Przestan zgrywać milionera

Autor: Tho­mas J. Stanley

milionerzy

Fijorr Publi­shing, War­szawa 2010
ISBN

978 – 83-89812 – 66-7

Cena: 27 zł (wysyłka gra­tis), płatne prze­le­wem! Dane do prze­lewu w zakładce: Zamó­wie­nia.

Kolejny best­sel­ler wybit­nego socjo­loga ame­ry­kań­skiego spe­cja­li­zu­ją­cego się w zacho­wa­niach i zwy­cza­jach ludzi boga­tych. Podob­nie jak pierw­sza książka Stan­leya, Sekrety ame­ry­kań­skich milio­ne­rów, rów­nież ta przed­sta­wia zaska­ku­jące kon­klu­zje, oba­la­jąc lewi­cowe mity nt. ludzi zamoż­nych. Jest to nie tylko lek­tura pasjo­nu­jąca, cie­kawa, ale i wyjąt­kowo poży­teczna. Czy­ta­jąc pozna­jemy oby­czaje lide­rów, a nic tak nie sprzyja osią­gnię­ciom suk­cesu, jak podą­ża­nie drogą, która jest spraw­dzona i skuteczna.

Jako nasto­la­tek mój ojciec dostar­czał gazety do domów wzdłuż jed­nej z dwóch tras: nie­bie­skiej i bia­łej. Więk­szość jego „nie­bie­skich” klien­tów znaj­do­wała się w dziel­ni­cach poło­żo­nych na wschód i połu­dnie od jego rodzin­nego domu, zamiesz­ka­nych przez robot­ni­ków lub niż­szą klasę śred­nią. „Biała” trasa, pro­wa­dząca na zachód i pół­noc, obej­mo­wała klien­tów z klasy śred­niej i wyż­szej śred­niej, miesz­ka­ją­cych w więk­szo­ści           w ład­nych domach jed­no­ro­dzin­nych. Na obu tra­sach było mniej wię­cej tyle samo sub­skry­ben­tów. W prze­ci­wień­stwie do tego, co można by sądzić, „nie­bie­ska” trasa oka­zała się dla mojego ojca finan­sowo korzyst­niej­sza. Klienci byli znacz­nie bar­dziej skłonni pła­cić na czas, dać napi­wek i bożo­na­ro­dze­niową premię.

            Dla­czego? Mój ojciec doszedł do wnio­sku, że klien­tom z „bia­łej” trasy cią­gle bra­kuje gotówki ze względu na koszty utrzy­ma­nia domu i wszyst­kiego, co się z tym wiąże. Odno­sił wra­że­nie, że wielu z jego klien­tów z „nie­bie­skiej” trasy wyda­wało mniej, niż mogli                 i w rezul­ta­cie zawsze mieli pod ręką gotówkę.

            Zda­niem mojego ojca histo­ria ta poka­zy­wała, że ist­nieje róż­nica mię­dzy wyglą­da­niem na boga­cza a byciem nim i że więk­szość ludzi mają­cych taki wygląd nie była nimi w isto­cie – żyli ponad stan i w rezul­ta­cie mieli mało pie­nię­dzy na oka­zy­wa­nie hoj­no­ści. Z grub­sza rzecz bio­rąc, mój ojciec miał rację, choć prze­ko­na­łem się, że ist­nieją ludzie – cho­ciaż jest ich nie­wielu – któ­rych zewnętrzne bogac­two jest auten­tyczne. Jeśli czy­ta­li­ście Pań­stwo The Mil­lio­na­ire Mind, albo słu­chali moich wykła­dów na temat ludzi boga­tych, zapewne pamię­tają Pań­stwo opo­wieść o zda­rze­niu, które miało miej­sce w cza­sie Halloween.

Gdy mia­łem 9 lat: zamiast obcho­dzić nasze sąsiedz­two z proś­bami o podarki, uda­łem się wraz z innymi dziećmi do Field­ston, jed­nej z naj­za­moż­niej­szych dziel­nic Nowego Jorku. Dosta­li­śmy tam poda­runki pie­niężne od takich osób jak James Mason, wybitny bry­tyj­ski aktor i sporo pie­nię­dzy od cho­rego miesz­kańca, który pozo­sta­wił dla dzieci monety               w opa­ko­wa­niu po mleku. Dum­nie poka­za­łem nasz łup ojcu jako dowód, że ludzie, któ­rzy miesz­kają w pięk­nych domach, są bogaci. Stwier­dził, że mie­li­śmy szczę­ście i przy­pad­kowo tra­fi­li­śmy na kilka boga­tych w gotówkę domostw, które rze­czy­wi­ście istnieją.

            Moje kolejne doświad­cze­nia oraz bada­nia poka­zały, że mój ojciec rze­czy­wi­ście miał rację w odnie­sie­niu do róż­nicy mię­dzy jedy­nie łudzą­cym wyglą­dem boga­cza a byciem nim naprawdę. Więk­szość ludzi wygląda na bogat­szych niż jest w isto­cie, a naprawdę bogaci czę­sto spra­wiają zupeł­nie inne wra­że­nie, niż można by się spodziewać.

(frag­ment książki)

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 5

  1. Piotr Olowski pisze:

    Ta książka zmieni spo­sób patrze­nia na pro­ces inwe­sto­wa­nia ni boga­ce­nia sie. Gorąco pole­cam. Sam mniód!

    Olo

  2. omyk8 pisze:

    Ta książka wraz z „Sekre­tami milio­ne­rów” obala wszel­kie ste­reo­typy ist­nie­jące w naszym spo­łe­czeń­stwie na temat boga­ce­nia się. Obala wykre­owane przez media ikony show biz­nesu jako wzorce boga­tych i szczęśliwych (!!!).

    Poka­zuje się, że sta­ty­stycz­nie bli­żej jest każ­demu z nas do zosta­nia PRAWDZIWYM milio­ne­rem niż gwiaz­dom, naj­lep­szym arty­stom czy sportowcom.

    Sekrety..” wzią­łem do ręki z pewną dozą nie­uf­no­ści. Przed zaku­pem „Prze­stań zgry­wać milio­nera” nie waha­łem się ani chwili. Jeśli nawet nie zostanę dzięki nim bogaty, to na pewno będę wie­dział dla­czego! Nie dam się zwieść pozo­rom, gdy zoba­czę wysia­da­ją­cego z dro­giego samo­chodu „boga­cza” w gar­ni­tu­rze od Arma­niego, czy faceta w Porsche Sport sto­ją­cego obok mnie w korku. Auto­rzy wyka­zali, że zwy­kle luk­su­sowe dobra są ozna­kami zacią­gnię­tego długu, a nie wskaź­ni­kami praw­dzi­wego SUKCESU.

  3. Wojtek pisze:

    Zga­dzam się z kole­gami powy­żej! POLECAM prze­czy­tać każ­demu, bo obala mity i poka­zuje rze­czy­wi­stość świata „milionerów”!

  4. Jan M Fijor pisze:

    A ta rze­czy­wi­stość nie jest wcale taka nie­do­stępna. Zamoż­nym może być każdy; byle tylko chciał i kon­se­kwent­nie do tego zmierzał.

    pozdr

  5. Andrzej pisze:

    Czy­tać, czy­tać, czy­tać.
    Część pierw­sza chyba jest lep­sza ale to kwe­stia gustu.
    W sumie niby o wielu rze­czach wie­dzia­łem ale z reali­za­cją był pro­blem.
    Dzięki niej sprze­da­łem samo­chód i zara­biam :-) .
    Czy­tać :-) .

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts