze­wi­duję to, bo on cokol­wiek uczciw­szy w sto­sunku do samego siebie.

    Pozdra­wiam

  5. boniek pisze:

    @ Jan M Fijor
    Ja prze­wi­duje ze nie wazne kto bedzie u wla­dzy to nic sie nie zmieni na lep­sze. Jesz­cze zaden sys­tem wla­dzy poli­tycz­nej nie dazyl do wiek­szej wol­no­sci dla swo­ich oby­wa­teli — wrecz prze­ciw­nie. I nic dziw­nego skoro wszyst­kie te sys­temy nie maja naj­mniej­szych szans na reali­za­cje ich zalo­zen bo oparte sa na przy­mu­so­wych monopolach.

  6. Jan M Fijor pisze:

    Dokład­nie tak, gdyż to nie osoby spra­wu­jące wła­dzę, lecz sys­tem spra­wo­wa­nia wła­dzy oparty na mono­po­lach i przy­mu­sie deter­mi­nują owoce dzia­łal­no­ści. Może być tylko tro­chę lepi­jej, lub tro­chę gorzej, to zna­czy wię­cej wol­no­ści, albo mniej wol ności.

    Z ubo­le­wa­niem

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*