Środek Afryki środkowej (III)
Hobe i Kibeho
W niedzielę, tuż przed poranną Mszą św., kiedy właśnie miałem się połączyć się z Internetem i dopisać „kawałek” do swojego afrykańskiego bloga, wyłączono nam nie tylko Internet, ale i prąd elektryczny. Myśleliśmy, że to jakaś awaria, kiedy jednak okazało się, że w sąsiedniej parafii, dwieście metrów od nas, mają nie tylko prąd, ale i Internet, ks. Honore zainteresował się sprawą bliżej. Okazało się, że powodem wyłączenia prądu, a w konsekwencji także Internetu był niezapłacony rachunek. W Kigali prąd kupuje się podobnie, jak u nas benzynę na stacjach benzynowych. Idziesz do elektrowni, płacisz określona kwotę i dopóki jej nie wykorzystasz, masz prąd. Nasza przedpłata by wystarczyła, gdyby nie nieuważny pracownik drukarni, która mieści się na parterze budyneczku, w który mieszkamy, wychodząc z pracy w piątek zapomniał wyłączyć kilka maszyn, które „zdrowo” podciągnęły nasz pobór. Po uzupełnieniu przedpłaty prąd i Internet zaczęły działać; wróciliśmy do cywilizacji. Więcej »


Nazywam się Jan Maria Fijor, w 1985 roku wyemigrowałem do Ameryki gdzie byłem m. in. barmanem, handlowcem, sprzedawałem okna, komputery, nieruchomości, ubezpieczenia, byłem także maklerem w Metlife Financial Services. Po 20 latach wróciłem do kraju, gdzie prowadzę wydawnictwo Fijorr Publishing. | 


















