Prawo górnicze

Pogróżki ze strony gór­ni­ków pod adre­sem rządu, a de facto całego spo­łe­czeń­stwa, po raz kolejny una­ocz­niły nam, że tzw. wła­sność pań­stwowa czyli wspólna jest szko­dliwa.

Utrzy­my­wa­nie tej fik­cyj­nej formy wła­sno­ści pro­wa­dzi do korup­cji pań­stwa i ogra­bia­nia — w maje­sta­cie prawa — słab­szych przez sil­niej­szych. W tym przy­padku, 20 tys. gór­ni­ków, głów­nie w inte­re­sie kilku krew­kich i zamoż­nych pro­wo­dy­rów związ­ko­wych oraz spo­koju dla rzą­dzą­cych, obra­bo­wało naród, w tym znacz­nie od nich uboż­sze wdowy, sie­roty, będące rze­komo udzia­łow­cami skarbu pań­stwa, wła­ści­ciela pol­skich kopalń.

Kto two­rzy zysk

Pod­stawą rosz­czeń gór­ni­ków zgro­ma­dzo­nych w Związku Zawo­do­wym Gór­ni­ków było prze­ko­na­nie, że skoro kopal­nie dzięki nim wypra­co­wały zysk, to należy im się przy­naj­mniej jego cześć. I takie sta­no­wi­sko spo­tkało się z powszechną apro­batą Pola­ków, któ­rzy są zda­nia, że zysk przed­się­bior­stwa jest wła­sno­ścią zatrud­nio­nych w nim pra­cow­ni­ków? Czy jest to sta­no­wi­sko uza­sad­nione? Czy sami gór­nicy rze­czy­wi­ście wypra­co­wali jakiś zysk?
W gospo­darce kapi­ta­li­stycz­nej, czyli wol­no­ryn­ko­wej, zysk przed­się­bior­stwa jest wła­sno­ścią wła­ści­ciela. W zależ­no­ści od jego decy­zji, jest on wypła­cany, albo zatrzy­my­wany w kasie przed­się­bior­stwa i prze­zna­czany na cele inwe­sty­cyjne, czyli roz­wój. I to jest przy­wi­lej wła­ści­ciela, odma­wiany naj­czę­ściej pra­cow­ni­kom. Zda­rza się jed­nak, że albo zysku nie ma, albo – co gor­sza — dzia­łal­ność przy­nosi stratę, którą wła­ści­ciel jest zobo­wią­zany pokryć z wła­snej kie­szeni. W takim przy­padku znacz­nie lepiej mają się pra­cow­nicy, któ­rzy – bez względu na wynik przed­się­bior­stwa – co prawda nie par­ty­cy­pują w zyskach, ale też nie pono­szą odpo­wie­dzial­no­ści za straty. Z tego m.in. powodu wiele osób pre­fe­ruje pracę najemną, która przy­nosi im mniej­szy dochód niż dochód przed­się­biorcy, nie jest jed­nak obar­czona ryzy­kiem straty. Gór­nicy, jako pra­cow­nicy najemni, nie par­ty­cy­pują w zyskach, ale za to nie ryzy­kują utraty zarobku w chwili powsta­nia straty. Nie można być rów­no­cze­śnie pra­cow­ni­kiem najem­nym i wła­ści­cie­lem.
Już cho­ciażby z tego powodu nie należy się gór­ni­kom udział w zyskach. Należy on się wła­ści­cie­lowi kopalń. For­mal­nie, co pod­kre­ślała w nego­cja­cjach z gór­ni­kami strona rzą­dowa, jest nim skarb pań­stwa, w prak­tyce są to grupy inte­resu, czyli grupy trzy­ma­jące wła­dzę nad mająt­kiem skarbu pań­stwa.
Dla­czego zysk jest wyłącz­nie domeną wła­ści­ciela, a nie ludzi, któ­rzy go wypra­co­wują, czyli w tym przy­padku gór­ni­ków? Dla­tego, że zysk kopalń jest nie tylko pochodną pracy gór­ni­ków. Zysk jest zawsze pochodną kapi­tału zain­we­sto­wa­nego w pro­duk­cję. Praca ludzka jest tylko czę­ścią skła­dową kapi­tału. Kapi­tału dostar­cza, i orga­ni­zuje jego wyko­rzy­sta­nie, przed­się­biorca – wła­ści­ciel.
Przy­kła­dowo, kie­rowca auto­busu zatrud­niony przez spółkę ABC dostar­cza­jąc swo­jej pracy przy­czy­nia się do jej zysków, ale bez auto­busu, który jest wart – powiedzmy, milion zło­tych — jego praca byłaby bez­war­to­ściowa. Podob­nie, jak bez­war­to­ściowe jest posia­da­nie auto­busu i kie­rowcy, przy braku ben­zyny, dróg lub sys­temu napraw­czego. Wszyst­kie te ele­menty skła­dają się na kapi­tał, który w kapi­ta­li­zmie jest źró­dłem zysku.
Zakła­da­jąc, że na zysk wspo­mnia­nej spółki ABC w wyso­ko­ści 11 tys. zł. mie­sięcz­nie, osią­gnięty z pracy jed­nego kie­rowcy jed­nego auto­busu składa się: war­tość kapi­tału prze­zna­czo­nego na kupno auto­busu (ca wynosi to 6 tys. zł mie­sięcz­nie), warsz­tat napraw­czy (ca 2000 zł mie­sięcz­nie) oraz praca dzia­łów pomoc­ni­czych takich, jak sprze­daż, zarzą­dza­nie, księ­go­wość i HR (ca 2000 zł). Widać więc, że w naj­lep­szym przy­padku zysk brutto „wypra­co­wany” przez jed­nego kie­rowcę wynosi ok. 1000 zł. Uwzględ­nia­jąc ubez­pie­cze­nia, koszty ewen­tu­al­nych wypad­ków dro­go­wych, man­da­tów, opłat licen­cyj­nych, eko­lo­gicz­nych, skar­bo­wych i inne koszty „ogólne”, zysk przed podat­kiem nie prze­kra­cza 8 proc. war­to­ści księ­go­wej wło­żo­nego kapi­tału. Wypła­ca­jąc sobie dywi­dendy i pła­cąc od nich podatki, wła­ści­ciele spółki ABC (nazwa fik­cyjna, lecz spółka ist­nieje naprawdę) otrzy­mują nie­wiele ponad 4,5 proc. war­to­ści kapi­tału, z czego przy­naj­mniej połowę muszą rein­we­sto­wać w amor­ty­za­cję auto­bu­sów i nowy sprzęt. Gdyby wła­ści­ciele spółki kupili auto­busy na kre­dyt, tak jak to robi gros małych przed­się­bior­ców, wów­czas ich zysk netto nie się­gnąłby nawet 1 (JEDNEGO!) pro­centa. Trzeba być nie­spełna rozumu, aby przy wkła­dzie wła­snym w wyso­ko­ści 1 mln zł (cena auto­busu) plus doświad­cze­nie, plus ryzyko, plus wkład pracy wła­snej zaro­bić 10 tys. zł. Kie­rowca auto­busu, bez żad­nych inwe­sty­cji kapi­ta­ło­wych (nie licząc wła­snej edu­ka­cji i czasu) zara­bia 34 proc. zysku netto swo­jego pra­co­dawcy. Kto tu na kim zara­bia? Kto tak naprawdę kogo wyzy­skuje?
Gór­nicy bez maszyn, bez szy­bów, wież, wycią­gów, bez elek­trowni, firm trans­por­to­wych, dzia­łów mar­ke­tingu, firm eks­por­tu­ją­cych, dys­try­bu­cyj­nych musie­liby węgiel wydo­by­wać rękami, co jed­nak jest bar­dzo mało wydajne i słabo opła­calne. Ludzie pra­cu­jący przy tzw. bieda-szybach to z reguły nędza­rze.
Jeśli z jakichś powo­dów gór­nicy mogą par­ty­cy­po­wać w zyskach (o czym za chwilę), to na pewno nie oni o tym decy­dują. Branża gór­ni­cza bez kapi­tału dostar­czo­nego przez wła­ści­ciela, w tym przy­padku, całe pol­skie spo­łe­czeń­stwo, a także bez jego pomocy w sytu­acjach kry­zy­so­wych nie była nawet w sta­nie sama się utrzy­mać. To że gór­nic­two prze­trwało zawdzię­cza dobrej woli reszty narodu, który nie wyszedł na ulice i nie zaczął siłą doma­gać się od gór­ni­ków rezy­gna­cji z pracy, lecz pokor­nie wyło­żył dzie­siątki miliar­dów zło­tych, odbie­ra­jąc od ust swoim dzie­ciom owoce cytru­sowe, pozba­wia­jąc ich zaba­wek, rezy­gnu­jąc samemu z wycie­czek zagra­nicz­nych, z nowego tele­wi­zora, płasz­cza, bluzki czy nawet z pój­ścia do kina.
Wróćmy jed­nak do udziału w zyskach.

Udział w zyskach

Pra­cow­nik może mieć udział w zyskach przed­się­bior­stwa, w któ­rym pra­cuje. Udział ten, zwany pro­wi­zją, pre­mią, komi­so­wym, akor­dem etc. jest jed­nym z czę­sto sto­so­wa­nych moty­wa­to­rów pła­co­wych. W ramach dobro­wol­nego kon­traktu mię­dzy pra­co­dawcą a pra­cow­ni­kiem, ten ostatni otrzy­muje okre­ślony odse­tek wypra­co­wa­nego przez sie­bie zysku. Decy­duje o tym jed­nak dobra wola pra­co­dawcy. Pisząc: dobra wola, mam na myśli prawo wyboru ze strony pra­co­dawcy, który się na nią decy­duje w prze­ko­na­niu, że płaca na akord będzie bar­dziej wydajna. Pra­cow­nik zain­te­re­so­wany wyż­szą wydaj­no­ścią, chęt­niej tę wydaj­ność pod­nosi. Opłaca się to zarówno jemu, jak i pra­co­dawcy.
Gór­nicy są typo­wym pra­cow­ni­kiem najem­nym nie mają­cym auto­ma­tycz­nego prawa do zysku, mają jed­nak prawo prze­ko­ny­wać swego pra­co­dawcę, że praca na akord, czyli praca opła­cana w for­mie udziału w zyskach jest dla tego ostat­niego korzyst­niej­sza. Jeśli mimo to pra­co­dawca jest innego zda­nia, pra­cow­nicy mogą na nim wymu­sić zmianę warun­ków. Nie wolno im jed­nak sto­so­wać do tego siły. Jedyną legalną formą naci­sku może być per­swa­zja albo groźba rezy­gna­cji z pracy. Gdyby gór­nicy rze­czy­wi­ście dbali o inte­res ogółu, jak zapew­nia ich przy­wódca, Wie­sław Czer­kaw­ski, wów­czas – przy opo­rze ze strony rządu repre­zen­tu­ją­cego inte­res wła­ści­ciel­ski — powinni zre­zy­gno­wać z pracy w kopal­niach, albo zagro­zić straj­kiem. Dzia­ła­nia takie uzmy­sło­wi­łyby pra­co­dawcy, że być może taniej będzie go kosz­to­wało nagię­cie się do żądań pła­co­wych gór­ni­ków, niż zamknię­cie kopalń, albo koniecz­ność zatrud­nie­nia gorzej wykwa­li­fi­ko­wa­nych łami­straj­ków, bo i z taką ewen­tu­al­no­ścią muszą się gór­nicy liczyć. Na tym polega deli­katna rów­no­waga zwana ryn­kiem; pra­co­dawcy grozi utrata dochodu, pra­cow­ni­kom utrata pracy. Od rela­cji ryzyka poszcze­gól­nych stron zale­żeć będzie spo­sób roz­wią­za­nia kon­fliktu. Roz­wią­za­nie to musi być korzystne dla obu stron rów­no­cze­śnie. Jeśli war­tość pracy gór­ni­ków będzie wyż­sza od jej kosztu, wów­czas naj­praw­do­po­dob­niej dostaną pod­wyżkę, albo udział w zyskach, jeśli jest ina­czej, stracą pracę. W prze­ciw­nym razie firma upad­nie i stracą wszy­scy.
Pro­blem w tym, że przy ist­nie­ją­cych sto­sun­kach wła­sno­ścio­wych, inte­resy for­mal­nego wła­ści­ciela – a ści­ślej, zarzą­dza­ją­cego w jego imie­niu rządu, czy jak kto woli, skarbu pań­stwa – i inte­resy przed­się­bior­stwa, które do niego należy, są ze sobą sprzeczne. Pro­spe­rita nie przy­nosi człon­kom rządu bez­po­śred­niej korzy­ści, ewen­tu­alne zamknię­cie przed­się­bior­stwa nie przy­nosi im straty. Ude­rza to zarówno w gór­ni­ków, jak i w skarb pań­stwa, czyli (for­mal­nie) w naród. Dez­in­for­muje strony kon­fliktu. Rząd więc twier­dził, że gór­ni­kom udział w zyskach się nie należy, a gór­nicy, że udział ten jest ich przy­wi­le­jem. Zamiast dbać o inte­res przed­się­bior­stwa, czyli kopalń, z któ­rych żyją, rząd i gór­nicy dbają wyłącz­nie o inte­res wła­sny, pod­no­sząc cenę pol­skiego węgla, a więc ener­gii i elek­trycz­no­ści, ponad moż­li­wo­ści wielu Pola­ków. Taka krót­ko­wzrocz­ność przy­nosi straty nie tylko kon­su­men­tom; gór­nicy są coraz bar­dziej zagro­żeni utratą miejsc pracy, a rzą­dzący utratą wła­dzy. Bez pry­wa­ty­za­cji kopalń ist­nie­jący stan rze­czy się nie zmieni.

Jan M. Fijor
„Nczas” 2006-06-21

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 10

  1. Kawalec pisze:

    Jesli rzad gor­ni­kom nie zaplaci, to na pewno bedzie po rza­dzie. Reszta sie nie liczy i tu autor ma racje.

  2. Serio pisze:

    Autor ma defi­ni­tyw­nie racje.
    Pyta­nie tylko czy suge­ro­wane roz­wia­za­nie czyli likwi­da­cja kopaln (w imie wla­sci­ciela czyli narodu– bo nie oszu­kujmy sie, to byloby naj­lep­sze dla ogolu), gdyz kopal­nie sa nie­ren­towne i taniej spro­wa­dzac wegiel np. z czech) byloby dobrym roz­wia­za­niem. Jezeli bysmy zli­kwi­do­wali 20.000 miejsc pracy, pal szesc demon­stra­cje, byloby to 20.000 zasil­kow i przy obec­nej sytu­acji prawno-gospodarczej 20.000 bez­ro­bot­nych. Jest jak jest — klika gor­ni­cza wywal­czy sobie pew­nie te przy­wi­leje. Opty­mal­nym wyj­sciem bylaby prywatyzacja,tylko dobrym pyta­niem jest czy mozna sobie pozwo­lic tak jak autor wie­lo­krot­nie suge­ro­wal na pelna libe­ra­li­za­cje np.energetyki i innych wra­zych dzia­łów, bo wia­domo ze pry­watny kapi­tal lepiej dba o kon­dy­cje przed­siem­bior­stwa. Ja jestem jak naj­bar­dziej za,tylko sie zasta­na­wiam — nie zyjemy w mode­lo­wym swie­cie, gdzie zawsze bedzie dobrze i czy bez­pie­czen­stwo narodu nie wymaga aby pewne cze­sci gospo­darki pozo­staly pan­stwowe ? Pozdra­wiam Pana Jana.

  3. Jan M Fijor pisze:

    Nie­prawda jest, ze kopal­nie sa nie­ren­towne. One sa nie­ren­towne w rekach pan­stwa. Znam trzy firmy (2 pol­skie i jedna fran­cu­ska), ktore od lat chca kupic pol­skie (zalane woda) kopal­nie i nikt im nie chce sprze­dac, bo rze­komo gor­nicy sie sprze­ci­wiaja. Jedyna pol­ska kopal­nia pry­watna, bodajze Janina (albo Jadwiga), po latach dota­cji przy­nosi zyski i placi podatki. Gor­nicy i zwiaz­kowcy utrzy­muja pan­stwowe kopal­nie, bo to jest dla nich raj; jak nie ukradna, to wymu­sza sila.
    Uklony

    Jan M Fijor

  4. JMF pisze:

    Bez­pie­czen­stwo narodu, w tym przede wszyst­kim bez­pie­czen­stwo ener­ge­tyczne wymaga, aby ener­gia byla w rekach kon­ku­ru­ja­cych ze soba firm, a nie pan­stwa (poli­ty­kow), kto­remu na niczym nie zalezy. Pry­watny nie zamknie kopalni czy zlo­zxa, bo straci. Pan­stwo moze sobie na straty pozwo­lic, zaplaci podat­nik.
    JM Fijor

  5. Poziomka pisze:

    W przy­padku firmy ABC zysk 11 tys. wypra­cwany przez jed­nego kie­rowcę to zysk netto (po odli­cze­niu amor­ty­acji i kosz­tów) czy przy­chód przedsiębiorstwa?

  6. Jan M. Fijor pisze:

    To jest zysk brutto wypra­co­wany dzieki temu, ze auto­bus zara­bial. Praca kie­rowcy, jak sta­ra­lem sie wyka­zac, byla tylko cze­scia tego zysku. JMF

  7. Arek pisze:

    Bog­danka — jedyna kopal­nia w Lubel­skim Zagłę­biu Weglo­wym — spry­wa­ty­zo­wana zresztą — jest stale ren­towna, mimo kiep­skich warun­ków geologicznych

  8. Chcialbym kiedys.... pisze:

    Gdy wcho­dze tutaj na te strone i widze Pana Korwina-Mikke, nie­po­ka­la­nie pocze­tego, roz­wa­znego, trze­zwo zamy­slo­nego, to uwa­zam, ze w Uko­cha­nej Ojczy­znie dopiero zapa­nuje porza­dek i Kon­sty­tu­cyjne Prawo Spra­wie­dli­wosc, jak i przed tym pra­wem bez­wzgled­nosc, jak Pan Kor­win Mikke zosta­nie Pre­zy­den­tem Trze­ciej, tej Praw­dzi­wej, Wol­nej i Nie­za­le­znej od woli narodu Rzecz­po­spo­li­tej. Do takiego urzedu potrzeba nam wla­snie jego­mo­scia, ktory rozu­mie, ze wola narodu to demo-ludo-kracja, dyk­ta­tura impul­sow oszo­lom­stwa naro­do­wego.. A kon­sty­ty­cyjne prawo to jed­na­kowa spra­wie­dli­wosc dla kaz­dego, bez wzgledu na wole narodu, jak i bez wzgledu na nowy testa­ment, koran czy biblie. Piotr Szcze.

  9. Tak na dopomoz Bog pisze:

    Zastoj, jak widac u Pana Fijora. Czy­zby cala Pol­ska pogra­zona w sobie­pan­stwie, odizo­lo­wana od Pani Rze­czy­wi­sto­oosci? Gdyby tylko byla sobie­pan­stwem o kon­sty­tu­cyj­nych war­to­oosciach. No ale gdyby, to zara by Ja, ta Rzecz­po­spo­lita, Pan Jan Fijor do reli­gij­nego, mistycz­nego porzadku od razu by dopo­ro­wa­aaaadzil. Bo bez Boga nie ma Porzadku Swiata. A z Bogiem to wia­do­mooo.. Krucjata…

  10. Monti pisze:

    W pełni zga­dzam się z postu­la­tami i wnio­skami zawar­tymi w arty­kule. Gór­nic­two pol­skie z wie­ko­pom­nymi tra­dy­cjami (cho­ciażby Wie­liczka), zamiast być wizy­tówką kraju, dum­nym świa­dec­twem pra­co­wi­to­ści i gospo­dar­no­ści narodu, jest cią­głym zró­dłem pro­ble­mów i napięć spo­łecz­nych. Nie rozu­miem tylko po co autor posłu­gi­wał się tym przy­kła­dem z auto­bu­sem, bo pewne uprosz­cze­nia i myle­nie nie­któ­rych pod­sta­wo­wych pojęć go lekko dys­kre­dy­tują. Może by tak uzu­peł­nia­jący kurs z finan­sów się przy­dał…
    Pozdrawiam

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts