Rynek i wolność

Rynek i wolność

Linda i Mor­ris Tan­ne­hill
Tłum.: Witold Fal­kow­ski
War­szawa 2003
ISBN: 83 – 907621-8 – 8

Cena: 25 (wysyłka gra­tis) zł

Zamó­wie­nia pro­simy kie­ro­wać na adres: fijorr@fijorr.com prze­lew pro­simy wysy­łać na konto: 73 1140 2004 0000 3702 4815 4485 w mbank na nazwi­sko Jan M. Fijor

Wysyłka za zali­cze­niem pocz­to­wym kosz­tuje eks­tra 10 zł.
Dzię­ku­jemy za popie­ra­nie naszego wydawnictwa!

(Frag­menty)

Czło­wiek i społeczeństwo

W całej udo­ku­men­to­wa­nej histo­rii ludz­ko­ści nigdy nie zdo­łano usta­no­wić takiego porządku spo­łecz­nego, który by nie pro­wa­dził do zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­nego gwał­ce­nia wol­no­ści, pokoju i spra­wie­dli­wo­ści — czyli takiego porządku, w któ­rym czło­wiek mógłby w pełni reali­zo­wać swoje moż­li­wo­ści. Brak powo­dze­nia na tym polu jest kon­se­kwen­cją faktu, że myśli­ciele nigdy nie pojęli wystar­cza­jąco jasno i wyraź­nie trzech rze­czy, a mia­no­wi­cie: 1 — jaka jest ludzka natura, 2 — jakiego spo­łe­czeń­stwa potrze­buje czło­wiek, by reali­zo­wać w pełni swoje moż­li­wo­ści, 3 — w jaki spo­sób zbu­do­wać takie spo­łe­czeń­stwo i zapew­nić mu trwa­nie.
Więk­szość samo­zwań­czych pla­ni­stów i inży­nie­rów spo­łecz­nych nie brała nawet pod uwagę, że natura czło­wieka jest spe­cy­ficzna. Uwa­żali oni czło­wieka za coś bez­gra­nicz­nie pla­stycz­nego, za wytwór śro­do­wi­ska kul­tu­ro­wego lub gospo­dar­czego, rodzaj bez­kształt­nej, nie­po­sia­da­ją­cej toż­sa­mo­ści masy, którą należy wymo­de­lo­wać zgod­nie z ich wyobra­że­niami. Ów brak zro­zu­mie­nia, że czło­wiek ma spe­cy­ficzną naturę okre­śla­jącą szcze­gólny spo­sób jego dzia­ła­nia, stał się przy­czyną prze­la­nia morza łez i krwi… gdy pro­jek­tanci spo­łe­czeństw usi­ło­wali roze­brać czło­wieka na czę­ści i poskła­dać z powro­tem w for­mie, która bar­dziej im odpo­wia­dała.
Ponie­waż jed­nak czło­wiek ist­nieje, to jest czymś — bytem o spe­cy­ficz­nej natu­rze, który dla wła­ści­wego funk­cjo­no­wa­nia jako istota ludzka wymaga okre­ślo­nego rodzaju spo­łe­czeń­stwa.
Od cza­sów Dar­wina dzięki bada­niom nauko­wym odkry­wamy coraz wię­cej świa­dectw ewo­lu­cji, które poka­zują, w jaki spo­sób natura ludzka roz­wi­jała się w isto­cie człe­ko­kształt­nej. Ludzie, żeby prze­trwać, musieli zdo­być pewne umie­jęt­no­ści i wie­dzę o tym, jak się zacho­wać — na przy­kład umie­jęt­ność powstrzy­my­wa­nia się od wza­jem­nych mor­dów oraz wie­dzę o tym, że dobro­wolna współ­praca jest korzystna. Więk­szość ludzi wie­dzie życie w zgo­dzie z tą wie­dzą i — o ile nikt się w ich sprawy nie wtrąca — pozo­staje z innymi w dobrych sto­sun­kach. Naj­więk­szymi igno­ran­tami w dzie­dzi­nie natury ludz­kiej byli zawsze spo­łeczni pla­ni­ści. Wciąż przy­bywa dowo­dów na to, że czło­wiek ma spe­cy­ficzną naturę bio­lo­giczną, któ­rej nie można prze­kształ­cić zgod­nie z upodo­ba­niami inży­nie­rów spo­łecz­nych. Jed­nakże przy­wódcy poli­tyczni nadal te dowody lek­ce­ważą. Jeśli ludzie mają być szczę­śliwi i odno­sić suk­cesy, to muszą żyć w zgo­dzie z wyma­ga­niami, jakie im sta­wia ich natura.

Czy można uciec z Matrixa?

Na okładce ame­ry­kań­skiego wyda­nia książki Tan­ne­hil­lów w tle tytułu wid­nieje cha­rak­te­ry­styczne „A” w nie­re­gu­lar­nym, odręcz­nie nakre­ślo­nym kółku. Jest to jedyne w tej książce nawią­za­nie do anar­chi­zmu. Sami auto­rzy ani jed­nym sło­wem nie suge­rują czy­tel­ni­kowi takich kono­ta­cji. Walka z pań­stwem, jaką podej­mują na kar­tach „Rynku i wol­no­ści” jest bowiem czymś zupeł­nie innym niż koja­rzona ste­reo­ty­powo z anar­chi­zmem dzia­łal­ność wywro­towa – pełna nega­cji, destruk­cji, pocią­ga­jąca za sobą ofiary.
Tan­ne­hil­lo­wie wal­czą orę­żem myśli, doko­nują prze­wrotu koper­ni­kań­skiego w naszych gło­wach, obna­żają cesa­rza z jego ilu­zo­rycz­nych szat. Przede wszyst­kim jed­nak pro­po­nują pozy­tywne roz­wią­za­nia; nie­które bły­sko­tliwe i osa­dzone na sil­nych pod­sta­wach teo­re­tycz­nych (jak pro­jekt sys­temu spra­wie­dli­wo­ści opar­tego na arbi­trażu i odpo­wie­dzial­no­ści cywil­nej, pomysł budowy współ­ży­cia spo­łecz­nego na grun­cie kon­trak­tów, rękojmi i ubez­pie­czeń), inne bar­dziej dys­ku­syjne (jak idea, żeby osobę odma­wia­jącą odpra­co­wa­nia zobo­wią­zań trak­to­wać jak chorą psy­chicz­nie). Pryn­cy­pial­ność i skraj­ność nie­któ­rych roz­strzy­gnięć wynika nie­wąt­pli­wie z tego, że roz­wią­za­nia Tan­ne­hil­lów są kon­ty­nu­acją i prze­zwy­cię­że­niem idei Ayn Rand, roz­wi­nię­ciem postu­latu ogra­ni­czo­nego rządu w kie­runku spo­łe­czeń­stwa bez rządu. Książka uka­zała się w USA w roku 1970 i wywo­łała fer­ment wśród ran­dy­stów i liber­ta­rian. Stała się kla­syczną pozy­cją alter­na­tyw­nej lite­ra­tury społeczno-politycznej, a jej fani zamiast peł­nym tytu­łem posłu­gują się piesz­czo­tli­wym skró­tem TMFL.
Bez względu na to, jakie poglądy poli­tyczne i prze­ko­na­nia moralne miałby czy­tel­nik, książka będzie dla niego praw­dziwą przy­godą inte­lek­tu­alną. Można się nie zga­dzać z nie­któ­rymi roz­strzy­gnię­ciami pro­po­no­wa­nymi przez Tan­ne­hil­lów, ale nie można lek­ce­wa­żyć ich argu­men­tów. Nie można też odmó­wić ich pro­zie walo­rów żywej pole­miki, nawią­zu­ją­cej do naj­lep­szych tra­dy­cji dia­logu filo­zo­ficz­nego.
Rynek i wol­ność od pierw­szych stron – niczym dobry film akcji – wpro­wa­dza nas w cen­trum zagad­nień współ­cze­snego świata i – jak dobry kry­mi­nał – sta­wia pyta­nie o przy­czynę pro­ble­mów, o sprawcę zła. Pro­ble­mem jest rząd, pań­stwo, apa­rat wyzy­sku i prze­mocy – zło wcale nie­ko­nieczne, choć przez agen­tów Matrixa-Lewiatana przed­sta­wiane jako coś abso­lut­nie nie­zbęd­nego. I tu docho­dzimy do punktu kul­mi­na­cyj­nego, mia­no­wi­cie do pyta­nia, czy miesz­kańcy Matrixa chcą – jak opty­mi­stycz­nie zakła­dają Tan­ne­hil­lo­wie – wyzwo­lić się z niego, czy też może wolą pozo­stać w cie­płych obję­ciach bez­piecz­nej nie­woli. Gdy ludz­kość pozby­łaby się już rządu „tylko jedno mogłoby zagro­zić temu sta­nowi ogól­no­świa­to­wego pokoju i wol­no­ści: powrót dużej liczby ludzi do wiary w hasła typu ‘daj­cie nam przy­wódcę’ i żąda­nie przy­wró­ce­nia rzą­dów na całym świe­cie”. Auto­rzy odrzu­cają taką moż­li­wość, argu­men­tu­jąc, że „w świe­cie kie­ru­ją­cym się roz­sąd­kiem trudno byłoby roz­wi­jać się takiemu ruchowi”. Czy mają rację? Czy kie­dyś będzie nam dane prze­ko­nać się o tym?

Witold Fal­kow­ski

Rynek i wol­ność Linda i Mor­ris Tan­ne­hill Tłu­ma­cze­nie: Witold Fal­kow­ski Wydaw­nic­two Fijorr Publi­shing Com­pany, Warszawa-Chicago, 2004 Na ilu­stra­cji — okładka wyda­nia amerykańskiego

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

No Comments Yet.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*