Rząd, pieniądz i polityka międzynarodowa

Pozwolę sobie zacząć od definicji rządu: rząd jest monopolistą w zakresie poboru podatków oraz stosowania przemocy na określonym terytorium, jego decyzje (jurysdykcja) są ultymatywne i nie ma od nich odwołania. Oznacza to, że rząd jest ostatecznym arbitrem dla mieszkańców owego terytorium, który ustala co jest sprawiedliwe a co nie i tylko on określa jednostronnie (tj. nie potrzebując zgody tych którzy szukają sprawiedliwości i arbitrażu), cenę którą wszyscy domagający się sprawiedliwości muszą płacić rządowi za jej dostarczanie.

(1) Niemal dla każdego, nie licząc pewnych ekonomistów spod znaku tzw. „wyboru publicznego” jak James Buchanan, jest oczywiste, że owa niezwykła instytucja nie mogła powstać „w sposób naturalny”, jako produkt dobrowolnych umów między poszczególnymi prywatnymi właścicielami.
(2) Albowiem nikt nie zgodziłby się aby każda jego umowa z kimś innym mogła być rozpatrywana przez osobę trzecią, która byłaby w prawie rozstrzygać czy strony są faktycznie właścicielami ich własnego mienia. Również nikt dobrowolnie nie zgodziłby się na taką umowę która upoważniałaby monopolistycznego sędziego do nakładania nań podatków. Raczej instytucja taka jak rząd, zostałaby najpewniej uznana za pozbawioną legitymacji mafię wymuszającą okup za „ochronę”. I jako mafia instytucja owa po jakimś czasie niechybnie upadłaby. Bowiem na dłuższą metę instytucja taka może przetrwać tylko wtedy, gdy uda jej się wykreować powszechny mit o potrzebie „mafijnej ochrony” tj. rodzaj błędnej a mimo to rozpowszechnionej wiary. Aby nakłonić opinię publiczną do zaakceptowania owej wiary, czyli do nie stawiania oporu mafii, należy przekonać społeczeństwo, że bez monopolu sądownictwa i bez podatków, między poszczególnymi właścicielami istniałby permanentny stan wojny (sytuacja, którą określa się mianem „pierwotny stan natury”). Nazwałem ten przesąd mitem Hobbesowskim i uważam go za najpotężniejszy i najbardziej rozpowszechniony mit nowoczesnego świata.
(3)Nie chcę tutaj szerzej omawiać tego mitu. Chciałbym natomiast prześledzić konsekwencje wynikające z faktu jego popularności, czego skutkiem jest uznanie „ochraniającej” nas mafii za zjawisko legalne – tj. uznanie jej raczej za rząd niż za mafię. Po pierwsze, jeśli rząd będzie powszechnie uznawany za niezbędny do utrzymania pokoju wewnętrznego, to z powstałego monopolu główną korzyść odniosą jego funkcjonariusze: zwiększą podatki i nagną prawo stosownie do własnych potrzeb. Cena sprawiedliwości wzrośnie, a jej jakość obniży się. Innymi słowy, rząd faktycznie ma interes w tym, by jego podmioty zachowywały miedzy sobą pokój tj. będzie zapobiegać sporom i grabieżom między podmiotami, ale tylko po to aby samemu móc skutecznie rabować.
Jednakże, zamiast skupiać się na lokalnych konsekwencjach wynikających z istnienia rządu, chciałbym zgłębić kwestie konsekwencji zewnętrznych, czyli polityki raczej zagranicznej niż wewnętrznej. Dwa spostrzeżenia mają tu kluczowe znaczenie. Pierwsze brzmi następujące: mając moc tworzenia i interpretowania prawa oraz nakładania podatków, każdy rząd wystawiony jest na ryzyko uchodźstwa. Jego „poddani” unikając wysokich podatków i wypaczonego prawa mogą opuścić terytorium, nad którym rząd rozciąga swoją władzę. Każdy ubytek ludności oznacza utratę potencjalnych przychodów rządu, podczas gdy każdy wzrost populacji oznacza potencjalnie powiększenie dochodów z podatków.
Drugie spostrzeżenie dotyczy tego, że stoimy przed faktem istnienia wielu konkurujących ze sobą rządów, a każdemu z nich zagraża nie tylko groźba uchodźstwa. Ponieważ każdy rząd posiada w moc nakładania podatków – może więc spróbować przerzucić koszty ekspansji terytorialnej (agresji zewnętrznej) na barki swoich obywateli. Można więc oczekiwać, że konkurujące państwa popadną w rozliczne konflikty. Jednak konkurencja między rządami różni się od konkurencji między prywatnymi przedsiębiorstwami. Ponieważ na danym obszarze jest miejsce dla tylko jednego monopolisty w zakresie jurysdykcji i opodatkowania, stąd rywalizacja między rządami będzie miała tendencję do zaostrzania się. Rezultatem będą wojny i eliminacja przegranych. Przy użyciu wojny państwo może powiększyć swoje terytorium kosztem sąsiadów; liczba istniejących państw będzie się stopniowo zmniejszać. Raz uruchomione tendencje centralistyczne będą trwały dotąd, aż powstanie jeden rząd światowy i groźba uchodźstwa zostanie wyeliminowana.
(4) Możemy się nawet pokusić o precyzyjne określenie warunków gwarantujących skuteczną centralizację i sukces w wojnach międzypaństwowych. Oczywiście zwycięstwo lub klęska zależy od wielu czynników ale w dłuższej perspektywie czynnikiem decydującym jest zawsze poziom zasobów będących w dyspozycji rządów. Opodatkowanie i regulacje nie przyczyniają się do kreacji bogactwa. Przeciwnie – powodują tylko zużywanie bogactwa już istniejącego. Jednak mimo to rządy pośrednio mogą wpływać na poziom istniejącego bogactwa. Im mniejsze są podatki i regulacje krępujące gospodarkę państwa, tym szybciej rośnie zarówno jego populacja (uwzględniając czynniki wewnętrzne oraz imigrację) jak również bogactwo kraju, które można użyć do walki z sąsiednimi rywalami. Oznacza to, że państwa o stosunkowo niskim poziomie podatków i regulacji – państwa liberalne – w ostatecznym rachunku obronią swoje terytoria i rozszerzą je kosztem państw mniej liberalnych. Tłumaczy to na przykład, dlaczego przez cały XIX w. Wielka Brytania była dominującą potęgą imperialną i dlaczego w wieku XX rola ta przypadła Stanom Zjednoczonym. Wyraźnie widać tu dlaczego Stany Zjednoczone będące jednym z najbardziej liberalnych państw świata, prowadzą agresywną politykę zagraniczną, podczas gdy na przykład Związek Radziecki – państwo wewnętrznie zupełnie anty-liberalne (represyjne) – prowadził politykę zagraniczną stosunkowo pokojową i ostrożną. USA wie, że na płaszczyźnie militarnej jest w stanie pokonać każde inne państwo, stąd jest agresywne. Związek Radziecki – przeciwnie – w przypadku konfrontacji militarnej byłby skazany na przegraną z każdym państwem o porównywalnej wielkości, chyba, że konflikt miałby się rozstrzygnąć już w ciągu kilku dni lub tygodni.
II

(5)Chciałbym rozważyć teraz kwestię związku między rządem a pieniądzem. Nie ma chyba potrzeby aby szczegółowo wyjaśniać dlaczego pieniądz stał się naturalnym produktem gospodarki rynkowej. Z grubsza mówiąc stało się tak z powodu niepewności, jaką stwarza handel wymienny. Nie zawsze dochodzi do zbieżności wzajemnych potrzeb – stąd handel wymienny nie zawsze jest możliwy. Próbując ominąć te trudności człowiek szukał pewnych szczególnych dóbr – dóbr łatwych do zbycia, aby handlując tym co akurat miał do zaoferowania mógł zgromadzić wiele owych łatwo zbywalnych dóbr, za które mógłby później szybko nabyć to czego naprawdę potrzebował. Oznacza to, że pojawił się popyt na rzeczy, których nie można ani skonsumować, ani nie można użyć ich do produkcji innych rzeczy – popyt na swoisty „przyspieszacz” wymiany (środek wymiany). Inni naśladowali podobne praktyki i prędzej czy później większość ludzi w danej społeczności używała tego samego dobra w tym samym celu. Stworzono pieniądz, powszechny środek wymiany. Gdy pojawił się handel na skalę światową, wzrosło równie. zapotrzebowanie na ogólnoświatowy środek wymiany. Historycznie stał się nim międzynarodowy standard złota.
(6) Pierwotnie pieniądz zaistniał więc jako pieniądz towarowy. W rzeczy samej pieniądz jest towarem najłatwiej zbywalnym. Podobnie jak inne dobra, tworzy go rynek. Między kopalniami złota i mennicami istnieje konkurencja. Obok prawdziwego pieniądza istnieją również jego substytuty, tj. dokumenty świadczące o posiadaniu pieniądza. Taką właśnie sytuację zastały rządy: pieniądz towarowy w postaci złota produkowany przez nastawionych na zysk producentów, na dodatek całkowicie poza kontrolą rządu.
Przypomnijmy sobie teraz definicję rządu jako monopolisty w sferze jurysdykcji i opodatkowania, i załóżmy, że jego funkcjonariusze są zwykłymi ludźmi, którzy przedkładają dochody wyższe nad niższe. Jaki będzie stosunek rządu do produkowanego na wolnym rynku pieniądza? To oczywiste, że będzie próbował uzyskać monopolistyczną kontrolę nad źródłami pieniądza, tak aby mógł wzbogacić się kosztem swoich podmiotów (w podobny sposób w jaki bogaci się kosztem podmiotów stosując opodatkowanie).
(7) Aby zrealizować swój cel rząd musi zrealizować trzy kolejno po sobie następujące kroki. Tak naprawdę, wszystkie rządy już te kroki wykonały. Niektóre zaczęły wcześniej, inne później, ale wszystkie wykonały je w tym samym porządku. Po pierwsze, rządy zmonopolizowały bicie złotych monet. Nikt poza rządową mennicą nie jest już uprawniony do wytwarzania złotych monet. Po wykonaniu tego kroku rządu uzyskały możliwość. „psucia monety” tj. ukradkowego zmniejszania zawartości złota w monetach. Np. wycofując złote monety z obiegu, przetapiając je, zmniejszając zawartości złota w monecie o 10 procent oraz ponownie wpuszczając do obiegu o 10 procent monet więcej rząd osiągnie taki sam efekt jakby podniósł podatki o 10 procent, z tą różnicą, że trudniej jest zrozumieć przyczyny i konsekwencje inflacji niż zrozumieć przyczyny i konsekwencji wyższych podatków. Mimo to ten pierwszy krok, z punktu widzenia rządów, ciągle jest wysoce niezadowalający ponieważ opisana praktyka nie może być powtarzana zbyt często, w przeciwnym razie niektórzy poddani mogliby zorientować się że są oszukiwani.
Drugi krok polega zdobyciu monopolu tworzenia substytutów pieniądza – czyli dokumentów poświadczających prawa własności do złota. Nikt z wyjątkiem rządowego banku nie może już tworzyć banknotów bezzwłocznie wymienialnych na prawdziwe pieniądze. Banki komercyjne mogą jedynie produkować rodzaj asygnaty (substytut substytutu pieniądza). Są to dokumenty bezzwłocznie wymienialne na produkowane przez rząd papiery, które z kolei mogą być zmienione na prawdziwe pieniądze (złoto). Ten krok umożliwia wprowadzenie cząstkowej rezerwy bankowej (fractional reserve banking). Bank rządowy tworzy z niczego dodatkowe substytuty pieniądza – banknoty – bez pokrycia w prawdziwym pieniądzu złotym. Może też utworzyć więcej tytułów własności (zapisów księgowych) niż ilość odpowiadających im pieniędzy.(8) Wprowadzając te tytuły do obrotu bankowego, bank wzbogaca się kosztem reszty społeczeństwa. Powtórzmy: stworzenie substytutów pieniądza (praktycznie przy zerowym koszcie) w ilości odpowiadającej wartości o 10 procent niższej niż ich faktyczne pokrycie w złocie spowoduje taki sam efekt jak podniesienie podatków o 10 procent. Taki sposób generowania inflacji jest o wiele trudniejszy do wykrycia niż podwyżka podatków. Mimo to, nawet ten drugi krok nie usatysfakcjonuje w pełni rządów, ponieważ w końcu społeczeństwo może dopatrzyć się owych praktyk. Gdy się to stanie nastąpi powszechny run na bank centralny. Posiadacze tytułów własności (zapisów) będą chcieli zamienić je na prawdziwe pieniądze towarowe. Ale ponieważ istnieje więcej zapisów niż odpowiadającego im złota, bank centralny zostanie postawiony przed perspektywą paniki bankowej i albo zbankrutuje albo opóźni wypłaty gotówki (złota).
W trzecim kroku rząd rezygnuje ze standardu złota. Złoto zgromadzone w rządowym skarbcu zostaje skonfiskowane, a prywatna własność złota zakazana. Dawny substytut pieniądza mający dotąd siłę nabywczą prawdziwego pieniądza – ale będąc jednak czymś innym (choć nie tylko zadrukowanym papierem) – mianowicie tytułem własności do prawdziwego pieniądza towarowego –staje się prawdziwym pieniądzem. Standard pieniądza czysto umownego zajmuje miejsce poprzedniego standardu towarowego. Ostatecznie rząd osiąga pełną niezależność (a przynajmniej tak się nam wydaje) – stając się fałszerzem idealnym. Może drukować pieniądze z powietrza, może kupować realne dobra za kawałki papieru. Wydawałoby się, że nie pozostało mu już nie innego niż tylko dbać, aby nie doszło do hiperinflacji.
W rzeczywistości, pojawiły się nowe problemy i przeszkody. Zanim do nich przejdę, chcę poczynić kilka uwag dotyczących sposobu w jaki rząd przeforsował zarysowane powyżej trzy kroki. Stało się to możliwe tylko dlatego, ze udało mu się ukształtować przychylną mu opinię publiczną. Aby tego dokonać należało rozpropagować kilka mitów tzn. sprawić, aby społeczeństwo uwierzyło w kilka błędnych lecz budzących zaufanie i dość prawdopodobnych tez. Pierwsza z nich głosi, że konkurencja między wytwórcami pieniędzy nieuchronnie prowadzi do fałszerstw dokonywanych przez chciwych kapitalistów (choć to właśnie konkurencja jest de facto czynnikiem zmniejszającym prawdopodobieństwo fałszerstwa – monopol to prawdopodobieństwo tylko zwiększa). Kolejna teza głosi, że pieniądz towarowy samym swoim istnieniem generuje pokaźne koszty (zamrażając zasoby). Koszty, których można uniknąć z pożytkiem inwestując uwolnione zasoby i wprowadzając w ich miejsce standard pieniądza papierowego (a przecież nawet tak żarliwy orędownik pieniądza papierowego jak Milton Friedman przyznał – choć w późnym wieku, że pieniądz papierowy i związana z nim niepewność finansowa może powiększać koszty – powodując marnotrawienie Nawet cena złota (pozbawionego już funkcji pieniądza) jest jak się okazuje większa, co zwiększa poziom jego wydobycia).
(9) Wreszcie teza trzecia głosi, że pieniądze są częścią społecznego bogactwa czyli: więcej pieniędzy oznacza większe bogactwo (podczas gdy w rzeczywistości, pieniądze nie są częścią społecznego bogactwa i większa ilość pieniędzy oznacza tylko ich malejącą wartość; większa ilość pieniędzy prowadzi też do większej redystrybucji z czego korzystają tylko jej najwcześniejsi beneficjanci kosztem tych którzy otrzymują i wydają najpóźniej).

III

Wróćmy teraz do pozostawionych wcześniej problemów i przeszkód piętrzących się przed rządem na drodze do pełnej autonomii w fałszerstwie. Staną się one oczywiste kiedy rozważymy istnienie innych rządów. Na początek załóżmy, że konkurujące rządy są mniej więcej tak samo silne i używają swojej potęgi wyłącznie na działania centralistyczne, imperialistyczne oraz takie które mogą się przyczynić do realizacji celu ostatecznego – stania się rządem światowym.
(10) Weźmy na przykład dwa kraje, Francję i Włochy, i pokrótce przeanalizujmy sytuację w trakcie trwania drugiej fazy procesu niszczenia standardu złota, a potem w trakcie fazy trzeciej. W fazie drugiej, zarówno Francja jak i Włochy zmonopolizowały już mennice oraz proces wytwarzania substytutów pieniądza. Jeśli rząd francuski, bazując na posiadanym monopolu produkcji substytutów pieniądza (tytuły własności do złota), znacznie powiększy ilość wyprodukowanych papierowych Franków w stosunku do ilości wyprodukowanych papierowych Lirów, to ceny we Francji relatywnie zwiększą się względem cen we Włoszech. W rezultacie eksport z Francji do Włoch się zmniejszy a Import do Francji z Włoch zwiększy. Aby opłacić ten zwiększający się wolumen importu, pewna ilość złota odpłynie z Francji do Włoch. W konsekwencji, stosunek rezerwy złota do Franków papierowych zmniejszy się i zwiększy się prawdopodobieństwo panicznego runu na bank centralny. Francja będzie musiała zredukować podaż papierowych Franków aby odwrócić wyżej wspomniany brak równowagi. Stąd, choć każdy pojedynczy rząd ma skłonność do generowania inflacji, skłonność ta będzie tłumiona przez sam fakt istnienia innych rządów i innych walut.
(11) W fazie trzeciej z czysto papierową walutą, już bez śladu złotego pieniądza, sytuacja wygląda podobnie. Jeśli inflacja we Francji będzie rosła szybciej niż we Włoszech to wówczas eksport z Francji osłabnie a import do Francji wzrośnie. Lecz teraz zamiast strumienia złota z Francji do Włoch, osłabia się jedynie Frank Francuski względem Włoskiego Lira – w ten sposób zakłócony bilans handlowy zostaje wyrównany. Po raz kolejny skłonność każdego pojedynczego rządu do aranżowania inflacji zostaje przyhamowana przez fakt istnienia innych rządów i fluktuacje na rynkach walutowych.
Wracając do początkowych uwag, należy rozpoznać w jaki sposób te pozostałe przeszkody na drodze do osiągnięcia idealnej fałszerskiej autonomii mogą zostać usunięte. Rozważmy świat, w którym proces politycznej koncentracji trwa już od dłuższego czasu. W rezultacie międzypaństwowych wojen, istnieją duże superpotęgi takie jak USA, i kraje mniejsze, pokonane lub zdominowane, takie jak Niemcy. W przeciwieństwie do stosunków między krajami „równymi”, Francją i Włochami, relacje między USA i Niemcami będą wyglądały zupełnie odmiennie –odzwierciedlając stosunek siły militarnej obu krajów.
( 12) Można tu rozróżnić dwa stadia rozwoju sytuacji. Pierwsze stadium to system stworzony w Bretton Woods: USA wewnętrznie zrezygnowały ze standardu złota, ale zobowiązały się respektować wymienialność papierowych dolarów na złoto (po sztywnym kursie) między centralnym bankiem Niemiec; ze swej strony centralny bank Niemiec zobowiązał się wymieniać papierowe marki na papierowe dolary (po sztywnym kursie). Mogłoby się wydawać, że Niemcy nadal używają standardu złota, ponieważ marki można zamienić na dolary, a dolary na złoto. Jednak de facto sprawy wyglądają zupełnie inaczej. Na centralny bank Niemiec wywierana jest presja aby nie nadużywał swojego prawa do wymiany dolarowych banknotów na złoto, ale żeby używał tych dolarów jako rezerwy, na bazie której kreować będzie własne banknoty markowe. Spróbuję przedstawić aktualną sytuację w sposób nieco przejaskrawiony, aby uczynić rzecz możliwie klarowną. Powiedzmy, że bank centralny USA tworzy 50.000 $ z niczego i używa tych pieniędzy do zakupu 150.000 DM (przy zakładanym kursie 1:3) od centralnego banku Niemiec. Po jakimś czasie używa tych pieniędzy do nabycia, powiedzmy, nowego Mercedesa. Co zrobi natomiast bank Niemiecki ze swoimi 50.000 $? Dokona jakiegoś zakupu w USA, czy też spróbuje wymienić całą sumę na złoto? Odpowiedź jest oczywista – żadna z powyższych możliwości. Całe 50.000$ zostanie zarejestrowane jako rezerwa dolarowa banku, która zostanie użyta do stworzenia dodatkowych 150.000 DM z powietrza. Kwota ta wypuszczona na rynek również pozwoli na zakup nowego Mercedesa.
(13) Oczywiście USA będą teraz miały deficyt handlowy z Niemcami: import przewyższy eksport. Jest to jednak deficyt „nad którym się nie rozpacza”, ponieważ w zamian za importowanego Mercedesa nic nie zostało wyeksportowane i dolar nie stracił na wartości względem marki. Zamiast tego społeczeństwo niemieckie zostało zmuszone do zaakceptowania wyzysku dwojakiego rodzaju. Rabunek dokonany przez bank centralny USA był ułatwiony dzięki wcześniejszemu rabunkowi dokonanemu na Niemcach przez ich własny bank centralny. Można nazwać taki system imperializmem monetarnym. Ta faza monetarnego imperializmu z punktu widzenia dominującego państwa – USA – ciągle jednak nie jest doskonała. Nadal istnieją inne państwa, nie całkiem kontrolowane przez USA, jak na przykład Francja za de Gaullea, który sam rościł pretensje do bycia prezydentem niezależnej potęgi militarnej. W takim przypadku, centralny bank Niemiec mógłby ulec pokusie sprzedaży swoich dolarów do banku Francji w zamian za Franki, a bank centralny Francji mógłby okazać się na tyle zuchwały, żeby zawracać głowę Stanom Zjednoczonym żądaniem wymiany dolarów na złoto. Oczywiście w USA tego złota nie ma, lub jest go za mało. Oszustwo wyjdzie na jaw i USA stanie przed perspektywą paniki bankowej. Co więc należy uczynić? Odpowiedź zależy od względnej siły stron zamieszanych w sprawę. Biorąc pod uwagę status supermocarstwa, którym są Stany Zjednoczone, i podrzędny (wbrew aspiracjom de Gaullea) status Francji, USA po prostu zawieszą wypłatę gotówki (złota). Francja w gruncie rzeczy będzie zmuszona zaakceptować fakty dokonane i świat wejdzie w drugą fazę amerykańskiego imperializmu monetarnego.
Druga faza podobna jest do fazy pierwszej z tą różnicą że złoto nie gra już żadnej roli. Wszystkie kraje opierają się na czysto papierowym pieniądzu (fiat money). USA inicjują proces inflacji, a dolary używane są jako rezerwa walutowa. Inflacja USA jest eksportowana do krajów zdominowanych przez USA, przy czym dobra płyną do Stanów Zjednoczonych w sposób opisany powyżej. Oczywiście nie ma już groźby wykupu rezerw złota. Mimo to system taki dalej nie jest zadowalający. W świecie składającym się z wielu krajów, nawet jeśli USA jako supermocarstwo rozmieszcza swoje bazy w ponad 100 krajach na kuli ziemskiej, system skoordynowanej inflacji ciągle narażony będzie na załamanie. Z jednej strony, kraje zdominowane przez USA mogą mieć wskaźnik inflacji większy niż wskaźnik inflacji dolara – ich waluta osłabi się względem waluty amerykańskiej i aby ratować powiązanych z rządem inwestorów mających interesy w owych krajach, USA mogło by zostać zmuszone do przeprowadzenia kosztowej operacji stabilizacji waluty (tj. wykupu spadającej waluty w celu jej stabilizacji). Z drugiej strony (co potencjalnie może być nawet groźniejsze) kraje zdominowane przez USA mogą mieć wskaźnik inflacji niższy niż wskaźnik inflacji dolara, wówczas ich waluta będzie zyskiwać względem waluty amerykańskiej, a jeśli proces ten będzie długotrwały, wówczas może spaść zaufanie do dolara na korzyść waluty mocniejszej. Dla USA finalnym rozwiązaniem zapewniającym pełny imperializm walutowy i decydującym krokiem na drodze do ustanowienia światowego rządu musi być stworzenie kontrolowanego przez Stany Zjednoczone banku światowego emitującego jedyną akceptowalną na świecie walutę.
(14). Dopiero wtedy wszystkie przeszkody stojące na drodze do rządowego fałszerstwa zostaną wyeliminowane, ponieważ żadna obca waluta nie będzie mogła wzmocnić się ani osłabić, ponieważ już żadnej innej waluty nie będzie. Integracja monetarna mająca obecnie miejsce w Europie czyli ustanowienie wszecheuropejskiej waluty Euro jest ważnym krokiem w tym kierunku. Euro będzie bardziej inflacjogenne niż najmniej inflacyjna z poprzednio istniejących w Europie walut narodowych, niemiecka marka. Dla banku centralnego USA „współpraca” z pojedynczym bankiem Europejskim będzie łatwiejsza niż „współpraca” z piętnastką oddzielnych banków; tym bardziej, że ta piętnastka do tworzenia rezerwy walutowej mogłaby używać (co w rzeczywistości miało miejsce) również innej waluty poza dolarem, mianowicie jednej z innych walut europejskich (w szczególności marki niemieckiej). A gdy już wszystkie inne waluty przestaną istnieć, cóż pozostanie bankom europejskim do dyspozycji!?
Proszę jednak nie zapominać, że aby odnieść sukces w wysiłkach mających na celu utworzenie centralnego banku światowego potrzebne jest wsparcie opinii publicznej. Aby zapewnić sobie to wsparcie należy wypromować jeszcze jeden mit. W rzeczy samej jest to ten sam mit, który rozpowszechnia się w Europie w celu stworzenia Euro. Nareszcie koniec z nużącymi wymianami walut podczas podróży, na przykład z Niemiec do Włoch. Mit ten zawiera pewną ważną półprawdę – co czyni go dość niebezpiecznym i potencjalnie skutecznym – prawdą jest bowiem, że pieniądz tym lepiej służy jako środek wymiany im bardziej jest rozpowszechniony. Handel międzynarodowy jest łatwiejszy, a rachunek ekonomiczny prostszy przez fakt istnienia pojedynczej waluty. Pieniądz towarowy, taki jak złoto, który wyłonił się w wyniku wymiany rynkowej, w miarę rozprzestrzeniania się handlu miał naturalną tendencję do stawania się walutą światową.(15) Jednak w przypadku pieniądza papierowego produkowanego przez centralny bank światowy sprawy wyglądają zupełnie inaczej. Z uwagi na naturę rządu, można bezpiecznie prorokować, że taki pieniądz będzie tylko generować inflację oraz prowadzić do redystrybucji dochodów i bogactw na skalę niespotykaną dotąd w historii, redystrybucję której koszty poniesie większość społeczeństwa, a głównym beneficjantem będzie rząd i faworyzowani przez niego stronnicy. Jeśli już chcemy mieć pieniądz papierowy (zamiast towarowego) i jeśli jedyną alternatywą mają być konkurujące ze sobą narodowe waluty papierowe to wybór jest prosty: Dopóki konkurujące i fluktuujące waluty papierowe będą stanowiły utrudnienie w wymianie, tak długo alternatywa ta będzie lepsza.

IV

Kierunek historii naszego gatunku w ostatecznym rachunku determinowany jest przez idee, niezależnie od tego czy są one prawdziwe czy nie. Nie ma takiego naturalnego prawa, które ustanawiało by rządy, wojny między państwami, imperializm, czy wreszcie rząd światowy. Ale nie ma również naturalnego prawa, które zakazywałoby używania rynkotwórczego pieniądza towarowego – takiego jak złoto, i które nakazywałoby zastąpić go rządowym pieniądzem papierowym. Tendencje takie występują tylko wówczas gdy większa część społeczeństwa wyznaje stosowne przekonania. (16) W szczególności, opinia publiczna musi wierzyć we wspomniany wcześniej mit Hobbesowski i mit o pieniądzu tworzącym społeczne bogactwo (więcej pieniędzy tworzy więcej bogactwa). Gdy społeczeństwo raz przyjmie, że rząd jest tylko mafijnym poborcą haraczu i podżegaczem wojennym (a nie opiekunem i rozjemcą), że bank centralny jest de facto rządowym Wydziałem do Spraw Fałszowania Pieniędzy a rządowe pieniądze są tylko papierowym narzędziem służącym nieustannej redystrybucji dochodów i bogactw na rzecz rządu i jego sympatyków, wówczas koszmar wizji rządu światowego i światowej waluty nie tylko rozwieje się ale być może będzie nam dane ujrzeć powrót standardu złota, upadek państw oraz zanik ekonomicznych niegodziwości.

Przypisy:

(1) Zob. Murray N. Rothbard, The Ethics of Liberty (New York: New York University Press, 1998).
(2) Przeciwne stanowisko prezentuje James Buchanan & Gordon Tullock, The Calculus of Consent (Ann Arbor: University of Michigan Press, 1962), p. 19; krytyka tego poglądu zob. Murray N. Rothbard’s, “Buchanan and Tullock’s Calculus of Consent” oraz “The Myth of Neutral Taxation,” w: Rothbard, The Logic of Action, Vol. 2 (Aldershot, UK: Edward Elgar,1997); Hans-Hermann Hoppe, “Fallacies of the Public Goods Theory and the Production of Security,” Journal of Libertarian Studies, Vol. 9, no.1, 1989.
(3) Zob. Hans-Hermann Hoppe, “The Private Production of Defense,” Journal of Libertarian Studies, Vol. 14, no. 1, 1999. (4) Zob. Hans-Hermann Hoppe, “Marxist and Austrian Class Analysis,” Journal of Libertarian Studies, Vol. 9, no. 2, 1990. (5) Zob. Hans-Hermann Hoppe, “Small is Beautiful and Efficient: The Case for Secession,” Telos, No. 107, Spring 1996. (6) Zob. Carl Menger, Principles of Economics (New York: New York University Press, 1976); Ludwig von Mises, The Theory of Money and Credit (Indianapolis: Liberty Fund, 1980).
(7) Zob. Murray N. Rothbard, What Has Government Done to Our Money? (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 1990); idem, The Case Against the Fed (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 1994); Hans-Hermann Hoppe, “How is Fiat Money Possible? -or, The Devolution of Money and Credit,” Review of Austrian Economics, Vol. 7, no. 2, 1994.
(8) O oszukańczym charakterze częściowej rezerwy bankowej zob. Hans-Hermann Hoppe, Guido Huelsmann, Walter Block, “Against Fiduciary Media,” Quarterly Journal of Austrian Economics, Vol. 1, no. 1, 1998 .
(9) Zob. Milton Friedman, “The Resource Costs of Irredeemable Paper Money,” Journal of Political Economy (1986).
(10) Hans-Hermann Hoppe, “Banking, Nation States, and International Politics,” Review of Austrian Economics, Vol. 4, 1989; Guido Huelsmann, “Political Unification: A Generalized Progression Theorem,” Journal of Libertarian Studies, Vol. 13, no. 1, 1997.3
(11) To samo zastrzeżenie dotyczy kwestii „pieniądza kredytowego” (substytuty pieniądza nie mające pokrycia w pieniądzu) odnosi się również do systemu tak zwanej „wolnej bankowości” Zob. Ludwig von Mises, Human Action. A Treatise on Economics (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 1998), ch. XVII. 12. (12) Zob. Robert A. Mundell, “International Monetary Options,” Cato Journal, Vol. 3, no. 1, 1983.
(13) Zob. Jacques Rueff, Balance of Payments: Proposals for the Resolution of the Most Pressing World Economic Problem of Our Time (New York: Macmillan, 1967); idem, The Monetary Sin of the West (New York: Macmillan, 1972).
(14) Zob. Murray N. Rothbard, Wall Street, Banks, and American Foreign Policy (Burlingame, Ca.: Center for Libertarian Studies, 1995); idem, A History of Money in the United States (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 2000)
(15) Zob. Murray N. Rothbard, The Case for a 100 Percent Gold Dollar (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 1991).
(16) Zob. Ludwig von Mises, Theory and History. An Interpretation of Social and Economic Evolution (Auburn, Al.: Ludwig von Mises Institute, 1985).

Hans-Hermann Hoppe
„Instytut Misesa Alabama” 2004-03-24

Podziel się z innymi!

Komentarzy: 9

  1. Marek Mosiewicz pisze:

    OK w pełni się z tym można zgodzić.

    Tylko jak to pogodzić z koncepcją wspaniałałej reformy Regana. Przecież to na maksa wykorzystał drukowanie dolara do podźwignięcia US i dzisiaj zresztą robi się to samo.

  2. Jan M. Fijor pisze:

    No wiec trudno pogodzic. Mozna jedynie usprawiedliwic wyjatkowa niechecia do czerwonego. Z ortodoksyjnie ekonomicznego punktu widzenia to jednak byl etatysta, choc znacznie bardziej liberalny niz ush ojceic i Bush syn. Jan M. Fijor

  3. Michal M. pisze:

    Chcialbym sie dowiedziec, jakie panstwa mozna dzis nazwac liberalnymi pod wzgledem gospodarczym (jesli nie ma takich, ktore spelnialyby definicje w 100%, to chociaz takie, ktore mieszcza sie w tym pojeciu po czesci)i jak im sie wiedzie? W czym maja przewage nad pozostalymi? Bardzo prosze o odpowiedz, podaje moj adres:
    czarny_ce3000@op.pl
    bede wdzieczny za odpowiedz.

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Mysle, ze bardzo liberalny jest Hongkong, nieco mniej Singapur, Tajwan, Luksemburg, USA, dosc liberalna jest Nowa Zelandia, Chile, Surinam (choc poprzez szara strefe), potem Korea Pd. Stuprocentowych nie ma, ale beda, jak sie skoncza pieniadze na socjal. Uklony Jan M. Fijor

  5. Morfeus pisze:

    Czy jedynym lub najważniejszym wyznacznikiem pokrycia wartości pieniądza papierowego jest (czy też mogą być) rezerwy metali czlachetnych lub wartość produkowanych towarów, co po drodze w ustaleniach pokrycia wartości towarowej pieniądza stało się z MAJĄTKIEM NARODOWYM jego wyceną i podporządkowaniem polityki monetarnej realnej choć przybliżonej wartości całego państwa to wydaje się być tak proste i oczywiste,że aż mało prawdopodobne aby nikt tego faktu nie zauważał .
    Moje zasadnicze pytanie:
    1.Czy pokryciem wartości emitowanego pieniądza jest(może być lub powinien być) majątek narodowy jeśli nie to czemu.
    2.Czy przeprowadzono wycenę m.n.
    3.Czy to prawda,że w RFN wypuszczono na rynek ok
    10% wartości m.n. w żywej gotówce (szacuki dotyczące naszego kraju mówią o ok 2%)
    4.czy biorąc pod uwagę fakt emisji pieniądza mającego pokrycie w majątku narodowym danego państwa jest on pieniądzem bez pokrycia
    5.Wyobraziłem sobie kraj w którym nie istnieje żadna podreślam żadna produkcja towarowa a jedynym emitentem pieniądza jest jego jedyny bank centralny który wypuścił na rynek papierową gotówkę o równowartości 10% m.n. czy te pieniądze są bez pokrycia????????????????

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Pytania sa celne, wazne, aby na nie odpowiedziec trzeba by napisac ksaizke. Tymczasem taka ksiazka jest juz napisana; tytul” Zloto, banki, ludzie by Murray Rothbard. Jest do nabycia na http://www.fijor.com Wkrotce „Tajniki bankowosci’ i to jest dopiero przeboj! Pozdrawiam jan M Fijor

  7. władek1910 pisze:

    dobra praca

  8. Marek Mosiewicz pisze:

    Daty komentarzy są jakieś za nowe. Komentowałem coś tutaj o Reganie, ale chyba w czasie bańki na nieruchomościach

  9. Jan M Fijor pisze:

    Być możę daty uległy zmianie, kiedy robiliśmy renowację strony.

    czołem

Zostaw swój komentarz

Komentarz

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts