Szansa na sukces

Pod­trzy­muję swoją pro­gnozę walu­tową sprzed pół roku: dolar, po osią­gnię­ciu poziomu 3,91 zł, co prze­wi­dzia­łem pół roku temu (www.fijor.com) zmie­rza ku tego­rocz­nemu mini­mum, które znaj­dzie się na pozio­mie gdzieś ok. 2,50 zł za jed­nego „waszyng­tona”. Euro, po tym, jak pod koniec 2008 roku zbli­żyło się do 5 zło­tych, powinno zamknąć rok 2009 na pozio­mie pary­tetu 3,90 – 4,00 zł. W następ­nym roku, obie waluty się­gną dna, odpo­wied­nio: dolar zbliży się do 1,8 zł, a euro do 3 zło­tych. Z innych inte­re­su­ją­cych nas danych, WIG 20 zbliży się do 2500 punk­tów, a WIG prze­kro­czy 40000. Zacznie powoli spa­dać infla­cja, opro­cen­to­wa­nie kre­dy­tów i ceny, pol­ska gospo­darka będzie roz­wi­jać się szyb­ciej niż gospo­darki pozo­sta­łych kra­jów Unii, nie mówiąc o Sta­nach Zjednoczonych.

Pri­mum non nocere

Wszystko to pod warun­kiem, że rząd wycofa się z obie­cy­wa­nych pod­wy­żek podat­ków i nie ule­gnie naci­skom ze strony opo­zy­cji i związ­ków zawo­do­wych, doma­ga­ją­cych się sil­nej inter­wen­cji w gospo­darkę. Jeśli jed­nak pre­mier Tusk nie posłu­cha mini­stra Rostow­skiego i wbrew teo­rii eko­no­mii zacznie sty­mu­lo­wać kon­sump­cję, pod­no­sić podatki czy to pośred­nio (VAT, akcyzy) czy bez­po­śred­nio i zadłu­żać budżet — zło­tówka popły­nie w dół i skoń­czy się sen o potę­dze. Pamię­tać należy, że wbrew wypo­wie­dziom posłów PiS (Nata­lii Świat czy Adama Hof­mana) defi­cyt budże­towy, któ­rego się wymie­nieni posło­wie tak żar­li­wie doma­gają  jest podat­kiem i to jed­nym z naj­kosz­tow­niej­szych. Podat­nik musi bowiem spła­cić zarówno kapi­tał, jak i odsetki.

Gołym okiem widać, że powścią­gliwa (jak cho­dzi o wydatki i walkę z kry­zy­sem) poli­tyka pol­skiego rządu nadal przy­nosi owoce. To nie przy­pa­dek, że jeste­śmy jedy­nym kra­jem Unii Euro­pej­skiej, w któ­rym ma miej­sce wzrost gospo­dar­czy, powolny, bo powolny, ale jed­nak, spada nam bez­ro­bo­cia, rośnie siła nabyw­cza zło­tego, jego pary­tet w sto­sunku do więk­szo­ści głów­nych walut świata, a co naj­waż­niej­sze świat to dostrzega i zaczyna cenić. W nie­miec­kim wyda­niu Finan­cial Times pisze o Polni­sche Wirt­schaft, tym razem z podzi­wem i sza­cun­kiem. W prze­ci­wień­stwie do naszych mediów i opo­zy­cji par­la­men­tar­nej, które albo nie rozu­mieją eko­no­mii, albo w stra­sze­niu narodu dostrze­gają swą szansę. Powo­łu­jąc się na pakiety sty­mu­lu­jące Obamy czy Sarkozy’ego dają świa­dec­two wła­snej igno­ran­cji eko­no­micz­nej, ubli­ża­jąc rów­no­cze­śnie tym Pola­kom, który wzięli sprawy w swoje ręce i poka­zują zagra­nicy, że droga do pro­spe­rity wie­dzie nie przez socjal i socja­lizm, lecz przed­się­bior­czość, pracę i odwagę.

To nie żaden przy­pa­dek, że jeste­śmy jedy­nym kra­jem Unii Euro­pej­skiej, Europy chyba też, w któ­rym notuje się wzrost gospo­dar­czy. Pol­ski rząd nie zwięk­sza wydat­ków, nie pro­wa­dzi absur­dal­nej poli­tyki sty­mu­lo­wa­nia kon­sump­cji i eks­pan­sji kre­dy­to­wej. Drgnęło także w pry­wa­ty­za­cji, zwłasz­cza w sfe­rach tra­dy­cyj­nie „nie do rusze­nia”, jak edu­ka­cja, służba zdro­wia, a nawet media publiczne. Tylko w Pol­sce rząd wydaje się rozu­mieć, że sty­mu­la­cja gospo­darki przy pomocy samej kon­sump­cji, bez zachęty do oszczę­dza­nia i inwe­sto­wa­nia, o czym Zachód wydaje się zapo­mi­nać, pro­wa­dzi do pogłę­bie­nia kryzysu..

Kry­zys prze­ży­wany przez nie­które branże czy upa­dek zakła­dów jest zja­wi­skiem netto pozy­tyw­nym, ozna­cza bowiem, że insty­tu­cje te są słabe i nie dają sobie rady. Ban­kruc­two – zwra­cał uwagę nobli­sta, Frie­drich A. Hayek — uwal­nia moce prze­ro­bowe zaan­ga­żo­wane dotąd w dzia­łal­ność nie­opła­calną, która wyma­gała wspar­cia ze strony podatnika.

Celem gospo­darki nie są miej­sca pracy, lecz dobro­byt oby­wa­teli, dla­tego żaden pod­miot gospo­dar­czy a nawet poje­dyn­czy pra­cow­nik nie ma prawa doma­gać się, by inni Polacy wzięli go na swoje utrzy­ma­nie. Pre­mier Tusk powi­nien wresz­cie wziąć w obronę ciężko pra­cu­ją­cych i wydaj­nych Pola­ków i wytłu­ma­czyć masie rosz­cze­nio­wej, że każda zło­tówka prze­ka­zana komu­kol­wiek przez rząd musi zostać naj­pierw – przez ten sam rząd – skon­fi­sko­wana innym Pola­kom. Co gor­sza, zabiera się tym, któ­rzy budują mają­tek naro­dowy (w prze­ciw­nym wypadku nie byłoby im czego zabie­rać), by dać leniom i nie­udacz­ni­kom. Jeśli nie zaprze­sta­niemy roz­da­wa­nia „sła­bym” tego, co pań­stwo zabie­rze „sil­nym”, spad­niemy na samo dno. Redy­stry­bu­cja jest nie­mo­ralna, a przede wszyst­kim szko­dliwa, gdyż ozna­cza wzmac­nia­nie siły pań­stwa, które jak wia­domo jest u nas nie­zdarne i potrafi zmar­no­wać naj­bar­dziej owocne przedsięwzięcia.

Kolejka do Polski

Są to słowa bru­talne, ale wła­śnie prze­ko­na­nie o pro­wa­dze­niu w Pol­sce takiej poli­tyki przy­ciąga nad Wisłę coraz licz­niej­sze rze­sze inwe­sto­rów i ana­li­ty­ków finan­so­wych z UEUSA. Chcą loko­wać swoje miliardy w kraju, w któ­rym z kry­zy­sem wal­czą dość dobrze wykształ­ceni oby­wa­tele a nie – jak u nich – nie­do­uczeni poli­tycy; gdzie panuje powścią­gliwa poli­tyka mone­tarna, sek­tor ban­kowy sobie radzi bez pomocy pań­stwa i pie­niądz rośnie na war­to­ści. Nie­wiele jest dziś na glo­bie takich miejsc. Pol­ska wciąż do nich należy, dla­tego sta­jemy się rajem dla zagra­nicz­nych inwe­sto­rów — uważa „Puls Biz­nesu”, ale także „Finan­cial Times” i „Blo­om­berg”. W slangu świa­to­wej finan­sjery mówi się już nawet o pol­skim „aksa­mit­nym” kry­zy­sie. Pikan­te­rii tej opi­nii dodają ostat­nie sta­ty­styki Banku Świa­to­wego mówiące o tym, że gros korzy­ści z zachod­nich pro­gra­mów sty­mu­lu­ją­cych osią­gają Indie, Chiny i wła­śnie Polska.

Allen, Bry­tyj­czyk repre­zen­tu­jący jedną z naj­więk­szych pro­du­cen­tów wyro­bów per­fu­me­ryj­nych, Ned z Irlan­dii (bio­in­ży­nie­ria) czy Yanni z Fin­lan­dii (branża far­ma­ceu­tyczna) — to kilku spo­śród setek przed­się­bior­ców zachod­nich, któ­rzy mniej wię­cej od końca maja 2009 czę­sto w tajem­nicy przed kon­ku­ren­cją a nawet swymi radami nad­zor­czymi, bez fan­far odwie­dzają nasz kraj w poszu­ki­wa­niu spo­sob­no­ści inwe­sto­wa­nia. Inte­re­sują się nami Niemcy, Anglicy, Rosja­nie, Ame­ry­ka­nie, a nawet Kore­ań­czycy z Połu­dnia, któ­rzy wyco­fują się z Anglii i Hisz­pa­nii, budu­jąc przy­czó­łek na okres „po kry­zy­sie” wła­śnie w Pol­sce. Roz­ma­wia­łem w ostat­nim mie­siącu z czte­rema przed­sta­wi­cie­lami dużych firm zachod­nich, wszy­scy zapo­wia­dają eks­pan­sję kapi­tału zachod­niego w Pol­sce, co ozna­cza inwe­sty­cje, sil­niej­szy pie­niądz, a przede wszyst­kim wzrost . Od tego czasu apre­cja­cja zło­tego wobec dolara wynio­sła pra­wie 5 pro­cent, wobec euro 4 procent.

Zachodni biz­nes w poszu­ki­wa­niu lep­szej lokaty dla swych inwe­sty­cji i ucieczki przed kry­zy­sem szuka naj­ko­rzyst­niej­szych opcji, Pol­ska gospo­darka do nich należy. Potwier­dza to pre­zes Pol­skiej Agen­cji Infor­ma­cji i Inwe­sty­cji, Sła­wo­mir Maj­man. Regio­nem, który cie­szy się podob­nym zain­te­re­so­wa­niem, co my, są odle­głe Chiny, Indie, Wiet­nam i Kam­bo­dża. W Euro­pie jest tylko Tur­cja, choć ustę­puje nam zarówno pod wzglę­dem atrak­cyj­no­ści „mone­tar­nej”, jak i poli­tycz­nej; mają wysoką infla­cję, bez­ro­bo­cie rzędu 15,5 pro­cent, rzą­dzą libe­ral­nie, ale jed­nak fun­da­men­ta­li­ści islam­scy, w Pol­sce zaś od 20 lat nie mie­li­śmy rządu bar­dziej sta­bil­nego i kon­se­kwent­niej (tout pro­por­tion garde) wol­no­ryn­ko­wego. Niż­szymi podat­kami stra­szą Niemcy, może to być jedy­nie pro­pa­ganda przed­wy­bor­cza, zwłasz­cza, że mało mówi się nad Szprewą o cię­ciach w wydat­kach, a wię­cej o ochro­nie miejsc pracy.

Kule u nogi

Mimo powo­dów do opty­mi­zmu wciąż jest u nas za dużo regu­la­cji, biu­ro­kra­cji i myśle­nia anty­ka­pi­ta­li­stycz­nego. Za dużo też popu­li­zmu i kokie­te­rii ze strony poli­ty­ków, dba­ją­cych bar­dziej o wize­ru­nek w oczach wybor­ców niż o inte­resy więk­szo­ści oby­wa­teli. Za dużo pry­waty i pro­te­stów, zamiast pracy i odpo­wie­dzial­no­ści. Trudno zde­cy­do­wać się na reformę KRUS, sys­temu wymiaru spra­wie­dli­wo­ści, cięć w finan­sach publicz­nych czy ode­bra­nie pań­stwu wpływu na budowę dróg i poczty, z czym sobie wyraź­nie nie radzi, nie mówiąc o rezy­gna­cji z Euro 2012, które jest dla nas praw­dziwą kulą u nogi. Nadal za dużo jest kon­troli, pro­mes, licen­cji i akty­wi­stów związ­ko­wych, a co gor­sze, nie­wiary w umie­jęt­no­ści i decy­zje zwy­kłych, przed­się­bior­czych ludzi. Pocie­sza­jące jest to, że Pola­kom mimo wszystko nie bra­kuje entu­zja­zmu — są głodni suk­cesu, nie zra­żają ich absurdy i prze­ciw­no­ści, nie prze­raża nawet Wielki Kry­zys. Stąd mój opty­mizm, jak cho­dzi o naj­bliż­szą przyszłość.

Jan M Fijor

www.fijor.com

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 18

  1. Roman Torkowski pisze:

    Apropo mojego poprzed­niego komen­ta­rza (ten oczy­wi­ście do usu­nię­cia)
    nie jestem pewien czy go wysłało, dla­tego piszę wła­śnie ten (ot testowo)
    prze­pra­szam za kło­pot (przy­da­łaby się jakaś duża infor­ma­cja, że komen­tarz został wysłany… or sth)

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Pra­cu­jemy nad nowymi gadge­tami. już można pró­bo­wać na http://www.fijorr.com (Fijorr przez dwa r). pozdr jmf

  3. Roman Torkowski pisze:

    Kur­cze jak widzę nie wysłało mojego pierw­szego komen­ta­rza ech.
    Pisa­łem:
    Cie­kawy post, w szce­gól­no­ści w porów­na­niu z infor­ma­cjami na money.pl doty­czą­cymi pod­no­sze­nia podatku, składki ren­to­wej itd.

  4. kubul pisze:

    Panie Janie chyba Pan tro­che prze­sa­dza z pochwa­łami dla naszych oku­pan­tów. Zadłu­że­nie tylko Skarbu Pań­stwa od początku funk­cjo­no­wa­nia rza­dów PO-PSL wzro­sło o 90 mld zł.

  5. Jan M. Fijor pisze:

    To jest nic w porów­na­niu z set­kami miliar­dów, jakimi „ratuje się” gospo­darkę za mie­dzą czy we Fran­cji. 90 mld zł to chyba prze­sada. Może 50 – 60 mld. Pozdrawiam

  6. bolek pisze:

    co pan brał panie fijor ze takie wizje pan ma:)

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Czy­tam „austria­ków”, to wystar­czy. pozdr jmf

  8. Chomik pisze:

    A moze by tak zor­ga­ni­zo­wać taką akcję, zeby do osob w rzą­dzie odpo­wie­dzial­nych za gospo­darkę wysłać ofi­cjal­nie wła­snie wybrany tytuł o eko­nomi austriac­kiej, i zro­bic tro­che szumu medial­nego, ze aby tak dalej nic z kry­zy­sem nie robli to bedzie dobrze?
    Panie Janie?

  9. Jan M. Fijor pisze:

    Można, ale szkoda zachodu. to są głów­nie nie­pi­sate, nie­czy­tate ludzie. kie­dyś poda­ro­wa­łem posłom książkę „Zasady bez­piecz­nego biz­nesu”, żeby ich poru­szyć, z 20 któ­rych obdzow­ni­łem nie prze­czy­tał nikt. Jedeny ratu­nek, gdy tra­fią się nam lenie, któ­rym się robić nie chce i zro­bią przez przy­pa­dek coś poży­tecz­nego. Pozdr jmf

  10. Mariusz Wiącek pisze:

    Rząd Tusku nie jest w sta­nie prze­for­so­wać jakich­kol­wiek zmian ani na lep­sze, ani na gor­sze. Wbrew pozo­rom tro­chę „polu­zo­wało” za rzą­dów PiS-u.
    Nic tak nie wpływa dobrze na pro­wa­dze­nia biz­nesu jak stałe i nie zmienne zasady. Biz­nes­meni nauczyli się obcho­dzić durne prze­pisy, np poprzez samo­chody z kratką, czy też co raz popu­lar­niej­sze samo­za­trud­nie­nie.
    Oczy­wi­ście tak dobrze to nie ma że Rządu nie rzuca kłód pod nogi. Np mając samo­za­trud­nie­nie i niski ZUS przez dwa lata nie możesz wysta­wić fak­tury byłemu pra­co­dawcy — ale i to się da obejść.
    Prze­raża mnie co innego sko­wyt tych któ­rych się odrywa od koryta. NP Wszel­kiej maści dar­mo­zjady nazy­wani twór­cami pod­cze­pio­nymi pod kie­szeń podat­nika via budżet i TVP.

  11. John pisze:

    Dług Skarbu Pań­stwa na koniec 2007 r. wyno­sił 501,5 mld zł, a na koniec kwiet­nia 2009 r. 601,6 mld zł. Rząd upra­wia pro­pa­gandę ale jak wnik­nąć w szcze­góły to nie jest tak dobrze.
    Podob­nie z kur­sem zło­tówki. Rząd wyemi­to­wał w tym roku obli­ga­cje na 3,5 mld USD, 1,75 mld euro oraz pod­biera pie­nią­dze ze środ­ków unij­nych co pod­bija kurs zło­tówki.
    Defi­cyt sek­tora finan­sów publicz­nych wynie­sie w tym roku 6,6% PKB — tj. około 86 mld zł. 27 mld zł to tylko sztuczki księ­gowe, bra­kuje jesz­cze 59 mld zł. Nawet w Niem­czech będzie niż­szy defi­cyt ok. 6% PKB.
    To są tylko cuda księ­gowe, wzrost długu jest rekor­dowy a sytu­acja robi się nie­we­soła — lepiej twardo stą­pać po ziemi.

  12. PO jeb pisze:

    czyli wg. tej teo­rii Pol­ska będzie moto­rem Europy który wycią­gnie unie z kryzysu:)

  13. liberty pisze:

    na miej­scu p. Fijora był­bym ostroż­niej­szy z pro­gno­zo­wa­niem. Ostat­nie gwał­towne umoc­nie­nie zło­tówki prę­dzej bym inter­pre­to­wał jako „nacią­ga­nie sprę­żyny” pod spo­dzie­wane w dru­giej poło­wie roku poważne per­tur­ba­cje budże­towe niż jako pokaz siły naszej gospo­darki i „roz­sąd­nych” rządów

  14. Mosche Zweigenbaum pisze:

    Witam Pane Janie.
    Chcial­bym podzie­lic sie z Panem moimi uwa­gami co do Pana tek­stu, a moze raczej lepiej powie­dzic tek­stow, ktore czy­ta­lem u Pana. Oso­bi­scie jestem zwo­len­ni­kiem szkoly austry­jac­kiej choc w posta­wach nie­kto­rych jej przed­sta­wi­cieli wyczu­wam pewna naiw­nosc. Nie­kto­rzy wrecz pro­buja swoja wiara w szkole austry­jacka tuszo­wac pewne braki w wie­dzy. A to moze z nauki prze­ksztrau­cic sie szyb­ciutko w idoologie.

    O co mi doklad­nie cho­dzi. O ile komu­nizm nie mogl sie udac z powo­dow powie­dzial­bym antro­po­lo­gicz­nych o tyle kapi­ta­lizm tez moze sie nie udac z zgola innych powo­dow. W komu­ni­zmie zapo­mina sie o czlo­wieku jako jed­no­stce, jed­nostka jest nie­istotna liczy sie calosc. Naiwna wiara w kapi­ta­lizm i to, ze rynek sam wyre­gu­luje wszystko, wystar­czy tylko pocze­kac, jest moim zda­niem zludne. Nie na pro­zno lenin mawial ze od kapi­ta­li­stow kupimy sznur, na kto­rym ich powie­simy. Kapi­ta­lizm bez WARTOSCI wyko­leja sie. Kapi­ta­lizm jest warun­kiem koniecz­nym do zaist­nie­niea dobro­bytu ale nie jest warun­kiem WYSTARCZAJACYM. Kapi­ta­lizm ma ten­den­cje do zapo­mi­na­nie o czlo­wieku i wyzna­cza­niu jego war­to­sci przez pry­zmat „suk­cesu eko­no­micz­nego”. Trzeba sobie uswia­do­mic, ze rze­czy­wi­scie ist­nieja ludzie slabi, kto­rzy maja prawo do pomocy. Oj jak nie­raz trudno to zauwa­zyc z per­spe­tywy 40 pie­tra nowo­cze­snego biu­rowca.
    Pozdra­wiam Ser­decz­nie i cze­kam na nowe pro­po­zy­cje wydaw­ni­cze
    Moshe Zweigenbaum

  15. Jasiu z Hameryki pisze:

    Moshe Zwe­igen­baum pisze: Trzeba sobie uswia­do­mic, ze rze­czy­wi­scie ist­nieja ludzie slabi, kto­rzy maja prawo do pomocy. Oj jak nie­raz trudno to zauwa­zyc z per­spe­tywy 40 pie­tra nowo­cze­snego biurowca.

    Zgoda… Ale przed kapi­ta­li­zmem i komu­ni­zmem tez ludzie zyli… A zyli dla­tego ze mieli silna lokalna spo­lecz­nosc i zasady, ktore ta lokalna spo­lecz­nosc narzu­cala (reli­gia, honor, pocho­dze­nie, itepe). Teraz „rzad ma nam pomoc”. A rzad to sa poli­tycy. A poli­ty­kom cho­dzi nie o poma­ga­nie slab­szym tylko o wla­dze. Ponie­waz poli­ty­kow wybiera w demo­kra­tycz­nym pan­stwie tlum, wiec wybiera takich poli­ty­kow kto­rzy tlum moga oszu­kac („damy wam gruszki na wierz­bie, chru­piace buleczki i kazdy bedzie bogaty”) i dostana srodki na oszu­ka­nie tego tlumu od grup inte­resu, czylo mafii (a wiec poka­zy­wa­nie swo­jej usmiech­nie­tej geby w tele­wi­zji i opo­wia­da­nie baje­czek jak to bedzie dobrze). To nie kapi­ta­lizm winny tylko zanik spo­lecz­no­sci lokal­nej i „robta co chceta, bo i tak was nikt nie zna na ulicy”. Ilu mlo­dych cho­dzi w „kra­jach kapi­ta­li­stycz­nych” do kosciola, syna­gogi, meczetu czy czego tam… Polki sie ugi­naja pod tomami prawa kto­rego nikt nie rozu­mie, nawet sami praw­nicy, a malo kto potrafi powie­dziec 10 przy­ka­zan po koleji…

  16. JM Fijor pisze:

    Siła pol­skiej gospo­darki nie tkwi w rzą­dzie Tuska, PiS, SLD czy jakiejś innej ban­dzie poli­tycz­nej, lecz w wysiłku Pola­ków, Nas! Ludzi! ostat­nio rząd presz­ka­dza mniej niż inne, nie ratuje, nie wymy­śla stra­te­gii i to jest dobre. Czło­wiek wie, że musi sam!
    Nie ratu­jemy Unii, ratu­jemy sie­bie.
    Unia nas ratuje, bo sty­mu­luje kon­sump­cję, ktorą ktoś im musi wsy­pro­du­ko­wać. Gdy­by­śmy wcze­śniej posta­wili na IT a nie na KRYS, to by smy ich zaje…li.
    Tak trzy­mać! Suk­ce­sów.
    JMF

  17. JM Fijor pisze:

    Sorry za lite­rówkę, cho­dzi rzecz jasna o KRUS!
    jmf

  18. Jan M. Fijor pisze:

    W jaki spo­sob można nacią­gać sprę­żynę zło­tówką, czy zło­tówkę sprę­żyną?
    Zło­tówka jest mocna, bo wpły­nęło do pol­skich ban­ków dużo pie­nię­dzy zagra­nicz­nych. Nie są one na trwałe (jesz­cze), bo zagra­nica oba­wia się, czy rząd wytrzyma pre­sję na redy­stry­bu­cję pie­nię­dzy dla zna­jo­mych, ale jeśli nie pęk­nie, to za te pie­nią­dze zbu­du­jemy sobie kilka zakła­dów. Oby nie prze­twa­rzały bura­ków, lecz fale elektromagnetyczne.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*