Premier kontra premier

 

       Kan­dy­da­tura b. pre­miera Belki spo­tkała się z ostrym sprze­ci­wem koali­cjanta, PSL, a szcze­gól­nie, szefa ludo­wców, b. pre­miera RP, Wal­de­mara Paw­laka, który zarzu­cił kan­dy­da­towi: mone­ta­ryzm i libe­ra­lizm. Nie wiem„ dla­czego pre­mier Paw­lak nie lubi mone­ta­ry­stów i libe­ra­łów, ale z tego, co prze­słu­chu­ją­cym go posłom na Sejm powie­dział 9 czerwca 2010 o swo­ich poglą­dach pre­mier Belka, pre­mier Paw­lak nie ma powodu do obaw.

        Dla mniej zorien­to­wa­nych, przy­po­mnę tylko: mone­ta­ryzm, to XVI. wieczna teo­ria, w myśl któ­rej ilość pie­nią­dza w gospo­darce „ma zna­cze­nie”. Teo­rię tę spo­pu­la­ry­zo­wał współ­cze­śnie zna­ko­mity Mil­ton Friedman.

        Pomi­ja­jąc taki dro­biazg, że mone­ta­ry­ści są zwo­len­ni­kami ste­ro­wa­nia podażą pie­nią­dza przez bank cen­tralny, a więc przez rząd, czym pod­pa­dli libe­ra­łom – jak pisze zna­ko­mity znawca eko­no­mii, Henry Haz­zlitt w „Infla­cja, wróg publiczny nr 1” – należy im się sza­cu­nek cho­ciażby za to, że zwró­cili uwagę na zna­cze­nie podaży pie­nią­dza i są wro­gami inflacji.

         Pre­mier pro­fe­sor Belka wro­giem infla­cji nie jest. Powiem wię­cej, on uważa infla­cję, przy­naj­mniej w nie­wiel­kim zakre­sie, za sojusz­nika. Dla niego niska infla­cja (czyli spa­dek siły nabyw­czej pie­nią­dza wywo­łany jego nad­mierną podażą) jest dla gospo­darki korzystna, gdyż  „sprzyja jej sile”. W swoim sej­mo­wym wystą­pie­niu pre­mier Belka pod­kre­ślił, że będzie kon­ty­nu­ować dotych­cza­sową poli­tykę mone­tarną, która polega na prze­strze­ga­niu „progu infla­cyj­nego” w obec­nej wyso­ko­ści (czyli 25, pro­cent plus/minus 1 pro­cent rocz­nie), nie będzie powięk­szać podaży pie­nią­dza poprzez druk pie­nię­dzy (zna­czy to, że będzie to robił w spo­sób znacz­nie bar­dziej wyra­fi­no­wany spo­sób: poprzez sprze­daż obli­ga­cji, bo to mniej widać i mniej oby­wa­teli boli), a także że będzie inter­we­nio­wał na rynku pie­nięż­nym, czyli bro­nił pary­tetu zło­tówki w sto­sunku do innych walut. Już choćby to powinno pre­miera Paw­laka uspo­koić, że pre­mier Belka nie tylko mone­ta­ry­stą, ale i libe­ra­łem nie jest. Libe­rał, przy­po­mnę, skła­nia się do tego, aby stopy pro­cen­towe usta­lał rynek, czyli pre­fe­ren­cje cza­sowe oby­wa­teli; uważa, że infla­cja to okra­da­nie oby­wa­teli z ich oszczęd­no­ści, co przy celu infla­cyj­nym w wyso­ko­ści 2,5 pro­cent ozna­cza kon­fi­sko­wa­nie Pola­kom połowy ich majątku co 28 lat; a także, że inter­wen­cje mone­tarne – mimo iż nie­któ­rym uczest­ni­kom gospo­darki mogą przy­nieść kro­cie – gene­ral­nie są szko­dliwe, o czym prze­ko­nał się Bank Anglii, kiedy mu spe­ku­lant Geo­rge Soros uszczk­nął parę miliar­dów fun­tów szter­lin­gów w ciągu jed­nego dnia. Chyba, że mówiąc o korzy­ściach, miał pre­mier Belka na myśli wła­śnie zyski kon­tro­wer­syj­nego Węgra. Zapo­mniał jed­nak, że tenże sam p. Geo­r­gie Soros prze­je­chał się na spe­ku­la­cjach w południowo-wschodniej Azji (Taj­lan­dii) i sporą część zysków zaro­bio­nych w Anglii stracił.

        Pre­mier Paw­lak nie ma się więc o co się mar­twić. My nato­miast możemy zacho­dzić w głowę, dla­czego jest takim wro­giem mone­ta­ryzm i libe­ra­li­zmu. Czyżby był zwo­len­ni­kiem eta­ty­zmu (key­ne­si­zmu)? Jeśli tak, to też żaden powód do zmar­twie­nia. Pre­mier Belka, tłu­ma­cząc posłom swoje podej­ście do poli­tyki mone­tar­nej potwier­dził z całą sta­now­czo­ścią, że on rów­nież jest eta­ty­stą i zwo­len­ni­kiem mani­pu­la­cji pie­nią­dzem. Ale ten fakt może mar­twić, co naj­wy­żej, nas oby­wa­teli, podat­ni­ków i ciu­ła­czy. Wyra­zem tej tro­ski może być wynik son­dażu inter­ne­to­wego na interia.pl, któ­rego więk­szość uczest­ni­ków uznała, że pre­mier Belka na szefa banku cen­tral­nego (NBP) się nie nadaje. No, tak, ale ich głos – w prze­ci­wień­stwie do głosu pre­miera Paw­laka – psa złu kulawą nogą nie obchodzi.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 3

  1. darnook pisze:

    Ja do dziś nie potra­fię zro­zu­mieć lewi­co­wych poglą­dów całej klasy poli­tycz­nej.
    Chyba ma Pan cał­ko­witą rację, że do poli­tyki pchają się ci któ­rym nie udało się w biz­ne­sie — czyli totalne głąby.
    Co do wyni­ków son­daży to wcale nie świad­czy o tym, że ludziom nie podoba się plan Pana Belki, ponie­waż 98% ludzi nie ma zna się kom­plet­nie na eko­no­mii.
    Może to świad­czyć tylko o tym, że np. Pan Belka brzydko się uśmie­chał ostat­nio w tele­wi­zji :)

  2. Jan M Fijor pisze:

    Jest taka madra ksia­zeczka Fr. basd­tiata pt. Co widac i czego nie widac, w któ­rej autor (uro­dzony w 1802 roku) opi­suje, że to co widać, to czę­sto nie­prawda, któ­rej gołym okiem nie widać. Nie wiem ile lat potrzeba, aby zro­zu­mieć, że dawa­nie jed­nym odbywa się kosz­tem dru­gich; że pań­stwo nie ma swo­ich pie­nię­dzy; że aby coś dać, trzeba naj­pierw to wypro­du­ko­wać. Nie­stety, nasi dzielni dzien­ni­ka­rze też tego nie widzą.
    Pozdrawiam

  3. Jan M Fijor pisze:

    Prze­pra­szam za lite­rowki, autor nazy­wal sie Fre­de­ric Bastiat,
    Polecam!

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts